Mecz Realu Madryt z Benfiką Lizbona przeszedł do historii z powodów pozafutbolowych. Chodzi o to, co argentyński piłkarz drużyny gospodarzy ze stolicy Portugali powiedział brazylijskiemu piłkarzowi drużyny gości ze stolicy Hiszpani. Językiem ojczystym Brazylijczyka Viniciusa jr jest oczywiście portugalski ,językiem ojczystym Argentyńczyka Prestianniego oczywiście hiszpański, ale oba języki są z grupy romańskich, a więc obaj piłkarze powinni się rozumieć. Zwłaszcza,gdy jest to język obelg. Akurat zawodnik "Królewskich", strzelił gola Benfice , co raczej nie spodobało się grającemu w niej reprezentantowi Argentyny. W związku z tym ów przedstawiciel Albicelestes (Bialo- Błękitni, bo w takich strojach grają rodacy Diego Maradony, Mario Kempesa i Diego Simeone) postanowił zwymyślać podwójnego sąsiada. Podwójnego, bo Hiszpania graniczy z Portugalią, a Argentyna z Brazylią. I zwymyślał. Od najgorszych. Gianluca Prestianni, mądra głowa niczym Koziołek Matołek z Pacanowa, literacki syn wielkiego Kornela Makuszyńskiego sprytnie zakrył usta koszulką i dopiero wtedy wykrzyczał, co myśli o rywalu. Gdyby nie użyl koszulki nagrałyby to kamery, a specjaliści od czytania z ruchu warg mieliby od razu czarno (za przeproszeniem!) na białym, o jaki bluzg chodziło. I tu pojawiają się różnice w zeznaniach. Brazylijczyk mówi, że Argentyńczyk użył wobec niego epitetów rasistowskich. Argentyńczyk zaprzeczył. Francuski sędzia , przedstawiciel kraju, w którym „poprawność polityczna" jest niemal religią przerwał spotkanie na 10 minut. Po meczu wszczęto dochodzenie. Przyjęto na wiarę zeznania zawodnika drużyny zwycięskiej, że zawodnik drużyny przegranej nazwał go "małpą". Być może było to nawiązanie do tańca przy chorągiewce bocznej, który zaprezentował Brazylijczyk gdy strzelił gola. Media rozpisywały się, że Argentyńczyk, owszem, obraził Brazylijczyka, ale nie na tle rasistowskim, tylko... homofobiczny? Sugerowano w domyśle: zbrodnia, ale mniej ciężka.
Efekt końcowy: zawieszenie piłkarza Benfiki na sześć meczów. Dużo? Tak naprawdę na trzy, bo reszta w zawieszeniu. A tak całkiem naprawdę to na dwa, bo już w jednym nie zagrał. Radzę UEFA aby opracowała precyzyjny cennik: za takie i takie sława ban na tyle i tyle meczów. „Małpa”- już wiemy: 6. A „pedał” ? "Ch..j"?A gdy ktoś krzyknie na rywala „ślimak”, że ten niby wolno biega-to ile? A jak ktoś usłyszy: „kaszalot”, że niby ma nadwagę- to ile spotkań będzie wisiał? Oto problemy godne UEFA.
*Artykuł ukazał się na portalu "Sieci"