
Obraz Volto Santo, bazylika Matki Boskiej z Góry Karmel, Valletta, autor nieznany, kon. XVI - pocz. XVII wieku, fot. Marek Sikorski
W bazylice Matki Boskiej z Góry Karmel w Valletcie, w bocznej nawie po prawej stronie od głównego wejścia, znajduje się mało znany, a zarazem intrygujący obraz olejny. Dzieło to, namalowane na płótnie przez nieznanego autora, pochodzi najprawdopodobniej z końca XVI lub z początku XVII wieku, w każdym razie z czasów budowy tej świątyni. Choć nie wyróżnia się wysokim poziomem artystycznym, przyciąga uwagę swoją treścią i ikonografią, skrywając głębokie odniesienia do jednego z najbardziej zagadkowych wizerunków chrześcijaństwa.
Obraz przedstawia Jezusa Chrystusa na krzyżu, zwieńczonym inskrypcją w postaci liter Alfa i Omega – symbolu początku i końca. Chrystus ukazany jest w sposób nietypowy dla epoki baroku: stoi wyprostowany, z otwartymi oczami, o twarzy spokojnej i majestatycznej, pozbawionej oznak cierpienia. Na głowie ma złotą, królewską koronę, a jego ciało okrywa tunika z rękawami (tunica manicata), przewiązana paskiem. Ręce są rozłożone horyzontalnie i przybite do krzyża, nogi przebite jednym gwoździem. Pod prawą stopą widoczny jest kielich – symbol ofiary Krwi Chrystusa. Całą postać otacza złota aureola, a tło wypełnia jasne niebo z aniołkami.
Takie przedstawienie Ukrzyżowanego wyraźnie odbiega od dramatycznych wizji męki charakterystycznych dla wczesnego baroku. Sugeruje ono raczej nawiązanie do znacznie starszej tradycji ikonograficznej, której źródłem jest słynny wizerunek Volto Santo z Lukki we Włoszech ( nie należy mylić z częściowo podobnymi wizerunkami św. Kuemmernis, zwanej też Wilgefortis). Jest to najstarszy zachowany krucyfiks w świecie chrześcijańskim i jeden z najcenniejszych obiektów kultu religijnego średniowiecza. Przez stulecia uważano go za cudowny wizerunek „nieuczyniony ludzką ręką”, czyli tzw. acheiropitę.
Według dawnej legendy, kiedyś oficjalnie uznawanej za prawdziwą kościelną historię, krucyfiks Volto Santo miał zostać wyrzeźbiony przez Nikodema, potajemnego ucznia Jezusa, z cedrowego drewna pochodzącego z Libanu. Nikodem nie potrafił jednak oddać rysów twarzy Chrystusa – uczynili to za niego aniołowie, którzy podczas jego snu wyrzeźbili prawdziwe i święte Oblicze Zbawiciela. Po wielu wiekach rzeźba została w cudowny sposób odnaleziona i, kierowana siłą nadprzyrodzoną, przypłynęła bez wioseł do portu w Luni, a następnie trafiła do katedry św. Marcina w Lukce, gdzie do dziś jest czczona jako Volto Santo.
W średniowieczu i czasach nowożytnych kult tego wizerunku był niezwykle żywy, a jego forma inspirowała artystów w całej Europie. Przedstawienie Chrystusa żyjącego na krzyżu, odzianego w tunikę i ukazanego jako Król i Zbawiciel, znalazło swoje miejsce również w sztuce renesansowej. Motyw ten pojawia się m.in. w dziełach Fra Angelica czy Piera di Cosimo, często wzbogacony o symbol kielicha, odnoszący się do teologii zbawienia przez ofiarę Krwi.
Obraz z Valletty wpisuje się w tę właśnie tradycję, choć wzbogaca ją o lokalne akcenty. Dzieło zostało osadzone w bogato rzeźbionej kamiennej ramie, będącej integralną częścią architektury świątyni. Rama przedstawia Arma Christi – narzędzia Męki Pańskiej – a w jej dolnej części umieszczono Baranka Apokaliptycznego spoczywającego na Księdze Żywota. W górnej partii wykuto maltański napis: SULTAN TA KOBOR BLA TARF, co oznacza „Wszechmoc bez granic”. Sentencja ta podkreśla triumfalny charakter przedstawienia Chrystusa jako Pana i Władcy Wszechświata. Oczywiście inspiracją jej treści jest Biblia, ale nie jest to biblijna sentencja, lecz nawiązuje do niej (zob.: Jeremiasz 32,17; Hiob 42,2; Księga Rodzaju 18,14 )
W teologii scholastycznej św. Tomasz z Akwinu występuje podobne pojęcie: "Omnipotentia Dei infinita est" (wszechmoc Boga jest nieskończona).
Umieszczanie krótkich, mocnych sentencji teologicznych było na Malcie praktyką powszechną, szczególnie w środowisku karmelitańskim, do którego od wieków należy ta świątynia. Miały one służyć nie tyle ceremonii, ile osobistej kontemplacji i medytacji. Obraz z Valletty, choć skromny artystycznie, pozostaje więc cennym świadectwem ciągłości chrześcijańskiej tradycji ikonograficznej oraz lokalnej recepcji jednego z najbardziej tajemniczych wizerunków Chrystusa – Volto Santo.
.
Źródło tekstu: Valletta. Skarby i osobliwości stolicy Malty
Ten tekst jest fragmentem mojej książki. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakazuję kopiowania, naśladowania i nawet cytowania bez mojej zgody.

To ja, na Malcie, a to moja strona autorska, możesz o czymś ciekawym przeczytać, a nawet się wystraszyć, bo strach to zdrowie, link: Marek Sikorski i jego książki
Postscriptum
Zauważyłem, że niektórzy złośliwi blogerzy piszą nieżyczliwe komentarze. Nie męczcie się, bo ja zbytnio się tym nie przejmuję, a nawet unikam czytania lub szybko zapominam.
Nie złamiecie mnie, nie tacy to próbowali i im nie wyszło. Zwykle byli to biedni duchowo ludzie, którzy nie odkryli mądrości , że prawdą kosmiczną jest miłość do Boga a nie własny egoizm. Współczuję im!
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego Moim Czytelnikom!
Piękne wnętrze tej konkatedry ,choć trochę na filmiku pan go zastawia. W takiej świątyni aż się chce modlić.