Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Między lękiem przed śmiercią, techniką a milczeniem Boga

Marek Sikorski, 25.02.2026

Mój pies Zyzio - to więcej niż twór bezdusznej przyrody - to anioł przebrany za psa. Fot. autor.

Na tym padole łez pojawiła się dziś nowa obietnica zbawienia, czyli podniesienia człowieka do wyższej sfery istnienia: wieczność w przestrzeni cyfrowej. Wielu uwierzyło, że człowiek ocaleje dzięki pamięci maszyn, że ślad pozostawiony w sieci zastąpi pamięć serca, a liczba odsłon stanie się miarą sensu.

Jest w tej wierze coś więcej niż naiwność — jest w niej lęk przed śmiercią, który nie potrafi już znaleźć języka religii, więc mówi językiem technologii. Cyfrowa wieczność nie obiecuje zbawienia duszy, lecz przedłużenie widzialności; nie obiecuje sensu, lecz trwanie.

W tej wirtualnej nadrzeczywistości powraca jednak pytanie, którego nie da się uciszyć algorytmem: gdzie jest piekło, a gdzie raj? Czy są one jeszcze miejscami, czy raczej dramatami relacji? Być może piekłem jest świat, w którym wołanie pozostaje bez odpowiedzi, a rajem ten, w którym ktoś — nawet w ciemności — mówi: „jesteś”. Kliknięcia i polubienia nie odpowiadają. One jedynie rejestrują. A człowiek nie chce być policzony — chce być wezwany.

Lęk przed śmiercią nie jest defektem, który można naprawić techniką. Jest doświadczeniem granicznym. Jeśli wszystko kończyłoby się na zapisie elektronicznym, śmierć rzeczywiście miałaby ostatnie słowo, a zło nie zostałoby osądzone.

Chrześcijaństwo nie próbuje tego lęku usunąć. Przeciwnie — wprowadza go w sam środek swojej opowieści. Chrystus nie omija śmierci, nie neutralizuje jej obietnicą łatwej nieśmiertelności. Wchodzi w nią. Milczy. Umiera. I właśnie dlatego krzyż staje się miejscem dramatycznym, a nie symbolicznym: miejscem, w którym sens nie jest dany, lecz wystawiony na próbę.

Na tym tle szczególnie wyraźnie rysuje się myśl Nikołaja Fiodorowa — dziewiętnastowiecznego rosyjskiego filozofa, który zaproponował jedną z najbardziej radykalnych nowoczesnych wizji zbawienia. Jego „wspólna sprawa” wyrasta z przekonania, że śmierć jest absolutnym złem moralnym, a jej istnienie stanowi oskarżenie wobec ludzkości. Odpowiedzią ma być technika, nauka i wspólny wysiłek cywilizacyjny, którego celem jest dosłowne wskrzeszenie wszystkich zmarłych przodków.

Zbawienie zostaje tu przeniesione z porządku eschatologii do porządku historii.

Fiodorow powoływał się przy tym na fragment „Nowego testamentu”: „Skoro bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie” (1 Kor 15,21). Dokonywał jednak przesunięcia interpretacyjnego: „Człowiek” przestaje być Chrystusem, a staje się ludzkością jako całością. W połączeniu ze słowami: „My jesteśmy współpracownikami Boga” (1 Kor 3,9) rodzi się wizja, w której Bóg oddaje dzieło zbawienia w ręce cywilizacji. Chrystus zostaje zredukowany do inspiracji, a zmartwychwstanie — do projektu technicznego.

W tym sensie Fiodorow jest prorokiem współczesności. Jego myśl odsłania pokusę zbawienia bez krzyża, wieczności bez tajemnicy i sensu bez cierpienia. Jest w niej religijna intencja, ale też głęboka niezgoda na dramat ludzkiej kondycji. Śmierć ma zostać unieważniona, a nie przeżyta. Lęk — usunięty, a nie przemieniony.

Chrześcijaństwo proponuje coś radykalnie innego. Nie obiecuje bezpieczeństwa, lecz wierność. Nie usuwa ciszy Boga, lecz umieszcza ją w samym sercu wiary. Cel ludzkiego życia nie polega na przedłużaniu widzialności ani na trwaniu w pamięci maszyn, lecz na odpowiedzi — często niepewnej, drżącej, wypowiadanej w ciemności Getsemani. Odpowiedzi, która nie znosi lęku przed śmiercią, ale pozwala przez niego przejść.

Między Fiodorowem a Chrystusem rozciąga się więc dramat nowoczesnego człowieka: czy zbawienie ma być dziełem techniki, czy darem, który przechodzi przez krzyż? Czy chcemy zostać ocaleni — czy jedynie zachowani? Odpowiedź nie przychodzi łatwo. Być może dlatego Bóg milczy. A to milczenie wciąż waży więcej niż wszystkie obietnice cyfrowej wieczności.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 59
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

25.02.2026 14:38

Mydlenie oczu czyli rosyjskie zamulanie Naszych Blogów 😡
Marek Sikorski
Nazwa bloga:
Ars alit artificiem
Zawód:
historyk sztuki
Miasto:
Otmuchów

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 15
Liczba wyświetleń: 2,066
Liczba komentarzy: 32

Ostatnie wpisy blogera

  • Cudowny technologiczny sposób na naprawę świata
  • Polscy więźniowe niemieckiego KL Auschwitz z trójkątami bez litery "P". Uwaga do filmu pt. "Mistrz"
  • Zagraj sobie, zanim umrzesz! Wykończyli nas politycy

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności