jednej strony na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech Anno Domini 2026 zdobyliśmy cztery razy więcej (!) medali niż na ZIO cztery lata temu w Chinach (liczbę polskich medali podaję na moment ,gdy piszę te słowa czyli sobota godzina 11:30) . Ba, była to trzecia najlepsza w historii dla Biało-Czerwonych „Olimpiada”, jak potocznie i nieprawidłowo mówi się o Igrzyskach, bo przecież w starożytnej Grecji terminem „olimpiada” określano czas między igrzyskami. Tylko na zimowych IO w Kanadzie A.D.2010 i w Rosji A.D. 2014 zdobyliśmy więcej medali ,bo sześć. Dodajmy do tego jeszcze dwa czwarte miejsca łyżwiarza - sprintera Damiana Żurka i 0,13 sekundy które zabrakło narciarce alpejskiej Marynie Gąsienicy - Daniel do medalu w slalomie gigancie a także szereg punktowanych miejsc oraz rekordy życiowe lub rekordy sezonu ,zwłaszcza łyżwiarzy figurowych, co świadczy o dobrym przygotowaniu na najważniejszą imprezę roku/ czterolecia.
Niestety, jest też druga strona medalu. Oburzona na Polski Związek Narciarski Justyna Kowalczyk,bo PZN w kadrze na Igrzyska pominął biegacza, który w Pucharze Świata miał najlepsze miejsce ze wszystkich Polaków. Bobsleistki, które skarżą się, że ich „bob” kosztuje 150 tysięcy złotych, gdy Amerykanek w przeliczeniu na złotówki- pół miliona, a Niemek- prawie milion. No i co z tego, że mają start w „TOP 10” ,gdy potem sprzęt nie pozwala im -nie mówię o zdobyciu medalu, ale nawet na walkę o punktowane miejsce. Nasze saneczkarki, które osiągają życiowy sukces finiszując na szóstym miejscu, ale miałyby pewnie medal gdyby nie fakt, że jeżdżą... na dziewięcioletnich sankach. Zawodniczka łyżwiarstwa szybkiego, która zajmuje miejsce w pierwszej „dziesiątce” przygotowując się do Igrzysk.... bez trenera. Mówi o tym publicznie ,na co dostaje polemiczną kontrę od... koleżanki z kadry, przez co sportowa opinia publiczna w kraju ma poczucie kłótni w teamie łyżwiarzy szybkich. Niezrozumiałe decyzje związku narciarskiego, który najpierw przyjmuje kryteria startu zawodników na ZIO, a następnie je przekreśla dając kwalifikacje olimpijskie „po uważaniu”. Wspomniana mistrzyni olimpijska, czterokrotna medalistka ZIO Justyna Kowalczyk mówiła o tym w kontekście narciarstwa biegowego, ale przecież dwie takie sytuacje były też w narciarstwie alpejskim. Trener kadry narodowej w kombinacji norweskiej ( czyli dwuboju klasycznym) publicznie skarżący się, że PZN- znów o związku kierowanym przez Adama Małysza mówi się głośno i źle ze względów pozasportowych - chce ..."zabić" jego dyscyplinę w Polsce.
Która strona medalu jest prawdziwa? Cóż, obie...
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"