Można być fantastycznym zawodnikiem i kiepskim trenerem. Przykład Zbigniew Bońka, który podbijał polskie, włoskie i światowe boiska by potem jako trener klubów w Serie A i reprezentacji Polski zawieść całkowicie. Ciekaw, że zdecydowana większość najlepszych trenerów -są oczywiście wyjątki, ale tylko potwierdzają one regułę ! - wcale nie była topowymi zawodnikami, a niektórzy z nich w ogóle nie uprawiali sportu lub tylko o niego się otarli.
Z kolei można być genialnym skoczkiem narciarskim, nie najgorszym kierowcą Rajdu Paryż-Dakar ,a potem słabym prezesem Polskiego Związku Narciarskiego. Mowa oczywiście Adamie Małyszu. Tak się składa, że za jego prezesury skoki narciarskie przestały być dyscypliną „numer 1” w polskich sportach zimowych. Skoczkowie narciarscy dali się w ostatnich dwóch- trzech latach kompletnie zdominować łyżwiarzom i łyżwiarkom szybkim oraz specjalistom od short- tracka. Nie dość na tym. W ostatnich dosłownie dniach Polskim Związkiem Narciarskim wstrząsnęła jedna kontrowersja i dwa skandale.
Kontrowersja to wybór trzeciego skoczka do reprezentacji na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Trener zaskoczył ekspertów, dziennikarzy i samo środowisko. Może to i jego prawo , ale raczej wina kryteriów ustalonych przez szkoleniowca wspólnie z PZN. Nie były czytelne, były zmieniane, okazały się nie tyle podstawą decyzji, tylko jedną z wielu zmiennych. Cóż, zobaczymy jak ten „trzeci” czyli Paweł Wąsek wypadnie we Włoszech. Na razie nasz pierwszy mistrz olimpijski w skokach Wojciech Fortuna grzmi, że powinien pojechać Piotr Żyła - piętnasty zawodnik Mistrzostw Świata w lotach narciarskich i jedyny, który z czwórki naszych reprezentantów przebił się do czołowej „trzydziestki”. Z kolei szereg żurnalistów i kibiców pyta : czemu nie leci Dawid Kubacki? A jeszcze inni : czemu nie Maciej Kot? Jest zadyma, której można było uniknąć choćby przez wskazanie konkursu, który byłby ostateczną eliminacją , tak jak to robi amerykański związek lekkiej atletyki. Tam nawet jak aktualny mistrz olimpijski zajmie czwarte miejsce to i tak nie pojedzie. Surowe ,ale uczciwe i jednoznaczne.
To była kontrowersja. Skandale dotyczyły wyboru narciarki i narciarza alpejskiego. W końcu jadą inni niż chciał PZN. A prezesa Małysza podobno nie było, gdy o tym decydował zarząd . Cóż , mówiąc językiem skoczków narciarski Adam Małysz jako prezes spadł " na bule ”. Kosztem dyscypliny, niestety.
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Gazeta Olsztynska"
Proponowałbym, aby o wyborze kadry olimpijskiej na zimowe igrzyska decydował demokratyczny wybór czytelników Gazety Olsztyńskiej, albo jednomyślna decyzja gremium w składzie: Anna Panna Żukowska z Naleśnikiem i duetem "Głupi i Głupszy".