Witaj: Niezalogowany | LOGOWANIE | REJESTRACJA
Polski Kościół: czekanie na Wyszyńskiego
Wysłane przez ryszard czarnecki w 03-08-2008 [22:24]
Nazywano go księciem Kościoła - choć chyba nie chodziło tylko o kardynalski biret, ale także o fakt, że był arystokratą ducha. Był wielkim polskim patriotą, znawcą dziejów ojczystych. Nie był nowym Piotrem Powęskim (czyli Piotrem Skargą), ale jego kazania były swoistym drogowskazem dla narodu, dla Wyszyńskiego Kościół był Narodem, a Naród - Kościołem.Zapamiętałem go, jak stał na ambonie - dziś ten wielowiekowy zwyczaj wygłaszania kazań nie jest już stosowany - w warszawskiej Katedrze zaraz po powrocie z konklawe na którym wybrano Jana Pawła I. I mówił, że to naturalne, że Włoch jest papieżem i że tak być powinno... Ale nie byłoby papieża - Polaka bez prymasa Wyszyńskiego. I pewnie Polska byłaby inna - bardziej może zsowietyzowaną.Komuniści usiłowali rozgrywać prymasa i kardynała Wojtyłę. Ten pierwszy miał być bardziej konserwatywny i zamknięty, drugi - postępowy i otwarty. Wyszyński miał reprezentować tzw. Kościół ludowy, a Wojtyła - intelektualny. Próby te były śmieszne. Komuna nic nie wskórała. Współpraca i przyjaźń tych dwóch ludzi była opoką na drodze polskiej wolności.W tym właśnie kontekście prób "rozegrania" przez komunistów dwóch Książąt Kościoła w Polsce - widzieć należy wizytę prezydenta Francji de Gaulle'a w PRL w końcu lat 1960-ch. Komuniści wymogli na władzach francuskich, aby ich prezydent nie spotkał się z Prymasem Wyszyńskim w Warszawie. Ale de Gaulle koniecznie chciał spotkać się z kardynałem Wojtyłą w Krakowie - a ten, w geście solidarności z Głową Kościoła w Polsce, dyplomatycznie wykręcił się od spotkania... Takie gesty budowały wzajemne zaufanie tych dwóch wielkich Polaków...Jako 18-letni chłopak uczestniczyłem w pogrzebie Prymasa 1000-lecia. Przerodził się w wielką manifestację narodową, tak jak 46 lat wcześniej pogrzeb Piłsudskiego, a 42 lata wcześniej pogrzeb Dmowskiego. Zapamiętałem olbrzymią kolejkę, tłumy ludzi przed Pałacem Prymasowskim w ten majowy dzień 1981 roku – ludzi. którzy przyszli pożegnać się z duchowym przywódcą Polaków.Bardzo brakowało Wyszyńskiego w stanie wojennym. Dziś – przepraszam, że to mówię - nasz Kościół nie ma przywódcy, autorytetu takiej miary. Nie ma ludzi niezastąpionych. Ale od tej reguły bywają wyjątki - takim wyjątkiem był Prymas Tysiąclecia.A polski Kościół i jego hierarchowie mogą tylko uczyć się od niego. I modlić się, aby szybko pojawił się ktoś, choćby zbliżonej miary...
107 lat temu urodził się późniejszy Prymas Tysiąclecia Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński. Gdyby był politykiem to dziś nazywalibyśmy go mężem stanu. Nie był nim, choć de facto spełniał rolę polityczną-jako głowa polskiego Kościoła w kraju, w którym komunizm wprowadzono na bagnetach i w którym stacjonowała Armia Czerwona.