Przy okazji zaproszenia Polski do tzw. Rady Pokoju przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Donalda Johna Trumap nastąpił wysyp osobników, którzy albo objedli się szaleju albo Pan Bóg odebrał im rozum (lub resztki rozumu) albo też urwali się po prostu z poświątecznej choinki. Bo tylko tak należy zinterpretować głosy, że Rzeczpospolita Polska nie powinna skorzystać z zaproszenia, bo w tzw. Radzie Pokoju będzie Rosja i Białoruś. W domyśle : prezydent Nawrocki będzie zasiadał koło Putina i Łukaszenki. Przyjmując tą obłąkańczą logikę Państwo Polskie powinno natychmiast wycofać się z Organizacjo Narodów Zjednoczonych, ponieważ w liczącym 81 lat ONZ ani Moskwa ani Mińsk nie zostały zawieszone, tylko funkcjonują w najlepsze. Ba, Rosja jest dalej jednym z pięciu stałych członków (obok USA, Chin, Wielkiej Brytanii i Francji) Rady Bezpieczeństwa (a nie rotacyjnym jak, choćby z dekadę temu, Polska).
Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach z takim "pomysłem" nie wystąpi. Jednak w gruncie rzeczy czy bardzo członkostwo w ONZ, w której są obaj nasi wschodni sąsiedzi różni się od tzw. Rady Pokoju? Mamy nie wejść do jednej, bo są tam kraje będące do nas „na kontrze” ,ale nie wycofujemy się z innej struktury w której z nimi jesteśmy?
Podsumowując : ów pomysł, aby na złość babci odmrozić sobie uszy był z piekła rodem i nie dał się w jakikolwiek sposób wytłumaczyć logicznie, politycznie i interesem Polski. Odnośnie autorów tych horrendalnych pomysłów „autorezygnacji” Polski chciałbym zacytować Tadeusza Boya Żeleńskiego, zamordowanego przez Niemców w egzekucji naszej profesorskiej elity ze Lwowa w 1941 roku : „Paraliż postępowy najzacniejsze chwyta głowy”. Ale nie zacytuję, bo autorzy tych pomysłów nie są bynajmniej- niestety albo na szczęście - „najzacniejszymi głowami”, ani nawet głowami „zacnymi”. Na marginesie : inicjatywa prezydenta Trumpa powołania tzw. Rady Pokoju czego nikt zapewne z jego doradców nie wie (bo niby skąd ma wiedzieć ,gdy w Ameryce prawie nie uczą historii Europy i świata) ma jedną taką "cienkość" ,że oto nazwa owego ciała bliźniaczo przypomina inicjatywę Związku Sowieckiego z listopada 1950 roku powołania Światowej Rady Pokoju... Serio !
No, ale zostawmy ten narracyjny samobój. Wolałem zająć się głupkami z Polski, a nie nieznającymi historii politykami z USA.
*Artykuł ukazał się na portalu "Wprost.pl"