Bynajmniej nie chodzi o rekreacje ,choć polecam jak największej liczbie moich rodaków jazdę na nartach czy łyżwach, biegi narciarskie (a nawet chodzenie na "biegówkach") czy choćby i zimowe spacery z kijkami albo i bez nich(to akurat moja "specjalność"). Skoro jesteśmy przy nartach biegowych to naszło mnie wspomnienie sprzed blisko półwiecza. Mieliśmy oto "zimę stulecia"-było to na przelomie 1978 i 1979,pociągi stały,autobusy, tramwaje,trolejbusy (pamiętacie je jeszcze?) nie jeździły,a miałem niespełna 16 lat i odbierałem to nie jako kataklizm tylko frajdę i przeżycie. Właściciele samochodów,które w ogóle udało się uruchomić bez pytania zatrzymywali się ,aby podwieźć zupełnie nieznajomych ludzi,ba,czyniła to nawet ówczesna Milicja Obywatelska,która zapraszała nieszczęsnikow do swoich "suk" bynajmniej nie w celu przewiezienia na komendę czy spalowania ! A ja do końca życia zapamiętam dziesiątki,jeśli nie setki ludzi,którzy na biegówkach przemieszczali się po zaśnieżonych ulicach Warszawy. Widok był niesamowity. Nic nie jeździło,tylko ludzie powoli sunący na nartach biegowych na tle paraliżu na drogach. Nawet nikt nie zdawał sobie sprawy skąd ludziska wzięli te narty? Tradycji biegania na nartach w Polsce specjalnie ani nie było ani nie ma, Rzeczpospolita to nie Skandynawia - zatem skąd warszawiacy (bo rzecz działa się w stolicy) brali te biegówki? Z wypożyczalni? Do dziś nie wiem.
Zostawmy wspomnienia,choć warto podkreślić tą spontaniczną, oddolna solidarność Polaków,którzy przez nikogo nie namawiani pomagali zupełnie nieznanym ludziom,pomagali sobie,pokazywali inna twarz ,nieznaną na codzień. Tak było. I dlatego uwiecznilem to dziś "sursum corda", ku sienkiewiczowskiemu "pokrzepieniu serc" -że tacy właśnie potrafimy być , my Polacy.
To była "wycieczka do przeszłości",a teraz powrót do teraźniejszości. Już za nieco ponad miesiąc zaczynają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie we Włoszech. Pierwszy raz gospodarzem jest Mediolan,ale wspólgospodarz.- Cortina d'Ampezzo gościła już ZIO w 1956 roku . I były to igrzyska ,na których Biało-Czerwoni po raz pierwszy zdobyli medal zimą. Wspomnianych tego pioniera-bohatera w 70 rocznicę jego wyczynu : był nim Franciszek Gąsienica - Groń w dwuboju czyli kombinacji norweskiej (skoki narciarskie i bieg na nartach).
Jak będzie tym razem? Czy będzie znów tylko jeden medal dla Polski ,jak siedemdziesiąt ,ale I cztery lata temu ? Oby było więcej !
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Gazeta Olsztyńska"