Na historię na Uniwersytecie Wrocławskim zdałem w 1981 roku z drugim wynikiem, ale nie ukrywam, że poza fascynacją dziejami Polski i świata wybrałem ten kierunek, bo był najbliższy… polityki. Owszem, istniały studia w instytutach nauk politycznych, ale miały one fatalną, ideologiczną renomę, były określane jako „czerwone” i młodzi ludzie z moimi poglądami ich unikali. Zmieniło się to dopiero w wolnej Polsce.
Brigitte Bardot zamiast Bolesława Bieruta
Zostałem studentem uczelni, która oficjalnie nazywała się Uniwersytetem Wrocławskim im. Bolesława Bieruta, czyli w skrócie UBB. Mimo kartek na cukier, alkohol, buty itd. nie opuszczało nas poczucie humoru, zatem śmieliśmy się, że studiujemy na UBB czyli na Uniwersytecie Brigitte Bardot.
Instytut Historii mieścił się tak, jak dziś przy ulicy Szewskiej, tuż przy Placu Biskupa Nankiera, dwa kroki od Odry, trzy od Ostrowa Tumskiego i Katedry. Ostrów Tumski był ważny, bo mieściło się tam Duszpasterstwo Akademickie z charyzmatycznym księdzem Aleksandrem Ziemkiewiczem, rodem z Kresów Wschodnich RP. Tuż obok Instytutu Historii była historia sztuki oraz kulturoznawstwo. Na wszystkich tych trzech kierunkach było sporo studentów, którzy sporo rozumieli z tego, co się w Polsce działo i byli doskonałym „materiałem” na opozycjonistów.
Instytut Historii wraz ze wspomnianymi historią sztuki i kulturoznawstwem oraz znajdującymi się daleko od nas, aż za Dworcem Głównym (na którym, w roku mojego urodzenia, zginął aktor Zbyszek Cybulski) na ulicy Dawida, Instytutem Pedagogiki i Psychologii – razem tworzyliśmy Wydział Historyczno-Filozoficzny. Jak tylko rozpoczął się rok akademicki, dosłownie natychmiast zapisałem się do NZS-u. To było oczywiste. Takich ludzi jak ja było sporo – i to też było oczywiste. Ledwo co rozpoczęliśmy studia, zaczę
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 675
Literówka. Powinno być : Trznadel.