Zły dotyk i karma (która wraca)…

Zdjęcie liderów  niezjednoczonej opozycji.. Niezjednoczonej, bo Platforma sobie, „Wiosna”  sobie, a „Razem” – akurat nie razem, tylko całkiem osobno. Każdy sobie rzepkę skrobie... Ale wracając do tej foty. Jest na niej Schetyna, Kosiniak-Kamysz, Lubnauer, Czarzasty, „zielone ludziki” (znaczy z  Partii Zielonych, ale nazwisk jeszcze się nie nauczyłem . Uściski. Splecione ręce. Aż pasuje tu podpis … „Zły dotyk”. Ot, tak, zupełnie bez związku i kontekstu. Po prostu: skojarzenie. Kiedyś zresztą był taki teleturniej „Skojarzenia”. 
Na gruncie europejskim, w cieniu Brexitu, dotychczasowi koalicjanci w Parlamencie Europejskim ujeżdżają szefa europarlamentu Antonio Tajaniego niczym łysą kobyłę.  Ten szczery polityk mówi to, co myśli. A co myśli? To, co myśli nie jest po myśli Chorwatów i Słoweńców, którzy się mocno oburzyli, bo wypowiedź włoskiego szefa PE sprzed kilku tygodni  miała relatywizować zbrodnie na tych dwóch słowiańskich nacjach ze strony rodaków Tajaniego podczas II wojny światowej. 
Nie można temu byłemu komisarzowi (był nim przez dwie kadencje) odmówić pewnej konsekwencji. Oto bowiem właśnie dopiero co powiedział w wywiadzie radiowym: „jeśli musimy być szczerzy, zbudował (Mussolini) drogi, mosty, budynki... odzyskał wiele części naszych Włoch”.  Tak podsumował Italię czasów „Duce” Mussoliniego! Ta wypowiedź na pewno bardzo spodobała się włoskiej europosłance Sandrze Mussolini, wnuczce znanego dziadka. Natomiast jakoś, dziwnym trafem, mniej się podobała różnym frakcjom w PE. Oburzyła się nie tylko lewica czy liberałowie, ale także część eurosceptyków. W Strasburgu rozgorzała zażarta dyskusja, ale ponieważ europarlamentarzyści spieszyli się na samoloty - bo był to czwartek, tradycyjnie ostatni dzień sesji – to z powodów logistyczno-podróżniczych łeb debacie ukręcono. 
Cóż, gdyby takie słowa wypowiedział lider jakiegoś ostro prawicowego ruchu , byłyby one najlepszym dowodem na to, że reprezentuje gość formację faszyzującą, a może nawet faszyzm wyssał z mlekiem matki (oczywiście o ile nie był karmiony butelką). 
Ale ponieważ powiedział to szef europarlamentu i szef największej frakcji politycznej... Aaa, panie Antoni, Pan się ździebko przejęzyczył, wyraził niepoprawnie, nieprecyzyjnie myśl sformułował, nie ma problemu, europejski tramwaj musi jechać dalej (aż do wykolejenia). 
Tajani palnął, tyle, że jego krytycy to giganci hipokryzji i podwójnych standardów. Wystąpienia szefowej frakcji komunistów, wywodzącej się z dawnej NRD (sic!) czy socjalistów były tanim teatrem – zapamiętałem tych gości i te grupy polityczne, gdy inicjowali moje odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego europarlamentu, kłamiąc na mój temat w żywe oczy i specjalnie przekręcając moje wypowiedzi. O łganiu  nic nie powiem, by psa nie obrazić. 
Cóż, Antonio, karma wraca… 

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (20.03.2019)