Cool story bro, czyli o mordowaniu ludzi na pasach.

Dawno dawno temu, gdy jeszcze niektórzy porządni ludzie czytali Gazetę Wyborczą,
pojawił się na gazeta.pl tekst, który zapadł mi w pamięć.

Był to mianowicie anonimowy list otwarty lekarza, pracującego na urazówce - czyli tam, gdzie zwożą ludzi z wypadków wszelakich.

Tekst pana doktora traktował o wypadkach na drodze, i był swego rodzaju apelem, którego autor miał nadzieję uzmysłowić ludziom,
że wbrew popularnemu mniemaniu, większość potrąceń pieszych ma miejsce na prostych drogach, przy dobrym oświetleniu, przez normalnych kierowców jadących zupełnie sprawnymi autami.

Według autora, głównymi przyczynami potrąceń jest nieuwaga i bezmyślność, a najczęściej mają one miejsce na skrzyżowaniach, oraz na pasach biegnących przez drogi dwupasmowe.

Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale apel ten chyba nadal pozostał aktualny.

Co raz bardziej rozpowszechnione są wśród kierowców kamerki samochodowe, które nie kosztują dużo,
a w krytycznej sytuacji mogą okazać się bardzo przydatne.

Co raz więcej nagrań z nich ląduje w internecie, a z końcem zeszłego roku wielu kierowców robiło swego rodzaju kompilację "najciekawszych" wydarzeń mijającego roku.
I niestety, widać na nich że znakomita większość potrąceń ma niestety miejsce w warunkach dobrej widoczności, na pasach, gdzie nigdy takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.

Wspominam o tym, ponieważ koło mnie jest takie właśnie przejście dla pieszych, 2 pasmowe, gdzie mimo dobrego oświetlenia i prostej drogi, było już wiele potrąceń.
A przed chwilą właśnie uniknąłem potrącenia, a bezczelny łobuz za kierownicą jeszcze na mnie gniewnie zatrąbił.

Tym wpisem więc wylewam poniekąd swoją frustrację,
ale jednocześnie uczulam na ten mało znany problem. :)