| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Diabeł pije szampana,gdy kreacjoniści opowiadają swoje bajki

W notatce Prawo Ewolucji...  i w odpowiedziach na komentarze opisałem krótko na czym polega ewolucjonizm i dlaczego go lubię i dlaczego uważam, że jest teorią o solidnych podstawach. A  w tej notatce opowiem dlaczego uważam, że kreacjoniści się mylą i jeszcze napiszę, do czego - moim zdaniem - ta ich pomyłka prowadzi!
Za przykład, ilustrację, służącą uzasadnieniu tytułu, posłuży mi wykład dra Kenta Hovinda: "100 powodów, dla których ewolucja jest głupia", oraz film: "Stworzenie czy ewolucja? W poszukiwaniu prawdy o początkach" które można znaleźć łatwo na Youtube.
Wszystkie argumenty, zastrzeżenia dra Hovinda dzielą się na:

1. demagogiczne
2. takie na które nie znamy odpowiedzi.

Te drugie oczywiście mogą mieć różne rozstrzygnięcia, są pytania, na które jedyną rozsądną odpowiedzią, może być: "nie wiem". To, że nie wiemy jaka jest odpowiedź na konkretne pytanie, to znaczy, że odpowiedź może być różna, może potwierdzać taki lub inny punkt widzenia.  Gorsze są argumenty pierwszego typu. 
  Oto co m.in. mówił dr Hovind:

 1. Nikt nigdy nie widział, jak powstaje gwiazda, a "jest tam całkiem sporo gwiazd". (ok 03:50 wykładu)
   
Bardzo zabawny argument! Dr Hovind nie widział jak gwiazda powstaje, wiec nie mogła powstać sposobami naturalnymi... Jak Bóg stwarza gwiazdę też nie widział. Chyba, że widział.... Bardziej poważnie: formowanie gwiazd, ich "zapłon" trwa dość długo. O ile dobrze doczytałem, w/g współczesnych - przyznaję, nie do końca udowodnionych teorii - czas ten liczy się w milionach lat, więc znacznie przekracza długość życia człowieka, ba, znacznie przekracza czas w jakim ludzkość obserwuje niebo.  Mówić, że skoro nikt nigdy nie widział jak powstaje gwiazda, to znaczy, że nie mogła powstać z obłoku wodoru, to tak jakby nie wierzyć w to, że Malbork zbudowali Krzyżacy.

 2. W przewodach pokarmowych termitów żyją mikroorganizmy, które trawią drewno, którego nie potrafią same strawić termity. Termity nie mogą żyć bez tych mikroorganizmów, a one bez termitów. Kto wyewoluował pierwszy? - pyta retorycznie dr Hovind w drugiej części wykładu mniej więcej w 55-tej sekundzie, wzbudzając niekłamaną radość słuchaczy.
    A odpowiedź jest taka prosta. Ewoluowały razem. Symbioza pomiędzy termitami, a zasiedlającymi ich przewody pokarmowe drobnoustrojami, wyprzedzała w czasie przystosowanie do żywienia się drewnem.
(Dla zainteresowanych -  jak to mogło mniej więcej wyglądać
: Istniał jakiś przodek termita, którego jelito zamieszkiwały jakieś drobnoustroje (zjawisko powszechne w przyrodzie). Te termity jadły różne rzeczy, co im tam wpadło w te ich szczękoczółki, czy co one tam wtedy miały. Głównie materiał roślinny, ale m.in. drewno (jak nie było nic innego), ale drewna nie lubiły, bo miały po nim niestrawność. Jak roślin było mało, to jadły drewno, bo niczego innego nie było na podorędziu. A jak jadły tylko to drewno, to w zasadzie głodowały, bo choć miały pełne brzuszki, to nic z tego nie wynikało ( poza niestrawnością), a razem z nimi głodowały również biedne bakterie w ich kiszkach. Ale że bakterie mają niesłychaną zdolność do adaptacji, to niektóre zaczęły trawić zawartą w drewnie celulozę, rozkładając ją do prostszych związków. Niektóre z głodujących termitów, potrafiły - ze względu na różnorodność biologiczną - wykorzystać te prostsze związki i już dzięki temu nie głodowały. Ponieważ nabyły w ten sposób zdolność przetrwania w środowiskach ubogich w roślinność zieloną, a bogatych w drewno, wyprowadziły się z miejsca gdzie mieszkały i zaczęły nowe życie, tam, gdzie było drewno. W ten sposób, mniej więcej, powstały współczesne termity, wraz z ich współczesnymi symbiontami - czyli bakteriami mieszkającymi w ich przewodach pokarmowych.)

3. Ta sama część, około 4:11 dr Hovind porównuje Wielki Wybuch do karuzeli z dziećmi twierdząc, że gdyby u początków świata był malutki punkt, kręcący się wokół osi, a następnie wybuchający, to materia wszechświata, powinna w całości się kręcić w tym samym kierunku ( zgodnie z zasadą zachowania momentu pędu), a przecież tak nie jest, bo są planety, które kręcą się w przeciwnym kierunku.  
    Przykład z karuzelą, to jest absolutna demagogia. Wyobraźmy sobie nie karuzelę z czwórką dzieci, tylko karuzelę z miliardem dzieci, spakowanych najciaśniej jak tylko się da,  która to karuzela wyrzuca dzieci nie tylko dzięki sile odśrodkowej, ale i wskutek uwolnienia olbrzymiej energii, na skutek wybuchu. A potem, niech te "wybuchnięte" dzieci lecą w nieskończoność zderzając się między sobą. O każde pieniądze się założę, że po pewnym czasie niektóre z nich będą się kręcić w przeciwnych kierunkach. Cały nasz wszechświat może wirować W CAŁOŚCI w którąś stronę i tego nie zauważymy, nie mając układu odniesienia! (Ale podobno według ostatnich ustaleń, moment pędu wszechświata jest zerowy)

4. Jeden z mówców w drugim filmie  (ok. 44:30) wybranym przeze mnie jako przykład na kreacjonistyczne banialuki mówi tam mniej więcej tak:
"W każdym muzeum akademickim na świecie znajdują się miliardy skamieniałości, ale nie ma żadnych pośrednich gatunków ...  nie widzimy jednak stopniowej zmiany"

Facet musiał przegapić sporo z ostatnich osiągnięć paleontologii i genetyki. Z genetyki wynika, że walenie są spokrewnione z hipopotamami. A paleontologia dostarcza całą serię szczątków zwierząt, które są formami przejściowymi, od wspólnego przodka hipopotamów i waleni, aż do dzisiejszych waleni. Gdybym miał adres do niego, podesłałbym mu link, gdzie znajduje się odpowiedni rysunek. "Stopniowa zmiana" rzuca się wręcz w oczy!

    Przykłady można by mnożyć. Najgorsze jest to, że ludzie pokroju dra Hovinda jeżdżą po świecie, zawracają ludziom głowy, marnują ich czas, i pieniądze.
Ludzie powinni być wolni, każdy powinien mieć prawo do własnego zdania, dowolnie głupiego. Ale mieszanie ludziom w głowach, odwracanie ich uwagi od tego, co NAPRAWDĘ zagraża chrześcijaństwu, rodzinie, cywilizacji, jest karygodne! Zamiast wydawać pieniądze na organizowanie takich demagogicznych spotkań, dr Hovind  & Co. powinni raczej działać na rzecz prześladowanych 100 milionów chrześcijan, powinni wspomóc Koptów mordowanych w Egipcie, koreańskich chrześcijan więzionych przez działający na stalinowskich zasadach reżim w Korei Północnej, wyznawców Jezusa tępionych przez władze w Iraku, Iranie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Afganistanie, Erytrei... Mogliby spożytkować swój krasomówczy talent i pieniądze, na uświadamianie Amerykanom i Europejczykom, że bez religii, bez spójnego, jednolitego systemu wiary, nasza wspólna łacińska cywilizacja nie przetrwa!

 A tak...  Kolejne sto osób oglądnęło wykład dra Hovinda na Youtube.  W piekle otwarto kolejną butelkę Dom Perignon, rocznik 1996... 
 
 
Losek 
 
P.S. Kreacjonistyczna antydarwinowska fobia, prowadzi wprost do powstania argumentów jak te:
"gdyby uznać że gatunki powstawały tak jak twierdzi Darwin (same z siebie), to znaczyłoby w zakamuflowany sposób podsunąć ludziom do wierzenia że materia sama z siebie"
"Tak więc proszę Pana darwinizm jest takim intelektualnym chwytem poniżej pasa, który pozwala na zwiększenie liczby ludzi wierzących ( nie wprost) w samoistne powstanie świata materialnego z niczego,"

- nabity rewolwer w rękach przeciwników Wiary...

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika goral

W realnym swiecie taka postawe nazywa sie Hipokryzja..
Mentalnosc ktora adwersarz prezentuje, Dialektyka Poznawcza...Tak charakterystyczna dla Homo Sovieticus..

Obrazek użytkownika siermięga

Może tak może nie,najwyrażniej chyba doskwiera brak obok siebie kogoś z kim by mógł porozmawiać o swoich problemach.Chyba stąd taka chęć zaistnienia przed szerszym forum bo o zaistnienie tu chodzi ,a poglądy to zawsze można zmieniać,przyłapiesz na jednej niedorzeczności spokojnie przechodzi do drugiego tematu,tak się dzieje od początku jak przestał pisać o swojej religijności [wyjątkowej].Dyskutując ,wdając się w pyskówki dolewamy tylko paliwa bo to jest taki wampir energetyczny ,będzie na głodzie to sam odejdzie szukać sobie nowych ofiar bo świat jest pełen takich ludzi ,niestety.Jedno co mnie wkurza to dorabianie sobie tożsamości ,jeśli będzie kłamstwem to napiszę i to by było na tyle .Pozdrowienia.PS.Nie wszystkie dusze da się uratować...Gliwice były już raz miejscem prowokacji!

Obrazek użytkownika goral

Sam to wyartykulowales :-))
Trudno sie z tym nie zgodzic.To klasyczny kompleks odrzucenia spotegowany kryzysem wieku sredniego..
Prowokacji uzywa aby zwrocic na siebie uwage.
Szkoda mi go bowiem posiada pewien potencjal.Zgadzam sie z toba ,ze powinien obracac sie w innym tlumie..
Srodowisko medyczne jest skorumpowane etyczno-moralnie..Presja bycia w tym srodowisku niebywala.
Nie moge mu odmowic odwagi.Jego blog jest odwiedzany przez kolegow z pracy.Poglady i opinie ,ktore tutaj glosi sa w jego srodowisku niepopularne..Jestem pewien,ze placi za to jakas cene..

Obrazek użytkownika A-men

"Zamiast wydawać pieniądze na organizowanie takich demagogicznych blogów, dr Losek & Co. powinni raczej działać na rzecz prześladowanych 100 milionów chrześcijan, powinni wspomóc (...) Mogliby spożytkować swój krasomówczy talent i pieniądze, na uświadamianie Amerykanom i Europejczykom, że (...)"

Wymagam od siebie - to wystarczy.

A jak z akceptacją w/w (własnego) zdania?

Obrazek użytkownika Losek

Co niby z akceptacją własnego zdania? Nie rozumiem?

"Wymagam od siebie - to wystarczy"
Do czego wystarczy?
 

Obrazek użytkownika A-men

Cytat przedstawiony przeze mnie jest wklejonym skróconym Pańskim tekstem z zamienionymi dwoma wyrazami ("Hovind" na "Losek", "spotkań" na "blogów").
Istota zdania jest ta sama.

Czy akceptuje Pan treść tak zmienionego (własnego) zdania?

W mojej ocenie, tak postawiona teza byłoby oznaką mojej megalomanii, zwłaszcza, że "dr Losek" nie jest dla mnie ani brat, ani podwładny, ani swat.

*****

Wymagać można/trzeba przede wszystkim od siebie.
Jak mniemam, osoby o których Pan się wyraził w oryginalnym zdaniu (dr Hovind & Co.) nie są Pana podwładnymi, ani też Pan im nie płaci.
Zaciekawiło mnie więc: co upoważnia Pana do pouczania w/w osoby co powinny robić?

Obrazek użytkownika Losek

Aaa,  faktycznie, nie zauważyłem tej zamiany. Czy za nim odpowiem, mogę prosić o zdradzenie swej płci, bo nie wiem czy mam pisać, do pani, czy pana. Względnie proszę o zgodę na zwracanie się per Ty.

Obrazek użytkownika A-men

"men" jak Men.

Obrazek użytkownika Losek

Czy akceptuje Pan treść tak zmienionego (własnego) zdania?
Akceptuję Pańskie prawo do napisania co Pan o moich tezach myśli. Wystąpiłem z nimi publicznie, na publicznym blogu, podobnie jak dr Hovind występuje publicznie ze swoimi.

W mojej ocenie, tak postawiona teza byłoby oznaką mojej megalomanii, zwłaszcza, że "dr Losek" nie jest dla mnie ani brat, ani podwładny, ani swat.
Nie zgadzam się, że to jest megalomania. Proszę przeczytać komentarze pod moimi tekstami. Pomijając ewidentne trollowanie, które pozostawiam bez odpowiedzi, zawsze staram się odnieść do czyichś opinii, i poza obelgami, ani trochę mnie one nie irytują.

Wymagać można/trzeba przede wszystkim od siebie.
To jest truizm. Oczywista oczywistość! (Ale proszę łaskawie zwrócić uwagę, że na przykład lekarz może w poradni powtarzać pacjentom, że palenie szkodzi i sam palić! Fakt, że lekarz pali, w najmniejszym stopniu nie zmniejsza prawdziwości jego słów!)
Zakładam, że chce Pan usłyszeć, co ja takiego robię, że pouczam innych. Robię tyle ile mogę i umiem.Nie mam takiego budżetu jak Hovind & Co. Umiem trochę pisać, więc piszę. Proszę przeczytać kilka moich tekstów poświęconych religii, które są na tym blogu. Może Pan wejść na portal Racjonalista.pl i wyszukać tam teksty podpisane Witold Losek, a zobaczy Pan, ile tam obelg spotkało mnie za moje katolickie poglądy. Staram się logicznie i kulturalnie uzasadniać swoje wypowiedzi ( nie czytam tylko niektórych trolli). W życiu codziennym, próbuję wychować na katolików dwoje dzieci.
Na pewno można by więcej...,

Jak mniemam, osoby o których Pan się wyraził w oryginalnym zdaniu (dr Hovind & Co.) nie są Pana podwładnymi, ani też Pan im nie płaci.
Zaciekawiło mnie więc: co upoważnia Pana do pouczania w/w osoby co powinny robić?

Kwestionując prawo do wyrażania swojej opinii na czyjś temat, kwestionuje Pan sens istnienia takich miejsc jak to, na którym się spotkaliśmy.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika A-men

Obawiam się, że albo używa Pan tu ekwilibrystyki słownej, albo ignoruje mnie, bądź mówimy innymi językami (inaczej: nie rozumie mnie Pan - co uwzględniając Pana deklarowany zawód, byłoby co najmniej przykre).

"Czy akceptuje Pan treść tak zmienionego (własnego) zdania?" - Czy na prawdę pytanie jest tak niejasne?
Gdzie w pytaniu jest mowa o "prawie do głoszenia poglądów"?!

Kwestią jest tu TREŚĆ ZDANIA.

Zgodnie z TREŚCIĄ tego zdania:
"Dr H./dr L. powinien "przestać marnować czas i pieniądze" na głoszenie SWOICH PRZEKONAŃ, i poświęcić się ratowaniu (i tu lista prześladowanych)"

Jeśli się Pan zgadza z tym zdaniem, to natychmiast powinien (zgodnie z przyjętą własną zasadą) skończyć pisanie na blogu i zrobić wymienione przez siebie czynności.

Natomiast jeśli się Pan nie zgadza z TREŚCIĄ ZDANIA, to odebrał Pan sobie prawo do takiej tezy.
Stosowanie różnych miar do siebie i do innych ludzi jest, najdelikatniej mówiąc, kalizmem.

"Proszę przeczytać komentarze pod moimi tekstami" - wybaczy Pan, ale średni poziom (u ludzi) nie jest i nie będzie nigdy normą, i mnie nie interesuje (może poza wymiarem socjologicznym).

Obrazek użytkownika Losek

Myślę, że wyrażam się dostatecznie jasno.
To (Naszeblogi),  jest jedno z miejsc, w którym można wyrażać swoje opinie o innych ludziach i ich poglądach. Akceptuję Pana prawo do napisania o mnie tego, co Pan uważa za słuszne. Jako dowód proszę o przeczytanie moich odpowiedzi na komentarze innych. Średni poziom, który Pana nie interesuje nie ma nic do rzeczy. Nie wiem, co tu jeszcze mogę dodać...

Obrazek użytkownika A-men

Wystarczy odpowiedzieć na łatwe pytanie:

Dlaczego jeden człowiek poświęcający się (i swoje środki) głoszeniu SWOICH poglądów powinien się zamknąć i pójść ratować innych,
a dlaczego drugi człowiek głoszący SWOJE inne poglądy NA TEN SAM TEMAT nie powinien ani się zamykać, ani ratować innych?

Tylko tyle.

Obrazek użytkownika Losek

Bo pierwszy z nich swoimi działaniami szkodzi, a drugi swoimi słowami pomaga. 

Obrazek użytkownika A-men

Czyli raczej próba ignorowanie przeciwnika dyskursu i ekwilibrystyka słowna.

Jak rozumiem, uważa Pan, że:

'Człowiek' głoszący swój pogląd ma prawo arbitralnie wartościować argumenty swoje oraz swojego adwersarza (na ten sam temat), i na tej podstawie ma prawo autorytatywnie wyrokować(1), że 'adwersarz' nie ma prawa głosić swoich poglądów (czyli ma się zamknąć)?

Czy tak?

__________
(1) - A co z zasadą: Nemo iudex in causa sua.

Obrazek użytkownika Losek

Ze względu na zawikłany sposób argumentowania, czyli mówiąc inaczej odwracanie kota ogonem, byłem pewien, że mam do czynienia z prawnikiem...
Proszę Pana, nich Pan powie wreszcie coś nowatorskiego. Coś czego nie wiem.
99% ludzi uważa, że: " głosząc swój pogląd ma prawo arbitralnie wartościować argumenty swoje oraz swojego adwersarza (na ten sam temat), i na tej podstawie ma prawo autorytatywnie wyrokować(1), że 'adwersarz' nie ma prawa głosić swoich poglądów (czyli ma się zamknąć)!"
(A zasada N. i. i. c. s. w ogóle nie ma tu zastosowania.)
 

Obrazek użytkownika Losek

AAAA. OK Proszę dać mi chwilę. :-)

Obrazek użytkownika Losek

@d.wasiak
Polecenie:
"Niech pan w sposob losowy zacznie budowac samochod z klockow lego."
świadczy o pewnym nieporozumieniu. Ewolucja jest automatycznym, bezosobowym procesem, którzy wykorzystując losowe mutacje, całkiem nielosowo kształtuje cechy istoto żywych. Nie jest przypadkowe, że orzeł, który lata w powietrzu, ma cechy umożliwiające lot w powietrzu. Gdyby parametry fizyczne panujące w powietrzu były inne (gęstość powietrza, grawitacja...) to orzeł wyglądałby inaczej. Istoty "latające" w wodzie, jak manta, nie poradziłyby sobie w powietrzu, a orły nie mogłyby pływać w wodzie. Więc nie można w żadnym wypadku "skonstruowania" przez - podkreślam bezosobową  (!) - ewolucję istoty żywej, porównać z losową konstrukcją samochodów z klocków. 
Wśród istot żywych zawsze było zdecydowanie więcej osobników "dostosowanych" do swego środowiska, niż "niedostosowanych".
 

Obrazek użytkownika d.wasiak

Widze ze musze uwazac z doborem slow.
Uzywajac okreslenia "niech pan w sposob losowy zacznie budowac samochod", chcialem powidziec "niech pan uruchomi losowy, bezosobowy proces, ktory moglby ewentualnie doprowadzic do zbudowania samochodu".
Np. niech Pan wezmie karton z klockami lego i zacznie nim trzasc.
Zakladamy ze mamy jakis specjalny rozaj klockow lego, ktore w wyniku potrzasania lacza sie ze soba.
Niech Pan mi powie po ilu probach uzyska Pan cokolwiek co bedzie sie nadawalo do uzytku. Po 10, 100, 1000 ?
Zaluzmy ze po 1000 probach dostanie Pan cos co ewentualnie mogloby sie do czegos przydac.
Tak wiec na 1 uzyteczny egzemplarz dostaje Pan 1000 nieuzytecznych.
Dlatego tez ilosc nieuzytecznych egzemplarzy powinna zdecydowanie dominowac w sladach kopalnych, a tak nie jest.
Jednak jestem pewien ze zaraz zaczerpnie Pan z ksiazki jakas przepiekna opowiesc, ktora powinna uspokoic rzecze czytajacych to milosnikow ewolucji. To ze na poparcie tej opowiesci nie bedzie mial Pan zadnych dowodow jest przeciez drobnostka.

A ponizej ciekawy cytat z jednego z niewielu ludzi ktorzy podeszli do teorii ewolucji w sposob naukowy, czyli logiczny, czyli matematyczny, czyli Fred'a Hoyle:
"Nie ważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucanoby nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią." 

Obrazek użytkownika Losek

Proszę Pana, przyszło mi do głowy, jak można by przybliżyć nieco analogię z pudłami i klockami. Gdybym chciał zbudować auto z klocków, przy pomocy mieszania pudłami, to musiałbym, wziąć powiedzmy tysiąc pudeł i mieszać w nich różne klocki, a potem zaglądać do nich i wyciągać tylko te połączone ze sobą klocki, które pasują do mojego celu. Następne mieszania miałyby miejsce tylko z użyciem już wstępnie połączonych klocków. Oczywiście ta analogia też jest naciągana, bo ewolucja jest bezosobowa i nie ma żadnego z góry założonego celu, a tylko chwilowy - przystosowanie organizmów do istniejącego środowiska. Zawsze w danym środowisku będą się znajdowały te najlepiej przystosowane do życia. Inne nie przetrwają.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Losek

Z całym szacunkiem, nie o dobór słów chodzi, ale raczej o rozumienie,  o próbę zrozumienia na czym polega ewolucja. Powtarzam, porównanie darwinizmu, czyli teorii mówiącej o powstawaniu gatunków, do mieszającego się pudła z klockami jest błędne. Mechanizm bezosobowej ewolucji sprawia, że organizmy, od najprostszych, aż do nas, ulegają stopniowej poprawie. Poprawia się ich przystosowanie do życia. Mieszanie klocków, jest procesem losowym, natomiast ewolucja losowa NIE JEST! Ewolucja w najmniejszym stopniu, nie przypomina mieszania klocków w pudełku. Natomiast - proszę zwrócić na to szczególną uwagę - POZA STWORZENIEM PIERWSZEJ ŻYWEJ KOMÓRKI - o którym to fakcie Teoria Ewolucji nic (!) nie mówi, a które mogło być losowe albo mogło być efektem boskiej interwencji, każda następna zmiana była i nadal jest skutkiem promowania wśród już istniejących cech tych lepszych, sprawiających, że organizm radzi sobie lepiej niż inne. Wśród losowo powstałych minimalnych różnic w genomach roślin i zwierząt, automatycznie wzmacniane i utrzymywane są tylko poprawiające, a wycinane, szkodzące! Mam nadzieję, że to co napisałem jest w miarę jasne, ale jakby co, to chętnie dalej podyskutuję. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika d.wasiak

Widze ze zaklada Pan ze pierwsza komorka zostala jednak stworzona.
Wiec juz nie mowi Pan o ewolucji bezosobowej, opartej tylko i wylacznie na slepym przypadku.
Mowi juz Pan o ewolucji wg. pewnego planu ktory zostal zapisany w pierwszej komorce.
Tutaj moglby sie z Panem zgodzic chyba nawet guru darwinistow: Richard Dawkins, ktory takze w koncu stwierdzil ze zycie na ziemi nie moglo zostac zainicjowane spontanicznie. Jednak w przeciwienstwie do Pana i wielu ewolucjonistow teologicznych nie przypisywal tej inicjacji Bogu, ale... kosmita.
Ta kuriozalna wypowiedz odpowiednio wyciszono, jednak ciagle mozna obejrzec film (swietny zreszta), gdzie ta wypowiedz padla.
Jest nawet na YT: (Expelled: No Intelligence Allowed) http://www.youtube.com/watch?v...
A tu nawet znalazlem sam wywiad gdzie Dawkins mowi o kosmitach: http://www.youtube.com/watch?v...
Swiadczy to jedynie o kompletnym chaosie w srodowisku ewolucjonistow.
Teoria pierwotnej inicjajcji ma nawet pewne rozsadne przeslanki, chodzi tu prezede wszytskim o tzw. pule genow na poziomie gatunku.
Bo o ile zdaje sobie Pan z tego sprawe, tak naglasniane jako niezbity dowod na ewolucje podaje sie przyklady dostosowania danego gatunku do nowych warunkow srodowiskowych.
Najbardziej znane jest chyba tutaj uzyskiwanie odpornosci chwastow na pestycydy.
Jednak jest to raczej dowod na na cos odwrotnego.
Bo klasyczna teoria darwinowska mowi:
- dostosowanie do nowych warunkow jest unikatowe i losowo malo prawdopodobne
-- tutaj mamy powszechnosc dostowan a prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia
- ewolucja darwinowska jest zawsze jednokierunkowa
-- tutaj mamy dostosowania dwukierunkowe, poniewaz po ustapieniu dzialan pescytydow, gen odpowiadajacy za odpornosc zanika w paru pokoleniach.
Wobec tego przyklady dostosowan sa dowodem na cos zupelnie sprzecznego z dawinizmem: celowej modyfikacji puli genetycznej calego gatunku. A to juz jest wrecz magia...

Obrazek użytkownika Losek

Nie wiem, czy pierwsza komórka została stworzona bezpośrednio, za pomocą boskiej interwencji, nie wykluczam, że Bóg mógł tak zaprogramować świat, że ona po prostu musiała powstać. Tego się zapewne nie dowiemy. Natomiast Teoria Ewolucji nic na ten temat nie mówi.
Jeżeli to był boski plan, to oczywiście można powiedzieć, że prowadził do powstania człowieka. Ale zdecydowanie przekonują mnie liczne kopalne i genetyczne dowody na istnienie automatycznego procesy ewolucyjnego, tylko, że to w najmniejszym stopniu nie jest sprzeczne z Wiarą.
Nie wiem, czy ma pan rację, pisząc, że:
"klasyczna teoria darwinowska mowi:
- dostosowanie do nowych warunkow jest unikatowe i losowo malo prawdopodobne"

To znów jest wyłącznie zależne od ilości prób i dostępnego czasu, oraz siły nacisku środowiska. Wolna nisza ekologiczna, dostępność przestrzeni życiowej, albo pokarmu, czyni przystosowanie do jej zajęcia, przez jakiś gatunek właściwie pewnym. 
Druga sprawa to jednokierunkowość ewolucji. To faktycznie jest jedna z klasycznych zasad, ale gdzie Pan znalazł informację o tym, że gen odpowiedzialny za odporność na pestycydy zanika? Nie jest wykluczony zanik jakiejś cechy, np. takim przykładem jest wyrostek robaczkowy u ludzi ( mam napisany tekst o tym, wkleję za kilka dni ) i nie jest to sprzeczne z zasadą ewolucji. Nie ma tu - moim zdaniem - żadnej magii, a tylko prawa fizyki i chemii.
 

Obrazek użytkownika d.wasiak

Gen odpowiedzialny za odpornosc za pestycydy zanika w paru pokoleniach. Na 100%.
Nie mam teraz czasu zeby poszukac odpowiedniego artykulu na ten temat. Ale jest tak na pewno.
Innym znanym przykladem sa slynne zieby z Galapagos, ktorych zmiany dostosowacze Darwin opisal jako potwierdzenie swojej teorii.
Jednak byl za krotko na Galapagos zeby zobyczyc ze gdy warunki klimatyczne sie zmieniaja, zieby znowu sie do nich dostosowuja. Jest to proces cykliczny, a nie tak jak to chcial widziec Darwin: jednorazowy i jednokierunkowy.
Kazda zmiana dostosowawcza wg. klasycznej teorii darwinowskiej to szansa "jedna na milion". W realnych przypadkach dostosowawczych jest to szansa zblizona do pewnosci. Jednak tylko w pewnym zakresie. Nie stwierdzono np. zeby drzewa uodparnialy sie na ogien, mimo corocznych pozarow. Trudno oczekiwac ze chwasty uodpornia sie na kwas siarkowy, nawet gdyby przyzwyczajac je do niego za pomoca silnie rozcieczonych roztworow.
Nie zaobserwowano tez aby zmiany dostoswawcze przekraczaly granice wyznaczone przez gatunek. Dorsze mimo zatucia wody nie wychodza na lad, zajace mimo ciglego zagrozenia nie dostaja skrzydel itd.
Jezeli juz zakladamy udzial Boga w calym procesie, to po co robic z niego "wielkiego programiste" ktory za pomoca genow tak zaprogramowal proces ewolucji zeby spelnic oczekiwania ewolucjonistow?
Nie lepiej poprostu zalozyc akt stworzenia? Stworzenia obejmujacego takze pewne mechanizmy dostosowawcze na poziomie puli genow poszczegolnych gatunkow?

Obrazek użytkownika Losek

@d.wasiak
Hmmm. Długo zastanawiałem się, jak by tu Panu odpowiedzieć, żeby się Pan na mnie znów nie pogniewał.  :-(
Może najlepiej będzie jak zajrzy Pan TU...

Obrazek użytkownika goral

Diably sa abstynentami...
R.I.P drrrr Losekt..
Nieutulony we wlasnej satysfakcji pragne zawiadomic,ze znany ubcinacz czlonkow i konczyn niejaki drrrr Losekt,brat w Wierze Sekty Darwinowskiej,polegl na wlasnym blogu, przytloczony "Obosiecznym Rachunkiem prawdopodobienstwa"..
Szanownemu wlascicielowi tego tutaj bloga pragne ku przestrodze przypomniec ,ze igranie z "rozumnymi i myslacymi" istotami (niewyewoluowanego) gatunku ludzkiego niesie za soba takie ryzyko w przestrzeni publicznej jak i nieskonczonym swiecie wirtualnym..
Nieutulony w swojej satysfakcji Goral z przyjaciolmi...

Obrazek użytkownika Losek

@Trybeus: mogę wkleić obrazek do galerii pod tekstem?

Obrazek użytkownika trybeus

..ależ bardzo proszę...nie widzę przeszkód...pozdrawiam niepoprawnie

Obrazek użytkownika siermięga

Mam problem z wydrukiem swojego uroczego wizerunku,jakie są wymagania i w jakim systemie to chodzi ,byłbym wdzięczny za informację bo ma zawisnąć na poczesnym miejscu z podpisem autora.Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika trybeus

..witaj, no właśnie edytor NB jest taki jaki jest, powinien otwierać obrazek w komencie...ale możesz go zrobić tak...otworzyć go, kliknąc prawym klawiszem, daj "kopiuj adres obrazu" i możesz go przenieść gdzie Ci pasuje ..pozdr :))

Obrazek użytkownika goral

re:drrrr Losekt
..."Rachunek prawdopodobieństwa jest bronią obosieczna. Zaczyna tu sie robic goraca..
A w jakim to jezyku o tym obosiecznym rachunku ?

Obrazek użytkownika siermięga

Rachunek prawdopodobieństwa można zastosować,jeśli wszystkie śmieci z wysypisk potraktujemy jako bryłę ,obliczymy jej objętość ,wysadzimy przy pomocy Wielkiego Wybuchu przemnożymy przez pi wyciągniemy z tego sinus liczby 1,wykorzystamy rachunek prawdopodobieństwa to ile znajdziemy zakopanych trupów w tych śmieciach a ile jachtów,idąc dalej ilu wśród tych trupów będzie zwolenników darwinizmu a ilu wrogów czy takich co o darwinizmie nigdy nie słyszeli!?Nie chce mi się liczyć ale to chyba niezbyt skomplikowane.Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika siermięga

PS.znając już liczbę darwinistów należy ją pomnożyć przez ilość łabędzi wypędzonych przez nauczyciela w głuchą noc dla swoich chuci,dodać do tego liczbę kup przez nie pozostawionych z tego wszystkiego wyciągnąć całkę a otrzymany wynik da nam obraz ilości darwinistów którzy są na kolejnym etapie ewolucji mając już błonę miedzy palcyma.Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika d.wasiak

Czy po wykladach dr. Hovinda w piekle otwierali jakies alkohole, tego nie mozna dociec.
Jednak wydaje mi sie ze na pewno byla tam niezla impreza w 1883 roku, kiedy to kuzyn Karola Darwina, niejaki Francis Galton oglaszal swoja koncepcje eugeniki.
Oczywiscie swoja teorie chodowli ludzi oparl na pracach swojego kuzyna.
Pozniej tworczo rozineli to ideologowie nazizmu, czego efakty znamy z historii.
Warto tez przytoczyc malo znany fakt: Karol Marks wydajac poraz pierwszy swoj "Kapital" chcial go zadedykowac wlasnie Darwinowi, na co ten sie nie zgodzil.
Jest wiele cytatow z Marksa ktore swiadcza o jego fascynacji teoria Darwina i jej wplywie na jego "filozofie".
Nie musze takze wspominac ze komunizm uczynil z Darwinizmu niemal religie panstwowa.
Bardzo bym sie zastanowil nad tak usilnym reklamowaniem "teorii", ktora wydala takie owoce...

Obrazek użytkownika Losek

Czy była tam impreza w 1883 roku, kiedy to Galton użył darwinizmu jako pretekstu, to nie wiem, ale jeśli tak było, to swoją salkę pamięci w czeluściach piekielnych powinni mieć wszyscy konstruktorzy samochodów, pociągów, tramwajów, silników, noży, młotków i śrubokrętów, a także pomysłodawcy takich wynalazków i koncepcji, jak: wysokie napięcie, Coca-Cola, energia atomowa, maszyna parowa, piłka do golfa.
Zarzut, że darwinizmu nie należy promować, bo Marks chciał zadedykować swe dzieło Darwinowi, jest nawet dość zabawny. Ale z braku laku i taki argument się widać nadał... 
Ludzie mordują z chciwości - ZLIKWIDUJMY WIĘC PIENIĄDZE!!
Do wielu przestępstw popchnęła ludzi żądza władzy - ZLIKWIDUJMY WŁADZĘ, NIECH ZAPANUJE ANARCHIA!!! Wtedy to dopiero będzie fajnie i zapanuje powszechna szczęśliwość!!!
Inni popełniają przestępstwa z powodu grzesznych chuci -  zabrońmy seksu, albo lepiej wykastrujmy... A nie. Co to, to już nie. No chyba się trochę zagalopowałem. :-)

 

Obrazek użytkownika d.wasiak

Czy ja ci zabraniam promowac darwinizm?
Promuj co tam sobie chcesz.
Jednak ocena owocow danej ideologi jest glowna przeslanka oceny tejze ideologii.
Oj, przepraszam: darwinizm to preciez zadna "ideologia", to "teoria" i do tego jeszcze "naukowa", udowaodniona "ponad wszelka watpliwosc".
Tylko jezeli to rzeczywiscie nauka, to czemu darwinsci tak bardo boja sie stosunkowo prostych obliczen prawdopodobienstwa matematycznego...
Zamiast tego wola rozbudowane opowiesci epickie z zakonczeniem typu "przeciez wlasnie tak moglo sie zdarzyc".

Obrazek użytkownika gorylisko

panie drrrrrr, może by tak pan rozwnął bardziej twórczo te zbawienne myśli o związku wnalazców dajmy na to automobilu z teorią darwina, jak mnie pamięć nie myli, większość z nich ni miała nawet pojęcia o darwiniźmie...a zdaje się, że taki Aleksander Volta to urodził się chyba wcześniej... i jak znam życie, jego badania nad elektrycznościa nie miały wiele wspólnego z pracami Darwina... kto wie, cz zwykła uczciwość i rzetelność naukowa nie została wyniesiona ze szkoły prowadzonej przez jezuitów...
szanowny panie, może by pan tak, przestał na siłę wciskać darwinizm jako jedynie słuszną bazę rozwoju wszelakiego... tylko zastanowił się nad tym deczko...
bo jeszcze trochę, to może okazać się, że koło tez wynaleziono z powodu prawdziwości teorii Darwina...
czy obcinanie nóg już pana znudziło  ? czy postanowił pan przyjąć posade proroka mniejszego, religii darwinowskiej ?

Obrazek użytkownika Losek

Masz Pan coś do powiedzenia, poza tym bełkotem?

Obrazek użytkownika gorylisko

tak, czy hot dogi to jakaś ewolucyjna odmiana psów wyścigowych...?
poza tym, nawiązując do pana wzmianki w temacie od 12 posiewów...ile posiewów i jak długiego czasu potrzeba aby z ameby drogą ewolucji powstały...dajmy na to hotdogi ? ;-) no i czy te hotdogi powstaną tak same z siebie czy konieczne jest pośrednictwo istot myślących żywiących się mięsem... ?

 

Obrazek użytkownika Losek

No i koniec. 

Obrazek użytkownika gorylisko

hotdogi się skończyły ? czy pifffka zabrakło ;-)), panie wyluzuj albo rzuć tą klątwe na mnie i od razu poczuje się pan lepiej...
tak czy owak, pewnie zginę przeklęty w czeluściach czarnej dziury skazany na wieczność całą za bluźnierstwa przeciw darwinowi wszechmocnemu

Obrazek użytkownika siermięga

wszystko pomyka jak jak przewidywałem-darwinizm zaliczony,teoria wielkiego wybuchu na tapecie,dojdziemy do jajko czy kura,chromosomów i DNA a wtedy pozostanie cztery metry mułu.

Obrazek użytkownika smieciu

Tak z ciekawości. Pan to ma jakieś poglądy?

Obrazek użytkownika siermięga

Jeśli tak to co !?Każdy psychiatra powie ,że osobnik chory na schizofrenię potrafi wszystko " logicznie"wytłumaczyć,uzasadnić i u niezorientowanego wzbudzić zaufanie tylko ,że nigdy nie ma racji...

Obrazek użytkownika macho

Dr Kent E. Hovind (z uczelni określanej jako "fabryka dyplomów) wpisuje się w realia Stanów, gdzie 51% ankietowanych deklaruje światopogląd oparty na dosłownej interpretacji zapisu biblijnego. Brak wiarygodnych informacji co do ewentualnej przynależności dr Hovinda do FES (Flat Earth Society). Generalnie - jest krytykowany przez kreacjonistów, nawet przez kreacjonistów "młodej Ziemi", za stosowanie skompromitowanych argumentów, "których kreacjoniści nie powinni używać".
Co do do rocznika rzeczonego szampana wolałbym się nie wypowiadać, zarazem odcinając się od tej imprezy "na dole"...
Primoaprilisowo pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Losek

No, ja w ogóle nigdy nie piłem takiego szampana :-(
Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika d.wasiak

Myslalem ze od kiedy prof. Behe udowodnil istnienie ukladow nieredukowanie zlozonych temat ewolucji ostatecznie umarl.
Chyba ze ktos wierzy w teorie typu "duplikacja genow" mowiacej nie mniej ni wiecej tylko ze geny ewoluuja w taki sposob ze chronia nawzajem swoja ewolucje w "kluczowych" momentach. Ale to zupelna fantastyka. Czy moze inaczej "inteligentna ewolucja".
Jezeli ktos mi wykaze jak ewoluowala kaskada krzepniecia krwi bez odwolywania sie do takich pseudo-teorii jak "duplikacja genow", to byc moze pogadamy dalej.
A jezeli mowimy o "formach przejsciowych" to raczej szukamy tych "niedososowanych", ktorych musialo byc duzo wiecej niz tych "dostosowanych". A jak na razie mamy tylko te "dostosowane" i nic pomiedzy nimi.
To tak jaby porownujac hulajnoge, rower i motocykl dojsc do wniosku ze motocykl wyewulowal od hulajnogi.
Jednak z ewolucjonistami nie ma dyskusji, to jest sekta gorsza od swiadkow Jehowy.
Opowiesci ewolucyjne sa zaiste fascynujace, ale niestety rozbijaja sie o tak nieistotne sprawy jak chocby teoria prawdopodobienstwa.

Obrazek użytkownika macho

^^^^^^^^^^^^^Brak form "niedostosowanych" w zapisie kopalnym nie jest niczym dziwnym. "Nieudane" mutacje mają najczęściej charakter letalny - osobnik dotknięty takim "upośledzonym" genem zamiera na wczesnym etapie embriogenezy, toteż nie ma szans na fosylizację. Natomiast wśród skamieniałości aż się roi od osobników z nietypowo wykształconymi cechami - np ammonity z nieprawidłowo (dla danego gatunku) uformowanymi przegrodami, czy choćby ryby z ilością kręgów odbiegającą od standardu. W określonych warunkach dobór naturalny może preferować cechy uprzednio obojętne lub umiarkowanie niekorzystne - np ptak "obciążony" zmutowanym genem, co spowodowało zakrzywienie dzioba, mógł zdobyć nieosiągalną dotąd niszę pokarmową i osiągnąć sukces rozrodczy.

Obrazek użytkownika Losek

Dziękują za komentarz. Dokładnie tak to według mnie jest. Takie proste a nie kapują. Pozdrowienia.

Obrazek użytkownika d.wasiak

Bardo lubie te ewolucyjne opowiesci. Mogl, moglo sie zdarzyc...
A gdzie fakty?
Ja sie pytam co sie stalo z osobnikami "niedostosowanymi", ktorych wg. teorii prawdopodobienstwa powinno byc znacznie wiecej niz "dostosowanych", a w odpowiedi mam historie ze prawdopodobnie poumierali na wczesnym etapie embriogenezy. Oczywiscie zadnych dowodow. Taki sobie tekst rzucony w przestrzen.
I to jest wlasnie "teoria" naukowa o silnych podstawach.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.