CZYŻYK – PYŻYK

Kiedyś, dawno temu przyszło mi przeżyć moją pierwszą zimę w Rosji. Okazało się, że moja czapka jest nieprzystosowana do tego klimatu. I późną jesienią zabrałem się do zakupu czapki na zimę. Oczywiście, moi koledzy Rosjanie byli bardzo skorzy do udzielenia mi pomocy. Nikt nie szczędził mi też dobrych rad. Ja narzekałem, że jest mi zimno już w głowę. A chodziłem w takiej czapce jak na zdjęciu poniżej:

aW Peterhofie. Autor w środku, obok dwóch pięknych Rosjanek.

- Kup sobie „uszankę” mówili. I proponowali mi różne czapki, które sami nosili. Jeden radził:
- Popatrz! To jest uszanka z koziej skóry! Bardzo ciepła. Drugi mówił:
- Ta jest też bardzo ciepła i z jakiegoś czarnego futra. Kup taką samą.
Aż mój kolega Rosjanin o polskim imieniu Staś pochodzący z Komi SSR – gdzie miał sąsiadów Polaków zesłanych tam przed laty - pokazał mi swoją czapkę:
- Kup sobie taką! To jest „pyżykowa czapka”. Najcieplejsza!
Ta czapka była bardzo ładna i bardzo ciepła. Najbardziej mi się spodobała. Futro było dosyć długie, lśniące, miłe w dotyku i w bardzo ciemnym brązie. Zapragnąłem mieć właśnie taką czapkę.
Wypuściłem się do „Uniwermagu” na zakup pyżykowej czapki dla siebie. Żadnej porządnej czapki na zimę nie było. W innych sklepach też „ bryndza”! W jednym ze sklepów była tylko uszanka z koziej skóry. A był już listopad, więc kupiłem, co było.

z
Zima w Rosji na Newą. W tle po prawej: Pietropawłowska twierdza. Autor pierwszy z lewej.

Gdy mój kolega Staś zobaczył mnie w tej mojej nowej czapce i gdy zacząłem narzekać, że nie dostanę takiej czapki jak on, to roześmiał się i zapytał:
- „Pyżykową" uszankę pragniesz?
- Oczywiście! –odpowiedziałem. Bardzo chcę!
- Ruble masz? To nie jest tania czapka!
- Mam rubli dość! – odpowiedziałem!
Staś wziął ode mnie odpowiednią kwotę pieniędzy i kazał przymierzyć swoją czapkę. Pasowała na moją głowę jak ulał. Mój rozmiar był 56 i jego też.  I pojechaliśmy na zakupy do sklepów na Newski prospekt. Zaczęliśmy gdzieś na Newskim, blisko Fontanki.

z
Fontanka.

W pierwszym sklepie, w którym nie było „pyżykowej” czapki, gdy byłem na zakupach sam, Staś powiedział do mnie:
- Zostawiam Ci moją czapkę. Stój tu i czekaj na mnie. I podszedł do sprzedawczyni i zaczął z nią rozmawiać. I spostrzegłem, że przyniosła mu czapkę gdzieś z zaplecza i to „pyżykową”. Staś ją przymierzał. Po chwili Staś przymierzał inną czapkę, i to też „pyżykową”. Coś z nią rozmawiał i dawał do ręki i poszedł po chwili do kasy płacić.
Gdy podszedł do mnie, trzymał w reku zapakowaną czapkę w tekturowym pudełku. Była to piękna, „pyżykowa uszanka”. Staś zwrócił mi resztę z rubli, które mu dałem i podał kwitek będący rachunkiem za czapkę.
- Sam rozumiesz, że czapka „kosztowała” więcej niż jest na tym rachunku! – i roześmiał się.
- Oczywiście! Widziałem wszystko. Przecież w tym sklepie byłem wczoraj i nie było tu żadnej „pyżykowej” czapki.
Pojawienie się czapki też miało swoją cenę. Pasowała na moją głowę doskonale – była miękka i puszysta! Byłem bardzo zadowolony z zakupu i w drodze powrotnej z „pyżykową czapką” na głowie, kupiłem jeszcze popularny i niezwykle tani koniak pięciogwiazdkowy, w celu uczczenia świetnego zakupu.
Tyle na razie o słowie „pyżyk”. Lecz co ono oznacza? Co to jest za zwierzę?
Jest to ssak z rodziny jeleniowatych zamieszkujący arktyczną tundrę, czyli po prostu renifer, lub po łacinie Rangifer tarandus. I właśnie młody renifer z pięknym futerkiem do miesiąca, ale tak naprawdę do pół roku od urodzenia nosi nazwę „pyżyk”.

zRangifer tarandus. Dorosły „pyżyk’ to renifer.

W Rosji była kiedyś cała pyżykowa epoka. Północny renifer, na ogół z Komi, po osiągnięciu miesiąca lub po pół roku, tracił życie. W tym wieku taki młodzian nosi nazwę pyżyk. Jego futerko też nazywa się pyżyk.

z
Tylko, co urodzony pyżyk. Ledwo, co obeschł i udało mu się stanąć na nogach.

Potem, będąc ubitym, ta północna bestia dostępowała zaszczytu koronowania głów całej partyjnej nomenklatury kraju Sowietów. W tych czasach nieprzyzwoitością było, aby działacz, a nawet pracownik aparatu partyjnego nie nosił pyżykowej czapki. Pyżyk na głowie pracownika partyjnego KPZR był takim samym obowiązkiem i jego dumą, jak w czasach Iwana Groźnego dla oprycznika była psia głowa z miotłą przytroczone do siodła.
Futer w wolnej sprzedaży wtedy nie było, a pyżyka tym bardziej. Ważny pracownik partyjny mógł otrzymać czapkę specjalnie szytą w pracowni futrzarskiej komitetu obwodowego partii. Aby dostać przydział na pyżykową czapkę, należało znaleźć się na liście  „naczfina” (naczelnik finansów) zatwierdzonej przez pierwszego sekretarza komitetu obwodowego partii. Ten, interesu czapkowego nigdy nie wypuszczał ze swoich rąk i zwykle osobiście decydował, kto może dostać czapkę, a kto może jeszcze poczekać. Pierwszy sekretarz mówiło się wtedy „dawał po czapie”. Kto „dostał   po czapie”, ten się nie obrażał, a naodwrót, cieszył się. Kto nie „dostał po czapie”, ten był zmartwiony i zawiedziony. Cena na czapki z listy sekretarza była bajecznie niska. Nie była związana zupełnie z kosztami jej wytworzenia, a wyłącznie spełniała cel główny partyjny i ogólnopaństwowy: Podkarmić brać zakonną w partii, aby byli posłuszni. I nikt, kto nie był w nomenklaturze partyjnej nie mógł pomarzyć nawet o pyżykowej czapce. Nawet wybitni twórcy w ZSRR i znajomi sekretarzy nie zawsze mogli osiągnąć czapkę z pyżyka. Jedno słowo takiego sekretarza i czapka – marzenie wielu, mogła znaleźć się na głowie delikwenta. Ale, jeśli nie byłeś chociażby członkiem plenum organu partyjnego, czapki nie byłeś w stanie osiągnąć. Obowiązywało to wszystkich, nie tylko twórców, ale wszystkich i też przodowników – stachanowców. Pracownicy rejkomu (komitet rejonowy KPZR) referaty i mowy o osiągnięciach przodowników pracy pisali, ale żaden stachanowiec nie miał szans na czapkę. Pewnego razu taki sławny stachanowiec został zaproszony na plenum obkomu partii, aby podzielić się swoimi doświadczeniami wybitnego przodownika pracy socjalistycznej. Zdejmując i wieszając palto w szatni komitetu, zobaczył morze pyżykowych czapek na wieszakach. Jego czapka z koziej skóry wyglądała niczym zając wśród soboli.
„Muszę dowiedzieć się skąd mają taki czapki’ – pomyślał sobie stachanowiec i poszedł do sali na spotkanie. Tam zaraz posadzili go w prezydium. I podsunęli kartkę. Gdy kończył dzielic się swoimi osiągnięciami odczytując tekst z kartki, przypomniał sobie swoje postanowienie i zapytał:
- A skąd macie pyżykowe czapki?
Odpowiedzią był tylko głęboki, radosny śmiech sali. Niełatwo było zdobyć pyżykowe czapki. Nie każdy z nomenklatury partyjnej mógł się nimi pochwalić na swojej głowie. Zabijano coraz więcej pyżyków w republice Komi, aż w tej sprawie wypowiedzieli się „cekiści” („cekista” – członek centralnego komitetu KPZR) . I zadecydowali, że czapki należy szyć ze szczurów wodnych - piżmaków, a nie z pyżyków. I po paru latach moda na pyżykowe czapki minęła.
Tę historię opowiedział mi mój kolega Staś z Komi, który w młodości miewał nawet kontakt z reniferami. Ja moją czapkę pyżykową kupiłem już wiele lat po okresie mody na pyżyki.
Już znacie, drodzy czytelnicy jedno słowo tytułu. Drugie słowo, to czyżyk, czyli czyż pospolity. Ptak o drobnej sylwetce, nieco mniejszy od wróbla. W jego ubarwieniu przeważa kolor żółto - zielonkawy z szarymi i czarnymi plamkami.

http://www.youtube.com/watch?v=9y0Ex3KQLVM&feature=player_embedded
Carduelis spinus. Czyżyk. Czyż pospolity.

Teraz zapytacie szanowni czytelnicy, co łączy czyżyka z młodym reniferem, zwanym po rosyjsku „pyżyk”?
Otóż łączy ich bardzo wiele! Łączy ich historia i pewien kuplet dla niedorosłych dorosłych.
W 1835 roku uruchomiono w Sankt Peterburgu elitarną Imperialną Szkołę Prawniczą na prawach Carskiego Liceum. Szkoła znajdowała się na wybrzeżu rzeki Fontanki, w domu pod numerem szóstym. Absolwentem tej szkoły był m.in. Piotr Czajkowski, ojciec pisarza Nabokowa i wielu innych znanych osób. Młodzi przyszli znawcy prawa nosili mundury jasno - żółto - zielonego koloru, przypominające opierzenie czyżyka. W chłodne dni oraz zimą nosili pyżykowe czapki. Po ulicach Sankt Peterburga chodzili zwykle napuszeni, najeżeni i czupurni, dumni ze swoich mundurów. Natomiast wieczorami, już w swoich cywilnych ubraniach, nielegalnie wybierali się do szynku kupca Niefiedowa, znajdującego się w pobliżu. I tam oddawali się hulankom, birbanctwu i piciu wódki. A wódka w szynku kupca Niefiedowa była bardzo mocna i młodzieńcy powracali bardzo silnie podchmieleni. Jednym słowem byli w stanie wskazującym na spożycie sporej ilości alkoholu.
I właśnie wtedy powstała o nich, uczniach elitarnej szkoły, drażniąca ich złośliwa i zaczepna piosenka, a raczej kuplet, który rozpowszechnił się głównie na początku XX wieku.
 Piosenka rozpowszechniała się, trwała i powstawały setki jej żartobliwych i satyrycznych odmian. Stała się nawet piosenką biesiadną. Był okres w historii, gdy była to piosenka bardzo niebezpieczna! Do końca 1918 roku, kiedy to elitarna szkoła dla przyszłych znawców prawa została zlikwidowana, ukończyło ją około 2000 osób. I w 1925 roku NKWD przypomniało sobie tę piosenkę o absolwentach, dawnych licealistach elitarnej imperialnej szkoły. I niektórym z nich na podstawie sfabrykowanych dokumentów przedstawiono „niezbite dowody przestępstwa” i sprokurowano sprawę „Дело лицеистов N 194 Б” zarzucającą im przynależność  do „kontrrewolucyjnej monarchicznej organizacji” i  15 lutego 1925 roku zostali osądzeni i skazani na obóz lub bezpośrednio na śmierć przez rozstrzelanie. Ci którzy nie zostali rozstrzelani od razu, zginęli w obozach. Osądzono wtedy 81 osób łącznie z absolwentami Aleksandrowskiego Liceum w Sankt Peterburgu.

z
Budynek Szkoły Prawników ok. 1900 r. z
 Grupy wychowanków z wykładowcami.
z
 Budynek dawnej Szkoły Prawników dzisiaj.

I właśnie kiedyś w Sankt Peterburgu, gdy piliśmy koniak zakąszany najpopularniejszą zakąską, za jaką uchodziły marynowane grzyby (chociaż mi wiele bardziej odpowiadały „buterbrody” z białej bułki z masłem i kawiorem) dla uczczenia zakupu mojej pyżykowej czapki usłyszałem tę piosenkę pierwszy raz.

CZYŻYK-PYŻYK   ЧИЖИК-ПЫЖИК
Czyżyk-pyżyk, gdzieś ty był?   Чижик-пыжик, где ты был?
- Na Fontance wódkę pił!    На Фонтанке водку пил!
Wypił szklankę, wypił dwie-   Выпил рюмку, выпил две-
Zakręciło mu się w głowie!   Закружилось в голове! Piosenkę można posłuchać klikając na przycisk „►” pod następującym linkiem:
CZYŻYK-PYŻYK→►PLAY http://www.liveinternet.ru/users/2483533/post109618117/play

Piosenka żyła zawsze i była popularna. Współcześnie piosenka jest symbolem prymitywnej, dowcipnej melodii, którą nucą ludzie nieznający nut i niepotrafiący grać na żadnym instrumencie.
Słuchałem i sam śpiewałem tę piosenkę kilka razy. Potem o niej całkowicie zapomniałem. Aż tu po wielu latach, niedawno, znowu pojawiłem się w Sankt Peterburgu i moja znajoma zaprowadziła mnie na Fontankę. I co zobaczyłem? Pomnik czyżyka!

z

 W 1994 roku podczas festiwalu humoru „Złoty Ostap” (Tak, tak, to ten słynny Odessyta - Ostap Bender. Znalezione przez niego krzesło stoi w Odessie ma ul. Derebassowskiej jako pomnik), postanowiono uwiecznić dawnego bohatera sankt peterburgskiego folkloru.

z

Powstał pomnik czyżyka. Wysokość ptaka to 11 cm, a sam pomnik wykonany w stopie zwanym brązem waży 5 kg. Pomnik czyżyka jest ustanowiony nieco powyżej lustra wody Fontanki.
Miejsce to stało się bardzo popularne, wszyscy wierzą, że jeśli uda się wrzucić monetę na niewielką podstawę poniżej czyżyka, to spełni się pomyślane przez rzucającego życzenie.
Ja oczywiście też monetę rzucałem i za szóstym razem, moja moneta pozostała na podstawie czyżyka. I moje życzenie na pewno się spełni. Jestem o tym przekonany!

http://www.youtube.com/watch?v=G-mYL93T8NQ&feature=player_embedded
Fontanka w pobliżu dawnej carskiej szkoły prawników.

Pieniążki na podstawie czyżyka nie pozostają tam zbyt długo. Specjaliści mają wiele sposobów na ich pozyskanie. Niektórzy podobno w tygodniu potrafią „zarobić” nawet kilkaset rubli, które były własnością czyżyka.
Trzeba jednak pamiętać, że ptaszek jest wykonany z cennego materiału - brązu, co zawsze budzi zainteresowanie zbieraczy złomu metali kolorowych. I czyżyk umieszczony w trudno dostępnym miejscu znikał ze swojego gniazdka. Czasami udawało się go odzyskać, a czasami „odfruwał” w nieznane. Zdarzało się to już chyba koło dziesięciu razy. Teraz nowy czyżyk jest tak zamocowany, że już chyba żaden miłośnik, czy zbieracz złomu nie jest wstanie pomóc mu odlecieć ze swojego gniazdka. Chyba, że postanowi to uczynić zabierając z sobą ogromny kawał muru znad Fontanki.

z

"Czyżyk-Pyżyk" jako bohater rosyjskiej piosenki również dla dzieci, daje najmłodszym zły przykład bo "pije wódkę nad brzegiem Fontanki". Ba jest nawet inne niebezpieczeństwo - woda w Fontance:

Czyżyk- Pyżyk podczas pijanki   Чижик-Пыжик вместо пьянки
wypił wodę z Fontanki.   выпил воду из Фонтанки.
Lecz procenty były nie te   Видно градусы не те
- zakręciło się mu w głowie.   – зашумело в голове.

Ostatnio propaguje się piękną ideę, jakoby Cyżyk – Pyżyk wcale nie pił wódki, a tylko kompot, kefir i sok marchwiowy! Przekonajcie się sami:

http://www.youtube.com/watch?v=CBhNYfrxfnU&feature=player_embedded

 - A co z moją zimową czapką? – zapewne zapytacie. Mam tę  pyżykową papachę do tej pory i nawet czasami, w duże, zimowe mrozy mógłbym ją zakładać.
Tak ona wygląda:

z
Pyżykowa uszanka.

I już na koniec jedno pytanie. Czy wiecie, że piosenka „Czyżyk – pyżyk”  ma związek ze stanem parlamentaryzmu w Rosji?
- Nie wierzycie? Dla niewierzących mógłbym podać link. Przytaczę jednak dowód poniżej.
Pewien dziennikarz twierdzi nawet, ze w Rosji nie ma parlamentaryzmu i powołuje się nawet na wypowiedziane przez szefa partii Jedna Rosja - Borysa Gryzłowa słowa: „Państwowa Duma to nie miejsce dla politycznych dyskusji” ("Госдума - не место для политических дискуссий").  
Nie lubię tego, podobno błyskotliwego dziennikarza Aleksandra Minkina! On nadużywa wolności słowa wypowiadając się w taki sposób na temat „Czyżyka – pyżyka”!
Nie podobają mi się jego słowa, które wypowiedział kiedyś, gdy Duma przyjmowała hymn Rosji! Jak on mógł tak powiedzieć: „ Jeśli by prezydent (Putin) zapragnął, żeby hymnem została piosenka „Czyżyk-pyżyk”, Duma zagłosowałaby za”. ("Если бы Президент захотел, чтобы гимном стал "Чижик-пыжик", Госдума бы проголосовала за".)
Byłem i jestem oburzony tymi słowami Aleksandra Minkina! Jak on może tak niesprawiedliwie oceniać największego rosyjskiego demokratę prezydenta BBB Путина ( WWW Putina).
Świadczy to jednak o tym, że „Czyżyk – pyżyk” ma w Rosji do tej pory swoją polityczną wagę!

YouTube: 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

09-04-2013 [21:08] - Teresa Bochwic | Link:

Ciekawa historia. Ciekawi mnie też, dlaczego wszystkie dzieci na filmiku nosza okularki.

Obrazek użytkownika Zbigwie

09-04-2013 [21:54] - Zbigwie | Link:

 p.t. "Sobieski, Wysocki i ja" oraz szereg innych - wkrótce!
A z tym okularami u dzieci, to rzeczywiście dziwna sprawa.
Pozdrawiam!