Jest pierwsza dymisja w wyniku nielegalnego podsłuchu

Jest pierwsza dymisja w wyniku nielegalnego podsłuchu. Zdymisjonowaną jest Zofia Cybulko zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków w Białymstoku. Jak do tego doszło relacjonuje GW:
Kiedy do teatru zmierzali widzowie, chcący na własne oczy przekonać się, czy "Golgota Picnic" rzeczywiście jest tak obrazoburczym spektaklem, jak mówiły poznańskie środowiska prawicowe, doprowadzając do odwołania spektaklu na festiwalu "Malta", Zofia Cybulko była wśród protestujących. Na filmie nakręconym przez "Wyborczą" widać, jak tłumaczy swej towarzyszce, że to "awangarda finansowana z Fundacji Batorego. Czyli żydostwo". W poniedziałek filmik wysłaliśmy do jej przełożonych - konserwatora wojewódzkiego Andrzeja Nowakowskiego, wojewody podlaskiego Macieja Żywno oraz resortu kultury i dziedzictwa narodowego z prośba o komentarz do poczynań urzędniczki i pytaniem, co zamierzają zrobić z tą sytuacją?
Tekst ilustrowany jest filmikiem, na którym widać dwie panie rozmawiające ze sobą filmowane od tyłu. Najprawdopodobniej bez ich zgody. 

Co o takiej sytuacji mówi prawo:
Art. 267. 
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.
§ 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.
§ 4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1–3 ujawnia innej osobie.
§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1–4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Sytuacja wydaje się tutaj nadzwyczaj klarowna. Jeśli pani Z. Cybulko nie zezwoliła Gazecie Wyborczej na publikację swojego wizerunku powinna zgłosić sprawę do prokuratury celem ścigania nielegalnie podsłuchujących ją pracowników Gazety Wyborczej i ze spokojem czekać na wynik sprawy. Być może jest to też materiał na proces cywilny. W wyniku nielegalnych działań GW p. Cybulko straciła bowiem wymierne korzyści (zdymisjonowano ją).
Jeszcze jedna kwestia jest tutaj ciekawa. Otóż pan premier wyraźnie zdefiniował politykę rządu: nie ma dymisji w wyniku nielegalnych podsłuchów, ponieważ to destabilizuje kraj. A tymczasem pan wojewoda i pan konserwator wyraźnie postępują wbrew wytycznym pana premiera. Czy w związku z tym nie powinni zostać zdymisjonowani?

Swoją zaś drogą jakaś paranoja z tą nielegalnością podsłuchów. Chodzi mi o aferę podsłuchową. Bo niby skąd wiadomo, że tamte podsłuchy były nielegalne? Sprawdzał ktoś w we wszystkich uprawnionych instytucjach czy aby nie miały one zezwolenia na podsłuchiwanie owych ministrów czy tego pomieszczenia? Czy też zezwolenia na podsłuch ad hoc? Np. celem ochrony ważnego interesu państwowego?
Poza tym jeśli odbierzemy dziennikarzom możliwość wykorzystywania materiałów z podsłuchu to co zostanie z dziennikarstwa śledczego?  Tudzież interwencyjnego?

http://bialystok.gazeta.pl/bia...