Wartości, wspomnienia i przyszłość.

Pani Anastazja zmarła mając sto dwa lata. Pochodziła z okolic Targowicy na Wołyniu.
Była przyjaciółką mojej Babci Ani. Dobrze pamiętam tę łagodną, zawsze uśmiechniętą Panią,
z wianuszkiem siwych włosów, upiętych ze starannie zaplecionego warkoczyka.
 

   Nigdy nie zapomnę Jej wspomnień o mężu, który był policjantem. Z Miednoje nie wrócił.
Trudno zapomnieć opowieści o podróży koleją na Syberię. O służbie w szpitalu polowym
i opiece nad dziećmi – sierotami i chorymi, w Iranie, gdzie trafiła z Armią generała Andersa.
Pamiętam promieniującą dobroć i życzliwość. To było wprost wzruszające.
Nadal jeszcze to czuję wspominając Panią Anastazję.
 
   We wszystkich swych wspomnieniach o minionych, tragicznych czasach i o ludziach,
z którymi się zetknęła, z łatwością każdy mógł zauważyć wyjątkowy szacunek, jaki Pani Anastazja miała do wszystkich. Było w tym coś wręcz z uniżoności, jakby podziw dla drugiego człowieka, choćby mówiła tylko o bliżej nieznanym robotniku kolejowym.
 
   Szczególnie zaś brzmiały słowa Polak, Polka, z Polski, Polskie, Polska …, jakoś tak radośnie,jakby to było dla Niej samej zaszczytem, że znała te osoby.
I jeszcze słowo „dzieci”. Wypowiadane niezwykle miękko, z tym charakterystycznym wschodnim zaśpiewem, który niwelował dźwięk „z”,przykrywając go lekkim „i”. Nie potrafię tego napisać, ale wciąż to słyszę …Pani Anastazja nie miała własnych dzieci.  Nie mając pewności co do losów męża, do końca życia pozostała mu wierna. O dzieciach mówiła zawsze z czułością, wyrozumiałością i troską.
 
   Opowiadała kiedyś, że w dzieciństwie maiła koleżankę, córkę sąsiadów, Halinkę. Bawiły się razem dość często, bywając u siebie.
Pewnego razu, mała wtedy Anastazja ( miała wówczas może pięć, może sześć lat ),  wróciła od przyjaciółki bardzo szczęśliwa. Powodem tego szczęścia była piękna, nowa lalka, którą to, jak powiedziała mamie, dostała od przyjaciółki. Wieczorem mama podzieliła się wiadomością o prezencie z mężem. Rodzice nie mogli przejść nad tym obojętnie.
Pamiętajmy, że były to okolice roku 1915, jak szacuję.
 
-To taką piękną lalę dostałaś od Halinki dzisiaj ? – zapytał tata ze zdziwieniem,
- No, tak. Aaa, no … jaa,  właściwie to, to ją pożyczyłam. -    niejasno tłumaczyła dziewczynka,
- A czy Halinka aby wie, że ty tę lalę pożyczyłaś sobie ? – upewniała się mama,
Mała się rozpłakała nie wytrzymując dłużej nacisków „śledczych”.
 
   Rodzice wyjaśnili córce co zrobiła, jak to wygląda i uspokoili jej obawy przed karą.
Tata wyjaśnił, że jedyne wyjście i odkupienie winy, to oddanie lalki i przeprosiny i Halinki,
i jej rodziców. Oczywiście musiała to zrobić sama sprawczyni całego zamieszania …
„Dura lex, sed lex”. Mała Anastazja dzielnie przeżyła tę próbę odwagi i pokory.
Do sąsiadów poszła, lalkę oddała, przeprosiła i długo się dziwiła, że rodzice Halinki wcale nie krzyczeli.
 
   Pani Anastazja pamiętała dobrze ten dzień. Jednak nie było to dla Niej wspomnienie złe.
Była wdzięczna tacie, że w ten stanowczy i prosty sposób, pokazał córce, co to znaczy uczciwość,
szacunek dla innych, ich własności oraz szacunek do samej siebie.
Wartości, które mimo upływu lat, nie zmieniają się.
 
         *   *   *

   Dzisiaj widziałem dwa odcinki serialu „Rodzinka” …
Gdy ktoś mnie zapyta o moje wrażenia, to odpowiem, że wielki, wielki smutek.
A dlaczego smutek ?  Dlatego, że chamstwo, egoizm, bezczelność, kłamstwo, cynizm, roszczeniowość, bezwzględność, głupota, podłość, cwaniactwo, wyrachowanie ...

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika maks jamnicki

18-04-2015 [00:25] - maks jamnicki | Link:

Chciało by się napisać, Boże, jak ja lubię czytać takie historie. Kresowiacy, wspaniała natura, tacy "miękcy", pozytywnie ustosunkowani do ludzi. Spośród kresowiaków było wielu świetnych pedagogów. Jeszcze zdążyłem poznać osobiście wielu, wielu kresowiaków z "tamtejszego pokolenia". Jak mnie się dobrze i bezpiecznie pomiędzy nimi mieszkało. Niby zwyczajni ludzie ale oczarowali mnie. Pewne "echa", tej natury spotykam jeszcze po drugiej stronie Wisły, bliżej byłych Kresów. Ja mieszkałem między nimi na zachodzie Polski. A ilu porządnych, uświadomionych antykomunistów. Dla mnie jak raj. Większość kultury polskiej była kresowa. Carat dławił i kaleczył, bolszewicy makabrycznie nas wypatroszyli. A jeszcze niektórzy bajają o "pokojowym sąsiedztwie". Chcesz mieć pokojowe sąsiedztwo rosyjskie, chwytaj za karabin. Albo szykuj gardło. To są protoplaści ISIS. Albo się siebie wyrzekniesz, albo śmierć lub niewola. Kresy przepadły. Ale federacjonizm by się wspólnie obronić przed Rosją jeszcze możliwy. I sądząc po ilości "prorosyjskich" ludzi i propagandowych "zielonych ludzików" dziś, Rosja właśnie w tym chce przeszkodzić.

Obrazek użytkownika Piotr Jelicz

18-04-2015 [07:12] - Piotr Jelicz (niezweryfikowany) | Link:

Witam Pana,
prostota i szacunek, to chyba są te najbardziej charakterystyczne cechy, stanowiące o prawdziwości miana "Człowiek". A dobroć i pokora, tak obecnie lekceważone, dawały siłę i męstwo, aby móc znieść lub zwalczać to, czego my współcześni, nawet nie możemy sobie wyobrazić.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

18-04-2015 [10:40] - maks jamnicki | Link:

Cóż mógłbym dodać. Tak po prostu jest. To może nie do końca na temat,co napiszę, ale jakieś echo, pewne echo natury kresowej w wersji " na wesoło" przebija w słowach lwowskiej piosenki:"Czyś bogacz czy dziad, tyś jest za pan brat".
A ja mógłbym dodać: "Obcy byłem, a mnie między siebie przyjęli, głodny byłem a mnie nakarmili, spragniony byłem, a mnie napoili". Gdzieś, głęboko, w środku, chrześcijaństwo przyjmowane dosłownie. Z tego się brała prostota i szacunek, dobroć i pokora. I ten stosunek do życia potrafi sie przenosić, emanować na innych. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Piotr Jelicz

18-04-2015 [11:15] - Piotr Jelicz (niezweryfikowany) | Link:

Dziękuję.

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

18-04-2015 [08:53] - NASZ_HENRY | Link:

Jednym słowem Karolak ;-)

Obrazek użytkownika Piotr Jelicz

18-04-2015 [09:04] - Piotr Jelicz (niezweryfikowany) | Link:

Witam Pana,
żeby to tylko o aktora chodziło, to mały pikuś byłby.
Pozdrawiam.