Kto nie widział, niech obejrzy...

Ja wiem, że wiele osób czytających naszeblogi widziało wczorajszy program Joanny Lichockiej „Wolne głosy” w TV Republika. Kto nie miał okazji, to być może przez święta będzie powtórka lub znajdzie i odtworzy w internecie. Myślę o środkowej jego części , z podtytułem „wieczór”,/ok 20 minut/.Było to spotkanie z wydawcą Piotrem Jeglińskim, twórcą paryskiego wydawnictwa Editions Spotkania a poświęcone wielu osobom już znanej książce, pt „Listy z Rosji”, francuskiego pisarza i podróżnika ,markiza zresztą, o nazwisku Astolphe de Custine.

Cały program, prowadzony przez Joannę Lichocką /3xok20 min/ był zresztą niezły, Lichocką nie wszyscy lubią ale ja sam uważam za może nie idealną, tu niech mi wybaczy, ale bardzo sprawną i medialną osobę, przy której św..ska blondyna wypierająca się koleżeństwa z Urbanem jest już tylko odpychającą karykaturą dziennikarstwa .

Nie zawsze oglądam Lichocką ale uważam, że ma płynny i dość delikatny sposób narracji i jest stworzona do telewizji. Nie u każdego piszącego dla GP to się dobrze przekłada, gazeta i pióro, działanie kameralne, na obraz i występ telewizyjny, to zrozumiałe. Lichocka nie jest ani dzika ani za spokojna. Na pewno nie jest „telewizyjną małpą” jak to się w niektórych stacjach i super stacjach zdarza. W zestawieniu z nią, koleżanka Urbana wypada fatalnie i robi coraz bardziej dziwne rzeczy, bywa tak głupia i agresywna, że kiedyś pewno będzie bohaterką filmów poglądowych na wydziałach dziennikarstwa. Gdy będą zajęcia na temat „jaki nie powinien być dziennikarz telewizyjny i radiowy”.

Być może zresztą przyczyną jej zachowań są jakieś kłopoty zdrowotne, ktoś mi wspomniał o możliwej a nieleczonej nadczynności tarczycy, ale skąd można to wiedzieć nie będąc lekarzem? Może to być i wiele innych przypadłości związanych z wiekiem.

Stacja dopuszczająca na wizję dziennikarza w tym stanie emocjonalnym bierze na siebie oczywiście odpowiedzialność za skutki wizerunkowe . Bo przecież takich zachowań nie mają nawet dziennikarze w Korei Północnej lub u bliższej nam geograficznie sąsiadki za wschodnią granicą. Jako wróg rządzącej sitwy, powinienem być jej głupim zachowaniem mile zaskoczony, ale jeśli to choroba, to przecież trzeba jej współczuć. Tylko powinna iść do doktora. O zdrowie trzeba dbać. Nie można żyć tylko pracą.

Wspominam o tym na marginesie, bo gościem pierwszej części programu Lichockiej był Joachim Brudziński. Zawsze miałem o nim dość dobre zdanie a teraz mam coraz lepsze. Takich fighterów, co umieją stanąć oko w oko z dziennikarskim blond-potworem i nie dać się stłamsić, PiS bardzo potrzebuje. A w programie u  Lichockiej, Brudziński zdobył sobie moje serce. Czuć w nim uczciwą determinację. Zresztą zawsze był aktywny i pracowity. Są ludzie, których sylwetki psychologiczne z wiekiem zyskują, ja to na swój użytek nazywam”przegryzają się”lub”dojrzewają”, jak niektóre wina czy potrawy. Jak „dojrzewający” aktorzy z moich młodzieńczych filmów sensacyjnych i westernów. Gary Cooper, Henry Fonda, Lee Marvin czy Clint Eastwood, po ludzku zyskali najbardziej, gdy przeszli już „smugę cienia”.

Ale wracam do środkowej części programu Lichockiej i napiszę: „Kto nie widział niech obejrzy i.....pociągnie sprawę dalej”. Weźmie tą książkę pod uwagę przy tegorocznym robieniu prezentów imieninowych, urodzinowych lub dla młodzieży, na zakończenie roku szkolnego. Trzeba korzystać z okazji, wtedy jest najlepszy czas na takie rzeczy. Kropelka drąży skałę. To maleńki ale doby oręż.

W naszej skromnej pracy misyjnej, bo z konieczności każdy z nas jest czasami odrobinę misjonarzem pewnych spraw , w ramach swoich możliwości, musimy sypać ziarenko do ziarenka aż usypie się wał przeciwko siłom zła. A jak jeszcze będą posiane i nasionka, to na tym usypanym wale zacznie rosnąć i zakorzeni się, wzmocni go, najpierw trochę trawy patriotycznych łąk, a później , powoli, nieco patriotycznego lasu. Może uda się i nasadzić nieco ogrodu z późniejszymi owocami patriotyzmu. Las rośnie najdłużej, ale później jest najbezpieczniejszy. Osłania od wichrów, daje schronienie. Nie wiem dlaczego, ale jestem o to wszystko coraz bardziej spokojny. Że to się uda. Tylko powoli, spokojnie i konsekwentnie. Może to działanie świąt Zmartwychwstania Pańskiego? Taki optymizm?

Oczywiście żyjemy na ziemi, i ani wały, ani lasy, ani patriotyczne ogrody nie zapewniają jeszcze zwycięstwa. Lata miną zanim się znowu wały usypią, zanim lasy urosną, a potem trzeba jeszcze dbać, by to co ma dać owoce, pielęgnować.

Od 39 r do teraz wrogowie zajmowali się najpierw karczowaniem i paleniem naszej polskości, patriotyzmu, a później wyrywaniem młodych pędów jakie się pojawiały. Ale teraz chyba powoli zaczynają tracić kontrolę i dlatego nerwy im puszczają?. Kto wie? W każdym razie czuć, że leciutko zaczynają im się smażyć podeszwy. Więc może stąd jednak, tak głupie zachowania blondyny od jakiegoś czasu i nerwowe wyroki sądów ?. Bo chyba nie myślimy, że to są zdarzenia od siebie oderwane? . Lecz to są tylko pionki, oddelegowani funkcjonariusze medialni i funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości. Figury, ci ważniejsi, są w złowieszczym cieniu, czasami odległym.

Książka „Listy z Rosji”. By zrozumieć temat, koniecznie trzeba obejrzeć audycję, te 20 minut. Świetnie poznawczo się potoczyła. Właściwe można by ją nagrać na CD.
Wspomnę tylko, że pierwsze wydanie miało miejsce ok roku ...1840 -go w Paryżu. Miało nakład w sumie ok. 200tys/!/ egzemplarzy, a to był okres wielkiego analfabetyzmu, także we Francji, do tego Francja miała połowę mniej mieszkańców, więc w przeliczeniu na osoby w ogóle czytające, ten nakład to jak dzisiaj porównawczo, kilka milionów. A był tak duży z konieczności, car Mikołaj I tak się zdenerwował , że kazał wykupić cały pierwszy nakład w całości. Później też próbował. Za tym poszła nadzwyczajna popularność książki.
A car wściekł się, ponieważ to on mając swoje kalkulacje, pozwolił autorowi przez kilka miesięcy podróżować po Rosji. Ten owszem, pobył i swoje refleksje i obserwacje opisał. Wolny umysł więc wyszło nie tak jak chciał car. On kazał go gościć, żywić i karmić, jak niekiedy dzisiejszych „zachodnich intelektualistów i ludzi kultury”, a tu „taka niewdzięczność”. Astolphe de Custine był synem francuskiego generała, ściętego w czasie francuskiej rewolucji , zadeklarowanym wrogiem Francji republikańskiej, w pewnym okresie rodzina autora m.in. 2 lata mieszkała w Polsce, w zaborze rosyjskim.

Gustaw Herling-Grudziński , też nie najgorszy autor i obserwator rosyjskiej mentalności, stwierdził kiedyś, że „to najlepsza książka o Rosji...Stalina, Breżniewa itd...”. My spokojnie możemy dodać, że i Putina. Paradoks, bo wydana została , jak wspomniałem, ok. 1840 r. Jak dzisiaj robi to Putin, tak i car Mikołaj I przeznaczył fortunę i uruchomił całą machinę rządową aby poprzez płatną propagandę i zabiegi rosyjskiej agentury, pomniejszyć jej znaczenie i stłamsić autora. /dzisiaj tak się robi z niewygodnymi filmami i reżyserami/. Nie do końca mu się udało. „Jeśli chcę opisać tę podróż, muszę być przygotowany na narażenie się rządowi najprzebieglejszemu i najlepiej w świecie obsługiwanemu przez swoich szpiegów”/ AdC,cytat/

Sama książka przez cały okres carski była w Rosji zakazana. Później , po rewolucji jak usłyszeliśmy w programie, bolszewicy pozwolili ją wydać jako „antycarską”, lecz spostrzegłszy się szybko jakie głupstwo zrobili, zaraz potem kazali ją skonfiskować. Bo ona jest o rosyjskim państwie, rosyjskiej władzy i rosyjskiej naturze w ogóle. Uniwersalna.

Pierwsze wydanie polskie po II wojnie miało miejsce w 1987r. W tym okresie trafiła i do mnie. Później o niej zapomniałem. Przecież „przyszła wolność”. Jak jest naprawdę i jacy byliśmy naiwni, widzimy. Walczymy od nowa. Teraz, przynajmniej ci starsi, nieco mądrzejsi. To jest sytuacja, która przy naszym położeniu na mapie świata, wymaga permanentnej uwagi i troski . Od kołyski aż po grób. Większość z nas myślała, "a, inni się tym zajmują". To "się zajęli"i nas ograli. Kiedyś tego nie rozumiałem.

Ale....nie dlatego o tym piszę, by przeczytali przekonani. Chociaż ma frazy i spostrzeżenia zadziwiająco przenikliwe. Kto zna temat ten wie, że była pisana w formie modnej w tej epoce „listów”, autor zwiedzał, obserwował i opisywał swoje uwagi i wnioski, jakby prosto z życia, na gorąco. Dzisiaj byśmy to nazwali formą reportażu. Jest napisana bardzo przystępnie.

Wiem, że program Lichockiej wiele osób widziało. Piszę dla tych, którzy nie mieli okazji.
Nie tak łatwo zachęcić wiele osób, zwłaszcza młodych, do czytania o sprawach poważniejszych. . Może nawet i ta książka, sprezentowana, najpierw trafi na półkę. Ale ten rok, rok wyborczy i rok dalszych ekscesów Putina, klimat koło tego, jest świetną okazją, by siać. To da owoce. Zróbmy Putinowi „przykrość”, jak autor zrobił carowi Mikołajowi I.

Ta książka wydaje się świetnym upominkiem na ten właśnie rok, dla spopularyzowania tematu „czym jest Rosja” i jak mentalnie nie przystaje do cywilizowanego świata i jego wolnościowych tradycji. Jak trzeba na Rosję uważać i nie dać się zwieść złudzeniom. Pokazuje w przystępnej formie, skąd się biorą dzisiejsze problemy sąsiadów Rosji i uświadamia, że to jest ciągłość. Ten imperializm i brak szacunku dla sąsiadów, krwawe zabory i dzisiejsze zachowania Putina nie wzięły się znikąd. Każdy Polak powinien to zrozumieć. To naprawdę niezły, mały ale praktyczny oręż w walce o polskie umysły. By nas było więcej, tych co rozumieją. Aż urośnie z tego, nie wiedząc kiedy „masa krytyczna”. I znowu się odrodzimy jako wolny kraj, wolnych i świadomych obywateli.

Książka ta jest świetnym, czasami zabawnym i szokującym wykładem politycznym i historycznym, ma dużo ciekawych obserwacji obyczajowych. Jest po prostu i ciekawa i pouczająca. W ramach sypania piasku w tryby Putina i miłośników „braterstwa” z Rosją, spokojnie możemy ją też polecać. W ten sposób sypiemy też swoje wały obronne, powoli wpływamy na umysły. Każdy dojrzewa inaczej, niektórzy wymagają dużo czasu, a niektórzy nie dojrzewają wcale. Ale wszystkim trzeba dać szansę. To się nam i Polsce opłaci.

Osobiście uważam, że po ewentualnym zwycięstwie patriotów, ta książka powinna wejść do spisu lektur, nawet jeśli nieobowiązkowych. Powinno się dążyć, by była „w każdym polskim domu”. Aktualna wczoraj, dziś i jutro. Może być ciekawa i dla licealisty, niekoniecznie nawet strasznie ambitnego. Dzieci są różne, w rożnym czasie dochodzą do swoich przemyśleń. Jest dobra i dla młodego robotnika jeśli czyta i jeśli go zainteresować, i dla studenta, nawet jeśli bardzo mało czyta. /Obserwując i wpisy i badania w internecie, wiem że bywa różnie/. Dla osób od lat 15-tu do 105-iu. To, że najpierw czasami postoi parę miesięcy na półce, też nie szkodzi. Przyjdzie jakiś zimowy wieczór, będzie przeczytana.

Ku memu zmartwieniu, książka ma chyba i słabszą stronę, nieco udziwniony projekt okładki. Może ktoś „przedobrzył”, uwspółcześnił, a może to tylko moje odczucie. Wystarczyła by chyba okładka zupełnie zwyczajna , nawet tylko zarys Kremla lub cerkwi.

Tak dla zadośćuczynienia praktycznej informacji. Książkę wydało wydawnictwo Editions Spotkania, str390, cena , cóż, nie jest tania, 45 zł.

I jeszcze cytat: ”Gdybyście byli moimi towarzyszami w podróży do Rosji, odkrylibyście w sercach ludzi tego kraju nieuniknione spustoszenia – dzieło arbitralnej władzy, posuniętej do najdalszych krańców. Jest to przede wszystkim obojętność na świętość przyrzeczeń, na prawdę uczuć, na prawość postępków. Jest to również kłamstwo triumfujące wszędzie i na każdym kroku....”/..de Custine , rok 1840/

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Freiherr

04-04-2015 [16:22] - Freiherr | Link:

To powinna być obowiązkowa lektura w liceum.

Obrazek użytkownika cassiodorus

04-04-2015 [18:40] - cassiodorus | Link:

Skoro dzisiejsza Rosja jest podobna carskiej Custinea, a jest, bo to sprawy cywilizacyjne, to z kim Orban wchodzi w przymierze?? Z kłamstwem? I do tego zachęcają nas forumowi prawicowcy??

Jak widzę z pet korwinizmu można się wydobyć na dobre, co jest miłe i mnie i mam nadzieję Bogu. Korwin niegdys pisał, że Katarzyna wyzwoliła tereny opanowane przez ówczesnych terrorystów-pismenów, czyli powstańców barskich, zaprowadzając ład i spokój, a Custine tak identyfikuje moskiewski porządek
''w Petersburgu kłamstwo jest czynem obywatelskim, mówienie prawdy nawet o rzeczach pozornie najobojetniejszych-to konspirowanie...Prawda-OTO WRÓG, OTO Rewolucja, Kłamstwo-OTO SPOKÓJ, PORZĄDEK, Przyjaciel USTROJU, OTO PRAWDZIWY PATRIOTA''

Równie ciekawą postacią obok Custinea i w dodatku chętnie przywoływana przez jedynych normalnych monarchistów posoborowych jest J. De Maistre..Niestety jego opinie po 14 letnim pobycie w raju moskiweskim nie są jakby dla nich do końca chwalebne.. A szkoda, bo w swoich korespondecjach do przyjaciół Moskali nie tylko nawoływał do odrzucenia ''zachodniego'' postępu[ tu posoborowi prawicowcy nie maja zastrzeżeń] ale uważał, że ROSJE OCali JEDYNIE KONWERSJA NA KATOlICYZM...Znaczy droga, która kroczy Moskwa dzisiaj jak wiemy nie jest katolicka, a więc odradzające się, noworosyjskie pogaństwo to nie ocalenie. To kolejna diabelska scieżka
A wiedział De Maistre co mówi, na długo przed rewoucją pisał

''Jeżeli jakiś Pugaczow z uniwersytetu pojawi się tu, by stanąć na czele jakiejś partii, jesli kiedys lud zostanie wstrząśniety i rozpocznie zamiast azjatyckiej ekspedycji rewolucję na wzór europejski to brak mi słów, żeby opisać to, czego można się lękać. Bella horrida Bella!..I hojnie krwią spienione widze Newy fale!''

Obrazek użytkownika maks jamnicki

04-04-2015 [19:44] - maks jamnicki | Link:

Hm, nie jestem w tym biegły, ale wiem, że istnieją różne płaszczyzny, polityczna, gospodarcza, moralna etc. Instynkt mi mowi, aby starać sie rozumieć Orbana, że na płaszcztźnie gospodarczej "nie wybrzydza". On wie, że cały świat tak zawsze  robił np. /Szwecja , kraj "neutralny" cały cas zaopatrywała Hitlera w stal/, a jednocześnie udzielała pomocy uciekinierom, tak samo takie kraje jak Węgry, Hiszpania, i in., były niby "faszystowskie", jak Niemcy ale "na boku" , przecież ściganych i poszukiwanych nie ścigały, "przymykały oko". Do korzystania z pomocy a raczej współpracy gospodarczej z Rosją, zmusiała Orbana UE, a własciwie Niemcy, co to i tak cały czas z Putinem kooperują, dlaczego wielkie Niemcy mogły by a Węgry nie? Bo  małe i "mają sie słuchać"?. Banksterstwo światowe chciało Orbana chwycić za gardło i z nim skończyć. Gdyby im się udało, tak przeczołgali by Węgrów ekonomicznie,  że  musieli by ulec i przyjąć gender, aborcję, in vitro, małżeństwa homoseksualne, ustawy antyrodzinne i całe to błoto, rozkład i degradację narodu.I do końca utracić suwerenność ekonomiczną. Wolał wybrać handel ze zbrodniarzem niż to. To rola polityka, zdjać z narodu taki dylemat i wziąźć go na siebie. Ubrudzić sobie ręce, ale naród chronić. To jest własnie rola polityka. Dlatego ja do Orbana nic nie mam. A zresztą, czy my nie chcemy handlować z Rosją? Nie wysyłamy i nie przyjmujemy towarów? Na tyle, na ile Putin nie przeszkadza. To co wyrabiają Chiny na swoim terytorium, co zrobiły z Tybetem. I wszyscy handlują, zamykają oczy i handlują. Tak to wygląda. Byłbym gotowy zgodzić się z tym,że nie zawsze jedno  musi wykluczac drugie, z obserwacji. Ale wiedzy  jako takiej ,będąc laikiem, umiejętności rozłożenia tematu na czynniki pierwsze i umiejetności  bezspornego uzasadnienia nie mam. Mam tylko swoje zdanie i swoje ostrożne intuicje.

Obrazek użytkownika smieciu

04-04-2015 [21:36] - smieciu | Link:

Słuszna uwaga na temat Chin.
Tylko niewiedza, ignorancja i zwykła naiwność widzi zło w Rosji a nie widzi w Chinach. Ich zbrodnie w niczym nie ustępują tym zaaranżowanym przez towarzyszy z KGB czy GRU. Przecież Chiny to też dziedzice Komunizmu! W dodatku Komunizm to wciąż ich oficjalna ideologia!
Zbrodnie dokonane na Tybetańczykach są większe niż Rosjan na Czeczenach. Masowe eksterminacje Tybetańczyków i sterylizacje Tybetanek. Reżim Chiński jest brutalniejszy i bezwględniejszy od Rosyjskiego. Nie toleruje żadnej opozycji. Nie toleruje żadnego oporu.

Mimo to gdyby Orban ogłosił ścisłą współpracę z Chinami to kto by się tu zająknął? Jest tu rzesza ludzi, która z jakichś dziwnych powodów ma np. radochę na myśl że Chińczyki podbijają Rosję. Z czego się tu cieszyć? Że bardziej bezwględny reżim komunistyczny wypiera ten słabszy?
Ludzie tu narzekają na Putina ale sprawa jest prosta. Gdyby Chińczyki były naszym sąsiadem z wpływami, które teraz ma tu Rosja to balibyście się nazwać ichniego przywódcę po nazwisku by was nie namierzył internetowy robot z dalszymi poważniejszymi konsekwencjami.

Żałosne są żale wobec postawy Orbana. Choć w praktyce robi dokładnie to samo co Niemcy czy USA. Czyli uprawia politykę w ich stylu. Pragmatyczną. Opartą na gospodarczym zysku.
Jeśli ktoś mówi że Orban to pies to niech doda że Merkel to pies, Obama to pies bo jeśli tego nie zrobi to tylko będzie świadczyć o jego hipokryzji podpartej naiwnością.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

04-04-2015 [22:38] - maks jamnicki | Link:

Chińczycy przyjęli komunizm z Rosjii.To nie musiało tak być, bo sytuacja się ważyła, ale  wyszkoleni w Moskwie komuniści chińscy, wyposażeni w rosyjską broń i logistykę plus zdradę i bezwzględność, pokonali "białych" chińczyków jak bolszewicy "białych" Rosjan. No ale z powodów geograficznych to nie Chińczycy z nami sąsiadują, nie oni mieli nas  dwieście lat pod butem ze wszystkimi tego konsekwencjami, i nie oni mają tu piąta kolumnę. Więc mamy tych wrogów co mamy.Amerykanie to inna sprawa. Bez Amerykanów nie było by Polski po I św. a Europa nie pokonała by Niemców w II w św. Niemcy zawsze w końcu dogadają się z Rosją przeciwko Polsce, tak mają. /tytuł dzis.art z niemieckiego Onetu:Niemiecka prasa.PiS roznieca antyrosyjskie emocje/.  Bez podstaw ekonomicznych i kontroli nad własną gospodarką, żaden kraj nie będzie wolny. Co najwyżej pojedynczy człowiek może być wewnętrznie wolny, ale to już inna sprawa.  Nie Niemcy, nie Rosja, więc  zostaje nam tylko Ameryka. Pod warunkiem, że będzie widziała w tym interes. Kraje kierują się tylko interesami. Żołnierz francuski i niemiecki nie bedzie ginął za Warszawę, by powstrzymać Rosję. To iluzja. Dlatego jakaś "armia" UE to  dla Polski  żaden interes. Nasza strata.

Obrazek użytkownika Valdi

05-04-2015 [01:55] - Valdi | Link:

Chiny nie są krajem pasożytniczym. I to je odróżnia od Rosji. Z wszystkimi tego konsekwencjami. Jedną z tych konsekwencji jest bolesny fakt, że Rosja w odróżnieniu od Chin nie nie może ewoluować do jakiejś ucywilizowanej formy. O tym też pisze de Custine.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

06-04-2015 [01:39] - maks jamnicki | Link:

Hm, po życiowych zmianach książki dawno już nie mam, muszę kupić i znowu przeczytać.  Ze względu na historyczne  i geograficzne okoliczności naszego życia jest tego warta. Te pierwsze dwa zdania dają asumpt do przemyślenia tego wątku. Dziękuję i pozdrawiam.

Obrazek użytkownika cassiodorus

05-04-2015 [14:42] - cassiodorus | Link:

''dlaczego wielkie Niemcy mogły by a Węgry nie? Bo małe i "mają sie słuchać"?.''

Skoro tak, to pytanie do naszych prawicowców brzmi- czemu węgierska polityka jest wg nich wzorowa, a niemiecka zbrodnicza?
Czemu mamy słuchac Węgrów a nie Niemców, skoro i jedni i drudzy robią to samo?.. Chyba są w Polsce tacy co Niemców słuchaja, a jednak prawdziwym monarchistom się nie za bardzo to podoba

''A zresztą, czy my nie chcemy handlować z Rosją? Nie wysyłamy i nie przyjmujemy towarów?''
A to tym bardziej nie wiadomo już o co posoborowym katolikom chodzi

''Mam tylko swoje zdanie i swoje ostrożne intuicje.''
Ja raczej , a nawet na pewno poszukuję prawdy i widzę, że prawdziwi monarchiści robią nikomu niepotrzebny i bardzo szkodliwy zamęt

Obrazek użytkownika maks jamnicki

06-04-2015 [01:59] - maks jamnicki | Link:

Temat nieco "wyostrzony". I słowo "wzorowa" i słowo "zbrodnicza" to, wydaje się, nieco skrajne bieguny opisujące zagadnienie. Węgrów nie mamy słuchać. jako mały kraj walczący o przetrwanie i ważne  dla nas także impondelabilia życia społecznego, musimy starać się ich zrozumieć. A zresztą, większych "krewniaków", nie z samej "krwi słowiańskiej" ale z wielu, wielu innych przyczyn,chyba nawet nie mamy. Dlatego jak słyszę o "słowiańszczyźnie" "słowiańskim braterstwie", robi mi sie niedobrze. "Słowiańskie braterstwo" z Rosją, to jakby braterstwo Kaina i Abla. Kto kim wiadomo. A Niemcy? Dla Polaków niebezpieczni, politycznie realizują swoje, ewidentnie niekorzystne i niebezpieczne dla Polski interesy.