Gadżetyzacja kultury

Gadżetyzacja kultury
 

Drodzy Państwo, dziś już stało się oczywiste, że model informacyjny lansowany od 20 lat nie przekłada się ani na jakość informacyjną, ani na formację intelektualną. Opisywane są rzeczy strategiczne i zasadnicze dla przyszłości obywatela i państwa, a dezinformacja jest wciąż skuteczniejsza i odnosi sukcesy. I aż cisną się na usta słowa piosenki: „Hej ludzie. coś mi tu nie gra!”.

Nie gra i dlatego wolimy się bardziej łudzić niż przewidywać, marzyć niż myśleć logicznie, zapożyczać niż dorabiać? Do niedawna zastępy lemingów wyśmiewały każdą uwagę o potrzebie zbrojenia się, solidarności, jedności, a dziś trzęsą portkami i spódniczkami głosząc, że do Wisły będą panować Niemcy, a od Wisły Rosjanie. I że oni wolą Niemców. Więcej, po 20 latach do gadających głów dotarła informacja, że musimy odnowić popeerelowskie schrony przeciwatomowe, bo, w razie czego, ludzie nie będą mieli się gdzie schować; trwa dyskusja na temat losu zawodowych szeregowców, a nawet słychać głosy o potrzebie pospolitego ruszenia.

Za to wszystko płaci państwo (a więc każdy z nas). Prawa wobec niego nie są jasne, ale i obowiązki również. Obywatele chcą normalnie żyć, ale państwo im nie pozwala. A czym jest państwo? Jest ludzka zbiorowością, w którym suwerenem jest naród. A więc naród decyduje o ty, jakim to państwo jest. W krótkiej perspektywie, ambicjonalnych małostkach, jazgocie medialnym nie dostrzeżemy niczego, oprócz potrzeby ucieczki tam, gdzie nas nie chcą.

Chcąc wyrównać swój przechył musimy odwołać się do rzeczy fundamentalnych: historycznej wiedzy, biblioteki kulturowej i solidarności. Niechęć, lenistwo i brak orientacji jest najgorszym doradcą. W styczniu na portalu naszeblogi.pl zwróciłem uwagę na to czym jest prawda (25.01.2015), dziś chciałbym odwołać się do kultury. Zdaję sobie sprawę, że temat jest nudny, ale nie szukajmy rozrywki, tam gdzie jej nie ma – w rzeczach podstawowych. Sensacjonizm musimy zwalczać z równą energią, jak komunistyczne pozostałości. Bo to ta sama stajnia.

Jak warto postrzegać kulturę?
Zatrzymajmy się, bo pospiech nie leży w naturze człowieka.
Pan Bóg stworzył człowieka, dał wolną wolę i kazał mu ziemię czynić sobie poddaną. Człowiek mając takie „prerogatywy” stworzył na swój użytek – kulturę. Stała się księgą i rejestrem jego działalności na drodze do marzeń o szczęściu i wygodnym życiu, ale we współdziałaniu z przyrodą, która jest taką sama cząstką Boga, jak stworzony przez niego człowiek. I nie jest ważne, czy ktoś wierzy, czy też nie, bo ten aksjomat jest jednym z głównych filarów naszej cywilizacji. Gdy go skruszymy, naszą cywilizację zniszczy ktoś, kto w Boga wierzy, a swój filar wbije w miejsce tego, który własnoręcznie zniszczyliśmy.

I teraz kultura. Jest ona mechanizmem syntetyzującym, którego zatrzymać może tylko zagłada ludzkości. Swoją pracę wykonuje, jak szwajcarski zegarek. Jeżeli ma do czynienia z przewaga dobra, generuje bardziej dobro: zwielokrotnia mądrość i ukierunkowuje talenty; jeżeli ze złem – zło będzie w niej dominowało: pomnoży głupotę, zbrodnię, wyzysk, małość i bylejakość.

Kultura jest ludzkim wytworem, musi podlegać tym samym prawom, którym podlega człowiek, dlatego poddana została nieustannej walce dobra ze złem. Musi mieć co najmniej dwa wymiary: poziomy i pionowy. W przeciwnym wypadku karleje. W swojej pracy jest tak samo bezwzględna, jak czas.
Kulturę można oszukać, ale konsekwencje tego czynu nie są jednorazowe, lecz wielokrotne i zawsze ponosi je człowiek. Jest więc ona kowalem losu każdego narodu a w sumie i każdej cywilizacji. To ona wyznacza sposoby myślenia, gospodarowania, obrony i ataku. Bez niej i odwołań do niej, jesteśmy nikim, nikt nas nie będzie nawet próbował zrozumieć i nikomu nie będziemy potrzebni. Nieobecni nie mają głosu. Kultura jest ziemską duszą człowieka. Bez niej będzie żył, ale swojego miejsca na Ziemi nie znajdzie.

Gadżetyzacja
Narody we własnych kulturach zawarły całą swoją myśl i większość intencji. Jest więc ona jednocześnie ich wizytówką i przepustką do przyszłości. Człowiek jest na usługach kultury, a kultura na usługach człowieka. Idealna symbioza. Przesądzającą rolę ma wówczas, gdy decydują się losy człowieka i narodu. Lubi towarzystwo, ale bezwzględnie broni swojej tożsamości – poprzez ludzi, którzy się do niej przyznają i tworzą. Żyje z konfrontacji, ale nie z rywalizacji (stąd tak wysoki poziom polskiej kultury czasach jagiellońskich). Naród więc decyduje o jej kondycji i jej poziomie. Człowiek jest zbiorowym bogiem kultury, pozbawiony mocy dokonywania cudów.

W ostatnim czasie od ogólnie pojętej kultury coraz wyraźniej zaczyna odrywać się cywilizacja, która podąża w kierunku technologii i wirtualizacji. Technologia prowadzi nas w nieznane a wirtualizacja stwarza sztuczny świat przyjazny bardziej  technologii, niż człowiekowi. Temu pęknięciu towarzyszy marksistowska reguła, która przebiła powłokę nowych czasów i dalej głosi, że byt kształtuje świadomość. Ale to nie koniec, bo za tym idą konsumpcjonizm i egoizm, robotyzacja i gadżetyzacja – a więc zjawiska, które tylko pozornie podążają w tym samym kierunku. W rzeczywistości pełnia role dehumanizacyjną. Konstrukcja trzymająca kulturę zaczyna się więc chwiać w swoich postawach. A do tego żaden naród nie jest przygotowany. Wyrwanie mu dywanu spod nóg powoduje, że traci on kontakt nie tylko z własnym dziełem, ale też z własną osobowością. Oderwanie od kultury prowadzi w kierunku gadżetyzacji. Zgadżetyzowanie samego siebie świadczy o tym, że człowiek nie jest ani dobry, ani zły, lecz głupi, bo sam pozbawia się człowieczeństwa – najwyższego ideału i punktu odniesienia, jaki stworzył tu na ziemi.

Jak się obronić?
Wbrew pozorom odpowiedź jest, jak na wojnie, bardzo prosta i jednoznaczna. Jeżeli człowiek nie podporządkuje własnej kulturze spuszczoną z łańcucha cywilizację, ona podporządkuje sobie nas wszystkich. I koniec.

Chwilowy zachwyt i zgadżetyzowanie umysłu łatwizną i codziennym blichtrem, kierują nas na fałszywą drogę. Oczywiście, nikt nie powinien blokować postępu i geniuszu człowieka, ale nie wolno zapominać, że ludzkość ma tylko jeden system immunologiczny – kulturę. I jeżeli na czas nie utemperuje narowów cywilizacyjnych i chorych ambicji, nie zastosuje wojny prewencyjnej, będzie musiała zrobić to później, z dużo większym nakładem środków i strat własnych. I od tego nie ma odwrotu. Historia człowieka jest wprawdzie oparta na metodzie prób i błędów, ale to nie zwalnia go z obowiązku użycia rozum i wyobraźni. Natomiast zakaz jasno wyartykułowanej chciwości, powinien stać się 11 przykazaniem naszej cywilizacji. To też warunek ocalenia.

Ale jest rzecz jeszcze ważniejsza, którą jest rozumienie istoty kultury. Dzisiejszy cywilizacyjny przechył sprawia, że człowiek zaczyna postrzegać ją hasłowo, czyli bez rozumienia głębszej treści. Za hasłem Mickiewicz, Verdi, Ravel, Balzac, Goethe Picasso często kryje się pustka; za romantyzmem, czy pozytywizmem – niezrozumienie lub fałszywa interpretacja, za kulturą polską, francuską, hiszpańską, chińską – chęć porównywania nieprzystawalnych światów, itd. Globalizacja, tak jak kultura, stawia określone wymagania człowiekowi i narodom, z tą jednak różnicą, że pierwsza budowana jest – odgórnie, a wiec w sposób skazujący ją na klęskę, druga, towarzyszy człowiekowi od jego zarania, a więc od początku jest świadkiem i elementem jego dziejów. Globalizacja jest pokusą, kultura wyobraźnią i wyzwaniem; komputer tylko narzędziem pracy i może być tylko encyklopedią. Ludzkiej wyobraźni nie sposób bowiem zastąpić wyobraźnią komputerową, bo to zupełnie różne mechanizmy.

Zastąpienie gruntownej wiedzy humanistycznej „brykami”, prowadzi do wytraty wartości niematerialnych, na których zostało oparte pojęcie kultury i człowieczeństwa. Więcej, definicja kultury, też nie pozwala dobrze zrozumieć znaczenia tego zjawiska. Dopiero jej uprawianie, a ściślej mówiąc ten dar Boży, który pozwala czuć określone zjawiska lub określoną kulturę regionalną, narodową, czy cywilizacyjną, pozwala na podtrzymanie jej życia. Bo ona żyje, a kulturowość, która z niej wynika i przekłada się na „humanistyczne obcowanie”, jest jej nektarem i paliwem.

Przechodząc na grunt praktyczny możemy odwołać się do wciąż niedocenionej i zapomnianej II RP. Z ogólnego dobra, jakie wypracowano w tym czasie, nie czerpała polska tradycyjna kultura, lecz do swoich celów wykorzystywał ją bolszewizm i komuniści. Zakłamali oni nie tylko historie, ale także filozofię, socjologie i w ogóle naukę. Odwrócili też rozumienie pojęć. I tę matrycę włożyli w mechanizm, który rządzi nie tylko kulturą, ale również nami. W III RP zaczęło się więc klonowanie PRL-owskiej fasadowości, krótkiej perspektywy i całego tamtego nawisu. Skracając, aussiedler wychowuje aussiedlerów, patologia generuje patologię, a bylejakość – bylejakość. Dlatego, harcerskim zwyczajem, musimy wrócić do punktu, w którym ostatni raz spotkaliśmy się wszyscy razem. Do 1939 r. Pomoże nam w tym wywiad-rzeka z prof. Anna Pawełczyńską, który ukaże się już w marcu br.

Zakończenie
W XXI w., jak się wydaje, nie musimy już walczyć z przyrodą o przetrwanie i jakość swojego życia. Możemy ją szanować, bo jest częścią nas samych. Kultura jest naszą cząstką, powinniśmy więc założyć, że powinna eksploatować bardziej tę lepszą część człowieka, a sztuka pokazywać jego piękno. Kultura i sztuka razem wzięte, uprawiana dla pieniędzy, powinna być uważana za akt zbydlęcenia. Nie wszystko przekłada się na pieniądze i nie wszystko podlega wolnemu rynkowi. Nie możemy zamurować dwutysiącletnich dziejów krótkowzrocznym zachwytem czy łatwizną codzienności i pozwolić na gadżetyzację swojego człowieczeństwa. Model informacyjny i poziom przekazu medialnego możemy tylko zmienić poprzez zmianę sposobu myślenia. Pożegnajmy zmęczony byt, który już tak nakształtował świadomość, że zgłupieliśmy do końca, a przywitajmy wreszcie nowy czas, w którym to świadomość zacznie kształtować byt. Zmiana w podejściu do człowieka okaże się tak widoczna, jakbyśmy lekarzom zaczęli płacić nie za chorego, lecz zdrowego pacjenta.
Ryszard Surmacz

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika andzia

13-03-2015 [14:38] - andzia | Link:

Proszę Pana,znakomity tekst,naprawdę znakomity !!! Dawno nie czytałam,w tak zwięzłej,a jednocześnie niezwykle przejrzystej formie,o kulturze.Gratuluję i ... dziękuję :)

Obrazek użytkownika maks jamnicki

14-03-2015 [01:27] - maks jamnicki | Link:

Hm, porusza Pan ciekawe tematy, mam poczucie, że zyskuję i zyskam jeszcze wgłębiając się w Pana teksty czy kiedyś niektóre książki, chociaż trudno mi Pana zidentyfikować, jaki to kierunek tak naprawdę się za tym kryje /bez obrazy, takie czasy, szukając czegoś pobieżnie liznąłem portal Geopolityka, muszę to pozgłębiać/ Ale to tylko dowód na to, że Pana pisanie, jak na naszeblogi trudne, nie idzie na marne, ma swoich odbiorców. Trafiłem też na Pana tekst z 10.12.1013. Hm, są to wszystko sprawy które mnie interesują, nie tak łatwo trafić na kogoś kto się tym zajmuje w sposób w miarę przystępny i na szczęście interesujący, nie mam w sobie ochoty ani nawet czasu na uniwerstyteckie cegły. Kiedyś zadam Panu pewne pytania "na temat", bo pewne sprawy widzę inaczej. Pisze Pan np. w tym tekście o kulturze, a czy zauważył Pan, że tzw. ziemie zachodnie są w zasadzie kulturowo bezpłodne? Tylko ziemia, hektary. Zresztą i cały zabór pruski, polska kulturalna pustynia, żadnych dzieł czy kreacji, nowych prądów, nic. Cała kultura polska, to druga strona zresztą i kresy, gdyby zrobić mapę. Mam taką intuicje, nie badalem tego, że kultura niemiecka, niemieckojęzyczna, po 1871r. stanęła w miejscu. Prusy, ich oddziaływanie, to dla kultury katastrofa. Więc jeśli uznamy, ze kultura jest najważniejsza, a dla tożsamości narodu jest, to czym mają się wybronić ziemie zachodnie przed Berlinem na długi dystans? Albo czy ich mieszkańcy mieli by ochotę bronić ich zbrojnie, młodzi mężczyźni? .Już to widzę. Pan rozumie o czym piszę? 

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

14-03-2015 [16:22] - Ryszard Surmacz | Link:

@ andzia
Dziękuję. Cieszę się, że mogłem czymś zainteresować. Takie teksty zwykle powstają po burzliwych dyskusjach.

@ max jamnicki
Dziękuję za ciepłe słowa. Z przypisaniem siebie do jakiejś formacji, to i ja mam kłopoty. Ale, jak ktoś pozna najpierw historię, a przy okazji jeszcze zedrze kilka zelówek w pracy reportażowej, to żadne partyjne myślenie mu nie grozi. Ta prawidłowość i mnie się przytrafiła. No, to w końcu wina formacji politycznej, a nie moja.

Podzielam Pańskie obawy i troski. Kresy przeniosły się na ziemie zachodnie. Pierwsze pokolenie żyje zwykle jeszcze przeszłością i w ten sposób oddziaływuje na drugie. Dopiero trzecie tę ziemie uważa za swoją. I to jest prawidłowość, której nie sposób przeskoczyć. Stąd przesiedlanie, jako sposób na pacyfikację ludności. PRL ma jedną dużą zasługę, że obudził piastowskość i słowiańskość/polskość ziem odzyskanych. Za tym powinna pójść praca nad syntezą drzemiących tam etosów: wielkopolskiego i kresowego. No, ale w związku z tym, że PRL był przedłużeniemm zaboru rosyjskiego, całość została spacyfikowana przez PGR, szkołę, a także bolszewicką propagandę.

Ale problem miałkości kultury jest problemem całej cywilizacji łacińskiej. Innowacyjność idzie w kierunku najniższych instynktów. Z tego powodu wszyscy, oprócz nas, zacierają ręce. Kościół też nie jest w stanie wyprostować swojego przechyłu.

Ale na ziemiach zachodnich, prędze czy później, obudzi się duch prawdy. Tam ludzie czekają na pieniądze niemieckie, ale nie na Niemców. O obronie zaczyna się dopiero myśleć, ale od Wschodu.
Mam nadzieję, że się nie wymądrzam. Serdecznie pozdrawiam, R.S