Emigracja

 Z cyklu fantazje /wariacje?/ o Polsce. Nazwy zaczerpnięte z terminologii muzycznej, którą tak kocham, że czasami słucham przez całą dobę.

 Temat na czasie za względu na wczorajszy film w TV Republika,”Tam gdzie da się żyć”.

 Troszkę przybliżę temat emigracji. Chyba będę do tego tematu czasami wracał chociaż czuję się tak naprawdę jedną nogą w Polsce. Więc emigrantem typowym nie jestem, a raczej do ostatniego czasu nie byłem.  Dopiero niedawno złapałem się na tym, że pomyślałem o sobie... „ojej, to ty może ….już jesteś  emigrantem”...?  Byłem bardzo zdziwiony. Podobno tak się zdarza często. Człowiek jest już emigrantem, spełnia kryteria, ale jeszcze o tym nie wie.

   Chociaż niektórzy znajomi czasami mi to „wypominali”. „Już nie wrócisz”. Cóż można wiedzieć na temat ludzkich przeżyć? Ludzkich odczuć, ludzkich myśli i emocji?

  Lepiej tego nie oceniać i nie wartościować , dlatego nigdy tego nie robiłem. Nikt za nikogo nie spłaci rat czy kredytów, nie zapuka  by dać mu pracę, nie kupi mu mieszkania, nie wyleczy dziecka.

Nie przeżyje za niego depresji z powodu wizyty komornika, nie zafunduje mu wakacji. Ja mam łatwiej, bo od kiedy wszystko się rozleciało, jestem sam, za nikogo nie odpowiadam, chociaż może chciałbym, dzieci, już dorosłe, muszą sobie radzić, raz gorzej, raz lepiej. W tym, w emigracji, każda osoba i każda rodzina jest indywidualnym bytem. A poznałem ich sporo.

  Np. matka z synem co zarabiała 1200zł a za wynajęte lokum płaciła 1000zł. Np. właściciel sklepu, mieszkania i samochodu, żona nauczycielka. Po co wyjeżdżali? Bo córka choruje na b. rzadką chorobę, której w Polsce się nie leczy, a prywatnie kosztuje kilkanaście tysięcy na miesiąc. Kto to wytrzyma? Patrzeć na śmierć dziecka? W Niemczech akurat to się leczy. Pracował ze mną przez moment,bo gdzieś musiał się zahaczyć, przy najcięższych pracach przeładunkowych. I tak tutaj biura dla Polaków są tylko do sprzątania. Albo młode małżeństwo z małego miasteczka na Mazurach gdzie nie było pracy a było wspólne, małe mieszkanie z teściami. Lub matka dwóch córek, osoba grubo po pięćdziesiątce, która chciała by skończyły dobre studia. Harowała pięć lat  aż zachorowała, na szczęście zdążyła, jedna córka skończyła studia w Polsce, zna m.in. język chiński, druga kończy dobre w Niemczech. „Dzieci ciągną” jak mówi bez żalu. A jeszcze z nią syn, 18 lat.  Ona teraz jest na rencie okresowej, 560E, tyle co wynajęcie mieszkania. Na jedzenie daje socjal. Wielu mężczyzn którzy pracują za 1000E, do domu zawożą 500, starają się bywać jak się da, ale Łódź, Ełk, pod Kraków, daleko. Młode małżeństwo, które zbiera „na domek” marzenie, już cztery lata, jeszcze rok? Mają podwójne paszporty, ale chcą zamieszkać tylko w Polsce. Holandia, Niemcy, najcięższe prace, podziwiam, ona taka szczuplutka, ale chcą być zawsze razem. A biologia się upomina, bardzo chcą mieć dziecko, ona już 25 lat, on po 30-tce. Na razie kupili sobie ślicznego króliczka którego, nie wiedząc o tym, traktują jak dziecko. Polityka Tuska i jego bandy.

  Niedawno naszła mnie myśl, że z demograficznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy Polaków ubywa wskutek rozstrzeliwania ich albo puszczania przez komin, czy wskutek innych, zaprogramowanych przyczyn. Z demograficznego punktu widzenia efekt jest taki sam, jeden i drugi zbrodniczy. Więc kim są ci co rządzą? I ten cały aparat? I ich ramię terroru medialnego? I jakie metody obrony i walki z tym są dopuszczalne? Bo ludziom  wyrywają się z ust  różne rzeczy.  Emocje. Po ostatnich sfałszowanych wyborach. Chociaż sam, przynajmniej przez najbliższe 5 lat, a jestem absolutnie zwolennikiem walki bez przemocy. Jest naprawdę wiele niewykorzystanych jeszcze form walki które można prowadzić , z ryzykiem ścigania nas przez ich aparat przemocy, ale bez przemocy z naszej strony. Nie robi się nic na co czeka przygotowany przeciwnik i do tego prowokuje swoją bezczelnością. Teraz wybory . To jest pierwsze i najważniejsze zadanie.

  Czy okupacja PKW była przemocą? Nie była. Okupacja lokali była pokojową i skuteczną metodą walki o prawa ludzi w czasach pierwszej Solidarności. Kiedy za nią stały wielkie zakłady pracy. To druga strona używała przemocy, jak dzisiaj. Ale o tym, historycznie, w innym tekście.

 No więc w pewnym momencie dochodzi do mnie niespodziewanie myśl: „ojej, to ty może...już jesteś emigrantem...”? I w mojej psychice zaczęły dziać się różne dziwne rzeczy. Nostalgia. Trochę paniki. Przecież mam swoje wewnętrzne zobowiązania. Wobec tych których kiedyś wymordowano. Wobec tych młodych, którzy chcą jednak powalczyć z tym systemem bezprawia. Porachunki z tymi co bezczelnie niszczą Polskę i Polaków. Ojczyzna .A przecież jest się dla nich tylko pyłkiem,   muchą albo co najwyżej jamniczkiem przy nogawce. Ale....z pewnych powodów nie ma ruchu. Muszę tu jeszcze być. Realia ekonomiczne są nieubłagane. Jak u wielu. Zobaczymy. Trzeba  coś robić w tych realiach w jakich się jest. No i wiek. Komandosem to już nie będę. Z chwilkę 60 lat, podoba mi się , z pewnych powodów  świetny wiek, zwłaszcza jak się nie ma majątku i nie ma nic do stracenia, bo kieszeń to teraz ulubione miejsce w które biją. Niszczenie finansowe, czy to firmę  czy osobę wyrokami sądowymi. Teraz nie sadzają na nodze od krzesła. Teraz grillują finansowo. Ale trzeba  dobrze rozłożyć siły, ani się nie bać, ani nie szarżować. Prosić Boga o dobre pomysły i niech chociaż jeden da się wprowadzić w czyn. Czasami patrzeć realistycznie, czasami romantycznie. Unikać schematów. Jako patrioci mamy dużo słabsze karty. Ale bywa, że przy dobrej rozgrywce da się wygrać. Dla młodszych. To jest nasze zadanie.

  Dopóki był kierat ciężkiej pracy w fabryce , walka o fizyczne przetrwanie do piątku, regeneracja w weekend, sen, wszystko  jakoś szło. Przychodzi zmiana i człowiek myśli sobie, teraz pouczę się niemieckiego.  Skąd. Wypoczęty, zaczyna więcej myśleć o Polsce.  Bardziej żyć polskimi sprawami. I tym, że już powinien wracać. Kupuje i pożera polskie książki. Wspomnienia o Kresach, o Piłsudskim, Cenckiewiczów, Piaseckich, o ułanach, o Putinie,Żebrowskiego, o kościele Wyborczej,  wiele, wiele, a jeszcze internet, a GP, a miesięcznik. Ciśnienie rośnie. W końcu człowiek  zaczyna się w coś  realnie włączać, nie robił tego, bo „ja tu tylko przejazdem” .  Przyjechałem tu tylko na 6 miesięcy.  Zabawę karnawałowa przy kościele? Po co kogoś poznawać jak „za trzy miesiące mnie tu nie będzie”. A jeszcze trochę, minie trzeci rok. Ciągle „na walizkach”. Ale urlop jak w tym roku, na rowerze, w kieleckim. Muzeum w młodości ukochanego Żeromskiego, piękny pomnik Piłsudskiego, prawie jak w Lublinie, chociaż tu plac nieciekawy.  Wąchock z kryptą majora Piwnika, „Ponurego”  w czynnym klasztorze Cystersów, polecam. Dobre pierogi w bufecie. Samotna wizyta w lesie, na Wykusu, jak się nie wzruszać, czytając te tablice. Później Kurpie i Podlasie,świetny Nowogród, kiedyś napiszę dlaczego. Wizna, miejsce bohaterskiej śmierci kapitana Raginisa i jego załogi. O dziwo, gęsto latem odwiedzane przez patriotów, dużo zniczy, rodzin z dziećmi. Bardzo fajny Białystok z najładniejszymi Plantami w Polsce jakie znam. Piękne strony, bliskie mojemu sercu jak zresztą cały wschód  i Południe. Chociaż jestem z polski zachodniej. Okolice ulubione zwłaszcza dlatego, że z tradycjami tak tępionym przez Platformę. I kilka nowych fajnych osób które  poznałem. Na szczęście zdrowie do roweru dopisuje, chociaż ile tego urlopu i funduszy?

 Ostatnio w Hamburgu poznałem także  kilka fajnych osób. Z niektórymi byliśmy w grudniu na marszu w Warszawie. Sam bym nie pojechał, koszty, nawet nie mam samochodu, jak wiele osób tutaj. Ale wspólnymi siłami.... Czy oni musieli się tłuc te tysiąc kilometrów w jedną i tysiąc w drugą stronę? Nie musieli. Ale chcieli .  Wszystko trzeba wspólnym siłami.  Po dwadzieścia lat tutaj, ale patrioci. Wszyscy? A gdzież tam.  Dużo więcej nieuświadomionych. Moi znajomi w międzyczasie próbowali od nowa w Polsce, np. małe firmy budowlane. Ale niezapłacone roboty, potopili by własne rodziny,  komornik przychodzi i zabiera wszystko nie pytając o nic, zażalenia na Berdyczów. A cwaniaki POd palmami.

  Ale nie ma co narzekać, bo to nic nie daje. Lubię  baśń o Szewczyku Dratewce czy legendę Smoku Wawelskim i Szewczyku Skubie. Inspirująca lektura. Też  C. G. Jung który  pisał o baśniach i legendach w dziejach ludzi i społeczeństw/”troszkę” dłuższe/. Ale da się przebrnąć.

  Gdyby mi ktoś niedawno powiedział, że będę chciał prowadzić bloga...... Używając terminów muzycznych pewno wychodzą z tego  z tego wariacje i fantazje. Ale ufam , że w pisaniu jak w wariacjach i w fantazjach muzycznych jest jakaś logika....

  Na koniec: Baśń. Wikipedia/wypisy/. Cechy baśni:

  -schemat kompozycyjny oparty jest na triumfie dobra nad złem

  -baśń utrwala zasadnicze elementy ludowego światopoglądu

           -wiarę w niepisane normy moralne - wiarę w ideały sprawiedliwych zachowań

                        Motywy baśniowe

 -motyw walki dobra ze złem. Zło w baśniach jest zawsze potężniejsze od dobra, ale zwykle z nim      przegrywa

 -motyw zwycięstwa miłości, sprawiedliwości i dobra. itd. Chyba jestem skautem.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika anka1958

07-01-2015 [20:57] - anka1958 | Link:

Ogladałam wczoraj,co mozna dodac? tylko jedno ,wszędzie da sie żyć tylko czemu nie w Polsce? Wyjechałam na miesiąc,na zbiory a minęło 11 lat.Pracuję sama dla siebie,dzieci usamodzielnione i powinnam byc cała w skowronkach,a jednak nie, ciągle brakuje widoku z mego okna,badyli sadzonych w ogródku,zapachu kwitnacych jabłoni,brakuje tego "zacofanego" Podkarpacia,brakuje Polski,im dłużej tym bardziej,najgorszy moment wakacji to uciekająca ziemia przy starcie samolotu w Balicach.Pózniej tygodnie gdy głowa w Polsce a wrócić trzeba do codziennosci.Święta jak nie Święta,zmiana mieszkań,bo może będzie lepiej, a nie jest i zawsze obcy ludzie za scianą bo tak jest taniej.Wracam z pracy,pilot do reki i TV REPUBLIKA,prawicowe strony i co sobota do polskiego sklepu po tygodniki W SIECI i DO RZECZY,i ksiązki,Gmyz,Kania,Gadowski,Cenckiewicz,Piasecki i jego "7 pigułek Lucyfera". .Wrócić? Tak,dom mam,ale podobnie jak Pan,"komandosem nie będę" metryka pokazuje swoje.Jest Pan w tej lepszej sytuacji,że z Hamburga jest na "rzut beretem" do Polski,ja mam ponad trzy tysiace km.Mam nadzieję,że zmieni sie w Polsce,że wnuki będą mogły godnie żyć w Kraju,ale najpierw to my musimy przegonić ten bandycki i antypolski rząd własnie dla nastepnego pokolenia.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

07-01-2015 [21:22] - maks jamnicki | Link:

O Boże, z mojego ukochanego Podkarpacia, na którym spędziłem tyle czasu w młodości a i byłem niedawno, zeszłej wiosny/to przecież niedawno?/. Trzy lata temu więcej niż tysiąc kilometrów na rowerze po południowym Podkarpaciu, w "poszukiwaniu utraconego czasu". Piękne okolice, coś wczoraj pisałem w jednym tekście na ten temat, jak skończę to go wrzucę, za kilka dni. Ile tam mojego serca. Niech Pani napisze z jakich okolic, z Krosna , Jarosławia, Przemyśla, Dębicy? W zasadzie wszędzie byłem, szkoda wymieniać. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika andzia

07-01-2015 [22:20] - andzia | Link:

Pozdrawiam z pięknie przysypanych śniegiem okolic Krosna :)
I witam na NB :)

Obrazek użytkownika maks jamnicki

08-01-2015 [00:47] - maks jamnicki | Link:

Pozdrawiam i dużo uśmiechów.

Obrazek użytkownika anka1958

08-01-2015 [18:11] - anka1958 | Link:

Andzia,dzisiaj widziałam śniezne fotki z Sanoka,pieknie,bieluśko, a u mnie za oknem zielona trawa w parku i platan trzymający zeschłe liście,może nie uwierzysz ale tęskni się za śniegiem,mrozem i tym całym urokiem polskiej zimy. A Ty to w strone Jasła czy Sanoka /jesli mogę zapytać/?

Obrazek użytkownika anka1958

08-01-2015 [17:57] - anka1958 | Link:

Okolice Sanoka od strony Krosna,zabita deskami wioska,gdzie cięzko o autobus,ale chętnie zamieniłabym Madryt na moje "Krużewniki". Bliska jest mi też Komańcza.Klasztor Nazaretanek,miejsce odosobnienia Prymasa ale także miejsce moich urodzin,bo to własnie siostry nazaretanki "pomagały"w przyjściu na swiat maluchom.Dzisiaj nasze polskie dzieci maja wpisane w akt urodzenia miejsca na całym swiecie ale najmniej wypisywanych w Polsce.Ale zmieniając temat /chociaz nie do końca,jedno wynika z drugiego / wracam z "rejonów",włączam telewizor a tu mi pokazuje Republika jak owsikowe gnidy zamiataja Rachoniem,najpierw na polecenie gajowego zamykaja Pawlickiego /nie ujmując niczego ale myslę,że T. Gzel to był przypadek/,dzis znów nastepne resortowe dziecko pokazuje ,że nie ma granic,których nie może przekroczyć, pan i władca na zagrodzie,następny do tytułu hrabiowskiego po tym z przekręciarzu z Chobielina.Wracać do Polski? Tak ale z kałasznikowem,ubic dziesięciu dla przykładu a jedenasty sie wreszcie przestraszy,szkoda ,że w Polsce nie ma ETA.