Rodziny wielorodzicielskie - smutna rzeczywistość

raczej nie jest tematem artykułów poprawnych politycznie. Może jednak warto zastanowić się, jaki los może spotkać dzieci, które przez zrządzenie losu znajdą się w takich rodzinach. Akurat znam autentyczną historię takiej rodziny, którą opowiedziała mi koleżanka, mieszkająca w kraju UE, w którym małżeństwa homoseksualne już od lat są normą, nie mogą jednak (jeszcze) adoptować dzieci.

Otóż w zakładzie pracy, którym kierowała, zatrudnione były dwie homoseksualne pary małżeńskie - gejowska i lesbijska. Oba stadła przyjaźniły się i odwiedzały w domach. Po pewnym czasie obie pary stwierdziły, że pragną posiadać dzieci, adoptować ich nie mogą, a każda z tych par z osobna sprokurować sobie wspólnego dziecka nie jest w stanie. Szybko jednak cała czwórka doszła do wniosku, że możliwe jest jeszcze jedno rozwiązanie problemu - wystarczy, by jeden z panów i jedna z pań mieli wspólne dziecko i wtedy obie pary, i ta gejowska i ta lesbijska, będą miały swoje własne, wymarzone potomstwo.

Nie wchodźmy może w techniczne szczegóły, w każdym razie słowo się rzekło i dziecko przyszło na świat. Maleństwo spędzało połowę czasu w domu tatusia/tatusiów i drugą połowę w domu mamy/mamuś, w obu było kochane i rozpieszczane. Wszyscy dorośli zainteresowani żyli w błogim przeświadczeniu, że dziecko funkcjonuje w identyczny sposób, jak w rozbitej rodzinie hetero, w której oboje rodzice znaleźli sobie nowych partnerów, a nawet ma lepiej, bo ich biologiczni rodzice żyją w zgodzie. Dziecka oczywiście nikt o zdanie nie pytał.

Los jednak dosyć szybko spłatał figla świeżo upieczonym rodzicom, bo panowie pokłócili się i rozwiedli, po czym wszczęli spór o opiekę nad dzieckiem. Zaczęło się ciąganie po sądach, które tak zirytowało obie mamy, że zerwały stosunki z tatusiami i wystąpiły do sądu o odebranie panom praw do opieki nad dzieckiem. Sąd, który już w tej chwili nie wie, jak wybrnąć z tej sytuacji, niewątpliwie zdaje sobie sprawę z ryzyka, że sprawa może się jeszcze bardziej skomplikować, gdy np. obie mamy się pokłócą i trzeba będzie rozstrzygnąć, jak obdzielić jednym dzieckiem cztery osoby, które już nie są ze sobą w jakikolwiek sposób związane.

Nikt jakoś nie przejmuje się natomiast tym, co czuje i myśli samo dziecko. Zdaje się, że zgodnie z zamysłem prawodawców, powinno czuć się spełnione i szczęśliwe, bo zamiast dwojga rodziców, jest kochane przez czworo rodziców, a w przyszłości może nawet i większą liczbę. Powstrzymam się od moralizowania, ale takie życie trudno chyba nazwać szczęśliwym dzieciństwem. Tym bardziej, że sąd rozwiąże ten problem w ciągu roku lub dwóch lat, natomiast dziecko będzie z tym żyło przez całe życie.

PS. Widzę, że dzięki postawie Sigmy mamy teraz prawo sami wybierać tagi do swoich wpisów. Sigmo, wracaj, miałaś rację!

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika izabela

11-02-2013 [07:34] - izabela | Link:

Ja znam kilka rodzin, które się teraz nazywa satelitarne, planetarne czy jakoś inaczej ale kosmicznie. To rodziny, gdzie w zmieniających się konfiguracjach damsko męskich wszyscy byli się przyjaźnią i nawet razem spędzają wakacje i z założenia powinny przyjaźnić się ich dzieci.Opowiadał mi uczeń, że na jego urodziny matka zaprasza swego poprzedniego męża, jego obecną panią, dzieci tej pani z jej poprzedniego związku, oczywiście swego obecnego pana i jego dzieci z poprzedniego związku. "Wszyscy patrzą w talerz i modlą się, żeby ta stypa się skończyła" - powiedział. Ale nie jest w stanie nic zrobić, bo w środowisku jego rodziców do dobrego tonu należy elegancko się rozwodzić i potem żyć w przyjaźni. Na pozór brzmi to bardzo ładnie. Ale dla dzieci, które mają silną potrzebę wyłączności jest nie do wytrzymania.

Obrazek użytkownika Iranda

11-02-2013 [07:44] - Iranda | Link:

moją własną. Nie wychodzi, choćby nie wiem jak nasz Pater Familias się starał, a jego obecna robi wszystko, by zabezpieczyć przyszłość swoich własnych dzieci, oczywiście naszym kosztem. Stwierdziłam, że jest mi dokładnie obojętne, kto to wszystko rozdrapie, wyniosłam się na drugi koniec Polski i kontakty ograniczyłam do telefonów w święta.  Zresztą nie tylko dlatego, to był jeden z powodów.
Co do rodzin planetarnych typu "homo", to do tego wszystkiego dochodzi jeszcze dodatkowa porcja stressów,  nieprawdaż?
Jest jednak nadzieja, że po wprowadzeniu nowych ustaw, za jakieś sto lat, wszyscy przyzwyczają się do tych nowości i zaczną żyć w bliżej lub mniej spokrewnionych i spowinowaconych gromadach, którym oczywiście - jak w naturze - będzie przewodzić jakiś samiec alfa. A dzieci nie będą musiały się niczego wstydzić ani przed nikim tłumaczyć, bo żadne i tak nie będzie wiedziało, kim byli jego rodzice. I w ten sposób cofniemy się do wspólnoty pierwotnej, gdzie "wszystkie dzieci są nasze". Albo raczej - samca alfa.....

Obrazek użytkownika Daf

11-02-2013 [09:24] - Daf (niezweryfikowany) | Link:

i praworzadnych Europy nie ma i nie bedzie malzenstw homoseksualnych. W przypadkach szczegolnych jest mozliwe cos w rodzaju rejestracji, zeby umozliwic tym homoseksualistom, zyjacym od wielu lat razem "inna sytuacje prawna" ( spadek majatku w razie smierci, dostep do informacji w przyp. choroby itp).
Adopcja dzieci nie jest mozliwa. Znam sytuacje, kiedy czlowiek bardzo bogaty zaadoptowal dziecko - ale to z jego homoseksualizmem nie mialo nic wspolnego - udowodnil, ze jest w stanie materialnie zabezpieczyc to dziecko.

Zyje od wielu lat w Austrii, znam dobrze Niemcy (szczeg. poludniowe), Szwajcarie, Wlochy. tego tu nie ma i nie bedzie !
Homoseksualisci sa i beda, ale ta "deformacja" nie jest tutaj przedmiotem ani zadnych dyskusji, ani specjalnej troski.
U nas najwiekszym autorytetem moralnym jest i bedzie Kardynal Austrii. Zabiera glos w waznych sprawach i jest z ogromna uwaga i wielkim szacunkiem wysluchiwany.

Przerazajaca jest konsekwencja, z jaka demoralizuje sie i oglupia teraz polskie spoleczenstwo. Niestety, biora w tym tez udzial dziennikarze, czesto "ci uczciwi" - bez gruntownej znajomosci przedmiotu.

Czy w Polsce, gdzie sytuacja polityczna i ekonomiczna jest katastrofalna, nie ma innych, o wiele wazniejszych spraw ?

Serdecznie pozdrawiam

Obrazek użytkownika Iranda

11-02-2013 [18:56] - Iranda | Link:

Gdy państwo zawodzi, ich wyznacznikiem staje się religia. Ktoś musi wskazywać kierunek. Między państwem a religią musi zachodzić równowaga, inaczej prędzej czy później do głosu dochodzą fundamentaliści, jak w islamie. U nas na razie fundamentaliści i fanatycy pojawiają się po stronie zwolenników homozwiązków, a państwo jakoś nie potrafi rozwiązać tego problemu.

Obrazek użytkownika dogard

11-02-2013 [10:21] - dogard | Link:

dla tej grupy dzieci; wyniki zatrwazajace.W stosunku do dzieci z normalnych rodzin, nawet rozwiedzinych, odsetek ciezkich kalectw psychicznych w grupie dzieci z rodzin homo czy transseksualnych, kilkakrotnie wyzszy.Tyczy to rowniez drobniejszych rozchwian osobowych dzieciakow i mlodziezy.Tak wypadly badania jankesow.Fachowcy zapewnie je znaja doskonale.

Obrazek użytkownika Iranda

11-02-2013 [18:53] - Iranda | Link:

Takich ustaw nie wolno przyjmować pod naciskiem tzw. "poprawności politycznej". Najpierw należy przeprowadzić drobiazgowe badania i zastanowić się, jakie będą skutki przyjęcia takich ustaw oraz skutki ich nieprzyjęcia, porównać i wybrać lepsze rozwiązanie. Lepsze pod względem etycznym, społecznym i ekonomicznym. A dopiero potem gardłować w parlamencie nad prawami mniejszości. Liczy się przecież społeczeństwo i jego dobro jako całości. Gdzieś trzeba postawić nieprzekraczalne bariery, tak, jak w wychowywaniu dzieci, inaczej dochodzi do anarchii i eskalacji żądań. W kolejce czekają owce i kozy.....