Lekcja Rose Hu

Tłumaczę obecnie dla pewnego wydawnictwa katolickiego książkę pod tytułem „Joy in Suffering”  napisaną przez Chinkę Rose Hu. Nie przesądzam pod jakim tytułem książka ta wyjdzie w Polsce, to decyzja wydawnictwa. We Francji był to tytuł „ Avec Le Christ dans les prisons de Chine”, bardziej jednoznaczny niż tytuł wydania angielskiego. Pewien mój złośliwy znajomy, zawodowy tłumacz powiedział:” znowu bierzesz się do tłumaczenia z języka , którego zupełnie nie znasz, równie dobrze mogłabyś tłumaczyć z chińskiego”. Za przykładem Rose Hu przyjmuję to stwierdzenie w pokorze. Rose przyjmowała w pokorze wszystko co ją spotykało.
Książka Rose to najkrócej mówiąc historia prześladowań przez komunistów Kościoła Katolickiego w Chinach a jednocześnie opis drogi duchowej Rose, która z buddystki, a właściwie poganki stała się chrześcijanką. Pozwolę sobie zacytować fragment, który przywołał moje wspomnienia z dzieciństwa.
O ósmej rano rozpoczęła się „ krytyczna konferencja”. Przewodniczący klasowy wysokim głosem wykrzyczał: „ Oto kontrrewolucjonistka Hu Meiyu, która ukrywała się wśród nas. Niech się stąd wynosi!” W towarzystwie dwóch kolegów klasowych ciągnących mnie i kopiących zostałam brutalnie wypchnięta do przodu. Wielokrotnie spychali moją głowę w dół , ale ja próbowałam za każdym razem ją podnosić. Koledzy zachowywali się jak oszalali . Nie wiedziałam czy obawiali się , że mogę przynieść wstyd naszej klasie  czy działali z nienawiści do publicznego wroga. Wszyscy podnosili ręce i starali się aby ich dostrzeżono. Nie mogłam dokładnie zrozumieć co mówili, mogłam słyszeć jednak moich najlepszych przyjaciół mówiących drżącym głosem: „ Hu Meiyu, nie chcemy mieć z tobą nic wspólnego”.
Otóż w mojej szkole podstawowej, za czasów stalinowskich nasza wychowawczyni( dójka z PGR awansowana do miasta za zasługi partyjne) zorganizowała samorząd klasowy, którego zadaniem było uczestniczyć w wychowywaniu dzieci metodą Makarenki. Podczas specjalnych sesji każdy po kolei poddawany był ocenie kolegów i musiał dokonać samooceny czyli złożyć samokrytykę. Podstawą przesłuchania najczęściej stawał się donos wrzucony przez kogoś do umieszczonej na drzwiach klasy skrzynki. Podobne seanse nienawiści odbywały się jak Polska długa i szeroka w zakładach pracy i miały potoczną nazwę „ rozrabiania kolegów”. Ten kto został „rozrobiony” składał potem rytualną samokrytykę i w ten sposób ratował się przed wyrzuceniem z pracy albo wywiezieniem „na białe niedźwiedzie”. Kto tego nie przeżył nigdy tego nie zrozumie, a tych którzy przeżyli jest coraz mniej. Po prostu tak działa biologia.
Przewodniczącą klasową była moja koleżanka z niezamożnej rodziny niezwykle poważnie traktująca swoją rolę ludowego trybuna. Pamiętam jak usiłowała zmusić mnie do złożenia samokrytyki za to że zamiast słuchać lekcji o Miczurinie czytałam coś pod ławką. Nienawidziłam jej szczerze i jej na złość zaczęłam przynosić do szkoły z domu kryminały po angielsku oczywiście udając tylko, że znam ten język i je czytam ( chyba mi to zostało ). Ten idiotyzm przerwał mój ojciec stanowczo zabraniając mi się wygłupiać. Posiadanie kryminału w obcym języku mogło stać się podstawą oskarżenia rodziców o szpiegostwo, albo popieranie imperialistów, a z tym naprawdę nie było żartów.
Była to trzecia albo czwarta klasa szkoły podstawowej czyli byliśmy wszyscy małymi dziećmi. Z koleżanką miałam potem kontakt w dorosłym życiu i gdy nieśmiało próbowałam wrócić do moich traumatycznych wspomnień okazało się, że niewiele pamięta, a właściwie   lekceważy to co wyczyniała. Powiedziała, że gdyby ktoś inny zamiast niej sprawował rolę domorosłego sędziego, byłoby o wiele gorzej.
To typowe, wręcz klasyczne wyjaśnienie stosowane przez wszystkich kapo w niemieckich obozach, partyjnych sekretarzy prześladujących swoich kolegów w fabrykach, literatów wydających – jak mówił popularny żart- dwóch kolegów przed wydaniem pierwszej książki.
Moja koleżanka była wtedy naprawdę dzieckiem i byłabym śmieszna chowając do niej urazę. Czym możemy jednak usprawiedliwić Wałęsę? Chyba tylko tym, że poziomem umysłowym nie różnił się i nie różni od małego dziecka.
A jak tłumaczyć Mazowieckiego, który donosząc na Biskupa Kaczmarka nie był przecież ani dzieckiem ani ( miejmy taką nadzieję ) idiotą?
Podobnie jak koledzy Roze Hu, w imię kariery gorliwie kamieniujący ją słowami, Wałęsa sprzedawał się za parę złotych, literaci sprzedawali się za przywileje, za mieszkania z puli Cyrankiewicza, za wysokie nakłady  książek, których tytułów dziś już nikt nie chce pamiętać. Natomiast za co sprzedawał się Mazowiecki naprawdę nie wiem. Jak twierdzi pewien mój kolega, Mazowiecki nie chciał po prostu  zostać mierzwą historii.
Wielkiej odwagi trzeba żeby nie podpisać lojalki mając przyłożony do głowy pistolet. Dlatego podziwiam bohaterów, którzy lojalki nie podpisali, ale nie jestem w stanie potępić tych którzy ją podpisali. 
 Żeby pogodzić się z rolą mierzwy historii nie trzeba odwagi- trzeba  tylko chrześcijańskiej pokory. Znam wiele takich sytuacji.
 Oto naukowiec otrzymuje zagraniczne stypendium. Przed wyjazdem instytutowy ubek wręcza mu kalendarzyk, w którym naukowiec ma zapisywać wszystkie prywatne spotkania i relacjonować odbyte rozmowy. Naukowiec wyrzuca kalendarzyk przez okno pociągu. Oczywiście na kolejne stypendium nie jedzie.
Mój brat otrzymuje filmową nagrodę w Wenecji. Nagrodę jedzie odebrać kto inny. 
Kolega chce wydać powieść. W wydawnictwie „Czytelnik” zostaje potraktowany jak śmieć przez pewną damę ze stajni Borejszy znaną z kolekcjonowania cennych prezentów, najchętniej antycznych mebli. „Jak pan śmie zawracać mi głowę”- wrzeszczy dama nie pozwalając mu się odezwać. Nawiązuje z nim jednak kontakt pewien inny literat , który obiecuje mu pomoc w wydaniu książki w zamian za donoszenie na kolegów ze studiów. Kolega śmieje mu się w nos. Czy to wymagało odwagi? Nie, tylko pokory. Pogodzenia się ze świadomością, że się  nigdy nie wyda żadnej książki  niezależnie od jej wartości.
I takiej lekcji udziela nam Rose Hu.
 
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Guildenstern

12-08-2018 [21:59] - Guildenstern | Link:

Cóż, po tym tekście należy tylko siąść w kucki albo po turecku. I skłonić głowę w zadumie. I pomyśleć o ludziach, dla których poczucie honoru jest ważniejsze niż apanaże lub środowiskowy niebyt.
Tak mi się jakoś przypomniał szwagier naszego prezydenta, który zaistniał na oka mgnienie choć nikt go chyba nigdy nie czytał. No ale skrytykował kogo trzeba i kiedy trzeba.
To jednak zatacza coraz szersze kręgi, zwłaszcza w sferze kinematografii. Te wszystkie Idy i Pokłosia. Tzw. "dzieła" ukazujące Polaków jako ludzką mierzwę. Jak temu przeciwdziałać?
P.S.: Pewną nauczkę stanowi historia filmu " Kapitan Alatriste". Perfekcyjnie sfilmowana historia z gatunku płaszcza i szpady. Z Vigo Mortensenem w roli głównej (znany jako Aragorn z Władcy Pierścieni). Do tego przepiękne zdjęcia, zjawiskowej urody aktorki i wciągająca intryga. Otóż poza bodajże Hiszpanią i Portugalią nie trafił do dystrybucji kinowej. Tyle jeśli chodzi o rojenia na temat filmu o polskiej husarii z Russelem Crowe i w reżyserii np. Mela Gibsona.

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [07:09] - izabela | Link:

Film spróbuję obejrzeć. Nie wiem gdzie jest dostępny. Choć byłam tłumaczem filmów jetem słabo zorientowana w branży. 

Obrazek użytkownika OLI

13-08-2018 [10:22] - OLI | Link:

Obrazek użytkownika Piotr M.

12-08-2018 [22:05] - Piotr M. | Link:

Smutne czasy, ktore niestety moga sie wkrotce powtorzyc. Potrafie sobie bez trudu wyobrazic, ze jakies euro-zetempowy beda testowac kolegow z klasy z polit--poprawnej "europejskosci" i "postepowosci".
Co do tytulu ksiazki, to chyba mozna uzyc tytulu i podtytulu rownoczesnie: "Radosc w cierpieniu. Z Chrystusem w wiezieniach Chin".

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [07:07] - izabela | Link:

Pana propozycja tytułu bardzo mi się podoba. Przekażę sugestię wydawnictwu. Po wydaniu książki chętnie zrewanżuję się egzemplarzem autorskim. Pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika Piotr M.

13-08-2018 [21:17] - Piotr M. | Link:

Sprawi mi Pani wielka przyjemnosc. Z gory dziekuje i zycze powodzenia w dalszym tlumaczeniu.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

12-08-2018 [23:00] - wielkopolskizdzichu | Link:

Mechanizm dążenia do osiągnięcia sukcesu nie jest związany z jakaś konkretną epoką. Wszak przedstawiciele kasty do której należy Pani Izabela, kasty która się nazwała Lepszym Sortem, zachowują się jak wspomniana przez Panią Blogerkę dójka, Żądają dowodów wierności obecnie modnym ideom a ociągającym się dorabiają gębę imperialistycznego - niemieckiego lub ruskiego pachołka, w wersji soft resortowego dziecka.
Wszak dla Pani Izabeli krytyka kamaryli rządowej oznacza byciem prostytutką  lub/i złodziejem.
Jakby co to służę  niewyrwanymi z całości obszernymi cytatami z twórczości Pani Izabeli.
Nihil novi Pani Izabelo Pani  

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [07:03] - izabela | Link:

Dójka z PGR posługiwała się dziećmi zmuszanymi do donoszenia. Robiła błędy ortograficzne i nie rozumiała najprostszych działań na ułamkach. Dzieci usiłowały jej różne rzeczy tłumaczyć ale bezskutecznie. Po 56 roku wróciła do krów. Nawet jej współczułam. Nikt z obecnej ekipy nie zajmuje się donoszeniem i nie nakłania do tego dzieci. .
Co do ewentualnych cytatów. Złodziejami nazwałam wyłącznie  czynnych członków gangu kradnącego nieruchomości. Czy mam rozumieć ze dla Pana to bohaterowie naszych czasów?

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

13-08-2018 [14:24] - wielkopolskizdzichu | Link:

1. "Wielokroć to pisałam - stalinowska grupa interesu to nowotwór na ciele społeczeństwa. Nowotwór jak wiadomo należy usuwać radykalnie z pewnym marginesem tkanki zdrowej."
Wielokroć to chwaliła się Pani bliskimi relacjami z latoroślami stalinowskimi czyli zaliczyć można Panią do tej części tzw zdrowej tkanki którą należy usunąć. 
2. Na przykład puszczalska dziewczyna oskarża inne kobiety o niemoralne prowadzenie się, a osoba nieuczciwa widzi w każdym złodzieja.  Chętnie widzimy u innych wady i wykroczenia, których nie chcemy zauważyć u siebie.
Wielokrotnie krytykowała Pani byłe władze RP czy z tego wynika jakiś  wniosek odnoszący się do Pani? Mamy  tu typowy przykład ograniczenia prawa do krytyki. Otóż krytyka musi być konstruktywna czyli osoba krytyka i zakres krytyki ma być ustalany przez krytykowanego. Każdy inny staje się  stalinowskim pomiotem lub kremlowskim trollem, ewentualnie prostytutką lub złodziejem.
Ot logika Lepszego Sortu, który ma być beneficjentem przejęcia aparatu sądowniczego i tym samym zamknąć gęby który śmią wyrażać sprzeciw.
Podobnie kobiety które nie życzą sobie by Pani Kasta wchodziła im pod majty, Kasta ta nazwie je Cywilizacją Śmierci.

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [17:06] - izabela | Link:

Czy Pan pamięta kiedy używano hasła krytyka konstruktywna? Chyba Pan jest po prostu zbyt młody żeby to rozumieć.

Obrazek użytkownika Pani Anna

13-08-2018 [18:43] - Pani Anna | Link:

Ostatnim zdaniem pokazał się pan jako straszny prymityw, w dodatku ta interpunkcja i budowa zdań... Aż oczy bolą. Pewnie jakaś "dójka" uczyła.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

13-08-2018 [21:36] - wielkopolskizdzichu | Link:

Prymityw, interpunkcja i budowa zdań to jeszcze nic. Jakby zobaczyła pani moje odstające uszy, paskudny grymas twarzy i bryle jak dwa denka od jabłoli to dopiero miała by Pani argumenty na obronę linii propagandy Pani Izabeli.
Jeśli chodzi o to kto mnie uczył to proponowałbym nie dociekać bo mogę wykorzystać parę zdań nikogo innego jak specjalistki od moralizowania - czyli...Pani Izabeli i będzie niektórym bardzo glupio.

Obrazek użytkownika Pani Anna

14-08-2018 [12:43] - Pani Anna | Link:

Nie rozczarował mnie pan. lewactwo i trolle nie zrozumieją ironii, choćby im nawet siadła na głowie. Takie "umysły".

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

15-08-2018 [08:13] - wielkopolskizdzichu | Link:

Nie rozczarowałem bo nie było to moją intencją. Wszak nie ma nic straszniejszego niż rozczarowana Prawdziwa Polka.

Obrazek użytkownika cyborg59

12-08-2018 [23:01] - cyborg59 | Link:

Podobno jesteśmy w szczęśliwszym położeniu od czytelników anglojęzycznych, bo kolejne pokolenia mogą mieć kolejne, lepiej pasujące do sytuacji tłumaczenia dzieł większych i pomniejszych. Być może do polskich wydań powinno się dołączać posłowia z ukazanym "pryzmatem" jaki stosował tłumacz ? Opowieść tłumaczki żyje swoim, zupełnie osobnym życiem.  

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [06:17] - izabela | Link:

Własnie, zdarza się również, że tłumaczenia są o wiele lepsze od oryginału. To przypadek Boya. Oczywiście nie mam tu na myśli siebie, tępego wyrobnika. Boy niezależnie od tego co nawykręcał był geniuszem.

Obrazek użytkownika cyborg59

13-08-2018 [10:45] - cyborg59 | Link:

Oj, genialnie nawykręcał !
Jak twierdzą znawcy, jest on twórcą określenia "trójpodział władzy". W oryginale jest to : trzykrotna dystrybucja władzy/uprawnień, do trzech podmiotów.
Nasze mędrki - odnosząc się do Boyowskiego trójpodziału - twierdzą, że trzy instytucje podzieliły się władzą a suweren ma siedzieć cicho.
Tymczasem jak się przemyśli oryginał, to suweren ma nadal władzę, a tylko jakiś wąski wycinek "dystrybuował" podmiotowi. Suweren zrobił to trzykrotnie, ale zsumowane trzy wycinki są mniejsze od całości władzy dalej posiadanej.

Obrazek użytkownika Darek65

13-08-2018 [08:41] - Darek65 | Link:

W każdym społeczeństwie, w mniejszej lub większej skali, są ludzie, którzy dla kariery zrobią wszystko, albo prawie wszystko. To dla nich jedyna droga do osiągnięcia czegoś w swoim życiu. Trzeba pamiętać, jak powstała powojenna prosowiecka elita. Wyszukiwano ludzi bezideowych, prymitywnych, niewykształconych, ale wiernych. Wysyłano ich do szkół partyjnych, a później "wsadzano" na stanowiska. Dla utrzymania statusu, przywilejów gotowi byli na wszystko. Wystarczy włączyć choćby TVN i można ich i ich potomków zobaczyć na pęczki. Ten ich prymitywizm wyłazi, jak słoma z butów. Przykładem choćby ostatnia wypowiedź Cimoszewicza. W Chinach dochodzi jeszcze jeden element, a mianowicie jednostka i jej życie jest niewiele warta, dlatego jest tak okrutnie.

Obrazek użytkownika damascen

13-08-2018 [13:31] - damascen | Link:

Już sam fakt, że Brat nakręcił film (a kolega chciał wydać powieść) dyskredytuje jakikolwiek morał Pani chaotycznego tekstu. Pomyślała Pani, że byli ludzie, którym by to do głowy nie przyszło?
Każda współpraca z komuchami zasługuje na infamię - Pani się czepia ćwierćinteligentnej dójki, a belki w swoim oku nie widzi. Można to wybaczyć, ale pod jednym warunkiem: posłowie z tak - słusznie! (bo niemoralną) - spostponowaną samokrytyką - ma, jak się okazuje - różne oblicza.  

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [15:04] - izabela | Link:

Brat nakręcił film o malarstwie i ten film dostał nagrodę w Wenecji. taka była jego praca i takie miał wykształcenie. Czy moralne było tylko tłuczenie kamieni na gościńcu?Ja uczyłam w szkole najlepiej jak umiałam. Czy powinnam myć szalety na dworcu ? Nikt z nas nie był w partii i nikt z nas nie korzystał z żadnych przywilejów. Czy inżynier, który pracował w fabryce, albo neurochirurg który operował chorych też współpracował z komuną? To teza Michnika. "Wszyscy byli umoczeni". A co robił w tych czasach szanowny Pan?.Chyba, że był Pan dopiero w planie bożym ale wtedy tego Pan nie zrozumie.

Obrazek użytkownika damascen

13-08-2018 [17:36] - damascen | Link:

Ach, cóż za nieporozumienie! "brat otrzymuje filmową nagrodę w Wenecji" - jak mogłem się nie domyślić, że to NIE TA Wenecja (zatem La Biennale di Venezia)! I że to "dobry fachowiec, ale bezpartyjny"... Proszę wybaczyć - zmylił mnie też ten żal ("Nagrodę jedzie odebrać kto inny"), że Brat nie mógł reprezentować osobiście naszej socjalistycznej ojczyzny (film przecież za jej pieniądze, nieprawdaż?).
Bo chodziło mi (z tym przykładowym też, niedoszłym? literatem) nie o pracę, tylko o awanse, karierę, pal licho partyjność - więc gdzieżby tłuc kamienie (jak Havel)... 
Rozumiem Pani słuszne oburzenie - każdemu by się paluszek omsknął przy (S)szanownym Panie. Nie mniej jednak - Pani się znów pomyliła, tym razem co do mnie: nie mogę z Panią wymieniać żadnych uwag, mamy inną proweniencję.
 

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [18:28] - izabela | Link:

Faktycznie zupełnie inną. Ptak ptakowi nie dorówna.

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [18:33] - izabela | Link:

Muszę się poprawić bo jakiś mędrek nie zrozumie żartu i mnie poprawi
Ptak ptakowi nie jednaki człek człekowi nie dorówna dusa dusy zajrzy w oczy ... Zgadnij koteczku skąd to? Kto pisał "zgadnij koteczku"?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-08-2018 [19:33] - Imć Waszeć | Link:

"... nie polezie orzeł w GWna." :)))
Wyspiański, "Wesele".

"Poeta: Po całym świecie możesz szukać Polski, panno młoda, i nigdzie jej nie znajdziecie.
Panna Młoda: To może i szukać szkoda.
Poeta: A jest jedna mała klatka - o, niech tak Jagusia przymknie rękę pod pierś.
Panna Młoda: To zakładka gorseta, zeszyta troche przyciaśnie.
Poeta: A tam puka?
Panna Młoda: I cóz za tako nauka? Serce!?
Poeta: A to Polska właśnie.
"

Obrazek użytkownika izabela

13-08-2018 [21:43] - izabela | Link:

Jak miło. Dziękuję. Myślałam, że Wyspiańskiego pamiętają już tylko starcy. 

Obrazek użytkownika paparazzi

13-08-2018 [21:06] - paparazzi | Link:

Tym?

Obrazek użytkownika paparazzi

13-08-2018 [21:07] - paparazzi | Link:

Nie "Ryba"  Maciej Rybiński.

Obrazek użytkownika izabela

14-08-2018 [08:36] - izabela | Link:

Ale Ryba zapożyczył ten dowcip językowy od Kisiela, Stefana Kisielewskiego. Tak ku radości nas wszystkich  zwracał się do czytelników w tym do tępych i złośliwych cenzorów z Mysiej, którzy czuli się tą poufałością zdezorientowani i przepuszczali mu teksty, które powinni ( z komuszego punktu widzenia) zatrzymać, a zatrzymywali zupełnie neutralne.Czy warto było  zabawiać się z cenzorami? Jak to się mówiło " mała rzecz a cieszyła". 

Obrazek użytkownika lala

14-08-2018 [17:08] - lala | Link:

autorce  i innym polecam
1. przejrze np. wyniki przyznawania grantow przez obecne ministerstwo nauki...
ot, tak za ostatnie dwa lata....
duzo  tam analogii z epoka PRL - KC PIS nagradza  'swoich" naukowcow masowo, ot 1-2 granty dla innych, aby alibi bylo....
np. Narodowy Program Rozwoju Humanistyki....
2. awansow w spolkach skarbu panstwa (z uwzglednieniem karuzeli stanowisk i kompetencji powolywanych prezesow)
3. kadr MSZ - bo to, co prezentuja zagranica - wywoluje usmiechy politowania,
no, ale sa tacy "prawdziwie patryjotyczni" - jak z "Monizy Clavier"....