Donald Trump Wielki Pozer czy Wielki...?

Ostatnia notka elig poruszyła ciekawy temat. Czyli sposób prowadzenia polityki przez Trumpa. Elig pisze że polityka ta polega na robieniu szumu. I coś w tym jest. Od czasu niespodziewanego zwycięstwa nad H. Clinton zastanawiałem się kim tak naprawdę jest Trump. Co sobą reprezentuje. Bo przecież prezydentem USA nie zostaje się z przypadku. Nie mają też większego znaczenia pieniądze. Które po prostu skądś każdy kandydat ma. Tu potrzebne jest coś więcej o czym zwykle mało komu chce się pisać bo wymaga to zagłębienia się grząskie tereny bardzo mało poprawnie politycznych opinii, które sprawiają że w ludziach budzi się czujna autocenzura.
No ale mniejsza z tym trudnym tematem. Trump wygrał i w tym momencie warto po prostu byłoby wiedzieć kim jest. Przez dłuższy czas sądziłem że najlepiej określić go i jego działania mianem pozera i pozerstwa. Błazna i błazenady. Jest sporo rzeczy które skłaniają do takiego myślenia. Choćby cała jego kariera oparta na medialnym szumie. Kreacji fałszywych iluzji, otaczaniu się pozerskim przepychem milionera. Program w TV gdzie gdzie odgrywał rolę wielkiego szefa, który z lubością wypieprza ludków z roboty.
Tylko czy prawdziwy milioner musi coś robić na pokaz? Mieszkać we wnętrzach pomalowanych złotą farbą? Co sprawia że Trump prowadził ten program? Dlaczego jego obecna żona jest taka plastikowa? Czyż nie zabawne a i być może znaczące jest że w drugiej, całkiem zresztą udanej a nawet ciekawej części filmiku znanego pod tytułem Gremliny jedną z głównych postaci jest Daniel Clamp, którego rola została zainspirowana nikim innym jak właśnie Donaldem Trumpem? Jest to rola całkiem znamienna. Pokazuje z jednej strony że Trump był wtedy odbierany jako rodzaj dziwoląga, biorącego się za 100 rzeczy na raz i w jakiś niezrozumiały sposób robiącego to z powodzeniem. A z drugiej pokazuje go jako człowieka mediów, showmana, człowieka wizerunku, człowieka, który choć pod tym wszystkim czym się zajmuje może ukrywać wiele brudnych gierek to ostatecznie jest wykreowany na postać pozytywną. Ot taki nawiedzony geniusz milioner. Wiadomo. Tu trzeba być brutalnym by osiągnąć sukces ale tak poza tym Clamp/Trump to spoko kolo.
Tak to fajnie wygląda ale gdy komuś się zechce zagłębić w szczegóły może zauważyć że te dziesiątki interesów za które brał się Trump niekoniecznie były jakimś wielkim sukcesem. Przeciwnie można odnieść wrażenie że chciał on za dużo i za szybko. Była kupa bankructw jego przedsięwzięć i właściwie to nawet dziwne jest że dawno temu nie poszedł z torbami. Raczej można sądzić że jest jakiś szczegół, którego nie znamy a który by nam wiele wyjaśnił. Takim detalem może być choćby właśnie to że D. Trump jest tak naprawdę błaznem, aktorem który gra miliardera ale który nic nie ma gdyż cały jego majątek znalazł się pod kontrolą wierzycieli ale on sam pozostał w swojej dawnej roli gdyż po prostu jest niej dobry.
Gdyż po prostu został do niej stworzony. Do bycia showmanem i miliarderem. Patrząc na to z tej strony logiczne staje się jego pragnienie jak najszybszego wejścia w te kręgi. Te dziesiątki interesów za które się brał i których pomysł był praktycznie zawsze ten sam: kupmy coś względnie tanio. Odpicujmy to, posypmy złotym brokatem i sprzedajmy miliarderom. Jako towar czy usługę. O to właśnie chodziło. O to by być w tych kręgach. Być czymś więcej. Stać się jakimś archetypicznym miliarderem jak Daniel Clamp z Gremlinów 2.
No i gdy się to wszystko zbierze w kupę to tworzy zwartą logiczną całość. Pozer. Błazen. Aktor do wynajęcia. Do wynajęcia w wielkim widowisku. Widowisku godnym wielkiego, wspaniałego Donalda Trumpa.

Brzmi nieźle ale jakoś ciągle nie mogłem się przekonać do końca do tej teorii. Niby fajnie. Ale przecież choćby B. Clinton czy G. Bush młodszy byli niezłymi błaznami i pozerami. Jednak jakoś tak się układają wydarzenia na świecie że czuć że coś teraz właśnie dużego wisi w powietrzu. Czuć że tym razem nasz glob będzie wprawiany w drgawki przez siły potężniejsze i poważniejsze i dlatego ludzie doń wyznaczeni powinni być reprezentować coś więcej.
No i tak sobie myślałem i myślałem kim Trump jest aż wreszcie do mnie dotarło. Trump to nie tylko pozer i błazen.
Trump to Wielki Kłamca.
Kłamstwo, iluzja, medialny szoł to jest właśnie jego życie. To jest fundament na którym u niego wszystko jest oparte. To nie tylko pozerstwo. To wielkie kłamstwa, które do niedawna może nie były takie ważne ale takimi się teraz się stają. Wystarczy prześledzić jego karierę jako prezydenta i kandydata na prezydenta. Począwszy od pierwotnego kłamstwa jego kampanii wyborczej pt. „Jestem kandydatem niezależnym” i „antysystemowym” podczas gdy jak opisałem kiedyś jego zwycięstwo w wyborach raczej nie bardzo takim było. Trump obiecywał mniej lub bardziej bezpośrednio że dobierze się do Waszyngtońskiego bagna. „Oczyści bagno”. Jedno z kluczowych haseł wyborczych, którym pociągnął za sobą zmęczoną Amerykę. No ale niestety od początku zaczął się otaczać tymi samymi miliarderami, ludźmi z tej samej kasty co Clinton. Co akurat jest naturalne gdyż Trump innych ludzi nie zna. Ale właśnie w ten widowiskowy sposób godny Wielkiego Kłamcy potrafił sprawić że on, wielki pozer, miliarder z powołania stał się w oczach zwykłych Amerykanów obrońcą ich interesów, człowiekiem który zna i rozumie(!) dolę człowieka tam na dole.
Naprawdę można wymieniać mnóstwo jego wspaniałych oraz bezczelnych kłamstw. Np. także to jak to pokonał H. Clinton gdyż ta dążyła do konfrontacji z Rosją i tylko podobno czekała by nacisnąć guzik z napisem „Trzecia Wojna Światowa. Start”. Rozkręcając przy okazji wielki ruch preppersów szykujących się na koniec świata. A Trump miał być przeciw. Czyż to nie zabawne dokonał tego człowiek, który często mówił że Pentagon jest niedoinwestowany, że jest fanem armii a ostatnio przepchnął wojskowy budżet tak rozdęty że jak nigdy, nikt z wojska nie zgłosił żadnych zastrzeżeń! Że coś obcięto, że gdzieś tam nie będzie pieniędzy. Nie! Przeszło dosłownie wszystko. Giga kasa na wojnę. Trump zwyczajnie przeskoczył Clinton i Demokratów. I pomyśleć że zaraz po jego wyborze firmy zaopatrujące preppersów narzekały na gwałtowny spadek obrotów...
Ok. Naprawdę można tak ciągnąć. Ale przejdźmy do sedna rzeczy. Syria. Ostatnio ktoś zebrał kilkadziesiąt wypowiedzi Trumpa z wcześniejszego okresu mówiących jaka ta wojna jest idiotyczna. Jak Obama wysyła na śmierć amerykańskich żołnierzy w walce o fałszywe interesy na Bliskim Wschodzie. Trump się nie patyczkował. Mieszał z błotem Obamę i syryjską politykę bez żenady.
A tu nagle bach. Zmiana! Tamto wszystko okazało się być bajeczkami. Kłamstewkami, których potrafi wygłaszać na zamówienie setkami.
I chyba nie od rzeczy będzie przypomnieć choćby przemowę jaką wygłosił w Polsce. Z pamięci zdaje się. Wielu tu było w niebo wziętych! Wspaniały Trump i jego polityka. Która nada pędu PiSowi i zdołuje dotychczasowy Układ.
I czyż to znów nie jest piękne?
Że wojska i PiS zostały u nas zainstalowane za Obamy. A ostatnia systematyczna metamorfoza PiSu w dziwaczne skrzyżowanie utopijnych i futurystycznych socjalistów z PO odbywa się za Trumpa. Ale ludzie wciąż wierzą i będą wierzyć. Bo tak właśnie potrafi Wielki Kłamca.
Na tym polega polityka Trumpa. To nie robienie szumu jak napisała elig. Ok to całkiem dobre określenie ale nie oddaje całej prawdy. Tego że to wszystko, wszytko co stoi za Trumpem jest kłamstwem. Kiedy mówi wojna (z Koreą) to oznacza pokój. Kiedy mówi zaprowadźmy pokój na Bliskim Wschodzie to oznacza wojnę (choć akurat to jest już tak wyświechtane że można mu nie zaliczać). Kiedy obściskuje się z Xi a wnuczki Trumpa  śpiewają po chińsku to oznacza że nastąpi Chińsko Amerykańskie starcie.
Na koniec warto też dodać że Trump tak naprawdę potrafi zmieniać narrację co drugi dzień. Tak więc ktoś oczywiście zawsze możne np. stwierdzić że Chiny nie podobały mu się od początku a teraz to właśnie realizuje. Zgadza się ale to niewiele zmienia. Gdyż jego działania Wielkiego Kłamcy polegają na tym że generalnie nie ma większego znaczenia co mówi. Trump potrafi powiedzieć wszystko. Jak aktor w TV show. Z godziny na godzinę zmienić ton. Cała idea polega na tym że ludzie nie wierzą w prawdę którą mówi a wierzą w jego kłamstwa.

Przy czym w tym wszystkim nie chodzi o żadną (oficjalną) politykę. Co jest jednym z jego większych i bardziej widowiskowych kłamstw. Kiedy ludzie dorabiają sobie teorie do tego jak w absurdalnych działaniach uderza rakietami w puste lotniska czy magazyny. To wszystko, cała jego polityka jest iluzją. Owszem ma cel. Ale jeśli ktoś bierze Trumpa na serio to nie znajdzie tego celu. Kluczem jest Trump Wielki Kłamca. Wszystko co wiecie jest nic warte...
I pewnie tak zostanie. Bo choć Trump kreuje iluzję to dla wielu jest i będzie ona bardzo namacalnie, boleśnie i nawet tragicznie prawdziwa.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Kaciszek

16-04-2018 [05:14] - Kaciszek | Link:

Panie Śmieciu, to bardzo ciekawie zapowiadający się na początku i w środku artykuł, ale końcowa odpowiedź na zadane w tytule pytanie jest zbyt mała. Wielki kłamca - przecież wielkich, mniejszych, średnich kłamców mamy na pęczki dosłownie wszędzie. A Trump jest prezydentem USA - czy tylko dlatego, że jest kłamcą (z czym zresztą się zgadzam)? Panski świetny, zwięzły opis jego kariery oraz osoby, moim zdaniem prowadzi do wniosku już przez Pana wskazanego ale gdzieś w artykule zagubionego - że majątek oraz osoba Trumpa została przejęta pod kontrolę. A więc raczej cechą podstawową Trumpa jest nie kłamstwo ale, że jest on marionetką.

Obrazek użytkownika smieciu

16-04-2018 [11:02] - smieciu | Link:

Ale właśnie chciałem przekazać coś innego. Marionetkowy charakter prezydentów USA jest w jakiś sposób oczywisty. Zbyt ważne to stanowisko zbyt wielkie siły nad nim czuwają żeby prezydent był samodzielny. Tak jak wyżej napisałem. Dotychczas traktowałem Trumpa jako kogoś w tym stylu tylko nieco bardziej niestandardowego, kogoś działającego z większym rozmachem. Ale mimo wszystko jako po prostu kolejnego prezydenta USA.
Tylko że właśnie ostatnio doszedłem do nieco innych wniosków. Wydaje mi się że Donald Trump jest kimś więcej. Że ta cała błazenada jest, stała się swoistym celem, sztuką. Żeby kłamstwa były coraz bardziej większe, żeby było ich coraz więcej i żeby były i głupsze i bardziej bezczelne.
Dotychczas w polityce kłamstwa były zwykłym zaciemnianiem prawdy. Służyły do osiągania doraźnych celów. Ale teraz mam wrażenie że jest za tym coś więcej. Na to chciałem właśnie zwrócić uwagę.
Trump Wielki Kłamca budujący ze swoimi mniejszymi akolitami nowy fantastyczny świat. To jest ważne bo im bardziej poroniony ma być ten świat tym większe kłamstwa będą potrzebne. Już teraz mamy odlotową rzeczywistość. Jesteśmy blisko by wykonać kolejny krok po którym znajdziemy się świecie kompletnej iluzji. Gdzie znaczenia nie będzie mieć logika.
Weźmy tą Syrię nieszczęsną. Był to przecież piękny kraj, z pośród krajów Bliskiego Wschodu najbardziej tolerancyjny. Był to kraj, który gdyby słowa polityków brać na serio mógłby być wzorem w jakim kierunku powinny iść kraje muzułmańskie. I to właśnie ten kraj został zniszczony za pomocą band ludzi działających pod wpływem najniższych instynktów.
Dlaczego tak się stało?
Czy naprawdę chodzi o tą marną ruską bazę? O jakieś wątpliwe rurociągi?
Jeśli na serio weźmiemy te wytłumaczenia to co nam wychodzi? USA jako kraj który dla takich pierdół jest gotowy użyć ludzi najgorszego rodzaju by zniszczyć całe państwo, gotowy niszczyć i palić do ziemi, zaprowadzić chaos i rządy terroru by postawić na swoim?
Dlaczego cała światowa polityka przechodzi nad tym do porządku dziennego? Dlaczego wszyscy łykają te oczywiste bzdury o zaprowadzaniu demokracji, które już nawet dzieci w szkole traktują jako idiotyzmy?

Ale tak to właśnie działa. Wszyscy wiedzą że te preteksty do wojen są tylko kłamstwami. Że cała ta ideologia pokoju i demokracji jest jednym wielką iluzją. Ale akceptują to. A skoro tak to właściwie czemu nie posunąć się dalej? Czemu nie pójść na całość? Po co w ogóle dbać o jakieś pozory skoro akceptacja w ogóle nie jest kwestią prawdy i rozsądku?
Czemu właściwie nie organizować spektaklu pt. „Poparzone gazem syryjskie dzieci” w studiu? Na chybcika? Tak samo jak w przypadku Smoleńska gdzie nie wzruszano się jakimiś wyrachowanymi uzasadnieniami. Tam też było na odwal się. Bo przecież i tak liczy się jedynie medialna iluzja i propaganda.

I stąd właśnie Trump. Nadszedł jego czas. Czas wielkich kłamstw, których jeszcze nie znamy.

Obrazek użytkownika Kaciszek

16-04-2018 [18:21] - Kaciszek | Link:

Acha, teraz rozumiem. W takim razie powstaje ciekawe pytanie: czy ta nowa faza, nazwijmy ją np. megakłamstwem jest tylko odpowiedzią rządców USA na panoszące megakłamstwo polityczne konkurentów (Rosja, Chiny etc.), czy może - alternatywnie - to amerykańskie megakłamstwo jest inicjatywą własną, autorskim pomysłem na zawładnięcie i wykreowanie nowej rzeczywistości - a mówiąc wprost, na wykreowanie NWO.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-04-2018 [08:50] - Marek1taki | Link:

Jeżeli założymy istnienie ponadpaństwowego i ponadnarodowego ośrodka władzy (na dorobku), a taki jest zapowiadany od lat (np.z lokalną próbą w postaci UE), to taki ośrodek będzie grał na wielu instrumentach i kreował cykle koniunkturalne, by je rozgrywać na swoją korzyść.
Możemy obserwować z jednej strony GreenPeace'y, Antify, Femeny, Anonimusy, KODy, czarne parasolki, itp. awatary nagłaśniane przez medialny główny nurt jako pełny spontan. Możemy obserwować pojedynki "tytanów": polityków jak Trump i Clinton i ich środowisk politycznych, ale pożarci demokraci i republikanie ponad podziałami głosują (przy trzecim podejściu) za bilionową zapomogą dla banków. W Polsce pod wpływem "serum prawdy" (ośmiorniczki, albo japońskie śniadanie Komorowskiego) dochodzi do radykalnej zmiany, aby kumulacja kapitału i wyrabianie mas dokonywały się w sposób zaplanowany. To przypomina zwolnienie jednaj ekipy i zatrudnienie innej, sprawniej realizującej potrzeby danego etapu. 
Powieszenie strzelby w pierwszym akcie musi się skończyć jej użyciem. W tej sytuacji pacyfistyczny internacjonalizm musi ustąpić kreowaniu patriotyzmu.