Jezuici.

Siedzę sobie na raczej unikalnej lubelskiej starówce w bramie kamienicy gdzie mieści się pub o intrygującej nazwie obszczekanej kiedyś przez lewackie media czyli „Prawdziwy kebab u prawdziwego Polaka”. Wbrew pozorom właściciel wcale nie reaguje alergicznie ani na inny odcień skóry, ani na inne narodowości. Czasami bywam, widzę. Czasami zamienimy też kilka słów, znamy swoje poglądy. Bardzo spokojny, ciężko pracujący człowiek, dzielący dzień od rana do nocy na dwa punkty gastronomiczne. Ale ma swoje własne, trzeźwe, jasno sprecyzowane i wcale nie napastliwe spojrzenie na atakującą nas dziś rzeczywistość. Nazwą pubu sygnalizuje, że czuje się w Polsce jak u siebie, jak gospodarz. To chyba normalne, że Polak czuje się w Polsce jak u siebie? Czy już nienormalne?

Popijam z butelki lubelski cydr, czyli lokalne wino jabłkowe, które jednak najlepiej smakuje w formie grzańca, gdy zimno, z plasterkiem pomarańcza lub cytryny i z przyprawami.

Dziś jest ciepłe, kwietniowe wczesne popołudnie, dwa dni po ostatniej rocznicy smoleńskiej. Siedząc przy stoliku leniwie przyglądam się gościom mojej bramy, gdy nagle wchodzi jakaś szacowna , nie bardzo wysoka postać, skądś mi znana. Widać , że na dziś nietutejsza bo ciągnie na kółkach niedużą, podróżną walizkę.

Gdy postać w okularach i z dłuższymi siwiejącymi włosami dzwoni do którychś drzwi, mój mózg wykonuje krótką operację w pamięci. Próba przypomnienia sobie postaci, identyfikacji. Mam. To znany jezuita, ojciec Wacław Oszajca. Ale... przez chwilę mój umysł nie wie do jakiego nurtu duchownych go przypisać, czy on też jest w mojej „teczce” tematycznej :), tej z napisem „Fiksujący duchowni”?. Fiksujący politycznie , ideologicznie ale i duchowo, jest też kilku głośnych byłych już księży i zakonników którzy wybrali „wolność”, najczęściej przy boku jakiejś kobiety. I ich wypowiedzi. Ulubieńcy „Gazety Wyborczej”.

Ojciec Oszajca nie jest z tych ostatnich, chociaż przez GW cytowany z lubością. Biorę do ręki swojego androida i wrzucam w Google nazwisko przybysza. Hm, muszę zaznaczyć, że w pewnym sensie „wychowałem się na jezuitach”, książki dotyczące ich historii były w młodości moją ulubioną lekturą. Ich niegdysiejsza niezłomność, gdy byli przez papieży wysyłani na najtrudniejsze misje. Bardzo mi to imponowało. To nic dziwnego u młodego człowieka dla którego idolami byli np. Romuald Traugutt i św Tomasz Moore. Wierność „sprawie” do końca, bez względu na konsekwencje.
Wielu jezuickich misjonarzy zakończyło wtedy życie męczeńsko, za szerzenie wiary w Jedynego Boga i Jezusa Chrystusa. A azjaci potrafili zabijać w sposób wymyślny. Niektórzy, wysyłani tam na misje , kończyli żywot ugotowani żywcem w oleju na rozkaz tamtejszych władców. Cechą wspólną ich, jak i pobocznie wspomnianych wspaniałych postaci, było to, że wybrali los, czyli śmierć, którego teoretycznie mogli uniknąć. Ludzie idei i wiary.

No, minęły wieki, czasy się trochę zmieniły, dziś jezuici częściej raczej są bohaterami mielenia językiem. Jakie tam męczeńskie wyprawy. Taki np. o. Oszajca, niestety. Kilka cytatów: /wywiad, czerwiec2017, na antyrządowym, postkomunistycznym, popularnym portalu/

o. O: „W postawie Kaczyńskiego nie ma chrześcijańskiego ducha”/Bo był przeciw przyjmowaniu uchodźców, wzorem Merkel, przyp.wł./
red :„Szydło powiedziała, że Polska nie będzie.”/przyjmowała uchodźców/.
o.O:„Strasznie mi jest przykro, ponieważ Unia Europejska to nie jest tylko projekt polityczny, gospodarczy, ekonomiczny czy społeczny. To jest kwestia tego, o co chrześcijanom przede wszystkim chodzi, żeby jednoczyć ludzi. Bez względu na rasę, na język, na kulturę. Mało tego, papież Franciszek wyraźnie mówi, że państwa wyznaniowe zawsze źle kończą”....

red. „Biskup Pieronek w wywiadzie dla Rzeczpospolitej nazwał postawę rządu żałosną. A ojciec jak ją nazwie?”
W.O . „ Nie znajduję lepszego słowa”....

red. „Straszą uchodźcami i islamem. Słusznie” ?...
W.O: „Niesłusznie. Równie dobrze można by się bać żydów i chrześcijan....Islam, owszem, jest w trudnej sytuacji, bo stanął wobec przełomu, również kulturowego, i będzie musiał sobie jakoś poradzić. Tak samo jak i chrześcijaństwo stawało wobec takich problemów. Natomiast ideologii islamistycznej trzeba się bać tak samo, jak ideologii katolickiej....” .

I tak dalej, pitu, pitu. Napisanie pitu, pitu przychodzi mi o tyle łatwo, iż próbę zakorzenienia islamu w Europie uważam po prostu za realizację wrogiego, wrogiego także wobec katolicyzmu projektu politycznego. Ba, uważam że słuchanie duchownych w sprawach politycznych bywało i bywa niebezpieczne. I chociaż nie miałbym nic przeciw obecności duchownych np. w Sejmie czy Senacie a nawet rządzie, to istnieje porządek religijny i porządek polityczny. I rozsądek nakazuje brać to pod uwagę.

I jeszcze cytaty starsze, z ...”Gazety Wyborczej”: „Beatyfikacja papieża Polaka - Jana Pawła II tuż, tuż. Setki tysięcy Polaków wybierają się na te uroczystości do Watykanu. Ale nawet w polskim Kościele pojawiają się głosy kwestionujące cuda Karola Wojtyły. - Kto chce niech wierzy. Ja nie muszę - mówi w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" ojciec Wacław Oszajca, jezuita „
I dalej „ - Nie muszę wierzyć, że francuska zakonnica została uzdrowiona za przyczyną Jana Pawła II, tak samo jak nie muszę wierzyć w objawienia w Lourdes - wyjawił nieoczekiwanie duchowny.- Być może jutro okaże się, że to, co my dzisiaj uważamy za cud, jest zjawiskiem naturalnym, mającym swoje naturalne przyczyny - przekonuje o. Oszajca.

I jeszcze krótki cytat z innej strony internetowej:
„Magazyn Kontakt, wydawany przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej, zamieścił wywiad z ks. Wacławem Oszajcą, jezuitą. Przykre, że w słowach znanego jezuity nie ma nic, co świadczyłoby o tym, iż jest on katolikiem. Przyjrzyjmy się tym zaskakującym i kompletnie niezrozumiałym w ustach katolickiego kapłana zdaniom. .. [Rebelya.pl] itd......

Tacy ci jezuici dzisiaj mądrzy, /przepraszam tych wspaniałych którzy się zapewne dobrze ukryli, ufam że są/, a komunistyczny agent Tomasz Turowski żył sobie między nimi 10 lat nierozpoznany i byłby żył dalej, z dużą  popularnością  na szacownych rzymskich i paryskich salonach nie tylko religijnych, gdyby sam nie zrezygnował, bo musiał by się w końcu wyświęcić na księdza. A miał szansę zajść daleko, odpowiednio prowadzony może został by i biskupem? A póki co dziwnym zrządzeniem losu, jako PRL-owski a więc KGB-owski agent-„nielegał” był i w Rzymie z zadaniem rozpracowywania słabych punktów w ochronie papieża, był na Placu Św Piotra jako „jezuita” w czasie zamachu na papieża i był w Moskwie jako dyplomata dla przygotowania lotu do Smoleńska i podczas gdy miał miejsce zamach smoleński.

Czasy się zmieniają. A rozmaitość postaci i poglądów politycznych, społecznych i religijnych także wśród osób z zakonów które ja nazywam „intelektualnymi”,/ np. jezuici i dominikanie/, swego rodzaju mix, powoduje, że czasem trudno jest rozpoznać kto jest kto, kto kim był wczoraj, kim jest dzisiaj, a kim będzie jutro. Pozostaje mieć nadzieję, że ten główny nurt, zakonny i religijny, mało widoczny bo mało eksponowany, pozostaje niezmienny i godny zaufania.

I pomyśleć, że jeszcze za życia tych najstarszych z nas dziś żyjących, żył i działał na niwie społecznej, patriotycznej i teologicznej pewien wybitny i zasłużony człowiek. Irlandzki jezuita, jeden z twórców socjologii chrześcijańskiej. Nazywał się Edward Cahill. Zmarł w roku 1941. Był głęboko wierzącym społecznym praktykiem który zajmował się m. in zagrożeniami dla chrześcijaństwa widocznymi najlepiej właśnie dziś.
W swoich studiach i tekstach socjologicznych, historycznych i teologicznych Cahill uczulał na problem postawiony przed katolicyzmem przez liberalizm . "Liberalizm" który jest często identyfikowany w późniejszych czasach, np. dzisiaj, z „troską o wolność i prawa człowieka”. Cahill, spoglądając wtedy na liberalizm w kontynentalnej Europie, postrzegał go jako świeckie poglądy, w przyszłości wykluczające, rugujące wprost wzmiankę o Bogu z życia publicznego . Podkopujący wartości chrześcijańskie /vide dzisiejsza Europa zachodnia/. Ostrzegał przed zagrożeniami dla narodów, płynącymi ze strony masonerii Ale to już inny, szerszy temat, nie na dzisiaj.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Ptr

14-04-2018 [01:35] - Ptr | Link:

Kiedyś postęp mógł wynikać z pragnienia zajecia miejsca klas uprzywilejowanych przez ludzi z nizin społecznych, a dzisiaj może już tylko wskutek ślepego oddania ideologii. 
Druga połowa XVII w to okres , gdy Polskę niemal obalono, bo była zbyt bogata , potężna i katolicka. Wyrywano jej duszę przez dalsze 300 lat, ale nie - nie udało się. Ale cały czas ludzie z symbolicznego "marginesu" próbują zająć miejsce ludzi  z symbolicznego dawnego establishmentu. Zazdrość w stosunku do establishmentu ( szlachty, polskich panów, duchownych, czy po prostu Polaków) wywołuje u nich cierpienie. Postępowcy , ludzie nie chcący żyć w systemie chrześcijańskim, zawsze dążyli do jego obalenia, gdyź cierpieli materialnie ( i duchowo ). Jest to gaszenie ognia benzyną jak pokazuje historia Europy, gdyż ta postepowa "wolność" oznacza jednoczesnie rozszerzenie wolności czynienia zła.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

14-04-2018 [15:23] - maks jamnicki | Link:

Tak, to wszystko prawda ale... to już nie zazdrość  wywołuje u nich cierpienia. Bo przecież  zajęli miejsca o których marzyli. Wymordowali lub odsunęli elity, przedtem okradli pozbawiając majątków i źródeł dochodów. Zajęli miejsce poprzednich elit, dokooptowali zresztą jednostki słabsze moralnie z peryferii tych poprzednich elit, jeśli zdecydowały się im służyć. I tak to towarzystwo, synowie i wnuki fornali, komunistycznych żołdaków, przestępców i psychopatów wypuszczonych z więzień by pomogli walczyć z "wrogami klasowymi", ubrało się w garniturki, słomę strzepało z bytów, czasami nawet , groteska, widziałem we fraku w operze. Oblepili system prawniczy, uczelnie, urzędy, po 89r zbili majątki do spółki z tymi co fizycznie eliminowali przeciwników. czasami jak widzę takich kiedyś miłośników sierpa i młota, teraz już następne pokolenie,  ubranych w biret i profesorską togę, w namaszczonej celebrze to śmiech bierze na taką groteskę. Każdy z tego czerwonego haremu ruskich był zresztą i TW. Tak, że oni teraz nie zazdroszczą, to mają za sobą. Teraz Teraz to nie zazdrość a nienawiść. Nienawidzą , że ktoś chce im  to zabrać albo odsunąć na bok. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Ptr

14-04-2018 [17:16] - Ptr | Link:

Demokracja szlachecka to rodzaj ustroju jaki się ukształtował w Polsce po kilkuset latach piastowskich, chrzescijańskich doświadczeń w Europie porządkowanej przez władzę kościoła. Na tej bazie ukształtowała się elita i klasa średnia. Działanie tego państwa było proste : jest zagrożenie , Sejm uchwala podateki na wojsko, a armia pokonuje przeciwnika w polu. Polityka miała być przejrzysta. Natomiast od XVI w. sytuacja zaczęła się komplikowac ,gdyż polityka stała się domeną służb specjalnych, intryg , fiskalizmu i protestanckiego przewrotu kulturowego skierowanemu przeciw staremu porządkowi. Sojusze i wojny wewnątrz Europy nabrały charakteru, można by powiedzieć , totalnego. Tego niebezpieczeństwa nie przewidzieli Jagiellonowie. I zaczęło się buntem Chmielnickiego, najazdem rosyjskim, i najazdem szweckim. I generalnie chodziło o obalenie tego silnego establishmentu. Rzeczpospolita ucierpiała i odgryzła się za zniszczenia dość słabo. Tak naprawdę to było pasmo niekończących się wojen. I od tego momentu sposobem na walkę z Rzeczypospolita stało się prócz wojen i nacisków korumpowanie i osadzanie przez przeciwników Polski własnych kandydatów na królów, a więc Sasów, S. Poniatowskiego. Ale generalnie wszystko co działo się od Sobieskiego do Piłsudskiego , czasy wszelkiego postępu, korupcji, oświecenia, napoleonizmu i kongresówki, wczesnego kapitalizmu, nie zostały przez Polaków zaakceptowane. To zawsze było nie to. A potem socjalizmu, to też było nie to.III RP ....? Dla mnie też było to nie to. Oczywiście zawsze były jakieś elity w okresach niewoli, utraty suwerenności, ale nie reprezentowały tego najgłębszego nurtu. Zawsze były jakieś ordery orła białego , ale coż one znaczą, nawet dziś.  Idea narodu trwa. Epoki przemijają.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

15-04-2018 [22:38] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Ptr (odpowiedź do drugiego wpisu)
Tak, to bardzo ciekawa uwaga "od Sobieskiego do Piłsudskiego , czasy wszelkiego postępu, korupcji, oświecenia, napoleonizmu i kongresówki, wczesnego kapitalizmu, nie zostały przez Polaków zaakceptowane. To zawsze było nie to. A potem socjalizmu, to też było nie to.III RP ....?Przez Polaków nie zostało zaakceptowane". 
Zastanawiam się jaką rolę w kształtowaniu świadomości narodowej, tak naprawdę, odgrywa szkoła i propaganda polityczna? Pytam dlatego, bo gdy wreszcie padnie ten system ekonomiczny, który tak dławi młodzież i nas wszystkich - bo paść musi, to w jaki sposób odnajdzie się ta nowa inteligencja, która ułoży dla siebie świat od nowa? Dziś nie widać parametrów lub zaczynu, jak kto woli, na taką filozoficzną akcję, która ułoży świat pod nasze życzenia.
Czwarta RP przegrała służby specjalne. Ich budowa nie udała się, bo nie było odpowiedniej materii do jej stworzenia. Innymi słowy starzy byli dużo lepsi, niż młodzi, którzy strukturę potraktowali jak zabawę w "pach pach" (zastanawiam się jak służby podporządkował sobie Piłsudski?). Ze służbami nie wyszło i z sądownictwem też  nie za bardzo. Teraz pytanie: to opór materii, czy też niedojrzałość mentalna w głowie?
Epoki przemijają, ale narody też.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

15-04-2018 [22:18] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Ptr (tak wskoczyło, uwaga do pierwszej wypowiedzi)
Wychodzi na to, ze dziś w XX i XXI wieku bronimy chrześcijaństwa, jak w X pogaństwa broniły Prusy  Połabianie.

Obrazek użytkownika Ptr

16-04-2018 [00:06] - Ptr | Link:

Aby lepiej się zrozumieć. Zauważam, że polskie doświadczenie religijno-polityczne trwające od X wieku ,(  społeczne i polityczne pewnie dużo dawniej ) do wieku XVI i XVII ugruntowało fundament idei narodowej. Jednocześnie widac ,że Litwa mając tych wieków doświadczeń mniej miała ten fundament mniej stabilny i były momenty gdy mogła ustawić się w kontrze do Rzeczp.. Ruś kijowska , jej ludność, miała w ogóle ciężkie doświadczenia historyczne z Tatarami i ten model był słaby na tyle , że nie mogła stać się partnerem , ale tam ważyły się siły ustawiające się pro i kontra Rzeczpospolitej. Ten polski model kulturowy , jak na tamte czasy nowoczesny, został zaatakowany ze wszystkich stron (Potop - 40% strat). A potem w trakcie dalszej historii unicestwiony bardzo podłymi środkami. Może by tu była właściwa analogia w stylu Towiańskiego. Watpię w rozumienie tego procesu historycznego gdziekolwiek poza Polską , a nawet dla nas nie jest to jednoznaczne. Jednak sądzę , że niezależnie od tego co my o sobie myślimy,  o co walczymy, w naszym przypadku idea pokonana nie przestaje żyć. Nie wiem jak u innych narodów czy plemion. 
 

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

16-04-2018 [12:49] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Ptr (00.06)
Też odnoszę wrażenie, że idea narodowa kształtowała się w tym czasie. Dowodem na to są stanowiska abp. Świnki i Marcina Polaka (Marcin z Opawy, Marcin Boduła), którzy wyraźnie przeciwstawili się napływowi niemieckiemu na polskie ziemie, a potem samego Kazimierza Wielkiego. Marcin Boduła (chyba jako pierwszy) przeciwstawił się oficjalnemu stanowisku Kościoła, który głosił, że niewierni nie mają prawa do własności, do obrony itd. To wszystko tworzyło podstawy do poczucia niezależności narodowej. Ponadto Koneczny podkreśla, że polska świadomość narodowa wykształciła się już w okresie średniowiecza. Litwa wciąż walczyła z zarzutami pogaństwa, ponadto Litwinów było zbyt mało, aby mogli utrzymać teren, który opanowaniu po rozpadzie Ordy.

Towiański, Mickiewicz i inni tworzyli specyficzną sytuację dla przetrwania polskiej idei i Rzeczpospolitej. Łącznikiem tych wszystkich narodów, które wchodziły w skład Rz-plitej, była w pierwszej kolejności wspólna religia. Czy z Towiańskiego dziś zostało coś, co można rozwijać- nie wiem, chyba nic. Po prostu inne czasy. Oczywiście, polskość jest bardzo trudna. Nie uczy jej ani polska szkoła, nie funkcjonuje w obiegu społecznym, poza obszarami niszowymi, a w rodzinach pozostała w postaci fragmentarycznej. Najwięcej jest jej w kulturze, która jest notorycznie niszczona. Polskość była atakowana w sposób bezpardonowy, jest i będzie. Jedyną obroną jest siłą jest świadomość Polaków, kultura i silne państwo.

Poza Polską nasz proces i nasza specyfika nie jest rozumiana. Nawet pojecie "inteligencja" na Zachodzie jest im obca. My mamy kulturę szlachecką, oni mieszczańską. Ponadto odmienne religie, też robią swoje. 

Natomiast na pytanie, czy przetrzymamy następny atak Zachodu i Wschodu, mam poważne wątpliwości. Po prostu idea szlachecka (tu mylona jest ze szlachtą widzianą przez pryzmat komuny) w naszej świadomości zanika i staje się nam coraz bardziej obce. Opieramy się, bo nam to czy owo nie pasuje. Ale pasować nie będzie, bo nie mamy siły i elit na urzeczywistnienie swojego ideału. Ponadto lata sprawiły, że ideał został podniesiony na tak wysoki poziom, że na ziemi nie osiągalny. i to jest chyba nasz problem. Pozdrawiam.  

Obrazek użytkownika Ptr

16-04-2018 [13:53] - Ptr | Link:

Dodam jednak ,że południowe Niemcy,  Austria (nie Prusy wspierane przez protestantów ) nie zaatakowały bezpośrednio polskiej idei państwowej w dobie Potopu (przecież  Śląsk) i po nim w wojnach z Turcją. Chyba z racji uczestnictwa w pewnej koalicji katolickiej i kulturowej. Ta podstawa była cywilizacyjnie dobra.
Przecież nawet pod zaborem Matejko tworzył. Natomiast żywioł wywrotowy wewnętrzny i ten kozacki , później żywioły rewolucyjne , ma silną tradycję obalania idei Rzeczpospolitej. Ale co kozacy sobie i Rzeczpospolitej uczynili - nie mogę w to uwierzyć, dramat. 
Od reformacji krąży poświecie żywioł destrukcji , puszka pandory uwolnionych ślepych porządań ludzkich zostaał otworzona co manifestuje się przez dominację pieniądza w świecie, w kulturze. To prowadzi do nieszczęść, nieszczęść to mało powiedziane. To już oczywiste. 

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

17-04-2018 [12:27] - Ryszard Surmacz | Link:

@ Ptr (13.53)
Tak, rzeczywiście Bawaria nie zaatakowała i być może można to ujmować w kategoriach cywilizacyjnych i katolickich (Jan Kazimierz ukrywał się w Głogówku u Oppersdorffów), ale jednak w tej samej cywilizacji mają do dziś miejsce pretensje właśnie Bawarii do terenów sudeckich w Czechach. A to już jest zachowanie agresywne i antycywilizacyjne. Tu podział na dobrą Bawarię i złe Prusy nie pasuje. 
Tworzenie pod zaborami jeszcze niczego nie dowodzi. Możemy wziąć też Mickiewicza, Słowackiego, Żeromskiego itd. Ale nie możemy nie zauważyć, że tematyka kulturowa, a więc rozwój kulturowy w wolnej Polsce byłby zupełnie inny, niż pod zaborami.
Reformacja była dramatem cywilizacyjnym, oczywiście, ale ten dramat sprowokował sam Kościół katolicki. Trudno nie przyznać racji Lutrowi, skoro, jak ktoś policzyć ilość sprzedanych kopytek uciekającego osiołka z Betlejem sięgnął kilku tysięcy, skoro sprzedawano powietrze z Betlejem itd., bunt ludzi myślących nastąpić musiał. Dziś trzeba to wszystko odkręcać, ale wina jest wspólna. Oczywiście dominacja pieniądza, a więc boga mamony, jest nieszczęściem dla wszystkich. Ale z tej matni człowieka może wyzwolić już tylko - niestety, wojna. Nie ma innego sposobu przemówienia do ludzkiego rozsądku. Człowiek postawiony na tej ścieżce nie patrzy w przyszłość, lecz spogląda na kieszeń. I nie widzi nic prócz worka, który, jak mu się wydaje, nie ma dna.

Obrazek użytkownika Ptr

17-04-2018 [16:33] - Ptr | Link:

Ale po owocach dośc kiepsko wygląda ocena przejścia na to "myślenie". Problem , że trudno przewidzieć co by było gdyby włączono myślenie nie niszcząc wiary. 

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

15-04-2018 [22:46] - Ryszard Surmacz | Link:

Max, bardzo ciekawy tekst - to takie przełamanie reportażu z felietonem. To jest chyba Twoja dziedzina. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Ptr

16-04-2018 [00:10] - Ptr | Link:

Dziękuję. Nie jest moim zawodem. Pozdrawiam.