Oddajcie albo odsiedźcie

   Jakiś czas temu raczyłem napisać, że to na co wielu czekało z niecierpliwością od samego początku obecnej kadencji parlamentu czyli inauguracja sezonu zatrzymań całego grona aferałów gnieżdżących się w szeregach poprzedniej słusznie minionej ekipy właśnie wchodzi w fazę realizacji. I nawet potknięcie przy sprawie senatora Koguta nie zaburzyło mojego optymizmu w tejże materii. Żywię zresztą niesłabnącą nadzieję, że i do tej sprawy znanego kolejarskiego działacza związkowego, prezesa klubu piłkarskiego i człowieka wielu talentów, izba wyższa parlamentu niebawem zechce powrócić, tak aby pan senator otrzymał jednak okazję ku temu aby się w sposób wyczerpujący i w pełni transparentny móc wytłumaczyć przed stosownymi organami. Póki co jednak wkraczamy w kolejne etapy wyjaśniania afer reprywatyzacyjnej, podkarpackiej, hazardowej, ambergoldowej i wielu, wielu innych. Służby dwoją się i troją dokonując kolejnych zatrzymań. Prokuratury pracują pełną parą. Do ustalenia pozostaje jedynie to, czy po przeprowadzeniu ustaw reformujących system sądowniczy, z których poszczególnych zapisów obecnie ekipa rządząca usiłuje się rakiem wycofać, aby tylko ukontentować brukselskich psów łańcuchowych dobrej cioci Angeli, sprawy po staremu nie ugrzęzną po wiek wieków w przepastnych tomiskach akt przeglądanych (albo i nie - jak ostatnio mieliśmy się okazję na przykładzie pana Tomasza Komendy przekonać) całymi latami przez przedstawicieli nadzwyczajnej kasty kapłanów boskiej Themis, aż do przedawnienia zawartych w nich oskarżeń włącznie. Notabene przydałoby się wprowadzenie pod obrady izb parlamentu ustawy wydłużającej okres owych przedawnień w kontrze do tej, która tenże okres skracała, a uchwalona została większością złożoną, w niemałej - jak śmiem sądzić - mierze, z niestrudzonych w „ulepszaniu i naprawianiu polskiego prawa” beneficjentów jej zapisów z ław obecnej opozycji. Czekam również na odwrócenie wprowadzonego przez Brąka moratorium na wykonywanie kary głównej, także na czas wojny, za które to przewinienie winien on znaleźć się już dawno nie na żadnym przesłuchaniu w prokuraturze, ale w zajmującej się od ponad ćwierćwiecza wyłącznie samą sobą instytucji o szumnie brzmiącej nazwie pt. Trybunał Stanu.
   Wróćmy jednak do ostatnich wieści z ław opozycji parlamentarnej. Okazuje się, że bezpośrednie otoczenie Schrecklich Scheta ma szansę ulec w nadciągających dniach i tygodniach postępującej anihilacji. Obok sekretarza generalnego, który objawić się zdążył szerokiej publiczności jako miłośnik i smakosz „kanapek”, łydki zatrzęsły się najwyraźniej pod jednym z najwytrwalszych telewizyjnych pyskaczy, chyba najczęściej po wszelkich dostępnych studiach telewizyjnych tudzież konfach prasowych odmieniającego przymiotnik „pisoski” przez wszystkie możliwe przypadki (a trzeba przyznać, że konkurencja w tej dziedzinie jest wśród totalniaków ostra), słynącego z wiernego trwania po prawicy przewodniczącego jedynie słusznej partii, szefa jej zrzeszającego równe znakomitości klubu parlamentarnego, zwanego potocznie przybocznym Niutkiem. Przybocznemu Niutkowi głos pewnie jeszcze nie raz zadrży, gdy będzie „z prasłowiańskiej gruszy odszczekiwał się swoim prześladowcom”, zapowiadając im rychłe (w zamyśle Niutka po zwycięskich dla reprezentowanego przezeń ugrupowania wyborach czyli w rzeczywistości w bliżej nieokreślonej przyszłości) ulokowanie w czymś na podobieństwo drugiej
Berezy Kartuskiej, póki co jednak musi on liczyć się ze smutną okolicznością mówiącą zarówno jemu jak i licznie zgromadzonej publiczności organizowanych przez niego jakże chętnie medialnych spektakli dla gawiedzi bez cienia wątpliwości o tym, że stanowi on na chwilę obecną jedną z najsolidniej murowanych kandydatur do usadowienia w murach tego czy innego pośledniego ancla, najpewniej nie mogącego poszczycić się równie znakomitą co wspomniana B.K. reputacją.
   W kolejce po jednym z tych, którzy chcieli „robić biznes na służbie zdrowia” ustawiają się już kolejni kandydaci i kandydatki o podobnych kompetencjach i upodobaniach, że pozwolę sobie tutaj nadmienić o wsławionej błądzeniem po berlińskich dywanach ex-premierzycy, która na tę okazję zamówiła ponoć specjalne szkolenie w Ministerstwie Dziwnych Kroków oraz o jej następcy na fotelu szefa zupełnie innego resortu, który zresztą kadencję wcześniej objąć raczył tekę Ministerstwa Nie Wiedzieć Czego, czy jakoś podobnie. W rezerwacji ewentualnych miejscówek należałoby także uwzględnić nasze dzielne panie prezydenciny (tą z przeciekającej łodzi, ale przede wszystkim tą ze stolycy), a także pomniejszy partyjno-frakcyjno-korupcyjny plankton w postaci przeróżnych specjalistów od zegarków (ach ta rodzinna tradycja zamiłowania do sowiecko-sołdackich gustów kolekcjonerskich) i białych nosów, całego grona namiętnych hazardzistów, Taty Dilera z Halicza, Lobbystycznej Kierwy, robiącej za partyjnego rzecznika Malowanej Lali i wielu, wielu innych, nie zapominając przy tym o całej brukselskiej reprezentacji z jakże nieustraszonym (przynajmniej podczas udzielania wywiadu miss Kolendzie-Zaleskiej) Donem z Zaczeską na czele, wśród której można by wyróżnić niemieckiego ciecia od czarnej roboty, jajeczną panią komisarz, statecznego ex-premiera z czasów jakże udanych i do dziś nierozliczonych reform i całej czeredy zaprzańców i donosicieli płci obojga zresztą – tych bez żenady dających się bić po czymś co u przyzwoitych ludzi zwykło się określać mianem twarzy (bynajmniej nie tej autorstwa kolejnej resortowej córy, matki i ex-żony mającej na koncie cały zbiór arcydzieł polskiej kinematografii) i tych, którzy owego zaszczytu jeszcze dostąpić nie zdążyli.
   W tych jakże wielce interesujących okolicznościach przyrody nowego wymiaru nabiera zarówno zażarty bój o tyleż „niezawisłe”, co „rozgrzane” sądy toczony przez owo towarzystwo od szeregu miesięcy, jak również eksploatowane bez umiaru ostatnimi czasy na nietanich przecież billboardach hasełko pt. #oddajciekasę. Wygląda na to, że oddać bądź też odsiedzieć - a najlepiej jedno i drugie - będą póki co w pierwszej kolejności musieli, i to wcale nie najmniej licznie, raczej przedstawiciele środowiska, które zarówno to, jak i równie genialne hasła-klucze w postaci chociażby „27:1” wspólnym wysiłkiem burzy bezmózgów usiłowało w przestrzeń medialną z gorszym lub lepszym skutkiem wypuszczać, tak aby ciemny lud mógł po staremu zająć się spożywaniem tej rzucanej mu z nieodmienną pogardą czarno-PR-owej padliny, mającej tyle wspólnego z realnymi zagadnieniami wywierającymi istotny wpływ na obraz codziennego funkcjonowania naszego państwa, ile Ryży Pinokio (w końcu też pajac, a i facjata jakby ulepiona z plasteliny na obraz i podobieństwo cyrkowego klauna) z prawdomównością.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Teutonick

13-04-2018 [13:35] - Teutonick | Link:

Gwoli uzupełnienia oraz niejako jakiejś formy ostrzeżenia - jeśli okaże się, że w kolejnych sprawach dotyczących platfusistycznej wierchuszki materiał dowodowy będzie w sposób niewłaściwy przygotowany, pozostawiając sądom luki interpretacyjne i niejako wolną rękę do rozstrzygania najmniejszych wątpliwości na korzyść ewentualnych oskarżonych, najwierniejszy pisowski elektorat, doświadczony ostatnią serią prestiżowych zarówno zwykłych wpadek jak i kompletnych upadków w polityce międzynarodowej (w czym - jak mógłby wskazywać sam akronim - ostatnim czasem celuje namiętnie PADł, ale i Ciapa nie pozostaje daleko w tyle), może zwyczajnie stracić cierpliwość i poszukać sobie innej partii albo po prostu zostać w domu. Pierwsze tego objawy w sondażach już się pojawiły, przypomnę, że dopóki PiS szedł na rympał i nie oglądał się zbytnio na to "co ludzie powiedzą", rosło mu w tempie geometrycznym. To nie "umiarkowani" budują siłę tego elektoratu, a ludzie mają zwyczajnie dość nieudolności i ruchów pozorowanych, że zacytuję klasyków: "chcą prawdziwych zmian, a nie manipulacji". I nie będzie co zwalać winy za ewentualną bezkarność tych, którzy do tej pory miast ponosić daleko idące konsekwencje śmiali się w kułak do rozpuku za nic mając sobie działania służb, na "niedobre rozgrzane sądy", bo te właśnie partia rządząca miała ostatnio być może niepowtarzalną okazję z takim czy innym skutkiem zreformować.

Obrazek użytkownika Lektor

13-04-2018 [17:38] - Lektor | Link:

Nie oddadzą, nie ma szans, będą się zapierać jak ten cały gawłowski, dupa już cała umoczona a on mówi, że adom nie winien, ale prokuratura winna, bo gdyby nie wznowili postępowania, to umożenie trwałoby nadal.
Ot sukinsyny złodzieje !  Trzeba im stale przypominać, że to sprawa polityczna, bo on jest skorumpowanym politykiem partii o składni liter PO, która budzi we mnie odruch wymiotny !