Odprowadziłam Myszkę do nieba

… Coraz płytszy oddech, spazmatyczne łapanie powietrza powoli ustaje, ustępuje skurcz, zimne łapki łagodnieją, znów zdolne do biegu, do łapania piłeczki, do pokonywania przeszkód. Co parę sekund coś jakby szloch, wstrząsający całym maleńkim ciałkiem przypomina, gdzie jesteśmy. Na drodze do nieba. „Moja mała Myszka!”… nie jestem w stanie wydobyć z siebie tego szczególnego, radośnie wabiącego tonu, naszego hasła do zabawy, oddalającego wszelkie lęki, wywołującego z najciemniejszych kącików, bo odzewu nie będzie, już nigdy nie rozlegnie się to głośne mruczenie, już nigdy puszyście srebrny smukły  posążek nie usiądzie przede mną i nie spojrzy wyczekująco wielkimi zielonymi oczami. Co bardziej boli? Czy serduszko zbyt słabe, żeby uratować płuca przed potopem, łapki przed lodowatym bezwładem, czy ten bezwzględnie wsysający szlak, którym kroczymy?

- Ona już pani nie słyszy.
- I nie czuje już niczego?
- Niczego już nie czuje.
… Jeszcze jeden zastrzyk. Jeszcze bardziej wiotkie łapki, jeszcze ciepłe uszka, ostatnie skrawki zieleni za przymkniętymi powiekami. Dwa kilogramy miłości.
 Nie wiem, kiedy odeszła, od kiedy sama musiała iść, ani kiedy ułożyła się do snu w swoim kocim niebie.
Niech ci tam, maleńka, będzie mięciutko i bezpiecznie.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika kat

09-02-2018 [22:27] - kat | Link:

Danusiu..... strasznie mi przykro......wiem co czujesz.....miłość jest piękna............ ale te rozstania......!!!!!!!! 3MAJ SIĘ CIEPŁO

Obrazek użytkownika danuta

09-02-2018 [22:55] - danuta | Link:

40 godzin i nie ma Kici (5 lat!). Częściowy bezwład. Sterydy, akupunktura, czekanie na cud. Ostatnia noc - Myszka przytulona do mnie i walcząca o każdy oddech, ja oczekująca na koniec, bo nie chciałam, żeby była wtedy sama. Zator, dramatycznie słabe serce, płyn w płucach. 
Dziękuję, Kacie, za pamięć.
Serdecznie pozdrawiam

Obrazek użytkownika Kazimierz Koziorowski

09-02-2018 [23:58] - Kazimierz Kozio... | Link:

trzeba sie pogodzic z tym ze one zyja krocej niz ludzie. napewno byla szczesliwa z toba. 
schorowanego psa usilowalismy podtrzymywac w jako takiej kondycji przez ostatnich parenascie miesiecy przy pomocy ogromnych ilosci lekow. zwierzeta robia wszystko zeby symulowac jak najwieksza sprawnosc pomimo powaznych dolegliwosci. teraz uswiadamiam sobie ze jego wycie przez ostatnie miesiace musialo byc spowodowane bolem bo dzialanie lekow jest czesto watpliwe. w pewnym momencie najlepszym rozwiazaniem jest dac im spokojnie odejsc i nie meczyc uporczywa terapia ktora nie rokuje poprawy

Obrazek użytkownika paparazzi

10-02-2018 [01:23] - paparazzi | Link:

Ja miałem  szczęście ze mój Phoo umierał w moich objęciach  w piwnicy. Ja go wywołałem z krzaków gdzie poszedł umrzeć ale po namyśle przyszedł słaniając się na łapkach. mialczac niesamowicie/ wiedząc ze umiera/ jak go wziąłem w ramiona, przestał i tak spędziłem noc w piwnicy. Ja, Phoo i butelka whisky. Umierając mruczał mówiąc " jestem bezpieczny z tobą". Miałem szczęście dopuścił mnie i odszedł do wiecznej krainy łowów. Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie.

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

10-02-2018 [01:39] - Zygmunt Korus | Link:

W takich ciężkich i dołujących chwilach warto sięgać po "Zapomnienie" Żeromskiego: https://pl.wikisource.org/wiki...(%C5%BBeromski,_1945)

Obrazek użytkownika ASPAL

10-02-2018 [06:38] - ASPAL | Link:

Współczuję....jak sobie pomyślę,że mój Korek(pies) też kiedyś odejdzie,to chociażem facet,to robi mi się miękko koło serca...pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

10-02-2018 [06:44] - zbieracz śmieci | Link:

Każde zwierzę zasługuje na nasza pomoc i szacunek ale o wiele więcej empatii powinniśmy okazywać bliżnim a niekoniecznie tak jest. Są tacy co zrobią wszystko dla zwierząt  łącznie z obdarzaniem ich uczuciami które przynależne są tylko do rodu ludzkiego..
Zapomina się ,że kicia czy Azorek to dalej dzikie zwierzęta a są z nami tylko z wyrachowania bo o nic nie muszą się martwić skoro micha pełna.

Obrazek użytkownika ASPAL

10-02-2018 [07:54] - ASPAL | Link:

Czyli wszystkie domowe zwierzaki zawiązały ogólnoświatowy spisek pt" podlizujmy się ludziowcom,aby micha była pełna"?Więcej empatii dla ludzi.No to ma Pan pole do popisu.Róża von panzerfaust tylko czeka aby ją przytulić i ucałować w obwisłe policzki.Daruje Pan,ale ja wolę swoją psinę.....pozdrawiam.

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

10-02-2018 [11:07] - zbieracz śmieci | Link:

Pan sobie możesz tylko ,że zoofilia jest zboczeniem i karana!
Do mnie też nie polecam pchać się z łapami czy z całuskami! 
Ta psina swojego pańcia ogryzie do kości a nawet i ich nie oszczędzi gdy najdzie ją głód a jak już w stadzie to szybciej niż niż myślisz..Pozdrowienia
PS.Imię Róży ,każda potwora znajdzie amatora ,spoko!

Obrazek użytkownika Kaciszek

11-02-2018 [10:22] - Kaciszek | Link:

100/100

Obrazek użytkownika xena2012

10-02-2018 [18:18] - xena2012 | Link:

Rozumiem Pani ból.Jako ostatniego odprowadziłam przybłędę którego przygarnęłam na całe 6 lat- Miedziaka.a wcześniej Lalalusię.Nie pomogły kroplówki które robiłam w domu choremu na nerki Miedziakowi,nie pomogły zastrzyki majacej ,,koci katar'' Lalalusi. A tak wytrwale towarzyszyły mi przy komputerze.

Obrazek użytkownika angela

10-02-2018 [21:47] - angela | Link:

Wiem, miałam trzy koty, i żaden nie dorósł do kocurka. Dorósł do roku i ginal. Wszyscy plakali. Kolezanka zapytała,  a masz na ulicy gołębiarzy? Tak.  Mamy w sąsiedztwie dwóch gołębiarzy,  żeby ochronić swoje gołębie,  zabijają nasze kotki. Co mam robić,  nie wiem.
 Trudno udowodnić. 

Obrazek użytkownika Starszy Młotkowy

13-02-2018 [14:32] - Starszy Młotkowy | Link:

Nie dość,że autorka pokazała się tu jako infantylna, sentymentalna panienka, to jeszcze jako dręczycielka biednego zwierzątka: jak można tak męczyć umierające zwierzę, pragnące zakończenia swojej męki (sterydy, akupunktura i t.d.)?! Każde zwierzę czuje, że musi umrzeć i chce tego dokonać jak najprędzej, najlepiej w samotności i z dala od ludzi. Czy pani nie widziała w oczach tego konającego kotka wyrzutu, że nie pozwala jej umrzeć, a tylko męczy jakimiś zabiegami?! Ale przecież trzeba dać zarobić weterynarzowi, który w takich przypadkach zwykle sugeruje przedłużanie życia zwierzęciu różnymi kosztownymi zabiegami -  to okrutne.