Drogi rządzie - tak być nie może!

Zjawisko o którym chcę napisać niemal wszystkich cieszy. Od 2015 roku szczególnie przybrało na sile. Nastąpił istny boom na stawianie pomników, akcje pomocowe na Kresach, koncerty historyczne, konkursy, wystawy, projekty patriotyczne, badanie historii i zbieranie jej okruchów. Wreszcie państwo zajęło się tą dziedziną, wreszcie doceniani są żołnierze niezłomni, powstańcy warszawscy, styczniowi, husaria, podziemie ... Wydawać by się mogło, że oto wreszcie nastąpiła poprawa - więc w czym problem?

A jednak problem jest. Poważny. Bowiem w praktyce bardzo wiele z tych szlachetnych inicjatyw jest po prostu zwykłym złodziejstwem pomysłów i nagradzaniem bezczelności. Wielu ludzi, społeczników, przez lata prowadziło działalność praktycznie podziemną. Niszczeni przez system PO-PSL, bez dotacji, bez grantów - robili swoje. Gromadzili bazy wiedzy historycznej, prowadzili spotkania, pisali artykuły, robili akcje w szkołach. I oto przyszło nowe. Rząd PiS wreszcie stanął po ich stronie. Zatrudnił naukowców od tych tematów, dał naukowcom możliwość prowadzenia fundacji, instytutów. Grupa ta, pod auspicjami ministerstw, wpływów i pieniędzy zaczęła realizować ... to samo co owi społecznicy przez latach robili społecznie.

Niektórym społecznikom, szczególnie tym mającym tytuł naukowy, udało się wejść w struktury rządowe, w obręb kół obecnego establishmentu polityczno-naukowego. Niektórym, bardzo nielicznym. Prawdziwi społecznicy mają bowiem to do siebie, że nie radzą sobie dobrze na salonach, w polityce, w układach po których zyskuje się przyjaźń osób wpływowych. Co więcej - o zgrozo - wielu tych społeczników nie miało tytułów naukowych, było amatorami, wielbicielami danych epok, wydarzeń. Ich pomysły szybko podchwytywane przez innych, również przez instytucje rządowe, szybko zyskały dotacje i wsparcie mediów. Pomysły - realizowane przez innych.

Sytuacja wygląda więc tak:

  • W 2003 r społecznik Adam Abecadłowski stworzył portal np. o Rzezi Galicyjskiej
  • Rząd PO-PSL szykanował go, ale portal jakoś działał, nie mając funduszy na szerszą promocję
  • Adamowi udało się zaangażować nawet parę osób do współpracy, zrobić parę prelekcji w szkołach i wystawę, oraz serię pudełek z de coupage.
  • W 2010 roku zaprosił do współpracy prof. Zygfryda Zygadłowskiego, podzielił się pomysłami, ale nie zyskał uznania
  • W 2015 Zygfryd Zygadłowski został dyrektorem biura przy ministerstwie
  • Zgłosił grant naukowy na opracowanie tematu Rzezi Galicyjskiej
  • W 2017 wydał za te fundusze książkę, stworzył ... portal, otrzymał  punkty naukowe, nagrodę
  • Zygfryd zainicjował też budowę pomnika, który odsłonił zapraszając Prezydenta, Ministrów, był 35 razy w mediach
  • Zygfryd został ekspertem rządu od Rzezi Galicyjskiej i otrzymał order
  • Zygfryd, korzystał z portalu Adama przy pracy jako sugestii gdzie szukać źródeł, pudełko de coupage stoi na jego biurku
  • Zygfryd nie wspomniał w swoim opracowaniu o portalu Adama, bo portal jest amatorski i nie jest "źródłem naukowym", zresztą nie cytował go lecz tylko "korzystał z sugestii"
  • Zygfryd nie zaprosił Adama do współpracy, bo nie było to potrzebne do realizacji.
  • Adam wielokrotnie pisał do Zygfryda wskazując niedoskonałości jego opracowania - bez odpowiedzi.
  • Adam wielokrotnie pisał do Prezydenta, ministerstw z prośbą o zauważenie jego pracy, lecz Zygfryd (ekspert od Rzezi) zauważył że temat już jest opracowany na jego portalu
  • Portal Adama nie uzyskał żadnej dotacji, a program wsparcia rodzin poszkodowanych raz został wzmiankowany w lokalnym radiu.
  • Adam może tylko swój portal wyłączyć z poczuciem totalnego zgorzknienia i nieprzydatności jego wieloletniej pracy płynącej z serca
  • Zygfryd zyskał pieniądze, pozycję, uznanie, nagrody i przeszedł do historii
  • Społeczność wielbi Zygfryda, gdyż zajął się tematem

Sytuacja jaką przedstawiłem nie jest wyssana z palca, choć nazwiska i temat są zmyślone. Sprawa nie jest też, bynajmniej, odosobnionym przypadkiem. Problem jest szczególnie szeroki we wszystkich obszarach humanistycznych. Choćby w samym IPN prowadzi się dziesiątki tematów, które wcześnie opracowywane były "podziemnie" przez amatorów. Powstają też firmy wykorzystujące do zarobku niektóre pomysły mające wcześniej służyć do wsparcia działań podziemnego amatora. Dodatkowym problemem jest tutaj to, że bardzo trudno wykazać taką "kradzież pomysłu" w temacie humanistyki. Praktycznie nie jest możliwe zastrzeżenie, opatentowanie takiej sprawy a koszty samego opatentowania przerosły by amatorski budżet portalu. Zresztą amatorowi zależało głównie na "promowaniu tematu", jego praca polegała na uświadomieniu społeczeństwu że taki temat istnieje. Świadomość ta przełożyła się na zainteresowanie "profesora", firmy i instytucji nowych władz. To podziemna praca amatora wniosła znaczny wkład w świadomość społeczną. Świadomość ta powoduje, że praca "Zygfryda" jest doceniana. Przykładów takich historii jest niestety wiele.

W Polsce brak jest jakichkolwiek możliwości uzyskania grantów na amatorskie badania humanistyczne. Prywatne Domy Kultury mają dofinansowanie, Prywatne szkoły, firmy prowadzące badania techniczne, firmy wprowadzające innowacje z dziedzin nauk przyrodniczych, prywatne instytuty badawcze socjologiczne, prywatne media, prywatne teatry - wszystko to może zyskać jakąś formę wsparcia systemowego. Jedynym wyjątkiem są tutaj prywatne, amatorskie programy z zakresu humanistyki, w szczególności historii i nauk pomocniczych a także archiwistyki. Temat ten jest całkowicie zmonopolizowany przez wąskie grono naukowców stosujących "aparat badawczy" i instytucje państwowe.

W dodatku owe opracowania naukowe pełne są rażących błędów i niedoskonałości. Programy ociężałe i nieefektywne. Jak zauważono ostatnio w fundacji Gatesów - postęp (tutaj akurat chodzi o światowy postęp w medycynie) spowolnił się z tego powodu, że efektem wielkich grantów są głównie artykuły w prasie naukowej i brak jest przełożenia na konkretne realizacje. Beneficjentom głównie zależy na publikacji i karierze, a nie na realnym opracowaniu leku. Dokładnie to samo zjawisko występuje w dziedzinie naukowej humanistyki w Polsce. Za gigantyczne pieniądze docent "Zygmunt Zygmuntowski" prowadzi 2 lata badania których efektem jest kompletnie nieprzydatna i niepoczytna publikacja "Statystyka ludności Pipidówki Górnej w okresie Średniowiecza", z której dowiadujemy się niezwykle "przydatnych informacji", że Janów było 15% a Grzegorzów 10%. Cegła sprzedawana potem za 2 zł przez wydawnictwo akademickie zalegać będzie kilka półek, jednak profesor urządzi za pieniądze z grantu benefis, zaprosi kilku gości i media, uściśnie kila rąk VIP-owskich i wręczy parę torebek ze swoją książką i butelką dobrego koniaku. (Znowu historia autentyczna choć nazwiska i temat zmyślony).

Od 2015 roku nastąpiła też absolutna mania stawiania pomników. W każdej gminie, niemal na każdej ulicy jest ktoś, kto chce postawić pomnik. Zygfrydowi i Zygmuntowi nie wystarczą jednak zwykłe pomniki. Oni muszą mieć pomniki większe od innych. Murowana wstęga na 100 metrów, pole figur ze spiżu, kopiec, rzeka imienia Rzezi Galicyjskiej, planetoida nazwana "Pipidówka Górna" ... coś czego jeszcze nie było. Bo jeśli pomników stawia się tysiące to Prezydent przyjedzie uścisnąć dłoń tylko gdy pomnik będzie niepowtarzalny. Niestety na odsłonięcie pomnika przyjdą jedynie ci żywo zainteresowani tematem. Przyjdzie nawet Adam (bez zaproszenia) ale z potrzeby serca. Stanie w tłumie klaszcząc gdy Prezydent będzie wręczał Zygfrydowi nagrodę. Jednak pomnik będzie solą w oku przeciwników. Radykalne grupy w miesiąc później pomalują pomnik sprayem. Stanie się to tematem do świętego oburzenia Zygfryda i mediów które napiętnują w ostrych słowach kontestatorów a Zygfryda nazwą męczennikiem sprawy. Pomnik nie nauczy nikogo przeciwnego - wywoła jeszcze większy antagonizm, ale dla mediów będzie dowodem "że to ważna sprawa" i że "spełnia rolę edukacyjną".

Nie chodzi tu jednak by krytykować Zygfryda czy broń Boże rząd za zajęcie się tematem. Pomimo wszystko to niezwykle cenne, że Zygfryd i Zygmunt wraz rządem zajęli się sprawą. To cudownie, że tematy historycznej dumy, historycznego poświęcenia, historycznych tragedii, kultury, tradycji są podnoszone. Wreszcie tożsamość dawnego ducha Rzeczypospolitej pojawia się w przestrzeni publicznej. To jest ważne, to musi być i należy to robić.

A jednak sposób w jaki się to odbywa jest niedopuszczalny. Nie było by problemu gdyby Zygfryd zaprosił Adama do współpracy, gdyby go uhonorował, gdyby mu umożliwił dalsze prowadzenie portalu i gdyby razem działali na rzecz społeczeństwa. Tak się jednak nie dzieje w żadnym przypadku. Nie ma ani jednego naukowca, historyka, szefa dużej fundacji, który wykorzystując swoje możliwości i umiejętności podzielił się zaszczytem, chwałą i pieniędzmi z amatorem, który przez wiele lat "w podziemiu" przygotowywał grunt i który bardzo często, korzystając z metod nie całkiem naukowych, ma lepsze efekty niż profesor. Procedury grantowe wręcz tego nie dopuszczają. Instytucje rządowe wręcz nie mają prawa zatrudniać osób prywatnych do prowadzenia działań społecznych. Niestety, nie sposób inaczej określić tego jak zwykła kradzież. To proceder usankcjonowany "zasadami naukowymi", wymaganą "rzetelnością" badań", używaniem "aparatu naukowego", stosowaniem "formalnych procedur". Proceder, który kwitnie tym bardziej, im większe są oficjalne możliwości promocji historii i prowadzenia działań w temacie historycznego i kulturowego dziedzictwa narodowego.

Sprawa jednak jest przegrana. Kradzież pomysłów i aktywności dalej będzie funkcjonować, a amatorzy będą wyrzucani na śmietnik historii. Żaden naukowiec nie pochwali tego tekstu. Każdy znajdzie dziesiątki powodów do zlekceważenia ad personam, do zignorowania autora za "braki", za "przecinki", za "brak wiedzy" za brak "aparatu naukowego". Bardziej liberalni powiedzą, że "każdy się troszczy o siebie i tak jest najlepiej i kapitalizmie", że "trzeba się nauczyć procedur i sprawa będzie prosta".  Temat zostanie wylany do kosza, odrzucony w przestrzeń beletrystycznej ironii, aby broń Boże nie zyskał czyjeś refleksji. Przykre to.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

26-11-2017 [11:30] - Jabe | Link:

Prawda jest taka, że państwowy pieniądz korumpuje. Jedyna droga naprawy wiedzie przez odcięcie „ludzi nauki” od państwowych pieniędzy i pozbawienie wartości ich podstawowego produktu – dyplomów.

Adam nadal będzie z trudem zabiegał o wsparcie dla swojego projektu, a Zygmunt zajmie się cieciowaniem na parkingu. I to jest zdrowe.

Bardziej liberalni powiedzą, że w etatystycznym państwie każdy się troszczy o siebie, rozpychając się łokciami w walce o dostęp do pieniędzy i przywilejów płynących z góry. Dlatego trzeba wprowadzić kapitalizm. Będzie bolało. Musi.

Obrazek użytkownika Marcin Niewalda

26-11-2017 [16:49] - Marcin Niewalda | Link:

Nie sądzę że to kwestia etatyzmu. Winę za to ponosi raczej środowisko naukowe, nacisk na "profesjonalizm" wynikający z papierów a nie z doświadczenia, absolutna hegemonia kariery naukowej nad wymiernymi efektami itp. Zjawiska bardzo trudne do opisu i dla przeciętnego "Kowalskiego" mało zrozumiałe.

To nie jest kwestia polityki gospodarczej. Zabranie państwowych pieniędzy w ogóle tylko pogorszyło by sprawę. To próba gaszenia żaru ogniem. Obecnie każdy kto ma "lepsze wejścia" jest forowany. W przypadku "kapitalizmu" i odejścia od etatyzmu forowani byli by Ci sami ludzie, lecz metody przez nich stosowane były by jeszcze gorsze, a kradzież jeszcze bezczelniejsza.

Obrazek użytkownika Jabe

27-11-2017 [00:11] - Jabe | Link:

Proszę nie ganić środowisk, bo to tak, jak winić pogodę, że jest susza. Odcięcie od pieniędzy wymusiłoby przewartościowanie. Co jest więcej warte, papierek czy konkretna wiedza i umiejętności? Po co współpracować z kimś, kto tylko zdobył formalne stopnie wtajemniczenia? Po co współpracować z kimś, kto kradnie cudzą pracę. Czemu nie bezpośrednio z tym, co wie i potrafi? To radykalne i pewnie nierealne, ale nie mam innego pomysłu. Jak dotąd nikt nie potrafił się zmierzyć z tym problemem. To państwowa kasa prowadzi do moralnej erozji. Kto płaci, ten wymaga – papierków.

Obrazek użytkownika krystal

26-11-2017 [16:22] - krystal | Link:

Komuna w Polsce ma się dobrze – większość społeczeństwa jest nasiąknięta bolszewickimi manierami, nawet o tym nie wiedząc;  a dla kogoś o takiej mentalności  kradzież, zwłaszcza intelektualna, jest czymś najzwyczajniejszym, codziennym i nawet temu komuś do głowy nie przychodzi, że to jest przestępstwo. Lewicowiec, prawicowiec- wsio rawno, w tej materii mają takie same odruchy i postępują podobnie.
Bardzo dobry artykuł, Panie Autorze, ważny temat.
PS Podobnie brzydko jak rzeczony Zygfryd postąpił właściciel fejsbuka- "przejął" już opracowany pomysł od dwójki swoich kolegów, coś im tak płacąc na odczepnego. Kiedy pojawiły się kokosy, koledzy zgłosili swój akces do nich, ale nic nie wskórali (chociaż nie był to projekt z dziedziny humanistycznej, w której b.trudno jest udowodnić kradzież pomysłu; zdaje się, że przyjęcie "odczepnego" pogrążyło autorów). Jak widać mentalność komusza występuje też w krajach tzw. kapitalistycznych (ale tam, gdzie działa prawo nawet taki "przebojowy" osobnik WIE, że to przestępstwo i UKRYWA swoje postępowanie)

Obrazek użytkownika Marcin Niewalda

26-11-2017 [17:00] - Marcin Niewalda | Link:

Różnica jest taka że "kradzież" Facebooka wygląda "jak kradzież", podobnie jak skopiowanie przez autorkę Harry'eogo Pottera. To czy zostanie to prawnie uznane za kradzież zależy od sądu.

Projekty humanistyczne nie wyglądają jak kradzież. Często Zygfrydowie nawet nie zdają sobie sprawy, że motorem zjawiska społecznego był Adam. Oni po prostu ulegli wywołanej przez ciężką pracę Adama modom a mając smykałkę do załatwiania, lub mają układy są na uprzywilejowanej pozycji.

Brakuje mechanizmów zmuszających do nawiązywania współpracy, a już całkowitą utopią jest marzyć aby taki nacisk dotyczył też współpracy z amatorami. A przecież, jeśli sobie to wyobrazić to tak to powinno wyglądać. Osoby obrotne powinny pomagać tym mniej obrotnym. Szefowie grantów powinni inicjować grupy gdzie ktoś lepiej radzi sobie z formalnością a ktoś inny tematem żyje. Wykształceni nie powinni wykształcenia używać tylko dla swojej korzyści, skoro ich kształcenie było dotowane społecznie a i grant jest ze społecznych funduszy. Tak by było uczciwie, sprawiedliwie .... i wcale nie było by to komuną, lecz raczej bliskie staropolskiej demokracji szlacheckiej (nie tej warcholskiej, lecz tej gdzie szlachtą były osoby szlachetnie odpowiedzialne za społeczeństwo).
 

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

27-11-2017 [03:12] - Zygmunt Korus | Link:

W Polsce nikt prywatny oficjalnie nie dostanie żadnego wsparcia - musi założyć stowarzyszenie, fundację, etc, słowem jakąś formę "komuny"... Projekty indywidualno-publiczne są fikcją; w terenie nawet o tym nie chcą słyszeć. Gdy chodzi o wsparcie humanistyczne przy urzędach działają jako eksperci i jurorzy "profesorowie z dawnego chowu", którzy swym "urobkiem" (od urabiania głupich) mają legitymizować obiektywność kryteriów nagradzania i odwalania podań. Na Śląsku spec od przyznawania grantów to "profesór" z jury nagrody  "Nike" Jąkały z Czerskiej, autor jednej, dosłownie jednej, pracy o niczym (nawet mi się nie chce szukać w sieci, żeby podać konkret tego bzdeta)... Efekt: dotacje dostają jakieś antypolskie RAS-iowe grupy złożone z proniemieckich indywiduów.
------------
Tekst celny - trudny do opisania, ale ludzie twórczy, spychani na margines, dobrze wiedzą o czym mowa... 
Pozdrawiam Autora.

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

29-11-2017 [10:06] - zbieracz śmieci | Link:

Dostaja Panie Zygmuncie ,dostają tylko musi byc byc po linii i na bazie.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

27-11-2017 [04:49] - maks jamnicki | Link:

Bardzo dobry tekst na trudny do ujęcia temat. Kto obserwuje ten wie w czym rzecz. Moim zdaniem, z czasem, w latach, takie teksty coś dadzą. W epoce internetu i możliwości dostępu do różnych źródeł, m. in podpięcia się pod zasoby biblioteczne na końcu świata, ale i możliwości badań w terenie, musi dojść do przewartościowania pojęć, co to są "badania", "tematy", "wyniki" itd. Zresztą, można sobie wyobrazić wirtualną uczelnię poza Polską  co niekomercyhnie ....  To może być czymś zupełnie innym niż dzisiejsze  "etaty" czy oficjalne namaszczenie. Ja wiem, pojęcie "prawidłowa metodologia" itp. Ale w zasadzie już np student czy absolwent czegoś tam, spełniając poprawnie  "kryteria naukowe" , "domowym sposobem", bez uczelni i tytułów, spełniając wszystkie warunki "metodologiczne", bez problemu jest w stanie pisać i wydać prace na poziomie wyższym niż  tzw  "profesor", i to się  dzieje.  Czasami  poziom  książek "profesorskich" jest żenujący. Być może jakimś wyjściem dla badaczy-pasjonatów jest np. książkowe wydanie swoich dociekań i efektów pracy, w kilku, kilkunastu egz. z datą i  numerem ISBN, co dziś kosztuje naprawdę  b. niewiele. Są już nawet portale, którym się to zleca i za niewielką opłatą to robią, wydają, o czym do niedawna nie wiedziałem. A więc nie oddawanie swoich efektów cwaniaczkom, ale praca dla siebie i swojej satysfakcji, na końcu wydana. A później, gdy początek zrobiony, starania o... Opór będzie silny /kasa i "prestiż" tylko dla wybranych/ ale to się kiedyś na nowo ułoży  poza dzisiejszymi "oficjalnymi" kanałami. Tak myślę. Spotykałem już książki bardzo dobre pod każdym względem, będące wynikiem wielu lat badań i dociekań osób "prywatnych" które były bojkotowane przez tzw "świat naukowy" i spychane w niebyt. Ale  myślę, że to się chyba kiedyś skończy. "Tak być nie może" :)

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

28-11-2017 [17:28] - zbieracz śmieci | Link:

Granty -niekotrolowany przelew państwowych pieniędzy do prywatnych kieszeni
Pozdrówka dla admina !

Obrazek użytkownika Dorota M

28-11-2017 [18:25] - Dorota M | Link:

@Admin
Co sie dzieje z blogami? Jak długo będzie trwała przerwa techniczna i czy będą jakieś zmiany?

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

29-11-2017 [07:21] - zbieracz śmieci | Link:

Przecież wsystko hula skoro masz dostęp Dorotko ....!