Czy PAD padł, a Andrzej Duda nas „wydudał”?

To pytanie zadałam sobie po raz pierwszy tuż po zawetowaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch z trzech ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. I przez długi czas robiłam wiele, by na tak postawione pytanie nie odpowiedzieć twierdząco.

By nie poddać się do reszty emocjom, jakie targały mną w ten pamiętny poniedziałek, 24 lipca, najpierw poszłam po rozum do głowy. Ponieważ mimo zaskoczenia daleko nie miałam, ten podsunął mi szybko skądinąd racjonalne wyjaśnienie: skoro sam prezydent zawetował ustawy, to pewnie były złe. A jak były złe, to decyzja była słuszna.

Ale licho jak to licho, nie śpi, w myślach mąci i wątpliwości zasiewa. I zasiało takową w moim ratio: czy prezydent zawetował sam, czy ktoś mu w tym „pomógł”? I czy ustawy faktycznie były tak złe, jak je odmalowano? I dla kogo były złe?

Resztką duszy rozumnej czym prędzej odrzuciłam podchwytliwe pytanie o samodzielność prezydenta, jako wręcz bluźniercze. Odpowiedź skłaniająca się „ku pomocy” byłaby od razu odpowiedzią twierdzącą na pytanie zasadnicze, od której tak uciekałam.

Co do koncepcji „złych ustaw”, zdania uczonych w piśmie i prawie, którzy się jeden przez drugiego w mediach wypowiadali, były podzielone. W sukurs znowu przyszedł mi rozum, który na chwilę przechylił szalę tego wahania się „na dwoje babka wróżyła” i podpowiedział: przecież prezydent jest prawnikiem i zna się na prawie, a więc ustawy były złe. Ot tak, były złe same w sobie, a nie dla kogoś szczególnego, np. dla jakiejś tam kasty.

Ale licho było uparte. I podrzucało mi kolejne pytania-wątpliwości niczym kłody na drodze do uspokojenia się w błogiej nieznajomości odpowiedzi na pytanie zasadnicze. I już pod koniec dnia, tuż przed orędziem, przyłożyło mi między oczy: a jeśli ustawy były złe nie same w sobie, ale właśnie dla kasty, a prezydent je zawetował, to znaczy, że… o nie! – krzyknęłam, w myślach oczywiście. I wysłuchałam orędzia.

No cóż. Przez szacunek dla Głowy Państwa napiszę tylko – odczułam wielkie rozczarowanie. I nawet nie dlatego, że prezydent zawetował ustawy, bo ma przecież takie konstytucyjne prawo, ale dlatego, że uzasadnienie tej decyzji było tak nie PAD-owskie, że aż pomyślałam: zamienili nam prezydenta!
I wówczas uświadomiłam sobie, że tej sytuacji, w jakiej po wetach znalazła się dobra zmiana i my wraz z nią, nie da się zrozumieć, nie mając dostępu do głębszej wiedzy. I nie chodzi tu o wiedzę prawniczą, lecz o „wiedzę tajemną”: kto, co, z kim, kiedy, o czym, jak długo, w jakim celu itd. A ponieważ tej wiedzy nie mam albo mam zaledwie tyle, ile każdy z nas jest w stanie znaleźć w Internecie, jestem skazana na swoje odczucia: co do faktów, które widzę mniej czy bardziej na powierzchni zdarzeń i intuicję, co do całej głębszej reszty.

Ta reszta to także sytuacja, w jakiej jesteśmy, a która jest mało komfortowa i niebezpieczna. Szczególnie że dwa lata prezydentury PAD przyzwyczaiły nas do czegoś innego, niż budowanie przez niego tam na drodze zmian. PAD przez ten czas oswoił nas z takim wizerunkiem, który sprawiał, że ja, jego wyborca, poczułam, że w jedności wszystko jest możliwe. Możliwe do końca. Tak, PAD nas oswoił. A co to oznacza? Na to pytanie tak odpowiada Małemu Księciu lis:

– Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.
– Stworzyć więzy?
– Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować.

 
Ja, my, wyborcy dobrej zmiany, oswojeni przez PAD, z pewnością go potrzebujemy, by zmiana zaszła do końca. I jak sądzę, PAD wciąż potrzebuje nas. Ale też jest za nas odpowiedzialny: „Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś” – powiedział lis do Małego Księcia.
 
Oby jednak nie było tak, że:

Niektórzy pojawiają się znienacka. Mieszają, mącą w naszych sercach. A potem znikają bez pożegnań. Żadne czary, tylko nasza naiwność pozwala byle komu się oswoić”.

Jeszcze żywię nadzieję, że tak nie jest i nie będzie. Jeszcze żywię nadzieję, że nie byliśmy naiwni, dając się oswoić.

A co z odpowiedzią na pytanie zasadnicze, choć zdecydowanie mniej poetyckie niż złote myśli z Małego Księcia: czy PAD padł, a Andrzej Duda nas „wydudał”? No cóż, dostaniemy ją już (albo dopiero) we wrześniu.
Choć co niektórzy już teraz są przekonani, że brzmi ona: dwa razy tak. Jak dwa weta.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Dorota M

12-08-2017 [20:51] - Dorota M | Link:

Myślę, że kilka milionów Polaków zadawało sobie podobne pytania, sformułowane podobnie, lub trochę inaczej. Zapewne prezydent zdaje sobie z tego sprawę i formułując takie, a nie inne wytłumaczenie weta, po prostu nas wyborców zignorował. Zignorował także rzad Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ po zawetowaniu, to pani premier poprosiła o rozmowę, a prezydent nie widział takiej konieczności z własnej inicjatywy, pomimo, że weto było zaskoczeniem także dla nich i zaprosił jedynie na rozmowę Kukiza. Trzecia sprawa to sposób w jaki PAD przekazał tę rewelację w swoim oświadczeniu. To było jak uderzenie batem, z dziwną agresją atakował personalnie min.Ziobro. Zagniewany był także na nas, bo mówił to z gniewem, przynajmniej ja to tak odebrałam. Czwarta sprawa to późniejszy atak na całość reformy obronności, z ogromną determinacja i trudem wprowadzaną przez min. Macierewicza. I wreszcie piata odsłona całosci zafundowanego nam przez PAD uderzenia, to arogancja rzecznika prasowego prezydenta, a także okazywanie wyższości wobec nas w argumentowaniu stanowiska AD, przez pana Szczerskiego i także szefa BBN. Ten gniew to może poczucie winy, albo co bardziej niepokojące, wreszcie odkrycie nie swojej samodzielności, a prwadziwego oblicza.

Obrazek użytkownika Teofila77

12-08-2017 [21:41] - Teofila77 | Link:

Wypunktowanie słuszne. Myślę, że gdyby sięgnąć wstecz, do czasów kilka miesięcy przed wetem, to znalazłyby się już pewne sygnały, świadczące o tym, że nożyce się rozwierają. Ja nie chciałam tych sygnałów widzieć. A jeśli widziałam to racjonalizowałam je. Ale czułam już niepokój.

Obrazek użytkownika Domasuł

12-08-2017 [21:09] - Domasuł | Link:

Duze rozczarowanie. Myslalem, ze stać Pania na cos więcej niż prawicowa polityczna poprawność.

Obrazek użytkownika Teofila77

12-08-2017 [21:44] - Teofila77 | Link:

Nie wiem, co Pan widzi w tym tekście "politycznie poprawnego". Może to tylko kobiecość, która tak a nie inaczej stonowała granice wypowiedzi?:-)

Obrazek użytkownika Domasuł

12-08-2017 [22:11] - Domasuł | Link:

Polityczna poprawność, czyli histeria i gadanie tego co wszyscy, bo taka akurat jest moda. Tak samo bezsensowna na lewicy jak i na prawicy. Dla 90% potencjalnych wyborców bezuzyteczna.

Obrazek użytkownika Teofila77

12-08-2017 [22:40] - Teofila77 | Link:

Nawet grama histerii nie ma w tym tekście. A czy jest on gadaniem tego, co wszyscy? Tego nie wiem, ale myślę, że oddaje myśli i odczucia części prawej strony wcale niebędącej na marginesie. Co do użyteczności tego tekstu - na pewno nie jest on reklamą żadnego "produktu", więc zarobić się nie da :-)

Obrazek użytkownika paparazzi

13-08-2017 [01:52] - paparazzi | Link:

Brawo, inteligentnie załatwione. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-08-2017 [21:58] - Imć Waszeć | Link:

No to ja Pani podam argument, który Panią zamęczy na amen :)
Jeżeli prezydent ogłosił oficjalnie, że podpisze jedną z ustaw (i drugą też), gdy w drugiej znajdzie się zapis o "3/5", to chyba wie o czym mówi. Oznacza to, że tekst ustawy przeczytał, przeanalizował, znalazł mankamenty i stwierdził, iż jedyne, co trzeba poprawić, to są te nieszczęsne kukizowe ułamki. Skoro jest z wykształcenia i z zawodu prawnikiem, więc chyba wie co mówi i co robi.

Tymczasem po naprawieniu wskazanego fragmentu przez sejm, prezydent obalił obydwie ustawy. Czyli co? Obie były złe? To jednak znaczy, że prezydent nie wskazał właściwych mankamentów ustaw, może nawet wskazał coś na odwal się, a już strach pomyśleć, że przed podjęciem decyzji, a więc i przed podpisaniem ustaw, po prostu ich w ogóle nie czytał, a drażliwy fragment pokazała mu palcem pani Romaszewska.

Nie będę tu dokonywał translacji opisywanej sytuacji na przypadek lekarza losowo krojącego pacjenta na podstawie ścinków badań z kosza na śmieci, bo się zwyczajnie na medycynie nie znam. Powiem tylko co się stanie, gdy np. "napiszę" program, który się zwyczajnie u klienta wykrzaczy i zadołuje system z niebieskim ekranem pożegnania. Słowo "napiszę" wziąłem w uszy, bo różnie można taką czynność rozumieć. Można na przykład połazić po necie i znaleźć kilka kodów źródłowych, które robią pewne rzeczy wymagane w moich programie i je po prostu pokleić na Frankensteina. Kłopot w tym, że tak naprawdę nie panowałbym nad tym, co robi dany eklektyczny program, czyli też nie wiedziałbym czy i kiedy się wykrzaczy u klienta.

Krótko mówiąc, pokazałbym jak to jest kiedy coś się gwarantuje słowem, a wychodzi, że się kompletnie nie wie co się mówi. Dlatego pisząc program muszę brać odpowiedzialność za poprawność każdego fragmentu, a nie tylko tej funkcji, która oblicza jakieś "3/5". Żeby zaś wziąć odpowiedzialność za cały kod, to nie tylko muszę go parę razy przeczytać, zrozumieć, ale także wcisnąć w przygotowane przez siebie ramy tak, że nigdy się on w nich nie wykrzaczy.

Ludzie różne kody różnie piszą i na przykład funkcja obliczająca trywialny pierwiastek kwadratowy, która dostanie na wejściu nie liczbę rzeczywistą nieujemną, ale dowolny obiekt lub wskaźnik do bloku pamięci, po prostu może dać w wyniku jakąkolwiek odpowiedź, tylko że sens tego wyniku będzie daleki od tego, co się kiedykolwiek filozofom przyśniło. Dlatego warto mieć na względzie to, że być może jako parametry wywołania takiej cudzej funkcji, będę musiał sam przepuszczać tylko to co jest liczbą, a w każdym innym przypadku wywoływać funkcję obsługi wyjątku, czyli grozić zawetowaniem wykonania programu. Skoro jednak to ja mam pełną wiedzę i kontrolę nad tym, co się liczy i wchodzi do procedury, to na jaki gwint mam zgłaszać taki błąd? Komu? Przecież to ewidentne przyznanie się, że sam nie wiem co do procedury wrzucam, czyli po prostu kodu nie przeczytałem i nie wiem co naprawdę robi. Weto w tym przypadku wskazuje, że nie wiem co mówię (programuję).

Obrazek użytkownika Jabe

12-08-2017 [22:38] - Jabe | Link:

Zapis o 3/5 w ustawie o KRS się ostatecznie nie znalazł, o ile wiem.

Obrazek użytkownika Teofila77

12-08-2017 [22:49] - Teofila77 | Link:

W połowie trzeciego akapitu poczułam się zamęczona, ale dałam radę :-) Wszystko z tym programowaniem, krzaczeniem, kodowaniem itp. rozjaśniło mi się w ostatnim zdaniu: "Weto w tym przypadku wskazuje, że nie wiem co mówię (programuję)". A Pana wpis streściłabym prostymi słowami Horacego: Jesteśmy okłamywani pozorami prawdy.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-08-2017 [23:39] - Imć Waszeć | Link:

No cóż, to jest prawdziwa kuchnia programowania. Albo piszemy szybki kod, ale poświęcamy przy tym, bezpieczeństwo. Albo przewidujemy wszystkie przypadki, w których może wyskoczyć jakiś błąd albo nawet wielbłąd i tworzymy kod trudny nawet do przeczytania. Przypadek pierwszy, to górna półka programistów, bo niewielu umie pisać w taki sposób, żeby po prostu nie było błędów. Przypadek drugi to powszechność, zwłaszcza w pracy zespołowej. Mówi się o takim kodzie "głupoto odporny" i że może go bezpiecznie używać nawet gitaro-krawcowa. Jednak to zwykłe przechwałki.

Podam prościutki przykład :).
Załóżmy, że mamy napisać procedurę dekompresji danych jakąś metodą. Zwykle dane są pakowane w ten sposób, że najpierw wczytujemy do bufora jakąś porcję danych, a następnie staramy się na tej podstawie dokonać estymacji (oszacowania) częstości występowania rozmaitych ciągów bajtów (łańcuchów). Wtedy te ciągi, które występują najczęściej, będą zastępowane najkrótszymi słowami kodowymi. Te zaś, które występują bardzo rzadko mogą mieć nawet kody przekraczające ich długość. Najczęściej wszystkie te czynności robione są naraz, czyli pierwsze bajty poprzedzone jakimś wyróżnionym kodem stają się pierwszymi słowami kodowymi. Bez sensu byłoby używać kodów długości pełnych bajtów (nawet jednego bajtu), a więc np. umawiamy się, że będą to ciągi bitów plus ewentualnie jakiś ciąg bajtów danych za nimi, o ile są te kody startowe dla wprowadzenie początkowych danych do pliku wyjściowego. Dalsze kody będą po prostu określały jak daleko należy cofnąć się w buforze rozkodowanych danych i ile bajtów skopiować stamtąd na koniec: Np. żeby tą metoda zakodować ciąg "ALAMAASAAASMAALE" widać, że drugie wystąpienie "AAS" możemy zapisać jako kod "cofnij się o 4 znaki i skopiuj 3", czyli po "ALAMAASA". Proste.

Teraz jednak zauważmy, że dane spakowane nie muszą leżeć na granicy bajtu i mogą mieć różną długość w bitach. Dlatego procedura rozpakowująca albo za każdym razem wywołuje funkcję WczytajBit(), w której istotnym fragmentem jest sprawdzenie "czy jest to już ostatni bit w pliku?", albo w jakiś sposób ominie tę żmudną czynność. "Żmudna" to złe słowo w tym kontekście, bo chodzi o zmarnowane cykle procesora przy nadmiernej liczbie rozkazów, zmarnowany czas obliczeń, a w efekcie na przykład program antywirusowy pracujący powiedzmy 12 godzin na typowym dysku twardym. Ponadto, gdy plik na końcu jest urwany, to i tak rozpakowane dane nie są najczęściej za wiele warte.

Można to obejść. Można jechać jak czołg bez sprawdzania czegokolwiek z tymi bitami, ale na końcu musielibyśmy dokleić taki sztuczny kawałek złożony z kodów, żeby przy dowolnym stanie na tym kawałku program się zatrzymał. Oczywiście w przypadku, gdy plik jest cały i bez błędów, to i tak nie ma większego sensu, bo jest w nim na końcu kod "stop". Ale gdy plik jest ucięty, to wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa :]
(...)

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-08-2017 [00:01] - Imć Waszeć | Link:

Oczywiście nie muszę mówić, że ci programiści, którzy pominą zarówno sprawdzanie bit po bicie pliku, jak i założą, że wszystkie pliki są poprawne wszędzie na świecie, ryzykują, że znajdzie się przypadek, który doprowadzi ich do rozpaczy. Ktoś wybitnie złośliwy może również w taki sposób obciąć plik i dokleić taki kawałek na końcu, że po rozpakowaniu wyjdzie najwredniejszy wirus lub koń trojański świata. Nie dość, że wyjdzie, to jeszcze można sprawić, że on się tam uruchomi (jak? to już nie jest tematem tego wykładu, ale wiąże się z przepełnieniem bufora na dane:). Gdy jednak przewidzimy tę ewentualność i dokleimy na końcu nasz stoper, to do żadnego przepełnienia nie dojdzie, bo stoperem wygasimy obliczenie w każdym przypadku. Jasne jest, że plik wyjściowy musimy traktować jako "bardzo duży" i zaniepokoić się dopiero, gdy przekroczy "rozsądną granicę". Ale to są już szczegóły implementacji.

Podaję ten przykład właśnie po to, żeby pokazać, że niezabezpieczone kody są powszechne i nie wiadomo, kiedy spodziewać się awarii. Bo gdyby były zabezpieczone na wszystkie ewentualności, to z kolei działałyby z prędkością nażartego żółwia. Ponieważ jednak lekceważą sprawdzanie większości przypadków błędów, to są szybkie, czyli mają komercyjną wartość.

Właśnie dotarła do mnie nawałnica, więc odmeldowuję się :D

Obrazek użytkownika Andrzej W.

12-08-2017 [22:08] - Andrzej W. | Link:

Bardzo ładnie ujęte. Ukłony.

Obrazek użytkownika Teofila77

12-08-2017 [22:41] - Teofila77 | Link:

Dziękuję :-) Też pozdrawiam.

Obrazek użytkownika michnikuremek

12-08-2017 [23:25] - michnikuremek | Link:

Mnie zaczęły się świecić czerwone lampki, kiedy PAD przekazał swoje narty na licytację Jurasowi. Ludzie prawicy powinni się od tego osobnika trzymać z daleka......

Obrazek użytkownika angela

12-08-2017 [23:42] - angela | Link:

Napisanie reformy musi byc bardzo latwe, skoro mozna ja machnac w dwa miesiace.
I tak sobie mysle, trzeba bylo czekac 2 lata, zeby ja teraz w 2 mies.napisac.?
Ale najbardziej martwi mnie ten od mixera i gesiarki,ktory zauwazyl, ze drzwi sa uchylone i mozna  sie do rodziny zapisac.
I jesxcze doradza ten .....  co z Macierewiczem najlepiej zrobic.
Mdli mnie, a piesci same sie zaciskaja.

Obrazek użytkownika KajKOSZ

13-08-2017 [12:18] - KajKOSZ | Link:

„Czy PAD padł, a Andrzej Duda nas „wydudał”?”
Cytat - Pani Bogumiły Kempińskiej-Mirosławskiej.-
TAK - Droga Pani !
Nasuwa się myśl: czy to nie jest część, dalszej układanki ..?
Nie wiem czy za te moje pisanie nie odwiedzi mnie jakiś: „SERYJNY SAMOBÓJCA”,
ale jestem już tak stary i jest mi wszystko jedno.-
„Nie jest to już MÓJ Prezydent” - jedynie go toleruje.-
TO BARDZO PRZYKRE .!!
„po owocach ich poznacie”
Dwa razy wyborcy poważnie zostali oszukiwani, pierwszy raz to sprawa - BOLKA.-
Drugi poniżej i idzie to dalej...>
Zwracałem na PAD uwagę - wcześniej …
Jednak od początku.-
Po wyborze Pana Dudy, którego z tak dużym trudem – a może niepotrzebnym ..?
Wsadziliśmy wspólnymi silami na Fotel Prezydenta Andrzeja Dudę.-
Radość była ogromna !
Dziś: SZOK i dezaprobata OGROMNA.!
Zacząłem się zastanawiać, wskutek „pobocznych informacji” – co jest nie tak,
nie dopuszczając myśli o volcie PAD.!
1. wiadomością była: o przekazaniu natychmiastowym, kluczy do Kancelarii
śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – jeszcze nie wiadomo było – co i jak się to stało.!
Tam był ANEKS do dziś jeszcze – NIEOPUBLIKOWANY – dlaczego !
2. Wizyta chyba jako pierwsza: Państwa Dudów u Państwa Komorowskich.-
Co tam ustalono nie wiadomo – mam nadzieję, że to: „ nie małe - molo”..??
3. 2 VETA prezydenckie – to już było – „zdjęcie maski”.-
Miał PAD 2 lata na swoje ustawy w tej kwestii i NIC.!
Bzdurą jest, ze nie wiedział co Sejm - pisze.-
Takie: „mętne” tłumaczenie - decyzji.-
Rozumiem – niedoskonałość USTAW, ale od tego są NOWELIZACJE USTAW,
to by uspokoiło: „zadymiarzy” wszelkiej maści, a tak był to:
„kij w szprychy”- RZĄDOWI, jak pisałem.-
Dodatkowo PAD rozłożył „ PARASOL OCHRONNY” nad SĄDAMI i nieprawidłowościami
jak art. o cd…. patologi tego gremium – wypuszczanie bandytów z więzień…...itd.-
Widać duże niezaspokojenie EGO pana Prezydenta dalej..
To JEST, przede wszystkim, funkcja reprezentacyjna z pewnymi małymi wyjątkami,
w Polsce USTROJU prezydenckiego przecież nie mamy.-
4. Dalej to już z górki ma PAD: generalskie nominacje itd….

Trzeba zmazać HAŃBĘ „okrągłostołową” i przywrócić POLSCE GODNOŚĆ.-
POLSKA TO NORMALNOŚĆ .-