"kultura III RP"

   Żyjemy w czasach wyraźnych przełomów,  zmian geopolitycznych, kulturowych,
 Życie domaga się normalności, broni się przed patologią szkodliwych doktryn, sztywnych gorsetów poprawności politycznej, sztuczności przeróżnych często abstrakcyjnych ideologii szkodliwych społecznie, kulturalnie.
  Takim pojałtańskim tworem pełnym patologii jest tzw. III RP. Przepoczwarzona z okupacyjnej formy PRL i jej konstytucją napisaną przez Stalina. Przepoczwarzenie dokonało się w oparciu o dial Jaruzelski – Adam Michnik.
Bez żadnej specjalnej przesady można określić III RP jako kula u nogi niby wolnej Polsce,
ze wszystkimi jej patologicznymi owocami, w szczególności  wytworzoną przez nią  „elitą”.  Rozkład etyczny tej wyalienowanej elity był naturalnym wynikiem narzucenia siłą Polsce całkowicie obcego systemu wartości, który ta elita zwalczała od samego początku. Rzecz charakterystyczna siły rządzące III RP nie miały najmniejszego zamiaru nawet ten system szanować. System stworzony niby jako obowiązujący. W istocie był to nihilizm moralny, etyczny. Liczyła się nadrzędność siły, skuteczności, przynależność do doktrynalnej kasty. Zasadą był brak zasad. Jedynym jej celem istnienia była władza.  To coś było nazywane post polityką.
  Na tym gruncie została wyhodowana równie sztuczna, wyalienowana „kultura - III RP”.
Bo trudno nazwać kulturą coś, co nią nie jest z samej swej istoty. Czego najlepszym przykładem niech będą powstałe filmy z tego okresu.  Film np. zajmujący się szczególnymi przeżyciami psychicznymi Julii Brystygierowej. Gdzie autor filmu ze szczególną troską pochyla się nad cierpieniami  kata – Julii Brystygierowej. Sugeruje przesłanie
  – nie potępiajmy swoich katów bo…to jest nasz wspólny los. 
  Miało by coś z tego wynikać, ale co ?  Towarzyszy temu systematycznie w czołowym publikatorze „opiniotwórczym” wyśmiewanie z mesjanistycznej, cierpiętniczej roli Polski, Polaków. Lub  znane – „Polskość to nienormalność”
W istocie jest to prymitywne ustawianie swojego przeciwnika / kto nim jest ?/ do swoistego bicia. To ma być rolą elity ?  Czyja to elita ?
Należy zwrócić uwagę, że istnienie PRL a następnie przepoczwarzonej formy – III RP oparte jest od samego początku na założycielskim kłamstwie.
 
"Budowa państwa opartego na aparacie wywodzącym się z PZPR i SB była możliwa tylko pod warunkiem stworzenia gigantycznego systemu kłamstwa. Kłamstwa, w którym agenci komunistycznej bezpieki są bohaterami opozycji, partyjni nadzorcy i niszczyciele polskiej nauki – wybitnymi twórcami, a zwykli tchórze i złodzieje – moralnymi autorytetami"
(Antoni Macierewicz - "Najdłuższa walka nowoczesnej Europy"
 
 Historia Polski  zaczyna się tu od  1945 roku. Wszystko co tą datę poprzedza a uderza w to założycielskie kłamstwo zostało wymazane. Ogromna jest lista faktów, zdarzeń, osób, tematów usuniętych z  publicznego obiegu.   Przykładem przywrócenie Polsce jej bohaterów – Ignacego Matuszewskiego i mjr. Henryka Floyar-Rajchmana. Dlaczego postać Ignacego Matuszewskiego została w III RP całkowicie zamilczana ?, W czasie wojny polsko-bolszewickiej był szefem polskiego wywiadu. Przyczynił się do sukcesu w tej wojnie dzięki uzyskanym informacjom o przeciwniku. Zarówno przez bolszewików jak i przez Niemców skazany na karę śmierci. Ale to wszystko stało w sprzeczności z obowiązującą ideologią, wyrazem której było zapisane w konstytucji – ZSSR a potem Rosja jest naszym największym przyjacielem.  „Najwybitniejszy publicysta polityczny w historii Polski” tak nazwał Ignacego Matuszewskiego Wojciech Wencel. Takim wielkim nieobecnym w tej „kulturze III RP”
był Józef Mackiewicz.
  Po jakimś czasie, kiedy zaistnieje stosowny dystans, powstanie na pewno opracowanie poświęcone tej szczególnej „kulturze”, także po to, aby wystrzegać się takich patologii.
Będzie to wychodzeniem z tego stanu zniewolenia wynikającego z narzucenia całkowicie obcego systemu wartości. 
  Ale największą patologią III RP głęboko niszczącą wspólnotę społeczną Polaków był wynikający z tej przyjętej doktryny relatywizm moralno-prawny.
Tak jak wcześniej napisałem w „kulturze” spotkać się można było z przesłaniem - nie potępiajmy swoich katów a w polityce obowiązywała zasada grubej kreski.  To miało czemuś służyć.  W roku 1970 w celu przejęcia władzy na górze strzelano do robotników. Nad zasiadającymi do stołu transformacji PRL w III RP jej architektami wisiał jak miecz Damoklesa rok 1970, 1981- 1983. Należało znaleźć „sojusznika” który by pomógł bezpiecznie przejść do nowego etapu. Nikt z odpowiedzialnych za te zbrodnie nie poniósł do tej chwili stosownej kary. Natomiast za rzucenie tortem  w przedstawiciela „sprawiedliwości III RP” osłaniającego opisanych wyżej ludzi natychmiast karze się więzieniem.
 Nieprzypadkowo guru „kultury III RP” Adam Michnik nazywa tych ludzi, ludźmi honoru.
Konsekwencją opisanego wynaturzenia/ relatywizm moralno-prawny/ jest objawiająca się społeczna znieczulica, agresywność między ludźmi, schamienie relacji międzyludzkich,  absurdalne podziały ściśle wynikające ze świadomej dezinformacji, czytaj wzajemnego szczucia, atomizacja społeczna. To wszystko jest pochodną oddziaływania narzuconej siłą obcej elity i wytworzonej przez nią „kultury III RP”.
 
Zaślepienie,  co do swojej siły, której nikt nie jest w stanie pokonać, połączone z tupetem objawiło się w wypowiedzi tego guru – Tylko zaistnienie przypadku przejechania ciężarnej zakonnicy na przejściu dla pieszych może nas pokonać…
Ale świat się zmienia. I oto  w niemieckim piśmie „Die Welt” pojawia się pytanie
  - A może Kaczyński ma rację ?
Doprawdy, szokująca zmiana stanowiska. Wszak najbardziej wyśmiewaną przez Niemców  postacią był zaślepiony ksenofobią, zaściankowy, nacjonalistyczny, ultrakatolicki kaczor.
I Oto co czytamy w „Die Welt” –
„Oczywiście, że Kaczyński ma koncepcję” - zasiłki na dzieci i program tanich mieszkań powinien właściwie ucieszyć wielu z tych, którym na sercu leży sprawiedliwość społeczna. „Także odkupywanie zagranicznych banków jest formą protekcjonizmu praktykowaną w wielu krajach” a „restrykcyjna polityka migracyjna Polski, jak i Węgier i Czech cieszy się nie tylko szerokim poparciem w tych krajach, ale i rosnącą akceptacją w Niemczech” „Czas przemawia na korzyść tego rodzaju polityki. Określanie odmowy przyjęcia uchodźców mianem »ksenofobii« czy nawet absurdalnym pojęciem »rasizmu« jest wygodne, ale bezużyteczne”
– dalej zwraca uwagę „Die Welt”, że to właśnie żelazna konsekwencja w działaniach Jarosława Kaczyńskiego robi wrażenie na wielu ludziach. „Europa znajduje się obecnie w sytuacji, w której coraz mniej (dobrych) przywódców mówi w którym kierunku trzeba pójść…
„Die Welt”  zupełnie nie wspomina o genezie przyjętego programu społecznego.
Bo ten program nie bierze się znikąd. Ma swoją genezę 8 lat i wcześniejszą a przede wszystkim postawioną diagnozę. Diagnoza zaś oparta jest  na systemie przyjętych wartości, wynikających z wielosetletniej historii kraju  związanych ściśle  z głęboką  swoją tożsamością kulturową z cywilizacją chrześcijańską.
 
 Wypadało by aby „Die Welt” w takim momencie pokajania się wszedł trochę głębiej w tej analizie.  Brak tego wskazuje, że być może jeszcze nie jest to ten etap transformacji intelektualnej w przekazie medialnym dla Niemców. Społeczność niemiecka nie dojrzała jeszcze do tego pogłębionego stanu świadomości.
 Potwierdzenie tego szybko znajdujemy w zdaniu - : może się okazać, że Jarosław Kaczyński wygra historyczną batalię przeciwko Adamowi Michnikowi i projektowi „Polski liberalnej”, ale nie starczy mu sił, by zbudować nowe państwo.
 
Łatwo tylko burzyć poprzez chwytliwe hasła i programy ale zbudować tak trwały system jaki zbudował Michnik to na to Kaczyńskiemu już braknie sił.
Ujmująca niemiecka troska o dobro Polski i Polaków. I jeszcze bardziej troskliwy apel - Polacy nie występujcie przeciwko Adamowi Michnikowi i nie niszczcie tak wspaniałego systemu „Polski liberalnej”. Myśl w przekazie dla Niemców – Biedni Polacy dają się nabrać na łatwy populizm.
Mam nadzieję, że Polacy są już świadomi kim dla Polski jest guru Adam Michnik i czym jest jego projekt „Polski liberalnej”. Liberalnej dla kogo ?
 
Wojciech Wencel w programie Ewy Stankiewicz „Otwartym tekstem” mówi o rugowaniu obecności jego twórczości z obszaru „kultury III RP” ponieważ nie zgadza się ona z jej ideologiczną doktryną. Zachodzi pytanie – czy jest to kultura, czy też jest to obszar cynicznie zawoalowanej instrumentalnej ideologii ?
W czym  się nie zgadza ? Bo jest ona w ich ocenie ultra katolicka. Gdyby była tylko katolicka zgodna z z ultra liberalnymi poglądami np. „Tygodnika Powszechnego” a najlepiej zgodna z „katolicyzmem” Gazety Wyborczej Wojciech Wencel opływał by we wszystkie zaszczyty i nagrody przyznawane w obszarze „kultury III RP”. Niestety Wojciech Wencel jest uparty
no i zupełnie pozbawiony tej próżności właściwej twórcom wspomnianej kultury i uparcie mówi o istnieniu jakiejś kultury chrześcijańskiej  i o zgrozo – cywilizacji chrześcijańskiej.
W konsekwencji znika jego nazwisko z listy wcześniej przyznanej nagrody a konfidencjonalnie słyszy – Pan jest taki utalentowany, pisze Pan tak wspaniałe wiersze, po co Pan się zadaje z tymi prawicowcami…
Czy nie jest to przejawem charakteru budowniczych tej kultury – dyktatu zaprzeczającemu istocie kultury ? Jacy budowniczowie taka kultura.