| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Już niedługo będziemy żyć 1000 lat.

To czy pokonamy barierę starzenia się jest tylko kwestią czasu. Naukowcy pracują właśnie nad metodą, która w laboratorium już skutkuje wydłużeniem telomerów. Mówiąc bardzo prosto - są to końcówki "twardych dysków" w komórkach. Od ich długości zależy sprawność kopiowania informacji do kolejnej komórki a także wiarygodność tego procesu. Im krótsze telomery tym więcej błędów, tym mniejsza ochota nowej komórki do solidnej pracy. W laboratoriach już skutecznie wydłuża się w ten sposób życie myszy o ok 30%

To nie jedyna metoda mogąca mieć wpływ na długowieczność. Kolejną sferą prac nad zatrzymaniem starzenia się, jest coraz większy dostęp do transplantacji i wymiany organów na nowe, w tym na sztuczne zamienniki, pobudzania komórek macierzystych i in.. Istnieją też próby skanowania całego mózgu i przenoszenia go do sztucznych ośrodków - nie mamy jednak pojęcia czy takie przenosiły owocowały by także przeniesieniem świadomości, czy też była by to już świadomość nowa.

Antropolodzy uważają, że dlatego żyjemy tylko 100 lat, że w procesie ewolucji nie potrzebowaliśmy więcej. Dla ewolucji człowiek był potrzebny tylko do momentu rozrodu, potem stawał się mniej użyteczny. Sukces zapewniało jednak posiadanie dziadków, co skutkowało większym bezpieczeństwem, szansą na lepsze pożywienie, ale już pradziadkowie nie poprawiali szans, a wręcz konkurowali z dziećmi o czas rodziców, dlatego ewolucja tak drastycznie z nami postępowała.

Obecnie nie mamy już ograniczeń ewolucyjnych i możemy sobie pozwolić na to aby próbować życie wydłużyć. Musimy tylko zbadać jakimi mechanizmami posługiwała się ewolucja aby ten czas nam ograniczyć a następnie przeciwdziałać.

Musimy też jednak zdać sobie sprawę z tego, że większość dzieci rodzących się obecnie, dożyje roku 2100. Jednocześnie jesteśmy na progu wielu rewolucji w dziedzinach sztucznej inteligencji, robotyki, techniki oraz medycyny. Za sprawą sztucznej inteligencji rewolucja czeka nas niedługo też w dziedzinie badań naukowych, które będą posuwać się do przodu jeszcze szybciej niż dotychczas. Możemy śmiało założyć że do 2100 roku problem starzenia się i wielu współczesnych chorób zniknie lub się znaczącą ograniczy.

Z pozoru pozostaje nam tylko cieszyć się. Jednak chwila refleksji budzi niepokój o to co się stanie gdy nasze życie będzie trwać 1000 lat.

Po pierwsze czy życie 1000 lat jest ... chrześcijańskie? Czy nie jest grzechem żyć dłużej niż 100 lat?
Nie wydaje się aby był to grzech. Nawet w Starym Testamencie są osoby którym autorzy przypisywali życie nawet ponad 900 lat. Z duchowego punktu widzenia czas nie ma znaczenia, a więc i długość życia nie ma znaczenia. Ograniczenie, które Bóg narzucił nie wydaje się "wieczne" lecz jest raczej rodzajem boskiego "narzędzia". Ponadto jest tu jeszcze jeden atut - o którym później.

Po drugie przeludnienie. Jeśli przez najbliższe 1000 lat nie umrze prawie nikt, przyrost naturalny będzie równy dzietności, zwiększony jeszcze o dzieci płodzone przez żywotnych 200-, 300-, 600-latków. Nie ma co ulegać niezdrowym wizjom przeludnienia oferowanym nam przez globalne instytucje, ale w przypadku życia 1000 lat jednak szybko stanie się to problemem. Gwałtownie będą potrzebne programy zmniejszenia dzietności. Łatwo się domyślić że różne kraje będą próbowały wprowadzić to w bardzo drastyczny i niehumanitarny sposób - począwszy od aborcji, przez sterylizację, zachęcanie do eutanazji wspomaganej czy wręcz nakazanej, warunki prawne, gospodarcze, podatki itp. W efekcie posiadanie dziecka stanie ogromnym przywilejem i rzadkością. Niekoniecznie musi to być tylko złe. W takich warunkach każde dziecko będzie otoczone tysiącami bezdzietnych "wujków" i "cioć", którzy swój instynkt będą przelewali na to dziecko. Choć zapewne medycyna i z instynktem będzie potrafiła sobie niedługo poradzić.

Po trzecie planowanie życia. Przewidzenie wszystkich emocji towarzyszących nam w tak odmiennych warunkach jest niemożliwe. Możemy się jednak domyślić, że zmniejszy się nacisk na edukację, na produktywność, posiadanie zawodu. Stanie się to przede wszystkim z powodu wspomnianego rozwoju robotyki, po drugie w związku z przeświadczeniem typu "nie muszę się uczyć, mam na to 500 lat czasu, a zresztą po co?". Jeśli nie znajdziemy sposobu na mobilizację do nauki i produktywności czeka nas wizja społeczeństwa leniwego, gnuśnego, hedonistycznego i bardzo prostackiego. Trzeba tutaj dodać też, że postęp robotyki i sztucznej inteligencji będzie musiał skutkować założeniem "dochodu podstawowego" - czyli gwarantowanej wartości, którą otrzyma każdy mieszkaniec globu. Grupy bezrobotnych staną się "kulą u nogi" systemu i nielicznych mających duże możliwości.

W tych warunkach jedyną szansą na przeżycie ludzkości jest gwałtowna kosmiczna ekspansja. Do 2100 roku z pewnością ludzie będą żyć, mieszkać i starzeć się na innych planetach, księżycach i w bazach kosmicznych, lecz i to szybko okaże się zbyt małym skrawkiem "lądu". Nie musimy się jednak martwić. W chwili gdy żyć będziemy mogli 1000 lub 10.000 lat podróże kosmiczne do innych systemów - trwające nawet 5000 lat nie będą  żadnym wyzwaniem - ot długa, ale nie dłuższa niż całe życie podróż. Trzeba będzie tylko stworzyć w pełni samowystarczalne ekosystemy do takich podróży.

Problem jednak jest zupełnie gdzie indziej. Nie możemy zakładać, że wśród 7,8,10 miliardów osób będą jednostki tylko społecznie pozytywne. Wiemy dobrze, że istnieją ludzie, których chora wyobraźnia zakłada cele absolutnego zniszczenia całej cywilizacji. Wraz z postępem techniki coraz bardziej rośnie możliwość takich działań lub zwykłych błędów skutkujących globalną katastrofą. Mówi się, że o ile rozwój techniki rośnie liniowo, o tyle potrzebna ilość zabezpieczeń przed zagładą z ręki szaleńca rośnie wykładniczo. Gdy linie się przetną nastąpi kolaps. Wydaje się wręcz, że unicestwienie cywilizacji jest nieodwołalną konsekwencją jej rozwoju. Być może właśnie dlatego nie docierają do nas żadni "obcy" że wszystkie cywilizacje w kosmosie spotyka ten sam los. W chwili możliwości eksodusu doświadczają oni zagłady. Taka jest naturalna kolej rzeczy, taki jest los i przeznaczenie,

Czy znajdziemy sposób na to, aby ominąć tan scenariusz? Czym nasza cywilizacja wyróżnia się od innych w kosmosie?
Teoretycznie niczym. Mamy dokładnie te same warunki, możliwości, tę samą fizykę ... oprócz .... Zbawienia. Możemy być pewni, że zbawienie dokonało się na Ziemi wyjątkowo w całym Kosmosie. Skąd ta pewność? Z samego faktu nieskończoności Boga, który zbawiając w pełni zbawił cały Kosmos. I to wydaje się jedyną szansą na przetrwanie ludzkości, i to szansą którą musimy wykorzystać już niedługo. Zbudowanie cywilizacji opartej nie o warunki fizyczne, chemiczne i elektryczne - ale w oparciu o Miłość, Wierność, Uczciwość, Prawdę, Miłosierdzie jest jedyną możliwością wyjątkową w całym uniwersum.

Nie mamy dowodów fizycznych czy socjologicznych na to, że takie społeczeństwo ma szansę uniknąć zagłady, ale to jedyne co mamy unikalnego na Ziemi w skali całego Kosmosu i chyba warto spróbować "oszukać przeznaczenie". Co więcej, w Biblii mamy już opis podobnych zdarzeń. Miały one mniejszą skalę - świat "Sodomy i Gomory" żył w oparciu o zasady świata natury, przyjemności, równości, prawa do swawoli. Być może to nie Bóg osobiście dokonał zagłady, być może jest to alegoria zagłady dokonanej przez jakiegoś szaleńca w chwili gdy miał na to szansę a miał wolność działań. Oparcie o wartości duchowe pozwala nam ten proces powstrzymać, a w najgorszym razie uciec z miejsca zagłady.

I to jest trzeci powód, dla którego wydłużenie życia do 1000 lat nie jest niczym złym, z punktu widzenia religii chrześcijańskiej. Tak długie życie daje nam szansę na to aby uratować nie tylko własną ale też inne cywilizacje dopiero rodzące się w Kosmosie i które nieuchronnie zmierzają do punktu Z - zagłady.

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika gracz ogame

Kolejny b.ciekawy temat tego blogera. Zdanie: "jedyną szansą na przeżycie ludzkości jest kosmiczna ekspansja" jest warte powtórzenia.

Obrazek użytkownika Roz Sądek

"To czy pokonamy barierę starzenia się jest tylko kwestią czasu."
===============
Tak,- wszystko zależy kiedy odbędzie się Sąd Ostateczny. To jest ten czas od którego pokonamy barierę starzenia się.
Szanowny Kolego, nie istnieją jakiekolwiek dane naukowe, - ba quasinaukowe, potwierdzające wpływ ingerencji człowieka w jego organizm skutkujące wydłużeniem życia. Ci, jak Kolega pisze "naukowcy" ("Naukowcy"?) z opisanymi "tolomerami" to jak Ci znani nam producenci szamponów z ceramidami, onyyszkami, tetrastukturami i mikroashami_X zwiększającymi gęstość włosów o 97,35 a nawet 98,255 procent. Nie znajduję ani jednej informacji świadczącej o dłuższym życiu grupy zawodowej dietetyków - tych radzących nam co jest zdrowe, a co nie. Nie znajduję też danych potwierdzających doskonały stan uzębienia wśród producentów topowych past do zębów i szczoteczek nr 1 na świecie.
Szanowny kolego, gdyby Ci wspomnieni wyżej naukowcy mając do dyspozycji tablicę Mendelejewa wyprodukowali choć jednego pantofelka (Paramecium caudatum), wtedy bajki o tolomerach i innych stojących przed ludzkością możliwościach medycyny można by, może nie do końca traktować poważnie, ale czytając je, - mniej mrużyć oko.
Aha, - bez wiedzy medycznej, posiłkując się tylko netową przeglądarką można znaleźć sporo materiału wskazującego na bardzo niewielki postęp medycyny przez ostatnie 4 tyś. lat. Nawet średnia długość życia przypisywana jest innym czynnikom niż działanie na tolomery czy sic! - onyyszki.
Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marek1taki

Dobre! Polemiką jest film "Ze śmiercią jej do twarzy".

Obrazek użytkownika Kazimierz Koziorowski

Memento Mori!

W zyciu Czlowieka liczy sie jakosc nie ilosc.

Te ciekawa tworczosc mozna traktowac zarowno jak brednie jak i niewyczerpana inspiracje do spekulacji interdyscyplinarnych.

Poza tym nie wiadomo czy obcy maja te same prawa fizyki i czy w ogole istnieje czas bo matematyka dochodzi do zupelnie abstrakcyjnych hipotez.

Matuzalemowy wiek biblijny pozostaje zagadka, chyba ze z teoria ewolucji jest cos mocno nie tak.

Obrazek użytkownika gorylisko

a co z nudą ? czy pan myśli, że da się żyć z osobnikiem typu petru przez tysiąc lat podczas podróży do gwiazd ?

Obrazek użytkownika Marcin Niewalda

:) skoro jako ludzkość poradzimy sobie ze starością, to poradzimy sobie też z głupotą ;)

A na serio to BARDZO DOBRE PYTANIE związane z sensem artykułu. Petru to doskonały przykład terrorysty. Podobnie jak łyżka dziegciu może zepsuć beczkę miodu - podobnie terrorysta, czy szaleniec może dokonać zniszczenia demokracji czy zagłady świata. To taka czarna kropka na białym papierze: malutka, ale nikt nie powie, że ten papier jest "czysty" i nie użyje go. Nie patrzymy na kartkę ile procent ma białego, tylko czy nie jest zabrudzona.

Podobnie małe społeczności podróżników do gwiazda czy wielka społeczność ludzka, musi się nauczyć radzić sobie z terroryzmem, głupotą, zwykłą chorobą czy katastrofą. Zwykła "fizyka" nie radzi sobie z tym. Zwykła "demokracja" jest bezradna. Jedyna szansa to wykorzystanie etyki Chrześcijańskiej i zaadaptowanie jej w społeczeństwach małych i większych. Jeśli nam się to uda to przeżyjemy i będziemy potrafili lecieć do gwiazd.

Obrazek użytkownika Domasuł

Pan sam to wszystko tak tworzyl? I po co, skoro i tak sie nie zalapiemy na to, jesli nawet mialaby to byc prawda. Juz dawno nas nie bedzie :) No chyba ze wierzy Pan w reinkarnacje. No ale wtedy nie wazne jak dlugo w pojedynczym zyciu bedzie sie zyc, bo zaraz beda nastepne :)

Obrazek użytkownika PDP

Ciekawy, inny od reszty wpis.

Człowiek został wyposażony w umysł i od wieków korzysta z niego do walki z atakującymi go chorobami. Wiele z nich już pokonał, ograniczył ich zasięg oraz skutki, niektóre trwale wyeliminował. Starość jest niczym innym jak chorobą całego organizmu. Z tego punktu widzenia walka ze starością nie różni się niczym od walki z HIV czy grypą.

W tej chwili ogromne pieniądze przeznaczane są w laboratoriach i placówkach badawczych na nanotechnologię. Głównym celem badań jest stworzenie assemblera - upraszczając - to taka drukarka 3D działająca w nanoskali, potrafiąca się replikować i działając w zaprogramowany sposób. Układająca pojedyncze molekuły i atomy w ustaloną strukturę.

Co by nam dało? Wprost trudno opisać skutki, to byłoby coś znacznie poważniejszego w swoich konsekwencjach niż rewolucja przemysłowa. Bylibyśmy w stanie tworzyć np. bardzo tanie i wydajne ogniwa fotowoltaiczne, niezwykle szybkie komputery, bardzo wydajne i trwałe membrany do odsalania wody morskiej, niezwykle wytrzymałe materiały. Bylibyśmy w stanie również tworzyć nanożywność, bez całego tego orania i obsiewania pól, hodowli zwierząt etc. Poznikałyby wszystkie fabryki samochodów, sprzętu AGD etc. Konsekwencje opanowania techniki modelowania materii w nanoskali są wprost niewyobrażalne.

Wówczas tylko korzystając tylko ze Słońca i dostępnej w ogromnej ilości materii bylibyśmy w stanie wytworzyć żywność dla dziesiątek jeśli nie setek miliardów ludzi. Przypomnę, że w ciągu tylko godziny do Ziemi dociera energią jaką cała ludzkość zużywa w ciągu roku. Bylibyśmy w stanie przekształcać całe rejony Ziemi, które na dzisiaj wydają się niegościnne i nieprzyjazne człowiekowi (np. Sahara).

A przecież jest jeszcze reakcja termonuklearna, energia wiatru, fal etc.

Jeśli ludzkość opanuje kontrolę nad materią a w związku z tym uzyska dostęp do ogromnej ilości taniej energii, Ziemię będzie w stanie zamieszkiwać znacznie większa ilość ludzi niż to jest do tej pory.

Obrazek użytkownika Marcin Niewalda

To że czeka nas wiele rewolucji technicznych jest pewne. Ale im większy postęp techniki tym większa możliwość totalnej destrukcji przez jednego szaleńca. Weźmy taki asembler czy replikator. Wystarczy przygotować go tak, aby produkował ... replikatory wybuchowe z opóźnionym zapłonem. No i po cywilizacji. Zabezpieczenie się przed tym w nanoskali wymagało by gigantycznej sieci nanobotów-ochroniarzy, czułych na wszystkie możliwe pomysły.

Sprawa zabezpieczenia przed zagładą jest coraz bardziej paląca, i musimy znaleźć rozwiązania strukturalne a nie tylko techniczne. Brak "kontaktu" od "obcych" może być poszlaką na to, że katastrofa czeka każdą cywilizację, która osiągnie pewien poziom rozwoju - co zgadza się z eksperymentami myślowymi. Skoro każdą technikę można zaprząc do zniszczenia nie mamy żadnej techniki do zagwarantowania bezpieczeństwa. Przyszłość wydaje się beznadziejna.

Chyba, że zastosujemy coś czego nie zastosowała żadna inna cywilizacja, która dotarła kolapsu. Jedyne co wydaje się wyjątkowe na Ziemi to ... Zbawienie. Oparcie ekonomii, polityki i gospodarki na etyce chrześcijańskiej może być jedyną rozsądną szansą na przetrwanie.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

Ma Pan zapewne na myśli koncepcje kompilatorów materii oraz nanobotów i sieci aerostatów, wymyślone przez Neala Stephensona w powieści "Diamentowy wiek". Mi osobiście spodobały się dwie koncepcje:

1) Ilustrowanego lekcyjonarza każdej młodej damy, z którego można nauczyć się wszystkiego, co w życiu trzeba.
2) Sekta bębniarzy, którzy tak długo uprawiali seks, aż wypichcili takiego wirusa (pewnie wg. bazy Kasperskiego byłby to jakiś W128.Binladen.SX), że wszystko eksplodowało.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

Uwielbiam takie teksty, ale...

Ad. "nie mamy jednak pojęcia czy takie przenosiły owocowały by przeniesieniem także świadomości, czy była by to świadomość nowa."

A gdyby Pan przenosił funkcję opisującą pracę neuronów mózgu na kartki papieru i ręcznie wykonywał obliczenia ołówkiem, to czy powstałaby świadomość? Wolno bo wolno, ale jednak to coś też by liczyło coś w kółko.

Jest jeszcze kilka innych zabawnych modeli obliczeń w sieciach neuronowych. Na przykład sieć zsypów, szrotów i wysypisk śmieci. Uruchamiamy to tak, że pomiędzy nimi kursują bezrobotni lub bezdomni i zgodnie z jakąś ukrytą regułą tarabanią konkretnego śmiecia - szklaną butelkę z Katowic do Ełku na Prostą 7, a zużytą baterię R20 z Pcimia do stolicy na Polną 13 itd. Czy w tym czymś też zawita świadomość? Czy już w skali kraju, czy dopiero planetarnej (masa krytyczna?)? Bo tego, że mamy tu jakieś obliczenie neuronowe, chyba nikt nie zakwestionuje.

Kiedy spojrzymy na obliczenie w sieci neuronowej w aspekcie nieliniowości (jest to zwykła funkcja, ale tak nieliniowa, że nie potrafimy podać wzoru), to warto zastanowić się nad tym, czy w nieliniowym przepływie gazów w Słońcu i jego koronie również nie zawita świadomość. A skoro tak, to właśnie dokonaliśmy koncepcyjnego przejścia od "Kiedy Słońce było Bogiem" przez "Kiedy Bóg nie istnieje (materializm naukowy)" do "Słońce znów może być Bogiem".

A jeśli w Słońcu, to gdzie jeszcze? Jak bardzo intensywnie musimy bełtać, żeby zaiskrzyło świadomością? Czy np. moglibyśmy ten efekt osiągnąć bełtając w oczyszczalni ścieków?

Potworność, bo oto okazałoby się, że ateizm jest powrotem do starożytnej koncepcji bóstwa w każdym drzewie i kamieniu.

Ale głowa do góry. Problemy są po to, aby je rozwiązywać. :)
Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marcin Niewalda

Od zawsze twierdziłem że np. taki las (zbiorowisko drzew z danego terenu, ewentualnie zbiorowisko drzew jednego gatunku z danego terenu) to coś jak organizm. Chemiczne porozumiewanie spełnia funkcję łączenia działań poszczególnych "komórek" a także pozwala wymieniać informacje z innymi organizmami. Komunikacja "wolna bo wolna" ale działa. Skoro organizm jest w stanie zareagować na robaka gryzącego drzewa z jednej strony lasu i odpowiedzieć chemicznie przesyłając odpowiednie związki przez system korzeni lub przez powietrze - to mamy odpowiednik samoświadomości. To samo możemy też powiedzieć o kryształach, czy planetach, systemach słonecznych.

Ale świadomość to jeszcze nie dusza. Pojęcie świadomości nie jest antychrześcijańskie. Zauważmy, że świat duchowy w religiach szamańskich, czy animistycznych był ... na ziemi. Podobnie w Grecji (Tartar), Egipcie u Celtów, Słowian czy wielu innych - dusze się karmiło, opiekowało, zabezpieczało przed ich kontaktem.

Chrześcijaństwo jest wyjątkowe, bo zauważa świat szerszy niż fizyka, logikę szerszą niż logika ziemska. Duchowość jest transcendentna. I zaadaptowanie jej w kwestiach gospodarczych, politycznych, ekonomicznych wydaje mi się jedynym ratunkiem na przyszłość.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

Ma Pan rację co do drzew i skupisk organizmów. W ich funkcjonowaniu rzeczywiście istotną role odgrywają sygnały chemiczne, choć nie wszystkie są przekazywane bezpośrednio. Niektóre są przenoszone przez inne organizmy. Podam przykłady.

Kiedyś w jednej książce znalazłem opis pewnego gatunku amebopodobnego, który nauczył się przetrwania w zimie właśnie dzięki grupowaniu i formowaniu większego "organizmu". W momencie, gdy jedna z takich "ameb" wyczuje zbliżającą się zimę, wtedy wysyła sygnał chemiczny, który zmusza inne do "ameby" do poruszania się w jej kierunku z jednoczesnym puszczaniem sygnału dalej. W efekcie formuje się coś w rodzaju porostu, którego zewnętrzna warstwa obumiera, zaś środek przeżywa zimę i po potrąceniu przez coś i złamaniu tego porostu, na wiosnę odtwarza populację.

Czy słyszał Pan o ostatnich odkryciach dotyczących organizmów żyjących nieopodal kominów hydrotermalnych na dnie oceanów? Ich szanse przeżycia wydają się nikłe z powodu małej ilości substancji nadających się bezpośrednio do zjedzenia, ale mimo to kłębi się tam od rozmaitych rurkoczułkowców, skorupiaków oraz małży. Otóż jakaś francuska ekipa zbadała, że tamtejsze małże, ślimaki, krewetki i kraby wchodzą w bardzo dziwną symbiozę z bakteriami potrafiącymi np. rozkładać związki siarki zwłaszcza siarkowodór. Użyteczne bakterie nie tylko żyją na ich skrzelach i w przewodzie pokarmowym, ale wniknęły do wnętrza komórek. Są niejako dodatkowymi organellami. To jednocześnie pokazuje, w jaki sposób życie na ziemi dostosowywało się do zmiennych warunków, czyli jak powstały komórki roślin zdolne do fotosyntezy oraz komórki zwierząt odżywiające się tlenem.

Co do kryształów, planet oraz układów gwiezdnych, byłbym ostrożny. Tu może chodzić o coś kompletnie innego niż proces indywiduacji. Z całą pewnością można mówić, że np. planeta Ziemia myśli, czuje organizmami, które wykształca i żywi, czyli np. nami. Jednak niezaprzeczalny jest fakt, że jako życie jesteśmy bezpośrednim skutkiem praw fizyki, które zostały zapisane w cząstkach elementarnych naszego wszechświata, a dalej praw chemii, które emergentnie z nich wynikają. Tu problemem jest zrozumienie, skąd się bierze ta emergencja.

Ciekawiło Pana kiedyś pytanie, czy można stworzyć odmienny matematyczny model cząstek elem., by emergentnie wyłonił się z nich inny wszechświat?

Obrazek użytkownika jazgdyni

Fajny tekst, lecz pomija pewne problemy.

W kognitywistyce zajmujemy się również tzw. silną AI (artificial Inteligence). Jest sporo zwolenników tego.
Lecz cóż z tego!
Jeszcze nikt na świecie nie potrafi odpowiedzieć, czym właściwie jest myśl. A już problem "świadomości" doprowadził do zamknięcia portalu kognitywistyka.pl. Bo tzw. "poważni" naukowcy nie chcą o tym rozmawiać.
Sporo jeszcze nie wiemy.
1000 lat życia to lekka przesada. Nawet przy manipulacji przy telomerach. Na poważnie przypuszczam, że w najbliższym stuleciu całkiem powszechne stanie się dożywanie do 120 lat. A już w dalszym terminie do 200 lat. My niestety tego nie doczekamy.
Natomiast transkrypcja umysłu na inne trwalsze od mózgu nośniki to długa droga. Teoretycznie możliwa, jak już bedziemy wiedzieli czym jest myśl, świadomość, uwaga, jaźń, ego, emocje itd, itd.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

Jak rozumiem odnosi się Pan do artykułu głównego :)

Pozwolę sobie jednak na kilka uwag. Kiedyś kibicowałem badaniom z zakresu kognitywistyki prowadzonych przez Wodzisława Ducha. Uczestniczy(ł) on m.in. w projekcie stworzenia sztucznego mózgu. Jednak z czasem nabrałem pewnych wątpliwości dotyczących zagadnień fundamentalnych, a więc np. tego, co dowiedziałem się studiując złożoność obliczeniową. To właśnie wyraziłem w moich przykładach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/...

Pojęcia świadomości i samoświadomości były mocno eksploatowane w literaturze SF, jednak prawdziwie nowatorskie podejście znalazło się w powieściach tzw. cyberpunkowych (to oni wymyślili cyberprzestrzeń i matrix). Mam tu na myśli np. Neuromancera, gdzie w Internecie przyszłości (matryca=matrix) pojawiły się wirtualne świadome byty, wspomagające protagonistę (ciekawostka: nazwa jednego z najpotężniejszy debuggerów do analizy programów w trakcie ich pracy w systemie operacyjnym, właśnie się wzięła stamtąd: SoftIce).

Poza wprowadzeniem pewnych idei, można powiedzieć dziś, że to zwykły bełkot ;). Jednakże ja bym nie potępiał w czambuł książek, które kształtują świadomość całych pokoleń na długie lata i stają się kanwą następnych pomysłów. Zresztą w kolejnej powieści "Maszyna różnicowa" (William Gibson, Bruce Sterling), która jest opisem alternatywnej historii, pojawiła się idea, która doskonale pasuje do naszego tematu, Chodzi o tzw. modus, czyli samopoznanie, samoogląd.

Stąd właśnie wzięły się pomysły naukowego zbadania, czy przypadkiem samoświadomość nie powstaje w wyniku emergencji, gdy zostanie przekroczona pewna masa krytyczna obliczeń w komputerach. Wielu naukowców wyraża się o tym sceptycznie - Trzeba badać mózg pracujący w żółwim tempie - mówią.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.