| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Jacek Kurski - dobry wybór.

Nie, żebym nie pamiętał Jackowi Kurskiemu, że swego czasu zdradził Prezesa. Wbrew sobie, niestety jestem dość pamiętliwy. Ale właśnie dlatego pamiętam też, że kiedyś to jego trzy słowa, przecież prawdziwe: „dziadek w wermachcie”, bardziej przyczyniły się do zwycięstwa wyborczego Lecha Kaczyńskiego i nastanie pierwszego od 1939 r prezydenta z wyboru Polaków, który rzeczywiście reprezentował polskie interesy, niż jakakolwiek publicystyka.

I bardziej pomogły, niż przecież słuszne i potrzebne, ale tylko artykuły i odezwy w niszowej wtedy, patriotycznej prasie. Czasami zresztą zachodzę w głowę, jak to się dzieje, że do teraz niektóre patriotyczne media zadowalają się pozycją niszową. Może inaczej nie potrafią? Ale jeśli nie potrafią, to może niech nadal robią zwłaszcza to co im wychodzi najlepiej, czyli tylko słuszność, „wysoki poziom” i elitarność?

Tylko że w demokracji, o szansie na patriotyczne zmiany, decydują głosy wyborców. Tylko głosy wyborców. I nie żadna jakość, bo tworzeniem ogólnonarodowej jakości można się zając dopiero gdy się ma i utrzymuje władzę, ale ilość. Nawet , gdyby ktoś uznał i kręcił nosem, że ta ilość bywa czasami „nie taka”, „byle jaka” itd.
Albo się ma i zachowuje większość sejmową, lub też uzyskuje się większość sejmową w następnych wyborach, albo nie. Reszta to tylko publicystyka. Słuszna, czasami i najsłuszniejsza oraz mądra a czasami nawet najmądrzejsza, ale tylko publicystyka. A Polsce potrzeba czegoś więcej. O zwycięstwach decyduje nie ilość i „jakość” publicystyki, ale ilość głosów wyborczych.

I jeśli zabraknie kiedyś nawet jednego głosu jakiegoś zwyczajnego człowieka, to cała „patriotyczna” pisanina może okazać się nieprzydatna. Oczywiście „słuszni” redaktorzy mogą sobie z tego czasami dobrze żyć i mieć o sobie jak najlepsze mniemanie, ale dla Polski pożytek może być niewielki. Tak sobie czasami myślę, że niektórzy żyjąc jakby w wieży z kości słoniowej, zdają się tego nie rozumieć. Że każdy czas i sytuacja polityczna może wymagać innych narzędzi. A dziś, kiedy minął okres „podtrzymywania ognia”, trzeba umieć i śpiewać i pisać popularnie, dla mas. Gdy się tego nie potrafi......

Jacek Kurski czyniąc z Zenka Martyniuka gwiazdę nocy sylwestrowej, dokonał bardzo dobrego wyboru. Okazał szacunek właśnie miłośnikom muzyki popularnej, którzy przez miłośników rzekomo „sztuki wyższej” byli czasami wykpiwani /żeby nie było, dziewięćdziesiąt procent muzyki której słucham to muzyka klasyczna, ale nigdy nie przyszło by mi na myśl szydzić z cudzych gustów, zresztą dziś dużą część sal w filharmoniach i operach w Polsce, gdzie nie chodzę bo mnie po prostu nie stać, zajmują wyelegantowani potomkowie fornali wywyższeni przez „władze ludową” i ich różni TW, którym ci pierwsi zapewnili awanse społeczne i finansowe, często aż do bycia „państwem profesorstwem” włącznie :).

Słysząc zapowiedzi noworocznej zabawy w Zakopanem, przyłożyłem się do lekcji i przez kilka dni naoglądałem  tego i owego, m.in. np. na stacji  PoloTV . Wiele odsłuchałem w internecie. Mógłbym sobie zażartować, że jestem na wstępnym etapie do bycia dla siebie „ekspertem” od w/w zagadnienia, czyli muzyki disco polo, a piosenka „ Przez twe oczy zielone” niechcący także mnie weszła w krew :).
I już po jednym dniu rozpoznania sytuacji wiedziałem, że Kurski dokonał bardzo dobrego wyboru. To naprawdę nie było trudne, by to zrozumieć. Wystarczyło nie mieć uprzedzeń.

Wchodząc w ten segment rynku muzycznego jako telewizja państwowa, Kurski wszedł w kontakt z tą publicznością, która jest Polsce politycznie bardzo potrzebna. I jak było zresztą do przewidzenia, odniósł sukces, bo jak wiemy Zenek Martyniuk i jego piosenki miały największą oglądalność z wszystkich sylwestrowych programów TV.

To znaczy, że Kurski stara się poszukiwać, jest otwarty na rzeczywistość, nie jest hermetyczny a raczej programowo eklektyczny, i to się może sprawdzić.
/Eklektyzm (z greckiego eklektikós - "wybierający") – kierunek polegający na łączeniu w sposób swobodny, często niezgodnych ze sobą, elementów wybranych z różnych stylów / pierwotnie architektonicznych, przyp. aut/

A w tym wypadku, pewne rzeczy się zgrały. Dla piosenkarza disco-polo występ, ba, bycie gwoździem programu, w najbardziej oglądanym programie sylwestrowym w Polsce, po latach lekceważenia i spychania przez malkontentów z głównego, uznanego nurtu rozrywki na margines, to swego rodzaju nobilitacja. W tym czym istniał osiągnął już wszystko, w tym co grał był zresztą bardzo dobry, był prawdziwą, lubianą i popularną gwiazdą disco-polowej konwencji. I on to zaproszenie szanuje, docenia, jak zresztą zawsze swoją publiczność. A jest to człowiek któremu show-biznes, estradowe życie na każdym poziomie pełne pokus, nie przewrócił w głowie. 28 lat z jedną żoną, godne uwagi.
Dla Martyniuka, jak sam powiedział, to po latach nobilitacja, dla Kurskiego potwierdzenie jego intuicji, a dla patriotycznych mediów, takie przecież już są media państwowe, udane wyjście do kolejnej grupy szerokiej publiczności.

/Moja rozmowa ze znajomym, tydzień przed Sylwestrem. Znajomy: „Niedawno byłem na weselu, 150 osób. Cały czas disco-polo” . To jak, wszyscy to byli miłośnicy tej muzyki? „Wszyscy to nie, ja też raczej nie ale liczę, że ze 120 osób na pewno.... Mam taką znajomą, wykształcona, obyta, matematyczka, zawsze myślałem o niej, że umysł ma sprawny jak Einstein, teraz ma ok 50 lat. I ona też, jak słyszy disco polo, zaraz ją to wciąga. Tą muzyką żyje. To jest muzyka jej młodości. To kocha"./

I jeszcze fragmenty wywiadu z Zenkiem Martyniukiem.

Długo zastanawiał się Pan nad sylwestrową propozycją Dwójki?

W ogóle się nie zastanawiałem. To dla mnie wielkie wyróżnienie i prestiż. Jak się dowiedziałem, że Sylwester z Dwójką odbędzie się w Zakopanem, to od razu się zgodziłem.....Występ na tym Sylwestrze, wśród takich artystów, to dla mnie naprawdę wielkie wyróżnienie. Jestem bardzo szczęśliwy.....

Jestem kojarzony z disco polo od samego początku, gdy tylko zacząłem działać w muzyce. Zespół Akcent, z którym gram, obchodzi w tym roku 27 urodziny. Ja sam śpiewam i gram już trochę dłużej, bo muzyczną edukację zacząłem, gdy miałem siedem lat i uczyłem się gry na gitarze......

Staram się robić fajne piosenki, oparte na tym, co w danej chwili w mym sercu i duszy gra. Przelewam to na nuty i papier. ...Lubię też klimaty popowe, czy mocniejsze rockowe brzmienia, troszkę reggae też nie zaszkodzi. To disco polo to taki ogólnik. Będę tak zawsze kojarzony. Gdybym nagrał coś ciężkiego, to i tak by powiedzieli, że Zenek śpiewa disco polo. A ja po prostu chcę fajnie grać. Moi fani wiedzą, że poszukuję tych fajnych klimatów i je znajduję.

Jak Pan myśli, na czym polega fenomen Zenka Martyniuka?

Na tym, że te piosenki płyną z mojego serca. Jestem od najmłodszych lat związany z muzyką, czuję klimat odbiorców, wiem, co nagrać, żeby się piosenka spodobała. Każda z nich – jak widać – trafia do słuchaczy. Staram się dotrzeć do jak największej ich liczby.…./podkr. m.j/

Te, które tworzę, są melodyjne, mają dobry aranż, dobry tekst. Są śpiewane na imprezach, na których ludzie chcą się dobrze bawić, nieważne, czy mają 18, 40, czy 50 lat. Moja muzyka grana jest zarówno na weselach, studniówkach jak i na dyskotekach.

Przekrój fanów jak widać jest dosyć duży…

Staram się, żeby każdy znalazł w tej mojej muzyce coś dla siebie. Mamy dużo piosenek, więc tak na koncercie w klubie dla 100 osób, jak i na wielkiej imprezie plenerowej, na którą przyjdzie ponad tysiąc osób, każdy ze słuchaczy znajdzie coś dla siebie. Czasem nawet mamy problem, jaki wybrać repertuar. Wtedy słucham intuicji. Fani mówią mi często, że nie tylko oni, ale ich małe dzieci podśpiewują moje piosenki. Tylko się cieszyć.

O pana popularności może też świadczyć mural, który ma w Białymstoku powstać na Pana cześć…

Jest taki plan, ale widziałbym na nim kogoś bardziej znanego i zasłużonego, np. dyrygenta Jerzego Maksymiuka....... A ja? Zobaczymy, czas pokaże. Na razie może zasłużyłem na plakat/podkr.m.j/ jeszcze nie na mural.

W końcu to w Białymstoku zaczęło się disco polo…

Pamiętam rok 1988, gdy zaczynaliśmy. Były zespoły Akcent, Imperium, Fanatic, Top One oraz Dystans z Renatą Dąbkowską. I takie to były początki. Potem zaczęły dołączać zespoły z okolic Warszawy , z Sochaczewa, Żyrardowa. Pierwszy duży koncert zagraliśmy w Sali Kongresowej w 1992 roku. Nazwano to „Przeglądem muzyki chodnikowej i popularnej”....

Potem w 1992 i 1993 roku dołączały kolejne zespoły Boys, Milano, Skaner. Dziś mamy dwa, a nawet trzy tysiące zespołów/podkr.m.j/. Każdy myśli, że tak łatwo jest grać, a to wcale nie jest prosta sprawa. Rynek weryfikuje/podkr.m.j/, kto jest dobry, kogo ludzie chcą słuchać, choć śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej. Nikt nikomu nie zabrania”./TVPinfo, Marta Kawczyńska/

Zenek Martyniuk króluje na muzycznej scenie disco-polo, trochę jak w USA gwiazdy country, już przeszło 20 lat.  Nie miałbym nic przeciwko temu, by PiS rządził Polską co najmniej tyle samo /no, może dla wzmocnienia, w przyszłości, koniecznie z narodowcami pokroju Kowalskiego, na dokładkę/. A jeśli głosowała by na PiS większość sympatyków tej muzyki, byłbym o przyszłość Polski jakoś dziwnie spokojny.

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika damelz

tak jak to pwiedział p. Zenek jest to muzyka płynąca z serca, a wykształcenie i wiek nie ma znaczenia i każdy może się dobrze przy tym bawić, lekkość, rytmiczność pozwalają się zrelaksować i odprężyć. A co do wieku, moja 16-letnia córka, będąc na zabawie (zbierali pieniądze na wyjazd do Polski na Światowe Dni Młodzieży) najlepiej bawiła się przy tej właśnie muzyce, wraz z całą salą.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

@Anna Borycka
@ smieciu
No właśnie! Tak to jest... Dobór zakopiańskich wykonawców co nieco mnie zniesmaczył. No, ale Sylwester, zabawa, moda itd. Ale mnie martwi coś innego, aby ten diskopolowy stosunek do społeczeństwa nie wszedł w strukturę obecnej władzy. Społeczeństwo może i oczekuje zabawy i lekkiego życia, ale z disco polo w obecny świat to nic innego, jak wjazd na koniu w bagno. Natomiast zadanie PiS-u jest inne - wyprowadzić Polaków ze strefy disko pola. Jeżeli tego nie zrobi, wykona to w sposób brutalny przyszłość. Smieciu ma rację, disco polo to wyłączenie mózgu.

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

Wybór Kurskiego na szefa TVP przez Pana Prezesa to najlepszy z możliwych wyborów i Sylwester jest przykładem .Kurski ma wyczucie czego oczekuje publika i on im to daje .
Daleko więcej zrobił w informacji a TVP Info można oglądać bez żenady tak i TVP Kulturę wyczyszczoną z lewactwa.
Programy regionalne TVP 3 nie sa od opowiadania jaki poranny stolec miał kazdy z marszałków a po czym nie strawności dostaje wojewoda.
Jeszcze nie wszystko gra ale idzie ku dobremu.
Co do Rodowicz ,ratuje się jak może a ze sceny zejść nie chce i to ona podpięła się pod Martyniuka z jego piosenką a nie on pod nią,jemu do kariery Rodowicz nie jest potrzebna.
W Opolu marylka nie była w stanie otworzyć ust tu nie mogła ich zamknąć,żenada !

Obrazek użytkownika St. M. Krzyśków-Marcinowski

Bardzo dobry wpis oparty o konkrety. Odwołam się więc również do przykładu z życia wyjętego.
Mój przyjaciel skończył wyższą szkołę muzyczną. Usiadł kiedyś do instrumentu łudząco przypominającego pianino, a będącego w istocie jakimś potężnym kombajnem zdolnym naśladować całą orkiestrę symfoniczną. Ja i przypadkowi słuchacze usłyszeliśmy wyrafinowaną muzykę natury poważnej. Dało się odczuć pomieszany z konsternacją podziw dla muzyki i samego wykonawcy. Zapytałem co grał. – A to fragment jednej z moich kompozycji, o których ci kiedyś wspominałem – usłyszałem w odpowiedzi. To granie działo się nie byle gdzie, ten szczątek uznania spotkał bowiem mojego kumpla w Bostonie, w „sercu Ameryki”. Jeździliśmy dużo razem, w tle z samochodowego radia leciał albo Grieg albo Smetana, ale najczęściej było to coś innego. Jakieś „Majteczki w kropeczki” słuchane z entuzjazmem przez mojego przyjaciela: – Łapki w górę!
Jego talent objawił się wcześniej i już jako jedenastolatek grał jako maskotka z dorosłymi zespołami na zabawach wiejskich, podmiejskich i miejskich pewnie też. Szkołę skończył, zainteresowania i umiejętności poszerzył, ale nie wyrzekł się siebie. Nie myślał wyrzekać się czegokolwiek – to gość bez kompleksów! Tyle, że dla takich w Polsce miejsca nie ma. Przez ponad rok „wyrywał oczy langustom” na zmywaku w Londynie - koniec końców przytulił go wolny kraj, gdzie życie toczy się na innych zasadach. Nie kiśnie się tam w ograniczeniach.
Powinienem teraz to podsumować: -Niech żyje wolna Polska!
Marylę Rodowicz też gotów jestem chwalić, nawet bardzo :)

Obrazek użytkownika Domasuł

To się Panu dostanie za ten tekst od roznych "ą, ę" z NB :)

A tak z ciekawości, z klasyki co Pan najbardziej lubi?

Obrazek użytkownika maks jamnicki

:) Z cięższego kalibru opery "dramatyczne". Z pierwszego wyjazdu "na zachód", "za komuny " oczywiście, przywiozłem sobie tylko jedną rzecz, za 20 USD kupioną płytę, "Otello" z Mirellą Freni/sopran liryczny/ i J.Vickersem/tenor "bohaterski"/, trochę się tego naszukałem, internetu nie było:). Ale np Madame Butterfly i różności,teraz jak piszę,widzę, że rzeczywiście "dramatyczne". Nie znoszę oper komicznych. O.., lubię "groch z kapustą" :)bo nie tyle się znam, co lubię. Mahlera, Brucknera, Dvoraka, co popadnie jak mi się podoba. W zasadzie jako cichy podkład mogę całą dobę słuchać Chopina.Wiele, wiele. A nie znam się, bo po prostu jako młody chłopiec poznałem dziewczynkę co chodziła do średniej szkoły muzycznej. By sprostać jej zainteresowaniom, gdy pojechała z rodzicami na wakacje, przez kilka tygodni od rana do wieczora słuchałem i czytałem. Niektórzy rodzice kolegów mieli duże płytoteki, wtedy przeważnie rosyjskie wydania dobrych wykonań. Biblioteki miały wypożyczalnie. Okazało się, ze cały dzień mogę słuchać ...Paganiniego. I tak mi już zostało na całe życie:) Wariactwo. Ale nie zamęczam tym otoczenia, Chociaż... potencjalna małżonka, już ex, śpiewała w chórze, więc to było ważne,ważna zaleta, wytrzymywała wszystko :). Ale oczywiście 90% czasu zajmuje mi słuchanie tej muzyki tylko dlatego, bo...to są długie kompozycje. Przecież co innego też lubię:). Wydaje mi się, że dzisiaj rolę muzyki poważnej pełni muz. filmowa, też niekiedy ciekawa, chociaż już powtarzalna. Pozdrawiam. Każdy z nas coś tam lubi. I każdy coś innego.

Obrazek użytkownika Domasuł

Brawo, widze ze nie ogranicza sie Pan do kilku kompozytorow, tylko wciaz poszukuje. Tez tak mam, chociaz z zamilowania slucham troche dawniejszej muzyki.

Obrazek użytkownika Mind Service

Nie jestem fanem disco polo, ale jak widzę ludzie ten rodzaj muzyki uwielbiają. I to dzięki Kurskiemu i jego niebywałej intuicji z Zenkiem Martyniukiem Sylwester w Dwójce w Zakopanem odniósł taki sukces i pobił konkurencyjne imprezy TVN-u i Polsatu. Nie oglądałem na żywo, jedynie fragmenty koncertu na YT i muszę przyznać, że doskonale to wypadło. Chociaż jak dla mnie występ Rodowicz był niepotrzebny. Nie znoszę jej skrzeczącego głosu, chociaż nie przeczę, że ma kilku fanów. Do tego szopka noworoczna z muzeum i totalna opozycja leży i kwiczy. Ja już sam nie wiem czym wytłumaczyć ten totalny sukces i popularność władzy i totalną porażkę totalnej opozycji. Przy braku polityki informacyjnej rządu, nie liczeniu się z PR-em, marnymi sukcesami gospodarczymi, na arenie międzynarodowej, itd. to chyba tylko dzięki Opatrzności jest taki wynik. Ludzie najwidoczniej chcą zabawy i igrzysk, i jeśli Kurski może im to zapewnić, to jest on na wagę złota.

Obrazek użytkownika xena2012

nad czym my tak debatujemy,w końcu to Sylwester,gdzie chwytliwe melodie i piosenki były jak najbardziej na miejscu.Przecież ile można słuchać przez lata te same piosenki?.Niespecjalnie podoba mi się Rodowicz,w życiu nie słyszałam o żadnym Martyniuku,ale ich wspólny,krótki występ bardzo mi się spodobał.

Obrazek użytkownika Freiherr

Muzyka dzieli się na dobrą i złą. Muzyka dobra to ta, która przyciąga słuchaczy, jest popularna. Zła to ta, której mało (poza twórcami) kto słucha. Na disco-polo najgłośniej utyskują Ci, których autor bloga określił "wyelegantowani potomkowie fornali wywyższeni przez „władze ludową” i ich różni TW, którym ci pierwsi zapewnili awanse społeczne i finansowe, często aż do bycia „państwem profesorstwem” włącznie". I to by było na tyle.

Obrazek użytkownika smieciu

Cóż, przedstawię swój punkt widzenia, aczkolwiek nie zamierzam wdawać się w większe polemiki.
Zacznę od disco polo. Muzyki tej nie słucham. Ale czasem zdarza mi się wdepnąć na kanał tv znany jako Polo TV. Kanał ten ukształtował moje wyobrażenie o disco polo. Niestety! To co jest tam puszczane ciężko nazwać muzyką. Przede wszystkim wszystko leci na jedno kopyto. Bum, bum, bum puszczane z jakiegoś miksera, zawsze takie samo. Zakopane nie było wyjątkiem.
Niektóre kawałki, wyjątkowo, mają jakieś próby stworzenia własnej melodii. Ale właściwie można to pominąć.
Wszystko więc sprowadza się do wokalisty (ciekawym zjawiskiem jest niewielki udział wokalistek) oraz tekstu. O tym czy tekst jest udany decydują jakieś 2 linijki refrenu. Jeśli wpadną w ucho to ok.
Co do wokalu to disco polo jest świetnym przykładem założenia „śpiewać każdy może”. Dosłownie. Najważniejsze by nie mieć żadnych oporów, żadnej samokrytyki. Bo krytyka jako taka jest obca tej „muzyce”. Skutkiem jest cała masa ludków brzmiących jak dobrze naćkane na weselu cielęta. Nawet nie wiem jak określić poziom tych „śpiewaków”. To trzeba usłyszeć!

W skrócie, disco polo to taka ludowa odmiana techno. Łup, łup, łup. Wyłącz mózg. Nachlaj się (polo), wciągnij draga (techno). Jak się uda to zaruchaj (wspólne).
Proste.
Ciekawa jest obserwacja upośledzonych dzieci z którymi mam czasem do czynienia. To jest właśnie ich muzyka. Ich rymy, które w lot łapią. Nucą i powtarzają. To działanie na bum bumową podświadomość bazującą na podstawowych instynktach. Podstawowym działaniu mózgu.

Mamy się cieszyć że Kurski promuje ten rodzaj „muzyki”? Jak ktoś chce to niech tak uważa. Uważa to za wyjście TV w stronę ludu...
Z drugiej strony warto jednak pamiętać że na tą ścieżkę zostaliśmy wprowadzeni przez SLD z Kwachem na czele a jedyne co robi Kurski to powtarza tamtą strategię a i pewnie długofalowe efekty mają być podobne.

Jeszcze na koniec wspomnę o specyficznej odmianie disco w postaci jęczących wokalistek. Te różne Kasie, które są puszczane na okrągło w radiu, zawodzące o tym że świat jest zły bo nikt nie chce ich przeruchać. Tak jak napisałem. Disco polo to muza facetów. Dziewczyny mają zaś swoje miejsce, zapewniane przez bogatych tatusiów i innych sponsorów. Po czym katują nas w RMFach i Zetkach.

Tak wygląda w skrócie opis dzisiejszej muzyki :)

Obrazek użytkownika maks jamnicki

Hm... Byłbym gotów zgodzić się z tym, że trzy/czwarte z tych dwu tysięcy zespołów disco polo gra muzykę śmieciową. Tym nie mniej, pewne słowa w tekstach ich piosenek nie padają:) Bo nie wypada. No a z tej reszty da się wybrać sporo miłych kawałków.

Obrazek użytkownika Marek1taki

Pozwolę się nie zgodzić. "Ona tańczy dla mnie jest" lepsza niż "Przez twe oczy zielone". Maryla Rodowicz miała zapewne wybór.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

Nie miała wyboru:) To nie ona miała być gwiazdą wieczoru :) Ona miała "dać swoje nazwisko" by wzmocnić i wypromować w TVP Martyniuka. Jego piosenkę o "zielonych oczach" zaśpiewał z radości Grosicki po ostatnim jesiennym meczu w ramach eliminacji,wygranym przez reprezentację Polski w piłce nożnej. Podjęła ją wtedy cała drużyna i stał się to swego rodzaju hymn radości ze zwycięstwa. Pokazała telewizja i ten fragment z tv i piosenka stały się b. popularne. Później Martyniuk w internecie dziękował Grosickiemu za tą niebywałą promocję jego utworu. W zasadzie hit jesieni w pewnych środowiskach, b. popularny wśród kibiców i..kobiet. Kurski dobrze odczytał sytuację, pociągnął dalej, i ta piosenka z Rodowicz w parze, miała największą oglądalność w Noc Sylwestrową, ponad 5 mln widzów, a konkurencja z innych stacji przecież była. Dobry wybór Kurskiego. Bez certolenia się. Pozdrawiam :)

Obrazek użytkownika Anna Borycka

A ja sądzę, że do zwycięstwa św. Prezydenta najbardziej przyczyniła się debata Tusk vs Kaczyński. To w niej Tusk został zmuszony do rzetelnej oceny kontrkandydata, tym samym obalił wszystkie łrzemedialne wrzutki na temat Kaczyńskiego.

Zgadzam się z Panem, że oprócz racji, trzeba mieć także odpowiednią ilość głosów w sejmie :) Nie sądzę aby PiS miał z tym kłopot przez dwie kadencje. To pierwszy po wojnie rząd który realnie zajął się rozwiązywaniem społecznych problemów - nawet lemingi muszą to stwierdzić, i po cichu nie dadzą sobie wydrzeć tych zdobyczy społecznych jakie już mają :)

Jest tylko problem z reformą edukacji, jeśli PiS odpuści ten temat ( a myślę że nie odpuści), to nadal będziemy kształcić półgłówków i to się może zemścić na jakości zmian a także w kolejnych wyborach.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

Przepraszam, że Pani też odpowiem przykładem z udziałem piłki nożnej :). Mężczyzna jest tylko mężczyzną :) PiS na dziś wygrywa powiedzmy 1:0. Ale gra trwa dalej. Ostatniej soboty angielska drużyna w której broni Artur Boruc, były zawodnik Legii Warszawa, wygrywała z Arsenalem Londyn do przerwy 3:0. Kibice zachwyceni. Mecz wygrany? Skąd, nie wygrali tego meczu. No i dni sławy Jerzego Dudka, naszego bylego bramkarza. Swego czasu włoska drużyna AC Milan, w finale rozgrywek Ligi Mistrzów wygrywała z drużyną FC Liverpool w której bronił nasz Jerzy Dudek. 3:0 do przerwy. Wszyscy uznali mecz za "wygrany", Milan trenował wybitny strateg Ancelotti /dziś Bayern Monachium, trenuje Lewandowskiego/. I Włosi tego meczu nie wygrali. My tu sobie piszemy, a wrogowie Polski i PiSu, Rosja, Niemcy, inni zewnętrzni i wewnętrzni, z pomocą byłego WSI, robią już następny podkop, by zapalić lont i wysadzić ten rząd. Będziemy się cieszyć, jak już wygramy następne wybory. Czego sobie i Pani życzę :). Ale to daleko. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Janusz Morski

- "Będziemy się cieszyć, jak już wygramy następne wybory"
Niestety tak to wygląda..sporo jeszcze przed nami.
Ale ważne, że już idziemy naszą drogą.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

I do tego chwilami szczęście sprzyja, tak nie jest zawsze i na wieki. Gdyby np. wygrała Clinton to kto wie... Tak, miło że Polska może iść po swojej drodze, bardzo miło.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.