| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Nasze miejsce w Europie

Awantura wokół TK, sejmowa, szkolna i pokłosia tragedii smoleńskiej i zamachu berlińskiego, łączy wspólny mianownik: - walka o usytuowanie Polski w środowisku europejskim, unijnym czy „Mitteleuropie”.
Podane przykłady są jedynie objawami widowiskowej strony całego zagadnienia tkwiącego głęboko w naszej historii od wieków, a w szczególny sposób od wieku XVIII, a konkretnie od roku, 1732 czyli zawarcia spisku trzech „Czarnych orłów” przeciwko Polsce.
Współczesne dzieje świata, a szczególnie Europy mogą być różnie opisywane w zależności od punktu widzenia i wybranych priorytetów.
Nie da się jednak dziejów Europy, a w tym szczególnie Polski oddzielić od wpływu na jej los stosunków rosyjsko niemieckich.
Doświadczenie historyczne dostarcza aż nadto dowodów, że najpomyślniejsze dla obu tych państw były okresy ich wzajemnej współpracy, a każdy konflikt kończył się dla nich przynajmniej niepomyślnie.
Rosja dla Niemców, chyba wzorem ich skandynawskich pobratymców, była wymarzonym terenem osiedlania i eksploracji. Na carskim dworze rządziła kamaryla pochodzenia niemieckiego, a we wszystkich najważniejszych urzędach i wojsku zawsze było pełno Niemców. Nic zatem dziwnego, że nawet w czasie wojny z Niemcami kiedy car Mikołaj II inspekcjonował front w otoczeniu wielkiej świty, zapytany przez niego jego stryj Wk książę Mikołaj Mikołajewicz pełniący obowiązku naczelnego wodza armii rosyjskiej, o to „gdzie są Niemcy?” – odpowiedział bez wahania: „ dwa szaga na zad Wasze impieratorskoje Wieliczestwo”.
Morderca carów – Lenin też miał swoje sympatie w stosunku do Niemców i to znacznie wcześniej aniżeli podjęcie służby jako niemiecki agent dostarczony przez nich do Rosji w zaplombowanym wagonie.
 
W 1920 roku nie ukrywał, że celem wojny z Polską jest połączenie rewolucji rosyjskiej z niemiecką. Niestety dla niego nie udało się to, ale ideę przejął jego następca – Stalin i był bliski jej realizacji, gdyby zamiast wspólnie Hitlerem dobijać Polskę uderzył we wrześniu 1939 roku na hitlerowską armię niosąc do Berlina żagiew rewolucji bolszewickiej.
W 6 lat później sytuacja zmieniła się na tyle, że w Europie pojawił się nowy czynnik w postaci obecności Amerykanów i Niemcami trzeba było podzielić się. Nie mniej Stalin przygotował grunt pod zjednoczenie Niemiec, a nawet dokonał próby sił podczas blokady Berlina.
Po jego śmierci pałeczkę przejął Chruszczow, który poszedł najdalej proponując oddanie NRD Adenauerowi z dodatkiem Szczecina w zamian za neutralność i wyrzucenie z Niemiec Amerykanów. Niewypał z tym pomysłem był chyba gwoździem do trumny politycznej Chruszczowa.
Za czasów Breżniewa sprawa stosunków z Niemcami jakby przygasła, a ciężar rozgrywki politycznej przeniósł się z Europy na inne kontynenty.
Ożyła jednak w chwili zmian w układzie politycznym Europy, który w jakimś stopniu wynikał z niemieckich działań.
Niemcy jadąc do Moskwy w 1990 roku byli pewni swojego i pakt 4 + 2 przekształcili w pakt dwojga zamieniając pozostałą czwórkę w statystów.
Tym „drugim” z dwojga nie była oczywiście NRD, ale Rosja jeszcze wówczas reprezentowana przez Sowiety.
Zwycięstwo Niemiec w tym pakcie osiągnięte „za miskę soczewicy” w postaci zmniejszenia liczebności Bundeswehry i zapłacenia za mieszkania dla przesiedlonych sowieckich wojskowych może budzić zdumienie. Powód tego sukcesu był zupełnie inny i podobnie jak w pakcie Ribbentrop – Mołotow nie ukazany światu.
Dociekanie, że istotnym powodem sowieckiej zgody na zjednoczenie, a raczej włączenie NRD do RFN było załamanie sowieckiej gospodarki i klęska w Afganistanie nie przystaje do bolszewickiej rzeczywistości. Kryzys gospodarczy był w Sowietach stanem permanentnym, a klęsk militarnych i innych przeżyli oni wiele. I tak było wiadomo, że koszty wszelkich niepowodzeń, a było ich co niemiara, poniesie lud pracujący miast i wsi sowieckich.
Ze wszystkich powodów, które można wymienić najbardziej przekonujący jest fakt totalnej korupcji rządzącej warstwy. Za czasów Breżniewa objęła ona najwyższe stanowiska z rodziną genseka włącznie. Decydujące było przekupienie kierownictwa KGB, który w walce o najwyższe stanowiska wygrał z konkurencją partyjną i wojskową. Za cenę możliwości „sprywatyzowania” sowieckiej gospodarki i nieograniczonych możliwości korzystania z nagrabionych dóbr sprzedany został cały Sowiecki Związek z klasykami marksizmu włącznie.
Wyglądało na to, że głównym kontrahentem w tej transakcji byli Niemcy i oni zebrali plon w postaci NRD, ale to tylko jako pierwsza transza tego układu.
Następną jest tworzenie nowej „mitteleuropy”, a raczej robienie porządku na obszarze między oboma krajami. Za Bismarcka i Hitlera było to łatwiejsze gdyż zaistniały sytuacje, w których między nimi nie było żadnych przeszkód.
Z kolei jednak takie położenie stwarzało pokusę do wzajemnych agresji.
Najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie strefy neutralnej pozostającej pod obustronną kontrolą. Taki stan zaistniał po 1991 roku, czyli po rozpadzie Sowietów i chyba właśnie dla tego celu ten rozpad był potrzebny.
Obszar zachodni tej strefy pozostający pod kontrolą niemiecką to: - Polska, kraje bałtyckie, Słowacja, Węgry, Rumunia.
Obszar wschodni kontrolowany przez Rosję to Ukraina, Białoruś, Mołdawia z przyległościami.
Problem polegał na utrzymaniu z obu stron swojej strefy w ryzach i niedopuszczenie do jakiejkolwiek niesubordynacji.
     Przejęcie władzy przez Jelcyna spowodowało pewne zamieszanie gdyż zapragnął on przyciągnięcia Polski do swojej strefy za cenę określonych koncesji.
Zaistniała nieoczekiwanie dla Polski koniunktura, którą można było przy odpowiednim rozegraniu wykorzystać zarówno dla choćby częściowego odzyskania strat terytorialnych, a przede wszystkim dla poprawy naszego położenia strategicznego i gospodarczego.
Jednakże niemiecka agentura w Polsce wykazała odpowiednią czujność i nie dopuściła do porozumienia z Jelcynem.
Ta sama agentura w Rosji doprowadziła do obalenia Jelcyna i zastąpienia go wypróbowanym współpracownikiem niemieckich tajnych służb.
Wypisz wymaluj powtórka ze spektaklu ze śmiercią carycy i „zmianą aliansów”.
Od tej pory wszystko szło zgodnie z rozpisanym scenariuszem i prawdopodobnie byłoby już „posprzątane” gdyby nie zaburzenia zarówno w Polsce jak i na Ukrainie wywołane jak niektórzy chcą wpływami amerykańskimi, ale też i postawą obydwu narodów pobudzoną instynktem narodowym.
Warunkiem powodzenia w utrzymaniu strefy buforowej jest wyeliminowanie z niej krajów większych, zdolnych do prowadzenia samodzielnej polityki.
Takimi krajami są Polska i Ukraina, po obu stronach istnieją jeszcze w stosunku do tych krajów określone pretensje terytorialne.
Rosja nie zgłaszała swoich roszczeń do zamieszkałych w większości przez Rosjan obszarów Ukrainy traktując je jako gwarancję swoich wpływów w tym kraju.
Niemiecki stosunek do ziem utraconych w wyniku II wojny światowej jest bardziej złożony. Oficjalnie obowiązuje Niemcy traktat o nienaruszalności granic potwierdzający decyzje zwycięskiej koalicji z Poczdamu, ale równocześnie Niemcy uznają, że formalnie istnieje III Rzesza niemiecka w granicach z 1937 roku gdyż jej likwidacja nigdy nie została przeprowadzona.
Wprawdzie owe „granice z 1937 roku” stanowią wyraźną niekonsekwencję gdyż zarówno aneksja Austrii jak i szczególnie zabór Sudetów uzyskały aprobatę krajów wchodzących w skład późniejszej koalicji antyniemieckiej.
Rosja sięgnęła po wymienione terytoria w wyniku niekorzystnych dla niej zmian stanowiska rządu w Kijowie, Niemcy stosują inną taktykę wobec faktu, że obszar graniczny Polski z Niemcami / województwa Dolnośląskie, Lubuskie i Zachodnio Pomorskie/ pozbawione są niemieckiej ludności, a równocześnie niemieckie wschodnie landy stanowiące pozostałość po NRD wykazują stały ubytek mieszkańców, sprawy windykacji terytorialnych stały się dla nich zagadnieniem drugorzędnym w zestawieniu z problemem ogólnych wpływów politycznych i gospodarczych.
Konkretnie zamiast starań o odzyskanie jakiejś części utraconego terytorium, którego i tak nie ma kim zasiedlić / chyba że imigrantami spoza Europy/, i łatwiej i skuteczniej jest skupić się na podporządkowaniu sobie całej Polski.
Pewne doświadczenia w tym względzie istnieją zarówno w postaci „Królestwa Polskiego” z łaski dwóch cesarzy jak i „Generalnej Gubernii”.
Temu celowi ma służyć zarówno wpływ na kształt rządów w Polsce, jak i przywiązanie polskiej gospodarki do niemieckiej przy równoczesnym wpływie na jej rozmiary.
Ten stan został praktycznie osiągnięty przez uzależnienie polskiego eksportu od Niemiec, a przede wszystkim przez redukcję polskiej gospodarki do poziomu: - 30 % w rolnictwie i przemyśle rolno spożywczym, 12 % w przemyśle przetwórczym, 5 -7 % w usługach w relacji do gospodarki niemieckiej.
Najważniejsze jest jednak eliminowanie autonomicznej gospodarki polskiej na rzecz działalności usługowej wobec Niemiec.
Przykładem mogą służyć zakłady filialne niemieckich koncernów w Polsce ograniczające polski udział wyłącznie do funkcji wykonawczych.
W ten sposób Polska mając ograniczone możliwości zatrudnienia redukuje swoje zasoby ludnościowe, a w pozostałej produkcji zależy od decyzji niemieckich.
Szczytowym osiągnięciem tego programu jest zaopatrywanie przez rurociąg „Opal” Polski w rosyjski gaz za pośrednictwem Niemiec.
 
Podobnie jak w okresie funkcjonowania zaborów, traktatu brzeskiego i paktu Ribbentrop – Mołotow obie strony udzielają sobie wsparcia w „zagospodarowaniu” swoich stref. Rosjanie pomagają w uzależnianiu polskiej gospodarki od Niemiec przez omijanie Polski w tranzycie na zachód i odwrotnie, a także przez tworzenie sztucznych barier dla polskiego eksportu do Rosji, natomiast Niemcy akceptują de facto rosyjskie interwencje na Ukrainie.
 
Czy ten stan równowagi na obszarze wzajemnego oddziaływania utrzyma się na dłuższą metę?
Sądząc po doświadczeniach historycznych istnieją na to szanse, przynajmniej w skali obecnego układu międzynarodowego.
Nie wykluczone, że Trump będzie chciał go zmienić, co wymagałoby zredukowania wpływów zarówno rosyjskich jak i niemieckich.
Osłabienie Rosji nie powinno nastręczać Ameryce większych trudności, wystarczy zaopatrzyć Europę w tani amerykański gaz i obniżyć cenę ropy.
Zmniejszenie dostaw i obniżenie ceny pogrąży Rosję w ciężkim kryzysie, na który nie jest już tak odporna jak Sowiety.
Z Niemcami jest nieco trudniej, ale nawet przy dostarczaniu im tańszych surowców energetycznych mają one czuły punkt w postaci uzależnienia całej gospodarki od eksportu. Ograniczenie importu do USA niemieckich samochodów i maszyn przy równoczesnym zwiększeniu obrotów z innymi krajami europejskimi, zmusi Niemcy do rewizji swojej polityki uniezależniania się od Ameryki i hegemonii w Europie.
Czy nową ekipę amerykańską będzie stać na tak radykalne posunięcia przekonamy się wkrótce.
Z polskiego punktu widzenia opierając się na doświadczeniach historycznych, najpewniejszym rozwiązaniem jest poszukiwanie własnego rozwiązania szczególnie na drodze budowania sojuszu państw europejskich zmierzającego do uniezależnienia się od Niemiec i stworzenia wspólnoty polityczno gospodarczej działającej na zasadzie solidarności i równości partnerskiej. Podobnie jak miało to miejsce we „Wspólnocie Węgla i Stali”.
Opisany przeze mnie, nie po raz pierwszy, stan stosunków europejskich może być kwestionowany na podstawie braku odpowiedniej dokumentacji w aktach pisanych.
Obawiam się, że takie akty mogą nie istnieć w tej formie, gdyż nie ma na to potrzeby. Wystarczą tajne konsultacje i akty pochodne, pozornie zgodne z obowiązującymi formalnie traktatami. Podobnie zresztą jak w Moskwie 23 sierpnia 1939 roku podpisano wyłącznie pakt o nieagresji.
My skutki tego porozumienia odczuwamy na co dzień, a to co dzieje się w tzw. ”świecie politycznym” świadczy tylko o determinacji z jaką zmierza się do pogrążenia Polski w stanie chaosu uniemożliwiającego wyrwanie się z zaciskających kleszczy.
Jest to nic innego jak powtarzanie doświadczeń z XVIII wieku i dlatego tak potrzebna jest zademonstrowanie postawy społecznej Polaków w dążeniu do odzyskania niezawisłości.

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika mmisiek

I w uzupełnieniu jeszcze jedno - podmiotowej Polski, będącej zarazem naturalnym "ośrodkiem krystalizacji" Europy Środkowej, Niemcy nie zaakceptują NIGDY.
Dla nich to kwestia niemal racji stanu i zrobią wszystko aby do tego nie dopuścić.
Obecna próba przewrotu i sianie chaosu przez prusko-ruską agenturę to właśnie przejaw powyższego - czołgami wjechać nie mogą więc rozwałka Polski od środka to najskuteczniejsza metoda jaką Berlin może zastosować.
Niestety miękka postawa naszych władz, ciągłe "wyciąganie ręki do zgody" i permanentne usiłowanie szukania kompromisu z agenturalną hołotą pokazują, że my chyba ciągle nie zdajemy sobie sprawy co jest grane i co w tym wszystkim chodzi.

Obrazek użytkownika mmisiek

"Z Niemcami jest nieco trudniej, ale nawet przy dostarczaniu im tańszych surowców energetycznych mają one czuły punkt w postaci uzależnienia całej gospodarki od eksportu."
- - -
To jest naprawdę ich czuły punkt i praktycznie chyba jedyny możliwy wyłącznik Niemiec jako hegemona dominującego Europę i budującego IV Rzeszę.
A u podstaw tego potężnego napędu niemieckiej gospodarki leży nic innego jak projekt "euro" zapewniający sztuczną przewagę konkurencyjną na globalnym rynku dzięki względnie taniej walucie, dużo tańszej niż byłaby stara dojczmarka. W tym sensie dramat choćby Grecji osłabiający wspólną walutę ma drugą stronę medalu i służy budowie niemieckiej potęgi. Jak pamiętamy Tusk też próbował wrzucić Polskę do tego niemieckiego pieca, na szczęście się nie udało.

Rozmontowanie euro w obecnym kształcie to absolutna podstawa. Bodajże rok albo dwa lata temu pojawił się genialny koncept amerykańskiego noblisty J.Stiglitza dotyczący tzw. "elastycznego euro". To byłby idealny strzał prosto między niemieckie uszy.
Polska ze swojej mogłaby dyskretnie wspierać takie pomysły, oczywiście wszystko pod pretekstem wielkiej troski o "przyszłość Europy", wspólne dobro i tym podobnymi hasełkami. Niestety chyba nikt tego nie zrozumiał, a w każdym razie nie spotkało się to z żadnym zainteresowaniem ani oddźwiękiem. Przykre, ale wygląda na to, że u nas w ogóle takimi kategoriami się niestety nie myśli.

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

Niemcy byli też mistrzami eksportu zanim wprowadzono euro. Tu euro czy marka nie ma żadnego znaczenia. Pozdrawiam ro z m.

Obrazek użytkownika mmisiek

Gdy Niemcy bez euro byli mistrzami eksportu to był jeszcze inny świat. Gdy to zaczęło się zmieniać to Niemcy zaczęły powoli zjeżdżać na pozycję "chorego człowieka Europy", proszę sobie przypomnieć czasy wczesnego Schroedera. A potem wszystko się odmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej euro-różdżki i trwa do dzisiaj.

Obrazek użytkownika anakonda

Panie Misiek, w eksporcie liczy sie jakosc produktu, jego cena i siec serwisowa,
Niemcy zdolali te trzy rzeczy opanowc w sposob bardzo dobry,

Schroeder swoja " Agenda 2010 " wykonczyl niemiecka klase robotnicza, to dzieki
niemu miliony Niemcow NIE moga wyzyc z pracy na jednym etacie tylko musza dorabiac.
Natomiast Merkel swoja " Asylpolitik " jest na najlepszej drodze wykonczyc cale Niemcy.

Na pocieszenie dla Pana Owsinskiego moge napisac iz odplyw, do innych krajow,
niemieckich elit naukowych, gospodarczych itd. osiagnal niespotykany dotąd poziom,
ktory jest " uzupelniany " wpuszczeniem do kraju setek tysiecy afrykansko - arabskich
analfabetow. Tak wiec Niemcy znajduja sie obecnie na rowni pochylej i jesli sie
w najblizszym czasie NIE obudza to czarno widze ich przyszlosc.

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

" Niemcy jadąc do Moskwy w 1990 roku byli pewni swojego i pakt 4 + 2 przekształcili w pakt dwojga zamieniając pozostałą czwórkę w statystów ". Są też i tajne ustalenie tzw - " Zusatzprotokoll ". Nie do końca to więc prawda. Niemcy nie są państwem suwerennym. Są politycznie zależni od USA i to od Amerykanów zależy ile hegemon daje im swobody w Europie. Pozdrawiam ro z m.

Obrazek użytkownika Marek1taki

Współczesna sytuacja polityczna rzeczywiście przypomina tę XVIIIwieczną. Parlament IIIRP przerobił już chyba wszystkie aspekty tamtych czasów. Kolejność niekoniecznie ta sama.
Obecnie mamy zrywanie obrad przez obcą agenturę. Wybory posłów odbywają się pod kontrolą nie obcych wojsk, co prawda, lecz kto uwierzy, że bez kontroli przez obce służby. Cały czas sejmy są nieme z powodu politycznej poprawności kneblującej wypowiedzi, uchwalają wszystko pod dyktando mocarstw, co stało się jawne od czasu aneksji przez unię.
Inna jest stety i niestety geopolityka, której jesteśmy podporządkowani.
Inaczej praktyczna jest też postawa Polaków, część wyjeżdża za pracą i stabilizacją, część oczekuje socjalu w rozdzieranym na kawałki postawie sukna, za jaki wszyscy uważają budżet państwa.

Opisany przez Pana stan może zatem być kwestionowany tylko poprzez zamilczenie faktów powszechnie znanych lub ich interpretację zgodną z duchem propagandy, która kreuje obywatelom socjoterapeutyczną platformę adaptacji.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.