Czy notowania PiS mogą spaść do 7-8%?

Powiedzmy sobie szczerze, że opozycja nie jest intelektualnie zdolna do takiego spadku notowań PiS. Co innego politycy PiS, którzy mają zdolność i siłę sprawcą. Co więc musieliby zrobić?

Nie trzeba daleko szukać i jako pierwszy z brzegu wymienić podatek katastralny. Nie wierzę, że PiS chciałby to zrobić, tym bardziej, że sami jego sympatycy błyskawicznie odegnaliby ich od koryta. O inaczej inteligentnej opozycji nie wspomnę. Skoro nie PiS, to KTO chciałby tego podatku? Zapominamy o bankierze, a wg wielu „banksterze”, Morawieckim. Oczywiście, nic o takich zamiarach tego Pana nie wiem, ale stare ludowe przysłowie rozbudowałbym: „psu, koniowi i bankierowi się nie wierzy”. Na końcu artykułu wkleję moje dwa artykuły z nieistniejącego już portalu interia360.pl na temat podatku katastralnego. Na jeden z tych artykułów, na niszowym w sumie portalu, weszło ponad 150 tys. czytelników, a prawie 90% było przeciwnych temu podatkowi.

Pochwalę Pana Morawieckiego za twórcze rozwinięcie mojego pomysłu na nową motoryzację. W latach 2010-2011 pisałem, że należy zbudować nowy przemysł i być wśród liderów. Uważałem, że tradycyjna motoryzacja jest u kresu rozwoju i należy być wśród pierwszych, którzy tę nową motoryzację zbudują. Aby to osiągnąć, proponowałem, aby powstała powszechna sieć ładowania samochodów, nawet na parkingach przed blokami. Nie wierzyłem w dobrą wolę deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych, więc proponowałem przymus ustawowy – to już się dzieje.

Duży błąd PiS-u

Nie mam bladego pojęcia, kto personalnie odpowiada za opóźnienie podniesienia minimalnego wynagrodzenia, czy Pan Morawiecki, czy Pan Szałamacha, czy ktoś inny. Wielokrotnie pisałem, że przyczyną katastrofalnej emigracji i w rezultacie katastrofy demograficznej jest zaniżanie wynagrodzeń Polaków. Polityka prodemograficzna była już mocno spóźniona, więc proponowałem, by zrobić to równocześnie. Pisałem m.in. http://naszeblogi.pl/41639-placa-minimalna-natychmiast-winna-wzrosnac-do-2100-zl (inny artykuł: http://naszeblogi.pl/45462-dlatego-tusk-nie-ma-pieniedzy-na-niepelnosprawne-dzieci )

Nie da się ukryć, że dochody budżetu zależą w dużej części wprost od naszych zarobków. Jeśli państwo ma dodatkowe wydatki, to jedynym źródłem ich pokrycia są wyższe płace. Najpierw miały wzrosnąć od połowy roku, ale dla uśmiechu przedsiębiorców przełożono je na styczeń 2017r. Postawię pytanie retoryczne, czy uśmiech przedsiębiorców wzrośnie, gdy PiS podniesie podatki i haracze, by sfinansować ten nowy deficyt? Rząd jest od rządzenia. Nie krytykuję Pana Morawieckiego, ale dla mnie i dla osób znających temat, prezes banku i księgowy mają takie same predyspozycje i nie powinni rządzić finansami. Dla przeciwwagi podam politykę fiskalną w Rumunii, która przyczynia się do szybkiego rozwoju tego kraju – Pan Morawiecki kompetencyjnie i mentalnie nie jest, moim zdaniem, do tego zdolny. Wkrótce wspomnę, że Rumuni rezygnują z wielu podatków i haraczy, a pomimo tego wzrastają wpływy budżetowe.

Inny pomysł, który może zmieść PiS, a ostatnio słyszalny po tzw. przeglądzie emerytalnym, to coś na kształt kanadyjskiego systemu emerytalnego. Ktoś główkuje, mam nadzieję, że nie Morawiecki, jak nam Polakom nie wypłacić emerytur. Pomysł skrytykowałem w przeszłości za Tuska, w artykule: http://naszeblogi.pl/40092-gwiazdowski-podpowiada-tuskowi-jak-zrabowac-twoje-pieniadze . W skrócie, ten system polega na tym, że pewnego dnia wszyscy otrzymają, np. emeryturę 1300 zeta i ani gronia więcej. Resztę trzeba sobie uzbierać. Przy normalnych zarobkach zbieranie przez całe życie można traktować normalnie. Jednakże zarobki Polaków długo jeszcze będą zaniżone, ale to nie jedyny problem. Jeśli ktoś pracował 40 lat, a rząd mu powie, że wszystko, co wpłaciłeś do systemu, przepadło... To czysty rabunek, a powyższy artykuł wiele wyjaśnia.

Od autora. Nie jestem ani członkiem, ani sympatykiem PiS. Stoimy z tej samej strony barykady. Nigdy nie będę politykiem i z nikim nie współpracuję. PiS nie jest idealny, ale stara się realizować interes Polski. Czasami czyni to nieudolnie, co wskazuję. Merytoryczna dyskusja może pomóc, a nie zaszkodzić, o czym każdy inteligentny powinien wiedzieć.

Piotr Solis

Obiecane artykuły (oba są z sobą powiązane i częściowo z tą samą treścią)

Podatek katastralny wykończy nas Polaków

Autor: piastolsztyn (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Stronnictwo Piast, podatek katastralny, kataster, podatek, Olsztyn, Warszawa, Lublin, Solis

2010-10-28 12:27:29

Kolejne narzędzie eksterminacji Polaków? Inne nacje dorabiały się przez pokolenia. Czas wiec, by poprzez dorobek kolejnych pokoleń Polacy zaczęli dorabiać się rodowych fortun. Podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą.

Podatek katastralny odnosi się do jakiejś hipotetycznej wartości, jakby przedmiot miałby być sprzedany teraz, a przecież nie ma sprzedaży czegokolwiek bez określenia czasu sprzedaży, bo jeśli ma to nastąpić w odległej przyszłości, to należałoby od tej przyszłej wartości odjąć przyszłe płatności podatku katastralnego i od uzyskanego wyniku obliczyć wartość PV, czyli obecną wartość przyszłych przychodów.

Nie muszę chyba udowadniać, że inną wartość ma 1000 zł dziś, a inną np. za 40 lat. Łatwo mogłoby się okazać, że w przeliczeniu na dzisiejsze wartości te 1000 zł za 40 lat nie byłoby warte nawet 100 dzisiejszych złotych. O co chodzi w tej manipulacji i rzekomym obiektywizmie podstawy do naliczenia tego podatku? Od razu narzucają się dwa powody. Pierwszy to ten, że nieudolne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.

Drugi powód ma źródło w bandytyzmie. Skoro osoba mało zarabiająca ma atrakcyjną nieruchomość w centrum, nie chce się jej pozbyć za bezcen, to trzeba ją do tego przymusić podatkiem katastralnym. Jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach. Co kogo obchodzą twoje tytuły naukowe. Kiedyś łupiło się ludzi za pomocą maczugi (lub innej broni), a teraz łupi się w białym kołnierzyku za pomocą maczugi prawa.

W bieżącym artykule poruszę tabu polskiej polityki - podatek katastralny. Na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad wprowadzeniem tego podatku mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Ilekroć w mediach pojawia się przeciek na ten temat, tylekroć zapada głęboka cisza. Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2012r. Piszę "ponoć", bo nie mam czasu zajmować się lekturą tego dokumentu. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują jednakże, że trwają intensywne prace nad tym podatkiem, ale są one najściślej strzeżoną tajemnicą, tabu. To wszystko nie przeszkadza, by ten temat dogłębnie przeanalizować.

Celem bolszewickiej Rosji była tzw. "urawniłowka", czyli wszyscy posiadają mniej więcej to samo i nikt poprzez pokolenia nie staje się bogatszy. Kapitalizm również wytworzył mechanizm, który w pewnym stopniu spełnia funkcję "urawniłowki", czyli tzw. podatek katastralny. Podatek katastralny zapobiega koncentracji kapitału, a mówiąc bardziej zrozumiale, czyni obywateli biedakami we wszystkich pokoleniach, uniemożliwia ludziom bogacenie się poprzez dorobek kolejnych pokoleń. Obywatelowi biedakowi władza może zawsze coś obiecać przy okazji kolejnych wyborów, a obywatel zamożny może być nie zainteresowany obietnicami władzy, a to już "skandal".

Podatek katastralny faktycznie ma służyć do spłaty długów rządu, a nie społecznościom lokalnym. W opinii Ś.P. dra Krzysztofa Dzierżawskiego, nie da się znaleźć jakiejkolwiek dobrej strony podatku katastralnego. Jest za to pełen wad. Można wręcz powiedzieć, że składa się wyłącznie z wad, relacjonuje "PB" konkluzję eksperta Centrum im. Adama Smitha. "Nie sądzę, aby ktokolwiek inny ucieszył się z podatku katastralnego, niż wierzyciele Polski". Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im starty nowym podatkiem.

Nie jest też prawdą, że podstawą naliczania tego podatku jest rynkowa wartość nieruchomości, bo np. mieszkanie służące zaspokojeniu potrzeb bytowych, w naszym klimacie, jeśli ma być sprzedane, to w to miejsce za te pieniądze jest odkupywane inne. Poza tym, każdy towar ma określony moment jego zbycia, a jaki jest moment zbycia 40-letniego mieszkania w bloku, który wg założeń konstrukcyjnych miał stać 60 lat, a właściciel chce go sprzedać za kolejne 40 lat? Jaka będzie cena takiego mieszkania za 40 lat? A co z płaconym w międzyczasie podatkiem katastralnym? Podałem przypadek skrajny, ale podstawowe pytanie dotyczy kwestii podstawowej: Czy mieszkanie nie przeznaczone do sprzedaży jest towarem, czy tylko ewentualnie, kiedyś może nim być? Jaka kiedyś będzie cena i czy należy od niej odjąć przyszłe podatki katastralne płacone w międzyczasie? Jeśli ma być obliczona cena mieszkania, jako towaru sprzedanego w przyszłości, to jaka jest jego obecna wartość (PV) i jakiego wskaźnika dyskontowego użyć? Obiektywne odpowiedzi nie istnieją.

Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli. Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.

Przedstawię parę fragmentów z długiego artykułu (http://zaprasza.net/a.php?PHPS...). Artykuł jest oparty na jednej z wersji projektu w sprawie katastru, czyli stawka 1% (ja z kolei spotkałem się ze stawką 2%). To wszystko na razie projekty, ale UE chce, by taki podatek w Polsce wprowadzić do 2012r., a tak przynajmniej kiedyś czytałem.

Ceny mieszkań w Berlinie, Wiedniu i Lizbonie niższe, niż w Warszawie. Tak więc droższe nieruchomości w Polsce, obłożone identyczną stawką podatku katastralnego, jak na Zachodzie sprawią, że zapłacony podatek w odniesieniu do polskich zarobków będzie wielokrotnie wyższy (jako % zarobków). Wielu Polaków w ten sposób będzie wygnanych ze swych domostw w Polsce, a w szczególności z tych bardziej atrakcyjnych, bądź położonych w bardziej atrakcyjnej okolicy. "Zarabiasz mało, to mieszkaj w dzielnicy slumsów" – faktyczny skutek proponowanego podatku.

Przykład: emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat. Według prognoz UE przyszła przeciętna realna emerytura w Polsce spadnie aż o 44% w stosunku do dzisiejszych (obecnie przeciętnie jest to 1500 zł). Pod linkiem jest o spadku przeciętnej emerytury o 44%, co w połączeniu z podatkiem katastralnym oznacza błyskawiczną eksterminację Polaków, a dla wymienionej w przykładzie emerytki oznacza to eksmisję do slumsów.

Kolejny przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg): 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2 500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł. (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł). Jak widać, nawet właściciele małych mieszkań mogą dużo stracić. Gdyby wprowadzono podatek katastralny, Skarb Państwa by się "obłowił", a 80 proc. Polaków nie byłoby stać na jego zapłacenie. Nagle okazałoby się, że mamy w Polsce bardzo dużo bezdomnych. Tak więc 80% obywateli może potencjalnie zostać bezdomnymi.

Czy my Polacy jesteśmy bezbronni wobec perspektywy podatku katastralnego? Przed wyborami należy spytać partie i polityków o ich stanowisko w sprawie tego podatku. Do tego należy wyeliminować partie, które wprost łamią swe obietnice wyborcze. Dla przykładu PO w wyborach z 2007r. obiecało, że "będzie dziedziczenie OFE oraz tzw. emerytury małżeńskie". Następnie, wkrótce po wyborach do Sejmu trafił projekt ustawy sprzeczny z tą obietnicą, który następnie został uchwalony 21.11.2008r. Obietnice takiej partii mogą być równie niewiarygodne, więc nie ma co ryzykować.

piastolsztyn

Status: dziennikarz

Podatek katastralny – zmowa milczenia polityków

Autor: piastolsztyn (zredagowany przez: Analityk)

Słowa kluczowe: Piotr Solis, PJN, podatek katastralny, polityka, gospodarka

2011-09-26 13:07:33

Politycy w trakcie obecnych wyborów nabrali przysłowiowej wody w usta i milczą na temat podatku katastralnego. Radni gminni znają już stawkę tego podatku - 1% wartości nieruchomości. Kataster, czyli elektroniczne mapy nieruchomości, które są podstawą do wyliczenia należnego podatku katastralnego.

Z przykrością stwierdzam, że pośród partii politycznych panuje swoista zmowa milczenia odnośnie wprowadzenia podatku katastralnego. Przy przyjętej już stawce podatku katastralnego równej 1% wartości nieruchomości, właściciel mieszkania za 300 tys. zł zapłaci 3000 zł rocznie, a właściciel domku za 500 tys. zł zapłaci 5000 zł rocznie. Ten podatek zmiecie z powierzchni ziemi gospodarstwa rolne, bo nawet małe gospodarstwo może "liczyć" na 10 lub 20 tys. zł podatku katastralnego rocznie.

Najpierw 03.02.2011r. do rządu w tym roku napisali radni z dużych miast, by go ponaglić z wprowadzeniem tego podatku. W dużych miastach, w większości, rządzi PO, a więc PO napisało do ... PO. Milczy też PSL, bo ileż to obietnic wyborczych można spełnić, jeśli wyborcom zabierze się pieniądze ...? Zresztą, Szanowny Czytelniku, skomentuj te milczenie partii i polityków według własnego uznania.

Na horyzoncie jest jeszcze jeden haracz, tzw. opłata urbanistyczna, który to pomysł wyszedł z kancelarii Prezydenta Komorowskiego: http://biznes.interia.pl/wiado.... Konstrukcja tego podatku ma być identyczna, jak podatku katastralnego, jednakże w tym przypadku nie obowiązywałyby stawki maksymalne. Radni gminni na zebraniu podejmowaliby decyzję o jego wysokości, w oparciu o własne "widzimisię". Przykład opłat za przedszkola wprowadzonych ostatnio przez radnych gminnych wskazuje, jakiego rzędu mogłyby być stawki tego haraczu.

Podatek katastralny - kolejne narzędzie eksterminacji Polaków? Inne nacje dorabiały się przez pokolenia, czas więc, by Polacy również poprzez dorobek kolejnych pokoleń zaczęli dorabiać się rodowych fortun. Podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą. 

Podatek katastralny odnosi się do jakiejś hipotetycznej wartości, jakby przedmiot miałby być sprzedany teraz, a przecież nie ma sprzedaży czegokolwiek bez określenia czasu sprzedaży, bo jeśli ma to nastąpić w odległej przyszłości, to należałoby od tej przyszłej wartości odjąć przyszłe płatności podatku katastralnego i od uzyskanego wyniku obliczyć wartość PV, czyli obecną wartość przyszłych przychodów.

Nie muszę chyba udowadniać, że inną wartość ma 1000 zł dziś, a inną np. za 40 lat. Łatwo mogłoby się okazać, że w przeliczeniu na dzisiejsze wartości te 1000 zł za 40 lat nie byłoby warte nawet 100 dzisiejszych złotych. O co chodzi w tej manipulacji i rzekomym obiektywizmie podstawy do naliczenia tego podatku? Od razu narzucają się dwa powody. Pierwszy to ten, że nieudolne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.

Drugi powód ma źródło w bandytyzmie. Skoro osoba mało zarabiająca ma atrakcyjną nieruchomość w centrum, nie chce się jej pozbyć za bezcen, to trzeba ją do tego przymusić podatkiem katastralnym. Jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach. Co kogo obchodzą twoje tytuły naukowe. Kiedyś łupiło się ludzi za pomocą maczugi (lub innej broni), a teraz łupi się w białym kołnierzyku za pomocą maczugi prawa.

W bieżącym artykule poruszę tabu polskiej polityki, podatek katastralny. Na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad wprowadzeniem tego podatku mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Ilekroć w mediach pojawia się przeciek na ten temat, tylekroć zapada głęboka cisza. Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2012r. Piszę "ponoć", bo nie mam czasu zajmować się lekturą tego dokumentu. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują jednakże, że trwają intensywne prace nad tym podatkiem, ale są one najściślej strzeżoną tajemnicą, tabu. To wszystko nie przeszkadza, by ten temat dogłębnie przeanalizować.

Celem bolszewickiej Rosji była tzw. "urawniłowka", czyli wszyscy posiadają mniej więcej to samo i nikt poprzez pokolenia nie staje się bogatszy. Kapitalizm, a tak naprawdę zachodni socjalizm, również wytworzył mechanizm, który w pewnym stopniu spełnia funkcję "urawniłowki", czyli tzw. podatek katastralny. Podatek katastralny zapobiega koncentracji kapitału, a mówiąc bardziej zrozumiale, czyni obywateli biedakami we wszystkich pokoleniach, uniemożliwia ludziom bogacenie się poprzez dorobek kolejnych pokoleń. Obywatelowi biedakowi władza może zawsze coś obiecać przy okazji kolejnych wyborów, a obywatel zamożny może być nie zainteresowany obietnicami władzy, a to już "skandal".

Podatek katastralny faktycznie ma służyć do spłaty długów rządu, a nie społecznościom lokalnym. W opinii Ś.P. dra Krzysztofa Dzierżawskiego, nie da się znaleźć jakiejkolwiek dobrej strony podatku katastralnego. Jest za to pełen wad. Można wręcz powiedzieć, że składa się wyłącznie z wad, relacjonuje "PB" konkluzję eksperta Centrum im. Adama Smitha. "Nie sądzę aby ktokolwiek inny ucieszył się z podatku katastralnego, niż wierzyciele Polski”. Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im "starty" nowym podatkiem.

Nie jest też prawdą, że podstawą naliczania tego podatku jest rynkowa wartość nieruchomości, bo np. mieszkanie służące zaspokojeniu potrzeb bytowych, w naszym klimacie, jeśli ma być sprzedane, to w to miejsce za te same, lub większe pieniądze jest odkupywane inne. Poza tym, każdy towar ma określony moment jego zbycia, a jaki jest moment zbycia 40-letniego mieszkania w bloku, który wg założeń konstrukcyjnych miał stać 60 lat, a właściciel chce go sprzedać za kolejne 40 lat? Jaka będzie cena takiego mieszkania za 40 lat? A co z płaconym w międzyczasie podatkiem katastralnym? Podałem przypadek skrajny, ale podstawowe pytanie dotyczy kwestii podstawowej: Czy mieszkanie nie przeznaczone do sprzedaży jest towarem, czy tylko ewentualnie, kiedyś może nim być? Jaka kiedyś będzie cena i czy należy od niej odjąć przyszłe podatki katastralne płacone w międzyczasie? Jeśli ma być obliczona cena mieszkania, jako towaru sprzedanego w przyszłości, to jaka jest jego obecna wartość (PV) i jakiego wskaźnika dyskontowego użyć? Obiektywne odpowiedzi nie istnieją.

Użyję innego przykładu, który jest bardziej zrozumiały dla nie ekonomistów. Idziemy do sklepu, towar leży na półce, podkreślam słowo "towar”, za który to towar należy zapłacić podatek VAT. Póki ten towar leży na półce, tego podatku nie zapłacimy, aż do momentu sprzedaży. Nawet włożenie towaru do koszyka nie jest podstawą do zapłacenia tego podatku, lecz dopiero moment dokonania zakupu przy kasie. Reasumując, podstawą opodatkowania nie jest sam fakt "bycia" towarem, lecz ściśle określony moment jego sprzedaży. W tym momencie zauważymy, że nasze mieszkanie jest w większości przypadków co najwyżej potencjalnym towarem, ale nigdy nie musi nim być, bo właściciel może je np. rozebrać. W przypadku mieszkań absolutnie nie ma możliwości określenia momentu sprzedaży, ani nawet ceny takiego mieszkania w momencie sprzedaży. W związku z powyższym mówienie o obiektywnej podstawie naliczania tego podatku jest kłamstwem, a co najmniej jest wątpliwe i dyskusyjne. Skoro nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o obrabowanie, nie bójmy się tego słowa, Polaków z kolejnych pieniędzy.

Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli. Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.

Przedstawię parę fragmentów z długiego artykułu (http://zaprasza.net/a.php?PHPS... ). Artykuł jest oparty na jednej z wersji projektu w sprawie katastru, czyli stawka 1% (ja z kolei spotkałem się ze stawką 2%). To wszystko na razie projekty, ale UE chce, by taki podatek w Polsce wprowadzić do 2012r., a tak przynajmniej kiedyś czytałem. Czasami tylko można natrafić na informacje, że trwają intensywne pracy nad zbudowaniem tzw. katastru, czyli mówiąc inaczej, bazy, spisu nieruchomości, na podstawie której byłby naliczany podatek katastralny. Skoro taka baza jest budowana, to oznacza, że trwają intensywne prace nad odpowiednią ustawą. Kiedyś jednemu z urzędników "wymskło" się, że trwają prace nad wprowadzeniem tego podatku, przeprowadziłem intensywna krytykę na forach, czynniki oficjalne zdystansowały się od informacji i od tamtej pory trwa w tym temacie wymowna cisza. Cisza nie oznacza, że nie ma prac nad stosowną ustawą, a jedynie, ze jest to temat niepożądany przed wyborami parlamentarnymi

Ceny mieszkań w Berlinie, Wiedniu i Lizbonie niższe, niż w Warszawie. Tak więc droższe nieruchomości w Polsce, obłożone identyczną stawką podatku katastralnego, jak na Zachodzie sprawią, że zapłacony podatek w odniesieniu do polskich zarobków będzie wielokrotnie wyższy (jako % zarobków). Wielu Polaków w ten sposób będzie wygnanych ze swych domostw w Polsce, a w szczególności z tych bardziej atrakcyjnych, bądź położonych w bardziej atrakcyjnej okolicy."Zarabiasz mało, to mieszkaj w dzielnicy slumsów" – faktyczny skutek proponowanego podatku. Niektóre osoby nawet nie kryją się z takim właśnie celem wprowadzenia podatku katastralnego.

Przykład: emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat. Według prognoz UE przyszła przeciętna realna emerytura w Polsce spadnie aż o 44% w stosunku do dzisiejszych (obecnie przeciętnie jest to 1500 zł). Pod linkiem jest o spadku przeciętnej emerytury o 44%, co w połączeniu z podatkiem katastralnym oznacza błyskawiczną eksterminację Polaków, a dla wymienionej w przykładzie emerytki oznacza to eksmisję do slumsów.

Kolejny przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg): 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2 500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł. (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł). Jak widać, nawet właściciele małych mieszkań mogą dużo stracić. Gdyby wprowadzono podatek katastralny, Skarb Państwa by się "obłowił", a 80 proc. Polaków nie byłoby stać na jego zapłacenie. Nagle okazałoby się, że mamy w Polsce bardzo dużo bezdomnych. Tak więc 80% obywateli może potencjalnie zostać bezdomnymi.

Czy my Polacy jesteśmy bezbronni wobec perspektywy podatku katastralnego? Przed wyborami należy spytać partie i polityków o ich stanowisko w sprawie tego podatku. Do tego należy wyeliminować partie, które wprost łamią swe obietnice wyborcze. Dla przykładu PO w wyborach z 2007r. obiecało, że "będzie dziedziczenie OFE oraz tzw. emerytury małżeńskie". Następnie, wkrótce po wyborach do Sejmu trafił projekt ustawy sprzeczny z tą obietnicą, który następnie został uchwalony 21.11.2008r. Obietnice takiej partii mogą być równie niewiarygodne, więc nie ma co ryzykować.

Argumenty z forów internetowych. Jakiś forumowicz argumentował, że wprowadzenie tego podatku zwiększy podaż nieruchomości do kupienia za bezcen. Ktoś mu odpisał, że "jeśli szukasz sponsorów, dołącz do cór Koryntu, mili, stęsknieni panowie czekają". Ktoś inny napisał, że "od 01.01.2016r. obywatele UE będą mogli bez przeszkód i bez pozwoleń kupować nieruchomości w Polsce, a więc niech nie liczy na kupno atrakcyjnych nieruchomości w Polsce za bezcen". Z kolei jakiś działacz UPR nazwał ten podatek (w terminologii UPR "pogłówny") nowoczesnym. Ktoś skontrował, że "podatek katastralny jest ulubionym narzędziem bolszewików, socjalistów oraz komunistów, a więc poparcie UPR dla tego podatku stawia tę partię pośród formacji lewicowych".

piastolsztyn

Status: dziennikarz

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

05-12-2016 [22:41] - Jabe | Link:

„Jeśli państwo ma dodatkowe wydatki, to jedynym źródłem ich pokrycia są wyższe płace”. – Wilk syty i owca cała. Wszyscy na tym zarabiają. Czemu wobec tego pensji nie podwojono? Dla uśmiechu wyzyskiwaczy?

Proponowano emeryturę kanadyjską – „1300 zeta i ani gronia więcej. Resztę trzeba sobie uzbierać”. – Bo pieniądze na emerytury rządowi spadają z nieba. Natomiast obywatel musiałby na nie zarobić, a przecież jest na to za biedny.

Obrazek użytkownika Lektor

06-12-2016 [17:51] - Lektor | Link:

Jak nie jeden to drugi bierze się za ten biedny PIS …. I heja !!! Po łbach, po uszach, po pyskach. Tym razem co by było gdyby było, gdyby było, żeby 7-8% było. O zgrozo !!! Niedawno temu było, że Terlecki rozłoży PIS, teraz że katastracja rozłoży PIS. Panie, czy pan myśli, że elektorat PIS-u to jakaś banda pomyleńców ?!!!
W ciągu 8 lat niechlubnych rządów PO i PSL i wielu apeli do Polaków, aby się obudzili, wreszcie jesienią 2015 stało się. Wybory prezydenckie wagrał Andrzej Duda, a następnie PIS z parlamentarną większoćcią.
Wydawałoby się, że jest to jakiż jednorazowa zryw, ale nie, bo do chwili obecnej sondaże pokazują stałe wysokie poparcie PIS, dzięki mądrości jego elektoratu. Tak mądrości, bo ci ludzie popierają polityków uczciwych, robiących dla kraju naprawdę dobre zmiany. Wyśmiewane niejednokrotnie moherowe berety okatzały się najmądrzejszym elektoratem w dziejach państwa polskiego. Do mądrości stałego elektoratu PIS dołączyło wielu innych, którzy nie mogli już patrzeć na głupotę i złodziejstwo byłych rządzących.
A Pan pisze, że ten podatek katastralny odgoniłby ich od koryta. Pytam pana więc czy pan uważa, że ten rząd i ten Prezydent to tacy sami złodzieje jak PO i PSL + Komoruski przyspawani do koryt, czy to porządni, uczciwi ludzie. Jeżeli pan twierdzi, że tak, to ja panu już odpowiadam, że pan jesteś piźnięty !!!
Już sam tytuł pańskiej notki to manipulacja ! Pan sobie chyba nie zdaje sprawy co pan wyprawia !!!
Pana pochwały i pańska wiara tutaj niczego nie zmienią, bo to co pan piszesz to szkalowanie PIS.u !
I znowu: Duży błąd PIS-u, i nie ma pan pojęcia kto opóźniał min.wyn. Jak pan nie masz pojęcia to odpowiadam panu !!! PO i PSL przez 8 lat rządzenia w Polsce za pozwoleniem grupy polskich przygłupów którzy ich do władzy wybierali !!!
I na koniec: ormo, zomo, milicja UB, SB, WSI i inna bolszewia nas nie wykończyła, a katastracja nas wykończy – a daj pan spokój !!!

Obrazek użytkownika piastolsztyn

07-12-2016 [20:06] - piastolsztyn | Link:

Żeby nie było, że przywalam, ale proszę przeczytać ze zrozumieniem i bez emocji. Rozwalić, to chciałem PO-PSL i miałem ku temu merytoryczne powody. PiS-u bronię, tym bardziej, że realizuje moje pomysły, jeśli nawet realizatorzy nie są tego świadomi.

Proszę nie dufać sobie, że Polacy "łykną" np. wprowadzenie podatku katastralnego, bo na niszowym portalu kontrolowanym przez PO weszło ponad 150000 czytelników na artykuł o podatku katastralnym i około 90% było zdecydowanie przeciw temu podatkowi. Na inne artykuły weszło równie dużo osób. Próbowałem uzyskać od PiS jasną deklarację, że jest przeciw podatkowi katastralnemu, a tu zupełne milczenie. Pozostało mi tylko przestrzec, jaki będzie los tego, który wprowadzi ten najbardziej bolszewicki podatek.

Jak świat światem, przestrzeganie kogoś przed czymś nie jest szkalowaniem. Ja w 2008r. stoczyłem samotnie bój z lemingowem, o czym ostatnio dwa artykuły wcześniej wspomniałem, bo Tusk i jego banda chcieli ostatecznie zniszczyć Polskę. Ten bój wygrałem w ostatniej chwili. To ja 10.04.2010r. w sobotę rano dłużej spałem, bo przez wiele tygodni toczyłem dniami i nocami bój w internecie o dobre imię ŚP. Prezydenta oraz PiS.

Czy mam prawo się martwic, że jakiś nawiedzony "matoł" nie zniszczy tego wszystkiego, np. wprowadzając podatek katastralny? Pański atak odbieram, jako obronę podatku katastralnego? Proszę się z tego wytłumaczyć? A w szczególności, czy PiS planuje ten podatek?

W 2005r. 3 i pół tygodnia przed wyborami dostarczyłem do siedziby PiS przy ul. Dąbrowszczaków 3 tematy szybko użyte w kampanii, które zwiększyły wasz wynik. Czy tego także mam żałować?

Obrazek użytkownika admin

07-12-2016 [20:44] - admin | Link:

Najbardziej "bolszewicki" to jest podatek od pracy. I ten jest w PL bardzo wysoki. A nieruchomości prawie zerowym podatkiem obłożone, jeśli nie liczyć tych kilkuset złotych na rok jakie trzeba płacić gminie. A to i tak kilkaset % więcej niż parenaście lat temu. Zyski z komercyjnych nieruchomości jak najbardziej, wynajem na cele bytowe - II kategoria. Ale trzecia to kataster od nieruchomości, których wartość przekracza powiedzmy 1 mln zł.

Tak samo PiS musi przywrócić podatek od spadków, który sam zniwelował. Nie może być tak, żeby fortuny przechodziły z pokolenia na pokolenie bez już żadnych zobowiązań wobec państwa. Powiedzmy też od wartości 1 mln.

Obrazek użytkownika piastolsztyn

07-12-2016 [21:26] - piastolsztyn | Link:

Czyli jest Pan za tym, bo tak należy zrozumieć Pańskie słowa, aby zrealizować ideę bolszewizmu i odebrać wszystko, cały dorobek, może poza wyjątkiem marnej klitki...?

Co do opodatkowania pracy, to wspomniałem przykład Rumunii, gdzie obcina się wszelkie haracze. A może wspomnę PiS z 2007r., gdzie śp. prof Gilowska ścięła tylko troszkę haraczu, parę zeta więcej w kieszeni Polaków i był duży wzrost gospodarczy, szybki spadek bezrobocia. Tylko prof. Gilowska nie była ekonomistą w sensie ścisłym, a w żadnym wypadku księgowym i/lub bankierem, jak Pan Morawiecki. Wiem, bo studiowałem u Niej, a Ona wiele opowiadała.

Tak na dobrą sprawę, ze spraw gospodarczych, to winienem napisać, jak ma należy zbudować/przebudować system podatkowy. Ja naprawdę odszedłem od polityki i jakoś nie pałam chęcią pisania. Niech inni zrobią choć kawałek tego, co ja. Może, jak będę się nudził, to napiszę coś, co będzie nosiło znamiona podręcznika ekonomii, tylko po co? Miłego dnia.

Obrazek użytkownika Domasuł

07-12-2016 [22:03] - Domasuł | Link:

Ja jestem zdecydowanie przeciwny podatkowi od spadku. Co to znaczy fortuny? Jesli ktoś w spadku dostaje kilka nieruchomości to jeszcze rozumiem, ale jeśli dziedziczy się powiedzmy dom po rodzicach, to placenie od tego podatku jest rozbojem dokonanym przez państwo na obywatelach. Zwyklym złodziejstwem. Tym bardziej ze nie ma pewności, gdzie te pieniądze powedruja. Ludzie sa generalnie zubożali. Panstwo będzie silne bogactwem swoich obywateli. Mowie o tych najuboższych. Ci z rzeczywistymi fortunami niejednokrotnie dorobili się na tym czy innym złodziejstwie (niestety takie sa fakty w tym kraju). Powtarzam, trzeba zadbac o zwyczajnego Kowalskiego. Spadek jest podstawa jego dobrobytu. Trzeba zrobić wszystko żeby ludzie nie musieli emigrować. To nie złodziejskie kasty emigrują; oni jezdza na wakacje na Karaiby i na Floryde.

Obrazek użytkownika Jabe

06-12-2016 [19:20] - Jabe | Link:

Podatek katastralny jest, o ile mi wiadomo, w świecie powszechny. Zagrożenie z jego strony polega na tym, że jeśli się go wprowadzi w wysokości jednego promila, prędzej czy później rząd wpadnie na pomysł zwiększenia go odrobinę. No i wkrótce będziemy mieli podatek jednoprocentowy.

Wymaganie wyższych opłat za nieruchomość w centrum dużego miasta jest zupełnie zrozumiałe, z pewnością bardziej niż podatek od wynagrodzeń, zwłaszcza progresywny. Nie jest w każdym razie bolszewicki. Nie bardziej niż inne podatki, jak na przykład wspomniana akcyza nałożona na pracę.

Acha, pogłówny to zupełnie inny podatek, panie fachowcze.

Obrazek użytkownika piastolsztyn

07-12-2016 [20:23] - piastolsztyn | Link:

Szanowny Panie, nie chcę być niegrzeczny, ale po argumentach typu ad absurdum poznaje się merytoryczne zera. O ile dobrze pamiętam, a może się mylę, pod stosownymi artykułami, m.in. linki w tym artykule, brał Pan udział w dyskusjach, gdzie spokojnie wyjaśniłem, dlaczego gwałtownie nie można podnieść poziomu wynagrodzeń i należy robić to stopniowo, etapami. W tym kontekście pisałem o tzw. efekcie "pajęczyny" (termin ekonomiczny). Nawet najbardziej liberalni autorzy piszą, że nie ma bogatego państwa bez bogatych obywateli.

A tak spytam, dlaczego chcesz Pan najbardziej bolszewickiego z podatków? Mówi się, że ludzie pracujcie, a przez pokolenia wasi potomkowie będą bardzo bogaci. Ten bolszewicki podatek ten dorobek odbierze. A jak już Pan chce bolszewizmu, to dlaczego chce Pan opodatkować tylko jedną formę własności, która w blisko 100% służy zaspokojeniu potrzeb bytowych i nie ma nic z charakterem komercyjnym.

A dlaczego nie chcesz Pan opodatkować innej formy własności, czyli pieniądze na koncie i w papierach wartościowych, które są czystą komercją. Proszę nie mylić tego z tzw. podatkiem Belki, bo ten opodatkowuje jedynie zyski z kapitału, a nie sam kapitał.

Jeśli ktoś chce sprawiedliwości i równego tratowania przez prawo, to opodatkowane powinno być jedynie komercyjne wykorzystanie nieruchomości, odpowiednik podatku Belki. No i sama logika, bo jaką wartość np. będzie miał 60-cio letnie mieszkanie w bloku za 40 lat, gdy ktoś zechce je sprzedać...?

Obrazek użytkownika Jabe

07-12-2016 [22:58] - Jabe | Link:

A ja pozwolę sobie zapytać wzajemnie, „dlaczego chcesz Pan najbardziej bolszewickiego z podatków”, tzn. podatku od zarabiania? Ja (też) nie napisałem, że jestem zwolennikiem bolszewickiego podatku (o którymkolwiek mowa).

Różnica pomiędzy pieniędzmi na koncie, a polem pszenicy w centrum miasta jest taka, że to pole zajmuje miejsce, a pieniądze na koncie – nie. Terytorium trzeba bronić, tego kosztownego bardziej niż łachy piachu na skraju wsi. A i infrastruktura też jest w takich miejscach droższa. Tak więc ten podatek ma pewien sens.

Nie odpowiada mi rozróżnienie na komercję i „zaspokajanie potrzeb bytowych”. Gdy ktoś podejmuje się działalności nastawionej na zysk, rzadko robi to dla zabawy, ale właśnie dla zaspokojenia potrzeb. (Nie to, że sugeruję opodatkowanie zabawy.) Podobnie, wytworzenie prądu tyle samo kosztuje, niezależnie czy zużywa go proletariusz czy „wyzyskiwacz” i dlatego powinien kosztować tyle samo. Zabawne, że gremia urzędniczo-ekonomiczne głowią się, jak zachęcić ludzi do inwestycji, wpierw opodatkowując komercję. Łapy precz.

————
Byłby Pan łaskaw napisać raz jeszcze, czemu ubogacanie obywateli metodami administracyjnymi powinno się odbywać na raty, bo nie przypominam sobie? Chętnie bym się przy okazji dowiedział, jaka to katastrofa nas spotka, gdy jakiś rząd lekkomyślnie zrezygnuje z regulacji płac. Ludzie będą darmo pracować? Kraj popadnie w ruinę?

Obrazek użytkownika piastolsztyn

08-12-2016 [03:59] - piastolsztyn | Link:

Szanowny Panie, majątek jest majątek i równość wg prawa oznacza m.in. równe traktowanie. W mieście nikt nie trzyma pszenicy, o czym Pan doskonale wiesz, ale za to w tym mieście się mieszka i choć takie mieszkanie można sprzedać, to koniec końców i tak trzeba go kupić i gdzieś mieszkać. A więc czynność sprzedaży, jeśli czemuś ma służyć, to albo poprawie standardu mieszkania, albo lepszemu dojazdowi do pracy, a nie komercji. I jak czegoś trzeba bronić, to pieniędzy na koncie, bo te mogą zniknąć online, a mieszkanie nie zniknie ot tak sobie.

Jeśli już ktoś chciałby coś opodatkować, to wg zasady równości wobec prawa, a więc także pieniądze na kontach.

Wspomniałem, co prawda lakonicznie, o Rumunii, gdzie wręcz znosi się wiele podatków i haraczy, w tym te od pracy, a pomimo tego wzrastają wpływy budżetowe.

Obrazek użytkownika Jabe

08-12-2016 [08:47] - Jabe | Link:

No cóż, pozostaje mi tylko poprzeć Pana w sprawie znoszenia podatków i haraczy. Przy okazji zwracam uwagę, że rozdęty budżet skłania rządzących do szukania dochodów na łapu-capu, a nie do prowadzania długofalowej polityki.