| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

takie rzeczypospolite będą...

Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych wielkimi krokami zbliżała się transformacja ustrojowa dyskutowaliśmy gorąco nad sposobami zreformowania państwa. W kwestii reformy szkoły wypowiadało się bardzo wiele osób nie koniecznie bezpośrednio związanych ze szkolnictwem. Ukuto wówczas specyficzne hasło, swoisty paradygmat:  „pieniądze idą za uczniem” proponując tak zwany „bon oświatowy”, który w intencji pomysłodawców miał połączyć konstytucyjne prawo do bezpłatnej oświaty z wolną konkurencją i stymulowanym przez nią wysokim poziomem usług. Twierdzono, że po wprowadzeniu bonu oświatowego szkoły zainteresowane finansowo aby przyciągnąć jak największą liczbę uczniów, będą starały się o wysoki poziom świadczonych usług, , dobre szkoły będą się rozwijać wynajmując nowe budynki, kupując nowoczesny sprzęt i zatrudniając najlepszych nauczycieli natomiast szkoły kiepskie, utracą klientów, podupadną i zostaną zlikwidowane. Wzorem miał być system oświatowy na Zachodzie gdzie współistnieje elitarne, drogie i dobre szkolnictwo prywatne oraz gorsza  bezpłatna oświata dla mas.  Wprawdzie bon oświatowy nigdy w sensie dosłownym nie został w Polsce wprowadzony jednak powstały liczne szkoły i uczelnie prywatne i na każdego ucznia zarówno szkoła publiczna jak i prywatna otrzymuje z budżetu odpowiednią kwotę.  Na przykład w publicznej szkole podstawowej subwencja oświatowa na ucznia wynosi około 800 złotych miesięcznie, a w niepublicznej połowę tej kwoty.
Rozwój prywatnej oświaty odsłonił paradoksalne zjawisko. Otóż wbrew przewidywaniom i wbrew oczywistości w szkołach publicznych w Polsce najczęściej uczą się i studiują dzieci ludzi bogatych, a dzieci osób niezamożnych korzystają ze szkół i uczelni prywatnych. W dodatku oświata publiczna utrzymuje się na o wiele wyższym poziomie niż szkoły prywatne, przysłowiowe „ szkoły tańca i różańca”. Można to sobie wyjaśnić w bardzo prosty sposób. Dzieci z zamożnych rodzin, które stać na kursy językowe, kursy przygotowawcze i korepetycje trafiają do prestiżowych szkół średnich a potem na prestiżowe uczelnie. W tych prestiżowych liceach, których nazwa działa przyciągająco i nobilitująco, jak nie przymierzając metka na firmowej odzieży, uczniowie nagminnie biorą korepetycje, aby się w nich utrzymać i dobrze przygotować do matury. Dzięki dobrze zdanej maturze dostają się na publiczne bezpłatne uczelnie. Dzieci  z rodzin niezamożnych szczególnie na prowincji trafiają do szkół gorszych. Brak im środków na kursy przygotowawcze i korepetycje. Rezygnują potem z publicznej uczelni w wielkim mieście i wybierają płatną prywatną niekoniecznie dobrą uczelnię w najbliższej okolicy, gdzie mogą dojeżdżać na zajęcia mieszkając w rodzinnym domu. 
Dobre wielkomiejskie szkoły średnie zapewniają sobie wysoki poziom nauczania nie tylko dzięki pracowitości nauczycieli. Przede wszystkim do szkół tych prowadzi się bardzo ostrą selekcję wstępną. Niektóre licea mają klasy złożone prawie wyłącznie z olimpijczyków. Znalezienie miejsca w takiej szkole to kwestia ambicji rodziców oraz ich możliwości finansowych. Przygotowania do dobrego liceum młodzież zaczyna już w pierwszej klasie gimnazjum uczestnicząc w kursach i korepetycjach.  Odpowiedni dobór uczniów jest gwarancją pedagogicznego  sukcesu szkoły. Wśród tych uczniów są osoby tak wybitne i samodzielne, że nie jest im potrzebny nawet najlepszy nauczyciel  oraz nie jest w stanie zaszkodzić nawet najgorszy. Utrzymanie się w „markowej” szkole takiej jak w Warszawie Rejtan, Batory czy Staszic dla słabszych uczniów nie jest jednak sprawą łatwą. Skazani są na korepetycje z wielu przedmiotów. Rodzicom zależy na prestiżowej szkole z oczywistych względów. Poza marką szkoły ważne jest żeby dzieci nawiązały odpowiednie znajomości i przyjaźnie, które będą procentować w ich dalszym życiu. Podobne są motywy rodziców na całym świecie, jednak we Francji czy w Anglii prywatna szkoła oprócz prestiżu gwarantuje odpowiedni poziom nauczania.  Tak się jednak składa, że w Polsce zarówno poziom jak i prestiż  gwarantują przede wszystkim szkoły publiczne. Większość szkół prywatnych w trosce o zapewnienie sobie odpowiedniej dla utrzymania szkoły liczby osób płacących czesne nie przeprowadza ostrej selekcji kandydatów. Kiepski dobór uczniów utrudnia utrzymanie pożądanego poziomu nauczania. Co więcej niektórzy rodzice mający kłopoty wychowawcze z dziećmi traktują szkołę prywatną jako azyl dla tych dzieci i są skłonni płacić niebagatelne sumy za swój i dzieci święty spokój.  
Znane i oblegane szkoły średnie takie jak Staszic czy Batory nie poszerzają swej działalności, nie wynajmują nowych budynków i nie tworzą filii. W ten sposób rozwijają się natomiast często tak zwane szkoły „ naszych dzieciaków” czyli w Warszawie Bednarska, Przymierze Rodzin, czy szkoły Sternika. Ich elitarność sprowadza się do doboru kandydatów według specjalnego klucza dzięki odpowiednio przeprowadzanym egzaminom wstępnym.  Bywa że rozmowa kwalifikacyjna jest punktowana tak samo jak wszystkie egzaminy przedmiotowe łącznie. Młodzież tych szkół, podobnie jak ich rodziców charakteryzuje specyficzne pojmowanie własnej elitarności jako wrodzonego przywileju nie związanego w żaden sposób z obowiązkami  wobec społeczności,  ani zaletami ducha czy intelektu.
Podobnie jak koncepcja bonu oświatowego nie sprawdziły się w Polsce arbitralnie przyjęte teorie dotyczące gimnazjów. Gimnazja nie przybliżyły oświaty dzieciom z małych ośrodków, nie poprawiły poziomu nauczania, nie zlikwidowały szkolnych problemów takich jak narkotyki i przemoc szkolna. Wręcz przeciwnie stały się wylęgarnią szkolnej patologii, rodzajem getta w którym gromadzi się i rządzi młodzież w trudnym wieku. Koncepcja oświaty spiralnej ( wielokrotne omawianie tych samych zagadnień na rzekomo coraz to wyższym poziomie), oraz system oceniania uczniów za pomocą testów rozłożyły do końca polską oświatę.
 Program naprawczy rozpoczynający się od likwidacji gimnazjów i przywrócenia czteroletniego liceum jest tu najlepszym rozwiązaniem. 

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika Jabe

Rejonizacja ante portas. To było za Gierka?

Obrazek użytkownika izabela

Przepraszam, że się wtrącam w dyskusję pomiędzy Panią Anią i Panem Markiem. Aby wykształcona osoba musiała pracować w kraju który ją wykształcił można jak za komuny zamknąć granice. Ale nie o to chyba chodzi. Żeby chciała pracować w kraju, powinna móc zarabiać tyle co poza krajem i mieć takie same szanse rozwoju. Jak na razie mało realne. Myślimy cały czas z punktu widzenia tej osoby. W tym rozumowaniu kryje się jednak założenie, że wystarczy duża liczba wykształconych osób aby kraj rozkwitał ekonomicznie i społecznie. To nie koniecznie jest prawda. W ZSRR nie brakowało jak wiadomo ludzi wykształconych i bardzo wybitnych naukowców a jednak kraj podupadał gospodarczo i ludzie żyli w nędzy. Na pytanie co jest ważniejsze struktura czy ludzie odpowiem- i struktura i ludzie. Najlepiej byłoby gdyby ludzie chcieli inwestować w siebie w kierunku pożądanym społecznie. Łatwo sobie wyobrazić kierunek niepożądany. Ktoś uczy się strzelać, bo chce zostać drogim killerem. Wyższe studia to tak czy owak inwestycja indywidualna. Założenie, że społeczeństwo opłaca komuś studia medyczne czy prawnicze po to żeby był dobrym lekarzem czy adwokatem i mógł bardzo drogo sprzedawać swoje usługi jest trochę niesprawiedliwe. Kowalskiego nie stać żeby kształcić dzieci a musi się składać na kształcenie dzieci Nowaka, żeby potem bulić im za usługi podczas gdy jego dzieci będą kopać rowy?Poza tym jak w przypadku medycyny spora liczba absolwentów natychmiast wyjeżdża za granicę gdzie zarobki są wyższe i Nowak nic nie otrzyma za swoje pieniądze. Nawet lepszych choć drogo opłacanych usług świadczonych przez dzieci Kowalskiego.

Obrazek użytkownika mjk1

Najpierw wyjaśnienie. Nazywam się Michał Kaczmarczyk. To że figuruję tutaj pod nazwą mjk1, wiąże się prawdopodobnie z procesem rejestracji, gdzie zapewne kazano wpisać identyfikator i tak już zostało (j od drugiego imienia Jacek a 1 dlatego, że mjk już było w systemie).
Co do samego wpisu, to niestety znowu potwierdza Pani, jak i Pani Anna, słuszność przytoczonej przeze mnie zwrotki wspomnianego poety. Nie można rozpatrywać samego szkolnictwa w oderwaniu nie tylko od gospodarki, ale całego szeroko pojętego systemu społeczno gospodarczego Państwa. Zadałem proste pytanie, co należy zrobić, aby człowiek zechciał świadczyć pracę. Nie w PRL-u, nie w ZSRR, ale tu i teraz w obecnie panujących realiach. To jest podstawa i jednocześnie założenie. Błędna odpowiedź to błędne założenia a na podstawie błędnych założeń nie można dojść do prawidłowych wniosków. Nie pytam, żeby kogokolwiek egzaminować, tylko na podstawie odpowiedzi przejść do dalszych wyjaśnień.
Potraficie Panie odpowiedzieć na tak proste pytanie?

Obrazek użytkownika izabela

Szanowny Panie Michale. Zlituj się Pan i podaj odpowiedź. Żeby człowiek zechciał świadczyć pracę na ogół trzeba mu godziwie zapłacić. Żebym ja zechciała świadczyć pracę- musi mnie ona zainteresować. Własnie podjęłam się uporządkowania księgi stadnej pewnej stadniny. Dodam, że to problem raczej kombinatoryczny, czyli matematyczny niż zootechniczny. Nie mogę się zatrudnić w tej stadninie bo jestem po prostu za stara. Na wszelki wypadek nie rozmawiałam o finansach. Jeżeli podam za niskie honorarium za to zlecenie albo przyznam się, że gotowa jestem pracować za darmo zdyskwalifikuje mnie to całkowicie w oczach zatrudniających. Zostanę uznana za niebezpieczną wariatkę. Jeżeli podam honorarium za wysokie organ nadzorczy zgłosi zastrzeżenia, a mnie w tym przypadku pieniądze nie interesują. Sama nie wiem jak to rozegrać, jak optymalizować.

Obrazek użytkownika mjk1

Przepraszam, że dopiero teraz, ale czasami nie ma czasu siąść przed komputerem.
Żeby ktokolwiek zechciał świadczyć pracę niekoniecznie trzeba mu zapłacić. Na pewno jednak trzeba go wynagrodzić a to różnica dość zasadnicza.
Zanim wyjaśnię pozwoli Pani, że odniosę się do wpisu Pani Anny Boryckiej, bo to ważne i wiąże się z tematem. Pani Anna nie ma racji pisząc, że najlepszą motywacją do pracy jest głód. Głód jak i każdy przymus, jest złym doradcą we wszystkim. Państwa w których nie stosuje się przymusu pracy, są na zdecydowanie wyższym poziomie niż pozostałe. W krajach gdzie pracownicy są dobrze wynagradzani ludzie pracują krócej, wolniej a jednocześnie mają wyższą wydajność. Pracownicy też dużo chętniej chodzą do pracy, nawet ci do mieszania cementu. Nawet dzieci nie przymuszane, wobec których nie stosuje się systemu kar a jedynie wynagradza, zachowują i uczą się lepiej od pozostałych. Żeby była jasność, tzw. bezstresowe wychowanie w propagowanej formie z wychowaniem nie ma absolutnie nic wspólnego. Podobnie płacenie dzieciom za stopnie, nie jest wynagradzaniem a patologią.
Wracając do zasadniczego tematu, muszę wyjaśnić na czym samo wynagrodzenie polega. Istotą wynagrodzenia jest tylko i wyłącznie zapewnienie pracownikowi możliwości nabycia dóbr a to wcale nie musi być realizowane za pomocą pieniędzy. Można to zaobserwować nawet teraz i to w naszym kraju. Lepiej jednak byłoby pokazać to na przykładzie krajów, w których to zastosowano i jakie osiągnięto rezultaty. Tu jednak musiałbym zacząć od omówienia teorii profesora Knappa a tego Pani sobie ostatnio nie życzyła, nazywając jego teorie utopią. Jeżeli jednak zmieniła Pani zdanie, chętnie będę kontynuował ten temat.
Pozdrawiam Panią.

Obrazek użytkownika izabela

Zmieniłam zdanie i chętnie poznam Pana zdanie na temat teorii profesora Knappa. Może mógłby Pan umieścić tekst na ten temat. Szkoda ciekawych informacji na komentarz do tekstu, który dawno znikł. Pozdrawiam Pana serdecznie.

Obrazek użytkownika mjk1

Witam.
Zgodnie z Pani sugestią, zgłosiłem chęć założenia bloga i zostałem odesłany do kolejki oczekujących, bez podania miejsca w owej kolejce. Nie wiem co to oznacza w języku Admina, ale czekam cierpliwie.
Pozdrawiam Panią.

Obrazek użytkownika Admin

Skoro ponad 90% piszących na NB wydziwia o niczym albo uprawia propagandę a administracja stosuje cenzurę, może lepiej poszukać innego miejsca do umieszczenia na stronie głównej tego jednego tekstu?

Obrazek użytkownika mjk1

Szanowny Adminie.
Może się Pan nie zgadzać, ale uważam, że 90% tekstów porusza tematy zastępcze, być może dla kogoś ważne, niestety nieistotne dla pomyślnego rozwoju i przyszłości naszego kraju, a o to chyba w pierwszej kolejności chodzi. Uważam też, że większość z pozostałych 10% uprawia propagandę na rzecz rządzącej obecnie opcji. Jeżeli na portalu, tekst ukazuje się dopiero po zatwierdzeniu przez Administratora, to portal ten cenzuruje wypowiedzi a cenzorem jest Admin. Osobiście znalazłem tylko jedno forum, gdzie nie ma cenzury i tekst ukazuje się natychmiast po naciśnięciu klawisz wyślij. Jest nim forum Radia Wnet.
Jeżeli już postanowił Szanowny Admin złamać tajemnicę korespondencji, o co nie mam absolutnie pretensji, to wypadało poinformować, forumowiczów, że na portalu publikują też autorzy, którzy poruszają ważne tematy i zadają interesujące pytania o czym wyraźnie napisałem w prywatnej korespondencji.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Admin

Nie zdradziłem skąd przytoczone wyżej opinie, równie dobrze mógły być z komentarza. A co do przywoływanie korespondencji Pan sam do niej pierwszy nawiązał "językiem Admina" itd. O co też nie mam pretensji. Musiałem jednak odpowiedzieć, skoro zostałem wywołany do tablicy. Podsumowując, ma Pan oryginalny sposób zabiegania o przywilej prowadzenia bloga. I chyba nie dziwi się Pan, że decyzja musi być w związku z tym odmowna.

Obrazek użytkownika mjk1

Nie dziwię się, choć wolałbym, aby zamienił Pan: "oryginalny" na "uczciwy".

Obrazek użytkownika Jabe

Dotąd Mjk1 zajmował się zadawaniem sokratejskich pytań. Już sama możliwość, że napisze coś od siebie jest intrygująca.

Obrazek użytkownika mjk1

Szkoda jednak, że na żadne nie potrafiłeś odpowiedzieć a po moich wyjaśnieniach, nigdy nie znalazłeś ani jednego kontrargumentu. Do Sokratesa nikt mnie jeszcze nie porównał, więc naprawdę szczerze dziękuje i pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Jabe

Nie przypominam sobie owych wyjaśnień. Dlatego to takie intrygujące. Szkoda.

Obrazek użytkownika mjk1

Jabe.
Naprawdę nie pamiętasz moich wyjaśnień, jak można dać wszystkim 500 na dziecko, nie zabierając jednocześnie nikomu ani grosza?

Obrazek użytkownika mjk1

Jabe.
Pamiętasz, czy powtórzyć?

Obrazek użytkownika Jabe

Niech Pan lepiej kupi beczkę wazeliny i spróbuje admina przebłagać.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Gość chciałby sobie dorobić na propagowaniu tutaj pewnej starej filozofii. Znów chcą obiecywać szklane domy.

Obrazek użytkownika mjk1

Jeżeli portal wynagradza za napisanie tekstu, to oświadczam, że zrzekam się wynagrodzenia na cel jaki Szanowna Pani sama wyznaczy. Gdyby dodatkowo wyjaśniła Pani, na jakiej podstawie twierdzi, że obiecuję szklane domy, byłbym wdzięczny. Proszę tylko nie pomylić szklanych domów z miastami - ogrodami, bo możemy się nie zrozumieć.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

Droga pani Izabelo. Ponieważ dyskusja zbliża się do końca to poruszę jeden temat związany z reformą edukacji.
Cały czas przewija się przekonanie, że w edukacji nastąpiła jakaś pomyłka, "ktoś źle pomyślał" i trzeba to naprawić. Otóż nikt źle nie pomyślał, wszystko było dokładnie przemyślane a cała "reforma edukacji" po 89r była tylko realizacją planu z zakresu inżynierii społecznej, przeprowadzonego na Polakach. Dlaczego zlikwidowano szkoły zawodowe? Po prostu było wiadomo, po doświadczeniach z roku 56, 70 i 80, że robotnicy, zwłaszcza dużych zakładów, byli jedyną grupą społeczną będącą w stanie zagrozić każdej władzy, realnie się sprzeciwić i przeszkodzić w planach tych, co planowali Polskę przeprowadzić w wymyślonym kierunku. Do tego silnie religijną i konserwatywną, /tu np. żadna pederastia i gender nie przejdzie/.
Jednym z kolejnych etapów tego samego zamysłu z dziedziny inżynierii społecznej, było przepuszczenie możliwie maksymalnej ilości młodej populacji przez uczelnie,/i zarobienie jeszcze na tym/ gdzie czekali już w roli "autorytetów" ale i nadzorców, pełne uzależnienie, dużo czasu na socjotechnikę społeczną, "ich" ludzie na uczelniach w roli profesorów. Oczywiście otoczka medialna, promocja wyższego "wykształcenia" dla wszystkich. Lustracja by w tym przeszkodziła. Przecież na niektórych uczelniach w 89r na 20- tu profesorów z 10-iu byli z PZPR-u, ilu TW się nie zliczy, i w tym kilku , może, "naszych", zresztą zdominowani.
Operacja w dużej części się udała a czym świadczy stosunkowo niskie jednak poparcie dla PiSu, kilka rzeczy jednak w tym procesie inżynierii społecznej na populacji Polaków przeszkodziło. No ale wielu po uczelniach trafiło na wózki widłowe, za bary jako barmani, jako kierowcy. Z gospodarczego punktu widzenia to niespotykane w świecie zmutowanie.
Zdrowe ekonomicznie państwo wchłonie każdą grupę, każdy może się do czegoś przydać, najmniej i najbardziej zdolni, to jest sprawa drugorzędna. PiS próbuje przerwać plany tej inżynierii i wrócić do źródeł.To całe lata.

Obrazek użytkownika mjk1

Wszystko o czym Pan napisał to prawda. Z jednym jednak nie mogę się zgodzić. Nie widzę nic w działaniach PiS, co wskazywałoby na jakąkolwiek chęć zmiany, nie tylko w szkolnictwie. Jeżeli ma Pan jakieś informacje na ten temat, chętnie się z nimi zapoznam. I jeszcze jedno, może najważniejsze. Planu nie trzeba a nawet nie należy, rozkładać na lata. To można zrobić praktycznie z dnia na dzień. Pozdrawiam Pana.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

O nie, nie posiadam żadnych "informacji". Ale dzieje, się dzieje.Chociażby wojsko, ale jest wiele pól. Na poziomie centralnym robi się sporo. Lecz cóż to 10 miesięcy. Na poziomie lokalnym raczej niewiele. W szkolnictwie będzie duuuży opór.No i realizować to mają ludzie, którzy się będą opierać. Ciężka sprawa. W gospodarce łatwiej. Ale każdy to widzi inaczej, nie zawsze czas na pisanie. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika mjk1

Witam.
Jeżeli chodzi o wojsko, to nie chce mi się wierzyć, że po zaledwie roku z armii, jak twierdziło PiS, złożonej w 75% z urzędników, nagle staliśmy się znaczącą siłą w Europie. Tu jednak nie wszystko jest jawne, więc może i tak jest.
Mnie natomiast przeraża stan gospodarki na którą PiS nie ma żadnego pomysłu. Swiadczy o tym, nie tylko zwijanie przemysłu, choćby górnictwa, ale sam program 500+, który jest niczym innym jak tylko przelewaniem z pustego w próżne. Od mieszania herbata nie robi się słodsza. Poza tym jak słyszę o rozmowach Morawieckiego w londyńskim City, których rezultatem ma być przeprowadzka jego części na teren naszego kraju, to raczej należy się bać, nie cieszyć. Wszystkie działania obecnych władz zapowiadają kontynuację polityki poprzedników a nie jakakolwiek zmianę. Nie widzę niestety nic pozytywnego.
Pozdrawiam Pana.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Jak chcesz zobaczyć czym jest program 500+ zajrzyj do znajomej rodziny gdzie są dzieci. Taką pisaniną, właśnie przelewasz gostek z próżnego w puste. Chyba już Ci pisałam żebyś sprawami społecznymi się nie zajmował? To zbyt trudne dla Ciebie, albo zbyt palące, bo to niewątpliwy sukces PiS.

Obrazek użytkownika mjk1

Jeszcze raz powolutku. Nie jest żadnym sukcesem, kogokolwiek, nie tylko PiS, jeżeli zabiera się pieniądze tym którzy je mają i darowuje, tym, którzy ich potrzebują. Jest to, niezależnie od szlachetnych intencji, przelewaniem z pustego w próżne.
Nie ulega też najmniejszej wątpliwości, że rodzinom owe 500+ jest naprawdę potrzebne.
O ile sobie przypominam, to kilkakrotnie zadawałem na Naszych Blogach pytanie, czy znane są komukolwiek rozwiązania, gdzie dano potrzebującym, nie zabierając jednocześnie nikomu ani grosza. Nie odpowiedział nikt!
Ciekawsze jest jednak coś innego. Jak napisałem jak to można zrobić, bez negatywnych skutków dla gospodarki, i podałem konkretny przykład, jak to się robi obecnie w wielu krajach, wszyscy krytykanci solidarnie zamilkli.
Jak więc sądzisz Kochana Aniu, można dać potrzebującym nie zabierając jednocześnie nikomu, czy nie?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Czy Ty wiesz co to jest Budżet państwa, chyba nie? Wyjaśniam: Budżet to głównie nasze podatki i inne daniny i dochody. Tak więc to co Rząd wydaje, w większości zostało komuś zabrane. To nasze Polaków pieniądze krótko mówiąc.

I znów zostałeś zaorany. Ostrzegałam abyś sobie odpuścił te tematy bo się doszczętnie ośmieszasz.

Obrazek użytkownika mjk1

Kochana Aniu.
Ja naprawdę wiem, zarówno o czym piszę, jak i o co pytam.
Jeszcze raz, jeszcze wolniej i bardziej precyzyjnie.
Masz całkowitą rację, że w tej chwili Rząd Beci naszej ukochanej, podobnie jak wszystkie poprzednie Rządy wydaje tylko i wyłącznie to, co mam zabiera w podatkach i to, co pożycza. Pożycza, jak zapewne wiesz, w bankach komercyjnych, ponieważ pożyczania w Narodowym Banku Polskim, który jak sama nazwa wskazuje, jest własnością Narodu, zabrania mu Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej.
Teraz skup się proszę.
Ja pytałem czy możliwa jest taka sytuacja, że Rząd wypłaca np. 500+ na dziecko, nie finansując tego ani z podatków, ani z pożyczek?
Napisałem też, co istotne i bardzo ważne, że są w UE kraje, gdzie stosuje się takie rozwiązania. Wypłaca się potrzebującym określone kwoty, nie finansując tego ani z podatków, ani z pożyczek.
Jak uważasz, jest to możliwe, czy nie?

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu.
Pług się zepsuł, czy paliwa zabrakło?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Pani Izabelo

Dziękuję za rozwinięcie mojej myśli. Jak pogodzić Kowalskiego, Nowaka i interesy państwa/społeczeństwa? Według mnie, niezbędna jest pełna odpłatność za naukę. Poniżej w postach podałam szczegółowe rozwiązanie. Równych szans to Polak z bogatymi społeczeństwami jeszcze długo mieć nie będzie, więc na drenaż naszych mózgów tym bardziej nie powinniśmy pozwolić. Jeśli jednak ktoś bardzo chce szybko wyrównać te szanse, niech to robi za własna kasę. Tak jest uczciwie.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

"Założenie, że społeczeństwo opłaca komuś studia medyczne czy prawnicze po to żeby był dobrym lekarzem czy adwokatem i mógł bardzo drogo sprzedawać swoje usługi jest trochę niesprawiedliwe. Kowalskiego nie stać żeby kształcić dzieci a musi się składać na kształcenie dzieci Nowaka, żeby potem bulić im za usługi podczas gdy jego dzieci będą kopać rowy?Poza tym jak w przypadku medycyny spora liczba absolwentów natychmiast wyjeżdża za granicę gdzie zarobki są wyższe"

1. Efekty łatwo przewidzieć, lekarze tylko i wyłącznie z rodzin lekarskich, podobnie jak prawnicy z rodzin prawniczych. Czyli nie zdolności tylko koneksje i pochodzenie decydować będą o tym kto kim jest w społeczeństwie.

2. Obecnie lekarz bez pleców może wyjechać za granicę, w pewnych dających się opisać warunkach może być co najwyżej parobkiem - zastąpić tych przedwojennych białoruskich.
Ot chytry plan Szanownej Pani Izabeli.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Wykształcenie jest indywidualną inwestycją na całe życie, pora więc aby Polacy wzięli za to pełną odpowiedzialność. Bo w obecnym systemie nauczania, kształcimy często na potrzeby obcych gospodarek za darmo. Polska często nic z tego nie ma, a ponosi ogromne koszta.
Dlatego jestem zwolenniczką systemu 100% odpłatności za naukę powyżej 7 klas szkoły podstawowej. W ramach pomocy biedniejszym, państwo powinno dać rodzicom możliwość wzięcia nisko oprocentowanego kredytu na naukę dzieci, ze spłatą rozłożoną na wiele lat. Można to także zorganizować w jakiś system stypendialny z wekslem do spłaty w momencie ukończenia nauki i podjęcia prtacy.

Obrazek użytkownika mjk1

Niestety nie, kochana Aniu.
Państwo ma obowiązek kształcić młodych ludzi przede wszystkim na potrzeby rodzimej gospodarki. Żeby jednak to robić, musi przede wszystkim mieć i rozwijać własną gospodarkę. Przykład? Proszę bardzo. W Polsce wg PO, PiSu i wszystkich pozostałych brakuje 3 000 000 mieszkań. Znając stan, a raczej ruinę pozostałych lokali mieszkalnych, prawdopodobnie trzy razy więcej. Państwo ma więc obowiązek zrobić wszystko, aby te mieszkania zapewnić. Jeżeli Państwo nie wie, co należy zrobić, aby firmy, czy ludzie zechcieli owe mieszkania budować, to niech szanowne Państwo zapyta tych, co wiedzą. Może Ty, wszystkowiedząca i wolnorynkowa Aniu, podpowiesz naszemu Państwu, co należy zrobić, aby ludzie czy firmy zechciały budować owe domy i mieszkania? Możesz przy okazji podpowiedzieć, co zrobić, aby nauczyciele zechcieli dobrze i uczciwie kształcić naszą młodzież?
Śmiało Aniu, masz okazję wykazać się wiedzą.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Marku (?)

Obowiązki państwa we wszystkich dziedzinach widzę trochę inaczej niż Ty, ale to nie tutaj dyskusja na ten temat.
Dyskusja i notka są o szkolnictwie. Nie lubię słowa urynkowienie, wolę racjonalizację systemu szkolnictwa. Nic tak nie motywuje do tej racjonalizacji jak zaangażowanie właśnie własnych pieniędzy przez obywateli. Państwo nie może odpowiadać za błędne decyzje np. tzw. wiecznych studentów czy finansować uzawodowienie przyszłych emigrantów - wielu Polaków to deklaruje podczas studiów. Proszę bardzo, chcesz to szukaj pracy po studiach gdzie chcesz, ale za naukę płać tu i teraz. Jedyny obowiązek jaki powinno mieć państwo w szkolnictwie, to zapewnić dostęp do wszelkich szkół i wykształcenie za darmo na poziomie podstawowym. Dorzucę do wcześniejszej propozycji, możliwość odpisania od podatku kwot przeznaczonych na naukę i kredyty z tym związane.

Obrazek użytkownika mjk1

„Widzisz Aniu, jak Ty nic nie rozumiesz”. To z „Seksmisji” a teraz poważnie.
Finansowanie nauki jest inwestycją. Większość twierdzi, że najtańszą. Każda inwestycja powinna przynieść korzyści – niekoniecznie materialne. Żeby tę korzyść przyniosła, należy wykształconemu człowiekowi stworzyć warunki do wykorzystania nabytej wiedzy w praktyce, lub dalszego jej pogłębiania. Od tego właśnie trzeba zacząć. Jeżeli tego nie zapewnimy (Państwo nie zapewni) zawsze znajdzie się ktoś, kto zapłaci i za studenta i za jego naukę, jeżeli zwietrzy w tym interes.
Dalej więc pozostaje aktualne pytanie, co należy zrobić, aby wykształcona osoba chciała pracować dla kraju, lub dalej się kształcić.
Potrafisz odpowiedzieć Aniu?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Odpowiedź wynika z dwóch moich postów. System stypendialny i kredytowy spowoduje to, że sponsor lub grupa sponsorów będzie finansowała te kierunki nauki które będą potrzebne gospodarce.

Jeśli ktoś chce studiować w Akademii Sztuk Pięknych, a na co dzień jego głównym zajęciem jest przysłowiowe wyprowadzanie pieska, to niech to robi na własny koszt.

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu, skup się proszę.
Pytanie brzmiało dokładnie: co należy zrobić, aby wykształcona osoba chciała pracować dla kraju?
Odpowiedziałaś: „System stypendialny i kredytowy spowoduje to, że sponsor lub grupa sponsorów będzie finansowała te kierunki nauki które będą potrzebne gospodarce”.
To jest odpowiedź na pytanie o sposób finansowania nauki!!!
Ja pytam, co należy zrobić, aby wykształcona już osoba chciała pracować dla naszego kraju a nie dla obcego?
Potrafisz udzielić odpowiedzi czy nie?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Myślałam że to rozumiesz. Stypendia czy kredyty zwykle w takim systemie będą umową docelową - czyli w skrócie: ja finansuję Twoją naukę a Ty mi to w przyszłości odpracujesz. To ja będę poszukiwała tych co w przyszłości zagwarantują rozwój mojej firmy, zabezpieczając odpowiednią kadrę na planowane nowe stanowiska lub zwalniane przez emerytów. Jeśli nie chcesz żadnych zobowiązań, to płać za naukę z własnej kieszeni. Tak powinien działać zdrowy system na linii nauka - gospodarka. Wytłumaczyłam Ci najprościej jak to możliwe.

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu, nie gniewaj się, ale ja nie pytałem o sposób finansowania nauki.
Zadałem zupełnie inne pytanie, które powtórzę jeszcze raz:
Co należy zrobić aby absolwent chciał pracować dla kraju (krajowej firmy) a nie dla obcej?
Absolwent nie tylko polskiej uczelni, ale także niemieckiej, czeskiej, angielskiej czy jakiejkolwiek. Jak zachęcić go do pracy dla naszego kraju? Sposób finansowania nie ma tu nic do rzeczy.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

:)

Trzeba zrobić dokładnie to, co pisałam w poprzednich postach. Społeczeństwo nie powinno łożyć na naukę ludzi którzy później chcą dyktować nam własne warunki. Jeśli chcą te warunki dyktować, to niech wyuczą się za własne pieniądze. Ilu takich będzie? Garstka - i wtedy niech jadą za pracą gdzie chcą. Większość jednak przyjmie prawa rynku i współzależności między nauką a gospodarką. Płacę więc wymagam! Socjalizm to już historia, więc za darmo to nawet w pysk już nie dają. Zdaję sobie sprawę że wykorzenienie sowieckiej mentalności to praca na dwa pokolenia, ale innej drogi nie ma.

Prezentujesz typową postawę roszczeniową: Skończyłem studia i to państwo powinno mieć zmartwienie czy mam odpowiednie warunki itd. A ja Ci mówię tak: Skoro nie pomyślałeś wcześniej jak sobie zapewnić wsparcie i szansę na pracę za odpowiednie pieniądze, zanim rozpocząłeś studia, TO JEST TO WYŁĄCZNIE TWÓJ PROBLEM, i za to powinieneś wcześniej zapłacić. Chcesz być wolny i niezależny? To nie wyciągaj rączek po kasę podatnika, zapłać za swoją wolność w nauce i wtedy spróbuj na wolnym rynku cokolwiek dyktować. Powodzenia.

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu. Jeszcze raz spróbuj się skupić. Proszę!
Ja nie pytam o sposób finansowania szkolnictwa!
Jesteś tylko Ty i jakiś człowiek (osoba).
Chcesz, żeby ten człowiek wysprzątał Twoje mieszkanie.
Co musisz zrobić, aby ten człowiek chciał wysprzątać Twoje mieszkanie?
Szerzej, co trzeba zrobić, aby zachęcić kogokolwiek do pracy?
Inaczej co należy zrobić, aby ktoś zechciał pracować?
Rozumiesz pytanie i potrafisz odpowiedzieć, czy nie?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Zachęcać do pracy? Ktoś robi łaskę że zarabia na swoje utrzymanie i płaci swoje rachunki? No dobrze, więc najlepszą zachętą do pracy jest głód - rozumiesz? No jest jeszcze podaż, popyt i takie tam różne prawa wolnego rynku, no ale w sowieckiej mentalności to rzeczy nieistotne: BO PAŃSTWO MUSI,BO PAŃSTWO MA OBOWIĄZEK. To już przerabialiśmy i ten system 30 lat temu upadł z wielkim hukiem.

Obrazek użytkownika mjk1

Jeszcze krócej, może tym razem się uda.
Co musisz zrobić Ty osobiście, aby najedzony człowiek zechciał wysprzątać Twoje mieszkanie?

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Wystawiam ofertę pracy i wybieram najtańszą propozycję, oczywiście po sprawdzeniu referencji. No i myślę że w końcu zrozumiałeś? Zapotrzebowanie na rynku jest czynnikiem decydującym, i naprawdę, mało mnie interesuje czy wysprząta mi mieszkanie inżynier czy pani z doktoratem, albo ktoś kto w ogóle nie ma wykształcenia. W tym przypadku jedno musi umieć, musi dokładnie, szybko i tanio posprzątać.

Obrazek użytkownika mjk1

Pięknie Aniu.
Wybrałaś już odpowiednią ofertę, spisałaś umowę, lub uzgodniłaś warunki ustnie, pracownik wysprzątał mieszkanie tak, jak chciałaś, co więc musisz teraz zrobić?

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu, skoro nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie - odpowiem.
Aby pracownik zechciał świadczyć pracę, należy go wynagrodzić.
Tyle, tylko tyle i aż tyle.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Jabe

No toś Pan panią Anię oświecił.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

:))))

To jest to Twoje lekarstwo na emigrację? Sugerujesz że dlatego wyjeżdżają bo nikt im nie chce płacić za pracę?
Odpuść sobie dyskusje na temat oświaty i gospodarki.

Obrazek użytkownika mjk1

Kochana Aniu.
Przede wszystkim najpierw gospodarka, potem oświata, nigdy w odwrotnej kolejności..
Po drugie i najważniejsze, ja nie napisałem płacić tylko wynagrodzić!!!
Jeżeli widzisz różnicę pomiędzy zapłacić a wynagrodzić, to powinnaś odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Polsce nie budujemy mieszkań, których brakuje, skoro wszystko do ich budowy mamy materiały, sprzęt i chętnych do pracy?
Jeżeli nie widzisz różnicy nie odpowiesz.
Jabe Ci nie pomoże, bo nie potrafi.
Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Anna Borycka

Nie, ciemniaki nie zbudują dobrej gospodarki i nie będą mądrze rządzić. To Lenin propagował takie hasła, że nawet kuchta może rządzić i gospodarzyć :)
Odpuść sobie także tematy społeczne. Żyjemy już w innej epoce.

Obrazek użytkownika mjk1

Aniu ukochana, oczywiście, że żyjemy w innej epoce i w tejże epoce mamy w kraju materiały sprzęt i ludzi chętnych do budowy domów. Dlaczego ich nie budujemy tu i teraz? Czego nam brakuje? Lenina i kucharki już dawno nie ma, a ciemniaki uciekły z Tuskiem do Brukseli.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.