Moja lekcja historii dla posła Grupińskiego + apel do mediów

Prezydent Andrzej Duda dla retorycznych popisów i przypodobania się prezesowi PiS zakłamuje historię i "podporządkowuje ją swoim prymitywnym, ideologicznym poglądom" - ocenił poseł PO Rafał Grupiński, który w ten sposób odniósł się do wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy w Gdańsku w czasie uroczystości pogrzebowych Inki i Zagończyka.

Ponieważ nie zgadam się z powyższą opinią postanowiłem napisać do posła Rafała Grupińskiego.

Szanowny Panie Pośle,

Postaram się teraz Panu wytłumaczyć, kto i jak historię zakłamywał i swoim prymitywnym ideologicznym poglądom podporządkowywał, a także podpowiedzieć dziennikarzom, co powinni teraz zrobić.

Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji,piszę prowincji a nie ze wsi, by prawdziwych polskich chłopów nie urazić, przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. Brano głównie tych „nijakich” i bez charakteru.

W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich bloki, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa. To z tych właśnie szeregów wywodzili się oprawcy Inki i Zagończyka.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”. Ta grupa społeczna od inteligencji „starej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała, świadomości, bądź jej nie dopuszczała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli, a jeszcze żyjący nadal popierają wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. Zaś z tej grupy wywodzili się ludzie, którzy wtedy, gdy "Solidarność" walczyła o wolność, oni, w zaciszu swoich gabinetów tworzyli na sępa obłudne pryncypia Trzeciej RP. Z tej grupy pochodzili także szubrawcy, którzy w nocy z 4 na 5 czerwca pamiętnego roku 1989, kiedy „upadła” komuna, rozbili młotem nagrobną tablicę z nazwiskiem mojego Ojca Akowca, którego ubecja wykończyła w roku 1952. 

Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. Otóż nic bardziej złudnego, gdyż proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez pewnego redaktora wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast.

W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komuny, materiał ludzki został wykorzystany, trzeba przyznać genialnie, przez owego redaktora poczytnej Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli utwierdzenie ludzi w poczuciu społecznego awansu.

Mechanizm psychologiczny tej chytrej sztuczki jest następujący.

Otóż, jeśli garbatemu powiedzieć, że się prosto trzyma, to, choć wie, że tak nie jest, chętnie w to uwierzy. Jeśli szarej myszce ktoś powie, że wygląda jak hollywoodzka gwiazda też się nie oprze pokusie uwierzenia w tę oczywistą nieprawdę. Podobnych przykładów można mnożyć wiele.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (tata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i niewykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Bezsprzecznie sprytny redaktor wspomnianej Gazety doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „nowobogackiego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu (bis) bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę „ciemnego” społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę. I tu moim zdaniem leżała tajemnica irracjonalnie wysokich notowań ówcześnie rządzącej partii, popieranej w znakomitej większości przez takich właśnie ludzi. Popierających bezkrytycznie, w obawie, że ewentualny upadek tej partii grozi weryfikacją elit, co dla nich oznaczałoby możliwość utraty ich awansu społecznego (bis).

W tym miejscu jednak pragnę dobitnie zaznaczyć, że tych ludzi nie należy, broń Boże, społecznie dyskryminować. Jest to grupa niekwestionowanej inteligencji. Trzeba im tylko uświadomić, jak im zawrócono w głowach. Że dali się nabrać wspomnianemu redaktorowi, iż przynależą do grupy społecznej, która jest bardziej światła, więc de facto lepsza niż reszta „obciachowej ciemnoty”.

Tu ważną rolą dziennikarzy jest wytłumaczenie im, że choć w większości przypadków kulturalni i całkiem nieźle wykształceni, stanowią jednakże grupę inteligencji szeregowej, której daleko do prawdziwych elit. Więcej, trzeba ich przekonać, że utrata bądź wyrzeczenie się ich nieuprawnionego statusu (przynależności do elity) to nie żadna klęska, ale wręcz przeciwnie, powrót na sprawiedliwie im przynależny szczebel w hierarchii społecznej. Że jeśli się z tym pogodzą, staną się bardziej autentyczni, a co za tym idzie bardziej wiarygodni. Że nie będą się już musieli już bać o utratę nienależnego statusu. Że nie będą już musieli brnąć w zakłamanie. No i co najważniejsze, będzie im wtedy łatwiej się porozumieć z resztą społeczeństwa, że staną się znowu częścią narodowej wspólnoty. Może to właśnie tędy wiedzie droga do pojednania Polaków?

Dlatego uczciwi dziennikarze powinni obecnie obnażyć kompleksy, zakłamanie, płytkość ideową i pretensjonalność "elit" III RP. Jeśli się tego uda dokonać, stojąca na glinianych nogach doktryna Donalda Tuska i jego kolegów z boiska piłkarskiego rozpadnie się jak domek z kart, co powinno otworzyć drogę do pojednania Polaków.

Rodzi się, więc pytanie, jak to zrobić?

Otóż uważam, że naczelnym obecnie zadaniem uczciwych dziennikarzy, zarówno tych z prawej, jak i z lewej strony jest demaskowanie, wszystkimi możliwymi sposobami, rzeczywistej jakości post-komunistycznych elit III RP. Trzeba bezlitośnie obnażać ich prawdziwy rodowód, mierny poziom, zakłamanie, miałkość ideową i bezpardonową hipokryzję. Bezlitośnie i konsekwentnie demaskować, ale, co bardzo ważne, bez agresji, starając się unikać nadmiernego patosu i nut martyrologicznych, co bardzo drażni i zniechęca młodych.

Wiem, że to trudna i „niebezpieczna” gra, czego najlepszym przykładem może być Waldemar Łysiak, który kilkanaście lat temu odważył się zdemaskować kulisy różowego salonu. W efekcie nazwisko jednego z najbardziej poczytnych współczesnych polskich pisarzy zostało dosłownie wymazane z mediów.

Przekonałem się również o tym na własnej skórze. W roku 1995, na drugi dzień po wyborze Aleksandra Kwaśniewskiego na Prezydenta, kiedy rankiem ogłoszono oficjalne wyniki, w odruchu desperacji napisałem coś w rodzaju listu otwartego, który wręczyłem wybranym znajomym z krakowskich kręgów biznesowych, artystycznych i naukowych.

Oto jego tekst:

W dniu zwycięstwa „Olka” pragnę pogratulować bezspornego sukcesu wszystkim zwolennikom grubej kreski, którzy pozostawili postkomunistów u władzy de facto na kilka pokoleń.
Gratuluję również elitom naszej partii inteligenckiej, która przez kilka lat wmawiała Polakom, że to już nie ci sami komuniści. Największe gratulacje należą się jednak panu Adamowi Michnikowi i jego gazecie za to, że nawołując razem z panem Cimoszewiczem do pojednania przekonali ludzi do głosowania na postkomunistów.
To nie naród należy winić za to, co się stało z polską 19-go listopada 1995
Krzysztof Pasierbiewicz                                                                   Kraków, 20 listopada 1995

Reakcją na ten list był graniczący z furią ostracyzm krakowskiego salonu wpływu, a także dystans ze strony przyjaciół bojących się salonowi narazić. W efekcie, o ile przez całe lata dostawałem rokrocznie kilkadziesiąt zaproszeń do różnych krakowskich salonów, po moim liście zaproszenia prawie się urwały, z wyjątkiem kilku najbliższych przyjaciół, którzy mnie wciąż zapraszają okupując to jednak stresem i widocznym w ich oczach strachem bym przypadkiem nie wystrzelił z czymś politycznie niepoprawnym. Nie było to miłe doświadczenie, ale pozwoliło mi się przekonać naocznie, że tak zwany „salon” to rodzaj „loży” ze świetnie zorganizowanymi nieformalnymi strukturami, której orężem jest zmowa milczenia i tak zwane przyprawianie gęby.

Bo kiedy dziesięć lat później mój list opatrzony tytułem „Nabrani przez redaktora” przedrukował „Newsweek” (Nr 20/2005) okrzyczano mnie natychmiast lokalnym „PISowcem”, choć nawet nie wiedziałem, gdzie ta partia ma swoją siedzibę w Krakowie. Już wtedy jakakolwiek krytyka pod adresem obozu wywodzącego się z pnia Unii Demokratycznej kończyła się okrzyknięciem krytykującego PISiorem, oszołomem, ciemniakiem i obciachowym szaleńcem.

W efekcie doszło do sytuacji iście kuriozalnych.

Podam dość zabawny przykład.

Otóż od czasu, kiedy swoje poglądy ogłosiłem publicznie, jedna z moich przyjaciółek zaczęła wydawać imieniny w dwu turach. Przyczyną był szantaż krakowskich salonowców polegający na tym, że jeśli ktoś się odważył zaprosić osobę „politycznie niepoprawną” zostawał z automatu usunięty z towarzystwa. Ponieważ mojej wieloletniej przyjaciółce w żaden sposób nie wypadało mnie nie zaprosić, zaczęła urządzać imieniny dwuetapowo. Salonowców zapraszała w pierwszej, a mnie w drugiej turze, na którą dopraszała ludzi spoza „towarzystwa”. Najsmutniejsze jest jednak to, że robiła to ze strachu przed zemstą salonu, narażając na szwank wieloletnią przyjaźń.

A wmawia się ludziom, że to Kaczyńscy podzielili Polaków.

Nic bardziej pokrętnie kłamliwego Panie Grupiński. Dlatego rzetelni dziennikarze powinni uparcie przypominać, że Polaków podzielił już w roku 1995 wspomniany redaktor wpływowej Gazety wraz z pewnym miłośnikiem białowieskich żubrów. To wtedy Polska pękła na pół, rozpadając się na „lewacko” post-komunistyczną i „prawicowo” patriotyczno-solidarnościową, a resztki prawdziwej inteligencji udały się na emigrację wewnętrzną, na której pozostają do dzisiaj.

I tu mam kolejny apel do dziennikarzy myślących z autentyczną troską o Polsce. Trzeba koniecznie uaktywnić stojącą świadomie z boku sceny politycznej awangardę inteligencji wywodzącej się z tradycji przedwojennych. To wielki potencjał intelektualny. Muszą to jednak zrobić dziennikarze, bo politycy dowiedli, że tego nie potrafią.

Ale jak? – zapytacie. Podpowiadam. Uczmy się od wspomnianego redaktora wszechwiedzącej niegdyś gazety. I tu zwracam się do rzetelnych dziennikarzy, niekoniecznie prawicowych. Trzeba pisać PRAWDĘ! Pisać! Pisać! I jeszcze raz, pisać! Do znudzenia. Świetny wzór przytoczył kiedyś w Klubie Dziennikarza Pod Gruszką pan profesor Nowak, który przypomniał setki artykułów w sprawie Jedwabnego zamieszczonych na łamach Gazety Wyborczej w ciągu zaledwie kilku miesięcy. A więc piszcie śmiało, dziesiątki, setki artykułów nawet, gdy ludzie Grupińskiego będą was regularnie opluwać, niszczyć i wyszydzać. Piszcie prawdę! Odważnie! Nie bacząc, że inteligencja z awansu zrobi wszystko by zabić naruszających podstawy jej egzystencji posłańców złej nowiny. Więcej, uczcie młodych kolegów cywilnej odwagi oraz odporności na niesprawiedliwą krytykę i wredną intrygę.

Wielu komentatorów zastanawia się nad genezą szerzącej się w Polsce plagi nienawiści, przybierającej często formy wręcz wynaturzone. Lewackie media konsekwentnie oskarżają o ten stan rzeczy Jarosława Kaczyńskiego wmawiając Polakom, że to on jest powodem wszelkiego zła. A prawda jest taka, że to nie Jarosław Kaczyński sieje nienawiść, lecz ci, którzy się panicznie boją, że zostaną przez niego zdemaskowani. Bowiem zdają sobie sprawę, że ten człowiek jest na tyle zdolny i odważny, iż może tego dokonać. Stąd ich patologicznie nienawistna agresja. Moim zdaniem ten sam rodzaj strachu zrodził ideę grubej kreski, wywołał zaciekły opór przeciwko lustracji, a obecnie stymuluje dywanowe ataki na Jarosława Kaczyńskiego.

Co zatem robić? Trzeba niezbyt chlubnym wzorem „Szkła kontaktowego” przypominać i wykpiwać mentorstwo panów Wajdów, obleśność panów Kutz’ów, nienawistne zaplucie panów Bartoszewskich, antypisowskie fobie panów Niesiołowskich, chamstwo, pretensjonalne stroje i fryzury panów Palikotów, żałosne anegdoty panów Żelichowskich i tak dalej. Bo to oni siali i nadal sieją ową wynaturzoną nienawiść, którą lewackie media przypisują obozowi Jarosława Kaczyńskiego i samemu Prezesowi.

Pójdźmy dalej. Trzeba koniecznie odkłamać wylansowany ostatnimi laty stereotyp myślowy, że „lewactwo to cnota, a patriotyzm to obciach”. Uważam to za jedno z najważniejszych obecnie wyzwań dla uczciwych dziennikarzy. I należy zapomnieć o dumnej zasadzie nie zniżania się do poziomu przeciwnika, bo w ten sposób zostawiamy drugiej stronie monopol na bezkarność i jedynie słuszną rację. Samą dumą nigdy się nie wygra.

Trzeba uaktywnić błyskotliwych dziennikarzy i dowcipnych satyryków, a także pisarzy. Odpowiednio wycelowana drwina daje częstokroć więcej niż długie, poważne wywody, szczególnie teraz, gdy młodzież prawie nic nie czyta. Trzeba odkłamać zakodowane podstępnie w mózgach wielu Polaków (oszołomionych upadkiem komuny i wchodzeniem do Europy) toksyczne slogany, że: patriota to oszołom; historia to zbytek; duma narodowa to antysemityzm; tradycja to ksenofobia; honor to przeżytek; sprawiedliwość to naiwniactwo; moralność to frajerstwo; wiara to ciemniactwo; normy etyczne to atak na wolności demokratyczne; skromność to nieudaczność; kombinowanie to sposób na życie; uczciwość to frajerstwo; rodzina to anachronizm; „PIS to obciach; Jarosław Kaczyński to chodząca nienawiść i tak dalej.

Trzeba mówić i pisać ze zdecydowaną pewnością siebie i poczuciem racji, ale nie wyższości. Jak ognia unikać tonu mentorskiego, stronić od tonów smutnych i śmiertelnie poważnych. Używać częściej języka młodzieżowego, również tego, który nas drażni. Trudno. Taki jest wymóg chwili. Szkody naprawimy później. Należy unikać smutku i pesymizmu, bo to sprawia wrażenie cierpiętnicze, co młodzi biorą za słabość. Wiem to z obserwacji swoich studentów. I trzeba Pisać! I to nie pięć, dziesięć czy piętnaście artykułów, ale sto lub więcej rocznie. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Trzeba wypracować jasny i przejrzysty program naprawy Rzeczypospolitej, coś na modłę narodowej dezynsekcji. A jest, o czym pisać, bo spustoszenia są ogromne. A jak braknie dziennikarzy niech piszą obywatele i blogerzy, mamy przecież wielu uzdolnionych ludzi.

Trzeba za wszelką cenę przywrócić Polakom umiejętność samodzielnego myślenia. Przykro mi o tym mówić, ale nawet w środowisku akademickim, w którym spędziłem kilkadziesiąt lat, wciąż jeszcze gros moich koleżanek i kolegów, nie wyłączając kadry profesorskiej, do godziny jedenastej przed południem nie ma własnego zdania. Dlaczego? Bo około dziesiątej kupują w uczelnianych kioskach Gazetę Wyborczą. Dopiero po przełknięciu, bez konieczności przeżuwania, gotowej papki informującej o obowiązujących w „eleganckim towarzystwie” trendach, powtarzają bezrozumnie podsunięte im sprytnie opinie i komentarze. Tak, nie bójmy się tego powiedzieć, że sprytnie sterowana bezmyślność zagościła na dobre również na naszych uczelniach.

Innym zagadnieniem jest nowoczesna cenzura, którą zwykłem nazywać „terrorem poprawności politycznej”. Ludzie nadal się boją głośnego artykułowania myśli, które mogłyby zostać uznane za „niepoprawne politycznie”.

Kolejnym zadaniem dziennikarzy jest, zatem odważne i systematyczne uświadamianie Polakom, że jesteśmy już od paru dobrych lat krajem formalnie demokratycznym, w którym prawo nie zabrania głośnego mówienia o swoich przekonaniach. Uważam, że większość rodaków nadal sobie tego nie uświadamia. Komuna zrobiła swoje, a ostatnie pięć lat przywróciło do życia najgorsze praktyki tamtego okresu. Trzeba, więc ludziom tłumaczyć, że swobodne wyrażanie myśli nie jest już przestępstwem. Trzeba ludziom przypominać, że już wolno głośno mówić. Więcej. Że czasem warto się nawet trochę narazić w imię dobrej sprawy. Charakterystycznym jest, że większość Rodaków wciąż, gdy rozmowa schodzi na tematy polityczne przysłania bojaźliwie dłonią usta i mamrocze pod nosem ledwie słyszalnym szeptem. Trzeba ludziom przywrócić odwagę swobodnego wyrażania myśli. Więcej, trzeba gremiom naukowym, oraz innym kształtującym opinię publiczną odważnie wytykać ich zachowawcze postawy. Tłumaczyć, że takie zachowania nie przynoszą chwały, a w wielu przypadkach są po prostu hańbiące.

Pozdrawiam Szanownego Pana Posła z nadzieją na odpowiedź,

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)

GALERIA

...

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika cyborg59

30-08-2016 [19:38] - cyborg59 | Link:

Użył Pan fragmentów wcześniejszych tekstów. Słusznie, bo o historii mowa. W jednym jednak fragmencie zachowany został czas teraźniejszy, co burzy narrację. Chodzi o :
... I tu moim zdaniem leży tajemnica irracjonalnie wysokich notowań obecnie rządzącej partii, popieranej w znakomitej większości przez takich właśnie ludzi. Popierających bezkrytycznie, w obawie, że ewentualny upadek tej partii grozi weryfikacją elit, co dla nich oznaczałoby możliwość utraty ich awansu społecznego (bis).
Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

30-08-2016 [19:53] - Krzysztof Pasie... | Link:

Dzięki za korektę. Już wniosłem stosowną poprawkę.
Pozdrawiam serdecznie!

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

30-08-2016 [20:04] - wielkopolskizdzichu | Link:

"W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich bloki, które im się zdały pałacami....... To z tych właśnie szeregów wywodzili się oprawcy Inki i Zagończyka."
Inkę i Zagończyka zamordowano w 1946 roku, mógłby Pan wskazać te zakłady przemysłowe i pobudowane do sierpnia 46 roku bloki z których wywodzą się wedle Pana oprawcy? Pan kompletnie nie ma pojęcia, o składzie osobowym oddziałów walczących z podziemiem, składach sędziowskich i potencjalnych katach.
Poseł Grupiński zrobi z Pańskim listem dokładnie to samo co z innymi Pańskimi listami Posłowie z PiS - u

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

30-08-2016 [20:17] - Krzysztof Pasie... | Link:

@wielkopolskizdzichu

Panie Zdzichu! W roku 1952 ubecja zamęczyła mi Ojca. To wykańczanie trwało kilka lat. Wiem kto wykończył mojego Ojca Akowca, znam nazwiska i wiem kim byli ci oprawcy i skąd pochodzili.

Więc proszę z łaski swojej głowy nie zawracać.

Bez pozdrowień,
Krzysztof Pasierbiewicz

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

30-08-2016 [20:39] - wielkopolskizdzichu | Link:

Piszesz Pan o oprawcach Inki i Zagończyka, ale co mają do tego mieszkańcy robotniczych bloków? Bredzisz Pan na potęgę.

Obrazek użytkownika janhenryk

30-08-2016 [23:16] - janhenryk | Link:

Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, emerytowany nauczyciel akademicki, jest wytrawnym dialektykiem i łączy wszystko ze wszystkim, zwłaszcza, gdy nie ma żadnego związku w odkrywanych przez niego połączeniach. Taka już jego natura.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

30-08-2016 [21:08] - wielkopolskizdzichu | Link:

Ani Krzyżanowski, ani Kotoń podobnie jak Wołkow i Gajewski tudzież Suchocki i Bik, wraz z Nizio - Narskim i Sawickim nie byli mieszkańcami wsi, których uwiodły pobudowane w pańskiej wyobraźni robotnicze bloki. Należeli do tz aparatu nim się wojna skończyła, a zwłaszcza zanim wybudowano jakąkolwiek izbę dla robotnika przy zakładach pracy.
Piszesz Pan rozległe epistoły bez jakiegokolwiek rozeznania w faktach.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

30-08-2016 [22:23] - Krzysztof Pasie... | Link:

@wielkpolskizdzichu

"Należeli do tz aparatu nim się wojna skończyła..."
----------------
Nieuważnie Pan czytał. Wyraźnie napisałem w tekście, że moja notka nie traktuje o aparatczykach lecz ubecji szeregowej.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

31-08-2016 [06:30] - wielkopolskizdzichu | Link:

"Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. ...... To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa. To z tych właśnie szeregów wywodzili się oprawcy Inki i Zagończyka." Pańskie tezy i związki przyczyny z skutkiem, są pozbawione jakiejkolwiek logiki i znajomości realiów lat 45/46 w Polsce. Uległ Pan propagandzie komunistycznej która przedstawiała ubecję jako zbrojne ramię chłopa i robotnika polskiego. W znakomitej większości były to kadry kształcone na komunistycznych "kompletach" jeszcze za czasów II RP i II WŚ, synów biedoty wiejskiej i miejskiej można było spotkać w oddziałach walczących z podziemiem ale to nie miało nic wspólnego z awansem, który sobie Pan ubzdurał tylko z normalnym wówczas, przymusowym poborem od czasu wejścia Sowietów do Polski. Można było ich spotkać z milicyjną opaską pilnujących mleczarni, magazynów itp. Byli to również żołnierze od Berlinga i Świerczewskiego.Lata i ludzie się Panu pomylili.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [09:47] - Krzysztof Pasie... | Link:

@wielkopolskizdzichu

Pan ma swoją interpretację tamtych czasów, a ja mam swoją i jej będę się trzymał.

PS.
@wielkopolskizdzichu - posiada konto przez 7 tygodni i 2 dni.

Obrazek użytkownika janhenryk

30-08-2016 [20:51] - janhenryk | Link:

Pan dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz, emerytowany nauczyciel akademicki błysnął niezwykłym talentem polemiczno-logicznym. W skrócie, jego notka i odpowiedź przypomina taki dialog:
X: W Panamie (Hondurasie, na Alasce itd.) pada deszcz.
Y (pan dr KP): Nieprawda, bo w Gwinei (Sierszy Wodnej, w Krakowie, w Jastarni itd.) jeżdżą samochody i to od kilku lat. Więc proszę mi nie zawracać głowy.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika bolesław

30-08-2016 [21:04] - bolesław | Link:

Szanowny Panie Krzysztofie.
"Pozdrawiam Szanownego Pana Posła z nadzieją na odpowiedź,"
Panie Krzysztofie jestem pewien, że odPOwiedzi nie będzie.
A lekcja dla tego pana i apel do mediów znakomity.
Pozdrawiam, bolesław.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

30-08-2016 [22:26] - Krzysztof Pasie... | Link:

@bolesław

Prawdę mówiąc też bym się zdziwił, gdybym dostał odpowiedź.

Pozdrawiam Pana serdecznie.

Obrazek użytkownika tomo1958

30-08-2016 [21:32] - tomo1958 | Link:

Ma Pan całkowitą rację a na zaczepki zaprzańców nie warto zwracać uwagi, z durnym komunistą nie ma co dyskutować. Najważniejsza to patriotyczna postawa młodzieży to napawa otuchą. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

30-08-2016 [22:28] - Krzysztof Pasie... | Link:

@tomo1958

"z durnym komunistą nie ma co dyskutować..."
----------------
toteż przemilczałem rzeczony komentarz. Pozdrawiam Pana.

Obrazek użytkownika dag.

31-08-2016 [08:06] - dag. | Link:

Czyje interesy reprezentujecie panowie z B’nai B’rith, czego szukacie na tym portalu?

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [09:50] - Krzysztof Pasie... | Link:

@dag

"Czyje interesy reprezentujecie panowie z B’nai B’rith, czego szukacie na tym portalu?..."
----------------
Zadał Pan pytanie retoryczne.

Obrazek użytkownika janhenryk

31-08-2016 [11:13] - janhenryk | Link:

Ja szukam ubawu z komentarzy osoby o nicku dag i p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza, emerytowanego nauczyciela akademickiego, zatrudnionego na telefon do sekretarza KU PZPR w AGH. I nieodmiennie znajduję w obfitej ilości. Co do interesów, to chyba zrozumiałe, że nie mogę ujawnić. Wszelako uchylę rąbka tajemnicy: szpieguję na rzecz tajnych służb Atlantydy.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika Paweł

31-08-2016 [08:24] - Paweł | Link:

Chylę czoła, Panie Krzysztofie. To, co Pan tak wyczerpująco ujął, chodzi mi po głowie od 40-tu lat, od kiedy to zderzyłem się z "inteligencją uczelnianą". A że uczelnia była bardziej prowincjonalna, to i kontrast był większy.
Jak się jest wychowanym w domu, takim się zostanie na całe życie. I żadne kursy, studia i awanse nie przypolerują niedostatków. Trzecie pokolenie może już ma inny styl, więc może da się nawrócić. Może jednak bardziej - czwarte pokolenie.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [09:53] - Krzysztof Pasie... | Link:

@Paweł

Nie ma większej nagrody dla piszącego, jak taki komentarz, za który dziękuję Panu serdecznie.

Obrazek użytkownika Paweł

31-08-2016 [10:31] - Paweł | Link:

Dodam jeszcze, że groby bliskich, którzy oddali życie za ideę, są znakomitym fundamentem. Fundamentem cywilizacji naszej... Nie każdemu było dane móc czerpać siłę z tego ogromu poświęceń. Jest to jakiś argument na usprawiedliwienie tej łatwości skundlenia społeczeństwa...

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [16:11] - Krzysztof Pasie... | Link:

@Paweł

"Jest to jakiś argument na usprawiedliwienie tej łatwości skundlenia społeczeństwa..."
----------------
A ja na to skundlenie nie znajduję żadnych argumentów usprawiedliwiających.

Obrazek użytkownika dag.

31-08-2016 [12:20] - dag. | Link:

Ubaw ubawem, ale człowieku uważaj z tą Atlantydą bo już widać działanie wysokiego ciśnienia; jak wynika z twoich komentarzy.

Obrazek użytkownika janhenryk

31-08-2016 [13:18] - janhenryk | Link:

Gwarantowany ubaw z komentarzy człowieka o nicku dag (przy okazji nie przypominam sobie, abyśmy byli per ty) znakomicie reguluje ciśnienie. Przy okazji sugeruję, aby człowiek o nicku dag poczytał sobie coś z logiki dla opanowania pojęcia wynikania. Tak czy inaczej, wynikanie z czegoś z komentarza, jest zgoła czymś innym niż rojenia sobie czegoś na podstawie owego komentarza.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika francopilot

31-08-2016 [12:46] - francopilot | Link:

Pamiętam z dawnych czasów/w m.in.wTVPHistoria serial "Historia kultury polskiej"/p.Grupińskiego jako subtelnego historyka kultury....odkąd stał się POlitykiem bardzo się zmienił,on się POgubił!teraz mówi językiem subkultury gazety dla wybranych,szkoda.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [16:09] - Krzysztof Pasie... | Link:

@francopilot

"Pamiętam z dawnych czasów m.in.w TVP Historia serial "Historia kultury polskiej"/p.Grupińskiego jako subtelnego historyka kultury....odkąd stał się POlitykiem bardzo się zmienił, on się POgubił! teraz mówi językiem subkultury gazety dla wybranych,szkoda..."
-------------
A mnie nie szkoda, bo od pierwszego wejrzenia wyczułem, że to śliska glizda.

Obrazek użytkownika Paweł

31-08-2016 [13:06] - Paweł | Link:

Też pamiętam. Pamiętam, jak bardzo byłem zaskoczony, czytając nazwisko prowadzącego na "liście płac" na zakończenie audycji. I to zderzenie "wysokiej kultury", emanującej z ekranu, z "oślizgłością" osobnika o tym samym nazwisku, wylewającej się z programów informacyjnych TV.

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [16:06] - Krzysztof Pasie... | Link:

@Paweł

Ja myślę, że wystarczy tak zwane "first impression", które mówi wszystko.

Obrazek użytkownika dag.

31-08-2016 [14:21] - dag. | Link:

Też mam ubaw... oczywiście z Pana. A z Panem to i "smieszno i straszno"

Obrazek użytkownika janhenryk

31-08-2016 [15:46] - janhenryk | Link:

Mało oryginalne, ale doceniam postęp związany z "Pana" i "Panem". Powiedziałbym jednak, że z Panem (Panią) tylko smieszno. Nawiasem mówiąc, przypuszczam, ze ubaw Pani (Pana) polega na śmianiu sie do sera.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [16:02] - Krzysztof Pasie... | Link:

@dag.

"Też mam ubaw... oczywiście z Pana. A z Panem to i "smieszno i straszno"..."
--------------
Od czasu jak adresat Pana / Pani komentarza zaczął komentować na moim blogu, po Uniwersytecie Jagiellońskim krąży anegdota, że on jednak nie jest Żydem, bo Żydzi są mądrzy.

Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz

Obrazek użytkownika janhenryk

31-08-2016 [18:51] - janhenryk | Link:

Anegdota została wymyślona przez p. dr inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicz, emerytowanego nauczyciela akademickiego, byłego pracownika AGH, o którym wiadomo, że nie jest Żydem. Jeszcze raz powtórzę (w nieco innym sformułowaniu) hierarchię, którą podałem na NB kilka dni temu:
mądry Żyd
Żyd
głupi Żyd
Autor anegdotki, którą sformułował w dniu 31 sierpnia 2016 r. o g. 16:02 na portalu Nasze Blogi.
Jan Woleński

Obrazek użytkownika Tarantoga

31-08-2016 [15:41] - Tarantoga (niezweryfikowany) | Link:

Komentarz dla kumatych...oraz Pana Pasierbiewicza.

https://youtu.be/95L1_egy6Lo

Obrazek użytkownika xena2012

31-08-2016 [17:19] - xena2012 | Link:

czy poseł PO Grupiński wart jest tak długiego blogu. Przecież jego misja w PO polegała i polega nadal na chamskim atakowaniu PiS-u bez wzgledu na prawdę i reguły dobrego wychowania.Po co takiemu znajomość historii?

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

31-08-2016 [20:15] - Krzysztof Pasie... | Link:

@xena2012

"Przecież jego misja w PO polegała i polega nadal na chamskim atakowaniu PiS-u bez wzgledu na prawdę i reguły dobrego wychowania..."
---------------------
I właśnie dlatego tak długi jest tekst mojego listu. Grupiński to niebezpieczny ideolog.

Obrazek użytkownika xena2012

31-08-2016 [22:06] - xena2012 | Link:

jaki tam z niego ideolog? Zwyczajne brodate chamisko i tyle.

Obrazek użytkownika mada

01-09-2016 [16:13] - mada | Link:

A pan gdzie się plasuje w tej hierarchii?

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz

02-09-2016 [11:05] - Krzysztof Pasie... | Link:

@mada

"A pan gdzie się plasuje w tej hierarchii?..."
------------------
Nie mnie to oceniać. Najlepiej będzie, jak na to pytanie każdy czytelnik mojego blogu sam sobie odpowie.