| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Gnoje z "nowej" TVP Kultura podnieśli rękę na Pana Jezusa!

Dobrej zmiany w TV"P" tzw. "narodowej" dalszy ciąg - KTO MIANOWAŁ TEGO GNOJA DYREKTOREM TVP KULTURA??????????????????????????

KTO JEST ZDRAJCĄ W TV"P"???????????????????????

http://wpolityce.pl/kultura/292842-wizerunek-ukrzyzowanego-ordynarnie-zohydzony-chrystus-skapany-w-urynie-w-odnowionej-tvp-kultura-hipster-prawica-dziala?strona=1

Wizerunek Ukrzyżowanego ordynarnie zohydzony. Chrystus skąpany w urynie w odnowionej TVP Kultura. Hipster prawica działa
/.../
„Nowa” TVP pokazała film, który snuje rozważania, jak Chrystus się załatwiał. „Jezus wisiał na krzyżu kilka dni, zapewne robił pod siebie, wisiał w moczu i kale.”

W czwartek 12 maja br. telewizja publiczna dała popis swoich możliwości po odnowie. Z jednej strony naprawdę odnowione „Wiadomości”, wreszcie uczciwe, choć jeszcze cały czas niezwykle warszawo-centryczne, ale zmianę w końcu widać. Okazuje się (kolejny raz!), że autentyczna niezależność nie polega – jak to dotychczas było – na lansowaniu platformersów, byłego prezydenta-nieuka, gejów, genderystów i niemieckich interesów, ale na pokazaniu prawdy. Po prostu. Bo faktycznie prawda jest najciekawsza. Ale jest też druga strona telewizyjnej odnowy. W zasadzie słowo „odnowa” należy wziąć w cudzysłów, gdy mówi się o TVP Kultura.

Stacja ta działa tak, jak zapowiadał to jej nowy dyrektor Mateusz Matyszkowicz, młody człowiek, w którym niektórzy upatrywali nadzieję polskich mediów patriotycznych. „Zamierzam otworzyć stację na kolejne środowiska, także lewicowe,” oświadczył bez ogródek dyrektor po objęciu posady. Żeby go ktoś z kolegów nie podejrzewał czasami o jakieś wstrętne PiS-owskie, faszystowskie zależności? Do tej pory panowało w TVP Kultura samo lewactwo, skrajne lewactwo, wielkimi autorytetami byli tam tacy osobnicy, jak np. Jan Marek Hartman, czy Zygmunt Bauman, ale widać nowemu sternikowi tej stacji tego mało…

W czwartek 12-go maja wieczorem na pozór wszystko zapowiadało się bardzo interesująco i faktycznie po nowemu, choć sam tytuł godzinnego filmu dokumentalnego był nieco zastanawiający, „Ukrzyżowanie - święty skandal”, ale dalszy opis serwowany przez stację nadawczą sugerował powagę i rozwagę, zachęcał do oglądania:

Film dokumentalny o wizerunku ukrzyżowania Chrystusa i jego obecności w sztuce na przestrzeni dziejów. Autorzy sięgają do początków chrześcijaństwa, pokazując jak przez setki lat ewoluował obraz cierpiącego Boga.

Osią narracyjną szybko jednak okazało się dzieło – jak to określał filmowy komentarz – sztuki nowoczesnej jakoby bardzo wziętego (co wynika z filmu) artysty nowojorskiego Andresa Serrano, dzieło zatytułowane znamiennie „Piss Christ”. Chodziło o duży, rzeźbiony wizerunek Ukrzyżowanego utopionego całkowicie… w moczu.

Realizator – francuski wojujący ateista Olivier Besse – wpadł na iście szatański pomysł, by wywieść ideą „dzieła” nowojorskiego „twórcy” od starożytnych mistrzów. Potem błyskawicznie przebiega przez sztukę gotycką i renesansową; wszystko po to, aby udowodnić, że sztuka, zwłaszcza sakralna, rozwijała się przez wieki właśnie po to, by dojść do samych szczytów artyzmu i niezależności w takich dziełach, jak Chrystus skąpany w urynie. Realizator wskazuje, że poprzednikiem Serrano był nawet niejaki Michał Anioł! Czy artystę odwołującego się w swej twórczości do całych wieków tradycji i takich mistrzów można w ogóle krytykować, a tym bardziej postponować? Zwłaszcza, że sam o sobie mówi, iż uprawia sztukę chrześcijańską (co nie znaczy wszakże, że jest chrześcijaninem). Z wyglądu, z twarzy ewidentnie przypomina człowieka mocno dotkniętego schizofrenią o rysach mongoloidalnych. W rzeczywistości okazuje się być zboczeńcem zafascynowanym – kałem. Mówi o tym w filmie bez ogródek. Snuje rozważania, jak Chrystus się załatwiał. No, bo przecież musiał się załatwiać, prawda? O co więc chodzi? Artysta ma prawo o tym mówić i na ten temat tworzyć. „Jezus wisiał na krzyżu kilka dni, zapewne robił pod siebie, wisiał w moczu i kale,” tłumaczy nowojorski guru na rynku sztuki. „Urodził się w stajence, a więc wśród śmierdzącego moczu i zwierzęcego kału,” dodaje. Takie upodobanie do ekskrementów ma swoją nazwę, wcale nie z dziedziny sztuki, lecz psychiatrii: koprofilia, czyli fascynacja odchodami prowadząca także do zaspokojenia seksualnego. Zachodnie postępowe prądy sankcjonują już zoofilię, kazirodztwo (niedawna gwiazda TVP Kultura, pan Hartman, także), czemu by więc odrzucać fascynację łajnem i uryną…

Twórcy filmu skarżą się na niepostępowych urzędników watykańskich, którzy nie chcą wystąpić przed ich kamerą. Filmowcy znaleźli więc w Rzymie inną specjalistkę od sztuki sakralnej; to, że działa ona w Rzymie ma usprawiedliwiać i uzasadniać jej tezy, bo z wypowiedzi słychać, że mamy do czynienia z osobniczką reprezentującą poglądy totalnie lewackie, z obiektywizmem nie mających nic wspólnego.

W celu uzasadnienia swoich tez (i wygląda na to, że również zboczeń), realizatorzy filmu prezentują także innych postępowych „artystów” posługujących się wizerunkiem Ukrzyżowanego. Np. grubego jak beka Austriaka, Hermanna Nitscha, który z kolei zafascynowany jest krwią i wiesza na krzyżu rozpłatane na pół wielkie świnie, umieszczając pod nimi jakąś osobę, którą on nazywa Chrystusem. Mimo to twierdzi, że nie jest żadnym bluźniercą. Sam wygląda jak rzeźnik, ubabrany we krwi, który minął się z powołaniem i usiłuje zajmować się sztuką. Jego materią rzeźbiarską jest ciało – prawdziwe. „Powinniśmy mieć świadomość tej okrutności”, stwierdza. Dlaczego powinniśmy oglądać i przeżywać jego krwawą „sztukę” wyjaśniają inne zwierzenia Nitscha. „W dzieciństwie przeżyłem wraz z mamą wiele bombardowań, miałem 5 lat, chowaliśmy się, ludzie wokół się modlili…” To jest właśnie to: w psychikach tych ludzi głęboko tkwią różne traumy, mniej lub bardziej uświadomione, które oni usiłują jakoś wyrzucić z siebie. Natomiast nazywanie tego sztuką to pomylenie sztuki z psychiatrią.

„Powinniśmy być bliżej ziemi, bliżej zwierzęcości,” tłumaczy elegancko ubrany teoretyk nowej „sztuki”. Ale po co? „Żeby bliżej przedstawić okrucieństwa nazizmu,” wyjaśnia elegant. Zamiast forowania takiej „twórczości” polecałbym mu dokładne zapoznanie się z muzeum w Auschwitz. Tam widać, że nie o sztukę chodziło w nazizmie i że nie o zwierzęta, lecz o ludzi, niemieckich oprawców, których nazywanie „zezwierzęconymi” to ubliżanie zwierzętom. Tu nie chodzi jednak naprawdę o nazistów, lecz chrześcijan, a zwłaszcza katolików, których usiłuje się zwalczać na wszelkie sposoby. Takimi „dziełami sztuki” też. Jeden z „artystów” mówi wprost, że nienawidzi katolików. „Przybili faceta do krzyża i teraz mówią dzieciom by w niego wierzyły,” przedstawia swoją wykładnię teologiczną. Nosi czarną koszulkę z napisem w języku angielskim „Pi…dol się Jezu”.

W innym miejscu filmu światły, nowoczesny krytyk sztuki stwierdza, że ”dziś skandalem byłoby pokazywanie Ukrzyżowanego w sposób klasyczny.” I dodaje: „Krzyż odarty ze znaczeń religijnych, bywa też przedmiotem pożądania.” To w obronie wizerunków Chrystusa z gigantycznym penisem. „Jeśli Chrystus miał penisa, to na pewno wielkiego,” objaśnia dodatkowo nasz główny bohater Serrano z Nowego Jorku.

Może starczy tych parę przykładów; w filmie jest ich dziesiątki, o ile nie setki. Koszmarna parada koszmarnych wizji. Film jako środek wymiotny – to najkrótsza recenzja. Twórcom proponuję zrealizować podobny film o Proroku Mahomecie. Po emisji takiego „dzieła” bombę w swoich redakcjach czy studiach mają jak w banku.

Oczywistym jest, że takie filmy powstają. Bluźnierstwo jest stare jak świat. Dlaczego jednak kupuje je telewizja publiczna? A jak już kupiła, to dlaczego emituje? Co z tego, że o godz. 23; to przecież i tak nie jest 4.50 rano, kiedy puszczano tego samego dnia film o Ince. Przekaz dotrze do tysięcy ludzi. Będzie m.in. uwiarygadniał, nawet w sądach, również naszych rodzimych, „artystów”, skrajnych lewaków, dewiantów umysłowych i psychicznych dążących za wszelką cenę do sponiewierania wszystkiego, co chrześcijańskie. Jeśli to jest dobra zmiana w mediach publicznych, to ja dziękuję.

Nowy dyrektor nie może się tłumaczyć (o ile w ogóle zamierza to robić), że jest dopiero od niedawna na stanowisku. Minęło ładne parę miesięcy, a zmiany obrazu i wyrazu w TVP Kultura nie ma. Nad tak ubożuchnym programem jak w tej stacji, chyba można szybko zapanować, jeśli się tylko chce i wie jak.

„Przeciętny widz TVP Kultura mieszka w miejscowości do 50 tys. mieszkańców,” stwierdza Matyszkowicz. „To mówi dużo o naszej misji i o tym, do kogo powinniśmy docierać.” Tak oświadczył w długim wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” (gdzieżby indziej…) nowy dyrektor. I co? Tym mieszkańcom mniejszych miejscowości serwuje się Chrystusa w moczu? Na to czekają? To jest misja mediów narodowych?

TVP Kultura jest totalnie wyprana z klasyki i tradycji, karmi się ekstremami, czczymi gadkami nie wiadomo o czym, dalej przemawia do garstki skrajnych lewaków. Polskość jest słowem wstydliwym. W tej stacji bardzo się uważa, by nie zbrukać się zbyt bliskimi kontaktami z „pisiorami”, z ludźmi o jasnym obliczu patriotycznym, o wyraźnych narodowych postawach. Nowy dyrektor sam siebie zalicza do tzw. prawicowych hipsterów. Hipster, prawicowy czy nie, sam o sobie mówi, że jest niebezpieczny ze względu na swą „niejednoznaczność” oraz rzekome „zacieranie się granic między jedną a drugą płcią”. Przedstawiciele subkultury hipsterów nie dostosowują się do uznawanego przez większość zbiorowości systemu ról i wartości – tak brzmi ich program. Niech sobie i tacy będą. Proszę bardzo, ale prywatnie. Natomiast przekazywanie w takie ręce tak wielkiej odpowiedzialności i tak wielkiej sprawy jak kultura narodowa, jest dowodem niefrasobliwości. Czy naprawdę nie ma w Polsce autorytetów, które byłyby w stanie pokierować odpowiedzialnie, kreatywnie i patriotycznie taką stacją, jak TVP Kultura?

Leszek Sosnowski

Autor jest prezesem wydawnictwa Biały Kruk i publicystą miesięcznika „Wpis”.

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika Ula Ujejska

Za takie TV numery, to o abonamencie Kurski może zapomnieć. Niech mu lewizna płaci.

Obrazek użytkownika Ewa G

Czy nie ma jakiegoś gremium, które mogłoby zainicjować protest w tej sprawie (szeroko rozumianej, nie tej jednej audycji tylko tego, że "dobra zmana" w tYP jest zdecydowanie niewystarczająca?

Obrazek użytkownika xena2012

TVP Kultura juz od dawna nie oglądam -wyjątkowo czasem film.Nie do zniesienia bowiem sa tam debaty,rozmowy,wywiady,hale odlotów.Patrząc na tych dyskutujących odnosze wrażenie ,że ich napuszone słowa,wzniosłe miny nawet sposób ubrania służy onieśmieleniu telewidza.Bo właśnie na tym rzecz polega by telewidz niczego z tej ich mowy nie zrozumiał,nie miał się do czego odnieść i trwał w przekonaniu jakim jest małym przy nich robaczkiem.

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

A byli tacy co uprzedzali przed tymi hipsterskimi mendami ;-)

Obrazek użytkownika z-k

Na początku "nowej zmiany" w TVP "kultura" zapowiedziano wyraźnie,że "będzie tak jak było" i tak jest - żydpo-lewacko-postępackie g-no z antypolskimi akcentami. Nie lepiej jest w publicystyce - nadal Sierakowski, Wielowiejska, Sekielski, Żakowski.....i pozostały kahał

Obrazek użytkownika K2

Choć obecnie nie oglądam tego ka(-na-)łu, to w odniesieniu do dawniejszych programów, popieram Pana w/w tezy.
Poziom kultury w "Kulturze" od dawna jest poniżej wszelkiego poziomu (kultury).

Ile tam było (jest?) specjalistów od wszystkiego...?!
Siedzą za stolikiem (koniecznie "artystycznie" podświetlonym) i z nieodzownym a zabawnym zmarszczeniem czoła dyskutują na "ważny temat". Za parę dni - choć skład "dyskutantów" podobny - temat całkiem z innej beczki. A ci nadal wymądrzają się. Omnibusy rzec by można.

Jak dla mnie, to TVP Kultura została idealnie przedstawiona w Kodastanie kabaretu Ani Mru-Mru.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

Przyznaję, że nie rzuciłem okiem nigdy i ani minuty od mianowania tego gościa, po przeczytaniu wywiadu z nim dla jakiegoś lewaka. Po prostu wiadomo było, nie trzeba specjalnego geniuszu a trochę zdrowego rozsądku. Albo ktoś tam jest idiotą albo to sabotaż. Mianowanie tego osobnika m.in: "bo wszyscy go lubią", i z prawej i z lewej. Jak go lubią z lewej tzn. że to ostatnia osoba na takie stanowisko. Wolę lewackie wycie i plucie, bo to znaczy kierunek nasz dobry, niż to ich kogoś "lubienie". To jest serwowanie na przemian czegoś normalnego na przemian z "pornografią", jako tzw "pluralizm".Tak wielu ludzi w Warszawie, nawet rzekomo prawicowych to pojmuje. Były kiedyś "francuskie choroby", jest choroba "warszawska". Atakuje umysły. Pozdrawiam. /Ale dobrze, że ktoś ogląda, chociaż wiadomo na bieżąco co się dzieje/

Obrazek użytkownika kptnemo

Spodziewałem się czegoś zupełnie innego (Kultura nadawała ostatnio świetny serial o malarstwie) i nieopatrznie włączyłem telewizor. Po kilku minutach nie zdzierżyłem i wyłączyłem. Jeśli po tej ohydzie nie polecą głowy to znaczy, że zmiana nie jest dobra.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.