„Człowiek ze spiżu”


Głośno zrobiło się w mediach o nowym filmie Andrzeja Wajdy poświęconemu Lechowi Wałęsie.

Trwają dyskusje na temat obsady i „autorytety” na antenie TVN24 dywagują, kto zagra główną rolę.
Padają dwa nazwiska, Szyc i Chyra. Ten drugi jednak ma o wiele większe szanse gdyż, jako pierwszy wśród członków Honorowego Komitetu Poparcia Bronisława Komorowskiego, jako kandydata na stanowisko Prezydenta RP stanął przed kamerami i zwerbalizował swoje poparcie zarówno do samego kandydata jak i Władysława Bartoszewskiego zwanego na salonach „profesorem”.
Brzmiało to mniej więcej tak: „Popieram Władysława Komorowskiego”.

Skoro mamy już tego Chyrę, jako odtwórcę postaci Wałęsy za młodu to oczywistym wydaje się obsadzenie w roli Wałęsy już dojrzałego, Daniela Olbrychskiego. Byłoby to swoiste ukoronowanie kariery wybitnego aktora. Po Azji, Kmicicu, Tuhaj- beju teraz Wałęsa. Czyż nie piękny finał?

Na drodze Olbrychskiemu może jednak stanąć Andrzej Grabowski z tego tytułu, że ma olbrzymie doświadczenie w odtwarzaniu podobnej postaci w popularnym serialu emitowanym na antenie telewizji Polsat. Tam też jest już niemal gotowy odtwórca roli „kapciowego” Wachowskiego, czyli niejaki Paździoch.

Nie da się w tym filmie pominąć postaci Anny Walentynowicz, ale tu w zasadzie Andrzej Wajda ma związane ręce. Dzięki medialnym wysiłkom tę rolę od 10 kwietnia 2010 roku odgrywa już dzielna tramwajarka Henryka Krzywonos. Idzie jej to dość ciężko, ale przy odpowiedniej charakteryzacji aktorka-naturszczyk może się sprawdzić.
Problemem może być obsadzenie roli Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o to, aby postać ta ukazana została w niezbyt korzystnym świetle. Tu naszemu wielkiemu reżyserowi podpowiedziałbym Macieja Damięckiego. Byłoby to ostatnie wielkie zadanie dla tego aktora znanego z akt IPN-u, jako TW „Bliźniak”.

Jeżeli zaś chodzi o Danutę Wałęsową ta ja trzymam kciuki za Adriannę Biedrzyńską, brawurową odtwórczynię głównej roli w obrazie „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy".
Pytań, co do obsady jest jeszcze wiele. Kto zagra Jaruzelskiego, Kiszczaka, Mazowieckiego, Michnika?
Powinniśmy publicznie podpowiadać reżyserowi.

Jeśli chodzi o księdza Jerzego Popiełuszkę to ja na miejscu Wajdy powierzyłbym tę rolę księdzu Kazimierzowi Sowie, wszak to podobny format nieugiętego kapłana o niemal identycznej bezkompromisowości w odważnym głoszeniu Słowa Bożego.

Po wszystkich adaptacjach i ekranizacjach Hamleta w uszach widza długo jeszcze brzmią słowa „Być albo nie być, oto jest pytanie”
Jakie motto utkwi w pamięci widza po obejrzeniu nowego dzieła Andrzeja Wajdy?

Mam dwie nieśmiałe propozycje zaczerpnięte ze skarbnicy narodowego bohatera

„Ani be, ani me, ani kukuryku”
Albo
„Moja lewa noga to lewica prawa to prawica, a ja jestem między nogami”