Tego się w TV Republika nie spodziewałem.

Kilka dni temu zdarzyło się coś, co nie tylko wytrąciło mnie trochę z równowagi, ale i napełniło głębokim smutkiem. Właśnie wszedł na polskie ekrany bardzo sugestywny i doskonale zrobiony film, o eksterminacji narodu czeczeńskiego przez armię rosyjską. W TV Republika obydwaj recenzenci skrytykowali film jako „propagandę antyrosyjską”. Starszy z premedytacją. Młodszy po chwilowym zaskoczeniu, przyłączył się do tego chyba w wyniku niedojrzałości.

Przyznaję, miałem już napisany zupełnie inny tekst dotyczący TV Republika. Chciałem zamieścić go w niedzielę. Umieszczę za 2 dni. A teraz o programie, który mnie zbulwersował.

Sprawa dotyczy programu Magazyn Filmowy. Kto czasami ogląda ten wie, że prowadzi go młody, grzeczny, miły i inteligentny Jakub Moroz, ale tak naprawdę wodzirejem jest wygadany i obyty krytyk filmowy Krzysztof Kłopotowski. Pamiętam, że w dalszej przeszłości obserwowałem jego próby znalezienia sobie miejsca w realiach polskiej rzeczywistości medialnej. Zadania nie miał łatwego, bo przyjechawszy z USA był zbyt samodzielny myślowo by rozdający karty i zaproszenia do programów lewacki mainstream uznał go za swego, a jednocześnie silniejsze zaistnienie poza nim było mało realne. Bo gdzie? Tacy ludzie są zmuszeni do niejakiej ekwilibrystyki, jak tu być sobą, osobą wolną w myśleniu i wyrażaniu poglądów ale za bardzo nie podpaść którejś ze stron i swojej godności. Starałem się to zrozumieć, i pomimo niechęci do różnego rodzaju krytyków filmowych, literackich i muzycznych /przeważnie przerost ego i formy nad treścią, w stosunku do łatwości zadania/ nawet dość go lubiłem. Jako postać „charakterystyczną”, wyrażającą się pewną dezynwolturą, no i nie lewaka. A nieco rozumiem przecież realia.

To co zrobił jednak przez pierwsze 10 minut ostatniego programu i omawianiu filmu „Rozdzieleni” o napaści Rosji na Czeczenię, uważam za rzecz więcej niż skandaliczną. Przy omawianiu tego przejmującego filmu, który akurat wszedł na polskie ekrany, zarzucając z punktu i dobitnie temu filmowi „antyrosyjską propagandę”, sam wszedł w rolę nie tylko propagandzisty, ale i przygotował sobie argumenty będące zwykłą manipulacją. Dlaczego to zrobił, nie wiem. Ale nie było to uczciwe.
A sympatyczny i grzeczny młody człowiek który program realizuje, w konfrontacji ze starym wygą, obytym i wygadanym „dostosował się” do jego toku narracji. Trzeba powiedzieć, że troszkę próbował ten film bronić, ale albo nie za bardzo był do tematu przygotowany, albo sytuacja go przerosła. Cóż, kiedyś dojrzeje, pozna życie, może będą z niego ludzie. Na razie może powinien zafundować sobie trening asertywności. Bo gdy jedna osoba jest miłym lelum-polelum a druga starym życiowym wiarusem, sytuacja staje się trochę asymetryczna.
Inna sprawa, ze stary wyga od początku był dobrze przygotowany, miał plan, już w pierwszych sekundach zaskoczył młodego prowadzącego a później kompletnie zdominował swoją tezą powtarzaną kilkakrotnie. A głównym celem Kłopotowskiego, tak mi się wydaje, było narzucenie i prowadzącemu i widzom tezy, że to „propaganda antyrosyjska”. I tak naprawdę wcale nie chodziło do zachętę do obejrzenia filmu. W Polsce słowo „propaganda” jest źle odbierane. No a skoro „propaganda” to w podtekście „jak ktoś chce to proszę, ale to niskie loty”.

Krótkie wprowadzenie do tematu. Mało osób orientuje się, że Czeczenia przez całe wieki, jak Gruzja do teraz, była krajem chrześcijańskim. Islam, w formie bardzo łagodnej zresztą i okolicznościach których nie będę tutaj przytaczał, przyjęła dopiero w XVIII w. Do niedawna zauważalnych było wiele chrześcijańskich pozostałości, m.in. lokalne kulty św. Jerzego i elementy starej sakralnej architektury. Ostatnie dwa wieki historii Czeczenii, z jej walką przeciwko rosyjskiemu imperializmowi, bardzo przypomina historię Polski. Wspólne elementy są niekiedy zadziwiające.

Carska Rosja podbiła nieduży Kaukaz dopiero w XIX w, po 30 latach krwawych pacyfikacji, paleniu wiosek, miasteczek i lasów. Nastąpiło to w 1864 roku, niedługo po krwawym stłumieniu Powstania Styczniowego w Polsce. W pewnym momencie na Kaukazie przebywało i prowadziło walki ….500 tysięcy wyszkolonych żołnierzy carskich. Całe następne lata są bliźniaczo podobne do historii Polski i polskich zmagań z Rosją „białą” a później bolszewicką. Dzisiaj Czeczenia liczy ok 1 mln mieszkańców. W poprzednich latach, Rosjanie wymordowali ponad 200 tysięcy, w połowie kobiety i dzieci.

Po rozpadzie ZSRR w 1991r. Czeczenia ogłosiła niepodległość uznaną przez Gruzję. Później Rosjanie próbowali przymusić ją do podpisania „dobrowolnego układu stowarzyszeniowego”. Czeczenia odmówiła i po trzech latach niepodległości, w roku 1994 Rosjanie wysłali do Czeczeni swoje wojska. W pierwszym etapie nalotami niszczyli miasta, w stolicy Groznym zginęło 30 tysięcy osób w tym 15 tysięcy dzieci. Jednak Rosjan wyparto, Czeczenia była wolna, chociaż gospodarczo i agenturalnie paraliżowana przez Rosję. W 1997r odbyły się wybory pod kontrolą zagranicznych obserwatorów, których jednak Rosja nie uznała. W 1999 r. Putin wysłał na Czeczenię nową armię a po ataku na World Center w roku 2001 r Europa i USA „sprzedały” Czeczenię w zamian za pomoc Rosji w walce z terroryzmem islamskim na świecie i w 2002 r walki Czeczenów upadły. Wszystkich mężczyzn i chłopców od 14 r życia wzwyż, którzy nie poparli reżimu, poddano torturom lub zgładzono w tzw. „obozach filtracyjnych”, podobnych do byłych obozów i więzień NKWD w Polsce, kobiety były wyciągane z domów, wywożone i zbiorowo gwałcone aż zapanował „pokój”. W imię większych interesów politycznych świat i dziennikarze przestali się Czeczenią interesować. Ci którzy próbowali znikali bez śladu. Robiły to tylko jednostki, np. właśnie francuski reżyser filmu ” Rozdzieleni” i Anna Politkowska , mieszkająca w Moskwie. Ukrainka z pochodzenia zresztą. Uznana przez Putina za największego osobistego wroga, próbowała jeździć do Czeczenii i pisać reportaże. Wiele razy „ostrzegana”, w 2006 roku zginęła w Moskwie od strzału w tył głowy. W dniu imienin Putina. Tyle w dużym skrócie.

A sprawa dotyczy właśnie filmu „Rozdzieleni”, francuskiego reżysera o nazwisku Michel Hazanavicius. O zbrodniach rosyjskich w Czeczenii. Mocnego i emocjonalnego filmu który można zobaczyć w Polsce w kinach, nie wiem w ilu kopiach, ale także w internecie.
Film ten na ostatnim festiwalu z Cannes jako „propaganda antyrosyjska” został zmieszany z błotem przez lewackich krytyków filmowych którzy starają się sterować i zarządzać opiniami i oglądalnością, po prostu histerycznie wdeptali go w ziemię. Zwykła publiczność jednak przyjmuje go bardzo dobrze, nie napiszę, że szeroka publiczność, bo nie wiem jaki ma zasięg. Pewne kręgi robią wszystko, by do niego zniechęcić i by miał jak najmniejszą oglądalność. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego KK poszedł tą samą drogą. Po prostu nie rozumiem.

Tutaj zrobię wstawkę i krótko zacytuję sposób myślenia twórców tego filmu, ustami francuskiej aktorki  Berenice Bejo, z pochodzenia Argentynki, zarazem żony reżysera.
Sam reżyser to osoba niezupełnie przypadkowa, żaden tam amator, nakręcił 11 filmów, jego poprzedni film „Artysta”, czarno-biały i absolutnie wart obejrzenia , w 2012 r.zdobył sporo nagród w świecie, także główną w Cannes/Cezara/ ,miał także te 10 nominacji do Oskara, zdobył 5 Oskarów , w tym za najlepszy film. A sam reżyser był nominowany za scenariusz i montaż bo wszystko robił sam, i ….otrzymał Oskara dla najlepszego reżysera. Umie kręcić dobre filmy.

Ale oddaję na chwilę głos jego żonie i aktorce filmu zarazem. Jak z wywiadu wynika, M.H. nakręcił już kilka lat temu dokument o Czeczeni ale i o masakrach w Rwandzie. Trudno go więc posądzić o nakręcenie Rozdzielonych „na zamówienie”.

/Wywiad-fragment/
Czeczenia zapomniana. „Rozdzieleni” wchodzą do kin
/.../
Dzięki „Rozdzielonym” dostaliśmy szansę, żeby przypomnieć opinii publicznej o konflikcie, który w oczach zachodniego świata nie jest już medialny – mówi francuska aktorka Bérénice Bejo, która zagrała w filmie główną rolę.
Większość widzów kojarzy Michela Hazanaviciusa jako reżysera komedii, zwłaszcza nagrodzonego Oscarem „Artysty”. Teraz wraca z dramatem o konflikcie w Czeczenii. Skąd ta wolta?
Michel już przed „Artystą” zrealizował dokument o Czeczenii, przyglądał się też ludobójstwu w Ruandzie. Od wielu lat marzył o następnym kroku – fabule zaangażowanej społecznie i politycznie. Ale się bał. Dopiero po Oscarze zdecydował się na ten odważny krok.
Czego się bał?
Przede wszystkim chciał uniknąć żerowania na ludzkiej tragedii. Za żadne skarby nie popaść w tani sentymentalizm, pilnować, by historia była przedstawiona realistycznie... Poza tym „Rozdzieleni” to jego pierwszy rozgrywający się współcześnie film. Czyli dodatkowe utrudnienie.
Sukces „Artysty” na pewno ułatwił mu sytuację, przynajmniej na starcie.
Oczywiście. Film zdobył liczne nagrody i zaskarbił sobie sympatię publiczności. Dzięki temu Michel miał inwestorów gotowych wyłożyć pieniądze na następny projekt. W innym przypadku nie zdobyłby najprawdopodobniej wsparcia finansowego. Bo kto uwierzyłby w fabułę z czeczeńskimi, rosyjskimi, francuskimi i angielskimi aktorami opowiadającą o konflikcie w Czeczenii? Na takie filmy fundusze dostaje tylko Angelina Jolie.…................................................
Kiedy na planie padł ostatni klaps, poczuliście, że misja została spełniona?
Misja... To brzmi patetycznie, ale mój mąż jest idealistą, pasjonatem i to słowo do niego pasuje. Michel wie, że nie zmieni świata, ale przynajmniej wysyła mu sygnał. Nie przestaje próbować. Dzięki „Rozdzielonym” dostaliśmy szansę, żeby przypomnieć opinii publicznej o konflikcie, który w oczach zachodniego świata nie jest już medialny. Kiedy reżyser chce pokazać w filmie przemoc tak, by poruszyć widza, musi przemyśleć strategię. W mediach strumień obrazów jest ciągły, ogłupiający. Ile razy włączymy telewizor, już za chwilę pojawia się w wiadomościach z Syrii, Ukrainy, Libii, Darfuru... I te straszne obrazy przez nas przelatują. Nic nas już nie szokuje, mamy znieczulicę.
.................................................
Uważasz, że aktor, jako osoba rozpoznawalna, powinien starać się uwrażliwiać swoich fanów na społecznie ważkie tematy?
Tak. Myślę, że to ogromnie ważne, żeby wykorzystać swoją pozycję i sławę, żeby zrobić coś dobrego. Oczywiście niektórzy wolą zachować swoje przemyślenia dla siebie i nic mi do tego.
................................................
Po canneńskiej premierze posypały się na was gromy. Jak znieśliście krytykę?
Do Cannes podeszliśmy jak naiwniacy. Pokazywaliśmy tam wcześniej „Artystę”, było fantastycznie. Myśleliśmy: lubią nas, nie zdradziliśmy Europy dla Hollywood. A do tego nie uciekliśmy w komercję, przywozimy im ważny film! Jak bardzo się myliliśmy... Krytycy wylali na nas wiadro pomyj. Byliśmy skonfundowani, tym bardziej że wcześniej, na pokazach z publicznością, reakcje były entuzjastyczne............................
/Za. Dz.G.P. Anna Tatarska/

A jakich manipulacji użył Krzysztof Kłopotowski by zdyskredytować ten film?
Otóż najpierw na samym początku, gdy prowadzący zapytał, „od czego zaczniemy”, bardzo dobitnie i twardo wyartykułował : „Zaczniemy od propagandy antyrosyjskiej”. Zrobił to tak mocno, i kilka razy do tego nawiązał, że kwestie które potem mówił, na temat rzeczywistego okrucieństwa żołnierzy rosyjskich, które „przecież uznaje” a silne i niechętne emocje nawet poleca, ginęły pod słowem „propaganda”. Pan Kłopotowski nie zauważył jednak, że to on wpadł w sidła odwrotnej propagandy, używając zresztą intensywnej manipulacji . Cóż bowiem znaczą zdania takie jak:

 

  • Moim zdaniem,temu filmowi brakuje refleksji nad tym,że wojna w ogóle, każda walka w ogóle wyzwala okrucieństwo....” / Tak sobie Czeczeni, milionowy naród, napadli na 120 milionową Rosję i była jakaś tam „wojna” . Jakoś gdzieś uciekło K. K, że z jednej strony występował mały naród , który bronił swojego domu. Naród jak Polska ciężko doświadczony przez carat, później bolszewików i Stalina, nie mniej niż my, został po prostu kiedyś wysiedlony ze swojej ziemi w bydlęcych wagonach. I kiedy wrócił na swoje ziemie to nie chciał się podporządkować krwawej, zaborczej i znienawidzonej Rosji. I że z tym narodem, mężczyznami, kobietami i dziećmi, walczyła armia samych wyszkolonych, młodych żołdaków przysłanych na czołgach, helikopterach i samolotach. W imię czego? Imperialnej władzy. No ale Panu Kłopotowskiemu „brakuje refleksji”. Argument cyniczny.
     
  • Ale pamiętajmy też o jednym proszę, że mianowicie Amnesty International i Rada Europy uznały obie strony konfliktu dopuściły się brutalnego pogwałcenia praw człowieka”. Czyli, zginęło ich co prawda ok 200 tysięcy,w większości cywilów, połowa to kobiety i dzieci /Rosjan uzbrojonych po zęby mężczyzn-żołdaków 15 tys/, to porównawczo jak w Polsce wymordować 5-6 milionów, ale „oni też nie byli święci”. Podobna narracja, sterowana przez Rosję, jest dziś na Ukrainie. To Ukraińcy bombardują rosyjskie miasta? Oni są napastnikami? Czy się bronią by nie być pomordowanymi? Ale Pan Kłopotowski ma takich argumentów więcej./Jak ładnie powiedziane, „też pogwałcili prawa człowieka”. Czyli prawa agresora. Więc jak ktoś napadnie na czyiś dom, okradnie, zgwałci córki, poderżnie gardło żonie a mężczyzna chwyci za coś by ich bronić i uszkodzi napastnika, to się okaże, że „obie strony konfliktu dopuściły się...”/
     
  • Więc to nie jest tak, jak pokazuje nam reżyser, to co pokazuje, to jest propaganda antyrosyjska”...........”..zmarnowana okazja ale.....współproducentem tego filmu jest Gruzja, która ma swoje porachunki z Rosją”. / I znowu zrównanie ogromnego agresora i maleńkiej ofiary, „ma swoje porachunki”. W myśl tej narracji kura "ma porachunki” z lisem, wróbel "ma porachunki” z jastrzębiem” a ofiara na szafocie "ma porachunki” z katem. Oczywiście, Gruzja ma takie „porachunki”, że patrzy by przeżyć, by Rosjanie nie zrównali z ziemią jej miast i nie wymordowali części ludności. Część terytorium już zajęli, przed najgorszym uratował ich kiedyś śp. Lech Kaczyński. A Gruzja jest „współproducentem” bo w niej kręcono wiele kaukaskich scen. A gdzie mieli kręcić, w Paryżu? Jakiś dziwny, sadystyczny? cyniczny? sposób narracji pana K.

 

  • A już szczytem  manipulacji jest  zdanie krytyka brzmiące: „Przypomnijmy sobie bodaj najlepszy film, też propagandowy, rosyjski pt. „9-ta kompania”/ O „dzielnych” rosyjskich wojakach w Afganistanie. Wymordowali 1 milion Afgańczyków, ale naród duży, Rosjanie musieli się wycofać. I tu poleciał jakiś fragment/. I znowu fałszywe i manipulacyjne zrównanie ofiar z najeźdzcą. Proszę, tacy sami, ci mają jakiś film propagandowy, tamci także, ot, mają jakieś porachunki. Skąd my tą szkołę znamy, ten cyniczny sposób narracji? A film rosyjski powstał na zapotrzebowanie Putina, był częścią wielkiej rosyjskiej i putinowskiej machiny odwracania kota ogonem. W obronie kata. Film „ Rozdzieleni” jest prywatnym projektem w obronie ofiary. Filmem, który musiał sobie szukać finansowania. Jest filmem nakręconym przez kogoś „z zewnątrz”, spoza teatru tej nierównej wojny. Dlatego zrównywanie go z typowo propagandowym rosyjskim filmem robionym na zamówienie „cara” i z potrzeby chwały dla rosyjskiego imperializmu jest czymś naprawdę totalnie cynicznym. Przyznaję. Cały czas nie mogę pana K. zrozumieć.

_ No i dalej „Mimo mojej negatywnej oceny wymowy tego filmu.....”. Na końcu panowie
zgodzili się, że „jednak” polecają. Przedtem jednak odpowiednio „sformatowali” umysł potencjalnego widza.
./ „Kochanie, ten żakiecik bardzo cię postarza, zresztą wyglądasz w nim bardzo niezgrabnie, ale jeśli chcesz to oczywiście kup, jak najbardziej....” Ot, podobnie, „zachęcający” sposób narracji/.

Na szczęście czytałem w internecie wiele opinii widzów po obejrzeniu filmu i w swojej masie są zupełnie inne niż „zawodowych krytyków”, na osądy których zresztą patrzę zawsze z rezerwą. Nigdy nie wiadomo czym tak naprawdę się kierują. Cieszy mnie to, że nareszcie znalazł się twórca, kto pochylił się nad losem tego wyniszczonego przez Rosję, a tak dzielnego narodu.

Trzeba przyznać, że prowadzący program Jakub Moroz dał się kompletnie zdominować i dostosował do starszego partnera programu. Nie chce mi się cytować całości, wspomnę tylko jego pewną „mądrość”, że „jak ktoś podejmuje się wojny partyzanckiej, to musi się liczyć z brutalizacją przeciwnika”./czyli Rosjan/. Miłe. Coś w stylu „sam tego chciał”. Od siebie dodam, tak, rzeczywiście, AK i Żołnierze Wyklęci też „sami chcieli”. A w ogóle, to po co się opierali? Ale kto ciekawy całości , na TV Republika może sam obejrzeć, pierwsze 10 minut programu.Oczywiście wszystko przebiega w łagodnej, inteligentnej formie "pogawędki".

Smutne to, że wielu Polaków, niezbyt się zagłębiając w temat, ulega rosyjskiemu tokowi narracji i właśnie rosyjskiej propagandzie. Od ludzi mediów, prawicowych i patriotycznych spodziewał bym się czegoś innego. Cóż, mam jakąś cichą nadzieję, na pewne „zadośćuczynienie” i dłuższą dyskusję na temat tego filmu, w większym gronie i z udziałem np. Piotra Lisiewicza, który zdaje się rozumieć tragedię Czeczenów. O, Lisiewicz kontra Kłopotowski. Ta odrobina szacunku i czasu się Czeczenom należy. A widzowie programu obejrzą przedtem film w kinie albo internecie i będą kibicować i wyciągać własne wnioski. Jakie by nie były, to była by uczciwa i obiektywna sytuacja. Jak dla mnie, to na ten film powinni całymi klasami chodzić polscy licealiści a nie przymusowo na wydumane brednie w stylu „Hiszpanki”.

A na koniec o Czeczeni i Gruzji oczami rodziny Anny Pawełczyńskiej, autorki książki „Koniec Kresowego Świata”. Świat niedługo przed rewolucją, zanim bolszewicy rozpoczęli dzieło ostatecznego zniszczenia, co dzisiejsza Rosja kontynuuje w prostej linii. Przepraszam, że zacytuję prawie dwie strony tej książki. Gdy ktoś nie ma czasu, może sobie podarować. Poznawczo książka jest naprawdę warta przeczytania, do tego klimatyczna. Cały poniższy tekst autorka poświęciła swojej rodzinie i Czeczenii. Niech to będzie i okruszek szacunku dla tego narodu i z mojej strony.

Tak widziała prawdziwych Czeczeńców rodzina Anny Pawełczyńskiej. Szlachecka rodzina z Polesia, rzucona w świat przez wichry historii. Czyż to nie wspaniały materiał na film o przyjaźni ludzi uciskanych przez carat i o antykomunistycznych narodach?

Na świecie toczyła się dalej Pierwsza Wielka Wojna. Wszędzie było głodno i niebezpiecznie. W tej trudnej sytuacji najlepiej powiodło się Edmundowi. Nie pragnął na razie stabilizacji. Zmuszony do porzucenia rodzinnych stron / Kresy, Podole, m.j/ postanowił zmienić całkowicie tryb życia. Miał różne pomysły. Wybrał, zdawałoby się najbardziej nierealny i romantyczny. Wyjechał na Kaukaz i został myśliwym, aby w ten sposób zarabiać na swoje utrzymanie. Osiedlił się w Groznym /stolica Czeczenii, m.j/ Tam znalazł drugą ojczyznę i dom. Nauczył się po czeczeńsku mówić, myśleć i śpiewać. W gronie tamtejszych mężczyzn, którzy przyjęli go do pobratymstwa/.../
Ale nie tylko zabawa połączyła go z mieszkańcami Groznego. Jego wiedza rolnicza także była tam przydatna. /.../ Na terenie Kaukazu nawiązał wiele serdecznych znajomości. Był znacznie lepiej wykształcony niż ludzie Kaukazu i często mógł służyć dobrą radą. Miał też szybki refleks. Wielki spryt i sytuacyjne poczucie humoru. Dzięki temu w trudnych sytuacjach ratował ludzi, z którymi się zaprzyjaźnił /Czeczenia była pod carskim butem m.j/. Jego pozycja była tak dobra, że zdecydował się sprowadzić do Czeczenii część rodziny. Przyjechały dzieci najstarszego brata, czyli Antolek, Jadzia, Wacek i Tadzio, a potem najstarsza siostra z mężem. Część spośród nich pracowała, a część uczyła się. Stryj odkrył w sobie talent handlowy i umiejętność sprawnego poruszania się w bagnie rosyjskiej biurokracji. /.../Zawiązał z Czeczeńcami spółkę, zapewniając im pracę i dobry zarobek.
/.../Wiedział też, jaką należy wręczyć łapówkę, aby uchronić od poboru do wojska przynajmniej niektórych z czeczeńskich przyjaciół/.../.
Edmundowi powodziło się coraz lepiej. Miał już spore oszczędności w złotych rublach. Z listów nadchodzących z Pruszkowa wiedział, co się dzieje z rodziną. A działo się raczej źle. Najstarszy brat Antoni nie radził sobie z utrzymaniem pozostałej tu rodziny. Wszyscy marzli i głodowali. Edmund, zwany przez siostrzenice i bratanków Strymunio, jesienią 1916 r gościł już w swoim domu w Czeczenii wiele osób. Grozny stawał się dla Pawełczyńskich drugim domem, gdyż życzliwość i serdeczność jaka ich otaczała, tworzyła poczucie rodzinnej bliskości./.../
Podczas gdy Edmund wrastał w Czeczenię, którą po wielu latach wspominał jako drugą ojczyznę, Henryk ukończył w 1915r. gimnazjum w Warszawie. Planował wyjazd do Groznego. Wahał się trochę, gdyż marzyły mu się studia historyczne. O jego dalszych losach zadecydowało powołanie do rosyjskiego wojska. Wiosnę 1916r. Został wysłany do szkoły oficerskiej w Tiblisi /Gruzja/. Był pełen niepokoju. Polaka pragnącego walczyć o wolność swojej ojczyzny, zmuszono do tego, by walczył, a może i zginął za cudze i obojętne sprawy. Na szczęście...../.../
Otoczyła go sympatia, życzliwość i opieka Gruzinów. Dogadał się i zaprzyjaźnił ze swoimi kolegami. Kiedy miał przepustkę, goszczono go serdecznie w gruzińskich domach./.../
Któregoś dnia jego zwierzchnik wezwał go do siebie i powiedział, że ceni dzielnych i walecznych Polaków. Postanowił go uchronić przed obcym dla Gruzinów i Polaków rosyjskim wojskiem. Obiecał szkolić go tak długo, aż wojna się będzie kończyć. Słowa dotrzymał. Kiedy jesienią 1917r wybuchła rewolucja, poradził mu, by uciekał do brata. W ten sposób rodzina Pawełczyńskich w Groznym stała się jeszcze liczniejsza. Żyli tam w otoczeniu zaprzyjaźnionych lojalnych, szczerych i godnych zaufania Czeczenów.
Obaj pokochali Kaukaz. Płodne doliny, wypełnione winną latoroślą, dzikie górskie stromizny, rzeki i górskie chłodne potoki. Ale najbardziej ludzi dumnych i szczodrych, tak bliskim Polakom i tak różnych od zagrażających obu narodom fałszywych Moskali./.../
Później, już w wolnej Polsce, wspominali kaukaskie narody z największą serdecznością i czułością, mówiąc o wzorowych postawach przyjaźni, miłości rodzinnej, wierności, lojalności i wszystkich staroświeckich zasadach, które nadawały sens i spoistość ludzkim wspólnotom.
Wybuch rewolucji bolszewickiej zastał stryja w Groznym. Do końca 1917r. panował tam względny spokój. W 1918r Czeczeńcy zaczęli organizować się przeciw bolszewikom/.../ Tym razem stryj nie uchylił się od współdziałania w walce. Jako oficer podjął się dowództwa nad samodzielnym oddziałem konnym ponad stu Czeczeńców/.../
Czeczeńcy, wychowani w nakazach mahometańskiej religii, w tradycjach narodowych i rodzinnych, tworzyli skonsolidowane społeczności. Każdy, kto został do tych społeczności przyjęty, mógł czuć się bezpieczny. Wiadomo było, że każdy stanie w obronie każdego. Dlatego może obydwaj wspominali często okres spędzony w Czeczenii. Stryj miał świadomość, że znalazł tam swoją drugą, kochaną i bliska ojczyznę. Ojciec /autorki m.j/ równie serdecznie wspominał Czeczeńców jak Gruzinów, którzy mu stworzyli oparcie i uchronili przed obowiązkiem służby wojskowej w armii rosyjskiej/.../.”
Anna Pawełczyńska. „Koniec kresowego świata”/s223-7/

Oczywiście dzisiaj, po kilkunastu latach rządów Putina i terroru, Czeczenia jest tragiczną karykaturą swojego kraju, rządzoną przez zatwierdzonych przez Putina zdegenerowanych, czeczeńskich „sojuszników”.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Janko Walski

31-03-2015 [13:20] - Janko Walski | Link:

Podzielam oburzenie! Samozadowolenie i wzajemne kadzenie obydwu panów przypomniało mi rozmowy Kałużyńskiego z Raczkiem, doskonale pomijające istotę rzeczy, o której gaworzyli. Z tego co mówili można było zorientować się, że film niesie inne spojrzenie, porusza ważne, kluczowe sprawy nieobecne w ogólnym przekazie. I oto ci  fachowcy uczynili zarzut z tego, że zabrakło w nim szerokiego strumienia, który już wielokrotnie zalewał fałdy mózgów Masowego i pozostawiając w nich śmierdzący imperialnym odchyłem Putina osad.

Tę telewizję zaczęto od początku rozgrywać. Jak zwykle zastosowno metodę  salami, gdy jasne było, że piąchą w nos się nie da. Wykorzystano metodę idioty: co należy zrobić by pociąg nie wyleciał z szyn? - Odłączyć lokomotywę. Po pozbyciu się Bronisława Wildstejna zaczeło się dryfowanie w kierunku "zaprzyjaźnionych" mediów. Powolutku, niezauważalnie, ale zawsze zgodnie z tym samym gradientem.

Obrazek użytkownika gal

31-03-2015 [14:27] - gal | Link:

Krzysztof Kłopotowski, to, według mnie, bardzo udane dziecko Bronka. A znowu, wzajemny stosunek, obu wspomnianych panów, widzę, jako nacechowany obustronnym szacunkiem.
W sumie umiaru życzę i zalecanej przez pana prezydenta radości z tego, co osiągnęliśmy.

Obrazek użytkownika Janko Walski

01-04-2015 [20:52] - Janko Walski | Link:

gal 2015-03-31 [14:27] : "Krzysztof Kłopotowski, to, według mnie, bardzo udane dziecko Bronka."

To dwie wybitne indywidualności, więc żaden nie może być stworzony (być dzieckiem) przez kogokolwiek. Nie oznacza to jednak, że nie mogą się mylić czy też że nie można mieć odrębnego zdania. W tym przypadku pojawiło się nawet coś więcej niż inne zdanie, czemu dałem wyraz i próbowałem uzasadnić. Natomiast nie na miejscu wydaje mi się pouczanie zwłaszcza bez odniesienia się do meritum.

Obrazek użytkownika Obywatel

31-03-2015 [19:34] - Obywatel | Link:

Bayer Full poleca...

Obrazek użytkownika maks jamnicki

31-03-2015 [19:52] - maks jamnicki | Link:

Jak wiele osób też myślę, że Wilstein był dobrą osobą w dobrym miejscu. Terlikowskiego nie tyle lubię co cenię za zupelnie inne pola dzialania. To, że różne siły robią "podchody" aby coś rozegrać i zaszkodzić naszej  telewizji, bo traktuję ja jako "swoją", najbliższą ideowo,jest oczywiste. Z konieczności jest skromna. Ponoć jednak tu zadecydowały jakieś sprawy "światopoglądowe" i naciski głownego udziałowca. Nie znam się. Ale na tym właśnie polega sprawa, że jak się coś realnego robi, a bez pieniędzy się nie da nic zrobić, nie na darmo Piłsudski dla Polski przeprowadził Blezdany,bez nich nie było by może Legionów czy POW, to ma się ciągle zagwozdkę, na ile można mieć to co się chce czy wymarzyło,  a na ile trzeba szukać kompromisów. A gdzieś jest przecież ściana, ustąpić nie można. Na szczęśćie TVRepublika trwa, co na to ubóstwo ekonomiczne, już jest ważne. Aby...do jesieni. Może to coś zmieni. Trzeba mieć nadzieję. A o skrajnych zdarzeniach czy "ekscesach" trzeba pisać. Starająć się jednak widzieć całość. Dryfują? Aż tyle nie oglądam, by mieć zdanie na ten temat. W tym piekielnym osaczeniu może i agenturalnym po obrzeżach i na pewno finansowym, szanuję już sam fakt trwania.

Obrazek użytkownika Janko Walski

01-04-2015 [20:51] - Janko Walski | Link:

"Dryfują? Aż tyle nie oglądam"

Nie trzeba "aż tyle oglądać" by zauważyć drobne przebicia z głównego nurtu, zwłaszcza we wiadomościach. Prawdopodobnie jest to kwestia źródeł i ograniczonych możliwości redagowania, przy tak skromnych  siłach. Ważne by nie pogłębiało się to.

Jesli chodzi o publicystykę to nie mogę strawić zapraszania tak skompromitowanych indywiduów jak Kalisz czy plecak. I  nie wiem po co skoro żaden nigdy nie wyszedł poza demagogię i instrumentalne traktowanie każdego tematu i z góry można przewidzieć co powiedzą.

Tacy obrzydli nawet mediom reżimowym, w których zauważono  w końcu, że ich pojawienie się powoduje spadek oglądalności o połowę, bo tej drugiej połowie nie chce się sięgnąć po pilota.

Kalisz grał Blidą przez dziesięć lat z pełną świadomością, że nie ma żadnych podstaw do takiej gry, a nawet dobrego pretekstu. Korzystał z przyzwolenia na obrzucanie g.  jedynej polskiej partii, nad którą nie udało się UBekistanowi przejąć kontroli.

W końcu zgrał się, wypadł z obiegu i oto jedyna telewizja niezależna od ubekistanu rzuca mu koło ratunkowe.

Rozumiem potrzebę konfrontowania róznych postaw i opinii. Świetnie pokazywał jak to robić Bronisław Wildstein, którego brak daje się coraz mocniej  odczuć. Są jednak granice.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [21:13] - maks jamnicki | Link:

Wie Pan co?  Muszę Panu przyznać rację. I z tego wszystkiego, muszę ciut przredagować tekst który chcałem umieścić w zeszłą sobotę a zrobię to chyba jutro, n.t Republiki. Tekst dość wyrozumiały. Bo ja też tak reaguję na niektore mordy i nie chce tego oglądać. To chyba ślepa uliczka dla stacji. Zła koncepcja, złe "eksperymenty". Ostatnio widziałem gębę i słuchałem Rolickiego. Chwilę. Po czym wyłączylem stację. Toż jak będę chciał ich słuchać, włączę  ich stacje "rodzime" / tak  tylko piszę, bo specjalnie satelity nie mam by ich nie oglądać a TVR oglądam w internecie/. No musze się na 100% zgodzić ze zdaniem  "nie wiem po co, skoro żaden nigdy nie wyszedł poza demagogię i instrumentalne traktowanie każdego tematu i z góry można powiedzieć co powiedzą". Z resztą Pana tekstu też . Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika JacBiel

31-03-2015 [13:21] - JacBiel | Link:

Świetnie opisany kawał historii...
Ostatnio oglądałem polski film "Róża" o wprowadzaniu socjalistycznego porządku przez NKWD na Mazurach po II WŚ.
Po filmie żona po raz pierwszy nie zaprotestowała, gdy powiedziałem że jakby ruscy nas napadli, zaciągnę się na ochotnika (jestem za stary na pobór).
Ja odpowiedziałem, żeby się nie martwiła, bo jej nie zostawię. Nauczę ją celowac i strzelac - pójdziemy razem. Co będzie to będzie. Nie protestowała.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

31-03-2015 [23:18] - maks jamnicki | Link:

Hm, poruszył Pan pewien ciekawy temat, który jest przyczynkiem do reakcji kobiet na pewne sytuacje. Mam coś nowego  do przemyślenia. A walka toczy się także o polityczną świadomość kobiet, powiedział bym nawet, że gdyby  ktoś znalazł klucz do pozyskania kobiet dla spraw patriotycznych w masowej skali, przeciwnicy by przegrali na pewno, także wybory na pewno. Pamiętam, gdy byłem młody i w pewnej sytuacji wychodziłem w ciemność przez okno, ubrany na czarno i zamaskowany, by gdzieś tam powiesić naszą flagę, która dzięki pewnemu kruczkowi była nie do zdjęcia i powiewala przez pół następnego dnia, to było po 81r, nawet maleńkie sprawy trzeba robić, moja żona uparła się, że pójdzie ze mną by "mnie obstawiać". A mieszkaliśmy sami i  mieliśmy maleńkie dziecko które spało. Oczywiście to nie byłby najlepszy pomysł, ktoś musiał zostać, ale zapamiętalem sobie, że mogę na nią liczyć, i jej akceptację dla pewnych spraw. Kobiety potrafią. Czasami w przeszłosci bywały dzielniejsze od mężczyzn. Ale lepiej je chronić i osłaniac od pewnych spraw. Nie każda musi mieć temperament A. Politkowskiej czy Ewy Stankiewicz. Wystarczy, że namówi jakieś niezdecydowane albo nieświadome koleżanki czy znajome, by dobrze oddały głos. Pozdrawiam serdecznie. Oczywiście także małżonkę.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [00:12] - maks jamnicki | Link:

Mieszkaliśmy na parterze a okno wychodziło "w pole":)

Obrazek użytkownika Zolmar

31-03-2015 [14:53] - Zolmar | Link:

Kilka miesięcy temu miałem nieprzyjemność oglądać ten program i wysłuchać Kłopotowski.
Omawiał film religijny butnym językiem lewaka.
Więcej tego programu nie oglądam.

Obrazek użytkownika Jabe

31-03-2015 [16:37] - Jabe | Link:

Pan Kłopotowski przynajmniej posługuje się nienaganną polszczyzną.

Obrazek użytkownika Studentka

31-03-2015 [17:24] - Studentka | Link:

Coś za coś.

Obrazek użytkownika Studentka

31-03-2015 [14:55] - Studentka | Link:

Oglądam "Przegląd Filmowy" tych dwóch panów i co zwróciło moją uwagę, to zupełnie inne podejście do spraw uczuć i emocji, człowieka wierzącego i agnostyka (pan Kłopotowski wielokrotnie o tym przypomina,że jest agnostykiem). To jest bardzo ciekawa obserwacja, jak agnostycy reagują i oceniają innych. Obserwuję uważnie agnostyków wśród moich znajomych i porównuję z zachowaniem w tych samych sytuacjach ludzi wierzących; nieodparcie nasuwa się przekonanie, że agnostycy są jakby upośledzeni, jakby pozbawieni tego szóstego zmysłu uczuciowości. Nie wiem co wypływa z czego, ale myślę, że prędzej agnostycyzm z tego braku, niż odwrotnie.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

31-03-2015 [19:26] - maks jamnicki | Link:

Hm, przyznaję, ciekawy przyczynek do przemyśleń i życiowych obserwacji.

Obrazek użytkownika Gniewko

31-03-2015 [21:55] - Gniewko | Link:

Oglądał jeden raz bardzo nudne i jakoś bardzo lewicowo. Tak że już więcej nie oglądam, ale tanio podobno. Pisałem o tym w moim blogu „TV Republika – nudna jak flaki z olejem".

Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

31-03-2015 [22:36] - maks jamnicki | Link:

Tak, czytałem, te "gadające głowy", pamiętam, odniosę się w czwartek.. Aż tak "lewicowo" to może nie, trochę przesada. Osoba z jakmś poczuciem humoru by się ciut rozbawiła tym określeniem. Pamiętajmy, że jest to  telewizja "informacyjna", w tym kontekście trzeba ją widzieć, zresztą typowe programy informacyjne, jak się kiedyś mawiało "dzienniki" najbardziej lubię w tym oglądać. I zdarzą się też inne rzeczy ciekawe, trzeba wybierać, przebierać. Ale fakt, nie jest to TV rozrywkowa. Skąd niby pieniądze? A może takie wstawki, przerywniki, jeżeli do pozyskania bezgotówkowo, by się przydały? Ale niech Pan czasami ogląda, chociaż codzienne informacje,  trzeba ich wspierać, oprócz TV Trwam, którą też popieram, innych pozaniszowych i "pozasystemowych" nie widzę. Informacje są dość żywe no i przynajmniej prawdziwe, polecam. Z tych niezależnych od struktur finansowych i mentalnych reżimu chyba najlepsze? Bo gdzie Pan ogląda?

Obrazek użytkownika Gniewko

31-03-2015 [23:16] - Gniewko | Link:

O tej lewicowości to chodziło mi Magazyn Filmowy. Co do wiadomości to nie mam zastrzeżeń.

Obrazek użytkownika jazgdyni

01-04-2015 [07:42] - jazgdyni | Link:

Witam

Niestety, kompletnie się nie mogę zgodzić z Pańskim osądem (błagam - krócej następnym razem, to publicystyka, nie akademia).
Oglądałem, a jakże... i pełna zgoda z panem Krysztofem Kłopotowskim - omawiany film ociera się o propagandę. To nie jest straszna obelga, bo połowa produkcji Hollywood, to propaganda american way of life. I to jaka!

Pan Krzysztof Kłopotowski jest wybitnym znawcą kina i dla mnie jest niewątpliwym autorytetem. Jego porady można przyjmować w ciemno.
Podobnie zresztą, jak recenzje pana Wiesława Kota.

Można się oczywiście z nim nie zgadzać, jeżeli ma się inne spojrzenie na film i czegoś innego od kina się oczekuje.
Kłopotowski, jak nikt rozumie kino, jako nową gałąź sztuki.

Radzę to ostatnie zdanie dobrze przemyśleć, zanim podejmie się obszernej krytyki.

Pozdrawiam

Ps. TV Republika jest w porządku. Mimo oczywiście strasznych kłopotów finansowych, co widać. Oczywiście żal Wildsteina. Ale nie za bardzo. Pan Bronisław, którego cenię, jak mało kogo, niezbyt dobrze wypada przed kamerami. Ma specyficzny styl mówienia, który jest bardziej przemawianiem ex cathedra, niż swobodna wypowiedź dobrego anchor mana. Terlikowski jest w tym o niebo lepszy. Poza tym, garnitur dziennikarski jest naprawdę dobry z wybijającą się wschodzącą gwiazdą Michała Rachonia (też z Gdyni ;-)   )

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [12:37] - maks jamnicki | Link:

To nie jest grzech, gdy ludzie się z sobą nie zgadzają. Tekst długi, z szacunku dla wymordowanego narodu i jego walki. Ale...spotykam tutaj dłuższe. Ten tekst jest tylko kropelką, która próbuje zrownoważyć ilość rosyjskiej propagandy kłamstwa jaka była i jest związana z Czeczenią. A to jest morze   kłamstwa. Trzeba by napisać wiele książek i nakręcić wiele filmów. Dla niezorientowanych. Jest jeszcze You Tube. I nie dziwmy się, że świat ma gdzieś i w większości nawet nie wie o takim zdarzeniu jak Powstanie Warszawskie, jesli my tak lekko podchodzimy do mordowania innych z powodow politycznych. Kryteria propagandy są różne. Lenin twierdząc, że "Film jest najważniejszą ze sztuk" wcale nie miał na myśli swojego zamiłowania do sztuki jako takiej ale właśnie znaczenie taśmy filmowej jako sztuki użytkowej, propagandowej. I Rosjanie znakomicie zawsze to wykorzystywali, od samych poczatków po rewolucji. Ogromną ilość, nawet filmowo i fabularnie znakomitych filmów rosyjskich-sowieckich, związanych ze sprawami społecznymi i polityką, można spokojnie uznać za propagandę. I tu jest to kryterium pierwsze dot. propagandy. Gdy przekazu używa władza albo strona. W przeciwnym razie całą działalność filmową poświęconą sprawom społecznym i politycznym trzeba by uznać za propagandę, także dziennikarską, nawet jeśli nie wypływa z inspiracji władzy. To kryterium, finansowanie i wspieranie przez centrum polityczne, władzę,  nie jest może ostra jak cięcie nożem, ale trzeba je widzieć. W przeciwnym wypadku trzeba by uznać, że Guernika Picassa jest tylko propagandą, obrazy Goi /wiele/były propagandą, o książkach nie wspomnę, a wiele wojennych, znakomitych filmów amerykańskich jest rządowa lub antyamerykańską i antyrządową propagandą. Otóż, jednym z kryteriow wydaje się kto inspiruje i finansuje to zdarzenie. A i tak jak wspomniałem, to kryterium nie jest ostre jak cięcie nożem. Jest jednym z punktów orientacyjnych. Są też inne.
Ten film nie powstał na zamowienie. powstał najpierw sercu, duszy i umyśle reżysera. Który udowodnił przedtem swoją pracą,że jest artystą. Wyraża jego przekonanie. I tu skończę, bo wywód o kryteriach propagandy byłby długi,skomplikowany a też z konieczności płynny. W stosunku do reżysera, jest to bardzo obraźliwy i dyskwalifikujący epitet. On wyraził swoją, emocjonalną, prawdę.

Obrazek użytkownika StachMaWielkieOczy

01-04-2015 [14:01] - StachMaWielkieOczy | Link:

A ja podzielam poglad Jazgdyni ,
Najlepszym dowodem na to ze takie produkcje to zwykla antyrosyjska propaganda
jest fakt ze narod Czeczenski sam zrozumial swoje bledy i wypaczenia co
wyrazilo sie w tym ze najwięcej glosow w wyborach prezydenckich Wladimir Putin dostal
wlasnie w Czeczenii bo az - 99,76% i to przy przy frekwencji 99,6%

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [20:43] - maks jamnicki | Link:

Czy Pan zdaje sobie sprawę co Pan napisał, z tymi procentami? I co te procenty oznaczają?

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [20:50] - maks jamnicki | Link:

Sorry, w pierwszym momencie się nie połapałem. :) Jak często gapa ze mnie.

Obrazek użytkownika HenrykHenry

03-04-2015 [08:42] - HenrykHenry | Link:

Ostatnio obserwuje coraz więcej wpadek TVREPUBLIKA . Jedne większe drugie mniejsze ale non stop coś. Pomijam fakt permanentnego wchodzenia w słowo drugiemu. Powstaje wtedy tylko szum i bełkot. Czy panowie prowadzący nie umieja prowadzić rozmowy z drugą osobą. Tak jak dzieci , a teraz ja , teraz ja . Zapraszając gościa należy pozwolić mu się wypowiedziec. Raczej chcielibyśmy usłyszeć co gość zaproszony ma do powiedzenia a nie prowadzący. W tej dziedzinie wybitnie przoduje Pani Gorska-Hejka. No niestety , ale nie da się tego słuchać.

Np. serwis info. Dlaczego podając wiadomosc o skazaniu Hofmana /za pytanie skierowane do zyrandola/ nie podano ze sad zatwierdzajac wyrok pierwszej instancji zrobił to na posiedzeniu niejawnym nie informując o tym obwinioniego a tym samym nie dając mu szans na obronę. To przypomina sądy z powojennej historii. To ta część wiadomosci /gdyby była podana/ najbardziej działa na odbiorcę.

Wczoraj obejrzałem "gowne" wydanie wiadomości TVP-1. Całe , 100% czasu poświęcone 10-tej rocznicy śmierci JPII.
Powtarzam 100% czasu to Krasko i jego peany na temat życia Jana Pawła. Krasko syn Wincentego Kraski komunistycznego bandyty z KC PZPR. Całe życie walczącego z Kościołem , Księżmi , wiara. Stary i młody Krasko , dwa pokolenia propagandzistów - komuchow.

Zaraz po wiadomościach szumnie zapowiadany wywiad z Komorowskim . Właśnie po ...
czy trzeba lepiej ?!.

Jeszcze raz - a u nas ? - u nas nie umieja . Nie umieja rozmawiać , nie umieja wyartykuowac prostego przekazu.
To tylko niewielki przykład.
Przykre , bardzo przykre.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

01-04-2015 [14:07] - maks jamnicki | Link:

I jeszcze jedno. Najważniejsze. Pan K. Kłopotowski kilka razy i dobitnie użył zwrotu " antyrosyjska propaganda", nie np."antywojenna" czy jakaś inna, lub "ogólnie". Pan to pominął. Dlaczego?. Tez Pan tak to widzi? Że to "antyrosyjska propaganda"? Wtedy trzeba było napisać to wyraźnie? Wiem, przecież pan Rosjan nie popiera. Ja tylko tak.
  Więc myślę, że  może  bardziej chodzi Panu o to, że zaatakowany został człowiek który dla Pana, jak Pan napisał, "jest wybitnym znawcą kina i dla mnie jest niewatpliwym autorytetem". Dla mnie tylko dobrym fachowcem.  Mój tekst dotyczył całości tego zwrotu. "Antyrosyjska propaganda". Inaczej bym nie zareagował. I tutaj tych dwóch słów nie można rozdzielać. No i liczy się kontekst. "Dokonania" historyczne i dzisiejsze Rosjan. I "miejsce akcji", czyli miejsce tego programu. Co zawarłem w tytule tekstu.

Obrazek użytkownika jazgdyni

03-04-2015 [17:54] - jazgdyni | Link:

Witam

Bij, zabij, jeżeli ja zapamiętałem, że użył on zwrotu "antyrosyjska propaganda". Nie byłem skoncentrowany, jak słuchałem. Lecz wtedy pomyslałbym, że Klopotowski się po prostu przejęzyczył, bo później w swoim wywodzie dobitnie wykazał, jak ruska armia, z drobnego pijaczka zrobiła bandytę i bestię.

Radosnego Alleluja!

Obrazek użytkownika maks jamnicki

03-04-2015 [18:52] - maks jamnicki | Link:

Ta, wiem, to ucieka. Dlatego by mieć pewność, że się nie przesłyszałem i i czegoś nie przekręcam, przy następnej emisji  nagrałem sobie audycję telefonem/Sams.Gal3, fakt, że nie najnowszy model/,i odtworzyłem potem jeszcze 2 razy.
 Pierwsze słowa  K.K. na pytanie prowadzącegoo, na na samym początku audycji: "..od czego zaczniemy"  były:    "Zacznijmy od propagandy antyrosyjskiej, zobaczmy zwiastun filmu Rozdzieleni".   Mocno zabrzmiały, na tyle mocno, że prowadzący program J.M.  był  nieco  zaskoczony i po zwiastunie odpowiedział: "Panie Krzysztofie, od początku uderza Pan z grubej kolumbryny, nazywając ten film propagandą...". Słowo propaganda, bez słowa "rosyjskiej",  pada jeszcze w programie z obu stron razem trzy razy. A  ok 6 min jest zdanie K.K. "...więc to nie jest tak, jak pokazuje nam reżyser, to co pokazuje jest propagandą antyrosyjską".  Ale cóż, było minęło, życie jeszcze nie raz zaskoczy, także w TV Republika, która jest moją telewizją, innej polskiej po prostu nie mam. Telewizja i programy to żywa tkanka, wszystko może się zdarzyć.
Pozdrawiam i także życzę  Radosnego Alleluja!

Obrazek użytkownika Miriam

03-04-2015 [00:09] - Miriam | Link:

Witam,
dzięki Panu, dzięki Pana notce poszłam do kina i obejrzałam ten film :)
Pomyślałam sobie, że skoro pan Kłopotowski tak ostro atakuje, że to propaganda antyrosyjska, to znaczy, że warto iść ;)

To był dziś jedyny seans w całym Poznaniu, a w małej salce kinowej były dwie osoby... :(

Film jest poruszający, chwilami wstrząsający. Moim zdaniem jest bliski prawdy.

Gdzie konkretnie jest ta "propaganda antyrosyjska", o której mówił pan Kłopotowski, ale także niektórzy tu komentujący- nie wiem. Bo to że Rosjanie na Czeczenię napadli, że mordowali, gwałcili, torturowali, rabowali, palili, niszczyli wszystko, co się dało, to - moim zdaniem - nie ulega wątpliwości. Tam było ludobójstwo.
Co w takim razie jest przerysowane? Czy chodzi o rosyjskich żołnierzy? o ich zezwierzęcenie? Ktoś to wszystko przecież robił. Można tylko współczuć tym ludziom, że ich do takiego stanu doprowadzono... Przestają byc ludźmi, stają się maszynami do zabijania. To też są ofiary wojny...

Jeszcze coś takiego przewrotnego mi chodzi po głowie: skoro wiemy, że Rosja jest mistrzem propagandy (mówi o tym też Carol w swoim wystąpieniu w UE), to dlaczego my - ich przeciwnicy, a czasem ofiary (Smoleńsk) - musimy być tacy kryształowi i nie móc pozwolić sobie na trochę propagandy, bo zaraz odezwą się głosy oburzenia? Dlaczego nie spróbowac pobic wroga jego własną, skuteczną bądź co bądź bronią?

pozdrawiam serdecznie :)

Obrazek użytkownika maks jamnicki

03-04-2015 [05:49] - maks jamnicki | Link:

Kilka razy trafiła Pani w sedno.
Raz :   "to był dziś jedyny seans w całym Poznaniu, w w małej salce kinowej były dwie osoby". O to komuś chodzi. Dlatego lewacka krytyka w Cannes wylała na film wiadro pomyj. Później  rozpisali się we wszystkich europejskich gazetach. Ponieśli swoje zniechęcające  przesłanie "w świat". Zresztą oni "zarządzają opiniami", jak w Polsce stara się salon i GW. Efekt osiągneli. Jeden seans i 2 osoby. Putin kogoś odznaczy.
Dwa:    Nie ulega żadnej watpliwości, że było to ludobójstwo. I właśnie: co w takim razie jest przerysowane? Nic. Na You Tube jest kilka krótkich filmów, niestety często nie przetłumaczone językowo na polski z rosyjskiego i angielskiego. A świadków nie dopuszczali. Np, jak z Groznego ucieka kolumna cywilnych samochodów osobowych z dobytkiem, kobietami i dziećmi i autobusy. Nadlatują rosyjskie samoloty i robią masakrę. Dużo gorzej niz hitlerowcy w Polsce w 39r, bo ciało czlowieka pozostalo tak samo wrażliwe, a samoloty są dużo sprawniejsze, bomby  i pociski bardziej skuteczne. I dzieci które przeżyły, tulące się do ciał nagle pomordowanych rodziców. 
Trzy: Nie dajmy się sterroryzować, że pokazywanie prawdy, to propagabda. Tak jak Pani pisze, Rosjanie sa mistrrzami propagandy jako napastnicy i okupanci. Głos w imieniu ofiary, to nie propaganda. To co, "Syzyfowe prace", Żeromskiego, to też propaganda antyrosyjska?   NapisałPolak, a Polacy mają z Rosją "jakieś porachunki". Jakaż to przewrotność. Porachunki ofiary z oprawcą?. Film o  metodach  UB to też w takim razie "propaganda", tyle ze antykomunistyczna?  
Co nie zmienia faktu, że propagandy też powinno się  przeciwko nim używać. I nawet nie "trochę" a tyle co możliwe. To przeciwko okrutnikom, uratuje sie ileś tam istnień ludzkich.
 Gdyby ta recenzja Kłopotowskiego byla gdzie indziej, nie mrugnąl bym okiem. Ale gdzie słabi i mordowani prze Rosjan, maja byc słowem wsparci, jak nie w naszej telewizji? Przecież to jest ta wysepka, gdzie się powinno, jak tylko jest szansa, wspierać ofiary Rosjan.
Muszę Pani napisać, że tym wpisem, że Pani była i zdała realcję, bardzo mnie Pani podbudowała. Kropelka do kropelki. Ziarenko do ziarenka. I  komunikować się między sobą. Serdecznie dziekuję za wpis i serdecznie pozdrawiam. Bądźmy ludźmi dobrej woli, tyle możemy :)

Obrazek użytkownika Miriam

03-04-2015 [10:13] - Miriam | Link:

Witam :)

Puste kino - o to im chodzi, są skuteczni i rechoczą - jak ci żołnierze w filmie - jacy głupi jesteśmy :(
I to przesłanie, cel tego filmu, żeby ludzie się dowiedzieli, co tam się wydarzyło, niestety nie dociera.
Tak jak głos Carol do nikogo nie dotarł.
"Putin kogoś odznaczy".

Myślę, że gdyby przeciętnego Polaka zapytać, co się wydarzyło w Czeczenii, miałby bardzo mgliste pojęcie.
Jakaś wojna tam była?... :(

Któregoś dnia oglądałam Magazyn filmowy z panem Kłopotowskim. W pewnym momencie rozmowa zeszła na Andrzeja Wajdę. Kłopotowski wygłosił krótką tyradę, jaki wspaniały, wielki reżyser to jest!! O jego roli po Smoleńsku słowem się nie zająknął.
Wtedy dotarło do mnie, że Kłopotowski to lewak. Można go ewentualnie wysłuchać, bo rzeczywiście świetnie zna się na kinie, ale trzeba uważać, pewne rzeczy odsiewać, żeby nie dać się zmanipulować. Bo to lewak.

Chyba wzajemnie się podbudowujemy :)

Dziękuję jeszcze raz, pozdrawiam Pana świątecznie :)

Obrazek użytkownika HenrykHenry

03-04-2015 [08:17] - HenrykHenry | Link:

Czy i gdzie można ten film ściągnąć z sieci , obejrzeć.
Niestety moje komentarze się pod Pana wpisem nie ukazują. Moze ten.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

03-04-2015 [11:30] - maks jamnicki | Link:

Niech Pan wpisze w wyszukiwarkę  dwa słowa  / Rozdzieleni online  /  ja oglądałem u młodych znajomych, sam , przyznaję....nie umiem się tak bawić, np. ściągać, czasami są jakieś opłaty, trochę jestem zacofany.

Obrazek użytkownika HenrykHenry

03-04-2015 [13:18] - HenrykHenry | Link:

Dziękuję , już mam. Wstrząsające. Oj , oj Kłopotowski , Klopotowski. TVRepublika , itd.
Jakiś szatański balet wokół tego zbrodniarza Putina.
Niemcy , Niemcy proszę Państwa . Gdzie tylko Niemcy o czymś decydują zawsze z tego jest nieszczęście a jak robią to z sowietami to , wole nie kończyć.
A.Macierewicz trafnie powiedział ze III wojna światowa zaczęła się 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku. Choć wcześniejsze działania kacapow non stop w tym wojennym kotle mieszają. Niemcy znów jak to Niemcy od wojny tyle czasu , a oni dalej walczą. Jugosławia , Kosowo , Gruzja , Węgry , Grecja , Eur.Wsch. a teraz Ukraina. Lista jest długa. Wszędzie gdzie się pojawia by "pomoc" , ta pomoc jest katastrofa dla obdarowanego.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

03-04-2015 [15:17] - maks jamnicki | Link:

O, to mnie Pan zaciekawił, jeżeli rzeczywiście uda się Panu obejrzeć to niech mi Pan napisze adres i sposób, będę mógł polecić w razie czego, jesli to nie do konca "tego" to proszę napisać na pocztę.Ja właśnie  rozmawiałem przez telefon z młodymi znajomymi i stwierdzili, że poniewaz film jest w Polsce nowy, to  coś tam, coś tam, więc oni z jakiegoś serwera z daleka. No i są odtworzenia płatne i "bezplatne", szczerze mówiąc, jak napisałem wcześniej, nie znam się i sam jeszcze .....nigdy w życiu  nie sciągnąłem żadnego filmu. A wypadało by się nauczyć.
 I tu napiszę Panu ciekawostkę. W Niemczech mam internet od Aldiego, tam kupiłem modem i kupuję doładowanie. Jest to coś dziwnego, dziwny wynalazek. Mogę doładować np 5 GB za 15E na 30 dni i wtedy po wykorzystaniu nie mogę doładować więcej lecz muszę czekać aż te 30 dni minie. Nie mogę też w trakcie zmienić formuły. Na czytanie, pisanie  i inne operacje wystarczy. Ale już z meczem lub np.TV Republ.ka kłopot. Więc ja inaczej, tak co drugi dzień. Bo  można też tak ustawić,  że płaci się 2 E na dobę. I wtedy.... Młodzi odkryli, że nie ma limitu. Filmy i mecze  do oporu, a młodzi jak to młodzi, nie tylko biegli w najdziwniejszych ścieżkach internetowych ale po pracy, w weekendy, zwłaszcza zimą, lubią filmy oglądać. Więc czasami ściągają z różnych miejsc filmy "na zapas", potrafią ściagnąć 25 GB w jeden dzien,  ja to nawet nie wiem, gdzie to się sprawdza.  I na następny dzień, następny... Później sobie laptop podłączają  do TV. I  to działa. Bez limitu.  Nie mogę zrozumieć. Pozdrawiam. Spokojnych Świąt.