Władysław Frasyniuk – kanalia czy bohater?

Nie jestem za tym, aby w Internecie anonimowo używać epitetów, ale ponieważ IP każdego komputera i tak jest przypisane do imienia i nazwiska, znany jest także adres mailowy każdego piszącego, nie jest to najważniejszy problem. Jest ogromna rzesza szeregowych członków byłej dolnośląskiej solidarności, którzy uważają go raczej za bohatera „szemranego”. Z drugiej strony, gdy zajrzeć w archiwalne strony Internetu, jest osobą, która dostąpiła w czasach po tzw. „okrągłym stole” wprost niebywałego „lansu” na bohatera. Tak więc u wielu członków byłej solidarności jest mu bliżej do kanalii, dla kolorowej prasy i dobrze urządzonego dzisiaj tzw. establishmentu,  bohaterem. Sam z niepohamowaną megalomanią włącza się w ten drugi trend, chętnie pozując na herosa w kobiecej prasie na tyle sumiennie, iż spokojnie może być uznany za osobę o której się mówi, że jest z tych, co to „skromnością nie grzeszą”. Weźmy  jeden z brzegu przykład. Ten, na który trafiłem w internetowych archiwach jako na pierwszy.
  Archiwalny tekst z niemieckiego tygodnika dla gospodyń domowych, „Gala”, wersja polska.
 U góry wytłuszczone:  Kobiety>Uroda>Gwiazdy> Tematy.
Pod spodem ogromną czcionką:   WŁADYSŁAW FRASYNIUK
Tekst zaczyna się standardowo od słów: „Legendarny działacz Solidarności. Ukrywał się w stanie wojennym. Złapany, przesiedział w więzieniu cztery lata....”. Itd. W zasadzie prawie każdy tekst w każdej gazecie zaczyna się w ten sam sposób. Człowiek mógłby się zaniepokoić, że ten schemat przygotowywała jedna ręka.
 Ponieważ pismo jest dla kobiet, tu podrasowano go na miłego „twardziela”. Gdyby to było pismo dla mężczyzn, jego słowa wzbudziły by w niejednym śmiech, zresztą wiadomo, że dla wielu wrocławskich robotników, „szeregowych członków solidarności” i nie tylko,  jego nazwisko stało się synonimem, mówiąc delikatnie, mętnej wody.
 Pani redaktor pytaniami naprowadza naszego „bohatera” na poprawne odpowiedzi, by mógł się wykazać. Więc co ma sobie żałować. I z tych odpowiedzi dowiemy się np.; „Dorastałem w dzielnicy Fabrycznej, na ulicy Żelaznej, która dała mi twardy charakter”.... I dalej: „Byłem jednym z bardziej represjonowanych więźniów...”, „Byłem młody, silny...”, „Po bójce z klawiszami, miałem wyrwany bark...”, „Dorobiłem się tzw. enki, czyli statusu niebezpiecznego.... Wszystko to okraszone pięknym zdjęciem  fizis dojrzałego,”twardego” mężczyzny, a'la Hollywood. Która pani takiego nie lubi ?
   Do czego to służy, dojdziemy w kolejnej odsłonie. Już nie dziś. Tutaj jeszcze dopełnimy obraz naszego „bohatera” innym fragmentem z wywiadu  o okresie po wyjściu z więzienia:
 „.....znajomi przychodzili pogadać, a żona Krystyna tylko robiła herbatę. Czuła się jak dodatek”.
Gala: Trudno żyć z bohaterem.
 W.F: „Strasznie trudno”.
  Jeżeli do tego dodamy, że nie tak dawno zwierzył się w kobiecym piśmie :”Szukam kogoś, kto napisze scenariusz mojego życia...”, to obraz naszego „bohatera” będzie bardziej dopełniony. Narcyzm do n-tej potęgi.
  W zasadzie, którego wydruku prasowego nie wziąłbym do ręki, czy to „Gala”, czy „Super Express”, czy inna prasa, prawie wszystkie zaczynają się podobnie, niezależnie od odstępów w latach: „Legendarny przywódca..., poszukiwany..., więziony... itd...”. O przepraszam. Pewna wrocławska radna od  prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, /tego co się niedawno odkrył w swoich upodobaniach i próbował wrocławianom wcisnąć zbrodniarza-UBowca-filozofa Baumana  jako „wielki” autorytet/, tak zagaiła, chcąc coś wytknąć Władysławowi  Frasyniukowi na łamach prasy: „Szanowny Panie Władysławie! Niezłomny człowieku polskiej Solidarności!”... i dalej... „Pan, tak wielki działacz opozycjonista…”. Itd.
 Chociaż....., któraś była partyjna koleżanka z Unii Wolności skarżyła się kiedyś, że nazwał ją „ku.wą”. Więc na słowa aż taki bardzo wrażliwy nie jest. Od razu zaznaczyła jednak, ze urazu nie ma i jest to dla niej… ”rzewne wspomnienie”. Cóż, niektóre kobiety tak mają.
  Nie zajmował bym się Frasyniukiem, gdyby nie jego upodobanie do mieszania z błotem polskich patriotów-katolików /Frasyniuk z pochodzenia jest Ukraińcem, z dziadka Dymitra Frasyniuka, tak przynajmniej podaje. O wyznaniu prawosławnym? grekokatolickim? katolickim? bezwyznaniowym? Cóż, mało ważne/. I pomyśleć, że nie tak dawno spotkałem na Podkarpaciu wspaniałego polskiego patriotę, pochodzenia ukraińskiego. Emerytowanego nauczyciela matematyki i chemii. Udzielał swoim byłym uczniom korepetycji. A w przerwach między lekcjami robił im, jak mi wyjawił, ... dziesięciominutowe lekcje z polskiej historii. Starał się właśnie ją odkłamać i wyjść poza telewizyjne i aktualnie gazetowe przekazy. Uczył prawdy, której nie ma często dzisiaj w szkolnych podręcznikach. Zawsze będę go miał w pamięci i wspominał z szacunkiem.    
  A wspominam o tym, z powodu szczególnej niechęci Frasyniuka do Antoniego Macierewicza m.in. za to, iż chciał, by związek zawodowy, który powstawał w 80r. był katolicki. Musiało go to irytować, bo trafiłem na to w kilku miejscach. Jakieś szczególne nerwy biorą go zresztą na obchodzenie w Polsce 11 listopada, czyli odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123-ch latach  zaborów, jako Narodowe Święto Niepodległości. Dał temu wyraz swego czasu podczas swojego publicznego wystąpienia, proponując by czcić nie 11 listopada a... 4 czerwca, czyli dzień wyborów do sejmu „kontaktowego”, jakie miały miejsce po tzw. „okrągłym stole” w 1989.  Który to Sejm, pod naciskiem zwłaszcza tzw. lewicy laickiej, która przejęła stery nad „Solidarnością”, na czele z Michnikiem i Geremkiem, wybrał na dalszy okres rządów... generała Kiszczaka jako ministra spraw wewnętrznych a gen. Jaruzelskiego jako prezydenta. I takie to było „zwycięstwo Solidarności”, której też byłem kiedyś członkiem na Dolnym Śląsku. Zostaliśmy oszukani. Jako ludzie, jako obywatele i jako członkowie Solidarności. Z udziałem Frasyniuka. I medialny „lans” tego nie zmieni. Miliony ludzi mają już tą wiedzę i to niemiłe odczucie.
  Otóż za tą propozycję zlikwidowania Święta Niepodległości, walka o którą to niepodległość pochłonęła setki tysięcy istnień ludzkich, ja prywatnie jako Polak i obywatel, spokojnie mogę użyć w stosunku do Frasyniuka słowa „kanalia”. Chyba nie powinien się obrazić. Sam lubi używać mocnych słów dużo częściej. Właściwie jest dyżurnym /oddelegowanym?/ opluwaczem Jarosława Kaczyńskiego, którego ja szanuję i na którego jako wyborca głosuję. Czegóż on nie wygaduje  na przywódcę  polskiej, patriotycznej opozycji. Ostatnio, po marszu 13 grudnia np., że Kaczyński „to i dureń, i bałwan i szkodnik”. Frasyniuk chyba zresztą nie za wielki ma szacunek do tradycyjnych polskich świąt, skoro rzucił, by Kaczyński „organizował swoje marsze i manifestacje w Wigilie lub pierwsze święto Bożego Narodzenia”. Dziwna zaiste i szydercza propozycja.
   Bywa, że poza agresją i insynuacjami, Frasyniuk wchodzi także w rolę kabotyna. Gdy np. zakpi z Macierewicza po tragedii smoleńskiej. Cynicznie i szyderczo na łamach prasy zadaje pytanie: „ Dlaczego pan wsiadł do pierwszego pociągu i wrócił do kraju, a nie pojechał pomóc kolegom zabezpieczać ślady „przestępstwa?”. Wesołek.
  Każda okazja jest dla niego dobra, by patriotów kopnąć albo ukąsić. Jest tak oddanym orędownikiem premier Kopacz, że śmiało powołuje się na to, iż takim ludziom jak On zawdzięcza ona swoje stanowisko. Gdy Kopacz po manifestacji w obronie demokracji 13 grudnia, nieudolnie i dość prymitywnie robi aluzję do Kaczyńskiego jako szefa patriotycznej opozycji o jakimś podpisywaniu „kwitów”, Frasyniuk szybko i usłużnie dodaje, że był to ”bardzo dowcipny i inteligentny komentarz”. Jaka ta kobieta jest, każdy widzi, jak czymś grzeszy to na pewno nie „dowcipem i inteligencją”. Jakby grzeszyła inteligencją, to by w te buty nie weszła.
 
   Dlaczego poruszyłem temat Frasyniuka? Cdn.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika seaman25

21-01-2015 [11:57] - seaman25 | Link:

Dziwne pytanie (w tytule notki), czyż nie "szkoda nafty" na KANALIĘ! Pospolitą?

Obrazek użytkownika wandaherbert

21-01-2015 [12:12] - wandaherbert | Link:

to ,ze jest kanalią ,każdemu uczciwemu , srednio inteligentnemu czlonkowi dawnej "S"jest jasne.Niestety takich "frasyniukow "jest dużo,ktorzy kreują się na bohaterow opozycji i dzieki nim i durnym społeczenstwie w Polsce jest ,jak jest.Pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika Dyletant2

21-01-2015 [15:58] - Dyletant2 | Link:

Oczywiscie, Frasyniuk zachowuje sie skandalicznie. Napisal Pan jednak, ze jego nazwisko jest "synonimem metnej wody". Ja nie jestem ze Slaska i pamietam Frasyniuka, jako bohatera Soldarnosci (a potem wyjechalem). Nie wiem zatem, co sie stalo. Czy w celu zaspokojenia ciekawosci czytelnikow podobnych do mnie, moglby Pan dokladnie wyjasnic, o co chodzi z ta metna woda?

Obrazek użytkownika maks jamnicki

22-01-2015 [17:49] - maks jamnicki | Link:

Przepraszam, ale przez dobę nie miałem internetu. Postaram się  odpowiedzieć na Pana pytanie /a właściwie "dopowiedzieć", przybliżyć zagadnienie/  w drugim tekście n.t.t., w ciągu tygodnia. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika marekagryppa

21-01-2015 [19:35] - marekagryppa | Link:

Był legendą teraz jest mendą - i tyle.