Dobroczynność w Wielkiej Brytanii

Casus Jurasa, Dzidzi, Złotych Melonów i Mrówki Całej  w Wielkiej Brytanii nie byłby możliwy. W kraju gdzie  prawo się respektuje i bezwzględnie egzekwuje, niezależnie od okoliczności i niezależnie od tego kogo dotyczy, jest to niemożliwe. Niemożliwe zatem byłoby coroczne, samonapędzające się misterium, w którym jedni zadają " nikczemne " pytania w sprawie publicznej kwesty, drudzy zaś krzyczą: - wara wam od pieniędzy z Jurasowej Orkiestry, pisowskie, nienawistne nieudaczniki. O ile żona Cezara pozostaje zawsze poza wszelkimi podejrzeniami, to publiczna zbiórka pieniędzy, w demokratycznym państwie, powinna pozostawać poza wszelkimi podejrzeniami w trójnasób. Powszechna świadomość tego, że wszystko w kraju odbywa się według czytelnych, klarownych reguł, to też rodzaj politycznej edukacji społeczeństwa, choć  odbytej mimochodem. Wychowywać można przecież na dwa sposoby: można nieustannie wkładać do głów reguły właściwego postępowania, można rownież dawać wzorowy przykład. W zdrowym społeczno - politycznym układzie do dawania wzorowego przykładu służy establishment, nie mylić z establiszmętem, różnica  etymologiczna. Oczywiście kontrola instytucji charytatywnych w Polsce jest możliwa, bowiem Polska nie jest prawną pustynią, jest raczej prawną dżunglą, więc jakieś instrumenty kontrolne na pewno istnieją, brak jedynie woli działania wśród urzędników odpowiedzialnych za dobroczynność. Pieniądze z publicznych zbiórek nie mogą być poza kontrolą, bo pieniądze są zbyt atrakcyjnym towarem i pozostawione same sobie natychmiast trafiają nie tam gdzie życzyliby sobie darczyńcy. I jak pokazuje przykład akcji " Góra grosza " pozostawione bez nadzoru natychmiast wyparowują, w kwocie - bagatela - 1,2 miliona PLN. 

W Wielkiej Brytanii sprawy dobroczynności reguluje Charities Act 2011 w oparciu, o który działa Charity Commission ( dla Anglii i Walii ), dodatkowy urząd to Charity Tribunal, który rozstrzyga wszystkie sporne kwestie między Charity Commission a towarzystwami charytatywnymi, obie instytucje podlegaja bezpośrednio parlamentowi. Organizacja dobroczynna planująca zebrać wiecej niż 5000 funtów musi zostać zgłoszona do Charity Commission, jeżeli w ciągu roku zostanie przekroczona kwota 500 tys.funtów finanse fundacji podlegają niezależnemu audytowi księgowemu. Wyrok sądu nie jest konieczny by biegły księgowy mógł przyjrzeć się fudacyjnej  buchalterii. Instytucje prowadzące kwesty mogą zatrudniać oprócz wolontariuszy  tzw. fundraiserow czyli zawodowców, ci jednak muszą informować  darczyńców, iż są wynagradzani. Instytucje prowadzące kwesty maja obowiązek informowania lokalnych władz o prowadzonych kwestach.

Bardzo popularne są kwesty door to door - dla mnie  budujące - pokazujące stopień wzajemnego, społecznego zaufania. Fundraiserowi  podaje się swoje dane osobowe, numer konta!!! i SortCode!!! ustanawiając stałą donacje poprzez DirectDebit i miesiąc w miesiąc znika z naszego konta np.10 funtów, bo dobroczynność wcale nie wymaga ostentacji, choć niektórym to bywa potrzebne.

Osoba pragnąca rozpocząć zbiórkę pieniędzy na jakiś cel charytatywny może zasięgnąć informacji w Charity Commission, może zbierać fundusze samodzielnie, zwykle jednak doradza się takiej osobie by dołączyła do którejś ze 160 tysięcy organizacji charytatywnych zarejestrowanych w Anglii i Walii, bowiem zespołowe, systematyczne działanie przynosi zdecydowanie większe korzyści.

Bardzo popularne są tzw. Charity Shop prowadzone przez organizacje charytatywne, zatrudniające głównie wolontariuszy. Czegóż tam nie ma? jakieś stare książki, stare meble, odzież, naczynia pamietajace czasy królowej Wiktorii, stare, czarne płyty gramofonowe, takież i do nich stare adaptery, wszystko od ofiarodawcow i wszystko do kupienia za marne parę  pensów. A  wszystko razem na zbożny cel, bo podobno oceany składają się z kropelek wody. Terminy kwest są również uregulowane, ponieważ duże i znane towarzystwa dobroczynne zbiórki pieniędzy organizują w różnych terminach. British Legion ( wspiera kombatantów ) główną zbiórke organizuje w okolicach Remembrance Day, czyli na początku listopada. McMillan Cancer Support, największa brytyjska instytucja charytatywna, główny event organizuje na przełomie września i października. Oczywiście w okresie Bożegonarodzenia, kiedy najłatwiej rozmiękczyć  serce Ebenezera Scrooge'a, kwestują wszyscy. Dzieci ze skarbonkami pomagają pakować zakupy w marketach, na marketowych parkingach odbywaja się koncerty charytatywne, a w kościołach organizuje się Christmas Fair, rodzaj parafialnego jarmarku, z którego dochód przeznaczony jest na cel charytatywny. To rozłożenie kwest w czasie jest rozwiazaniem rozsądnym z dwóch powodów : kwestujący nie wchodzą sobie w paradę, nie konkurują ze sobą, poza tym akcje charytatywne trwające cały rok nie pozwalają zasnąć ludzkiemu sumieniu, ono musi być gotowe do niesienia pomocy przez cały rok... i o jednym przy okazji dobroczynności musimy pamiętać. Czasem więcej waży bułka dana głodnemu przed marketem niz wylicytowanie - w świetle telewizyjnych kamer - spinki od kaleson pana prezydenta. Bo nasze miłosierdzie przestaje być miłosierdziem jeśli  zbyt często i zbyt głośno o nim rozprawiamy. 

Z tą naszą dobroczynnoscią to jakieś fatum albo nasz brak zorganizowania  i impulsywność w działaniu, na to utyskiwal już Bolesław Prus w swoich Kronikach Tygodniowych pisanych dla Kuriera Warszawskiego. 

Zorganizowanie balu charytatywnego w stolicy Guberni warszawskiej pochłanialo wiecej rubli niż dochód osiągany podczas kwesty na tymże balu. Ciernistą drogę przechodzi Towarzystwo Dobroczynności. Jego roczne wydatki dosięgają 85 000 rs, deficyt 15 000 rs - liczba kandydatów do zapomogi wzrasta - liczba dziadów nie zmniejsza się ani też piękniej pachnie zgnilizna nędzy. Z drugiej strony ofiarność publiczna nie pasuje do zamiarów Towarzystwa, które chciałoby wykroić płaszcz z materiału wystarczającego ledwie na kurtkę. Stąd lamenta na sesjach, stąd potrzeba „obmyślania nowych środków”, z których każdy ma na celu pompować z publiczności nowe ofiary, nie zapobiegające szerzeniu się biedy i demoralizacji.

GALERIA

Dobroczynność w Wielkiej Brytanii

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Zyndramek

08-01-2015 [10:19] - Zyndramek | Link:

Sure!
Wszyscy wiedzą, że Wielka Brytania ma utrwalone przez wieki twarde i jasne zasady demokracji. Społeczeństwo na wyspach jest konserwatywne i ma wielki szacunek dla tradycji.
I skutkiem tego obywatele GB jako oczywisty traktują fakt, że w wielu, a szczególnie we wszystkich wysokodochodowych branżach, Tax składa się z dwóch obowiązkowych fee, to jest: due & baksheesh.
Nie przyglądałem się szczegółowo Shelter`owi i Oxfam.
Ale prawdę napisałeś, że tak prymitywnych i ostentacyjnych przewałów jakie robi w Polsce Owsiak na Wyspach jeszcze nie notują. To dlatego, że Tax jest... jest kwintesencją brytyjskości, tax jest spoiwem tego kraju, tax, a nie język, historia, czy kultura angielska (bo wszak najwięcej rodzi się na Wyspach dzieciątek o pięknym imieniu Mohamed, isn`t it?).
Pozdrawiam