wirus odry nie istnieje...czyli ziębolenia ciąg dalszy

Mój poprzedni tekst a propos cudownych recept i metod zdrowotnych z mówieniem miłych słów do wody tudzież o jej strukturze wstawiłem w kilka miejsc...oczywiście róznej maści wiedzący lepiej  oburzyło się, że ośmieliłem się zakwestionować naczelny autorytet gadający do wody pitoląc coś o wiedzy...ciekawe jest to, że nikt nie wypowiedział się o strukturze wody... czyli fizyka ciała stałego to dla wielu jest "terra incognita" i dobrze... bo gadki w sprawie struktury wody i strukturyzatorów można potraktować jak bajki z mchu i paproci, gdyby nie fakt, że to są ciężkie pieniądze wyciągane z ludzi chorych. Inna sprawa, to skoro jest mowa o naturalnych sprawach to jak to sie ma do buraków w tabletkach czy ekstraktach z jeczmienia etc. sprzedawanych w tabletkach przez starszego siwego pana z gadaną błyszczącą jak psie jajco. Osobiście wolę kaszę jeczmienną jako taką czy buraczki tarte zamiast tabletek w/w pana. Nawet cenowo to wygląda korzystniej np. kilogram buraków z fiolką tabletek baraczanych... a i frajda większa choć przygotowanie dania z buraczkami wymaga trochę zachodu... poniżej podaję link do filmu młodego lekarza, który wyjaśnia sprawę wyroku a propos wirusa odry i całej manipulacji z wirusem. Pewien gościu ogłosił, że wirus odry nie istnieje i zaproponował, że wypłaci 100 tys ojro nagrody jeśli ktoś dowiedzie, że jest inaczej.
Można oczywiście zadać  proste pytanie, widziałeś wirusa...nie no to nie istnieje...a jednak skutki działań wirsa, wirusów znamy...często są to skutki śmiertelne. Ciekaw jestem czy jakiś antyszczepionkowiec jak zostanie pokąsany przez chorego na wściekliznę zwierzaka, będzie prosił ziębę o wlew witaminowy czy co tam wymyśli czy o zwykły zastrzyk który po prostu uratuje mu życie. Poniżej film młodego lekarza, słucham go od paru lat, moim zdaniem warto go słuchać

YouTube: 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika paparazzi

20-09-2018 [23:54] - paparazzi | Link:

Panie Człekokształtny, czarna magia i komercjalizm zawsze będzie. Zostawmy dla homo sapiens wybór metody. Zeby było jasne, szczepienia, jak najbardziej ale jak najmniej administracyjnych wygibusow. Szarlatanerie po przez restrykcje legalistyczne trzeba przyhamować. Natomiast jak przyhamujemy szarlatanerie administracyjna. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Emerytka

21-09-2018 [12:54] - Emerytka | Link:

Szanowny Panie, od dłuższego już czasu czytuję wypowiedzi Blogerów na portalu niezalezna.pl.  Z mojego punktu widzenia portal: NASZE blogi.pl   jest bardzo potrzebny bo daje dużo do myślenia przeciętnemu czytelnikowi.  Po jakimś czasie widać dokładnie, kto ma  rzeczywiście coś konkretnego do powiedzenia, kto spełnia się jako trybun ludowy,  bez predyspozycji ku temu, kto ma za zadanie  ( lub taką sobie wyznaczył "misję" w dobrej wierze ) kształtowanie opinii publicznej. Dzięki tym wpisom z naiwnego,nieszkodliwego,  młodego dziewczęcia, patrzącego na Świat przez różowe okulary zobaczyłam ten prawdziwy we wszystkich jego odcieniach.  Do napisania tego komentarza skłonił mnie już drugi Pański wpis o zięboleniu.  Jak prawie zawsze, dyskredytuje  Pan "przeciwników" bardzo banalną metodą, czyli ośmieszaniem a nie argumentami merytorycznymi. Proponuję dokładnie zapoznać się z książkami i wypowiedziami siwego pana, który niebacznie wkroczył na grząski grunt polityki proponując ludziom walkę o prawo do samostanowienia o swoim zdrowiu i życiu. Nawet pan lis się odezwał.  W każdej prawie wypowiedzi siwego pana jest apel aby jego informacje skonsultować z lekarzem.  W książkach pod każdą informacją o działaniu takiej czy innej substancji są podane linki pod którymi dokładnie można się zapoznać kto i kiedy to badał, jakie są wnioski i gdzie były publikowane.To są informacje dla lekarzy, którzy pozwalają aby pacjent zmarł lub chorował przewlekle ale zgodnie z procedurami, które często nie dają szansy na wyleczenie. Moim zdaniem zaczyna się bicie piany po to aby pomieszać wszystko w jednym worku i nie można było odróżnić ziarna od plew. Jest bardzo dużo wypowiedzi profesorów medycyny, którzy twierdzą, że to są bzdury i tacy, którzy przyznają rację zastosowaniu różnych substancji w synergii lub tylko jednej bo to działa.  Nie zawsze jeszcze wiadomo dlaczego ale działa.
Odnośnie pitolenia siwego pana o gadaniu do wody to wiele już lat temu japoński badacz  udowodnił, że struktura wody ulega zmianie pod wpływem traktowania jej muzyką rozdzierającą uszy, metalika  i dobrą muzyką klasyczną. Są zdjęcia kropli wody zrobione pod mikroskopem po "wysłuchaniu" jednej i drugiej formy muzycznej. Cena urządzenia rzeczywiście powinna we mnie wzbudzić głębokie oburzenie bo jako emerytka nigdy go nie kupię. Uważam, że rynek zdecyduje i jak nikomu owo urządzenie nie pomoże to przestaną kupować.
Przyjmuję krytykę odnośnie interpunkcji i innych złośliwości. Taki już jest Pana blog.
P.S. Może  ów siwy pan współczuł Panu J. K. i chciał przekazać swoje sugestie jego lekarzom pod rozwagę ale czy mógł On poważnie potraktować informację od przybocznych,że chce Go leczyć jakiś znachor.
Pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

21-09-2018 [14:55] - Imć Waszeć | Link:

Myślę, że ten enigmatyczny japoński badacz, to taki pan Zięba z kraju wiśni. Nazywa się "Masaru Emoto" i nie muszę chyba dodawać, że słowo emoto nie ma japońskiego pochodzenia. Oto jego strona i prezentacja badań wody: http://www.masaru-emoto.net/en...
Doktor Masaru Emoto idzie znacznie dalej w swoich naukowych wizjach, gdyż przypisuje wodzie posiadanie świadomości: https://thewellnessenterprise....
Osobiście uważam, że ulega on złudzeniom :] Jednakowoż co do możliwości wpływania na kształt kryształów za pomocą wibracji ma on całkowitą rację. Nie wiąże się to jednak ze świadomością wody ani jej słuchem muzycznym, a raczej ze wspomnianą fizyką kwantową i istnieniem rozmaitych sytuacji rezonansowych. Można używać drgań o wysokiej częstotliwości do osiągania efektów kwantowych w skali nano i zostało to dowiedzione eksperymentalnie. W oryginalnym eksperymencie zastosowano coś w rodzaju grzebienia mikroskopowej wielkości, jednak ostatnie badania pokazują możliwość obserwacji efektów kwantowych gołym okiem: https://physicsworld.com/a/qua...
Są to badania mające za zadanie stwierdzić co takiego zachodzi na granicy świata klasycznego oraz kwantowego: https://www.nanowerk.com/nanot...
W fizyce są badane byty zwane fononami (ang. phonon), którym przypisuje się wiele właściwości materialnych cząstek: https://balandingroup.ucr.edu/...
Jest jeszcze pewna kontrowersyjna teoria zwana wibracyjną teorią Turina, w której sugeruje się, że zmysł węchu korzysta właśnie ze zjawiska wibracji złożonych cząstek, która powoduje efekty kwantowe w receptorach: https://pl.wikipedia.org/wiki/...
Ta teoria nie musi być prawdziwa lecz nie wisi w powietrzu, gdyż takie związki są obserwowane i intensywnie badane. "Quantum entanglement between electronic and vibrational degrees of freedom in molecules": https://arxiv.org/ftp/arxiv/pa...

Obrazek użytkownika Emerytka

21-09-2018 [13:20] - Emerytka | Link:

Nie dodałam, że zdjęcia wody robione były po jej zamrożeniu. Woda po "wysłuchaniu" dobrych klasyków miała przepiękne kształty zaś po "wysłuchaniu" metaliki wyglądała paskudnie.
http://www.eprudnik.pl/woda-no...   ale żeby nie było,że jestem jednostronna.
http://mlodyfizyk.blox.pl/html...
Nie biję czołem przed tym odkryciem ale myślę sobie, że nie tak dawno temu fizyka kwantowa była czystą abstrakcją i być może początkowo dopuszczały jej istnienie tylko oszołomy. Wielu jeszcze rzeczy nie rozumiemy co nie oznacza, że ich nie ma :)

Obrazek użytkownika gorylisko

21-09-2018 [14:08] - gorylisko | Link:

widzi pani, koleżanka ze studiów, studiowaliśmy fizykę ciała stałego wspominała mi o tm japońskim badaczu jakiś rok temu... do tej pory nie doczekałem się zródeł...
co do merytrycznych wypowiedzi, proponuję wysłychać tego co ma do powiedzenia w filmie młody lekarz a propos wirusów... no w końcu skoro wirusy nie istnieją...to co w takim razie jest fotografowane poprzez mikroskopy elektronowe...
no początku też było sympatyczne kiedy radził kosnultować z lekarzem, nawet nie miałem pojęcia o jego sklepie... ale jego próby komunikacji z kaczyński (dlaczeg?) wyłożyłem w poprzednim tekście...o co mu chodzi ? z kolei ceny w pigułek z ekstraktem z buraka a zceną kilograma buraczków przemawiają wyraznie na korzyść zwykłego buraka czy ekstraktu z jęczmienia na korzyść zwykłej kaszy jęczmiennej (akurat zastanawiam się czy ugotować dzisiaj na obiad)
to co mnie ciekawi dlaczego te rewleacje co do pamięci wody jakoś nie znalzły szerszego zastosowania...tak, tak big farma ale co technikami morskimi, np. okręty podwodne czy echolokacja przy serwisowaniu platform wiertniczych... ciekawe, że pewnemu profesorowi fizyki wybiłemobronę zięby (antyszczepinkowca) dopiero za pomcą strukturyzatorów wody sprzedawanych przez w/w ziębę... wcześniej tenże profesor wybił mi z głowy miniaturowe reaktry nuklearne...za co dzięki mu...

Obrazek użytkownika Emerytka

21-09-2018 [15:13] - Emerytka | Link:

Nie wdaję się w dyskusję na temat fizyki bo się na tym nie znam. Zastosowanie może by się znalazło ale musiałoby być komuś bardzo  potrzebne lub kto wie, może coś próbują ale może nie wychodzi ? więc czym się chwalić. To tak jak z tanią energią. Niby czasem ktoś bąka, że jest ale jej nie ma w praktyce. Chętnie wypowiem się na temat buraczków.
Zastrzegam, że to jest moja ocena. Otóż jakiś czas temu wiek zaczął dawać mi się we znaki  zatem w panice odwiedziłam hematologię ( podejrzenie nowotworu ). Przedtem nie wiedząc co mi dolega pilnie piłam własnoręcznie robione soki z marchewki, buraka i co tam dało się wrzucić.  Hematolog nowotwór wykluczył ale zapytał czy pracowałam gdzieś przy chemii.  Nigdy nie miałam z żadną chemią do czynienia oprócz sporadycznego przebywania w mieszkaniu po malowaniu.  Pytanie powtórzył dwukrotnie a na pytanie co mi jest odparł: niech się lekarz pierwszego kontaktu zastanawia.  Lekarz się nie zastanawiał bo bardziej precyzyjnych badań chyba już nie mógł zrobić. Dostałam skierowania do różnych specjalistów. Rekord to termin za rok:)  Zaczęłam się zastanawiać sama i wydedukowałam, że jedynym moim kontaktem z metalami ciężkimi były buraczki i marchew pite przez więcej niż pół roku codziennie. Chyba organizm nie dał rady uporać się z dostarczaniem mu takiej ilości "zdrowych "składników.   Buraczki są liofilizowane i jak zapewnia producent z upraw naturalnych. Mogę wierzyć lub nie. Ceny innych producentów są porównywalne, czasem wyższe i każdy zapewnia, że ma produkty najwyższej jakości.  Rynek jest olbrzymi, łącznie z suplementami z USA. Zaczęłam się wczytywać dokładnie w składy i pełno w tym jest różnych wypełniaczy ( nie wszędzie) , otoczek itp. Uważam, że powinnam podczas wizyty u lekarza mieć dobrane wszystkie składniki  tak aby działały i to najlepszej jakości.Po to się uczy, żeby wiedział co z czym i dlaczego.  Lekarz nie chce nawet słyszeć o terapii synergicznej innymi lekami niż syntetyki. Ma 15 minut na pacjenta, nie przeprowadza wywiadu tylko podaje standardowo, na ślepo to co wszystkim, którzy nie umarli od tego.
Finał jest taki, że duża grupa pacjentów  opowiada androny bo wie, ze gdzieś dzwonią ale niedokładnie a inna grupa potępia w czambuł ale do momentu, dopóki ich samych to nie dotknie.Dlatego popieram zmianę systemu zdrowia i nie zazdroszczę, że ktoś zarabia na dobrym produkcie.  Jest jeszcze kapusta :) :)   w tym sklepie:) Można kupić za 2 zł i można kapsułkę.  Wolny wybór. Tylko nie wiem na czym rosła ta za 2 zł. Oj rozpisałam się o drobiazgach, które mnie irytują bo do tej pory ten temat znałam jedynie z narzekań emerytek :)
Gdyby wszyscy lekarze korzystali z wiedzy podanej im "na talerzu", weryfikowali ją i stosowali to byłoby coś wspaniałego.Niestety nie mają czasu na śledzenie najnowszych badań, 
Pozdrawiam serdecznie . Tyle o buraczkach. To jest temat bardzo obszerny.

Obrazek użytkownika Kazimierz Jarząbek

22-09-2018 [07:03] - Kazimierz Jarząbek | Link:

@ Emerytka

Może zawsze, także i w sprawach związanych ze zdrowiem, chodzi o umiar i różnorodność? :)
Znane fakty: Sok z marchwi jest super, ale stosowany w nadmiarze staje się trucizną. Podobnie jest z innymi produktami, także z buraczkami. Uczeni nazwali to NDS (Najwyższe Dopuszczalne Stężenia)
Znana historyjka z Francji: Przed laty zaczęły tam zdychać sarny i jelenie. Laboratoria kilka lat szukały przyczyny. Okazało się, że jest nią nowy gatunek rzepaku, który wprawdzie zawierał tyle samo trucizn co stare gatunki, ale był słodszy, zwierzęta zjadały go więcej i stężenie trucizn w ich organizmie przekraczało NDS-y.

Co do wody: Eskimosi i inne ludy północne nie grzeszą nadmiarem edukacji, a wiedzą, że istnieje mnóstwo rodzajów śniegu i wody. -- Nie udawajmy, że jesteśmy mądrzejsi od nich. 

Pozdrawiam Autora i P.T. Dyskutantów, Kazimierz Jarząbek

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

21-09-2018 [18:21] - Imć Waszeć | Link:

Młody fizyk ma rację, a kluczem do zrozumienia problemu jest przechłodzona woda, która jest wysoce niestabilna i krystalizuje gwałtownie "zapisując kształt myśli", czyli cokolwiek byle szybko ;). Przykład filmowy, choć to chyba nie woda destylowana: https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika Zunrin

21-09-2018 [23:20] - Zunrin | Link:

Brakuje oznaczenia, że film jest szkodliwy dla zdrowia. Manipulant i zanudzacz z tej gadającej głowy.

Obrazek użytkownika OLI

22-09-2018 [04:50] - OLI | Link:

Doktorka z filmiku pod notką czasem odsłuchiwałam, i czasem było warto. Jednak to, co ma do powiedzenia na temat szczepionek - to nie jest informacja, tylko propaganda.
Może zacznijmy od tego, że światowe organizacje zajmujące się zdrowiem ciągle coś zmieniają. Na przykład definicję tego, co jest epidemią (wszak rozmawiamy o chorobach zakaźnych).
Doszliśmy do poziomu, że kilkadziesiąt zachorowań i kilka zgonów może zostać uznane za stan epidemii, a jeśli tu i tu dodamy po jednym zerze - to będzie już pandemia.
Nie mam problemu ze szczepieniami przeciw gruźlicy, polio, WZW, tężcowi, czy wściekliźnie. Nie ma pewności, czy technologia wytwarzania szczepionek jest bezpieczna, i nie ma pewności, czy to naprawdę tak działa, jak medycy to nam opowiadają, ale niech tam.
Mam problem ze szczepieniami przeciwko wszystkiemu, co jest. Pneumokokom, rotawirusom, meningokokom, opryszczce i tak dalej. Brakuje już chyba tylko szczepionek przeciwko katarowi i wzdęciom, bo to też od bakterii.
Pracowałam kiedyś w hurtowni farmaceutycznej. Nasz chlebodawca, mając wynegocjowane upusty na rozprowadzanych lekach raz do roku robił się hojny i fundował pracownikom szczepionkę przeciw grypie + drugą za połowę ceny dla członka rodziny. Niemal wszyscy odchorowywaliśmy tę wspaniałomyślność, przez następne dni z trudem wlokąc nogi i walcząc z bólem i gorączką. Żeby było śmieszniej, chorowaliśmy potem jeszcze raz, albo nawet i dwa razy w sezonie, co jako żywo nam się przestało przytrafiać, jak zmądrzeliśmy i dar naszego troskliwego chlebodawcy po cichu wrzucaliśmy do kosza. Słoik prawdziwego miodu zjedzony jesienią był skuteczniejszy.
Najważniejsze pytania o to, co naprawdę jest w szczepionkach, pozostają bez odpowiedzi, i prawdę mówiąc, nikt tych pytań nie zadaje, bo nie wolno i wstyd. A zapytać by należało nie tylko o chemikalia w szczepionkach, ale - być może przede wszystkim - o materiał genetyczny.
Znajomym urodziło się dziecko. Z zagrożonej ciąży, wcześniacze, cudem odratowane - w mroźną noc Nowego Roku nie od razu udało się skompletować zespół do wykonania cesarskiego cięcia. Lekarz, który je reanimował - miał łzy w oczach, kiedy je zobaczył żywe na drugi dzień - powiedział tylko: ty żyjesz?. I temu dziecku, tak jak wszystkim noworodkom wjebutano (proszę nic nie poprawiać, to właśnie chciałam napisać, bo inne słowa się nie nadają na opisanie tego, co zrobiono) jeszcze w szpitalu wszystkie szczepionki, jakie były możliwe. Po pewnym czasie u dziecka ujawniła się choroba genetyczna o łagodnym przebiegu. Z wszystkich objawów, jakie powinny jej towarzyszyć - ma tylko jeden. Zmiany w genach powinny występować u rodziców - ale nie występują, nie ma też ich u rodzeństwa - co utrudniało diagnozę, która do dziś nie jest pewna. Ale choroba jest.
Czy te rzeczy się wiążą? Może tak, a może nie. Ale przydałoby się wiedzieć.
Aha. Teraz dziecka już nie chcą szczepić, rodzeństwa też - chyba im przeszło.

Obrazek użytkownika Kazimierz Jarząbek

22-09-2018 [08:57] - Kazimierz Jarząbek | Link:

@ OLI

Wszystkie tzw. leki, w tym szczepienia, to w 90% przypadków biznes a nie troska o zdrowie. Pani komentarz jest bardzo trafny. -- Gratulacje. Ja też trochę o tym na swoim blogu już pisałem i będę jeszcze o tym pisał. Pozdrawiam serdecznie, Kazimierz Jarząbek

Obrazek użytkownika smieciu

22-09-2018 [09:53] - smieciu | Link:

Jeśli chodzi o polio to jestem pewien że szczepionka na nią jest bzdurą. Polio nie jest chorobą przenoszoną przez wirusy czy cokolwiek w tym stylu. To ważne gdyż była to można powiedzieć szczepionka założycielska, na niej zbudowano całą mitologię. Dlatego dzisiaj jestem przekonany że chyba wszystkie szczepionki są mitem. Także (czy zwłaszcza?) te na wściekliznę. Ich celem jest coś zupełnie innego.
Warto zresztą ciągle podkreślać że mimo braku szczepień w wielu krajach nie wybuchają na świecie epidemie. Dobrym przykładem jest Japonia, która ma bardzo łagodne podejście do tego tematu. A japońscy turyści krążą po całym świecie. A jednak jest to jeden z najzdrowszych, długowiecznych narodów świata.
Praktyka zwyczajnie świadczy przeciw szczepionkom. Historia. Czemu na lekcjach historii nie czyta się jak to bez przerwy wybuchały epidemie? Skoro ich brak był taki straszny? Bo co innego było problemem: standard, styl życia. To on decydował o zachorowalności.
Jedyne epidemie o których się czyta to te gdy np. Biali zarażali Indian. Ale to też ciekawe. Dzisiaj pewnie tym Białym ładowano by kupę chemii jakby nie byli z gruntu na te choroby odporni! A Indianom? Też! Tylko nie powiedzieliby słowa że to musztarda po obiedzie. W dodatku bez smaku. Bo niby skąd mieliby wiedzieć na co Indianie zachorują? Ci co mieliby zginąć, zginęliby, reszta uodporniłaby się (tak jak to się stało) tyle że cały „sukces” przypisano by szczepionkom!

Obrazek użytkownika OLI

22-09-2018 [11:13] - OLI | Link:

@smieciu  Podzielam Pańskie zdanie, ale z przezorności głośno go nie wypowiadam, bo jakoś głupio na starość zostać oszołomem.
Jestem przekonana, że narracja o szczepionkach powinna nam zostać opowiedziana jeszcze raz, dokładnie i ze szczegółami. Przy okazji powinno się nam wyjaśnić, jaki sens ma szczepienie nas przeciwko jednemu szczepowi mikroba, gdy wiadomo, że szczepów jest tysiące i nie jest to stan stały, bo one mutują, praktycznie bez przerw.
Kiedyś opiekowałam się trzema starszymi osobami, z którymi miałam bezpośredni kontakt w ciągu jakichś 2 lat. Lekarz rodzinny zasugerował, że może warto by je prześwietlić, więc załatwiłam karetkę i umówiłam termin w najbliższym szpitalu gruźliczym. W czasie odczytu zdjęć okazało się, że dwie spośród tych osób w miejscu, gdzie powinny być płuca - mają rzadki ażurek z powodu zaawansowanej gruźlicy. Lekarz ze szpitala gruźliczego określił prątkowanie tych osób jako intensywne i wyjątkowo "jadowite". W tym momencie szpital zajął się mną: jak długo pani ma kontakt z tymi osobami, czy się dobrze czuje i czy nie wystąpiły pewne objawy. Do tego natychmiastowe prześwietlenie i skierowanie na następne.
Zaczęłam tłumaczyć, że przecież od dziecka jestem regularnie doszczepiana na gruźlicę i nic mi nie grozi. Lekarz wyprowadził mnie z błędu: zachorować mogę zawsze, i niekoniecznie musi to nastąpić bezpośrednio po kontakcie z osobą prątkującą, choroba może zaatakow3ać z dużym opóźnieniem w czasie. I szczepienie mnie od tego nie zabezpiecza.
Do dziś zastanawiam się nad tym, przed czym zabezpieczać miały mnie te wszystkie szczepionki BCG, których mi nie żałowano, a mimo to mogłam zachorować na gruźlicę.

Obrazek użytkownika Marek1taki

23-09-2018 [08:34] - Marek1taki | Link:

"Podzielam Pańskie zdanie, ale z przezorności głośno go nie wypowiadam, bo jakoś głupio na starość zostać oszołomem."
Dokładnie tak. Czujemy, że śmierdzi, ale trudno udowodnić.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

22-09-2018 [13:27] - Imć Waszeć | Link:

Bosche, proszę skończyć z zaglądaniem jedynie do własnego wnętrza w celu znalezienia istotnych informacji, czyli z "byciem sobą" w sferze rozumowania. Internet naprawdę nie gryzie i jest tam co poczytać ;)
Wirus Polio: https://en.wikipedia.org/wiki/...
I heinemedina: https://en.wikipedia.org/wiki/...
Poważni naukowcy z instytutu wirusologii, a nie sprzedawcy elektryzatorów wody mówią o tym tak: http://www.pm.microbiology.pl/...
Kody genetyczne wszystkich poznanych wirusów są gdzieś na serwerze w Internecie w specjalnej bazie danych. Kiedyś w latach 90-tych miałem kilka wydruków jak te cuda wyglądają. Potem rozwinęła się zupełnie nowa dziedzina zwana bioinformatyką.

PS: Ta baza kodów genetycznych wirusów jest chyba współcześnie w tym miejscu: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/g...
Pełnego kodu nie znalazłem, ale ta oto praca sugeruje, że badacze mają do niego swobodny dostęp: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/p...

Obrazek użytkownika smieciu

22-09-2018 [19:51] - smieciu | Link:

Proszę się zaznajomić z Pesticides and Polio. Bardzo pouczający tekst. Zwłaszcza wtedy kiedy opisuje jak szukano tego „wirusa” i jak to testowano. Normalnie nie wierzyłem własnym oczom.
Polio jest ewidentnie porażeniem nerwowym wywoływanym przez ówczesne agresywne środki owadobójcze. Jak DDT. Polio jest tam gdzie wciąż jest to stosowane.

A tak swoją drogą zadam podchwytliwe pytanie :P
Jak wiadomo o zachodzie słońca, gdy widzimy je tuż nad horyzontem, to jest ono w rzeczywistości pod nim. Czyż nie wygląda to na dowód zakrzywienia przestrzeni znanego z teorii Einsteina?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

22-09-2018 [23:43] - Imć Waszeć | Link:

Jest takie zjawisko, które dobrze znają wędkarze. Ryba z sadzawki nie może dostrzec wędkarza stojącego na brzegu. W fizyce nazywa się to przechodzeniem światła przez granicę dwóch ośrodków lub załamywaniem. Ale to nie oznacza bynajmniej, że wędkarz przeniósł się do jakiejś hiperprzestrzeni, prawda? ;)

Z Einsteinem jest trochę inaczej. Chodzi o metrykę hiperboliczną: https://www.math.ens.fr/~biqua...
Ludzie po prostu nie potrafią uwierzyć w to, że sfery nie są najprostszym, a w zasadzie uniwersalnym kształtem (tak się przyjęło powszechnie sądzić). Prostsze od nich są np. przestrzenie rzutowe (z punktu widzenia geometrii algebraicznej) lub przestrzenie soczewkowe (z punktu widzenia topologii algebraicznej, niektóre przestrzenie rzutowe są nawet soczewkami). Widać to wyraźnie w teorii homotopii, gdzie badamy zanurzenia sfer w różnych przestrzeniach topologicznych, czyli w szczególności w sferach i najogólniej patrzymy jakiego rodzaju dziurę udało nam się w taką pętlę ze sfery złapać. Zresztą przestrzenie rzeczywiste rzutowe powstają ze sfer przez sklejanie punktów antypodycznych (tych leżących na prostej przechodzącej przez środek). W linkowanym artykule sfery są oznaczane jako 𝕊ⁿ, zaś przestrzenie rzutowe jako 𝕂Pⁿ, gdzie 𝕂 oznacza w wielkim skrócie liczby, których używamy jako współczynniki, czyli rzeczywiste ℝ, zespolone ℂ, kwaterniony ℍ, albo oktoniony 𝕆. Chodzi o to, że patrzy się na świat przez pryzmat możliwych do wykonania "obrotów" przestrzeni (automorfizmów będących w geometrii izometriami). Mówię o przestrzeni w sensie ogólnym matematycznym i nie rozwłókniam się na "czasoprzestrzenie" i inne ;)
Gdy przestrzeń taka ma zwykłą metrykę, to obroty są normalne, czyli są po jakichś sferach. Ale gdy choć jeden wymiar zachowuje się jak czas w modelu Minkowskiego (czyli wchodzi do metryki z minusem), to kręcenie zaczyna się robić bardzo dziwne i nieintuicyjne. Wtedy można już mówić o "spinach", a nie o obrotach.
Sfery nie są doskonałe choćby dlatego, że istnieją konstrukcje, które pozwalają budować sfery ze sfer o mniejszym wymiarze. Na przykład sfera 𝕊³ (3-wymiarowa w przestrzeni 4-wymiarowej) może być utworzona jako sfera 𝕊² (zwykła) porośnięta okręgami (sferami 1-wymiarowymi), które odpowiednio można zaczesać. Jest to słynne rozwłóknienie Hopfa. W tym filmie jest pokazane to uczesanie: https://www.youtube.com/watch?...
Są jeszcze trzy inne w tym dwa ciekawe takie rozwłóknienia (podam tylko wymiary sfer): 1) 0↪1🡪1, czyli nieciekawe; 2) 1↪3-🡪2, Hopf; 3) 3↪7🡪4; 4) 7↪15🡪8. Oczywiście widać, że odpowiada to liczbom rzeczywistym, zespolonym, kwaternionom i oktonionom. Tu jest artykuł o kręceniu: http://csunix1.lvc.edu/~lyons/...
Hopf i inne: https://en.wikipedia.org/wiki/...
Soczewki: https://www.mimuw.edu.pl/~aweb...
Pozdrawiam i polecam lektury :]

Obrazek użytkownika smieciu

23-09-2018 [00:30] - smieciu | Link:

Ja się jeszcze dobiorę i do matematyki :P
Ale przecież nie o to chodziło w moim pytaniu, jakoś pan unika wyraźnej odpowiedzi!
W tej historii z polio właśnie mamy to samo. Mamy proste, jasne wytłumaczenie. Mamy dane. I najważniejsze: mamy to laboratoryjnie weryfikowane. Nie wirus, który jest albo go nie ma u chorych a i tak uznawany jest za przyczynę.
To samo z Einsteinem. Bierze się te gwiazdy czy co tam i obserwuje się że widzi że są nie tam gdzie powinny. Bo je np. słońce ugina. Ugina czy nie ugina? Dlaczego mamy zakładać że ugina skoro mamy proste ziemskie wytłumaczenie zjawiska. Dlaczego musimy tworzyć dziwaczne byty, które albo ciężko zweryfikować albo w ogóle się tego nie da.

Mamy te same procesy co w polityce. Rzeczy zwykle nie są przesadnie skomplikowane. Tylko że są powody by je komplikować. Zawsze te same: by ukryć prawdę. Czy to w polityce czy np. w bankowości, która ukrywa dość prosty
system kreacji pieniądza. Itd.
Ja wiem że się pan ze mną nie zgadza ale ja już się przekonałem jak to zwykle wygląda. Wyjaśnienie polio z DDT itp. jest proste naturalne, trzyma się kupy. Tak samo jak wyjaśnienie z uginaniem światła. Nie potrzebujemy do tego teorii Einsteina. Ale też udowadnianie jej za pomocą zjawiska refrakcji jest ... no niech sam sobie pan odpowie czym jest.

Ja naprawdę trochę czasu spędziłem nad tym problemem i wiem że ta teoria nie tylko jest bzdurna ale też nie ma na nią dowodów. Jest wymysłem matematycznym a nie fizycznym. Przy czym co do matematyki też uważam że w naciągany sposób. Wynikający z manipulacji aksjomatami. I nawet nie twierdzę że te Euklidesa są ok gdyż uważam że punkt nie może być nieskończenie mały. To wbrew logice bo to jak operowanie zerami. Można sobie je mnożyć dodawać i gówno z tego mieć. Jeśli uznamy zgodnie ze zdrowym rozsądkiem że punkty mają określoną wielkość (nie ważne jak małą) to nie będzie możliwe tworzenie zakrzywionych przestrzeni.

A poza tym to cały fundament teorii Einsteina jest dziwaczny. Nie ma powodu by sądzić że światło jest maksymalną prędkością. Nie ma powodu tworzyć nowych dziwacznych bytów dziwacznie manipulujących przestrzenią i czasem o których nie mamy póki co większego pojęcia, by osiągnąć głupi aksjomat.
Ja wiem że się pan nie zgadza i że miliardy dolarów za tym stoją. Ale też widzę na każdym kroku że te wszystkie dziwaczne byty są jedynie kreacją pozorów.
Wirusy, szczepionki, geopolityka czy teoria Einsteina :)

 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

23-09-2018 [00:44] - Imć Waszeć | Link:

Rzeczy w świecie wcale nie są oczywiste. Klasyczne pytanie: ile wynosi siła grawitacji w środku Ziemi?

Obrazek użytkownika OLI

23-09-2018 [06:36] - OLI | Link:

@śmieciu - człowiek z moich stron twierdzi, że Einstein się mylił, i tłumaczy dlaczego. Fizyka to nie moja działka, ale przemyślenia dra Romana Szostka wydały mi się warte odsłuchania, co też uczyniłam. Mając mgliste pojęcie o materii fizyki - nie umiem oczywiście tych opinii ocenić.
Einstein się mylił - Dr Roman Szostek cz.1
https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

23-09-2018 [22:34] - Imć Waszeć | Link:

Film jest dobry i facet mówi z sensem. Zgadzam się z większością tez, a szczególnie z tą, z którą autor na samym początku się nie zgodził ;)
"Fizyka powinna zajmować się wszystkimi modelami", czyli że nie można odrzucać modeli wszechświata oraz mechaniki kwantowej i nazywać ich (głupią) filozofią, nieprawdaż?

Co do niemożliwości przeprowadzenia dobrego eksperymentu MM, to pomyślmy o eksperymencie synchronicznym, gdzie będziemy mierzyć prędkość światła jednocześnie w obie strony. Gdy prędkości te są różne, nawet na tysięcznym miejscu po przecinku, to szybko nastąpi desynchronizacja. Przerysujmy to. Powiedzmy w jedną leci x, a w drugą y jednostek czasu i gdy doleci, to wysyłamy kolejny foton. Np. dla x=5 i y=4. Pierwsza (t=0) dociera po t=5j wróci po t=9 jednostkach, ale już od 4j leci druga, czyli po kolejnych 5j wróci (t=14j), ale od t=10j leci trzecia, która dotrze po t=15j i wróci po t=19j itd. Upraszczając co 5j wysyłany jest foton, który nie wraca co n*5j, ale w momentach t=9j, 14j, 19j,... czyli t=(4+n*5)j dla n=1,2,3,... Chyba nawet gimnazjalista zauważy tu miganie? Pytanie tylko jak zsynchronizować detekcję z wysyłaniem kolejnych fotonów, ale to nie powinno być trudne dla fachowca.

Słyszała Pani o eksperymencie z dziedziny badania chaosu deterministycznego, gdzie kapiący kran wykorzystano jako sejsmograf wykrywający kroki na korytarzu lub dudnienie ziemi pod pojazdem na zewnątrz budynku? Niestabilne układy są bardzo czułe na minimalne zaburzenia.

Druga uwaga dotyczy tego kanału na YT. Chyba niezbyt mądrze zostało dobrane sąsiedztwo dla tego filmu. Oto dowód: https://www.youtube.com/watch?...
Tezę, że trzeba dyskutować i ścierać ze sobą różne teorie i modele, popieram.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

23-09-2018 [00:01] - Imć Waszeć | Link:

W tym artykule autor nie zaprzecza istnieniu wirusa polio: "When the symptoms of polio are recognized, there is often a claim of virus presence in the body of the polio victim. Sometimes a virus is found. Sometimes that virus is an enterovirus (a virus of the digestive tract). Sometimes that enterovirus is a poliovirus. During polio epidemics, orthodoxy blames the poliovirus, and therefore, in my argument for the innocence of the poliovirus, it is necessary to explain the claims of virus presence and the actual presence of the poliovirus."
Zaprzecza jedynie poglądom, że wszystko co wygląda na polio jest efektem zarażenia wirusem polio. DDT to była masakra. Pamiętam jeszcze jak dziadek sypał tym proszkiem stonki na polu używając do tego pończochy :) Wdech i wydech, wdech i ... Na szczęście żył jeszcze długo po tych eksperymentach.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

22-09-2018 [13:17] - Imć Waszeć | Link:

O i to jest bardzo cenna uwaga: "Mam problem ze szczepieniami przeciwko wszystkiemu, co jest. Pneumokokom, rotawirusom, meningokokom, opryszczce i tak dalej. Brakuje już chyba tylko szczepionek przeciwko katarowi i wzdęciom, bo to też od bakterii." Po pierwsze system odpornościowy ma ograniczoną pamięć i potrafi zapominać. Po drugie zdarzają się misfity (to takie angielskie słowo oznaczające błędne dopasowania wzorca), czyli wchodzimy na grząski teren alergii i różnych innych odczynów. A propos, czy istnieją szczepionki na alergię? :))) Nie. Po trzecie miliony gatunków bakterii są korzystne dla funkcjonowania organizmu i bez nich człowiek się po prostu rozsypuje. Proponuję "czyścioszkom" zrobić sobie antybiotykowy nalot dywanowy i wyjałowić kompletnie układ trawienny, a prawdopodobnie już nigdy tu na forum się nie spotkamy i nie porozmawiamy :] Trzeba mieć choć minimalną świadomość tego, że natura nie lubi próżni i jak lekarze w "klynyce" sumiennie dobiją kroplówkami z antybiotykami jakiś ważny gatunek, to jego miejsce może zająć inny wredny lub po prostu wejdą grzyby. Chyba Państwo nie myślicie, że owe kultury bakterii w jogurtach to tylko tani chwyt marketingowy w stylu grzybków z Tybetu i urynoterapii?