Ideologia gender - opis przypadku

W moim dzisiejszym wpisie chciałabym odpowiedzieć na komentarz Pana Maksa Jamnickiego, rozwijając nieco temat, którym zajmuje się ksiądz Oko.

Po pierwsze, sądzę, że wybór portalu niezależna.pl do opisywania przedwojennej religijności czy ogólnie przedwojennej polskiej kultury wydaje się odpowiedni. Nie ulega wątpliwości, iż należy łączyć polskość z religijnością, o czym doskonale wiedzieli nasi przodkowie - Polacy żyjący przed II wojną światową.

Po drugie, zgadzam się, że ksiądz Dariusz Oko wypełnia swoistego rodzaju misję - pragnie uchronić Polskę przed smutnym losem krajów zachodnich, głównie Niemiec. Proszę zauważyć, że kapłan ten dostrzegł bezpośrednie niebezpieczeństwo grożące Polsce (polskiej kulturze), co poskutkowało podejmowaniem licznych starań o to, by ocalić nasz kraj od zepsucia obyczajowego oraz postarać się o utrzymanie prawidłowego obrazu Boga w polskim Narodzie. Trudno o lepszy wzorzec człowieka, którego wzrok sięga dalej niż przeciętnego duchownego, a nawet przeciętnego Kowalskiego. Poczynania księdza Oko są tym bardziej godne odnotowania, ponieważ - jak się wydaje - zapał owego kapłana jest w jakiejś mierze pomijany, niedostrzegany w jego własnym środowisku. Inni księża traktują go jako człowieka przesadnie zaangażowanego w sprawy kulturowe, sprawy społeczne, zamiast duchownego spędzającego czas wyłącznie na modlitwie.

 Po trzecie, tematyka, która obrał sobie do rozważań i analizy intelektualnej ksiądz Oko posiada niezwykle doniosłe znaczenie - nie tylko społeczne, ale również i eschatologiczne.

Mój Szanowny Komentator zauważa jednakową wagę pamięci o naszej polskiej pobożności oraz obwiniania innych krajów za nasze niepowodzenia narodowe. Analizując jednak przedwojenną literaturę religijną i przyglądając się niezwykle pięknej polskiej pobożności, a jednocześnie stykając się z dużym ładunkiem nienawiści skierowanej przeciwko innym narodom (krajom), można mniemać, że większą korzyść przyniesie naszej Ojczyźnie przywracanie pamięci o polskim odniesieniu do Boga niż podsycanie w sobie wrogości do innych nacji. Naturalnie, nasze położenie geograficzne nie jest najlepsze, co jednakże w żadnym stopniu nie przeczy temu, że powinniśmy pamiętać o niegdysiejszym poleganiu Polaków na Bogu i zwracaniu się do Niego w trudnych momentach. W dniu wczorajszym, w jednej z audycji radiowych w radiu katolickim, ktoś z telefonujących do studia zaznaczył, że wcale nie wykorzystujemy możliwości zwracania się do Chrystusa, którego de facto ustanowiliśmy naszym Królem. Jeżeli nie ma w nas jedności ani świadomości doniosłości próśb do Niego kierowanych, w jaki sposób On ma nam pomóc ? Przecież nie będzie ingerował w polskie sprawy pomimo woli większości Narodu.

Powracając jeszcze do tematyki, którą zajmuje się ksiądz Dariusz Oko, chciałabym przedstawić Państwu opis pewnego przypadku. Opis poniższy odnosi się do autentycznej historii, choć zmieniłam imię głównej bohaterki :

Karolinka była niezwykle radosnym dzieckiem. Potrafiła zaczepiać ludzi przechodzących obok jej domu i mówić im : "Dzień dobry". Nieraz można było zauważyć, jak garnęła się do swojego ojca, który jednak odrzucał dziewczynkę, tłumacząc się nawałem pracy. Matka Karolinki była osobą raczej wesołą, ale nie potrafiła udzielić swojej córeczce wyraźnego wsparcia, gdy ta go potrzebowała. Z czasem dziewczynka stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie. Chętnie spędzała czas z koleżanką ze szkoły. Słyszała nieraz jak jej matka krytykowała ją w obecności innych osób. Karolina dużo czasu spędzała w Internecie, gdzie napotkała na strony promujące ideologię LGBT. Matka Karoliny skarżyła się, że jej córka sprawia kłopoty wychowawcze. Bez większego namysłu skierowała ją do psychologa, a ten odesłał dorastającą dziewczynę do ośrodka pomocy psychologicznej zwanej "U Siemachy". Karolina zetknęła się tam z innymi nastolatkami przejawiającymi różnorodne problemy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż trafiła także do gabinetu psychoterapeutycznego prowadzonego przez jednego z pracowników krakowskiej Kliniki Psychiatrii CMUJ. Trudno orzec, co stanowiło bezpośrednią przyczynę tego, że nastolatka uznała, iż wolałaby być mężczyzną. Należy przyjąć, iż stan taki spowodowały spotkania z psychologiem, psychoterapeutą i / lub styczność z deprawacją głoszoną na niektórych stronach internetowych w połączeniu z poczuciem odrzucenia przez własnych rodziców. Efekt był taki, że dziewczyna poczekała do momentu ukończenia 18 lat, po czym podjęła stosowne kroki w celu fizycznej zmiany płci. Po uzyskaniu odpowiedniego zaświadczenia od psychologa i psychiatry, poddała się operacji chirurgicznej, trwale zmieniającej jej cechy płciowe. Początkowo rodzice Karoliny nie akceptowali postępowania córki, jednak po przekonaniu ich przez psychologa, iż powinni uczestniczyć w "terapii małżeńskiej" powoli zmieniali swoje nastawienie do decyzji młodziutkiej dziewczyny. W chwili obecnej, ojciec dziewczyny uwierzył, iż ma syna, a nie córkę (jak wcześniej sądził). Wydaje się być zadowolony z tego "faktu". Razem z żoną, przekonuje wszystkich swoich znajomych o "cudownych efektach" uczestnictwa w psychoterapii. Wspomina, iż "wszystko mu się rozjaśniło" w trakcie spotkań z psychoterapeutą.
Fakty są jednak takie, że mamy tu do czynienia z fizycznym i trwałym OKALECZENIEM młodej dziewczyny. Ponadto, młoda kobieta żyje w MYLNYM przekonaniu, że jest mężczyzną. Zarówno Karolina, jak i jej rodzice szczerze NIENAWIDZĄ Kościoła katolickiego i wszystkiego tego, co wiąże się w jakikolwiek sposób z religią, gdyż - na skutek propagandy sianej przez niektóre mass media, jak i przez środowiska psychologiczne, psychoterapeutyczne i psychiatryczne  - obwiniają Kościół i wychowanie katolickie za wszelkie własne niepowodzenia życiowe. Pragnę zauważyć, że związek pomiędzy wychowaniem katolickim, a ewentualnymi osobistymi niepowodzeniami życiowymi został przez głosicieli LGBT całkowicie zniekształcony.
Należy przypuszczać, iż dopóki Karolina oraz jej rodzice będą żyli w "fikcyjnej rzeczywistości", obecna sytuacja nie ulegnie zasadniczej zmianie. Jednak w chwili, gdy Karolina (która używa już innego imienia - męskiego), zda sobie sprawę z tego, co właściwie uczyniła ze swoim ciałem, najprawdopodobniej będzie próbowała odebrać sobie życie.

Czy nadal uważają Państwo, że problematyka analizowana przez księdza Dariusza Oko nie jest zbyt ważna ?

A ile jest w Polsce i na świecie takich Karolinek lub innych nieszczęśników, którym zabrakło pełnego rozeznania w sprawach najistotniejszych ?

Pozdrawiam Czytelników mojego bloga.
Kolejny wpis zostanie opublikowany najprawdopodobniej za tydzień.

 

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Darek65

03-08-2018 [14:59] - Darek65 | Link:

Jako ludzie, jesteśmy nauczeni żyć według pewnych określonych zasad. To one, choć czasem niełatwe, dają nam oparcie. Dlatego dzisiaj nie trzeba atakować za pomocą armat, "wystarczy" złamać kręgosłup moralny, zniszczyć zasady, a grupa ludzi, społeczeństwo staje się bezwolną, bezkształtną masą gotową do dowolnego ponownego ulepienia. Te wszystkie okrzyki, róbta, co chceta mają właśnie temu służyć. ZŁO zawsze jest łatwiejsze w odbiorze, DOBRO wymaga wysiłku.

Obrazek użytkownika dr Anna

07-08-2018 [12:50] - dr Anna | Link:

Witam, dziękuję za Pana komentarz.
 

Obrazek użytkownika maks jamnicki

03-08-2018 [18:47] - maks jamnicki | Link:

Witam. Ooo.. Dla mnie te tematy są baardzo "odpowiednie", trafione. Ale nigdy i nigdzie nie będą przesadnie popularne :) I miło mi, że ktoś się tym tutaj zajmuje :) Pozdrawiam.
  Pani wierzy w siłę miłości, ja też. I Bóg i miłość potrafią przemienić świat. Ale oprócz wiary potrzebne są i czyny, i uczynki. Jak wiadomo. "Karolinka" czynnie nie poczuła miłości ojca. Nie poświęcał jej czasu. A poświęcenie dziecku czasu to jest właśnie ten "czyn", bez którego noszenie w sobie "miłości" to za mało. To, plus krytyka matki wobec niczemu niewinnego dziecka plus to, że trafiła w miejsca zarażone ideologią LGTB, dały końcowy efekt. Diabelska ideologia, daje diabelski efekt. Najłatwiej im złowić późniejszą ofiarę w okresie dorastania,dojrzewania. Ci "psychoterapeuci" też zostali zainfekowani wiedzą wg zasad jakiejś ideologii. Wiadomo, że najbardziej feministycznie nastawione i pokręcone "adeptki wiedzy" wychodzą dziś spod skrzydeł niektórych polskich wydziałów psychologii i socjologii. A później, zaopatrzone w dyplom uczelni" szukają terenów łowów i oddziaływania. O "doktorantkach" niektórych uczelni nie wspomnę. Istny "sabat czarownic" :) To samograj. Młode kobiety z "problemami", często dobrze się uczące, szukają odpowiedzi na swoje emocjonalne dolegliwości i deficyty, trafiają na "uniwersytety" a tam na  konkretnych  wydziałach, z podstarzałymi już "feministkami" w roli "profesorów", czekają na nie z otwartymi rękami. No i jest nabór, jest z czego żyć i uzasadnić przed sobą i światem swoje istnienie. Replikują się w czasie. Od pewnej ilości  lat jest jeszcze gorzej, bo wzmocnione jest to  wydziałami "gender studies".
Szczęśliwa, czująca się kochana, czująca się akceptowana i doceniana w dzieciństwie i mająca "zawsze" oparcie w matce i ojcu dziewczynka, nie zostanie kiedyś " feministką". Jest to rodzaj emocjonalnego kalectwa, reakcja na to czego brakowało w dzieciństwie i dorastaniu.  Feminizm a później LGTB to bunt wobec braku miłości. I Rodzaj agresji wobec świata. Czyli lekarstwem była miłość. I na przyszłość lekarstwem też jest miłość. Niech no taka młoda kobieta pozna mężczyznę który jej przypadnie do gustu i da jej pełną akceptację i wszystko z tym związane. Da miłość na każdym poziomie i  satysfakcję ... zwłaszcza psychiczną, za nią pójdzie fizyczna. Bunt uleci, ulotni się. Ale to niełatwe, bo feministkami zostają najczęściej kobiety które dorastając  czują się niezbyt ładne, nieakceptowane, "nieadorowane" przez chłopców, później mężczyzn, dorastają czując się "odrzucone". Wina rodziców. A tu spotykają środowisko im podobne, które wysyła komunikat , "chodź do nas, jesteś nasza" i daje jej akceptację, "razem walmy w męski świat". Pozdrawiam.
Tematy o których Pani pisze są dla mnie ciekawe, ale to nie są łatwe powszechne i popularne tematy. Nigdzie. Pewno i tu. Sam jednak  czytam z zainteresowaniem.

Obrazek użytkownika dr Anna

07-08-2018 [12:48] - dr Anna | Link:

Witam, dziękuję za komentarz.
Prezentuje Pan typowo psychologiczne tłumaczenie zjawisk społecznych. Chciałabym bardzo, by czytając mojego bloga spojrzał Pan nieco dokładniej na historię psychologii jako nauki, na wpływ dziedzin psychologiczno-podobnych na aktualnie trendy myślowe, ze szczególnym uwzględnieniem degradacji polskiej kultury.
Zaznaczam jednocześnie, iż wszystko to, czym się aktualnie zajmuję można zweryfikować. Istnieje odpowiednia literatura, która obrazuje niejawne założenia nauk psychologicznych. Wystarczy choćby sięgnąć do publikacji Władysława Witwickiego czy innych autorów tego typu. Można też ZE ZROZUMIENIEM poczytać książeczki S. Freuda, np. : "Człowiek, religia, kultura" (chociaż publikacja ta nie zawiera całości zawartych w niej freudowskich opowiadanek, a jedynie spore ich fragmenty).
Należy pamiętać, że S. Freud był masonem, a cała jego teoria jest tego faktu potwierdzeniem.
Mam nadzieję, że znajdzie Pan na moim blogu wiele rzeczy, o których nie wspomina się ani na studiach psychologicznych ani w trakcie specjalizacji z psychiatrii lub psychologii klinicznej ani nie porusza się w trakcie kursu psychoterapeutycznego.

Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika cognitos

04-08-2018 [15:15] - cognitos | Link:

Wydaje mi się to możliwe, że ta dziewczynka jednak urodziła się tak naprawdę chłopcem. Dziwię się skąd takie przywiązanie do ciała, skoro katolicyzm za ważniejszy uznaje umysł. Karolinka mogła urodzić się w ciele dziewczynki, ale to i tak przecież ważniejszy jest umysł, i zapewne czuła się mężczyzną. Nie dziwię się, że ciężko to zrozumieć, bo to w końcu inaczej niż większość ludzi i inaczej niż większość z nas tutaj. Zostaje nam się cieszyć, że my jesteśmy w lepszej sytuacji.
Dziewczynka sprawiała problemy wychowawcze, bo w końcu czuła się nieszczęśliwa, będąc zamkniętą w ciele dziewczyny a czując się chłopcem, zapewne też zachowywała się bardziej jak chłopiec.
Nie wiem jak wy, ale gdyby moje ciało zostało zamienione na ciało kobiety (a jestem mężczyzną), to nie czułbym się kobietą, chodziłbym jak facet, mówił jak facet i zachowywał jak facet, bo bycie facetem jest we mnie.
Pomyślcie np o ludziach niewidomych, nie widzą swojego ciała, nie widzą ciała innych (a więc nie mają się do czego odnieść), a zachowują się odpowiednio do swojej płci.
Myślę też, że Karolinka napotkała na strony LGBT, bo chciała poznać prawdę o sobie. W końcu znalazła miejsce, które ją akceptuje, a nie traktuje jako wynaturzenie. To, że wszystko się dobrze potoczyło, świadczy, że zmieniła ona płeć będąc dorosłą osobą, a więc miała dużo czasu na przemyślenia i mimo tego, że minęła okres dojrzewania nie zmieniła decyzji o zmianie płci.
Wasze podejście skazało by ją na wieczne nieszczęście, a w konsekwencji być może samobójstwo. Księdza oczywiście to nie obchodzi, bo on nie ma być elastyczny a trzymać się zasad wyznaczonych przed wiekami. Tylko nieliczni księdza potrafią myśleć samodzielnie i widzieć więcej.

Obrazek użytkownika dr Anna

07-08-2018 [12:12] - dr Anna | Link:

"Wydaje mi się to możliwe, że ta dziewczynka jednak urodziła się tak naprawdę chłopcem" - niestety podobnego rodzaju bzdury serwują nam różne pseudo-autorytety, nie wykluczając również profesorków medycyny (o specjalności: psychiatria).  
Celowo podałam przykład osoby, której życie miałam okazję obserwować od wielu lat. Pochodzi ona ze zwyczajnej rodziny jakich jest mnóstwo w obecnej Polsce. Podstawowym błędem Karoliny, jak również jej bliskich, było obdarzenie zaufaniem niewłaściwych osób. Matka dziewczyny wysłała ją do psychologa z myślą, że ten jej pomoże, w jakiś sposób zmieni córkę na lepsze. Tymczasem stało się coś zupełnie innego. Dziewczyna została "zakażona" fałszywą ideologią, która na trwałe zniszczyła jej młode i piękne życie.
Sądzę, że nadejdzie czas, kiedy Karolina uświadomi sobie ogrom kłamstwa, który jej zaserwowano w miejscach, gdzie zazwyczaj ludzie oczekują "fachowej" pomocy. Oby w tym momencie nie była sama. Oby wiedziała dokładnie przeciwko czemu walczą propagatorzy LGBT i co chcą unicestwić. Poznanie prawdziwej wartości katolicyzmu powinno uchronić ją od samobójstwa.