Niewinni marzyciele

   Kolejny akt naszego sejmowego reality show w dniu wczorajszym o mały włos nie zakończył się spełnieniem proroctwa naszego Bola (po 100 i 300 milionach oraz puszczeniu aferzystów w skarpetkach byłoby to już kolejne wypełnienie przezeń składanych publicznie obietnic, zobowiązań tudzież innych profetyzmów) dotyczącego wyskakiwania oknem, tyle że „defenestrowanymi” mieliby być dla odmiany nie wraży pisowcy, ale osobistości, które nasz Bolo zamierzał zatrudnić do wyprowadzenia na ulice owego legendarnego miliona aby następnie samemu przyjść na gotowe i stanąć „na czele” (do ustalenia pozostaje czy z którymś z synowców, czy może jednak samodzielnie), jak to już raz zdaje się w 1980 roku miał okazję uczynić, z wiadomym skutkiem zresztą. Skończyło się na tym, że pozująca co i rusz fotoreporterom (każdorazowo z miną mocno zbitego psa) pewna chytra na „żywą gotówkę” baba z Torunia wraz z koleżankami, podrapały się nawzajem dopiero co „zrobionymi” tipsami we wszelkich możliwych kolorach tęczy, aby następnie próbować epatować, przy żywym udziale nie tak dawno samowydalonej posłanki Gburii-Furii, swymi świeżymi ranami opinię publiczną. Nadarzyła się przy tym niepowtarzalna okazja aby nabyć tajemną wiedzę, mówiącą nam o tym, że osoby niskie wzrostem z zasady z okien nie wypadają (co chyba niezmiernie musiało zmartwić nowoprzyszłego - jak ćwierkają ostatnio wróbelki - ryszardowego frienda pod postacią nieco, jak na prawdziwego naukowca przystało, szalonego prof. Niesiołowskiego zapowiadającego podobnież swego czasu takowy właśnie koniec przebywającemu nadal samotnie w szpitalu na Szaserów Prezesowi Wszystkich Prezesów).
   Nie obyło się przy tym także bez pobożnych życzeń (będących jak rozumiem kolejną krajową próbą odpowiedzi na akcję #MeToo, stanowiącą za oceanem niewątpliwy wyraz rasizmu i antysemityzmu, nadal jak widać święcących w tamtejszych ciemnogrodzkich kręgach niewątpliwe triumfy) w postaci chociażby obwieszczonego światu, a najwyraźniej zaistniałego w świadomości naszych sejmowych szalonych mamusiek naruszenia ich „integralności cielesnej”, bowiem powstrzymywane dość niemrawo przez Straż Marszałkowską od wywieszania na budynku parlamentu przygotowanych do tego celu w pełni profesjonalnych banerów bez uprzedniego wykupienia przezeń powierzchni reklamowej, poczuły się „w tym momencie” (sformułowanie opatentowane i nadużywane przy każdej możliwej okazji przez - niezwykle chętnie wymachująca oskarżycielskim paluszkiem tudzież kręcącą nieforemną główką - Myszkę-Modliszkę z bardzo nowoczesnej stajni), na swoich 68 metrach (a ja się pytam dlaczego nie na 168 albo bez kozery nie na 200, 300, 500?!?) - włączając w to kuchnię, bawialnię i salon – bezwstydnie zmolestowane przez bezwzględnych siepaczy marszałka Kuchcińskiego. Przypomina to nieco molesting wzrokowy, jakiego doznała swego czasu właśnie „w tym momencie” wspomniana Myszykiszka ze strony świdrujących bazyliszkowych ślepiów nieszczęsnego ministra Kownackiego.
   Biorąc pod uwagę wszystkie brutalne okoliczności eskalującego z każdym kolejnym dniem protestu, nie omieszkały się wypowiedzieć organizacje jewropejskie od dawna pochylające się z troską nad „stanem demokracji” w naszym bantustanie. Jako pierwsze postanowiło dać głos niejakie European Disability Forum pisząc do wszystkich świętych o tym, że warunki, w których „zmuszeni są” przebywać nasi dzielni protestanci są skandaliczne, niewybaczalne i nie mogą one trwać „ani minuty dłużej”. W kolejce już ustawiają się kolejni aktywiści ze swoimi płomiennymi listownymi wezwaniami. W związku z powyższym obóz rządzący ma teraz dwa wyjścia. Aby owi sejmowi nieszczęśnicy, którym kochające mamuśki zasłaniają wymanicure’owanymi dłońmi usta kiedy usiłują oni odwieść je od kolejnych, podejmowanych na bieżąco happeningów w ramach akcji-okupacji, co by tylko przykutym do wózków nie wymsknęło się czasem o jedno słowo za dużo, otóż by nie musieli  oni przebywać „ani minuty dłużej” w tych urągających godności ludzkiej warunkach należy albo czym prędzej wyprowadzić na świeże powietrze cały ten sejmowy lupanar, albo dla odmiany przenieść go do sali plenarnej, względnie innej kolumnowej, gdzie wstawiłoby się eleganckie łoża z baldachimem, fotele i sofy i pozwoliło im tam zwyczajnie zamieszkać, wraz z troskliwymi opiekunkami rzecz jasna. A obrady Sejmu przenieść z Wiejskiej na Miejską. Ewentualnie wzorem Knesetu na Wawel.
   Bo i można odnieść wrażenie, że także w temacie-pretekście, jedynie przez czysty przypadek zahaczającym o problemy ludzi niepełnosprawnych, nasza dzielna opozycja wystrzelała się już z całego dostępnego arsenału amunicji, w związku z powyższym przytłoczony chyba nieco groźbą kolejnych aresztowań we własnym obozie Schrecklich Schet wyznał był ostatnio w wywiadzie radiowym u niezastąpionego red. Mazurka (nadal nie pojmuję co jest w stanie tych kolejnych totalniackich mężyków stanu podkusić, że wciąż decydują się przychodzić do wspomnianego studia radiowego aby nieodmiennie się tam za każdym razem kompromitować i ośmieszać swymi co i rusz nowymi „pomysłami na Polskę”), że nie uważa się on tym razem za lidera opozycji (i to teraz, kiedy po anihilacji poprzez kooptację partii pięknego Ryśka, może się on nim w końcu z pełną odpowiedzialnością poczuć), w ogóle już mu ta rola nie odpowiada i on by teraz chciał żeby liderem opozycji mógł zostać na powrót Mściwy Kaczafi. Całość tejże wypowiedzi została okraszona jednym z szerokiego repertuaru jego - jakże niewinnych w swej prostocie - uśmiechów. Znając całą łagodność duszy nadzwyczaj hojnie uzębionego przewodniczącego platformy nazwanej swego czasu dla żartu obywatelską, jego znaną w szerokim świecie stałość w poglądach w połączeniu z niezwykłą wręcz prawdomównością oraz rozliczne przymioty osobowe reprezentowane przez jego wiernych pretorian (nie chce mi się ich tutaj na nowo wyliczać, w każdym bądź razie paleta – zarówno przymiotów, jak i pretorian – jest naprawdę szeroka, wierzcie mi), można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że jego śmiałe wizje mogą jeszcze przez bliżej nieokreślony czasookres pozostać jednak w sferze nieco naiwnych rojeń o potędze.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika xena2012

25-05-2018 [16:10] - xena2012 | Link:

Daj Pan spokój z tymi propozycjami przenosin i adaptacji kolejnych pomieszczen sejmowych na potrzeby mamusiek.Toż one gotowe w to uwierzyć ze okupacja coraz wiekszych połaci sejmu święecie im sie należy ,przedłuży protest,a posiedzenie NATO odbedzie sie na tu i ówdzie dostawianych krzesełkach,moze nawet jeden drugiemu z braku miejsc bedzie siedział na kolanach. 

Obrazek użytkownika Teutonick

25-05-2018 [18:03] - Teutonick | Link:

To Pani powinna wstawiać tutaj swoje notki, kaj mi tam do Pani pomysłowości...:) Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

25-05-2018 [18:04] - Imć Waszeć | Link:

Niewinni marzyciele to taki pan Komenda i setki innych ludzi gnijących jeszcze w więzieniach, których przecwelił postkomunistyczny aparat terroru pseudonim Wymiar S. "dbając o swój >>prestiż<< i >>wizerunek<<". A wróbelki ćwierkają, że nikomu nawet włos z głowy nie spadnie, bo wszyscy "tylko wykonywali rozkazy", jak ci biedni esesmani i gestapowcy, albo żydzi z UB. Nawet tych notariuszy z gangu, którzy fałszowali księgi wieczyste i kredyty hipoteczne, opier..ając zwykłych ludzi do skarpetek z ich dorobku życiu. Taka karma, albo raczej taki klimat, jak powiedziała pewna wybitna specjalistka od nie wiem czego.