Bogacze od 20 tyś. w górę?

 

 
Premier Mateusz Morawiecki był finansistą, więc zna się na rzeczy. Jednakże jest także politykiem. A to nieco zmienia precyzję jego wypowiedzi i niestety, za bardzo mu ufać nie mogę.
Już mi raz podpadł opowiadając o naszym skoku na wyżyny super-technologii, poprzez skoncentrowanie się na elektromobilności. Tymczasem on mówił, a Czesi po cichu robili; więc oni to będą mieli za 3 lata, a my może za 10.
No tak... Ja politykiem nie jestem (broń mnie Panie Boże!), i na dodatek jestem inżynierem, gdzie zawsze precyzja była podstawą zawodu. Lecz jak to optymista i świadek dobrania się nauki do supermagnetyzmu, co pozwoliło wielką szafę pamięci zmieścić w pendrajwie mniejszym, niż mały palec, mam nadzieję, że odkryjemy sposób magazynowania energii elektrycznej tak skutecznie, że tak zwany paluszek – bateryjka rozmiaru AA, o napięciu 1,5V, w przyszłości będzie, co do wielkości, poważnym akumulatorem 12 voltowym, zdolnym zaspokoić zapotrzebowanie każdego auta.
 
Znowu dałem się ponieść, bo nie o technice i wynalazkach chcę pisać, tylko przypomnieć moje rozmyślania na temat poziomu życia w zależności od osiąganych dochodów. Oczywiście dotyczy to klasycznej, statystycznej rodziny.
Impulsem, który to spowodował, był pomysł premiera, by uzyskać dodatkowe fundusze przeznaczone na opiekę w pełni niepełnosprawnymi obywatelami po 18 roku życia, obciążając dodatkową daniną, jak sam się wyraził, by nie drażnić słowem – podatek – wszystkich bogatych Polaków.
I tu ciekawostka – pan premier, fachowiec, jak napisałem na wstępie – pozwolił sobie określić próg bogactwa w wysokości 20 tysięcy miesięcznie.
Co jest według mnie absurdalne i zaniżone co najmniej o połowę.
Niestety nie podano szczegółów: czy jest to przychód czy dochód, netto, czy brutto; na jednego członka rodziny, czy na całą rodzinę.
 
Nie ważne... To się absolutnie nie zgadza z moimi obserwacjami. Mówię to jako praktyk i obserwator. I co więcej – w moim życiu byłem członkiem każdej z wymienionych grup społecznych. Od góry do dołu.
Więc przypomnę moje rozmyślania.
 
*
 

90 procent Polaków żyje w biedzie. I to wcale nie zdając sobie z tego sprawy. To i tak lepiej z punktu widzenia całego świata, bo tutaj 97% ludzi żyje w biedzie.
Problem bierze się z tego, że biedę utożsamia się z nędzą. Czyli skrajnym poziomem egzystencji, gdzie wyłącznie istnieje kwestia przeżycia.
Tymczasem to nie tak.
Bieda jest wtedy, gdy jest ciągły niedobór. Nie możesz mieć tego, co byś pragnął, a także powinieneś mieć. Nawet w granicach rozsądku. To, co posiadasz, to niewiele. Głównie rzeczy podstawowe. A swoje pieniądze musisz codziennie skrupulatnie liczyć. Jeden błąd, jakaś ekstrawagancja, a twój budżet się sypie.
W rezultacie, żyjąc w biedzie, nie możesz spać spokojnie, będąc zawsze pewny jutra.
Większość z nas tak żyje od czasów wojny, więc się przyzwyczailiśmy, a nawet nauczyliśmy się pewnych kombinacji, by było nam w tej biedzie lżej.
 
*
 
 
 
 Stany społeczne – bieda, klasa średnia, bogactwo, są marnie zdefiniowane i granice są bardzo rozmyte. Oczywiście subiektywizm odgrywa tu niepoślednią rolę, ale do pewnych rzeczy można się umówić. Nawet nie będąc socjologiem.
Widać, że temat jest istotny i nurtuje internautów, bo rozwinęła się na twitterze interesująca dyskusja. Myśl przewodnią można by opisać: - Czy zdajemy sobie sprawę, co to jest klasa średnia. Niedokładnie...
Zapamiętajmy, że wszędzie na świecie droga jest prosta:  nędza -> ubóstwo -> klasa średnia -> bogactwo.
Do znudzenia powtarzam wielowiekowy pewnik Adama Smitha: "Państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli."
Co jest jednocześnie mądrym zaleceniem dla sprawujących władzę: pozwólcie, a nawet pomóżcie bogacić się obywatelom, bo jak już oni będą bogaci, to i całe państwo nie będzie biedne.
Łukasz Warzecha, z którego dzisiaj wszyscy się śmieją (z powodu pewnej zupy, ale to osobny temat) kiedyś napisał: "...dobrze jest budować bogactwo, [...] że zamożność jest czymś dobrym i wszyscy powinni do niej dążyć, zaś wykształcenie i kompetencje dające pieniądze powinny być premiowane."
 
***
 
Mając w nosie wszelkie nasze socjologiczne dyrdymały pozwalam sobie na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji stwierdzić:
 
- dwa procent Polaków żyje w nędzy;
- 90 procent Polaków żyje w ubóstwie;
- 5 procent to klasa średnia;
- a 3 procent to ludzie bogaci.
 
Oraz na dzień dzisiejszy, również autorytatywnie pozwalam sobie określić, że nędza jest wtedy, gdy dochody na gospodarstwo domowe są mniejsze niż 2 tysiące zł/m-c.
W biedzie żyjemy mając dochody poniżej 8 tyś netto miesięcznie.
Klasa średnia mieści się w zakresie dochodów netto od 8 tysięcy do 40 tyś. zł.
Powyżej tego stajemy się ludźmi bogatymi.
 
Oczywiście, te przedstawione granice mogą się nieco relatywnie zmieniać, w zależności od miejsca zamieszkania, własnych wymagań i skali potrzeb, oraz, co również bardzo ważne – wypadków losowych.
 
Ja, mieszkaniec Trójmiasta określam dolny pułap klasy średniej na 8 tyś., a  żyjący w Warszawie, klasyczny Warszawiak Trzaskowski, na kilkanaście tyś. Nie ma tu sprzeczności.
 
Może pokrótce określimy wymienione powyżej statusy społeczne.
 
Nędza jest wtedy, gdy potrafimy sobie zapewnić minimum egzystencji. Problemem finansowym jest np. palenie papierosów. Problemem jest też komunikacja miejska (może dlatego jest tak wysoki poziom gapowiczów). W tym statusie żyje się z dnia na dzień. Bez przerwy poszukuje się czegoś najtańszego. Żywność kupuje się w najtańszych dyskontach (tak, tak – są tańsze i droższe). Tam też się ubiera, albo i w lumpeksach. Posiadanie własnego lub wynajmowanego lokum jest wielkim sukcesem, ale i też problemem, bo czynsz i media zżerają lwią część pieniędzy.
I stale się trzeba modlić, by człowieka nie dopadła choroba, bo wtedy wszystko może się zawalić.
 
*
 
Większość Polaków żyje w ubóstwie, albo w biedzie. Choć często wcale nie ma takiej świadomości. Tak było przez 75 lat od wojny, jakoś się żyło, cieszyło się nawet, więc jakże może być inaczej. – Nie jest źle – mówią najczęściej ci bardziej optymistycznie nastawieni.
Lecz właśnie ta powszechna akceptacja własnej biedy, z wyparciem tego faktu z umysłu, jest najtragiczniejszym dorobkiem komuny, a minione 26 lat tylko taką filozofię życiową ugruntowywało. (Co pozwalało spokojnie okradać ludzi i państwo).
Bieda to nie nędza. Przed mieszkaniem, a nawet domem, stoi samochód. Zazwyczaj używany i sprowadzony z zachodu. W domu jest co jeść. Jedzenie w Polsce nie jest drogie. Lecz oczywiście bez żadnych ekstrawagancji. Młodzi zazwyczaj żywią się w fast-foodach i chińskimi zupkami.
Przed kanapą króluje duży płaski telewizor. To centrum życia rodziny.
Lecz niestety, bez przerwy trzeba liczyć pieniądze. Nie ma zapasów. W banku na koncie jest może dziesięć tysięcy. Brakuje tego, co się nazywa w gospodarce cash flow, czyli płynności finansowej. Stąd taki niebywały rozkwit w Polsce para-banków i tych lichwiarskich chwilówek.
Lecz biedny, jak wchodzi do apteki, by kupić lekarstwo, pyta się – ile to kosztuje. Klasa średnia nie pyta się, bo nie musi.
Polscy ubodzy żyją w zafałszowanym świecie. Aspiracje, fantazje i współczesne gadżety przykrywają skromną rzeczywistość.
 
Kolejne władze po transformacji z całą perfidią kultywowały polską biedę, w najmniejszym stopniu nie starając się ją zmniejszać. Wprost przeciwnie – Balcerowicz i premier Mazowiecki  ubóstwo drastycznie powiększyli swoimi pseudo – reformami tworzącymi system oligarchiczny (teraz Balcerowicz porządkuje oligarchię na Ukrainie. Biedacy, tylko im współczuć).
Zamiast pomocy władze wymyślały niesamowite triki, by dać złudzenie, że już biedy nie ma. Pamiętacie dobrze państwo "ciepłą wodę w kranie", grill i piwko na weekend, Orliki, czy aquapark w każdej gminie.
To były substytuty dobrobytu, bo w tym czasie, żaden Polak się faktycznie nie wzbogacił. Jego stan posiadania nie zwiększył się ani o grosz, a stukany Golf kupiony za 10 tyś. po trzech latach wart był 2 tyś. zł. W banku, czy nawet skarpecie pieniędzy nie przybywało; z trudem i mozołem wybudowany dom, nieprawidłowo eksploatowany i niewłaściwie remontowany, niszczał.
 
A najstraszniejsze dla ubogich stało się to, że zwabieni obietnicą szybkiego dobrobytu, obietnicą wzrostu i postępu, pozaciągali oni w bankach długi, które tak na prawdę rujnują ich życie. Banki w Polsce okazały się najgorszym i bezwzględnym lichwiarzem, drenującym i tak juz dosyć biedne społeczeństwo.
To chyba dopiero patę lat, gdy w końcu władza zmusiła banki do ujawniania ukrytych kosztów. Miała być pożyczka 0%, a potem okazywało się, że faktyczne koszty są 25%.
 
Ubóstwo to przedział od 2 tyś. do 8 tyś. więc też jest różne. Ci w górnym zakresie częstokroć nie mają ochoty z biedy wychodzić. Coś tam się dorobili, coś tam mają. Mało, ale wystarczy.
Tylko brak tutaj myślenia strategicznego. Brak wyobraźni. A każdy bez przerwy w tyle głowy musi mieć nieuchronną starość, nie daj Boże z chorobą.
Wtedy dzieciom pozostawi się nic, oprócz długów. I jaki start wówczas oni będą mieli?
 
*
 
W prawidłowo rozwiniętym państwie dobrobytu klasa średnia odgrywa dominującą rolę. To fundament zdrowego państwa. Drobni i średni przedsiębiorcy, wolne zawody, specjaliści, a w polskiej specyfice, również Polacy pracujący za granicą.
Określiłem ich przedział dochodów na 8 – 40 tyś zł.
W dyskusji na twitterze i facebooku wielu stwierdzało, że 40 tyś. dochodu miesięcznie, to już bogactwo. Nie zgadzam się. To tylko prymitywne znamiona bogactwa, bez faktycznego pokrycia we własności. Nawet piękny, nowo wybudowany dom z ogrodem, obciążony jest hipoteką na 30 lat. Samochód też najczęściej kupiony na raty, albo w leasingu.
Majątek wzrasta powoli, a jakikolwiek wypadek losowy grozi katastrofą dla całej rodziny. Bardzo blisko jest linia, za którą może być bieda, a nawet nędza. Bank zabierze dom, a komornik zlicytuje pozostały majątek.
 
Właśnie ta grupa społeczeństwa powinna być pod szczególną opieką władzy, bo choć jeszcze bardzo nieliczna, ona właśnie jest w stanie wytworzyć solidny dochód narodowy.
By to udowodnić, podam przykład Holandii, gdzie 69,2% całej gospodarki to firmy rodzinne, nie zatrudniające więcej niz 40 pracowników. [ https://www.dbresearch.com/PRO... ]. To jest najprawdziwsza klasa średnia (choć są też między nimi bogacze).
Holandia, malutki kraj, jest bogata bogactwem swojej klasy średniej. I starannie się nią opiekuje.
 
Prawidłowo ustawione priorytety rozwoju społecznego na dzisiaj i najbliższe parę lat, to prawie całkowite likwidowanie nędzy; przesuwanie przeważającej części społeczeństwa z dolnej połowy obszaru biedy do górnej, a nawet w obszar klasy średniej.
Co właściwie jest zgodne z tezą o budowaniu klasy średniej.
Natomiast istniejącą już klasę średnią zostawiłbym w spokoju, co oznacza, że w przyjaznej ze strony państwa atmosferze, żadna biurokracja nie będzie jej rzucać kłód pod nogi i traktować, jak jeszcze nieujawnionych przestępców.
 
*
 
A bogaci? Cóż, truizmem będzie powiedzieć, że oni zawsze sobie poradzą. Nie zawsze, jak się trafi na wrednego i zawistnego inspektora skarbowego, co pokazał przykład pana Kluski. Bogaci, jeśli działają w ramach prawa i nie uciekają z dochodami do rajów, też powinni być traktowani przyjaźnie.
I zgadzam się z tezą, że w ramach partycypacji w solidaryźmie społecznym winni oni płacić podatek progresywny.
 
*
 
Klasa średnia i bogaci Polacy winni jak najszybciej wytwarzać nasz własny, polski kapitał. Dotychczas w Polsce rządzi kapitał zagraniczny i spekulacyjny.
 
Prawdziwą pełną suwerenność zapewni Rzeczypospolitej silna klasa średnia i likwidacja nędzy. Więc to jest najważniejszy cel społeczny państwa. Dotychczas o tym była cisza.
 
 
*
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika cyborg59

02-05-2018 [11:22] - cyborg59 | Link:

Ćwierć wieku temu, kiedy za oceanem rozgryzałem ten problem, poziom "niższej średniej klasy" to było pięć tysięcy $ brutto na rodzinę miesięcznie. Władza zawsze sięga po pieniądze tej średniej/średniej i wyższej, bo jest tych ludzi sporo. (Trywialny rozkład statystyczny!). Po pieniądze bogaczy nie sięga bo jest ich (tych bogaczy) mało i są skuteczni w unikaniu dzielenia się dobrami. W warunkach polskich, walnięty zostanie rzemieślnik na karcie podatkowej, twórcy polecą po honorariach........
Czy ktoś może podać obecny próg dochodowy "niższej klasy średniej' w krajach EU ?

Obrazek użytkownika jazgdyni

02-05-2018 [12:18] - jazgdyni | Link:

Witaj!
Twoje amerykańskie doświadczenia pokrywają się moimi. Niższa - średnia, powiedzmy sierżant policji, nauczyciel w college'u, to 50 - 60 tyś w skali roku (oni tak wolą liczyć).
Mniej więcej podobnie jest w wypasionej Europie, zamieniając dolary na euro. Lecz wykształcony specjalista, jest już wyżej, bo swobodnie wyciągnie 10 tyś. euro/mc.
A u nas, przez te kurioza początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie nagle kiepski dyrektor czegoś, stawał się właścicielem, albo ktoś z wtajemniczonych kupował cukrownię za 100 tyś. zł., doszło do tego, że zarządy powypieprzały tych właścicieli/prezesów i mamy 40 letnich rentierów.

No to biało - czerwono!

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

02-05-2018 [14:21] - rolnik z mazur | Link:

Dobry tekst. W Niemczech liczy się tak: średnia(median) single 1760 E, para bez dzieci 2640 E, para z dwójką dzieci 3690E. Kto osiąga 150% nalezy do wyższej średniej a przy 250% jest już w wyższa wyższa średnia. Dane na miesiąc brutto. Ponad te 250% to już bogaci. Niemcy. Dane z 2017 r. Trzeba dodać że Niemcy generalnie biednieja i wzrasta rozwarstwienie. Tworzy i rośnie warstwa prekariuszy , którzy pomimo pracy otrzymują również świadczenia od państwa. Pozdrawiam ro z m.

Obrazek użytkownika jazgdyni

02-05-2018 [14:39] - jazgdyni | Link:

Uczciwie powiedziawszy, to przez moją całą pracę poza krajem i jednym wyjątkiem, byłem klasycznym prekariuszem. Wszystkie moje kontrakty były w pewnym sensie terminowymi umowami o pracę, albo umowami o dzieło. Dosyć uczciwymi, przyznam. Lecz wszyscy pracodawcy, w moim przypadku armatorzy, starają się tak kombinować, by swoich obywateli chronić, a obcych wyzyskiwać. Stąd, na przykład w Norwegii, są dwie bandery, dla swoich i wybrańców N, a dla większości NIS (Norwegian International Ship Register).

Pzdr

Ps. Mnie dziś wkurza mediana emerytury - 1700 zł !!! Gdybym sam odkładał 40 lat, to bym sobie uzbierał 4500/m-c

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

02-05-2018 [15:06] - rolnik z mazur | Link:

U nas jest akurat odwrotnie. Swoich się lupi a obcym uchyla nieba. Wielokrotnie się o tym przekonałem. Jest to zapewne jakiś kompleks nizszoniż. Co do spraw morskich to kolega, który plywa jeszcze potwierdza te spostrzeżenia co wykorzystywania obcych. ZUS to inna sprawa. Pozdrawiam ro z m.

Obrazek użytkownika jazgdyni

02-05-2018 [17:02] - jazgdyni | Link:

Właśnie, to jest ciekawe z tymi międzynarodowymi preferencjami. Zachodni specjalista u nas, to musi być ekspert. Jak kretyn Sachs dla Mazowieckiego i Balcerowicza. Natomiast my jesteśmy obarczeni dużą nieufnością. Koledzy, którzy stosowali taktykę skakania z kwiatka na kwiatek, za wyższą pensję, w końcu lądowali u jakiegoś złodzieja. Zawsze siedziałem w jednej pracy parę lat, powoli budując swoją wartość. Najlepszy Norweski armator - shuttle tankers (drugi największy na świecie po kanadyjskim TK), siedziałem dziesięć lat. Trzy nowe budowy w stoczniach: Kercz/Ukraina - kadłub, Gijon/Hiszpania - pełne wyposażenie tankowca, Remontowa Gdańsk - nowy dziób, BLS, extra generator i nowy mostek DP. Piąłem się ładnie. Lecz gruby pan właściciel, już taki był nagrzany, że przy sześciu nowych budowach w Korei i Chinach, uparł się by wejść na giełdę i tak się przerobił, że 51% musiał sprzedać Japońcom. A dla nich byłem za drogi. The end.

Obrazek użytkownika PM

02-05-2018 [15:43] - PM | Link:

Podaję do przemyślenia, także w kontekście kolejnych wyborów, taką oto "złotą myśl":
"Jeśli ktoś oszuka cię raz, to być może jest oszust,
jeśli ktoś oszuka cię drugi raz , to na pewno jest oszust,
ale jeśli oszuka cię trzeci raz, to na pewno Ty jesteś głupcem!"
Pozdrawiam z Lublina
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

02-05-2018 [18:07] - jazgdyni | Link:

Ciekaw jestem, jak to się procentowo rozkłada? Tzn. ile jest tych oszukanych trzeci raz.

Obrazek użytkownika PM

02-05-2018 [18:44] - PM | Link:

Nie wiem jak to wygląda precyzyjnie w procentach. Ale wiem, że grupa dająca się oszukiwać więcej niż dwa razy,  jest ciągle zbyt liczna, niestety. I coś z tym trzeba zrobić.
Pozdrawiam z Lublina

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

02-05-2018 [20:56] - zbieracz śmieci | Link:

Nie było racjonalnych przyczyn aby w Polsce istniała bieda czy nędza a na pewno za czasów jaruzela i po 89 roku ale bieda z nędzą to instrument polityczny i to wykorzystano i ona dotknęła nawet inteligencję która od biedy mogła aspirować do klasy średniej.Nie chodzi  tu bynajmniej o dostęp do artykułów przemysłowych ale do żywność i którą reglamentowano do minimum niezbędnego na przeżycie nie dotyczyło to oczywiście aparatu terroru ,rolników czy chłoporobotników .
Z biedy tym w której część była udało się wyrwać ale tym co w nędzy już nie a udawano ,że jej nie ma ,dopiero 500 + spowodowało poprawę tych w nędzy a szczególnie ponad 300 tyś.dzieci i to skurwysyństwo trwało latami.
Bogactwo to tez ,jest rzecz względna co dowiódł kryzys lat dwudziestych.

Obrazek użytkownika jazgdyni

03-05-2018 [05:15] - jazgdyni | Link:

Licho jedne Śmieciarzu!
Takiego w punkt komentarza dawno nie widziałem. I to od Ciebie!
Tak jest. Jaruzel z Kiszczakiem chcieli upokorzyć naród. Cały bez wyjątku. Choć zapewne to było polecenie Kremla, które co do joty wypełnili. Dać im wszystkim kłopoty żywnościowe, plus te poboczne, ważne w cywilizowanej egzystencji, jak choćby ten papier toaletowy, z takim trudem zdobywany; myślę, że wówczas ważniejszy niż wódka - a podkulą ogony, odechce im się rewolucji, bo po prostu nie będą mieli na to czasu i ochoty, stojąc od trzeciej rano, jako dwudziesty, w kolejce po kilo Śląskiej i może coś z wieprzowiny. Nie ważne, czy profesor, brygadzista, lub marynarz. Walka o przetrwanie odbiera wolę walki z władzą. I ta godzina policyjna, żeby nie było długich nocnych dyskusji. Oni mieli swoje sklepy, dobrze zaopatrzone i ukryte. Trzeba było do nich mieć specjalne przepustki. Pamiętam, w Gdyni, na Oksywiu, jeden był na ulicy Dickmana, a drugi, na Śmidowicza, niedaleko Akademii Marynarki Wojennej. Strasznie nas wszystkich upodlali. Panie inżynierze, panie marynarzu, jest okazja - można kupić pół świniaka. Oczywiście w całości. Pojęcia nie miałeś, jak to rozebrać, poćwiartować, a potem, co z tym zrobić. Jakieś kiełbasy? Salcesony?
Kupa ludzi straciła pracę, a wielu innych zostało kapusiami. "Bohaterowie" siedzieli w internatach, a zwykłych ludzi zastraszano, tak, jak w Gdyni, w Wyższej Szkole Morskiej, gdzie sympatyczna i dzielna bibliotekarka i młody, ideowy asystent, za próbę organizacji studenckiego strajku, dostali idiotyczne wyroki - 10 lat więzienia.
Te parę lat terroru zniszczyło cienką tkankę przewagi rozumu i uczciwości i przygotowały grunt pod parodię - okrągły stół i panowanie michników, mazowieckich, gieremków i balcerowiczów. W mętnej wodzie po komuchach tak łatwo było kraść. Nie pojęliśmy od razu, że durnota neoliberalizmu tworzy system oligarchiczny, a nie prawdziwą republikańską demokrację. Bogaczami stawała się ubecja i ich krewni i przyjaciele. I to nie poprzez własną pracę, tylko przez zawłaszczenie i rabunek. Praktycznie żaden majątek wówczas (poza nielicznymi wyjątkami) nie powstał uczciwie. Proszę się zapytać Kulczyków, czy Krauzów. Ludzie to widzieli, dalej się demoralizowali i często chcieli tak samo. Czy to ważny polityk, czy technik farmaceutyczny, otwierający apteki - słupy, by wywozić leki dla Polaków za granicę. I gwałtownie się bogacić. A gdy spojrzę w koło, to poza biznesem, często lipnym, najszybciej bogacili się ludzie wymiaru sprawiedliwości. Wszyscy - sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, notariusze, komornicy, syndycy i kto tam jeszcze.
To nie jest naturalny sposób budowania klasy średniej i wychodzenia z biedy.
Dzisiaj próbujemy, lecz dosyć marnie to idzie. Wyciągnięto poprzez 500+ dzieciaki z nędzy. I bardzo dobrze. Brawo - pierwszy, prawdziwy prospołeczny ruch. Lecz za to zbudował się inny obszar nędzy. To emeryci. Czy samotna kobieta, po śmierci męża, za 1500 w M4 ma szansę? Na co?

Obrazek użytkownika zbieracz śmieci

03-05-2018 [05:47] - zbieracz śmieci | Link:

Skromnie przyznam ,że ja mam zawsze celne i dobre komentarze.

Obrazek użytkownika xena2012

03-05-2018 [07:30] - xena2012 | Link:

Zgadzam się , rządzi w Polsce kapitał zagraniczny i spekulacyjny.Małe miasto Wadowice....To tu urodził sie i spedził dzieciństwo Jan Paweł II.Teraz to arena walki między władza miasta ,która chce postawić kolejny supermarket a włascicielami małych rodzinnych firm i sklepów.Konflikt byó pokazywany w  telewizji.Burmistrz w swoim uporze chce w Wadowicach wprowadzić jeszcze wiekszą strefe ubóstwa własnie teraz kiedy głośno się już mówi ,że markety to dojenie Polski przez kapitał zagraniczny.Jak w świetle tego wygladają telewizyjne debaty w których mowa o repolonizacji,o przedsiebiorczosci,inowacyjnosci kiedy polska rzeczywistośc wyglada inaczej i nie tak pięknie i nie tak polsko?

Obrazek użytkownika Czesław2

04-05-2018 [16:08] - Czesław2 | Link:

Markety nie miałyby racji bytu, gdyby nie mentalność ogromnej ilości polaków, zwłaszcza polek, dla których spędzenie weekendu w markecie jest szczytem potrzeb wyższych. Oni tam się czują Europejczykami. Chyba nie sądzi Pani, że budują je dla idei?

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

03-05-2018 [08:07] - rolnik z mazur | Link:

Średnia 2000 to najlepszy sposób na trzymanie spoleczenstwa w ryzach. Przy takiej średniej ludzie mają za mało by myśleć o buncie a za dużo żeby zdechnąć. Za komuny było podobnie - czy się stoi, czy się lezy.... Każde dodatkowe parę zlotych typu 500+ pozwala wygrać wybory. Pozdrawiam to z m

Obrazek użytkownika jazgdyni

03-05-2018 [11:15] - jazgdyni | Link:

Jeżeli tak jest, to budowanie klasy średniej to ściema? Widzę wielki błąd gdzie indziej. Za wcześnie zaczęliśmy budować samorządy. Nie dokonał się jeszcze przełom moralny i do władz lokalnych trafili najsprytniejsi szubrawcy i pomazańcy agentury. Niestety, tak jest w całym kraju. Chcieliśmy odwołać tych kacyków już teraz, ale nie udało się. Okopali się mocno i jeszcze przez parę lat będą szkodzić.
Natomiast przekonany jestem, że premier Morawiecki do samych wyborów będzie jeszcze "kapać" po prezencie dla narodu.