Aborcja. A może potrzebna większość konstytucyjna ?

Aborcja. A może potrzebna  większość konstytucyjna ?

Być może. Bo cel i założenie postulujących zaostrzenie ustawy  wydają się dla  wielu Polaków słuszne, zwłaszcza, że w dotychczasowej wersji  bywa nadużywana  i  wykorzystywana w sposób podejrzany.   Jednak sposób dojścia do celu, tempo marszu i zastosowane metody już są sporne. I to jest pole do dyskusji.
Czarne marsze „satanistek” tu pomijam, bo to krzykliwy margines, chociaż przecież to ulubiennice mediów lewicowych i liberalnych.
Rozpoczętych spraw jest wiele, najważniejszą reforma sądownictwa. Naprawienie szkód w każdej dziedzinie, społecznych, moralnych, materialnych i innych,  wyrządzonych po wojnie aż po ostatnie lata przez środowiska najpierw stalinowskie a teraz lewicowo-liberalne, w krótkim czasie jest nierealne. Kierunek, czas i tempo na miarę swoich możliwości i realiów politycznych nadaje partia rządząca. Nie jest łatwo, bo wielu jest „zatroskanych”, „wiedzących lepiej”, protestujących, tupiących a w końcu plujących i sypiących piasek w tryby. Ale decyduje partia rządząca, która wzięła za kraj odpowiedzialność. Ona jest i będzie rozliczana ze swojego działania przez wyborców a kiedyś historię . Nikt inny.  Żaden "podpowiadający", czy najbardziej nawet słusznie „oburzony” zwłoką w takiej czy innej sprawie.

Całość sytuacji przypomina mi próbę przepłynięcia obciążoną łodzią na drugą stronę wartkiej rzeki, z wirami, kłodami i innymi przeszkodami. Po drugiej stronie ludzkie i państwowe problemy. Na pomoc czekają wygłodniali sprawiedliwości i ich trudne, często bolesne a i tragiczne sprawy do załatwienia. Oburzają się ludzie  często zniecierpliwieni, "dlaczego to tak długo trwa". Czasem wręcz tupią nogami. Łódź jest po brzegi pełna rad a czasami dobrych rozwiązań spraw nierozwiązanych , które zapakowali ci którzy autentycznie martwią się o Polskę. Jest i trochę spraw-pakunków podrzuconych przez naszych wrogów, w nadziei, że przeładowana łódź rozkołysze się na wirach i zatonie. A patriotyczny rząd nie dojdzie już może do władzy i nic, choć słuszne, przez następne lata nie zostanie załatwione.
A wielu z tych którzy teraz gniewnie a  dobrej intencji, poruszają temat poprawki do  ustawy aborcyjnej, spokojnie wróci do codziennych zadań i codziennych  śniadań, obiadów i kolacji, rozmów o polityce, o byłym już „nieudolnym rządzie”, z poczuciem wyższości tych „świętych”, na których wezwania nie załatwiono tej tak ważnej sprawy.
Samobójstw ani nawet 40- to dniowych postów z rozpaczy, że sprawa oddaliła się na następne 20 lat raczej nie przewiduję. Nie było takich lamentów przecież kiedyś, gdy dzieci były mordowane - abortowane, nie tak dawno, bo za mojego życia, na skalę nieomal przemysłową, od 500 tys do 1 miliona rocznie. W Polsce. Żebym ja słyszał wtedy jakieś odgłosy walki, protestów i oburzenia wobec komunistów ze strony najszacowniejszych nawet środowisk, nie przypominam sobie. Choć mówiło się czasami, najczęściej z ambony, o słusznym bólu.
I żebym nie został źle zrozumiany. W krótkim czasie, w stanie wojennym i krótko po, zostaliśmy z żoną rodzicami trojga dzieci, żyliśmy chwilami w skrajnej biedzie, w b. trudnych warunkach mieszkaniowych a raczej bez tych warunków, ale życie żadnego z naszych dzieci od momentu poczęcia nigdy ani przez chwilę nie było zagrożone myślą o innym rozwiązaniu niż ich urodzenie i wychowanie. Nie stosowaliśmy też  nigdy żadnych środków „pomocniczych” by się „uchronić” przed rodzicielstwem, a zakazanych przez Kościół. Nie było lekko. Ba , posiadanie dzieci i życie z nimi było najpiękniejszą życiową przygodą jaka mnie spotkała. Nie jestem aborcjonistą.
Ale ta sprawa nie jest tylko sprawą duchową ale dziś i polityczną. Bo wszyscy domagają się od polityków przecież, politycznej decyzji. Nie od aniołów ani cudotwórców.

Osobiście uważam, że aby mieć szansę załatwić raz na zawsze, a przynajmniej na długo, powinno się najpierw rozwinąć cierpliwą akcję uświadamiającą i edukacyjną w szkołach, w mediach, przy okazji prelekcji itd, i uzyskać poparcie odczuwalnej większości społecznej dla tej sprawy. Najlepiej większości konstytucyjnej. By przy każdej następnej zmianie rządu do sprawy nie wracać. Tak, aktywne, wyedukowane i empatyczne społeczeństwo chrześcijańskie spokojnie jest w stanie przejąć opiekę nad tymi dziećmi nawet jeśli matka nie mogła by temu sprostać.
Ale cóż z tego, że ten rząd i Sejm to przeprowadzi gdy np. następny, już nie patriotyczny, i udawanie-chrześcijański a złożony z ludzi co to „sumienie zostawiają w domu” to zmieni? A przy okazji wiele innych spraw dla narodowego i chrześcijańskiego dobra, które realizuje i ma w programie plan „dobrej zmiany” upadnie? Cóż to jest dotychczasowe 2 lata rządów na przeprowadzenie fundamentalnych zmian, gdy trzeba kruszyć przeszkody i zasieki budowane przez stalinowców, a później komunistów i lewako-liberałów przez 70 lat? Jak stwierdził słusznie Kaczyński, trzeba choć 3 kadencje. I my pomóżmy mu wygrać walkę o chociaż jeszcze jedną.

I tu jest pewna trudna sprawa. Platforma tej sprawy przecież nie załatwi. Wydaje się więc słuszne, by z uwagi na tą sprawę, przecież tak ważną, polski Episkopat, mój przecież także, pomógł partii dziś rządzącej, w uzyskaniu tej konstytucyjnej większości . Że Kościół nie miesza się do polityki? Świętej Pamięci i niezapomniany Prymas Wyszyński się mieszał, jako wyraz tak znanej nam, katolikom „szlachetnej troski o dobro wspólne”. Przecież oczekiwanie zmian i wezwania są kierowane do polityków, by podjęli decyzje polityczne. Dopingować łatwo, grać na tym politycznym boisku czasem skrajnie trudno. Jakie są słuszne racje religijne, duchowe i etyczne to oczywiście wiemy. To było wiadome i w latach, gdy w Polsce abortowano biedne dzieci setkami tysięcy.
Wydaje się słuszne, by dziś rządzący zadeklarowali, że po uzyskaniu w przyszłym Sejmie tej większości konstytucyjnej, ta sprawa zostanie uchwalona jako pierwsza.

To tyle skromnym głosem nawet nie rolnika, a może raczej chłopo-robotnika. Wieś się przy Bogu jeszcze trzyma. Przynajmniej wieś lubelska, kraina narodzin Prusa i Sienkiewicza.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika xena2012

26-03-2018 [22:54] - xena2012 | Link:

Niestety nie wystarczy tylko wprowadzić ustawę.Państwo musi w takiej sytuacji przygotować szereg działań by mogła funkcjonować.Urodzenie  dziecka niepełnosprawnego,uposledzonego wymusza stworzenie warunków do jego przyjecia.Czy mamy domy opieki,hospicja aby w przypadku gdy rodzice nie sa w stanie sprawować opieki bądź nie chcą mozna było te dzieci umiescić?Czy państwo jest od razu w stanie wspomagać rodziców,ułatwiac rehabilitację,dopłacać do niej? Przecież wiemy z jakimi trudnosciami boryka sie słuzba zdrowia.To bardzo szlachetne walczyć o prawa tak fundamentalne,ale czy mozliwe? Oczywiscie działaczy pro-life to nie interesuje,a z Brukseli pohukuje Marek Jurek.Łtwiej wywierac presję zamiast przekalkulować czy państwo polskie stać w obecnej chwili na realizację tej ustawy i na wspomaganie rodziców.Ja pamietam jak moja nauczycielka chemii w liceum mając chore nieodwracalnie dziecko a do pomocy chorego męża po prostu zasypiała na lekcjach.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

26-03-2018 [23:55] - maks jamnicki | Link:

Tak, oczywiście. Nie wyobrażam sobie, by najpierw te warunki nie zostały spełnione. Marek Jurek.... Kaczyński pewno specjalnie pozbył się go z Polski do Brukseli żeby "przy okazji" działania w tzw "słusznej sprawie" nie pomógł w obaleniu rządu, co nieomal kiedyś już było. Zawsze mówię, by unikać  "rycerzy jednej sprawy", nawet najsłuszniejszej. W zasadzie on nigdy nie wyszedł poza ten jeden temat. Nie powinien być politykiem a szefem stowarzyszenia i to by wystarczyło.

Obrazek użytkownika lala

27-03-2018 [09:21] - lala | Link:

na początku lat 90-tych ówczesne władze tak spieszyły się by zmienić ustawę pod dyktanto kościoła, że wywaliły do kosza 1,5 MILIONA podpisów obywateli przeciwnych tym zmianom, po 25 latach - wyraźne są już skutki działalności "dydaktycznej" katechetów....

Obrazek użytkownika maks jamnicki

27-03-2018 [14:29] - maks jamnicki | Link:

Nie wiem, nie pamiętam  co to było za 1,5 miliona podpisów. :)

Obrazek użytkownika Stoczniowiec

29-03-2018 [14:41] - Stoczniowiec | Link:

I właśnie dlatego że wszyscy jesteście tacy "racjonalni a nie radykalni" [(C) tw.bredzisław], "ta sprawa" nigdy nie będzie rozwiązana...  Niedobrze się robi od tej "letniości".  Aktywni, wyedukowani, empatyczni...