Terroryści już tu są

   No i doczekaliśmy się. Okazuje się, że nie potrzeba już nam ściągać do Polski żadnych muzułmańskich uchodźców bo opozycja totalna zdążyła już nam wyhodować na miejscu komanda własnych, krajowych terrorystów.
   W Stanach Zjednoczonych swego czasu miała miejsce fala „incydentów” terrorystycznych dokonywanych przez najbardziej zdeterminowanych działaczy pro-life na kliniki dokonujące aborcji. Podkładano bomby, rozpylano smrodliwe substancje, oblewano farbą.
   U nas póki co nikt bomb nie podkłada. Ale pozostałe elementy tego scenariusza już są wcielane w życie. Tyle, że na naszym podwórku w terrorkę bawi się strona przeciwna, ta mieniąca się być tą bardziej postępową  - wypisz wymaluj niczym w Niemczech czy Włoszech lat 70-tych, pytanie brzmi tylko kto dziś opłaca te popłuczyny po RAF-ie czy innych Czerwonych Brygadach. Ostatnim razem „na własnym biurze” miała okazję doświadczyć tego rodzaju ekscesów, dla odmiany nie dość radykalna posłanka opozycji. Dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł aby tą świeżo upieczoną matkę, której zrobiło się żal „zlepków komórek”, nie ogolić, jako zdrajczyni totalniackich ideałów, na łyso.
   Wcześniej oczywiście swoją agresję na biurach poselskich członków koalicji rządowej wraz z ich personelem wyładowywali w różnych miejscach Polski przeróżni pokrzywdzeni przez zły los i werdykt wyborczy frustraci, przy czym nie można wykluczyć, że przynajmniej części z nich można przypisać przynależność do środowiska kręcącego się wokół każdego protestu na którym można bez przeszkód wydyszeć swoją nienawiść do obozu rządzącego, w tym również tych organizowanych przez „wkurzone” czarne wdowy z czarnych marszów.
   Oszalali z nienawiści do wszystkiego co „pisoskie” potrafili wyżywać się na drzwiach i elewacjach, niejednokrotnie jednak bywało, że bezpośrednio atakowani przez jednego czy drugiego oszołoma byli także asystenci tego czy innego posła. Jakże określić cały szereg tego rodzaju zdarzeń, jeśli nie wzbierającą falą terroru – choć niestety tym razem ku nieutulonemu żalowi wszelakich postępackich działaczy i publicystów nie jest to terror ani faszystowski, ani pisowski, ale zwyczajnie bojówkarsko-lewacki.
   Okazuje się, że nie biją w tramwajach za czytanie „Wyborczej” czy też mówienie po niemiecku. Podpalają za to biura „pisiorów”, oblewają je farbą, fizycznie atakują obsługujących je działaczy. Powtórka z Cyby wisi w powietrzu. I niech tylko nikt z totalniackich tuzów nie ośmieli się wymądrzać, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Burzę sieją tylko i wyłącznie ci, których zwolennicy niosą potem tę burzę na swoich grzbietach.
   Mieliśmy już rzucanie w prezydenckie limuzyny jajami i samym sobą pod koła limuzyn rządowych. Przy czym współautorka „jajecznej”  wersji tego heroicznego czynu, a jednocześnie autorka podlansowanej przy tej okazji biografii Gombrowicza, w zawoalowany sposób odgrażała się, że niech się pisiory cieszą, że nie zachciało jej się tym razem napełniać butelek benzyną.
  Były inicjowane przez komórki rewolucyjne występujące pod nazwą Obywatele RP - co samo przez się winno ubliżać każdemu szanującemu się obywatelowi Rzeczpospolitej Polskiej – „ataki na sejm”. Były inne KOD-iarskie harce, przepychanki z policją i pomniejsze incydenty. Ale te wszystkie desperackie próby zastraszenia członków koalicji nie wzięły się znikąd.
   Od miesięcy jesteśmy świadkami odgrażania się członków totalnej opozycji jak to paskudni „pisoscy” zbrodniarze będą wyskakiwać z okien, zostaną rozliczeni przed na powrót niezawisłymi sądami i Trybunałem Stanu i ogólnie pójdą siedzieć „za to co teraz wyrabiają”.
   Schet z wiernym farmaceutycznym Niutkiem, malowana lala Grabiec, lobbystyczna Kierwa, tata dilera Halicki, gomułowaty Budka, pizzaboy Siemoniak, kompulsywnie nitraszący  ćpunek wraz ze swoim agenturalno-recepturalnym kolegą z okręgu, delegaci-komisarze w postaci „Skoku na Inowrocław” Brejzy czy „Burdelu w chałupie” Kropiwnickiego, a prócz tego cała czereda ledwo podrosłych posełów i poślic w rodzaju gajewskich gimbaz z chowu klatkowego i zaczesanych na pożyczkę toaletowych pederastów. Ta cała czereda niejednokrotnie odgrażała się jak to zadadzą bobu pisiorom kiedy tylko jakimś dziwnym zrządzeniem losu uda im się ponownie dorwać do koryt. I moim skromnym zdaniem tym razem nie byłoby z ich strony żadnej taryfy ulgowej w myśl zasady „wy nas nie ruszyliście, więc my was też nie będziemy ruszać”.
   Bo ruszać już zaczęto. I nie wiem jak dla innych, ale dla mnie prawdziwym wyznacznikiem tego na kogo należałoby zagłosować w kolejnych wyborach, będą wyniki niezbyt do tej pory spektakularnie realizowanego programu Cela +. Nie tylko ze względu na starą prawdę, że żadna wina nie może pozostać bez kary. Ale głównie i przede wszystkim dlatego, że każda nierozliczona afera zachęca do wykręcania kolejnych wałków w przyszłości – tych samych aferzystów bądź też ich naśladowców. A więc każdy nierozliczony przekręt skutkuje stratami dla Skarbu Państwa, a więc nas – wszystkich podatników, a w konsekwencji naszych dzieci, wnuków itd.
   I żywię nadzieję, że obecna władza tego kompleksowego rozliczenia dokona, nie ograniczając się do kliku symbolicznych słupów i że właśnie w takim to oto celu wzięła się za reformę zmurszałego i niewydolnego systemu sądowniczego. Przy czym charakterystycznym jest, że odstawiana od żłoba kasta również pozwala sobie na daleko posunięte groźby wobec swoich potencjalnych następców, z perspektywą odebrania prawa do przywileju znanego jako stan spoczynku czyli de facto przyszłych praw emerytalnych dla „niewiernych”  branżowym zmowom sędziów włącznie. Podobne groźby wykluczenia z szeregów palestry padały również wcześniej ze strony Rad Adwokackich wobec prawników zaangażowanych w sprawowanie władzy przez Obóz Zjednoczonej Prawicy. Zapamiętajmy dobrze wszystkie te sygnały.
   W związku z powyższym moje prywatne życzenie dotyczące przedmiotowych rozliczeń obejmuje wizję, w której wraz z aferzystami zapełnią cele wszyscy ci, którzy usiłują obecnie wszelkimi dostępnymi metodami, niejednokrotnie wziętymi prosto z katechizmu małego terrorysty, uciekając się do prowokacji, sabotaży i prób zastraszeń, osłabić środowisko z woli wyborców pozostające u władzy, zepchnąć je do defensywy i w rezultacie odwieść je od wprowadzania w czyn tego rodzaju rozliczeń. Oby niedoczekanie.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Mikołaj Kwibuzda

21-01-2018 [07:16] - Mikołaj Kwibuzda | Link:

Moim zdaniem to trochę bardziej skomplikowane i trzeba odróżniać warstwę strategiczną od taktycznej, a tę od psychiatrycznej. Pogróżki są przemyślaną, zorganizowaną kampanią, która ma na celu nie zastraszenie posłów ani innych działaczy partii rządzącej, ale przekonanie funkcjonariuszy aparatu państwa o nietrwałości obecnej władzy. Inaczej mówiąc, pogróżki mają osłabić sterowność aparatu państwowego. Autorzy tej kampanii najwyraźniej nie wzięli pod uwagę, że skutkiem ubocznym będzie sygnał dla aktywistów obozu władzy, że nie można liczyć ze strony opozycji na przestrzeganie cywilizowanych reguł walki politycznej. Inaczej mówiąc, zarówno członkowie PiS, jak zwykli obywatele sprzyjający naprawie państwa zaczynają mieć świadomość, że porażka będzie wielowymiarową katastrofą i za żadną cenę nie można do niej dopuścić. Zatem, osiągając pewno w jakiejś mierze cel - osłabienie funkcjonalności państwa - jednocześnie hultaje powodują wzmocnienie determinacji obozu reform. Chyba stąd to niezwykłe emocjonalne zaangażowanie obywatelskie i ostre reakcje na każdy kiks obozu władzy, jak ostatnio z senatorem Kogutem - ani kroku w tył! Co do "cela+", to wszyscy domyślamy się, że władza gra z huraganowym ogniem propagandy przeciwnika (a jednocześnie aparat wymiaru sprawiedliwości wciąż jeszcze nie jest funkcjonalny) i stąd ostrożność i tolerowanie panoszenia się różnych świętych krów. Ale doszłi już do Gawłowskiego, a to naprawdę wysoki szczebel, za którym na pewno pójdą następne. Co się zaś tyczy awanturników - proszę zauważyć, do czego doprowadziła demonstracyjna nietykalność Frasyniuka: że nawet jego sojusznicy polityczni czują się zażenowani jego wybrykami i durnotą. To mądra taktyka, tyle, że obliczona na dłuższą grę.

Obrazek użytkownika xena2012

21-01-2018 [09:00] - xena2012 | Link:

Obawiam się że Pańskie prywatne życzenia pozostaną nadal prywatne a wizja o rozliczanych aferzystach nigdy sie nie spełni.Spełniaja się bowiem najgorsze sny z czasów ,,Nocnej Zmiany''.Wtedy usunięto ze stanowiska premiera Olszewskiego oskarzonego przez uczestników nocnej zmiany, kanalie i srodowiska bliskie GW o zamach stanu.Posunieto sie do kłamstw jakoby premier Olszewski już grupował wojska do dokonania zamachu.Teraz zaczęło się od biur oblewanych farbą i robienia czystek w wojsku.Usunięto Antoniego Macierewicza ze stanowiska,ale dla większego efektu GW.portale Onet i WP postanowiły ministra skompromitować . Zamówiono u grafomana Piątka napisanie szkalujacej książki,namówiono blogerów do rozpowszechniania kłamstw o przygotowywanym przez Macierewicza zamachu na urząd prezydencki.Zdymisjowanego już przecież ministra odziera się dodatkowo z godności .Na co licza te kanalie? Że tak sponiewierany niemłody już człowiek popełni samobójstwo?