„Model zdrowotny”

Ponieważ niezwykle rzadko zdarza się natrafić w sieci na propozycje ustrojowe, których celna zwięzłość pozwala na ich zrozumienie przez zwykłego czytelnika (a nie wyspecjalizowanego prawnika czy innego specjalisty – porównajcie np. konstytucję amerykańska czy szwajcarską z „konstytucją Kwaśniewskiego”) – postanowiłem przenieść tu tekst, na który natrafiłem przypadkiem, a który wydaje się godny uwagi; oto on:
 
Mija prawie 10 lat od pojawienia się idei wprowadzenia tzw. bonu zdrowotnego. Idea ta, zaproponowana przez OZZL w roku 2009, była jednak obarczona takimi socjalistycznymi naleciałościami (jak solidaryzm społeczny w stylu „wszyscy mamy równe żołądki”), że po początkowym zachwycie – musiała upaść.
Piszę te słowa w momencie, gdy zabrałam się do publikacji własnego modelu w tym względzie, zupełnie nie znając owych propozycji środowiska lekarskiego i gromadząc materiał przeciwko własnemu pomysłowi: warto było dokonać takiej konfrontacji, gdyż pokazała czarno na białym, czego boi się środowisko lekarskie – boi się transformacji ustrojowej równie mocno, jak choćby kasta sędziowska.
Środowisko przyznało jednak, że „pieniądz powinien iść za pacjentem” – a to jest podstawą modelu, który chciałam przedstawić.
 
W Modelu tym:
- wszyscy bez wyjątku otrzymaliby prawo do jakichkolwiek (!) usług medycznych, od wizyt u dowolnie wybieranego lekarza  po dowolnie wybierany szpital (także w nagłym wypadku)
- prawo dotyczyłoby każdego od chwili urodzenia
- prawo obowiązywałoby od momentu wprowadzenia Modelu
- Model byłby pozbawiony kosztów administracyjnych (poza normalną obsługą księgową w miejscu usługi, a więc jak dla każdego przedsiębiorstwa)
- Model wymuszałby konkurencyjność oferowanych przez przedsiębiorstwa lekarskie usług (praktyki prywatne, ośrodki zdrowia, szpitale itp.)
- jedyną rolą ministra Zdrowia w tym względzie byłoby coroczne (?) ustalanie pułapu cen usług.
 
Podstawą ideową modelu jest założenie wzięte z ducha republikańskiego, iż każdy, choć odpowiada za swój los, jest na ten los zdany (podobnie jak fakt, że choć każdy obdarzony jest głosem, to nie każdy operowym – by dać taki finezyjny przykład); trudno mieć racjonalne pretensje do losu, bo jest on losowy właśnie.
Wychodząc z tego założenia łatwiej jest przyjąć, że jedni mają więcej, inni mniej niezasłużonego szczęścia: pechowcy muszą liczyć na bliźnich, filantropię, choć także na własne ubezpieczenia - ALE NIE NA PAŃSTWO – gdyż państwo powinno jedynie zagwarantować im równy start.
Gdy już to przyjmiemy, możemy przejść do istoty modelu – zajmie nam to kilka linijek:
 
1. Każdy urodzony w Modelu otrzymywałby (jasne, że do pełnoletności – jego opiekunowie prawni) kartę rozliczeniową z wirtualną zawartością 0,5 mln zł (stan obecny), którą „opłacałby” swoje świadczenia zdrowotne. Kwota ta:
- obejmuje cały (obliczony w Modelu jako stuletni) okres jego życia
- jest niezbywalna (nie można jej "użyczyć" innej osobie)
- "przepada" w chwili śmierci posiadacza karty.
2. Kwota winna podlegać fluktuacjom związanym ze stanem kasy państwowej, a więc zarówno być podwyższana, jak i umniejszana (ukłon w stronę solidaryzmu społecznego).
3. Zawartość wydawanej karty (po wprowadzenia Modelu) - w momencie jej wydania - umniejszona byłaby o 1% za każdy przeżyty rok.
4. w okresie przejściowym (np. 25-letnim) mogłyby obowiązywać nadzwyczajne dopłaty dla osób o złym stanie majątkowym.
 
Teraz rachunki:
w 2016 PKB Polski wynosił 1850 mld zł, co przy proponowanym wzroście nakładów na zdrowie – 6% - dawałoby rocznie kwotę 110 mld zł, zatem na głowę mieszkańca (38 mln) przypadłoby rocznie ok. 3000 zł, przez sto lat zaś – 300 tys. zł.
Postulowana wartość bonu zdrowotnego – 0,5 mln złotych opiera się więc na wzroście gospodarczym, stałych cenach usług i niepełnym wykorzystaniu puli z bonów przez całą ludność.
(za: https://www.salon24.pl/u/z-glu...).
 

Nie umiem oczywiście określić, na ile ta propozycja ustrojowa nadaje się do praktycznego zastosowania, choć wskazówka w niej zawarta, że organizacji finansowania praktyk lekarskich nie powinno się powierzać lekarzom – jest tak oczywista, jak obecne prostowanie „samorządu sędziowskiego”, znajdującego się dotąd nie tyle nawet w rękach, ale wprost w szponach tej organizacji zawodowej…

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

03-12-2017 [12:29] - Jabe | Link:

Wydaje się, że warto chorować młodo, póki pula jest duża, i starać nie żyć zbyt długo. Nie wiem, czy dobrze tę propozycję zrozumiałem.

Organizacji finansowania praktyk lekarskich nie powinno się powierzać lekarzom, podobnie jak organizacji finansowania praktyk piekarskich nie powinno się powierzać piekarzom, tzn. samorządowi piekarskiemu (mimo że wszyscy mamy równe żołądki).

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

03-12-2017 [14:09] - Imć Waszeć | Link:

Dokładnie. Stulatek nie miałby prawa do leczenia w Polsce, zaś dziewięćdziesięciolatek musiałby umrzeć na chorobę droższą niż czyszczenie laryngologiczne uszu. Po prostu eutanazja wprowadzana tylnymi drzwiami. Ponadto już dziś szpitale nie chcą wykonywać pewnych zabiegów operacyjnych dla ludzi w podeszłym wieku, a w tym systemie po prostu ustaliłyby zaporowo maksymalny pułap i niech sobie dziadostwo dogorywa na zaćmę.

Obrazek użytkownika damascen

03-12-2017 [15:48] - damascen | Link:

Po tych wpisach widzę, że komuna nie zmarnowała czasu i ma się dobrze. To w zupełności zwalnia mnie od odpowiedzi.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

03-12-2017 [17:29] - Imć Waszeć | Link:

To nie komuna, tylko matematyka - poziom podstawowy. Proszę nie robić z siebie propagandysty lyberalyzmu polszego, bo to nie przystoi.

Obrazek użytkownika damascen

03-12-2017 [18:04] - damascen | Link:

No dobrze, jest niedziela, dzień święty, uzbroję się w cierpliwość: pomylił Pan narzędzia: to nie matematyka tylko probablistyka - z niej nijak nie wynika, że wszyscy starsi ludzie przez całe życie chorowali! Z niej wynika też, że wielu z tych, co zaczęli wcześniej chorować - ginie w wypadkach. Itp.
Proszę przeczytać, co ta Pani napisała o losowości.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

03-12-2017 [22:09] - Imć Waszeć | Link:

Po co mam jeszcze raz czytać. Ja umiem to zaprogramować z tą straszną niematematyczną probabilistyką w środku i wyliczyć kilkadziesiąt tysięcy sampli do analizy. Robi się to podobnie jak byle algorytm genetyczny. Można nawet ustawić suwak do określania intensywności chorób w populacji. Gołym okiem widać, że na długo przed śmiercią większość populacji będzie już miała przeżarte wszelkie środki na leczenie. Czyli autorka bardziej pisze co wie, niż wie co pisze.

3. Zawartość wydawanej karty (po wprowadzenia Modelu) - w momencie jej wydania - umniejszona byłaby o 1% za każdy przeżyty rok.

Przykładowo operacja żyłki w mózgu chroniąca przed udarem, to koszt podobno rzędu 25 tys. Nic tu nie ma o koszcie hospitalizacji, badań przed i po operacji, wieloletniej rehabilitacji i możliwych powikłań prowadzących do kolejnych operacji. Wieczny kręciołek kasy dla zachłannych kitli. Jak się to wszystko policzy - a wiem co mówię, bo moja ciotka przeżyła udar - to wyjdzie grubo ponad 100 tys. przez 15 lat. Człowiek wchodzący do systemu przy urodzeniu dostaje 500 tys., czyli łatwo policzyć z prostej chemicznej (skoro już Pan nienawidzi tak matematyki) proporcji, że 100 lat tak się ma do 500 tys. jak x lat do 100 tys. Proszę sobie to wyliczyć w kajecie jako zadanie domowe. Wniosek: "chorowity" człowiek wchodzący do tego systemu już po osiągnięciu 80 lat nie ma środków na takie leczenie. Studnia spartańska, judeochrześcijański rzut z dachu, czy może mały faszystowski obozik śmierci? A to tylko jeden zabieg. Pozostają jeszcze operacje nerek, dializy, cukrzyca, rak, zapalenie wątroby, nawet głupia operacja biodra, żeby stwierdzić, że to się po prostu nie opłaca normalnemu myślącemu człowiekowi prócz liberała lub innego złodzieja.

Obrazek użytkownika damascen

03-12-2017 [22:34] - damascen | Link:

"Normalnie myślący" Europejczyk ( w tym i Polak - Pan jest Polakiem, prawda?) ma IQ=106: Pan se sprawdź że tak wypada.
To za mało, Panie Imć Waszeć, żebym z Panem chciał pogadać o czymś więcej, niż d. Maryni. Ale może Pan zajrzeć do komentarza dla Kolegi poniżej: się Panu nieco przejaśni - żeby Pan nie pomyślał, że gardzę maluczkimi.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

03-12-2017 [22:52] - Imć Waszeć | Link:

Sugerujesz Pan, że NB stał się zlotem ciemniaków? Poza tym człowiek z tak wysokim IQ jak Pan, powinien chyba umieć liczyć przynajmniej do 5. Skoro już tu liczymy, skoro ja usiłuję coś wykazać na obliczeniach, skoro Pan twierdzisz, że tam jest błąd i ... żenada po prostu, bo Pan wprost twierdzisz, że nie rozumiesz zwykłych proporcji.

PS: Zaciekawiły mnie Pańskie niezachwiane poglądy. Czy mógłbym, jako marny ciemniak, poprosić uniżenie o wyjaśnienie, kiedy to wyrzucono oficjalnie probabilistykę poza matematykę?

Obrazek użytkownika Marek1taki

03-12-2017 [19:56] - Marek1taki | Link:

Cenne, że ktoś porusza te sprawy, bo ekonomiści nie wychodzą z takimi propozycjami, chociaż dysponują narzędziem wiedzy zawodowej. Wiedzą skąd im nogi wyrastają.
Moi przedmówcy mają jednak rację z oceną tego modelu. Wydatki na zdrowie nie są odwrotnie proporcjonalne do wieku.
"organizacji finansowania praktyk lekarskich nie powinno się powierzać lekarzom" Jeśli ma Pan na myśli, że jak lekarze organizowaliby wydawanie pieniędzy pacjentów to byłoby źle, to się z tym się zgadzam. W interesie pacjentów jest by nikt ich nie wyręczał i nie uszczęśliwiał. I nie powinni tego robić też finansiści i urzędnicy.
Przywołany przez Pana model pokazuje rozwiązanie "organizacji finansowania" leczenia (nie praktyk lekarskich). To jest istotne, bo zazwyczaj do jednego wora wrzuca się finansowanie, "środki produkcji" i organizację pracy.
Jest za wiele zmiennych aby na raz i jednym modelem skutecznie objąć wszystkie grupy wiekowe, różne choroby, różne potrzeby (w ogóle nie jest to brane pod uwagę w obecnym systemie i dyskusjach publicznych), różne zobowiązania finansowe państwa wobec ludzi (pod przymusem płaciliśmy w PRLu i IIIRP a sami sobie jesteśmy wierzycielami i dłużnikami), różne zobowiązania ludzi wobec systemu (ze względu na dochody, formę zarobkowania, wiek-młodzi mają inną perspektywę).
W dodatku każde rozwiązanie skazane jest start w obecnej sytuacji organizacyjnej, prawnej i własnościowej, która kreuje potrzeby i koszty w rodzaj piramidy fiansowej jaką jest ZUS.
Ze względu na potrzeby pacjentów rozwiązania muszą uwzględniać specyfikę stanów nagłych, w których jesteśmy bezradni wobec losu i reasekuracja przynosi zysk (to łatwo policzyć i ubezpieczyć - działa jak słyszę w UK) oraz przeciwny biegun sytuacji kiedy pacjent "chce się przebadać". Te ostatnie sytuacje najłatwiej jest zreprywatyzować oddając pacjentom ich własne pieniądze.

Obrazek użytkownika damascen

03-12-2017 [21:04] - damascen | Link:

Pan zdaje się jest "za a nawet przeciw" (o ile ogarniam ten komentarz) - tak nie można: musimy operować jakąś wiedzą! Ja nie wkleiłem tego tekstu, bo mi się spodobał - poszukałem DANYCH.
I tak: w 2012 r. Polak wydał na zdrowie 1,5 tys. $ (6  tys. zł) - czyli x 100 lat - 600 tys, ALE średnia długość życia wynosiła 82/72 lata (K/M); w dodatku tylko ok. 2/3 tej kwoty pochodziło z budżetu (reszta z kieszeni obywatela, w tym leki, które są wliczane do takich obliczeń). Zatem wyliczenie pokazuje, iż Model jest szczodry. Dotychczasowy model jest: zbiurokratyzowany, nieludzki (pacjent jest dodatkiem nie źródłem pomyślności danego przedsiębiorstwa leczniczego), wreszcie - samodecydujący (jak ci sędziowie), bo idź Pan i zrób Pan sobie RM, albo zbadaj poziom homocysteiny: wyśmieją (chyba, że po pięciu wizytach u kolejnych decydentów: bo to nie Pan zdecyduje - Pan jesteś nikim, przedsiębiorca medyczny Bogiem).  
A te pieniądze są i budżet je wydaje! Tylko nie Panu.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

03-12-2017 [22:22] - Imć Waszeć | Link:

Aktualnie szpitalne laboratoria chemiczne są wywalane na zewnątrz, bo po fali "prywatyzacji" szpitali "są nieopłacalne". Problem w tym, że jak szpitale pozbędą się już własnych laboratoriów, to nic nie powstrzyma prywatnych laboratoriów przed śrubowaniem cen. Liczenie na interwencje państwa w tych warunkach to jest właśnie znienawidzony przez Pana socjalizm i komunizm - zmuszanie ustawami kułaków do danin na rzecz szpitali. Zresztą podobno laboratoria są obecnie masowo wykupowane przez Niemców. Tak im zapłacimy, że nam się odechce, a jak nie, to pójdą sobie ze sprzętem do siebie, a my będziemy badania krwi robić na aparaturze do bimbru po dziadku.

http://www.rynekzdrowia.pl/Usl...

Obrazek użytkownika Jabe

04-12-2017 [07:31] - Jabe | Link:

jak szpitale pozbędą się już własnych laboratoriów, to nic nie powstrzyma prywatnych laboratoriów przed śrubowaniem cen. – Podobnie jak nic nie powstrzymuje prywatnych piekarzy przed śrubowaniem cen bułek.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

04-12-2017 [19:03] - Imć Waszeć | Link:

Owszem powstrzymuje. Ja nie muszę jeść codziennie chleba, tylko mogę co drugi dzień wrzucić na żołądek omlet. Czy teraz to samo powie Pan o prywatyzacji piekarni i ferm jajek? Ja już jestem na to przygotowany. Kupienie niebyt rozgruchotanego WAN-a to koszt rzędu 4 tys. zł. Potem kurs do Zgorzelca i za most po mąkę i jajka i już jest silny impuls do utrzymywania cen tych produktów na poziomie byłego NRD. Jak nie będzie impulsu, to ja szybko wymienię rozklekotanego wana na TIR-a, a po roku na 3 TIR-y. Oczywiście w międzyczasie z milion ludzi "zauważy", że jest to świetny interes. Z usługami w postaci badań laboratoryjnych jest jednak zupełnie inaczej. Nie kupię sobie aparatury do pędzenia bimbru, nie postawię w lesie i nie będę tam robił badań białek w moczu. Dodatkowo państwo zabezpiecza się przede mną certyfikatami, zezwoleniami i np. koniecznością pasienia darmozjada z dyplomem medyka i/lub chemika, żeby uwiarygadniać moją działalność gospodarczą. Z tymi niemieckimi firmami na polskim rynku analityki medycznej jest więc tak samo, jak z polskim węglem, lasami, prasą itp., czyli ktoś z obecnego rządu musi mieć żłobek z berlińskim siankiem, żeby w krytycznych momentach wszelkie komisje, gremia proponujące ustawy, posłowie robiący wrzutki z mównicy i cały ten rozkrakany kram, tracił nagle ostrość widzenia i zdolność rozumowania. Typowa agentura wpływu, ale już "nasza".

Obrazek użytkownika Jabe

04-12-2017 [19:33] - Jabe | Link:

Czyli pozwolenia i certyfikaty są nie do ruszenia. Za to do interwencji państwowej każdy pretekst dobry.

Zasadniczo pieczenie bułek nie różni się od robienia badań. I tego, i tego nie trzeba koniecznie robić w lesie. A i piekarz musi się za papierkami nabiegać. To etatyści każdą dziedzinę życia czynią specjalną, regulowaną osobno, pasąc się przy tym. Dodam, że dziwi mnie, że Pan nie ma elementarnej intuicji w tym względzie.

Na przyszłość prosiłbym nie męczyć wtrętami i metaforami, tylko od razu do rzeczy.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

04-12-2017 [20:37] - Imć Waszeć | Link:

A czemuż to się Panu zaczęły metafory nie podobać?

Obrazek użytkownika Marek1taki

04-12-2017 [20:38] - Marek1taki | Link:

Jeżeli to do mnie to "za" wałkowaniem tematu, "przeciw" przytoczonemu modelowi.
Jest zbyt wiele zmiennych by tworzyć jeden model funkcjonowania wielu aspektów służby zdrowia. Dlatego wybrałem skrajne sytuacje i je przeciwstawiłem. Modele je opisujące będą rozbieżne. Właśnie podjęto próbę pogodzenia organizacyjnego stanów nagłych z medycznego punktu widzenia (i w powszechnym odczuciu) i stanów nagłych z indywidualnego punktu widzenia pacjenta, czyli SOR i Opieki Całodobowej - sam jestem ciekawy jak to funkcjonuje i jak jest finansowane. Osobiście (jak każdy) jestem zainteresowany ubezpieczeniem w zakresie SOR i bezpośredniej kontynuacji tego leczenia w oddziale szpitalnym (za SOR był ryczałt, za oddział były punkty z procedury, czyli osobne modele finansowania). Kompletnie nie jestem zainteresowany opieką całodobową, czyli chcę płacić gotówką jeżeli moje dolegliwości będą wymagały zwykłej porady ambulatoryjnej.
Też szukałem tych danych, w2006/2007 było podobnie, w tym czasie w Niemczech było ok.10500zł (6xwięcej) i nie ma co ich gonić wydatkami budżetu, bo budżet wydaje nasze pieniądze.

Obrazek użytkownika Marek1taki

04-12-2017 [20:45] - Marek1taki | Link:

Z kombajnami laboratoryjnymi, rezonansami i całą resztą usług medycznych jest taki model, żeby nie było jednego źródła finansowania. Są kontrakty, dotacje, pacjenci prywatni. W ten sposób pacjent prywatny i lekarz prywatny są najpierw darczyńcami drogą budżetu dla swojej konkurencji wśród pacjentów/lekarzy, a potem mogą dopiero spotkać się na własny koszt i ryzyko na pozostałości rynku.

Obrazek użytkownika damascen

03-12-2017 [23:57] - damascen | Link:

Admin: jak to jest, że po kliknięciu na nick "Imć Waszeć" pojawia się strona z ikonką Pani Izabeli Brodackiej - Falzmann, a na niej: 0 wpisów, 0 komentarzy - za to owszem, pełna lista komentarzy tego użytkownika? A chciałem tylko zapoznać się z jego dorobkiem, bo taki on jakiś nie za bardzo, jak na mój gust, produktywny - akurat to się potwierdziło...
  

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

04-12-2017 [00:10] - Imć Waszeć | Link:

A nie może Pan po prostu spytać, tylko musi mnie inwigilować? Jakieś nawyki zostały po starych czasach, czy może to z wrodzonej wstydliwości? Chyba nie zamierza Pan składać na mnie donosów na milicji i w prokuraturze jak na bikiniarzy i niebieskie ptaki, a nawet w Brukseli za "nie za bardzo jak na mój gust". To chyba oczywiste, że facet nie bardzo jest w guście faceta. Ale kto to teraz wie...