I znowu Frasyniuk.

Jedna z moich "ulubionych" politycznych kreatur znowu zabrała głos. A ja pamiętam, że aby  ten "legendarny przywódca Solidarności" mógł nastać, SB robiło wszystko by usunąć  jego poprzednika, stosując terror wobec jego  rodziny. Po kilkukrotnym pobiciu żony,  na ulicy, przez "nieznanych osobników",  znaleziono ją kiedyś w końcu na wpół uduszoną, związaną, zakneblowaną i zamkniętą w tapczanie. Przedtem dostała gazem po oczach, na "dzień dobry". Po tych i wielu innych zdarzeniach poprzednik Frasyniuka  SB-eckiej presji nie wytrzymał, nie dziwota, był otoczony spiskiem agentury, także w Zarządzie Regionu, i zrezygnował z funkcji. "Zdarzenia" ustały,  marksistowskie lewactwo solidarnościowe, w osobach m.in Modzelewskiego, kolegi Michnika, zaczęło prezentować i wychwalać na zebraniach i mitingach  "młodego i dzielnego"  nowego kandydata, czyli Frasyniuka, który głosami delegatów oczywiście przeszedł, sam durny i młody na niego głosowałem. Kto mógł przypuszczać, że kiedyś w "nowej Polsce"  zasłynie z niejasnych interesów z byłymi SB-ekami ?. Tak, "Solidarność" Dolnego Śląska  do teraz ma wiele  niewyjaśnionych  momentów. "Legendarny  przywódca Solidarności" jak często pisały GW i inne takie. Jak tu nie splunąć przy chamstwie i bezczelności tej wykreowanej "legendy" ?. A było tych "legend"  wiele w całej Polsce. Największa "legenda solidarności" oczywiście w Gdańsku. 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika xena2012

16-11-2017 [10:55] - xena2012 | Link:

Takich ,,legend'' było więcej i dzisiaj pozostaje nam się tylko wstydzić,ze z czołobitnoscią wymawialiśmy wtedy ich nazwiska. Tyle że wtedy usprawiedliwiał nas młody wiek,teraz nie usprawiedliwia nas nic kiedy wygłupy Frasyniuka przyjmujemy ze zrozumieniem,nie potepiamy jego niewiarygodnego chamstwa.No cóż pomimo dorobienia się majątku pozostał chlopakiem od zamiatania w zajezdni tramwajowej ,a patrząc na jego zachowanie na proteście KOD-u ,wrzaski ,usilne patrzenie czy aby kamera uchwyciła jego ,,męczeństwo''wątpimy w prawdziwość ,,Solidarności.'' .Szkoda,że autor nie podał szerzej kulis działalnosci ówczesnej dolnośląskiej Solidarnosci,jak Frasyniuk przejął kierownictwo związku,jakimi metodami.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2017 [11:35] - maks jamnicki | Link:

O, kto zna szczegółowo kulisy, nie na darmo za Kiszczaka  przez rok, za przyzwoleniem wielu takich "legendarnych przywódców  solidarności" z Wrocławia, Gdańska i Warszawy przez rok, już po okrągłym stole odbywało się palenie SB-eckich archiwów, prywatnie, tak dla siebie oceniam, że dzisiejsza aktywność niektórych osób bierze się z tego, ich reaktywna aktywność  medialna jak się coś dzieje, że gdzieś tak niektóre  teczki i  dokumenty zostały zachowane  i teraz oni przez całe lata muszą "ćwierkać z klucza z jakiego im kazano" jak lubi pisać jeden z klasyków publicystyki, oczywiście każdy na swój swoisty sposób. Ludzie znają  się tylko grubsze zdarzenia, jak ten np śmiertelny wypadek, gdy, chyba w stanie wojennym na ul. Lotniczej, na łuku i słupie wiaduktu rozbił się samochód z "ukrywającym" się ważnym związkowcem i pułkownikiem SB. Obydwaj pod wpływem alkoholu. A dla mnie kluczowy jest fakt, że w pewnym momencie trzy najważniejsze, ukrywające się "legendy" Dolnego Śląska  okazały się w przyszłości  marksistowskimi lewakami, Pinior, Labudowa i Frasyniuk. Przy 95-98-io procentowo chrześcijańskim składzie członkowskim Związku, rzecz statystycznie niemożliwa bez ingerencji i świadomej selekcji i pomocy "sił wyższych", bynajmniej nie Pana Boga. Niech mi jakiś matematyk udowodni, że w milionowym składzie członkowskim tego Regionu o pewnym procentowym składzie społecznym, to tylko ręka Opatrzności wygenerowała taki układ, bez ingerencji i pomocy ludzkiej. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Studentka

16-11-2017 [11:13] - Studentka | Link:

Kim był ten poprzednik, gdzie znaleźć wiadomości na ten temat?

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2017 [12:31] - maks jamnicki | Link:

Ten poprzednik nazywał się bodajże Piórkowski? Głowy nie daję. Nagle zrezygnował i była cisza. Nastał Frasyniuk . P. Wycofał się z życia społecznego. Później kiedyś P. wyjechał z rodziną do Niemiec,  i słuch o nim zaginął. Kilka lat temu trafiłem na jakiś artykuł, wywiad? Że już w dwutysięcznych latach był w Polsce /wrócił?, chyba nie?, gdzieś to mam, powinno być w internecie, zresztą więcej tekstów trzeba poczytać, gdzieś są/.  Naciskany przez jakiegoś publicystę opisał tło zdarzeń. Bo wtedy, w 81r.nie mówiło się nic, zaskoczenie, lub  "mówiło się", że  nie wytrzymał presji zdarzeń i "zostawił związek". A on czuł się sam z rodziną i bez wsparcia /przypadek?/.

Obrazek użytkownika smieciu

16-11-2017 [13:32] - smieciu | Link:

Wydaje mi się że ludzie łatwo zapominają takie rzeczy, albo przynajmniej nie siedzi im to w głowie zbyt głęboko. A powinno. Historia ta pokazuje z jaką bezwzględnością SB wzięło się za kontrolę Solidarności. Tam nie było miejsca na przypadek. Można chyba śmiało założyć że cała góra poza naprawdę nielicznymi wyjątkami była agentami. Było to ważne na przyszłość. Tak by rozmowy przy Okrągłym Stole przebiegały bez większych zgrzytów. Tak by nie było ludzi, którzy będą wnikać w szczegóły.
Działania te zakończyły się sukcesem. Ludzie, którzy to zaplanowali dalej kontrolowali sytuację w Polsce i dalej wyciągali wnioski. Przykładowo był taki rząd Olszewskiego albo poprzedni rząd PiSu. Zdarzenia te pokazały jak niebezpieczne jest pozostawianie rzeczy swojemu biegowi jak ważna jest kontrola, ta brutalna bezwzględność. Tylko ona sprawia że mętny brud nie wypływa na powierzchnię.

O tym wszystkim należy pamiętać patrząc na dzisiejszy rząd PiSu. Naprawdę mamy wierzyć że rząd ten został puszczony w samopas bez kontroli? Z Macierewiczem i Kaczyńskim? Dlaczego dotychczasowy ośrodek władzy, który przez te wszystkie lata musiał stać się jeszcze potężniejszy tak naprawdę wspiera rząd PiSu?
Przecież nie zorganizowano żadnej poważnej opozycji. Poza teatralną, medialną sieczką, werbalnym straszeniem ze strony UE i jej przedstawicieli, nie ma rzeczywistej, polegającej na czynach walki z PiSem. Czym to się różni od Frasyniuka? Grożono i kreowano go na bohatera werbalnie czy też faktycznie ukrywał się i dostawał wpierdziel?

Myślę że ludzie, którzy dali się nabrać na Frasyniuka, Wałęsę itd powinni być ostrożniejsi. Powinni chyba bardziej podejrzliwie patrzyć na PiS, oblężoną twierdzę ostatnich bojowników o wolną Polskę. Bo poza medialnym przekazem jakoś naprawdę ciężko uwierzyć w ten obraz. Jakim cudem mamy być wolni w UE? W obecnym Systemie władzy pieniądza, ponadnarodowego kapitału, którego nie wolno kontrolować? Dlaczego gdy dochodzi do konkretnych spraw, takich jak CETA czy Aneks okazuje się że nie ma tu różnicy między rządem a domniemaną opozycją.
Podobnie w sprawie reformy sądowniczej. Czy naprawdę reforma ta padła z powodu Dudy, czy też Duda jest jedynie listkiem figowym w sprawie, która była tak zorganizowana by musiała paść?
Jeśli Duda faktycznie jest tym hamulcowym to mamy kolejne pytania: kto i na jakiej zasadzie wykreował go na prezydenta? Dlaczego prezes PiS nie grzmi z mediów że Duda okazał się zdrajcą? Dlaczego się z nim układa? Jak jest sens układania się ze zdrajcą lub agentem, poza jego uwierzytelnieniem?
Dzięki tym wszystkim działaniom, dzisiaj gdyby J. Kaczyński nagle „zachorował” Duda spokojnie staje na czele nowej centrowej partii: LP Lemingowa Prawica. Gdyby Kaczyński jasno określił go jako zdrajcę i agenta, ciężko byłoby Dudzie przejąć twardszy elektorat. Bez tego Duda łatwo to może zrobić.

Podczas gdy reszta będzie przeżuwać jak to znowu oddali głos na Frasyniuka.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-11-2017 [13:56] - Marek1taki | Link:

To jest to: Lemingowa Prawica. Eurosocjal i patriotyzm w granicach rozsądku. Walka jest o elektorat środka i niezdecydowany. Pani Prezydentowa właśnie rozpoczęła kampanię. Chyba własną. Podpięła się pod roszczenia kobiet opiekująch się w domu swoimi kalekimi dziećmi.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2017 [15:03] - maks jamnicki | Link:

Panie Śmieciu, bardzo nie podoba mi się to co Pan napisał. I zastanawiam się, czy Pan ma coś z głową, czy raczej.....Ale tak na zdrowy rozum , uśredniając, myślę, że jest Pan chyba trochę "niepozbierany". Jako miłośnik tego rządu i JK muszę Panu to napisać. Nie mógł  Pan sobie wybrać innego portalu? Demokracja nie polega na tym, że wcinamy się wszędzie, więc  np. nie idziemy pić do kościoła, a na skwerek to i owszem, ale na tym, że każdy znajduje swoje miejsce by móc uskuteczniać swoją ekspresję. Chyba , że Pana ekspresja jest zadaniowa, i czuje Pan ,i  że to dlatego ten portal jest specjalnie  dla Pana. A wtedy to i owszem, rozumiem . Bardzo Pana proszę....:) Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika smieciu

16-11-2017 [15:25] - smieciu | Link:

A argumenty? Jeśli pana podejście do polityki polega na podoba się lub nie to faktycznie, rozumiem. Będzie co ma być. Tak tylko przypomnę że kiedyś media uwielbiały jechać po Wałęsie. Uwielbiały wyciągać Wachowskiego. Nabijać się itd. Wydawało się że to taka wielka sprawa, kto wygra: Wałęsa czy Kwachu. A potem okazało się że to bez znaczenia. No może nie. Kwachu był swój i można było z nim pogadać. A Wałęsą gardził sam Kiszczak. I choć Bolek był agentem to wolał jednak Olka. Ale szum medialny był taki sam jak dziś. Wałęsa obrońca przed powrotem postkomuchów. Dzisiaj przed nimi broni nas PiS. Ok. Rozumiem. Ludziom może się to podobać.
 

Obrazek użytkownika paparazzi

16-11-2017 [16:29] - paparazzi | Link:

Bo to się nazywa POLITYKA. Nie wszystko można czynić jak na blogach. Otwórz horyzont. Tam as miliony detali co składają się w jedno ale w czasie.

Obrazek użytkownika Galiński

16-11-2017 [15:50] - Galiński | Link:

Czytałem gdzieś taki dosyć dokładny opis, jak to Frasyniuk zastąpił nieudolnego PZPRowca na stanowisku szefą regionu. Wtedy dopiero dowiedziałem się , że  w istocie został Przewodniczącym nie za prowadzenie strajków tylko przypadkowo. Być możę nie był to przypadek tylko gra operacyjna.
 Frasyniuk sam opisywał jak to leciał samolotem,  spotkał Kulczyka i zagadnął go o ciężarówki stojące bezużytecznie
Wtedy zrozumiałem, że ten "straszny antykomunista" łże, że majątku dorobił się na ubeckiej lewiźnie i straciłem dla niego wszelki szacunek.

Obrazek użytkownika spike

16-11-2017 [18:10] - spike | Link:

"Legenda" Frasyniuk i szemrane interesy z agenturą.

W tej historii jest wszystko, co potrzebne do dobrego scenariusza: walka z systemem komunistycznym, tajne służby, duże pieniądze, tajemnicza śmierć, gigantyczne przekręty finansowe. I robotnik, trybun ludowy, który – jak mówią jego dawni koledzy – przegrał swoją legendę.

Władysław Frasyniuk – bo o nim mowa – od robotniczego przywódcy dolnośląskiej Solidarności płynnie przeszedł do roli biznesmena. – Był robotnikiem, kierowcą, był trochę niedojrzały, może zachłysnął się możliwościami, które spotkały go przy Okrągłym Stole. Ja tego nie rozumiem. Wydaje mi się, że to jest brak pewnego kośćca moralnego – mówi "Gazecie Polskiej" Kornel Morawiecki, twórca „Solidarności Walczącej”. A jeden z czołowych działaczy „SW”, Andrzej Kołodziej, dodaje: – Władysław Frasyniuk należy do tej grupy, której członkowie doskonale ułożyli się z komunistami, i świetnie im się żyło za czasów III RP. Dla nich to byli partnerzy do pokrętnego, brudnego biznesu.
Norweskie pieniądze

Działacze dolnośląskiej „S” wspominają, że pierwsze interesy Władysław Frasyniuk robił z Norwegami. – W 1990 roku, w czasie, gdy Frasyniuk został przewodniczącym, sprowadził do Wrocławia norweski koncern medialny Orkla Media i zawiązał z nimi spółkę. Jedyne, co po tej współpracy zostało, to maszyna drukarska, stary rupieć, i wydane pieniądze „S” – mówi "Gazecie Polskiej" dr Tomasz Wójcik, jeden z czołowych działaczy dolnośląskiej Solidarności, były poseł AWS. – Gdy zostałem przedstawicielem udziałowca, Frasyniuk ciągle miał do mnie pretensje, że nie dopuszczam go do dokumentów. Powiedziałem mu, że przepisy na to nie pozwalają, i dopiero wtedy zrezygnował. Pewnego dnia przyszedł do mnie przedstawiciel Orkli i wyciągnął jakiś kwit, twierdząc, że „S” jest im winna 15 tys. dolarów. I że te pieniądze dostał Frasyniuk. Więc odesłałem ich do Frasyniuka. Nigdy na ten temat z Frasyniukiem nie rozmawiałem, ponieważ wcześniejsze nasze prośby o rozliczenie się z pieniędzy „S” spotykały się z jego agresją i awanturą, jak my śmiemy się o to dopominać – dodaje dr Wójcik.
cdn.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2017 [19:42] - maks jamnicki | Link:

Dziękuję za te  wyczerpujące objaśnienia tematu, to powyżej i poniżej. Gdzie będzie całość i kiedy? Nie można go tak zostawić, Wyjątkowo  odrażający szkodnik,  choć z naszego pisania niewiele sobie zapewne robi. Zresztą, z tego że był  kiedyś hamulcowym, powstała na szczęście SW. F nie chciał żadnych akcji, demonstracji i protestów. Blokował. Typowy utajniony hamulcowy. A wredny i bezczelny za trzech.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

16-11-2017 [19:43] - maks jamnicki | Link:

Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika spike

17-11-2017 [00:41] - spike | Link:

Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika spike

16-11-2017 [18:14] - spike | Link:

Umowa zawarta przez dolnośląski zarząd regionu NSZZ „Solidarność” z Orklą umożliwiła powołanie spółki Norpol-Press, która miała wydawać codzienną gazetę. Orkla wprowadziła do spółki aport w postaci używanej offsetowej maszyny drukarskiej (o której mówi dr Wójcik), zaś Solidarność sfinansowała budowę drukarni i redakcji. Wydawany przez spółkę od września 1990 r. „Dziennik Dolnośląski” nie utrzymał się na rynku i w 1991 r. jego wydawanie zostało zawieszone, a Orkla sprzedała swoje udziały.

Inną historię dotyczącą współpracy Frasyniuka z Norwegami wspomina Zdzisław Wandycz, przewodniczący „S” w Głogowie. – Zastanawiałem się, skąd Władysław Frasyniuk wziął pieniądze na swój biznes. I pewnego dnia znalazłem dokumenty i dawne zapiski dotyczące wizyty Norwegów w Głogowie w 1990 r. Przyjechała wówczas norweska delegacja, którą woziłem po naszych zakładach. Według zapewnień Frasyniuka mieli oni nam pomóc – wtedy sytuacja naszych zakładów była fatalna. I oni rzeczywiście zaproponowali nam wsparcie, ale w zamian miałem im pomóc założyć partię socjalistyczną. Zaproponowali przy tym duże pieniądze. Ja im powiedziałem, że nie ma mowy, i na drugi dzień zawiozłem ich do Frasyniuka. I nie wiem, czy pieniądze Norwegów nie pomogły Frasyniukowi rozkręcić własnego biznesu – mówi "Gazecie Polskiej" Zdzisław Wandycz.
Po wizycie w Głogowie Norwegowie razem z „S” stworzyli spółkę Nord-Press.
Interesy

Na początku lat 90. Władysław Frasyniuk założył firmę transportową. Jego wspólnikiem był Włodzimierz Mękarski, kolega z podziemia, po 1989 r. członek władz krajowych z Unii Demokratycznej, a później Unii Wolności. Kilka lat temu zrobiło się o nim głośno w związku z aferą hazardową – publicznie bronił jednego z jej bohaterów, Ryszarda Sobiesiaka. Mękarski od lat jest w branży hazardowej – był we władzach spółki Golden Play. Prowadził też wspólne interesy m.in z Sobiesiakiem i jego córką.

Firma Frasyniuka i Mękarskiego zbankrutowała – być może dlatego Frasyniukowi imponował sukces największej wrocławskiej firmy transportowej, której właścicielem był Zdzisław Kmetko, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. – To gangster z urodzenia. Ma ścisk buldoga. Nie puści, dopóki nie dopnie swego. Ale zrobił wielką rzecz. Zbudował najsilniejsze chyba prywatne przedsiębiorstwo transportowe w Polsce. Kmetko jest świetnym biznesmenem – mówił w 1993 r. Władysław Frasyniuk.
cdn.

Obrazek użytkownika spike

16-11-2017 [18:17] - spike | Link:

"Dawni działacze Solidarności nie potrafią wyjaśnić, z czego wynikało takie właśnie podejście. – Jestem zdumiony tą fascynacją, przecież wszyscy w podziemiu wiedzieli, że Kmetko został faktycznie wydalony z SB – mówi "Gazecie Polskiej" dr Tomasz Wójcik.

Mimo bankructwa Frasyniuk postanowił spróbować jeszcze raz w branży transportowej – pomogła mu w tym znajomość ze Zbigniewem Solorzem (według IPN zarejestrowanym przez SB jako tajny współpracownik „Zegarek) i jego pracownikami Józefem Birką i Andrzejem Rusko. Wydzierżawił od nich ciężarówki, które stały się zaczynem wielkiej firmy transportowej.

Zwolennik targowicy

Władysław Frasyniuk od lat ostro krytykuje przeciwników postkomunistycznej oligarchii, a jego agresywna retoryka nasiliła się po wygranych przez PiS wyborach. – To jest moment, w którym nie wolno odpuścić – mówił 16 grudnia 2016 r. w TVN, „zagrzewając” do buntu posłów okupujących Sejm. Wcześniej publicznie nazwał obecną władzę „przestępcami, którzy na oczach całego społeczeństwa łamią konstytucję”.

Adam Borowski, w PRL działacz „Solidarności Walczącej”, wydawca i wieloletni przyjaciel Frasyniuka, uważa, że stał się on symbolem współczesnej targowicy: – Napisałem do niego list otwarty, który upubliczniłem. Zrobiłem to po tym, jak Władek otwarcie wezwał do buntu, by ludzie wyszli na ulicę i obalili ten rząd. I stanął w jednym szeregu z komunistycznymi aparatczykami i szemranym towarzystwem. Do dziś nie doczekałem się odpowiedzi – mówi "Gazecie Polskiej" Adam Borowski. – Jemu zaimponowały kręgi władzy. Nie był liderem, tylko użytecznym narzędziem do zwalczania „S” – mówi "GP" dr Tomasz Wójcik.

Działacze dolnośląskiej „S” uważają, że u Frasyniuka nie nastąpiła żadna ewolucja, jedynie sytuacja polityczna wyostrzyła jego poglądy. – W 1983 r., gdy siedział w więzieniu, za pośrednictwem jego żony, która chodziła na widzenia, poprosiłem, żeby dał jakiś sygnał, że pomimo wpadek i aresztowań działamy dalej, że walka się nie skończyła. Chodziło o to, by podnieść na duchu członków związku. I proszę sobie wyobrazić, że ten wielki działacz, symbol podziemia, odmówił. Powiedział, że to nie ten czas, że działalność podziemna już się przeżyła – wspomina Marek Muszyński, działacz podziemnych struktur Solidarności.

Dawni koledzy Frasyniuka podkreślają, że w rzeczywistości nie jest on żadnym symbolem. – Oczywiście chciałby nim być, ale to nie Frasyniuk stworzył „S” na Dolnym Śląsku, tylko dokonały tego tysiące odważnych ludzi, o których dziś Frasyniuk nie chce pamiętać. A ci ludzie całymi miesiącami płacili pieniądze na jego utrzymanie. Wstrzymaliśmy te wypłaty, gdy Frasyniuk odmówił podjęcia pracy zarobkowej, którą mu znaleźliśmy – mówi dr Wójcik.
cdn.

Obrazek użytkownika spike

16-11-2017 [18:26] - spike | Link:

Zdzisław Kmetko wstąpił do SB w 1979 r., po ukończeniu wydziału melioracji wrocławskiej Akademii Rolniczej. Odszedł ze Służby w 1984 r., już po zakończeniu śledztwa i postępowania dyscyplinarnego w związku z ciężkim pobiciem na komendzie milicji motorniczego Andrzeja Wypycha, działacza podziemia. Sprawa trafiła do prokuratury, zostało wszczęte śledztwo i postępowanie dyscyplinarne. W grudniu 1983 r. sąd uznał, że czterech funkcjonariuszy SB (wśród nich Kmetko) jest winnych pobicia Andrzeja Wypycha, jednak warunkowo umorzono postępowanie. Jedyną karą był okres próby – jeszcze przed jego zakończeniem Kmetko odszedł z SB. – Na otarcie łez dali mu szklarnię, którą Józef Pinior kupił za część pieniędzy Solidarności, pochodzącą ze słynnych 80 mln wypłaconych tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego – mówi dr Tomasz Wójcik. Kmetko dostał w dzierżawę szklarnię po tym, jak Józef Pinior został aresztowany przez SB i znaleziono przy nim dokumenty dotyczące zakupu nieruchomości. Działka z kompletnie zdewastowaną szklarnią wróciła do „S” dopiero w latach 90. Ostatnio znów zrobiło się o Kmetko głośno z związku ze śledztwem dotyczącym oszustwa i wyłudzenia przez niego co najmniej 120 mln zł poprzez niepłacenie podatków i składek ZUS.
 
Materiał dotyczący Władysława Frasyniuka ukazał się w programie „Koniec systemu”, który jest emitowany w każdy wtorek o g. 21:30 na antenie Telewizji Republika – powtórki środa o 11:20 oraz sobota o 9:20. Archiwalne odcinki tego programu można obejrzeć na Facebooku na stronie Koniec Systemu

http://niezalezna.pl/97274-fra...
Autor: Dorota Kania
Źródło: Gazeta Polska

Obrazek użytkownika spike

16-11-2017 [18:32] - spike | Link:

S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża
Dlaczego Frasyniuk boi się lustracji ?
Opublikowany w ¦ aktualności, ¦ historia przez Maciejewski Kazimierz w dniu 5 Kwiecień 2011

Jest kilka bardzo istotnych powodów skłaniających Frasyniuka do występowania przeciw lustracji i ujawnianiu zawartości teczek. Dlatego nie stara się sam w IPN o świadectwo pokrzywdzonego, bo chyba by go nie otrzymał. Oficjalnie twierdzi, że nie interesuje go, kto na niego donosił i co SB o nim pisała. W rzeczywistości boi się, że społeczeństwo dowie się o jego prawdziwej roli w „Solidarności”, a także przy okazji o takich jej filarów i przywódców Unii Wolności, jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski, Barbara Labuda, Pinior, Marcin Święcicki, Balcerowicz i o setkach im podobnych. Społeczeństwo może się dowiedzieć, dlaczego, z czyjej inicjatywy niektórzy działacze „Solidarności” i Unii Wolności zostawali po 1989 roku wojewodami, prezydentami miast, posłami, ministrami? Skąd Frasyniuk, skromny związkowiec miał miliony na założenie własnej drogiej, o zasięgu międzynarodowej, firmy transportowej ? Czy i jakie zlecenia wykonywał dla SB, dla KOR-u, Sorosa i jakie czerpał z tego korzyści? Frasyniuk to szmatława postać. Poznałem go w czasie sierpniowego strajku i sam go na początku lansowałem powierzając mu funkcję rzecznika prasowego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (byłem członkiem Prezydium Komitetu Strajkowego odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne strajku). Po zakończeniu strajku zaproponowałem go do pierwszego składu Zarządu MKZ – (Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego) NSZZ). Jednakże już po kilku dniach pokumał się on z ludźmi KOR-u. Skaperował go do walki przeciw działaczom o związkowych postawach, Karol Modzelewski. Z polecenia i przy pomocy KOR-u, wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piórkowskiego. Następnie usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali gotowość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ruchu pracowniczego oraz przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobywania władzy. Jaki to był związkowiec świadczy jego obecny stosunek do własnych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego przedsiębiorstwie. A w ogóle ten były pseudo „związkowiec” , podobnie jak Lech Wałęsa, wypiął się na tych, dzięki, którym swego czasu tak się wzbogacił i politycznie zaawansował.
()

To jest fragment większej całości.

Obrazek użytkownika xena2012

16-11-2017 [20:24] - xena2012 | Link:

Ja Frasyniuka zapamietałam głównie z tego jak zupełnie bez powodu znokautował posła z Ligii Polskich Rodzin.Ów poseł bardzo drobnej postury uderzony został przez niego  znienacka.To jak najgorzej swiadczy o Frasyniuku jako tchórzu który bije słabszych od niego.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

17-11-2017 [16:04] - maks jamnicki | Link:

Jak coś pamiętam to  już  po przemianach  trenował boks w byłej hali Gwardii Wrocław /były klub milicyjny/ z resortowymi "nowymi"  kolegami. W jakimś wywiadzie to się przewinęło, GW i inne takie kreowały go przecież na "twardziela". A jak wiadomo, kto z kim przystaje....