Cień tureckich wpływów

W obliczu dziejących się właśnie awantur odnośnie Turcji i holenderskich protestów przeciw planowanej przez Erdogana zmianie tureckiego ustroju politycznego (skończyło się zamieszkami wywołanymi przez „tureckich Holendrów”) myślę, że warto nieco zrozumieć historię Turcji oraz Bałkan. Turcja zaczyna być bowiem istotnym graczem na arenie międzynarodowej. Wiele osób zresztą twierdzi, że Erdogan celowo pozwolił swoim wrogom wewnętrznym na nieudany zamach stanu z lipca ubiegłego roku, by umocnić swoją własną władzę. Wracając jednak do tematu, Turcja manipuluje przepływem islamskich imigrantów z Bliskiego Wschodu, którzy to pragną przedostać się do upragnionych europejskich socjali właśnie przez terytoria tureckie. I choć wspomniani imigranci ani myślą w Turcji zostać, to Turcy siłowo ich u siebie przytrzymują, kontrolując owy kran i grożąc Unii Europejskiej stopniowym odkręcaniem kurka, ilekroć nie znajdą się jakieś fundusze dla Turcji. Warto zresztą przypomnieć głośną sprawę sprzed roku, kiedy to w Niemczech aresztowano komika Jana Böhmermanna za wyśmianie Erdogana w niemieckim kabarecie. Widać więc, kto tu komu usługuje. Nieco mi to przypomina wydarzenia sprzed I wojny światowej. Imperium Osmańskie było spróchniałe i żałośnie słabe, prześladowane przez potężniejsze mocarstwa europejskie, zwłaszcza przez Rosję Carską, czy przez (mające sporo kolonii w regionie) Imperium Brytyjskie. A że obydwa wspomniane państwa były wrogami II Rzeszy w nadchodzącej Wielkiej Wojnie, Niemcy słali swych inżynierów do Imperium Osmańskiego, by je ulepszyć we wsparcie dla osłabienia wspomnianych rywali. Dzisiaj niemiecka gospodarka ponownie żywi Turcję, choć tym razem to nie Niemcy, lecz Turcja rozdaje karty. Dochodzi do tego jeszcze Rosja Putina. Wszak jej wojskowy samolot naruszający przestrzeń Turcji, został przez Turków zestrzelony 24 listopada 2015. Rosja nienawistnie oskarżała wtedy Turków o służalcze wykonywanie agresji NATO, lecz teraz Rosja otwiera się na żarliwe, wygodne jej teorie, jakoby nieudany zamach stanu z lipca 2016 był zorganizowany przez CIA, by „odsunąć od władzy, chętnego współpracy z Rosją, Erdogana”. Ogólnie stosunki turecko-rosyjskie od zawsze były dość ambiwalentne.

Warto wg mnie dobrze zrozumieć historię Turcji i odciśnięte przez nią relacje na Bałkanach, gdyż wciąż obecna jest tam pamięć o czasach bycia pod butem osmańskim, a i Rosja ma tam swojego „człowieka”, jakim jest Serbia.

Myślę, że powinniśmy zacząć od relacji turecko-greckich, gdyż są one, delikatnie rzecz mówiąc, pokręcone. I to na miarę stosunków polsko-niemieckich w kwestii „napływów ludności”. Zacznijmy może od starożytności. Istniało sobie wiele państw-miast greckich, znajdujących się na terenie zarówno dzisiejszej Grecji, jak i gdzieniegdzie indziej, w tym na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej.
http://www.aryaputr.com/wp-con...
Państwa te nie miały ochoty ze sobą współpracować, a jednoczyły się jedynie na czas wspólnego zagrożenia, jak za czasów wojen z Persami. Dopiero Macedonia za czasów Filipa II doprowadziła do zjednoczenia prawie wszystkich Greków pod wodzą Macedonii, co też dało solidny start dla syna Filipa II, Aleksandra Wielkiego, który to zastąpił swego ojca w 336 roku p.n.e.
https://upload.wikimedia.org/w...
Za sprawą podbojów Aleksandra, wpływy greckie eksplodowały, rozprzestrzeniając się na cały Bliski Wschód, przesiąkając go wpływami greckiej kultury. Imperium Aleksandra było kruche i błyskawicznie się rozpadło po jego śmierci na mniejsze państwa tzw. Diadochów, lecz rozprzestrzenienie wpływów greckich pozostało. Potem państwa greckie zostały podbite przez Rzymian, którzy jednak byli tak onieśmieleni grecką kulturą, że aż zaczęli ją kopiować. Grecy zaś, choć formalnie będący narodem podbitym, stali się uprzywilejowaną częścią Imperium Rzymskiego.
https://cdn.thinglink.me/api/i...
Jednak zarządzanie tak wielkim państwem było trudne, więc w roku 395 n.e. Imperium podzieliło się na Cesarstwo Zachodniorzymskie i Cesarstwo Wschodniorzymskie. Cesarstwo Zachodniorzymskie upadło złupione przez barbarzyńców (ciekawych pewnych analogii, odsyłam do mojego wpisu „Upadek Cesarstwa Zachodniounijnego”), zaś Cesarstwo Wschodniorzymskie istniało sobie jeszcze prawie przez 1000 lat, jako zdominowane przez Greków Cesarstwo Bizantyńskie.
http://image.slidesharecdn.com...
I tutaj zaczyna się całe meritum sprawy. Początkowo w Azji Mniejszej Turków w ogóle nie było, ludy tureckie zaczęły nacierać na Bliski Wschód dopiero w drugiej połowie średniowiecza. Bizancjum ewentualnie wezwało Europę na pomoc, co też w 1096 dało początek krucjatom. Jednakże prawdziwym ciosem dla Bizancjum była IV krucjata, w której wojska europejskie zamiast ruszać do Ziemi Świętej… doszczętnie splądrowany sobie Konstantynopol w 1204. Po tym wydarzeniu Bizancjum już się nie podniosło i obkurczyło się do terytoriów dzisiejszej Grecji i zachodnich fragmentów Azji Mniejszej, zostawszy ostatecznie podbite w 1453 przez Turków, którzy zasiedlili sobą Azję Mniejszą na dobre.  Konstantynopol stał się tureckim Stambułem, a na gruzach Cesarstwa Bizantyńskiego wyrosło Imperium Osmańskie. Grecy odzyskali niepodległość dopiero w 1832, choć w kształcie będącym wtedy na razie tylko „południową połową” dzisiejszego obszaru Grecji. Dopiero potem Królestwo Grecji rozszerzyło się do obecnych greckich granic podczas wojen bałkańskich, kiedy to Grecy współpracowali przeciw Turkom wraz z innymi narodami bałkańskimi.

Grecy bardzo negatywnie wspominają czasy, gdy przez prawie 400 lat byli pod panowanie Turków… i co poniektórzy greccy nacjonaliści do dziś twierdzą, iż cała Turcja to okupowania ziemia Greków, z której Turków należałoby wypędzić. Mniej agresywni nacjonaliści twierdzą jednak, iż należy im się Kontantynopol wraz z zachodnim wybrzeżem Azji Mniejszej, na którym to Grecy żyli jeszcze przed podbojami Aleksandra Macedońskiego. I w istocie… w 1918 wciąż żyła na tym wybrzeżu spora liczba Greków. Wraz z porażką Państw Centralnych (których, jak przypomnijmy, Imperium Osmańskie było członkiem), Imperium Osmańskie zaczęło się rozpadać, zaś zwycięskie mocarstwa pragnęły wręcz totalnego zlikwidowania Turcji i dokonania jej całkowitego rozbioru. Francja, Brytania i Włochy zaatakowały Turcję, zaś udziału w rozbiorze pragnęły także Grecja i Armenia (której ludność podczas I wojny światowej została poddana przez Turków niesławnemu ludobójstwu Ormian). Rozpoczęła się tzw. turecka wojna o niepodległość 1919-1922, w wyniku której Turkom, mimo przewagi liczebnej wroga, udało się przetrwać jako nowoutworzona Republika Turecka. W czasie tej wojny Grecja miała chwilowo greckojęzyczne wybrzeże Turcji, a greckie armie w pewnym momencie głęboko wtargnęły w Turcję, niemalże sięgając Ankary, lecz Turcy ich ostatecznie wyparli. Grecja straciła swe tymczasowe zdobycze (żółte obszary na poniższej mapce), a obie strony zorganizowały między sobą po wojnie przesiedlenia ludności.
https://upload.wikimedia.org/w...
Napięcia narodowe są więc wciąż obecne i nie pomagają ich rozwiązaniu pewne spory o przynależność pojedynczych wysepek na morzu Egejskim, których jest tam mnóstwo.

Tutaj też miesza się Rosja. Ponieważ księżniczka już wtedy nieistniejącego Cesarstwa Bizantyńskiego poślubiła w 1472 wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III Srogiego, Moskwa zaczęła sobie uzurpować tytuł „trzeciego Rzymu, prawosławnego następcy Bizancjum”. Rosja Carska głosiła więc wszem i wobec, że to ona powinna zaanektować Turcję, a już zwłaszcza Konstantynopol położony nad niezwykle strategicznymi (połączenie między morzem Czarnym, a morzem Śródziemnym) cieśninami czarnomorskimi. Odciął się od tego dopiero Lenin, który to (już po przegranej wojnie z Polską) wsparł materialnie Turcję w czasie tureckiej wojny o niepodległość. Zadeklarowany ateista gardzący prawosławnymi wymysłami carów, a i dostrzegający, że brak rozbioru Turcji to mniej sił zachodu u bram bolszewizmu, przeciw któremu co nieco wojskowych ekspedycji zachód zorganizował, póki wciąż trwała w Rosji na ten temat wojna domowa. To właśnie dzięki ówczesnemu porozumieniu turecko-sowieckiemu, ZSRS mogło podporządkować sobie Zakaukazie (którego częścią jest Armenia). Jak więc widać, stosunek Moskwy wobec Turcji był na przestrzeni wieków doprawdy zmienny.

Na Bałkanach panowały swego czasu przez I wojną światową ogromne nastroje prorosyjskie, z racji na antyosmańską politykę Romanowów, a także rosyjskie głoszenie potrzeby panslawizmu. Osobiście sądzę, że właśnie tu leży istota niezrozumienia pomiędzy Polakami, a choćby Serbami. Polacy nigdy nie zaznali bezpośrednio brutalnego buta kilkusetletnich tureckich rządów: turecka okupacja (z całym szacunkiem dla współczesnych Kresowiaków) odległego Podola w latach 1672-1699 była czymś krótkim w porównaniu z niemal półtysiącletnią kontrolą Imperium Osmańskiego nad Bałkanami. Bałkańska nienawiść do Turcji jest dla przeciętnego Polaka czymś abstrakcyjnym… dokładnie tak samo, jak czymś abstrakcyjnym dla przeciętnych Serbów jest brutalna rusyfikacja ziem polskich, publiczne rozstrzeliwanie powstańców (począwszy od „kary” za Powstanie Kościuszkowskie: rzeź Pragi), masowe wywózki na Syberię itp. I choć to właśnie nienawiść do Turków była osią początkowo spajającą państwa bałkańskie w sympatii wobec Rosji, to jednak nie trwało to długo i obecnie praktycznie tylko w samej Serbii pozostała rusofilność (spotęgowana przez naloty NATO przeciw Serbii za dokonywane przez nią czystki etniczne podczas rozpadu Jugosławii). Niechęć Rumunii została spowodowana zbrojnym zagarnięciem przez ZSRS rumuńskiej Besarabii w 1940, ale my skupmy się w tym wpisie na wcześniejszych wydarzeniach powiązanych z Bułgarią. Wcześniejsze opisanie w tym wpisie budzących wyobraźnię podbojów niezwyciężonego Aleksandra Macedońskiego pozwoli także łatwiej zrozumień zarzewie tego konfliktu, ideowo panującego na Bałkanach teoretycznie aż po dziś dzień.

Gdy złamane Imperium Osmańskie zaczęło w XIX wieku kruszyć się w posadach, Rumunia i narody południowosłowiańskie postanowiły powstać przeciw słabnącemu uciskowi tureckiemu, zaś z pomocą przyszła im Rosja. W efekcie po wojnie rosyjsko-tureckiej 1877-1878 kilka państw uzyskało niepodległość, a z czasem dołączyła do nich Bułgaria. Turcy jednak wciąż mieli w swym ręku na Bałkanach jeszcze nieco kontrolowanych przez siebie, ostatnich terytoriów, co do których członkowie tzw. Ligii Bałkańskiej (w kontekście wpisu interesują nas tylko Serbia i Bułgaria) rościli sobie prawa. Wybuchła więc I wojna bałkańska 1912-1913.
http://pre13.deviantart.net/98...
I teraz czas na sedno sprawy: dzisiaj istnieje państwo nazywające siebie „Macedonią”… ale to nie są prawdziwi Macedończycy. To tak naprawdę Słowianie (konkretniej bułgarskiego pochodzenia), którzy nie mają nic wspólnego ze starożytnymi Macedończykami, z których wywodził się Aleksander Wielki, i którzy byli jednymi z Greków. Sami obywatele dzisiejszego państwa „Macedonia” twierdzą, że są Słowianami, którzy przybyli na tą ziemię i zmieszali się z ostatnimi zachowanymi  potomkami prawdziwych Macedończyków, ale ich (obywateli ówczesnego państwa „Macedonia”) język to w zasadzie kopia bułgarskiego. Podczas I wojny bałkańskiej Serbia i Bułgaria umówiły się odnośnie podziału ziem: bułgarskojęzyczny obszar miał się stać częścią Bułgarii. Serbowie jednak nie dotrzymali umowy i wzięli ten obszar dla siebie, mianując go Macedonią: „Nie jesteście Bułgarami, jesteście kimś znacznie więcej… potomkami Macedończyków. Czemu chcecie trzymać z tymi wrednymi Bułgarami? Lepiej wam będzie w planowanej przez nas Jugosławii”. W efekcie „bułgarskojęzyczni Macedończycy” zaczęli trzymać z Serbią, co oczywiście doprowadziło oszukaną Bułgarię do furii, doprowadzając do II wojny bałkańskiej 1913. O ile pierwsza była sojuszem państw bałkańskich przeciw niedobitkom Turków, o tyle druga była działaniami Bułgarii chcącej rewanżu na swych byłych sojusznikach.
http://images.mentalfloss.com/...
Bułgarii się nie udało, wiec gdy Serbia znalazła się rok później w rozpoczynającym I wojnę światową konflikcie z Austro-Węgrami, Bułgaria dołączyła do Państw Centralnych.

Choć Grecy opowiadali się wtedy po stronie Serbii, to jednak paradoksalnie to właśnie Grecja jest dziś najbardziej oburzona na istnienie państwa nazywającego siebie „Macedonią”. Bułgarii już niejako wszystko przeszło i choć Bułgarzy nieco krzywią się na to, że Macedończycy nie uważają się za Bułgarów, to jednak Sofia dała już sobie z tym spokój: ale nie Grecja. Zaledwie fragment państwa „Macedonia” obejmuje obszar oryginalnej Macedonii, która w większości znajduje się dziś w Grecji. Grecy otwarcie oskarżają Macedończyków o bycie „słowiańskim złodziejami, którzy bezczelnie kradną naszą grecką chwałę”. Niektórzy Grecy wierzą wręcz, że Macedonia wie, że wcale nie jest Macedonią, ale chce wymówek dla „roszczeń terytorialnych wobec Grecji”. Sama Grecja do dziś nie uznaje nazwy „Republika Macedonii”, woląc nazwę „Była Jugosławiańska Republika Macedonii” (Former Yugoslavic Republic of Macedonia, w skrócie F.Y.R.O.M.), którą stosuje także ONZ. Serbia straciła już tym zainteresowanie, lecz mimo wszystko pozostawiła po sobie pogmatwaną sytuację na linii Grecja-Macedonia-Bułgaria.

Turcja zaczyna być dzisiaj poważnym graczem, więc myślę, że warto znać jej stosunki historyczne, jak i te stosunki międzynarodowe, które zrodziły się w cieniu Imperium Osmańskiego. Poza tym… zauważyłem pewne bardzo niepokojące zjawisko. Wielu rusofilów w Internecie szerzy poglądy, jakoby Polska zdradziła Słowian (tj. Rosję, jakżeby inaczej), przyjmując chrzest z Rzymu zamiast z Bizancjum. „Prawosławna Rosja powinna więc Polskę pożreć i wyzwolić, tak jak niegdyś wyzwoliła prawosławne Bałkany od Imperium Osmańskiego”. Jakoś się jednak nie słyszy o tym, iż Rzeczpospolita Obojga Narodów walczyła z Imperium Osmańskim, gdy było ono u szczytu swej potęgi (choćby wojna polsko-turecka jeden-na-jednego z lat 1620-1621)...
http://pre09.deviantart.net/ef06/th/pre/i/2013/275/d/c/europe_1618_by_hillfighter-d33r3ps.png
...podczas gdy Cesarstwo Rosyjskie walczyło w XIX wieku z już konającym wrakiem, którego bicie nie było już niczym imponującym. Poza tym nic się nie mówi o tym, iż Królestwo Polskie jako jedyne państwo wsparło Czechy w wojnach husyckich 1419-1434 (zorganizowane przez Watykan krucjaty przeciw Czechom za to, że dostrzegły one wady papiestwa), czy też o tym, iż Rzeczpospolita Obojga Narodów była podajże jedynym jak na swoje czasy państwem z oficjalną tolerancją dla innych religii. Zamiast tego rusofile głoszą, jakoby Polska to brudny sługa katolicyzmu, i jawnie zrównują nas z chorwackimi Ustaszami. Osobiście uważam, że Serbowie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jakie Jugosławia miała szczęście, że udało jej się wyzwolić spod panowania III Rzeszy bez „pomocy”  Związku Sowieckiego, za co Stalin próbował dokonać zamachu na życie Tito 22 razy.

Poniżej umieszczam film przedstawiający zamieszki, o których mowa na początku wpisu.

YouTube: 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Biedronka

16-03-2017 [14:10] - Biedronka | Link:

Brak w tym opisie doświadczeń pańśtw bałkańskich z okresu okupacji sowieckiej. Jeśli chodzi o Bułgarię- to owszem okupacja turecka odcisnęła swoje piętno ale wśród wykształconej części społeczeństwa bułgarskiego o wiele większe piętno odcisnęła okupacja sowiecka co zaowocowało olbrzymią migracją młodych ludzi do ... Kanady. Wielu z nich decydowało się na wyjazd jeszcze w tamtym systemie uciekając na zachód przez... obozy tureckie.

Co Pan na to?

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Dreamer24

16-03-2017 [15:26] - Dreamer24 | Link:

Prawda, jednak chciałem się skupić bardziej na tym, co jest zapewne mniej znane naszym rodakom. O powojennym, sowieckim ucisku Europy Wschodniej wszyscy (przynajmniej taką mam nadzieję) wiedzą.

Również pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Biedronka

16-03-2017 [16:37] - Biedronka | Link:

Ma Pan częściowo rację jeśli uznamy Bułgarię za kraj Europy Wschodniej. Myślę jednak (nie jestem pewna bo nie znam dobrze nastrojów, przekonań, poglądów Serbów by dokonywać takich porównań) iż odbiór ucisku sowieckiego przez Bułgarię - a zwłaszcza wykształconą część społeczeństwa mógł być inny niż przez Serbów. O tych ostatnich w roli "ludzi Rosji" wspomina Pan w notce.
"O powojennym, sowieckim ucisku Europy Wschodniej wszyscy (przynajmniej taką mam nadzieję) wiedzą."

Na pewno znajomość faktów z historii Turcji jest bardzo ważna nie tylko ze względu na znaczący potencjał militarny Turcji w NATO jak i z uwagi na jej wpływ na bieżącą politykę imigracyjną i tu całkowicie się z Panem zgadzam.
Rzeczywiście ja również dostrzegłam istnienie wątku "Rosji jako ostoi tego autentycznego chrześcijaństwa", ztymże wątek ten wydaje mi się być rozprzestrzeniany głównie przez mało obytych politycznie młodych ludzi na zachodzie -choćby w państwach skandynawskich, być może - czego nie wykluczam powielających tezy propagandy na użytek Kremla.. Nie wyobrażam sobie by jego źródłem mogła być np Bułgaria a to z kolei bynajmniej nie z uwagi na konflikt "macedoński". Być może po prostu wspólne pochodzenie etniczne, nawet oficjalnie wspólna religia nie zawsze decyduje o poczuciu przynależności do jednego narodu (w sensie kulturowym) a to wydaje się znajdować swój wyraz w sytuacji wśród państw bałkańskich. Może istnieje też jakiś inny, merytoryczny powód dla którego dialog ekumeniczny z prawosławiem jest trudny i dla Kościoła rzymskiego był trudniejszy nawet od dialogu z protestantami, w każdym razie - tu pewnie znów zaryzykuję truizm: na Bałkanach chyba nie tylko Turcja przyczyniła się do upadku Bizancjum.- to już nie w sensie struktury ale pewnej ciągłości kulturowej. Na pewno absolwenci teologii mogliby tu dodać znacznie więcej ode mnie.