Polska jest kolonią! Potrzeba repolonizacji gospodarki

Po ponad 20 latach od przełomu 1989 r. coraz szersze spektrum Polaków rozumie, jak wielkim oszustwem była przeprowadzana u zarania lat 90 tzw. transformacja ustrojowa, z której to skutkami musimy borykać się do dzisiaj. Jestem przekonany, iż jednym z priorytetów przyszłego rządu Prawa i Sprawiedliwości będzie zrzucenie neokolonialnych kajdan, tak by polska gospodarka na powrót znalazła się w polskich rękach.

Wszyscy pamiętamy, że proces o którym piszę rozpoczęli jeszcze w latach 80 komuniści, uchwalając tzw. ustawę Wilczka. Stanowiła ona preludium to nadchodzącego drenażu majątku państwowego przez nomenklaturę, a następnie sterowanego politycznie masowego napływu obcego kapitału do ubogiej Polski. Bogate podmioty gospodarcze z Zachodu za bezcen wykupiły polski przemysł, często wyłącznie po to by likwidować konkretne zakłady produkcyjne a załogę wyrzucić na bruk. Doprowadzono do sytuacji, w której zachodni przedsiębiorcy mieli u nas eldorado, sprowadzając „tubylców” do roli taniej siły roboczej. Dotyczy to nie tylko wielkich korporacji, które ten proces zdominowały. Wystarczyło, że średniej wielkości przedsiębiorstwo z Niemiec zaciągnęło w swoim kraju kredyt na relatywnie niewielką według standardów zachodniego biznesu sumę, a już mogło w Polsce przejmować poważne elementy gospodarki. Polacy nie mieli możliwości operowania takim kapitałem, co z kolei uniemożliwiło wytworzenie się polskiej klasy średniej. Staliśmy się rynkiem zbytu bez własnej produkcji, krajem uzależnionym kapitałowo a przez to w pewnym stopniu także politycznie od obcych metropolii. Na 100 największych firm w Polsce tylko 17 można określić jako kapitałowo polskie. W sektorze bankowych na 63 banki tylko 3 mają większościowy kapitał polski.

To właśnie fakt, że olbrzymia część polskiej gospodarki znajduje się w obcych rękach jest prawdziwą przyczyną tego, że polscy pracownicy za taką samą płacę otrzymują średnio cztery razy mniejszą pensję niż ich odpowiednicy z Europy Zachodniej. Przez to, że zbyt szybko zaakceptowaliśmy bezwarunkową liberalizację handlu oraz przepływu kapitału z Zachodem na jego warunkach, Polska jest dzisiaj europejskim rezerwuarem taniej siły roboczej. Jak obliczył Instytut Sobieskiego, 2 mln polskich emigrantów w latach 2014-2020 swoją pracą powinno wytworzyć dla reszty 27 państwUE (głównie Wielkiej Brytanii i Niemiec) aż 172 mld euro. Te pieniądze powinny pracować dla dobrobytu naszej Ojczyzny.

Dlatego właśnie jedną z naczelnych potrzeb Polski jest repolonizacja gospodarki, w tym repolonizacja obcych banków. Nie należy tego traktować w kategorii „socjalizmu” czy „etatyzmu”, tylko walki o polski kapitał który powinien dominować w naszym kraju. Tylko wówczas płace pójdą w górę, a młode małżeństwa nie będą stały przed wyborem „mieszkanie albo dziecko” czy też ewentualną ucieczką za granicę.

Najważniejsze z kroków, które powinny zostać w tym celu podjęte, skupiają się na doprowadzeniu do faktycznej dyskryminacji obcych gigantów kapitałowych, jednak tylko do stopnia zgodnego z prawem Unii Europejskiej. Do czasu pozostawania najważniejszych podmiotów gospodarczych w zagranicznych rękach konieczne jest wprowadzenie podatku bankowego oraz dodatkowego opodatkowania wielkich sieci hipermarketów. Ten zabieg pozwoli na zatrzymanie zdecydowanie większej części wypracowywanych przez nie zysków w kraju, uniemożliwiając tak daleko idące transferowanie ich za granicę. Wykorzystując trudną sytuację strefy euro należy wymusić na zarządach banków wyprzedaż ich polskich aktywów, m. in. poprzez aktywne wspieranie „frankowiczów”, którym trzeba umożliwić jednorazową spłatę kredytu po korzystnym dla nich, określonym przez państwo kursie bądź też doprowadzić do ustawowego przewalutowania tych kredytów na złotówki po kursie franka sprzed czasów kryzysu. Powinniśmy także zdecydowanie zmniejszyć obciążenia podatkowo-składkowe dla małych i średnich przedsiębiorców, zaś wielkim korporacjom z Zachodu postawić ultimatum – albo inwestujecie, albo będzie płacić wyższe daniny publiczne. Istotnym instrumentem przy ograniczaniu skutków globalnego kryzysu w Polsce mógłby być także jednorazowy podatek nałożony na sektory z dominacją kapitału zagranicznego. Równie istotne jest ograniczenie zbędnych wydatków państwa, m. in. poprzez zatrzymanie rozrostu biurokracji, co przy zwiększeniu wpływów do budżetu powinno pozwolić przynajmniej na spowolnienie przyrostu długu publicznego.

Jak wiemy, kiedy podobne zmiany zostały wprowadzone przez Budapeszt, w Brukseli podniosła się niewyobrażalna histeria. Z racji, iż Polska jest znacznie większym krajem od Węgier, interesy gospodarcze obcych państw w naszej Ojczyźnie są daleko bardziej żywotne. Stąd atak jakiego możemy się spodziewać ze strony Unii Europejskiej stojącej na straży biznesów zagranicznych grup kapitałowych będzie odpowiednio potężniejszy. Być może trudno to sobie wyobrazić, ale czeka nas daleko większa nagonka na Prawo i Sprawiedliwość niż ta z lat 2005-2007.

 
Moja strona na Facebooku:
http://facebook.com/muszynski.sergiusz

Mój Twitter:
http://twitter.com/smuszynski
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

06-04-2014 [09:05] - Marek1taki | Link:

@autor
Napisał Pan prawdę, że "ustawa Wilczka stanowiła preludium do drenażu majątku państwowego przez nomenklaturę..." Trzeba tylko pamiętać o tym, że problemem nie było zwiększenie wolności gospodarcze przez ustawę Wilczka tylko fakt, że nie każdy do tej wolności miał realny dostęp.
Po pierwsze chyba nie wyobraża Pan sobie, że mając gotówkę mógł Pan przyjść do państwowej fabryki i ją kupić albo zrobić to w inny oficjalny sposób. Pojęcie nomenklatury było bardzo precyzyjne. Oznaczało wyselekcjonowane kadry, którym ufali towarzysze radzieccy i powierzali im ważne stanowiska państwowe. To byli i są ludzie z PZPR, UB/SB i wywiadu wojskowego. Jeżeli pewnego dnia o godz. 00:00 wchodziła w życie ustawa zezwalająca na otwarcie tzw. kantorów i w tej samej minucie i sekundzie otwarto sieć kantorów jednej firmy to nie był to przejaw wolności gospodarczej tylko uwłaszczenia nomenklatury.
Po drugie o ile większość społeczeństwa nie śmierdziała groszem, to członkowie PZPR (mający zresztą stosownie wysokie stanowiska i pensje) dostali pod koniec lat 80tych pożyczkę ze śmiesznym w porównaniu z inflacją oprocentowaniem, a służby miały już pozakładane tzw. firmy polonijne i te firmy dysponowały możliwościami (kapitał i zdolność kredytowa z dochodowej działalności na pustyni jaką był rynek polski w latach 80tych).
Po trzecie rządy manipulowały kursem złotówki (był ustanawiany urzędowo). Zmiany odbywały się skokowo i stwarzały możliwość (w wypadku przecieku) zdobycia kapitału na różnicach kursowych.
Po czwarte oprocentowanie złotego od czasu Balcerowicza było tak wysokie (kilka miesięcy kilkadziesiąt procent, potem kilkunastoprocentowe przez wiele lat), że opłacalne było zarabianie na trzymaniu pieniędzy w złotówkach (co sprzyjało inwestorom zagranicznym)a zaciągniecie kredytu na inwestycje było ciężkim przedsięwzięciem o ile zamierzało się go spłacić bo plagą było udzielanie tzw. "złych kredytów". Nie muszę dodawać, że banki dość lekko udzielały "złe kredyty" firmom krzak.

Obrazek użytkownika Jabe

08-12-2014 [01:19] - Jabe | Link:

No właśnie. Nomenklatura chciała czegoś dla siebie, ale przy okazji dała wszystkim wolność gospodarczą. Zwykły człowiek też mógł w tym uczestniczyć, jeśli dostał kredyt. Słyszałem, że tak właśnie wykończono polskie rzemiosło – przyszedł Balcerowicz i zaczął likwidować nawis inflacyjny.

Myślę, że wystarczyło być poinformowanym, by teraz dobrze żyć.

Obrazek użytkownika Marek1taki

06-04-2014 [09:06] - Marek1taki | Link:

P.S.I spodziewam się, że mi pamięć nie dopisuje i jest jeszcze po piąte, po dziesiąte itd. Np. zwolnienie firm zagranicznych z płacenia podatku w Polsce (dla "ściągnięcia kapitału zagranicznego") na pierwsze dwa czy trzy lata.
Natomiast zwykli ludzie też korzystali na krótkotrwałej wolności gospodarczej. Jej przejawem było to, że na chodnikach pojawiły się łóżka polowe z towarami, które z czasem wielu przedsiębiorczych Polaków zamieniło na tzw. szczęki (składane blaszane kramy) a niektórzy nawet na sklepy.
Podsumowując: Czy pisząc o zrzuceniu neokolonialnych kajdan nie ma Pan na myśli ograniczenia wolności gospodarczej dla zwykłych Polaków jakiej całkiem sporo dawała ustawa Wilczka?

Obrazek użytkownika Józef Darski

06-04-2014 [09:41] - Józef Darski | Link:

Kolonią czy peryferią. To zasadnicza różnica. Polecam Wallersteina.

Obrazek użytkownika odmieniec

07-12-2014 [22:51] - odmieniec | Link:

Według swojego odczucia i rozeznania to "Międzynarodówka" uznała Polaków za niezdolnych do samostanowienia i do racjonalnego wykorzystania posiadanych w swych granicach zasobów. Powzięła decyzję rozmontowania Polski i zawładnięcia nią przy użyciu, niezawodnego narzędzia, jakim jest pieniądz. Cała operacja przeobrażeń ustrojowych była sterowana przez "Międzynarodówkę". Wykorzystując naiwność, a także głupotę Polaków doprowadziła, w konsekwencji do - niemal - całkowitego zawładnięcia sektorem wydobywczym, wytwórczym i zaopatrzeniowym. Polacy - tego jestem najbardziej pewny - byli przekonani święcie, że "Nowe oblicze tej ziemi" umożliwi im leżenie bykiem, pobieranie wynagrodzenia w "dularach" i wypoczywanie na Hawajach.

Obrazek użytkownika Jabe

08-12-2014 [01:54] - Jabe | Link:

Nagroda im. Czapajewa z ekonomii, Panie Sergiuszu!

To jak ta repolonizacja ma właściwie wyglądać? Czyżby nacjonalizacja? Jakoś doczytać się nie mogę. Pan Sergiusz, młody, rzutki aparatczyk, będzie się miał gdzie zaczepić. To faktycznie byłby powrót do sytuacji sprzed ustawy Wilczka. Po jakimś czasie się zrobi ustawę Muszyńskiego i historia zatoczy koło. Trochę śmieszno, trochę straszno.

Proponuje Pan ratować frankowiczów, wprowadzając urzędowy kurs. Jeden Polak był przezorny i nie brał, drugi był ryzykantem i brał. Ten drugi korzystał, ten pierwszy nie. Teraz, gdy temu drugiemu się gorzej wiedzie, ten pierwszy ma za to płacić, bo banki jakoś będą musiały sobie straty powetować. (Dla tych co nic nie kumają ekonomii: Koszt bycia bankiem wzrośnie)

Firmy – obce, czy nie – płacą tyle, ile muszą – pensja „na rękę” plus podatki (ZUS to też podatek). Nie płacą mało, bo ich właściciel jest obcokrajowcem. Przyczyny leżą gdzie indziej: koncesje, regulacje, fiskalizm, niewydolne sądy, wrogość państwa (ta dotyka obce koncerny najmniej) i buble prawne. Po co zakładać biznes, jak urząd skarbowy to jedną kontrolą zniweczy? Sądzić się latami z nierzetelnym kontrahentem? Na co to komu? O pracownika się nie konkuruje, nie ma za co i nie ma po co, nie wszyscy wyjechali.

Niech Pan o polski kapitał nie walczy. Kapitał się szybko wytworzy, jak przestaniecie przeszkadzać.