| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

W Szamotułach czyli nigdzie - O gloryfikacji próżniactwa

Niniejszy tekst nie jest mojego autorstwa. Napisała go człowiek, który zna i kocha Szamotuły. Z pewnych względów pragnie jednak pozostać anonimowy...

Nim przystąpimy do zanalizowania szczególnego wątku korupcyjnego rozkwitającego na Ziemi Szamotulskiej przyjrzyjmy się kilku klasycznym definicjom korupcji i przełóżmy je na działalność wybitnego szamotulskiego samorządowca Pawła Kowzana. Analizie poddaliśmy tylko niewielką część zagadnienia. Co to zatem jest za zwierz ? Korupcja ma miejsce wówczas gdy ktoś chce osiągnąć dla siebie jakiś cel i obiecuje, proponuje lub wręcza korzyść majątkową, osobistą lub inną osobie, która piastuje funkcje publiczne lub gospodarcze po to by cel ten uzyskać. Nie jest ważne czy proceder ten odbywa się osobiście, czy z pomocą pośredników. Tak więc osoba sprzedajna przyjmuje jakiś przedmiot, dokument, gratyfikację. Albo oczekuje na drogocenny prezent. Może też zażądać takiej korzyści. Daje do zrozumienia, że osoba zajmie się naszą sprawę (lub jej zaniecha - jeśli spełnimy jej żądanie). Za każdym razem zobowiązana jest - ze względu na swoją funkcję publiczną lub stanowisko świadczyć tę czynność bezpłatnie. Prawo wymienia jeszcze jedno, szczególne, przestępstwo korupcyjne. To korupcja wyborcza. Szczególność tego procederu polega na tym, że to funkcjonariusz publiczny oferuje korzyści w zamian za poparcie dla siebie, a "zwykły człowiek" z tych korzyści korzysta. Mogą to być przeróżne sytuacje. Od najbardziej prymitywnych: zdobywania przychylności wyborców dzięki suto zastawionym stołom, aż do szczególnych obietnic pracy, awansu, załatwienia sprawy. Osoba, która oddaje głos wyborczy "przehandlowuje" swoje poparcie w zamian za określone korzyści. Mam nadzieję, że niektórzy złotouści radni powiatowi choć lekko się zasmucą. Tu szczególny ukłon w stronę Pana Ludwika „Narząd” Błajeta i Józefa „Myśl” Kwaśniewicza. Szczególną uwagę poświęciliśmy zażyłym korupcyjnym relacjom między Starostą „Niutką Fantomasem” Pawłem Kowzanem, a Markiem „Pasażerem” Liberą redaktorem „Gazety Szamotulskiej”.
Szanowni Państwo, dość nieśpiesznie przesyłam Państwu informacje dotyczące ożywionej lub nieożywionej współpracy korupcyjnej między Markiem Liberą, a człowiekiem ponadsystemowym „Fantomasem” zwanym też, nie wiedzieć dlaczego, Pawłem Kowzanem. Jak Państwo sami rozumiecie, moje świadome wejście w nomenklaturę konspiracyjną pozwoli mi nazwać niektóre zjawiska małomiasteczkowej polityki wprost i bez zbędnej satyrycznej kokieterii. Część pierwszą mej quasi- analizy nazwałbym na przykład „Jak hartowała się stal” lub „Jak można przetrwać wbrew prawom grawitacji”. Wątpliwa przyjaźń obu Panów oparta jest na solidnych radzieckich podstawach prawnych, które ułożył dla ludzkości dziadek Józefa Wissarionowicza, szewc Beka, który w następstwie swoich słabości do terpentyny powiesił się przed chałupą. Prawo owo opierało się na kilku symptomatycznych, dla osobowości psychopatycznych, sentencjach, które w olbrzymim skrócie pozwolę sobie zacytować. „Największym szczęściem jest określić wroga, przygotować wszystko, zemścić się i pójść spać” i „Moim największym marzeniem jest okiełznać ludzką naturę. Można to zrobić na kilka sposobów siejąc strach, odbierając poczucie bezpieczeństwa i przekupując.” Być może Pan Paweł Kowzan otrzymał te wszystkie lekcje we wczesnej młodości, co dzisiaj ujawnia się poprzez dewiacyjny syndrom permanentnego okiełznywania ludzkiej natury (kto wie, czy jego patronem nie powinien być Trofim Łysenko, sowiecki analfabeta, który wszystko robił na opak, wierząc, że świat istnieje dzięki niemu). Śmiem twierdzić, że Pan Marek Libera, zwany w naszej elegijnej, pięcioczęściowej analizie złowróżbnie „Ósmym pasażerem Nostromo”, kocha i nienawidzi swego patrona. Z jednej strony chciałby być taki jak on, a z drugiej zżera go natrętna myśl, dlaczego taki nie jest ? Wszystkie dotychczasowe dokonania pasażera Nostromo wskazują na to, że być może „szlachetność” jego ideałów obumiera wraz z mniejszą ilością reklam i podupadającymi ambicjami. O tym, że prasa lokalna ma jakiekolwiek etyczne znaczenie, że może kreować postawy obywatelskie, należy zapomnieć. Proszę zwrócić uwagę, że Pan Marek Libera przyciska naszego doktora ekonomii wtedy, kiedy szwankuje budżet redakcji, kiedy nie można wyjechać na wczasy i wysłać do szkół dzieci. Obce Panu Liberze jest pojęcie „płomień rewolucji”. A przecie ujawnia się on wtedy, gdy trzeba pokazać swą niezłomną wolę, charakter i siłę. Dlatego jestem przekonany, że do końca życia zwać go będziemy „Redaktorem” ,być może trawionym przez wypaczoną ideę homo politicus, a jego naturalnymi odchodami będą komiczne twory ludzkiego serwilizmu „Gazeta Szamotulska”. Oczywiście, był okres w dziejach szamotulskiego czasopiśmiennictwa, w którym Pan Libera napinał muskuły i prężył swój intelekt, ale zdarzało się to tak rzadko, że nikt już tego nie pamięta.

Zatem część pierwsza. „Jak hartowała się stal. Lata 1999 - 2001”

Rok 1999 nazwijmy okresem obwąchiwania. Jest to okres, kiedy Panowie Libera i Kowzan nie kładli się spać, ponieważ nie pozwolił im na to zmysł powonienia. W sposób nieformalny, polegając tylko na intuicji i wyostrzonym zmyśle powonienia, sprawdzali się wzajemnie. Do momentu oczywiście, kiedy okazało się, że Pan Libera ma inklinacje do pisania anonimów i denuncjacji. Wówczas spojrzeli w swoje lustrzane odbicie, bowiem trudno zaaprobować coś, co wydaje się moje, jest podobne, a jednak wygląda inaczej. Proszę sobie wyobrazić, że do kwietnia 1999 roku tekstów podobnych w swej strukturze i idei do dokumentu towarzyszącego podpisaniu hołdu pruskiego w ogóle nie ma. Nasz „Fantomas” naprawdę jest niewidoczny, jakby skarlał, a może zajęty pisaniem wiekopomnego doktoratu na temat „pekaesów” zatracił się we fryzjerskich praktykach. Dopiero 25.05.1999 roku pojawia się w numerze Gazety Szamotulskiej, religijna homilia zatytułowana „Starostwo w Ostrej Bramie”. Ten tekst oczywiście poświęcony jest katakumbowemu chrześcijaństwu, któremu, w czasach komuny, poświęcił się Paweł Kowzan, przybierając maskę Wallenroda w mundurze ormowca.
I chociaż była to wizyta bez znaczenia dla naszego samopoczucia, Pan Marek Libera dał nam do zrozumienia, że od tej pory wierni będą widywali Pawła Kowzana w kościele, do którego jeszcze tak niedawno wraz z Panem Andrzejem Kukawką, bronił nomenklaturowym szamotulanom dostępu. W tym samym numerze subtelne deliberacje na temat inwalidów wojennych pod tytułem „W hołdzie inwalidom wojennym” (na zdjęciu samotny inwalida, bez orderów, bez widocznych okaleczeń, chyba, że jakieś ukryte rany głowy, Pan Paweł Kowzan; co się stało z pozostałymi uczestnikami uroczystości, nie wiadomo). Potem Pan Marek Libera odchodzi od swej uznanej w późniejszych latach praktyki i z wielkim animuszem podaje nam przez wakacje dokonania „Fantoma” (jest podejrzenie, że skurczybyka w ogóle nie było w Szamotułach). I tak 31.05.1999 roku tekścik pt. „Irena Białek Powiatowy Inspektor Sanitarny”, dalej 07.06.1999 hymn pt. „Trudne zadania starostwa” jest tak serwilistyczny, że zachodzi podejrzenie, że płatny.
05.07.1999 roku Pan Marek Libera daje wyraźnie do zrozumienia Kowzanowi, że może służyć i drukuje przewrotny tekścik pod tytułem „Kumoterstwo w starostwie”. Ten przykład grafomańskiego dziennikarstwa wprowadza Gazetę Szamotulską w semiotykę znaczeń korupcyjnych. W tytule zawarł ostrzeżenie „uwaga” nie będę dłużej czekał ze swą miłością”, a w tekście spacyfikował Pana Jacka Grabowskiego. No i stało się 13.09. 1999, 27.09.1999, 2.11.1999 i 20.12.1999 (tuż przed narodzinami Jezusa Chrystusa) Kowzan umieszcza płatne stronice o dzisiaj już wiekopomnym znaczeniu pod tytułem Starostwo Powiatowe. Tak zatem 1999 rok kończy się czterema oficjalnie i sowicie opłacanymi przez podatnika stronami o wątpliwej jakości informacyjnej, chyba, że chodzi o wypromowanie „Fantomasa”, który ujawnia się szamotulskiemu czytelnikowi (czyli Louisowi de Finees) z całą mocą cynizmu i śmieszności jednocześnie. Ciekawe jest to, że teksty drukowane na stronach promocyjnych (będziemy je nazywali stronami korupcyjnymi) pojawiają się w nieznacznie zmienionym wizerunkiem tekstowym w dniu 26.07.1999 „Rewizyta burmistrzów z Węgier” i w numerze z dnia 15.11.1999 „Akademia Ekonomiczna w Szamotułach” (oddział powołany dla dwóch obywateli Szamotuł Pana Pawła Kowzana i jego syna, o czym w kuluarach nie omieszkał poinformować Pan Marek Libera, wszystko po to, aby wzmocnić swą więź z Panem Starostą i w razie czego przestrzec go, pogrozić palcem i powiedzieć „wiem”, trzeba przyznać, że podziwiamy ten toksyczny związek). Zresztą losy Akademii na Ziemi Szamotulskiej równolegle toczyły się z karierą Romka K. Łatwo zgadnąć, kiedy „Fantomas” pognał ich w diabły. Proszę nie zapominać, że w Głosie Wielkopolskim działało równolegle dwóch znakomitych propagandzistów Michał Kruszona i Tadeusz Brzozowski (obaj chyba do 2003 lub 2004 roku). Potem redakcja Głosu się zorientowała i ich zwolniła.

Rok 2000. Możemy zgodnie z nomenklaturą historyczną nazwać milenijnym. Jest to rok błyskotliwego, niezależnego dziennikarstwa Pana Marka Libery, którego dokonania pozwalają mi nazwać Pana Marka Liberę „Ósmym Pasażerem Nostromo”. Ósmym, bo mimo swych ambicji ,jest zawsze pod koniec dziesiątki. Pasażerem, bo zawsze chce jechać na gapę. Nostromo, bo lubi straszyć współpasażerów (przekonał się o tym Grabowski, Fąferek, Pawlicki, Kaczmarek, Kowzan, Rabski i inni). A wystarczy go pognać w jasną cholerę. Nazwałem ten rok milenijnym, a powinienem właściwie nazwać go ewangelicznym, harmonijnym wyznaniem trudnego uczucia obu Panów. Feerie uczuć eksplodowały już około 03.01.2000 roku znamiennym wyznaniem pod tytułem „Bukiet za budowę”. (powinno być „….za chujową budowę” bo rzecz dotyczy budowlanych dokonań Kowzana we Wronkach). Pan Marek dobitnie wyraża swoje uczucia poprzez umieszczenie Pana Pawła Kowzana na pierwszej stronie, a jakże ze zdjęciem kobiety breloczka, którą w przyszłości po heglowsku wraz z mężem wykorzystał jako mierzwę i zaczyn. Już w numerze z 10.01.2000 roku opętany odwzajemnionym uczuciem Kowzan drukuje stronę korupcyjną pt. Starostwo Powiatowe. Przyznam się, że wgryzałem się z mozołem w tekściki umieszczone na tej stronie i nic z tego nie rozumiem, bowiem wyraźnie na nich widać Kowzanowskie odniesienia do Jamesa Bonda „wstrząśnięty nie mieszany” Na pięć zdjęć cztery z Panem Pawłem Kowzanem ,promujące jego najnowsze pekaesy i rozgrzane gorzałką oblicze. 24.01.2000 roku „Fantomas” pojawia się w tym samym kontekście, co na stronie promocyjnej z 10.01.2000 roku, czyli przy okazji noworocznych bachanaliów w Zamku Górków. Tym razem, żeby uwiarygodnić siebie jako męża stanu, Pan Maciej „Pingwin” Fliger lubo Pani Izabela Karczewska służą mu swoim kunsztem i fotografują go z ówczesnym wojewodą Musiałem. Przeglądając numer z dnia 31.01.2000 roku uświadomiłem sobie, że związek wchodzi w fazę krytycznie kulminacyjną i może zakończyć się metaforycznym udarem, który zdezorientuje czytelników. Oto bowiem na scenę wkracza, już bez przebrania Pingwina, Pan Maciej Fliger ,redaktor Gazety Szamotulskiej i dyżurny redaktor Starosty Pawła Kowzana. Niewykluczone, że Pan Marek boleśnie zranił „Fantomasa” odchodząc do swoich spraw, ale pozostawił mu zaufanego totumfackiego, który energicznie już pod swoim nazwiskiem, nie omieszkał ogłosić swojego bezkompromisowego uczucia. I tak już 31.01.2000 roku powstają we ścisłej współpracy dwa fundamentalne dzieła, które jak dyrektywy WKPP poprowadzą nas do roku 2013. Oto tytuły owych „produkcyjniaków”, których nie powstydziłby się sam Marian Brandys. „Rok bez porażki” (szczery i dojmujący swym socrealistycznym idiotyzmem wywiad z Panem Pawłem Kowzanem, którego przez meandry ekonomii i polityki przeprowadza Pan Maciej Fliger. Aby wzmocnić wymowę propagandową wywiadu w tym samym numerze (31.01.2000) Maciej Fliger przygotowuje piekielnie mądre tekściki na temat sukcesów, o których Pan Kowzan zapomniał powiedzieć w wywiadzie. W numerze z 21.02.2000 roku Maciej Fliger dokonuje po raz drugi i nie ostatni zabiegu uwiarygodniania Pana Kowzana w otoczeniu innych, lecz zacnych ludzi. Tytuł „Starosta bije na alarm” jest okazją ,aby na pierwszej stronie „Fantomasik” umieścił swoje nieekonomiczne uwagi na temat bezrobocia. Na zdjęciu zaś w otoczeniu innych, Bogu ducha winnych, starostów. W numerze 06.03.2000 roku znowu na pierwszej stronie Pan Paweł Kowzan w otoczeniu niewiast z KGW. Zdjęcie Fligera ma w nas utrwalić przekonanie, że nad wszystkim on czuwa i gotów jest, przy odrobinie wolnego czasu, nieść pomoc obywatelom. To samo w numerze z 13.03. 2000 roku i wreszcie, żeby wzmocnić między chłopakami więź ,strona korupcyjna w numerze z 27.03.2000 roku sprawia, że chcę pójść do szkoły partyjnej działającej najlepiej przy Komitecie Centralnym PZPR. Potem przyszedł czas na odpoczynek, być może Pan Paweł Kowzan był nieczynny przez zajady albo febrę, ale od czego mamy Marka Liberę i Macieja Fligera. Aby nie zapomnieć, jak się Pan Paweł Kowzan nazywa, a nazywa się Kowzan ,w numerze z 22.05.2000 roku Pingwin przypomina nam dowcipnie, że przecież na policji pracuje Pan Daniel Kowzan i tak jak jego wuja pilnuje porządku w starostwie, tak on pilnuje porządku na skrzyżowaniu. Koordynujący pracę gazety redaktor Libera uświadamia sobie jednak, że jego uczucie prowadzi go w prostej linii do intelektualnej prostracji i rzutem na taśmę umieszcza w tym samym numerze tekst o otwarciu w powiecie stacji diagnostycznej. Nie potrafi jednak się opanować i przy okazji prywatnego przedsięwzięcia ładuje w kadr wuja Pana Daniela. Numer z 12.06.2000 roku rozpoczyna się fundamentalistyczną surą autorstwa Pana Macieja Fligera pt. „Folder jakiego nie było”, (niewykluczone, że w tym momencie doszło w przypadku Pingwina do samogwałtu, ale jak skrzydełkiem... zagadka). Pompatyczny tekst pompatycznego idioty o 18 stronicowym folderze, którego wytrwałym i skutecznym recenzentem był ponoć Pan Paweł Kowzan słynący z tego, że pracę magisterską pisała mu Pani P. W tym samym numerze (nie dziwię się, Fliger musiał przecież zrobić coś przeciwko swojej wzniosłej naturze) pojawia się strona promocyjna, którą my nazywamy korupcyjną. Na trzech zdjęciach Starosta Paweł Kowzan defiluje z tabliczką o wieloznacznym napisie „Słońce niech świeci....” (proszę mi wybaczyć, ale reszta nieczytelna). Nie wiem, po co Kowzan maszeruje z patykiem i tabliczką, bowiem z tego promocyjnego tekstu nic nie wynika, a przecież ktoś za to zapłacił. W dwóch kolejnych numerach z 26.06.2000 i 03.07.2000 roku Libera wznosi się na wyżyny swego niechlujstwa i na prośbę Pana Pawła Kowzana wykadrowuje ze zdjęcia Pawła Mordala, którego szczerze nienawidzi, ale już tydzień później Pan Paweł Kowzan, zwany z grubsza przez przyjaciół „Niutką” (a to przez swoją jurność i zdolności inseminacyjne) pojawia się w kontekście imprezy Bractwa Kurkowego (zdjęcie) w artykuliku „Uczą patriotyzmu”. No i tak skończyło się rumakowanie Bractwa Kurkowego, które eksmitowało Pana Marka Liberę w późniejszym terminie. W tym samym numerze (03.07.20000) Pan Maciej Fliger sumiennie wypełnił swój obowiązek w przewrotnym artykule pod tytułem „Dubeltówki i haubice”. Pan Starosta nie pojawił się na samorządowym konklawe i wszystkie jego grzeszki zostały zapisane Mordalowi. „Fantomas” jest wart mszy. Jedynym dramatycznym momentem konklawe jest fakt położenia głowy na blacie stołu przez nieśmiertelnego pretorianina Stefana Kukawkę (może ze wstydu). W numerach z 17.07.2000, 24.07.2000, 31.07.2000 roku Pan Kowzan wzniósł się na wyżyny. Nie bez udziału oczywiście swego czołowego intelektualnego onanisty Macieja Fligera. Obaj się piekielnie napracowali przy okazji pobytu w Szamotułach Prezydenta Kwaśniewskiego. W w/w numerach znajdziemy zdjęcia, na których Minister Transportu in spe Paweł Kowzan zdominował Prezydenta demokratycznej Rzeczypospolitej (6 zdjęć) teraz wiemy, jak wygląda „Fantomas”. Nim dotrzemy do fenomenalnego wywiadu Macieja Fligera (z wiadomo kim) z dnia 23.10.2000 chciałbym tylko niejako na marginesie przypomnieć socjotechniczną zasadę podszywania się pod cudze sukcesy. Jakby to nazwał nieśmiertelny Molier „strojenie się w cudze szaty”, czyli np. mieszczanin szlachcicem, pingwin dziennikarzem, konkubina żoną, dyspozytor ministrem transportu etc. W numerze z 21.08.2000 roku znajduję zatroskane oblicze Pawła Kowzana na zdjęciu towarzyszącemu artykułowi pod tytułem „Ruszył nowy zakład” ,wszystko po to, aby nam zamieszać we łbach, bowiem zakład mieści się w powiecie międzychodzkim. I wreszcie Pan Maciej Fliger sięgnął po środek ostateczny, wylizał Pawłowi K. imponderabilia. Nie wiem jeszcze, kiedy to nastąpiło. Na pewno przed 23.10.2000 roku ,bowiem w numerze z tego dnia mówi o tym w formie zawoalowanej w artykule, wywiadzie rzece pod tytułem „Porozmawiajmy o plotkach”. W tymże wywiadzie Pan Maciej Fliger i Pan Paweł Kowzan umiejętnie rozbrajają miny ,jakie się nagromadziły w związku z pozaprawną działalnością starosty. Widać wyraźnie, zresztą jak przy wielu innych artykułach poświęconych Panu Staroście, że Pan Maciej Fliger sam sobie zadaje pytania i sam na nie odpowiada. Może tutaj, w tym momencie narodziła się megalomańska i egocentryczna natura naszego młodego „wilka” (przypomnę, że sam sobie zmienił pseudonim, a to w konspiracji jest niedopuszczalne).
Potem, nie wiadomo dlaczego, do końca roku pojawiają się tylko cztery marne tekściki. W trzech kolejnych listopadowych numerach widać maleńką rysę na relacjach towarzystwa. Niby przeciągana jest lina, ale zdaje mi się, że Panowie czekają, kto pierwszy się złamie. W numerze z 06.11.2000 roku „Witraże mistrza Schwartza” (zdjęcie Kowzana z obolałą i opuchniętą twarzą), 20.11.2000 roku „Najtrudniej jest żyć dla ojczyzny” (czytaj - najtrudniej jest żyć bez dobrych „piarowców”) i wreszcie 27.11.2000 roku ostatni ważny tekst pod tytułem „Mobilizujące awanse i smaczne wypieki” (Paweł Kowzan w karesach łakomczuszka, zdjęcia 2). I na tym koniec. Czegoś chłopaki oczekiwały, nie dostały, a zbliżał się niedobry czas dla „Fantomasa”. Żeby Was uspokoić, trwał tylko do 15.01.2001 roku. Maras Libera nałożył karę na swego darczyńcę. Kowzan ją przyjął i od 15.01.2001 roku znowu zaczęto śpiewać kurdesz, kurdesz nad kurdeszami.

Rok 2001. W numerze z dnia 15.01.2000 roku na budowie przyszłej zawodówki pojawia się kurator, który w towarzystwie Pana Pawła wizytuje plac budowy. Tytuł „Kurator na budowie” niby inicjujący podejrzenie, ale po to tak zredagowany, aby ciekawscy przeczytali tekst i obejrzeli pełne nadziei i głębokich przemyśleń oblicze Kowzana. 22.01.2001 roku i 29.01.2001 na pierwszej stronie „Gazety Szamotulskiej” wydrukowano teksty wraz ze zdjęciami Pawła Kowzana. Oto ich tytuły „Wręczenie nagród I stopnia” i „Niespodzianki starostwa”. Nie muszę przypominać, że autorem obu jest Pan Maciej Fliger, największa niespodzianka starostwa. Pan Marek Libera zaś, wyznawca euklidesowej geometrii, w poszukiwaniu proporcji i harmonii w dniu 26.01.2001 roku, drukuje płatną stronę pod tytułem Starostwo Powiatowe. Potem wszystko dzieje się według określonego scenariusza. W numerze z dnia 26.02.2001 roku Maciej Fliger uraczył nas swoim kolejnym serwilistycznym arcydziełem pod tytułem „Pogadać ze starostą”. Tym razem w roli błazna wystąpił Ludwik „Narząd” Błajet, który zasłuchany we własny głos, opowiada niestworzone rzeczy o franciszkańskiej naturze swego idola. Jestem przekonany, że był to pomysł Pingwina. Zastąpienie zużytej twarzy Kowzana rozmodloną twarzą „Narząd” Błajeta było dobrym zabiegiem. Potem następują kolejne teksty autorstwa Macieja „Pingwina” Fligera, które porażają profetyczną wręcz przenikliwością. 12.03.2001, „Toast na komendzie”, 19.03.2001 „Radosne wydarzenie” nawet ten artykulik nie wiedzieć czemu poświęcony jest Pawłowi Kowzanowi. Jakby kurde nie dość dostarczał nam radości. W kwietniu 2001 roku otrzymujemy kolejne intelektualne perełki. 2.04.2001 roku pojawia się niby wywiad z Przewoźnikiem („W Szamotułach o Wronkach”). Przewoźnik wyraźnie nie lubi Kowzana, ale Fliger nie lubi też Przewoźnika i Przewoźnik zostaje zrobiony w bambuko. Po latach widać to wyraźnie. Umiejętnie neutralizuje zarzuty Przewoźnika wymierzone w Kowzana i go ośmiesza. Pozwolę sobie na zakończenie części I przywołać tylko teksty propagandowe, które nie mają nic wspólnego z dziennikarstwem, na przykład: 23.04.2001 „Bez powiatów ani rusz” (Fliger), w tym samym numerze „Podwójni gracze” (niby Karczewska, ale niechcący rozpoznałem frazę Fligera), „Poczta wróciła na Dworcową” (Fliger i zdjęcie „Fantomasa” 1 strona, niby Kowzan listonoszem, pytanie tylko ,ile razy puka i kogo), 17.09.2001 roku pojawia się 11 strona reklamowa i płatna rzecz jasna. Nie muszę przypominać, że na zdjęciach z dożynek bryluje Paweł Kowzan. Potem już orgia tekstów promujących starostę Kowzana: 17.09.2001 roku „Odpady a mentalność” (specjalistyczny wywiad z Starostą Tysiąclecia, Fliger), 05.11.2001 korupcyjna Strona Powiatowa (12), 26.11.2001 „Przyjdę na basen” (wywiad Fligera z Kowzanem mający nas przekonać, że to „Fantomas” budował basen, ładnie byśmy wyglądali), 03.12.2001 roku płatna strona Starostwa Powiatowego (już 13) (na stronie Paweł Kowzan podany na trzy sposoby zdjęcia 3, teksty 3, działania totalne, które Hitler nazywał nie wiem dlaczego „ostatnie namaszczenie”). Na zakończenie tego roku w roli błazna postanowił wystąpić tancerz mecenasa Kraykowskiego (Andrzej Kukawka) w numerze z dnia 10.12.2001 w artykule pod tytułem „Medale dla starosty, komputery dla liceum” Andrzej Kukawka uderzył się w swoje męczeńskie ego i oddał cześć swemu idolowi. Autorem oczywiście Maciej Pingwin Fliger. 13 płatnych stron i kilkanaście, jak mniemam, połączonych tajemną nicią korupcji. Proszę się nie martwić, w następnym odcinku do gry wraca Szanowny Pan Marek Libera

Część druga. Ostra rywalizacja. Lata 2002 – 2004.

Proszę pamiętać, że w powiatach i gminach, w których największym pracodawcą jest samorząd, ludzie doskonale widzą, że nie mają szans na posadę bez poparcia politycznego. Niektórzy decydują się więc na wejście w struktury polityczne, by dostać pracę. I siłą rzeczy sami biorą udział w zawłaszczaniu sfery publicznej. „Gazeta Szamotulska” od wielu lat bierze udział w zawłaszczaniu sfery publicznej. To fatalnie wpływa na aktywność obywatelską naszej powiatowej społeczności. Z przykrością należy podkreślić, że aktywność redaktorów „Gazety Szamotulskiej” sprowadza się tylko do niewinnych działań kostiumologicznych, które polegają na tym, że „kto płaci, ten jedzie dalej”. Cynizm jest o tyle perwersyjny, że większość tekstów nie ma nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem, a zdolności dziennikarskie na przykład Pani Karczewskiej sprowadzają się do roli znanego detektywa przebranego za latarkę i zamek błyskawiczny od stringów.
W powiatach charakteryzujących się wysokim bezrobociem z reguły największym pracodawcą jest samorząd. Ludzie widzą, że nie mają szans dostać posady bez poparcia politycznego. Niektórzy decydują się wtedy na wejście w struktury polityczne po to, żeby ją dostać . Naturalną koleją rzeczy będzie zatem jednocyfrowa frekwencja wyborcza. Powoduje to apatię wśród tych, którzy początkowo chcieli mieć wpływ na życie lokalne. Widzą jednak, że nie mają szans zmienić czegokolwiek w starciu z lokalnym układem. Przestają chodzić na wybory, nie wierzą w to, że cokolwiek się zmieni. W analizowanych przeze mnie latach (2002 - 2004) demoralizacja dziennikarzy „Gazety Szamotulskiej” sięgnęła dna i można śmiało powiedzieć, że kokieteria i serwilizm głównych bohaterów korupcyjnego spektaklu jest na żenująco niskim poziomie i, jakby powiedział Lambroso, wprost proporcjonalna do fizjognomii.
Problemem „kowzanowskich” Szamotuł nie jest powódź nieprzyjaciół, lewacka narkomania, pijani rowerzyści, czy nawet wysokie bezrobocie. Jest nim stabilny układ towarzysko-rodzinny, który od blisko 15 lat włada powiatem. Jego centrum stanowi Paweł Kowzan, który z grupą „dobiegających” tworzy sieć powiązań i zależności, zapewniających dopływ stanowisk oraz publicznych pieniędzy. Inwestycje drogowe, gminne i powiatowe szkoły, gospodarka mieszkaniowa i komunalna, kultura, sport, wreszcie współpraca z organizacjami pozarządowymi i tzw. „korkowe”. Gminna i powiatowa mizeria spod znaku Forum Obywatelskiego i PSL - u widoczna jest w ogólnopolskich rankingach, w których powiat szamotulski sromotnie przegrywa nawet z dużo mniejszymi i nieznanymi powiatami w Polsce.. To dowodzi, że „zagospodarowywanie” publicznego grosza przez rządzących nie zawsze idzie w parze z rozwojem, a wręcz go wyklucza. W tworzeniu tego swoistego Parku Jurajskiego ma swój niechlubny udział gazetka prowadzona przez prawnika – anarchistę Marka Liberę. Ten twór właśnie interesuje mnie najbardziej, jego życiowe zwyczaje, a zwłaszcza sposób odżywiania i przetrwania. Paradoksalność tego organizmu polega na tym, że funkcjonuje on tym lepiej, im gorzej się ma jego ekologiczna nisza , w tym przypadku rządzony powiat. Upadek powiatu połączony z degeneracją lokalnej społeczności pogłębia wpływ układu na naszą małą ojczyznę. Na Kowzana głosują starsi wyborcy, którzy nie orientują się w skutkach i charakterze jego rządów. Exodus młodych siłą rzeczy wzmacnia więc jego elektorat. Podobnie jak gospodarcza zapaść, czy niesprzyjające otoczenie dla biznesu, z którego wytwarzania Kowzan słynie. Czym mniej miejsc pracy, tym silniejsza pozycja włodarza – dziś już pewnie największego pracodawcy w regionie. A gdy urząd powiatowy oferuje jedyną pracę w Szamotułach i okolicy, wybory stają się formalnością. Oto, do czego prowadzi brak kadencyjności funkcji publicznych. Powodów tej rozpierduchy dopatrywałbym się w następujących grzesznych elementach. Grzech pierwszy- wasalizacja niektórych radnych, nawet za cenę utraty godności. Grzech drugi -prywatyzacja struktur politycznych. W mojej analizie będzie to bardzo widoczne w „morfologii' tekstów autorstwa Macieja „Pingwina” Fligera, ukazujących się głównie w okresie przedwyborczych harców na stronach reklamowych tak zwanego Forum Obywatelskiego. W tym przypadku nasz ukochany Paweł Kowzan śmiało może powiedzieć: Forum to ja. Grzech trzeci- sądowa pacyfikacja niepokornych (tu świetny przykład burmistrza Grabowskiego, może należałoby jeszcze do tego kiedyś wrócić). Grzech czwarty-wasalizacja dziennikarzy lokalnych. Dziennikarskie pryncypia i prawo prasowe ustąpiły miejsca chęci łatwego zarobku. Mordobicie napędza ruch, gdyż mieszkańcy miasta Wacława lubią obrzucać się błotem. Podwórkowy dziennikarz serwuje im więc całe bagno, za które bierze pieniądze z powiatowej, gminnej kasy i od reklamodawców. Grzech piąty -strach. Sieć powiązań, dyrektorów, dziennikarzy, kierowników i łączące ich interesy tworzą twardy pancerz wokół szamotulskiego układu. Strach przed wszechmocą urzędującego Kowzana ma wielkie oczy, a przecie król jest nagi. Miast, miasteczek i układów podobnych do Szamotuł jest w Polsce więcej. Istnienie lokalnych „grup trzymających władzę” wynika z obowiązywania złego prawa samorządowego oraz niskiej świadomości obywatelskiej Polaków. Aby okiełznać potwora, trzeba go najpierw opisać, zrozumieć. Interesy lokalnego układu dawno już rozeszły się z interesami osób zamieszkujących teren jego żerowania.
Rok 2002. Rok ów rozpoczął się dla Pana Pawła Kowzana bardzo dobrze, bowiem nieoceniony Maciej Fliger uraczył nas tekstem, a właściwie dziennikarskim osiemdziesięciopięciokaratowym diamentem, w którym już 14.01.2002 roku informuje nas na łamach „Gazety Szamotulskiej”, że Kowzan składa uroczystą przysięgę i w artykule (wywiadzie) „Będę pracować, będę kandydować” oznajmia, że dotychczas nie miał czasu na pracę, bo był bardzo zajęty. Maciej Fliger z rozrzewnieniem, niby ustami Kowzana, mówi nam, naiwniakom, że teraz Kowzanowi robota będzie palić się w rękach. Do tego dorzuca ładne zdjęcie swego interlokutora świadczące o tym, że dla przyszłego posła RP czas jest łaskawy. Ten okres nazwałbym z rosyjska isskatielstwem (poszukiwaniem) w Kowzanie posła (jak wiemy, ni chuja to nie dało, chociaż praca Pana Libery i spółki zbliżyła się niebezpiecznie do wyczynów Muchinej i Pstrowskiego). Oto dowody, według których Paweł Kowzan był już prawie ministrem transportu. 21.01.2002 roku przyjaźń między dziennikarzem a starostą zostaje wzmocniona poprzez publikację dwustronicowej wkładki korupcyjnej zatytułowanej zwyczajowo „Starostwo Powiatowe” .Kto się pod nią podpisał?...Maciej Fliger. Jakby tego było mało, w numerze z 11.02.2002 roku na pierwszej stronie ze zdjęciem pana starosty, Fliger przeprowadza wywiad, który koniecznie musimy umieścić w kontekście pracy zasłużonej sowieckiej dojarki Muchinej. Tytuł „Ostra i życzliwa rywalizacja” jednoznacznie uświadamia nam, że Maciej Fliger to nasz zasłużony językoznawca, a Paweł Kowzan, starosta , to postać nie ma co ukrywać , wybitna. Potem już jest tylko coraz lepiej. 25.02.2002 roku w artykule pod wieloznacznym tytułem „Los Betomontu w rękach starosty” (wiemy z doświadczenia, że to nie są już przelewki) Fliger informuje nas, że jego los, podobnie jak Betomontu, też jest w rękach starosty. Dziewięć dni później 04.03.2002 roku Kowzan odwdzięcza się dwustronicowym zamówieniem pod tytułem Starostwo Powiatowe. Wtajemniczeni wiedzą, że Kowzan za publiczne pieniądze robi sobie poselską kampanię polityczną. Potem jest jeszcze lepiej, bo przebrana za latarkę Izabela Karczewska ,żarliwie nas zapewnia, że Kowzan jest niezwykle wrażliwym człowiekiem ,o czym dowiadujemy się w artykule z dnia 30.03.2002 roku pod tytułem „Oby nie działa się krzywda” (tu problem mamy tylko z zaimkami osobowymi). Ponieważ sukcesy sprawującego władzę w powiecie Kowzana są w tym okresie znikome, Fliger postanowił nam go przypomnieć na pierwszej stronie (zdjęcie) przy okazji artykułu z dnia 29.04.2002 roku pod znamiennym wielce tytułem „Przekręty w szamotulskim PKO”. Zachodzi podejrzenie, że wystąpił tutaj w roli wybitnego eksperta. Ponieważ wybory do Sejmu RP tuż - tuż, w numerze z 07.05.2002 roku na jednej stronie znajdujemy dwa zdjęcia Kowzana Fantomasa i monumentalne artykuły pod tytułem „Otwarto nową izbę przyjęć” i „Rozkazami komendantów”...autorem, a jakże , jest nieoceniony Koszałek Opałek Pana starosty -Maciej Fliger. Potem jeszcze lepiej w numerze z 20.05.2002 roku artykuł pod tytułem „Starosta podejmował bibliotekarki”, już ,jak rozumiem ,bez spacyfikowanej Krystyny Dąbrowskiej ,szefowej i założycielki Biblioteki Powiatowej w Szamotułach. Ale za to 27.05.2002 roku Kowzan pojawia się na pięciu zdjęciach firmując bezwstydnie imprezę Romana Handsucha znaną powszechnie pod nazwą Dni Szamotuł. W tym samym numerze Starostwo Powiatowe (numer korupcyjny, przedwyborczy) mówi nam o tym, że Kowzan zawłaszczył sobie Dni Szamotuł całkowicie i bez skrupułów. Potem, jak wiemy ,ego Kowzana zostało nadwyrężone i z minimalną ilością głosów musiał pożegnać się z immunitetem i mandatem poselskim. Teraz wiemy, dlaczego bezpieczniej dla niego jest być starostą, wystarczy przecież tylko 11 przerażonych i skorumpowanych głosów. Z przykrością konstatuję, że 01.07.2002 roku pojawia się w „Gazecie Szamotulskiej” artykuł pod tytułem „Co wolno staroście”. Ten zimnowojenny tekst jest próbą przypomnienia Kowzanowi, że Marek Libera też ma swoje prawa wewnątrz skarlałego, powiatowego układziku i nie pozwoli się szantażować. Chodzi o nieszczęsne, jakże nieważne, potrącenie przez Pana Marka pieszej na pasach. Zaowocowało to trudnym i mozolnym śledztwem przeprowadzonym przez Izabelę Karczewską, które uświadomiło nam, że Paweł Kowzan dopuszczony został przez komendanta policji W. Kaczmarka do tajnych raportów. I tak wszystko co zdrowe wraca do równowagi. Potem, jak mniemam, Kowzan wyjeżdża do wód i przepada w korycie jakiejś rzeki. Dopiero 29.07.2002 roku dowiadujemy się, że nasi milusińscy znów są razem. Od razu trzy fenomenologiczne teksty, czysta forma, na stronie pierwszej Szanowny Paweł Kowzan z Panem Wojciechem Jujeczką cieszą się, że wyruchali PKO (przypominam Jujeczka to PSL, partia wyróżniająca się swoim brakiem „wyróżnienia”), następnie dociekliwy artykuł Koszałka Opałka sugerujący, że Kowzan zawsze jest blisko milicji, przepraszam policji ,w artykule „Doceniono ich codzienny trud” zafrasowany przekazuje policji motorynkę do pościgów za pijanymi rowerzystami. Na zdjęciu wszyscy są bardzo szczęśliwi. Libera nie poprzestaje na tym i gdzieś w głębi tego numeru w artykule pod tytułem „Najkrócej jak można” pozwala Fligerowi umieścić zafrasowane oblicze Kowzana, który w asyście Marszałka Stefana Mikołajczaka spogląda w nurt Warty z wronieckiego mostu. Ten tytuł może sugerować, że Panowie chcą sobie naprawdę skrócić drogę. W numerze z 12.08.2002 roku zatroskany Paweł Kowzan informuje nas, że na jego prośbę siedziba SLD zostanie przeniesiona (tytuł „Prośba Starosty”). 26.01.2001 (strona korupcyjna).02.09.2002 (strona korupcyjna), 07.10.2002 rok (strona korupcyjna) i dwa artykuły Koszałka Opałka ze zdjęciami naszego szamotulskiego Belmondziaka Pawła Kowzana , znanego w niektórych kręgach jako kapitan Ruchała. 14.10.2002 roku najlepszy numer Gazety Szamotulskiej poświęconej Pawłowi Kowzanowi. Uwaga: strona reklamowa zwana korupcyjną pt. Dokonania Powiatu Szamotulskiego” 5 zdjęć Pana Pawła (za robotę odpowiedzialny Pan Maciej Fliger). 04.11.2002 roku kontrowersyjny artykuł Macieja Fligera wymierzony w pewnego stolarza i radnego pod tytułem „Stolarze do stolarstwa” przez zecerskie przeoczenie brak podtytułu „Dilerzy do dilerki”. Potem już tylko same dobre rzeczy. Pozwolę sobie je wymienić: 12.11.2002 „Gratuluję Pani Kałużyńskiej”, 18.11.2002 „Sukces starosty, porażka eksposła” (przypominam, że Kowzan nie został posłem, ale został znowu starostą).
Rok 2003. To właściwie sielanka . „Gazeta” nie jest zbyt Kowzanowi potrzebna i Libera może czuć się zdezorientowany. Wszak to rok wyborczego tryumfu. Ale „Gazetę” żywi Pan Jacek Grabowski Burmistrz (siedem numerów korupcyjnych). Aby uświadomić sobie ,jak znużony był przez dwa kolejne lata Pan Kowzan ,sprowadzę swoją analizę tylko do wymienienia chronologicznego wszystkich !!! tekstów, które się w tym okresie pojawiły.
07.04.2003 (reklamówka o naborze do szkół)
09.06.2003 (tajemnicze zdjęcie Kowzana w przysiadzie ???)
14.07.2003 (Maciej Fliger wywiad „Nie jestem biedny”)
21.07.2003 (wielce frapujący artykuł, wywiad z Pawłem K. „Daleko mieszkam, nic nie robię”)
04.08.2003 (ogłoszenie płatne)
28.08.2003 (strona korupcyjna)
22.09.2003 (strona korupcyjna)
29.09.2003 (Wywiad nie wiadomo po co pt. Historię tworzą nie daty, lecz ludzie”)
03.11.2003 (strona korupcyjna)
17.11.2003 (nie wiedzieć czemu Kowzan wyjawia, że nie boi się wejść do Unii „Nie boimy się wejść do Unii”)
24.11.2003 (strona korupcyjna)

Rok 2004. Ten rok jest również nijaki, chociaż spodobał mi się bardzo artykuł pod tytułem „Ubojnia na jubileusz”. Rozpoczyna się mocno ,ale Pan K. błyskawicznie kupuje sobie względy Pana M. Proszę śledzić tok mego rozumowania.
19.01.2004. „Łapówka za legalność” i nagle gdzieś na stronie 7 strona korupcyjna majstersztyk, Kowzan zamieszany w sprawę dyskoteki odwraca kota ogonem już w następnym numerze
26.01.2004 „Niech prokuratura rozwikła tę sprawę” polifoniczny wywiad Fligera z szamotulskim świętoszkiem ,na tapecie m.in. śp. Tytus T.
09.02.2004 dwa teksty (neutralny „Podniośle i smacznie o dobrym żarciu” i śledczy w wykonaniu bezstronnego Fligera pod tytułem „Jaki wpływ ma starosta na policję”
01.03.2004 w tym roku i następnym za czarnego luda robi Jacek Grabowski ,stąd wywiad Fligera z Pawłem K. „Myślę, że burmistrz się zreflektuje”, do maja spokój
04.05.2004 mój ulubiony tekścik „Ubojnia na jubileusz”
10.05.2004 rzewny i smutny wywiad pod tytułem „Stałem się obiektem ataków”, a obok artykuł o wściekliźnie
31.05.2004 strona korupcyjna
07.06.2004 strona korupcyjna
21.06.2004 strona korupcyjna
12.07.2004 Fliger nie daje odpocząć i serwuje nam wywiad rzekę pod tytułem „Nadzieja w staroście”
02.08.2004 strona korupcyjna
27.09.2004 (kowzan w roli kapitana Ruchały „Odznaczenia dla policji”
25.10.2004 (strona korupcyjna)

Część 3. Okrążenie. Lata 2005 – 2007

Czasy mamy takie, że w przestrzeni politycznej coraz rzadziej używa się słów jako narzędzia komunikacji. Dlatego najbardziej poręczne są słowa najcięższe, cięższe od maczugi i pozostawiające na ofiarach trwałe guzy. Cham, prostak, matoł, alkoholik, moher, hołota, żulia, faszyści, popaprańcy, ZOMO, gestapo, komuchy, zdrajcy, agenci, bolszewickie pachołki, sodomici, żydowski pomiot. Słownymi cepami wymachuje dzisiaj nie tylko tłum na Krakowskim Przedmieściu czy zastępy partyjnych funkcjonariuszy, ale także polityczni liderzy, księża, intelektualiści i dziennikarze. Nagrodą, niestety ,jest aplauz części rozochoconej widowni. Dlatego właśnie tę część mojej analizy zamierzam celowo pozbawić ironii i sarkazmu. Ta historia kałem się nie potoczy. Gmina i powiat szamotulski prezentowane w „Gazecie Szamotulskiej” to twory przygnębiające i zupełnie nieśmieszne. To struktura opresyjna, tłumiąca zwyczajową hegemonię rozumu. Powiat, w którym krytyka może skończyć się poważnymi konsekwencjami ,ot choćby karą finansową, nieoczekiwaną wizytą Izby Skarbowej, pozwem sądowym, przesłuchaniem prokuratorskim lub publiczną ekskomuniką, jest odbiciem naszego własnego strachu o to ,czy będziemy mieli włożyć co do gara. Uświadamiamy sobie, że dzięki dziennikarstwu „Gazety Szamotulskiej” docieramy do samego dna patologii społecznej, która z definicji jest zła, ale w przypadku redaktorów tejże otrzymujemy aprobatę dla takich form ludzkiej aktywności, które postrzegane są jako zło prowadzące do zaburzenia ładu społecznego. Patologię społeczną definiuje się jako negatywne zjawisko społeczne, które charakteryzują następujące cechy: naruszenie norm i wartości, destruktywność zachowania, korupcja, świadczenie sobie uprzejmości, które nie są mierzone skalą potępienia społecznego. Bo niby dlaczego miałoby tak być, skoro czytelnik „Gazety Szamotulskiej” otrzymuje produkt, który nie informuje nas o realnym świecie tylko o zawoalowanym świecie układów, które są dowodem na to, że właściwie nie mamy nic do powiedzenia w zawłaszczonej przez Kowzanów i jego „szybkobiegaczy” przestrzeni. Niech żyje dziennikarz wasal i jego senior. Patologię społeczną można zwalczać tylko jej antytezą, która nie ma na celu wyrządzenia szkody. Utożsamiana jest ona z takimi zachowaniami jak nonkonformizm, twórczy niepokój, altruizm, pozytywne nieprzystosowanie. Charakteryzują ją następujące cechy :odstępstwo od normy powinności, nieegoistyczna motywacja, bunt i pozytywna reorganizacja w sferze skutków. Zaś hołubiona przez redaktorów „Gazety” teza jest odstępstwem od normy obowiązku, jest szkodliwa i destruktywna zarówno w sferze motywacji, jak i społecznych konsekwencji. Symptomami dezintegracji jest wyznawana przez Pana Liberę idea współistnienia konkurencyjnych norm i wartości pozostających w konflikcie z rzeczywistością. Musimy sobie uświadomić, że owo dewiacyjne rozchwianie jest świadomym zabiegiem stygmatyzowania (naznaczenia) przestrzeni publicznej ,charakteryzującej się zamkniętą strukturą układu towarzysko – politycznego, który wyróżnia się swoistym poziomem hierarchizacji. W uproszczeniu wygląda to tak. Na szczycie ci ,od których coś zależy ,na przykład praca, wyrok, pozwolenia na budowę, dostęp do publicznych pieniędzy, system kontroli, policyjna represja i tak dalej. Tak zatem tutaj mamy starostów, burmistrzów, komendantów policji, prokuratorów i sędziów. Niżej już cała bezkrytyczna masa społecznie przydatnej mierzwy, skutecznie dezintegrującej więzi społeczne ,dla których największą zarazą jest kult konformizmu. I tutaj znajduje się Pan Marek Libera i jego przyboczny Maciej „Pingwin Fliger”. Obaj hołdujący zasadzie, że prawdopodobieństwo, które trwa zbyt długo ,zamienia się w pewnik.

Rok. 2005. W tym roku pojawia się na łamach naszej kochanej gadzinówki kilka tekstów, które wstrząsnęłyby na pewno samym Chryzostomem Paskiem. Pozwolę sobie go zacytować „/.../ okrutnymi fetorami lud zarażające, mortyfikujące i prawie presilentiam robiące”. Presilentiam to nic innego jak powietrze morowe smród dające. 28.02.2005 roku pojawia się kilka perełek „smród robiących”. Pierwsza z nich ukazuje nam Starostę Pawła Kowzana w całkowicie nowej roli. Prawdopodobnie, będąc w głębokim szoku po sławetnych wyczynach wójta Adasia W. w rumuńskich Radowcach, kupił sobie pluszowego misia i z takim delictum dla secure (bezpieczeństwa) postanowił się sfotografować. Artykuł Fligera zatytułowany jest „Sesja dziękczynna” (uwaga pierwsze presilentiam). Na zdjęciu K. z misiem w otoczeniu chwalców. Jednym słowem wszyscy sobie dziękują. Być może jest to wpływ niebezpiecznego zwierzęcia w rękach doświadczonego tresera. Na tej samej stronie presilentiam smród robiące o wymiarze farsy pt. „Powiat angażuje się we współpracę międzynarodową”. Jednym słowem Maciej F. Informuje nas, że skoro Kowzana nie wzięli w ministra, to sam postanowił stworzyć własną Unię Europejską. Przypomnę, że nasz milusiński jeździł na koszt podatnika do Turcji, Rumunii, Hiszpanii, Włoch, Niemiec. Tajemnicą poliszynela jest, że w każdym z tych krajów doradzał w dziedzinie karaoke. W tym numerze znajdziemy również stronę korupcyjną, która wyraźnie nawiązuje do wakacyjnych potrzeb Pana Marka L. i
jakby powiedział major Gogacz ,Szef Studiów Wojskowych w latach osiemdziesiątych minionego wieku „to jest do k... nędzy klasyczne wei – hai czyli okrążenie”. Ten rok był wyjątkowo nieciekawy dla Pana Jacka Grabowskiego, który zaczął fikać Kowzanowi i przy współudziale Liberowców składano mu w każdym numerze „propozycję nie do odrzucenia”. Dopiero kiedy w niedalekiej przyszłości pojawi się zasłużony dziennikarz Piotr Michalak (rzecznik UMiG Szamotuły) wszystko wróci do normy i już w pierwszym roku „rzecznikowania” urząd gminy zapłacił za 9 stron korupcyjnych. Tak zatem wychodzi się z okrążenia. W numerze z 29.03.2005 roku dowiadujemy się w artykule Fligera, że transparentność działań Kowzana zaczyna sięgać szczytów obłudy, bowiem w miejsce Marka Szczepańskiego pojawi się w muzeum prawnik. „Prawnik w miejsce Szczepańskiego”. Wiemy, jak to się skończyło, przybył członek specgrupy „Mierzwa”, znany specjalista od kurczaków. Już 04.04.2005 roku Paweł Kowzan bierze udział w panelowej dyskusji i ustami swego dziennikarza ogłasza, że coś tu śmierdzi, bo „Przypominają czasy socjalizmu” (rzekł moderator socjalistycznego etosu). 11.04.2005 roku nastąpiło Wniebowzięcie Kowzana. Na stronie korupcyjnej same święte rzeczy i osoby: Jan Paweł II, Urszula Ledóchowska i Paweł Kowzan. Z tych trzech osób do nieba, w tym dniu, poszedł tylko Paweł Kowzan z Fligerem. 18.04.2005 roku kolejne presilentiam zostaje ogłoszone i dzięki talentowi Macieja „Pingwina” dowiadujemy się, że jest „Starostwo w służbie ekologii”. Ten sążnisty artykuł jest hołdem złożonym staroście, który nie boi się sortowania śmieci. Problem ma tylko z sortownią przeznaczoną dla członków specgrupy „Mierzwa”(bardzo liczy w tym względzie na braci Kukawków Andrzeja i Stefana). W tym czasie Pan Maciej Fliger pisał też obszerne i niezbyt obiektywne artykuły na temat burmistrza Jacka G., na przykład 02.05.2005 roku cztery obszerne wywiady z luminarzami nowoczesnej myśli politycznej Pawlickim, Fąferkiem, Jądrzykiem i Kowzanem. Bardzo mi się podoba tytuł wywiadu z Jądrzykiem „Promowałem burmistrza swym nazwiskiem i twarzą”. Nie wiem ,co robi w tym całym donosie twarz. Chociaż u Gogola nos też żył własnym życiem. W numerze z 09.05.2005 Maciej F. Napisał kanonizacyjny tekst pod tytułem „Ostatni sprawiedliwi, czy kukiełki Trąbczyńskiego”. Z tego ewangelicznego apokryfu dowiadujemy się, że ostatnim sprawiedliwym jest i tak Paweł Kowzan... no i może Ludwik „Narząd Samosterujący” Błajet.. Tę niezwykle religijną atmosferę podtrzymuje z uporem onanisty Maciej Fliger w artykule z dnia 16.05.2005 roku pt. „Geniusz ludzkiego ducha”. Najpierw się wystraszyłem ,bo zapachniało dawno przebrzmiałymi czasami stalinizmu ,ale zaraz się uspokoiłem ,bo na zdjęciu obok biskupa stoi Błogosławiona Elżbieta Ratajczak i Paweł Kowzan, który tylko na krótką chwilę przybył na ziemię, aby poszukać natchnienia w obrazie Matki Bożej i tak zatem dowiedzieliśmy się wiele o geniuszu ludzkiego ducha. W kolejnych numerach w dupę bierze Jacek Grabowski, ale już 30.05.2005 roku dowiadujemy się, że „Starosta pamiętał” o bibliotekarzach, ale przez klasyczne przeoczenie Fliger zapomniał o tym, bo zdjęcie pierdyknął tylko Kowzanowi. W tym numerze Marek Libera kokietuje Kowzana serwując nam trzy artykuliki o dokonaniach „ludzkiego geniusza”. 13.06.2005 roku Kowzan w wywiadzie z Fligerem ze swadą informuje nas, że jego kolega komendant policji jest zdrowy :„Kaczmarek jest zdrowy”. Ponieważ obowiązuje Kowzana tajemnica lekarska ,nie powiedział nic na temat diagnozy i choroby. Tak zatem spełniło się marzenie małego Pawełka ,aby zostać doktorem. 20.06.2005 roku dochodzi do przełomu. Pracę w Starostwie podejmuje Jola Słupińska (ówczesna żona redaktora TVP Poznań Biernackiego), która w kolejnych numerach przygotowuje tzw. strony korupcyjne. Maciej Fliger daje upust swej frustracji w artykule „Oręż starosty” (20.06.2005 to o Słupińskiej). W tym samym numerze Paweł Kowzan informuje nas, że policjant Wojtek Spychała „Wróci na łono” (chyba nie Abrahama podejrzewanego o próbę zabójstwa swego syna Izaaka.). Potem Kowzan i jego pluszowy miś zapadają w „sen zimowy”, by 01.08.2005 roku za sprawą religijnej gorliwości Fligera obwieścić światu, że „Nie smutni, lecz święci” na trzech zdjęciach Paweł Kowzan (wyjaśniło się ,co robił przez dwa miesiące). Potem już pozostaje nam tylko przyglądać się ostrej rywalizacji Fligera z Panią Jolą Słupińską. Pozwolę sobie wymienić tytuły freudowskich tekstów, nad którymi pieczę sprawował redaktor Kowzan. Szaleństwo.

08.08.2005. „Kowzan nie przejmie szpitala” (czytaj :nie sprywatyzuje, pewnie nie spiknął się jeszcze z Wojtysiakiem). Na zdjęciu człowiek wydmuszka Kudłaszyk.

29.08.2005. mądrościowe teksty przedwyborcze autorstwa Fligera Macieja „Kowzan o schronisku” pochylony nad swoim Reksiem, łza się w oku kręci, dalej w tym samym numerze „Nasz starosta, naszym posłem”. W tym samym czasie członkowie specgrupy „Mierzwa” piszą mądre rzeczy do innych lokalnych gazet, za publikacje owych myśli nieuczesanych płaci kasa starostwa, 2 bite strony. Do wyborów już się skurczybyka nie pozbędziemy.

05.09.2005. „Hołd za ciężką pracę” M.F, „Obiecywać to ,co realne” M.F, „Nie boję się pracy”

12.09.2005. „Rycerze pojmali starostę” (za rycerzy przebrani funkcjonariusze CBA... to tylko marzenie), „Powiat ugościł Turków” (Niemcy na pewno wkurwieni takim obrotem sprawy, ale tak się robi wielką politykę), „Nie obciążać budżetu” (zdjęcie zblazowanego Pawła K.), „Marszałek w mundurze” nie wiedzieć dlaczego na zdjęciu strażak Paweł i kanonik Grabański.

19.09.2005. „Starosta zaczął cytatem” chodzi o Tuwimowskie „Stoi na stacji lokomotywa....” i tak doczekaliśmy się czasów, kiedy Paweł K. wziął się z sukcesami za literaturę, zwalnia go to z pisania anonimów (M,F.)

26.09.2005. Maciej Fliger w akcji „Otwarcie z hukiem” ,zdjęcie ; „Toczyli jaja”, zdjęcie. Do wyborów czytelnik ma przechlapane, Marek Libera uwija się jak w ukropie.

03.10.2005. Fliger o łaskawości Kowzana wobec Ajchlera „Wstawiennictwo brata”

17.10.2005. „Prywata czy przejęzyczenie” ‘Niutka” rozwiązuje problemy motorowodniaków

Po przegranych wyborach dał nam odsapnąć i dopiero 12.12.2005 pojawia się nieśmiało w fligerowskim hicie pt. „Od nadwyżki głowa nie boli”. Opowiada o likwidowaniu barier architektonicznych i tak się rozhulał, że o mało co zlikwidowałby nowo zbudowane hale sportowe.

Rok.2006. Rok ów zaczyna się już 02.01.2005. Fliger rzuca się Chojarę, bo na to zasłużył. Artykuł pod tytułem „Pniewy chcą rekompensaty od starostwa”. „Chojaruz” płaci za swój brak lojalności, zostało mu tylko parę hektarów działek i wstyd. Kolejna analna ofiara kapitana Ruchały z Szamotuł. I tak twórca duetu exotico został wyrolowany. W późniejszym okresie ma na jakiś czas go zastąpić niejaki Wojtysiak zwany przemyślnie w kuluarach Lechu Matura. Zawsze członkiem tego zasłużonego duetu pozostaje Szanowny Paweł Kowzan, którego inwestorzy nazywają nie bez przyjemności „Ruina”. Inni członkowie są przyjmowani w miarę potrzeb i organicznego nienasycenia Pawła „Ruiny’ Kowzana”.

16.01.2006. profetyczny i uczciwy do bólu tekst „Pingwina” pod tytułem „Starostwo dotuje i podsuwa pomysły” Kowzan na zdjęciu w roli Demiurga, który tylko przez przypadek zesrał się w gacie. Fliger daje nam kolejne złudzenie, co do przepastnej różnicy między tym co publiczne a prywatne. W tym samym numerze genialny tekst Pana Chamczyka pt. „Spotkanie noworoczne w hali”. Niby rzecz dzieje się w Pniewach, a jednak Pan Chamczyk powiada nam między wierszami :Michał (Chojara) idź na emeryturę (prorocze słowa).

30.01.2006. W tym numerze całkowicie przeskakujemy o parę lat świetlnych. Fliger uraczył nas tekstem „Przeskok o epokę” neolityczna opowieść o szamotulskim szpitalu. Brak tylko zdjęcia Kowzana pod tomografem. Na szczęście wdzięczność nie zna granic i mamy wreszcie stronę korupcyjną.

27.02.2006. Maciej Fliger beznamiętnie informuje nas, że „Komendant Hultajski” przybywa, a Kaczmarek wbrew diagnozie Kowzana był jednak chory.

06.03.2006. Na jednej stronie zdjęcie zafrasowanego starosty, który w artykule pt. „Oddamy Rumunom, co dostaliśmy z Zachodu”. I tak daliśmy przenikliwą prozę Kruszony za dzieło Ciorana i Ionesco. Tak zatem reportażysta, który nie zna ani jednego obcego języka stał się autorytetem w dziedzinie pod nazwą „spotkania w podróży”.

24.04.2006. Wreszcie w mądrym i rzeczowym tekście dzięki Maciejowi Fligerowi dowiadujemy się, że „Drogi gminne są nieprzejezdne”. Kij im w oko, że drogi powiatowe wyglądają jak ser szwajcarski, ale żeby była jasność, jest to wina gmin.

29.04.2006. kolejny talent Kowzana zostaje uniżenie podniesiony przez „Pingwina” w artykule pt. „Starosta też jest strażakiem”. Prawdopodobnie Leonardo da Vinci jest niezadowolony, ale to jego sprawa.

15.05.2006. W tym dniu, dniu niepodległości ludzi dobrej woli Fliger informuje nas, że Kowzan podpisał porozumienie z ludźmi o kryształowych serduchach: Wiśniewskim i Panem Przemem Matysiakiem. Wszyscy się bardzo cieszą (zdjęcie). W tym numerze także artykuł pt. „Powiat nie docenia rolników”. Fliger zastanawia się nad tezą swego pryncypała ,co można zrobić za 40.000,00 złotych. Potem jest trochę chujowo ,bo niezależny polityk Marian Mąż Swej Żony Borowiec mówi o Kowzanie, mimo że go nie zna, same fajne rzeczy. I tak dostał się przypadkiem do specgrupy „Mierzwa”.

29.05.2006. strona korupcyjna, ciepło o Grabowskim, Michalak zaczyna działać.

05.06.2006. strona korupcyjna (bez komentarza)

12.06.2006. strona korupcyjna, w tym samym numerze „Pomożecie burmistrzowi Stasiakowi.” M.F. Zbliżają się wybory.

31.07. Po miesiącu zdjęcie Pawła Kowzana. Bez komentarza, ale z wymownym i przenikliwym spojrzeniem.

07.08.2006. Fliger entuzjastycznie informuje, że „Starostwo kontruje centralizację”. Ponoć ówczesny minister MSW nie wychodził z WC.

14.08.2006. strona korupcyjna.

04.09.2006. strona korupcyjna.

11.09.2006. Maciej Fliger z Borowcem Marianem mówi ustami Kowzana „Nie wejdę w układy”. Trochę się wystraszyłem ,ale pomyślałem sobie, że się przejęzyczył.
W tym czasie reklamuje się Forum Obywatelskie i prawdopodobnie oni fundują Pawłowi darmową reklamę. Zresztą po co ,chodzi przecież tylko o 11 głosów. I tak....

16.10.2006. Jedna z wielu stron FO.

23.10.2006. strona korupcyjna.

30.10.2006. strona korupcyjna i poważna skarga Kowzana na oszczerców „Program oszczerstw i kłamstw.” A i tak wygrał Grabowski.

06.11.2006. Już po wyborach znowu ta sama melodia w artykule pod tytułem „W temacie dróg powiatowych” i łaskawy tekst o pracowniku starostwa „Starosta chwali Beatę Lembicz”. Wszystko niezmordowany „Pingwin”. I chyba spontaniczny tekst pt. „Starostwo informuje nas o sukcesie szpitala.” (czyżby spadła śmiertelność i niewymuszone kalectwa).

20.11. i 27.11.2006. „Szczęśliwa trzynastka Kowzana” (tu popis elokwencji Marka Libery).

Rok.2007. Bardzo dobry rok. Fliger odchodzi do starostwa.

07.01.2007. „PIS pośrodku” M.F. Kowzan zdjęcie. „Biedronka za podwójną ciągłą” wyważony tekst o ekonomicznym przekręcie Pawła K.

14.01.2007. „Interpelacje naruszają wrażliwą tkankę” (zdjęcie) M.F.

19.02.2007. zatroskany Fliger pyta w sprawie Koźla „Kto zmienił marszrutę” Paweł K. na zdjęciu. I strona korupcyjna.

25.02.2007. „Zadłużać czy nie, czyli gminy kontra powiat”. Chwalebne ekonomiczne konstatacje Kowzana. M.F.

16.04.2007. strona korupcyjna i „Trzy miliony nadwyżki” (absolutorium dla Kowzana)

24.04.2007. strona korupcyjna odchodzi Fliger. Stronę korupcyjną przygotowuje Słupińska.

10.09.2007. strona korupcyjna

08.10.2007. „Powiat Szamotulski nawiązuje kontakty na Ukrainie.” i tutaj popisuje się Józio Kwaśniewicz, który ze swej ślimakowej placówki ogłasza, że „Starosta jest superaktywny”

03.12.2007. strona korupcyjna.

31.12.2007. strona korupcyjna

Część 4. Talmudowe sztuczki. 2008 – 2010.

Głosem wilczym nie wyję ani nie ryczę oślim, zdrów jako byłem jestem. Szanowny Panie im dłużej się to czyta (zaczernione szpalty „Gazety Szamotulskiej”) tym wyraźniej widać związek pomiędzy niezdolnością do pisania, a niezdolnością do myślenia. I choćbym Wergila dar posiadał , nie jestem w stanie owych talmudowych sztuczek przejrzeć. Może klucza do tej „literatury” należy szukać w tekście o monumentalnej mądrości pod tytułem „Protokoły Mędrców Syjonu”. Lata 2008 – 2010 charakteryzują się małym zaangażowaniem na linii propagandysta (Kowzan) a klient (Libera). Z przykrością muszę stwierdzić, że w tym okresie Pan Paweł Kowzan poważył się przejąć własność Pana Marka Libery (czyli Macieja Fligera, który został rzecznikiem Starostwa Powiatowego) i od 04.09.2009 do 22.12.2010 roku założył za pieniądze publiczne Panu Maciejowi Pingwinowi Fligerowi własną gazetę, którą nie wiedzieć dlaczego, zatytułowano „Fakt Szamotulski”. Epicka wydolność Pana Macieja Fligera znacznie się zatem zwiększyła. Niestety, czytelników znacznie zmniejszyła, bo gazetka po roku dokonała żywota w myśl sarmackiego syndromu smutku, o którym Kazio Brandys napisał „Niewiasta ni dziecię mnie nie uweseli, ani też konik czy szabelka”. Wszyscy wiemy, że gdy pojawia się w określonym społeczeństwie niemożność podjęcia skutecznego działania, rozpirzone zostają więzi społeczne. I chociaż nasze nomenklaturowe szamotulskie społeczeństwo tworzą raptem trzy, cztery osoby ,to i tak może dojść między nimi do nieporozumienia. Ma to miejsce wtedy, gdy jednostki formułują odmienne definicje tej samej sytuacji. Pan Marek Libera poważył się w swym heroizmie z lat 2008 – 2010 na nieśmiałe osobiste konstatacyje i ni z tego ni z owego utracił swoją własność. Ten stan anomii wywołał u niego załamanie i niemożność wyregulowania stolca. Mamy tu tedy do czynienia z dezorganizacją społeczną, w której wartości i normy społeczne nie są w stanie regulować przebiegu stosunków społecznych. Być może w tym okresie Redaktor Libera przejrzał na oczy.....innymi słowy doznał iluminacji. Niczym jurodiwyj (Boży szaleniec) zdaje się nieśmiało krzyczeć: „Zamiast rozumnej troski o dobro wspólne, cyniczna dbałość o prywatne interesy. Mafijny duch unosi się nie tylko nad państwem, ale też nad odradzającymi się małymi wspólnotami. Jak być dobrym obywatelem w zepsutym otoczeniu?”. Niestety, nie....to tylko nasze marzenie, bo Pan Marek woła nieśmiało :wpuśćcie mnie, wpuśćcie. A drzwi, niestety, zaryglowane, „architekta” Vowie uciekł. Gdy dochodzi do „zbrodni", powstaje wspólnota umoczonych, żywotnie zainteresowanych trwaniem i siłą grupy. Wszystko to pozwala mówić o mafijnej solidarności owych grup. Określenie to jest tym bardziej zasadne, że widoczne są w nich wyraźne tendencje do tworzenia sieci klientelizmu i „rodzinnej" bliskości interesów. Ta ostatnia (w sensie rodziny poszerzonej) od najdawniejszych czasów stanowi zaporę przed władzą z jednej, a niestabilnym otoczeniem z drugiej strony. Ze zrozumiałym niesmakiem przyznać muszę, jako uważny czytelnik „Gazety Szamotulskiej”, że przyprawia ona nam swoim czytelnikom bezrozumną gębę. Po takim effectum silentium tęskność mnie jakaś zdjęła dziwna i dla onych proroczych darów gotowym oddać życie. Przyśniła mi się bowiem trumienka przez czarną świnię ciągniona , a w niej ja z Redaktorem pospołu leżący, tylko ręce rzecz jasna mamy na piersiach.

Rok 2008. Początek roku jest niemrawy. Kapitan Ruchała jeszcze się nie rozkręcił, a Redaktor trapiony ignotum jakowymś odzywa się rzadko, a jak się odzywa ,to głosem rodzącej baby. Być może jako niewiasta brzemienny jest. Nieśmiało podejmuje temat przekrętu Kowzana w sprawie pasa zieleni, na którym staje „Biedronka”. Oto 07.01.2008 roku artykuł Fligera pod tytułem „Biedronka za podwójną ciągłą”. O działaniu Pawła K. niezgodnie z prawem ani słowa. Tekst prawdopodobnie konsultowany z Kowzanem. Potem Pan Kowzan występuje w roli wyżła, który szuka właściwego partyjnego tropu i spotyka się konspiracyjnie z naszym małomiasteczkowym „pisowskim” Demiurgiem Andrzejem Kruszoną. Tekst z 07.01.2008 zatytułowany złowieszczo „PIS pośrodku”, autorem, a jakże, porwany za młodu wilczur Fliger. Tydzień później 14.01.2008 roku Starosta wypowiada się niczym Fidel Castro w Caracas w artykule pod tytułem „Interpelacje naruszają wrażliwą tkankę”. Na marginesie przypomnę, że Liberę i jego rodzinę utrzymuje w tym czasie Pan Jacek Grabowski rękami swego rzecznika Piotra Michalaka (w ciągu dwóch tygodni już 2 razy). 18.02.2008 roku Maciej Fliger spreparował rzeczywistość w artykule pod tytułem „Kto zmienił marszrutę”. Niby rzecz o Koźlu, ale na zdjęciu przenikliwa facjata Pawła K., który używając leninowskiego triku pyta wkurwiony „Towarzysze, kto ukradł mi czapkę”. Przez kolejne numery ani dla mnie słoneczko, ani gaik, ani ptaszęta, bo już się cały w to bolesne oczekiwanie przemieniłem i tylko nasłuchuję jego „pulsacjów”. Na szczęście 25.02.2008 roku Maciej Pingwin Wilczur Fliger staje w obronie dawnego dyspozytora PKS – u Pawła Kowzana, ekonomisty i ogłasza jego życiodajne credo „Zadłużać czy nie, czyli gmina kontra powiat”. W numerze z dnia 17.03.2008 Maciej Fliger grozi w imieniu starosty Pawła Kowzana gminom, które ze strachu postanowiły się rozwiązać „Jak gmina powiatowi ,tak powiat gminie” (jednym słowem Kowzan wybrał się na żebry po gminną kasę na drogi). Znowu ani gaik, ani ptaszęta , bo dopiero 31.03.2008 roku Paweł Kowzan w primaaprilisowym artykule „Iwanicka wicestarostą”, na zdjęciu starosta Kowzan z czasów gimnazjalnych. Retuszu dokonał Maciej F. W tym samym numerze Kapitan Ruchała w roli budowniczego w Ostrorogu. Jeśli weźmiemy pod uwagę jego murarską i architektoniczną wydolność, to wiemy, dlaczego kolejna perełka postmodernistycznego „vovizmu” ma poważne kłopoty. W tym czasie Michalak się nie pierniczy, drukuje już piątą gminną stronę korupcyjną. Pieniądze Redaktor przeznaczy na zakup wazeliny. W artykule z 07.04.2008 roku Maciej Fliger wydusza z ostrorogskiego burmistrza Napierały peany na temat kumpla w interesach Pawła Kowzana. Chaotyczne, choć szlachetne popędy, zainspirowały go (Fligera) do stworzenia głęboko przemyślanego tytułu, który uświadomił mi, że człowiek jest ułomny i siada tylko na jednym zadku. Tytuł brzmi „I demokracja i porządek” parafrazując „Albo ORMO albo SB”. 07.04.2008 roku Marek Redaktor Libera otrzymuje potężny i zasłużony zastrzyk gotówki, bowiem tandem Michalak – Fliger ładują mu na łamy aż trzy strony korupcyjne (gminne i powiatowe). Brawo. 21.04.2008 roku Paweł Kowzan usypia Liberę kolejną stronę korupcyjną. Kiedy się Redaktor obudzi ,Fligera już nie będzie. Boję się tej chwili. Bo jak się okazuje ,życie jest ważne nie tylko dla człowieka , ale i dla kijanki i muchy też. 28.04.2008 pojawia się mądry i pełen pasji artykuł, w którym nowo wybrany komendant mówi Fligerowi „Wiedziałem, co przejmuję”. Żabiński informuje nas również, że komendantem in spe pozostaje awansowany tymczasem Major Kowzan Ruchała. W tym samym numerze gminna strona korupcyjna. Wzajemna przyjaźń między Liberą a Michalakiem pęcznieje. W tym okresie Redaktor zajęty jest prywatną wojną z Grzeszczykiem z Obrzycka i ma wszystko w nosie. Paweł Kowzan pojawia się dopiero 08.09.2008 roku. Ze zdjęcia spogląda na nas podmieniony przez Al-Kaidę dyspozytor rakiet średniego zasięgu Major R. 29.09.2008 roku nie będący już sobą Paweł Kowzan pojawia się w mądrym i rzeczowym tekściku pod tytułem „Stypendia starosty dla uczniów”. Nie wiedział jeszcze, że Redaktor postanowił go lekko ukarać. Rolę Fligera z wolna przejmuje osoba o inicjałach B.S. W tym czasie, jak mniemam, (proszę to sprawdzić) Maciej Wilczur Fliger jest już w niebie, czyli na etacie u Pawła Kowzana. Rozgniewany Redaktor przestał Kowzanowi wstrzykiwać wazelinę. Ale antidotum na całe zło ma być Maciej Fliger, który postanowił być bardzo zajęty, bo to ponoć daje mu rodzaj egzystencjalnego uspokojenia. (Gmina 11 stron korupcyjnych, powiat tylko 2)

Rok.2009.

02.02.2009. roku Burmistrz Kaczmarek informuje nas gwałtownie i nie wiedzieć dlaczego, że „Nie jest(em) człowiekiem starosty”. Dzisiaj wiemy, że zachował twarz.

23.02.2009. „Potwierdzają się złe opinie o szpitalu”. W podtytułach ręka Mistrza Libery dobija lejbmedyka Kudłaszyka i jego szefa Kowzana np. „Byłam zaskoczona arogancją i bezczelnością”, „Wyrzucono jak psa” dalej zdjęcie wiecznego i darmowego pacjenta Pawła Kowzana tuż przed położeniem się pod tomografem.

09.03.2009. „Starosta wprowadza w błąd społeczeństwo”, tuż obok jednak nieśmiałe zachęcające do korupcji płatne ogłoszenia starostwa, Fliger żywcem zrzyna z Michalaka.

30.03.2009. „Drogi powiatowe siadły” ,nagle Redaktor stał się bardzo odkrywczy. W tym samym numerze „Powiat Szamotulski nadal bez Powiatowego Rzecznika Konsumenta”. I dalej „Pacjenci to nie wrogowie” ,zdaje się tłumaczyć lejbmedyk gwardii Kudłaszyk Michał, który chlapnął ni z tego ni owego „tych pacjentów trzeba nieraz wyłączyć.” Nie wiadomo ,czy drugi raz też można ich wyłączyć.

06.04.2009. „Kowzan w roli dobroczyńcy” ,trochę ironii. Rzecz dzieje się we Wronkach. (B.S.)

14.04.2009. bombardowanie trwa „Decyzje pan starosta podejmuje według własnego uznania”. (B.S.) i „Starosta przyznaje tym, którzy dobrze rokują” (o stażach)

27.04.2009. przebija się Maciej Radny Trąbczyński „To podejście księgowego asekuranta, a nie menedżera”.

11.05.2009. „Powiatowa Rada Zatrudnienia Powołana”, fenomenalny skład ludzi rzetelnych i niezależnych Pawlicki, Fąferek i Ławniczak. Prawdopodobnie nie mieli co robić w domu.

25.05. 2009. a Adaś Woropaj robi swoje „Tutaj już dawno była Europa”

01.06.2009. „Dla mnie sprawa jest zamknięta”, Kowzan o śledztwie CBA w szpitaliku

08.06.2009. „Potrzebni kolejni kandydaci”, okazałe zdjęcie Pawła K. w związku z Dniem Rodzicielstwa Zastępczego.

15.09.2009 Szosa Wołokołamska jeszcze nie odbita „Zróżnicowane majątki członków Zarządu Powiatu.”

06.07.2009. „Ostra schizofrenia w starostwie” (B.S.) To o p. Kowalczyk P UP.

13.07.2009. „Starosta nie zarządza tak dobrze jak to malują”, biedny

20.07.2009. „Czy Rada Zatrudnienia zmieni opinię” znowu źle postawione pytanie

W tym czasie Michalak zdążył ze zleceniem na 8 gminnych stron korupcyjnych tylko do 27.07.2009 aż 3.

03.08.2009 chyba odwilż „Centrum artystycznego spędzania czasu” na zdjęciu poseł Nieszczęście Caruso Rutnicki i Major R.

24.08.2009 sielankowy „Trąbczyński pyta ,Kowzan odpowiada”

31.08.2009 idą wybory na burmistrza i Lew Marian Borowiec postanowił zaryczeć „Boisko kiełbasą wyborczą” ,to o kolejnym bublu nieśmiertelnego duetu Kowzan – Vowie. W tym samym numerze „Prokuratura w szpitalu” (sterylizacja)

05.10.2009. „Trąbczyński zarzuca Kowzanowi manipulację”.

12.10.2009. „Odsunęła się od starosty” (kobieta breloczek)

Jest coraz lepiej ,bo od 04.09.2009 Maciej Wilczur Fliger ma swoją gazetę i Marek Libera wie, że czas jego lekko się skończył. Zaczyna współpracować.

09.11.2009. i natychmiast z grubej rury„Brawa dla starosty”

16.11.2009. „Może wam zależy, by zmniejszyć tę kwotę” (Pożarowo))

23.11.2009. „Trzęsienie ziemi w schetynówkach” (wspólny sukces, wspólna klapa, Maras znowu próbuje walczyć)

W roku 2010 Paweł Kowzan może czuć się jeszcze odtrącony ,ale ma to w dupie, bo na niego za publiczną kasę pracuje Maciej Fliger... jego osobisty propagandzista.

Rok. 2010. Tegom się spodziewał ,bryndza na linii gazetka a Kowzan.

04.01.2010. Pojednawczy....„Pogotowie wraca do szpitala” Widać, że Wojtysiak Matura sprawił się chwacko.

01.03.2010. „Ściany hali są o 1/3 cieńsze.” (Zaczyna się era znakomitej pracy koncepcyjnej pod kryptonimem Wiesław Tajfun Vowie).

03.03.2010. „Promocja powiatu i przyszłościowe wizje Kaczmarka” ironicznie, Paweł K. jako zarządca gminy

22.03.2010. „Uwiąd starczy Kowalczyka, amnezja Galusa i prostactwo Trąbczyńskiego”.

02.11.2010. O dziwo, strona korupcyjna. Na zdjęciu dwaj przyjaciele z boiska Kowzan i Wojtysiak. I na tym koniec Wojtysiaka.

Proszę pamiętać, że pełną parą pracuje „Fakt Szamotulski”.

Część piąta. Dialektyka. Lata 2011 – 2013.
Szanowni Państwo , z przykrością muszę poinformować, że do dnia 20.05.2013 roku współpraca między „Gazetą Szamotulską”, a Panem starostą Kowzanem stała się jałowa i beznadziejnie nudna. Jak mniemam, powodem głównym stał się brak powodów. Pan starosta Paweł Kowzan po wydaniu publicznych pieniędzy na swoje architektoniczne fanaberie postanowił już niczego więcej nie budować. Zaś Pan Marek Libera, dokarmiany przez gminne strony korupcyjne, znalazł sobie bezpieczniejsze zajęcie. Tym zajęciem okazało się dziennikarstwo śledcze, zajmujące się niezwykłym budowlanym zjawiskiem uosabianym przez skromnego architekta powiatowego Wiesława Vowie (czytaj Łołi). Ów Łołi Wiesław realizował swe rozbuchane architektoniczne wizje wykorzystując dyletanctwo swego patrona, który jak sam twierdzi, zna wszystkich i na wszystkim się zna. Śledzimy zatem śledztwo Pana Marka Libery z zapartym tchem i przez kilkanaście kolejnych numerów dowiadujemy się całej prawdy o heglowskiej dialektyce. Okazuje się, że starosta Paweł Kowzan nie wiedział, że cokolwiek jest budowane, a grupa Wiesława Vowie (prawdopodobnie trzymająca władzę) postanowiła działać wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Tragiczną nocą z 15 na 16 lipca 2010 roku zakradła się do umysłu Pawła Kowzana i sobie wiadomym sposobem wymusiła na nim wybudowanie hali sportowej. Nie muszę przypominać, że patronem tego budowlanego wyczynu był Władysław Gomułka , autor wiersza „Stoi na stacji Egzekutywa ciężka, ogromna i pot z niej spływa”. Jakież musiało być zdziwienie Pana Pawła kiedy halę otwarto i zaraz zamknięto. Oszołomiony, ale jednak jeszcze sprawny umysłowo, szybko znalazł winnych i niemniej szybko zniknął. Tak zatem Pan Redaktor Libera uświadomił nam, że nie rzetelna praca jest podstawą egzystencji człowieka i jego rodziny, a dialektyka i jej dziecię polityka. Jednym z problemów jest to, że do polityki „wchodzą” często ludzie, którzy w zasadzie niczym innym, niż politykowaniem nie potrafią się zajmować. Dlatego nasz powiat świeci przykładem znakomicie zmodernizowanych dróg i oszałamiających budowlanych hitów. W dialektyce rozwój indywidualnej świadomości rozpoczyna się od hipotetycznej "walki na śmierć i życie". Nieco zapomniany, a mój ulubiony, filozof Hegel dokonuje podziału świata ludzi na tych, którzy potrafią zaryzykować, narażając swoje życie w imię zachowania wolności oraz pozostałych, którzy są niezdolni do walki. W konsekwencji zrzekają się wolności w zamian za bezpieczeństwo. Powstaje pierwotna opozycja. Z jednej strony pan, który ginie lub zdobywa wolność i władzę, z drugiej strony niewolnik, który zgadza się wykonywać pracę na rzecz swojego pana. W zamian za bezpieczeństwo uzależnia się od swego pana przedkładając bezpieczeństwo nad wolność. Tu znakomite przykłady członków zarządu powiatu Panów ‘Narząd” Błajeta, „księdza” Stefana Kukawki itp. Opozycja pan - niewolnik ma charakter dynamiczny. Niewolnik, mimo iż nie walczy o życie, to wykonując swoją pracę, zmaga się z oporem materii i rzeczywistości, co skutkuje jego rozwojem, wzrostem jego siły i samoświadomości. W tym samym czasie jego pan nie jest zmuszony do konfrontacji z materią, żyje na zwolnionych obrotach, nie rozwija się, co w konsekwencji doprowadza do jego słabości i coraz większej zależności od własnych niewolników. Pan (czytaj Kowzan) staje się zatem z biegiem czasu niewolnikiem w stosunku do świata rzeczy (gatki, garnitury, płaszczyki, zegareczki etc.), gdyż oducza się wykonywać pracę, którą wykonuje za niego niewolnik. Staje się dyletantem uzależnionym od swego stanu niewiedzy. Myślenie za niego odbywa się w świecie niewolników, którzy dzięki swej samoświadomości mogą przepędzić swego pana w jasną cholerę. Musimy jednak pamiętać, że niewolnicy stopniowo uniezależniają się od pana, ale nigdy nie będzie im dane osiągnięcie prawdziwej wolności. Uważano onegdaj, że wielki wódz wszystkich narodów Józef Stalin posiadał rozum dialektyczny i za pomocą tego właśnie rozumu, genialny językoznawca rozwiązał w Rosji problem dobrobytu. Zamiast zwiększać produkcję, zmniejszał liczbę konsumentów. Nakazując wyłapywać szpiegów. W tej krainie wolności, co drugi był szpiegiem, a co trzeci donosicielem. W przypadku zbieżności tych właściwości, osobnik donosił sam na siebie, że jest szpiegiem. Nie trzeba było udowadniać, czy grałeś z kimś tam w tenisa, czy nie grałeś. Jeśli donieśli i złapali znaczy, że jesteś szpiegiem i dalsza dyskusja przenosiła się na słabo zaludnione tereny Kraju Rad. Bardzo pouczające.
Rok. 2011. Przeniesienie Macieja Wilczura Fligera do „kowzanowego” nieba sprawiło, że redaktor Marek Libera próbował stać się lepszym człowiekiem. Tymczasem Maciej Fliger raczył nas za publiczne pieniądze apoteozami majora R. w swej skromnej intelektualnie gazetce pod tytułem „Fakt Szamotulski”. Marek Libera zaś doznał objawienia i dzięki głębokiej metamorfozie (przemianie) postanowił odejść ze specgrupy Mierzwa i założyć z Panem Bogusiem Jądrzykiem własne ugrupowanie o prowokacyjnym kryptonimie „Tylko prawda”. Tak zatem z podpuszczenia Przema Fąferka zajął się kolorami ochronnymi (czerń i biel) Pana Burmistrza Kaczmarka, którego dobrotliwie nazywał wujem Włodkiem. Na łamach „Gazety Szamotulskiej” niemalże na stałe zawitał Wojciech Tytan Rabski, który nabawił się tego pseudonimu w wyniku chorobliwej wręcz pracowitości. Redaktor działając zgodnie ze statutem swej nowej grupy w numerze z 17.01.2011 roku martwi się o zdrowie szamotulan i wdzięcznie zabiera głos w dyskusji w artykule pod tytułem „Jak uleczyć szpital”. Martwi się również o zdrowie Pawła Kowzana, bowiem pokazuje niekorzystne zdjęcie starosty, który przez nieuwagę zapomniał być sobą. W tym samym numerze dobitnie artykułuje fakt, że Paweł Kowzan, zwany starostą, jest dyletantem. Przełomowy tekst dotyczący budowy obwodnicy we Wronkach zatytułował złowieszczo „Kowzan na luzie.” Kolejne zdjęcie wskazuje jednak na to, że na gazie. W kolejnych numerach epickie wydarzenia związane z osobami Wojciecha Tytana Rabskiego i znanego cichociemnego Andrzeja Kostyrkiewicza, który wyszedł pewnego dnia z domu i zaszedł do Szamotuł i tu postanowił się zatrzymać. Dopiero w numerze z 14.03.2011 roku odnajdujemy ślady działalności Kowzana, o którego wszechobecności informuje nas wicestarosta Kwaśniewicz w swym głębokim myślowo credo pod tytułem „Statystykami się nie najedzą”. Jest to mądre i wrażliwe spojrzenie człowieka wiecznie nieobecnego myślami na temat bezrobocia. W numerze z dnia 21.03.2011 roku Marek Libera daje upust swej frustracji i w artykule pod tytułem „Jak robić, żeby się nie narobić i zarobić” daje w ryja Maciejowi Fliegerowi i Henrykowi Żłobińskiemu, którzy wyżerają mu kluski z zupy. W numerze z dnia 28.03.2011 roku pod artykułem zatytułowanym „Będzie poręczał kredyty” zdjęcie majora (jakiś taki rozpasany), Chojary i Tenora Rutnickiego, którego jedynym zajęciem w sejmie są robinsonady. Gwiazdą „Gazety Szamotulskiej” staje się niespodziewanie Piotr Michalak ,były specjalista od gminnych stron korupcyjnych. W dniu 04.04.2011 roku artykuł pod tytułem „Kowzan chce podporządkować mapę drogową”. Redaktor informuje nas, że major się już napracował i pracowicie pozbywa się swych obowiązków dotyczących naprawy dróg. Gminne strony korupcyjne (trzy od początku roku) uspokajają rozedrganą tkankę mózgową Marka Libery i do końca roku wali bez opamiętania w bęben pułku akmolińskiego, który zrobiony jest z oślej skóry. Przypomnę, że był to w dzieciństwie Pawła Kowzana najważniejszy instrument. Pozwolę sobie owo horrendum wydeklamować…..
02.05.2011 roku złowieszcza informacja „Inspektor nadzoru nie miał uprawnień”. Wiesiu Vowie nie puszcza na razie farby i nie zdradza istoty swej haniebnej wyprawy w głąb zwojów mózgowych dyspozytora rakiet średniego zasięgu majora Ruchały. W tym samym numerze informacja o kolejnych dokonaniach duo exotico Vowie – Kowzan w artykule na temat boiska lekkoatletycznego „A miało być tak pięknie”.
09.05.2011 roku Marek dalej wypełnia misję grupy „Tylko prawda” i wali bez ogródek „Nałęcz znów w prokuraturze”, „Szamotulski szpital liczy straty”.
06.06.2011 roku na tapecie kult anonimów, do których Paweł K. przykłada wielką wagę. Udowadnia to w związku ze sprawą Bogdana Kowalczyka, który nie dał swego wianuszka majorowi R. Znamienne tytuły: „Anonimy rządzą” i „Bogdan Kowalczyk o kulisach polityki”.
11.07.20011 roku rzeczowy tekst o Kowzanie, który służbę starosty rozumie tak jak chce „Starosta nie wyraził zgody”
08.08.2011 roku niepowtarzalny i ciepły redaktor Libera w tekście „Szpital powiatowy utracił płynność finansową”.
16.08.2011 roku artykuł, w którym Kowzan informuje nas, że „Remont poczeka, kluby sportowe też”. Na zdjęciu całkowicie nieobecny Paweł Kowzan.
05.092011 roku Andrzej „Niezbędny” Kukawka „idzie w urzędniki” „Dyrektorskie roszady”.
26.09.2011 roku „Kowzan przegrał w sądzie” i „Wiesław V. stanie przed sądem”.
03.10.2011 „Naruszenie dyscypliny finansowej”.
24.10.2011 roku „Sąd uznał szamotulskiego architekta winnym”.
14.11.2011 roku nieśmiało pojawia się rzecznik starostwa Maciej Fliger „Nowy powiatowy inspektor nadzoru finansowego”, tamże Adaś Woropaj robi swoje „Wójt na Jagiellońskim”. Niewykluczone, że z samym Władysławem Jagiełłą wybrał się na niedźwiedzia.
05.12.2011 rok Kowzan martwi się o swoją pensję i skamle „Kryzys odciśnie piętno na powiatowym budżecie”.
19.12.2011 roku „Samorząd nie może poprawiać parlamentu”, wiekopomne odkrycie Błajeta w myśl zasady : jaki pan, taki kram.
Rok 2012.
23.01.2012 rok z troską „Co dalej z szamotulskim szpitalem”.
30.01.2012 rok z satysfakcją „Sąd oddalił powództwo powiatu”.
27.02.2012 z nadzieją „Sukces opozycji, koalicja podzielona”.
19.03.2012 Kowzan z olbrzymim pudłem i takąż rupturą wręcza nagrodę „Joanna Malinowska zwyciężyła w finale powiatowym”. (turniej konsumencki)
02.04.2012 nieśmiało „Pieniądze dla najzdolniejszych”. Przypominam następuje już odwilż, bo „Fakt…” umarł śmiercią głodową.
14.05.2012 roku „Powiat po raz drugi przegrał w sądzie”. Martwi mnie brak Kowzana.
21.05.2012 z przerażeniem „Radni niejednogłośni’. Maciej Trąbka Trąbczyński o zawirowaniach wokół Lipowej i lipnym porozumieniu. Tamże „Samorządowi milionerzy”, Kowzan na zdjęciu ze swoim kolegą Napierałą Romanem, któremu doradzał mocno w sprawie budowy ostrorogskiej hali sportowej.
25.06.2012 rok „Lądowisko musi powstać”- Maciej Trąbczyński o szamotulskim -kosmodromie.
16.07.2012 „Porażki sporo kosztowały powiat”. Paweł K. w roli przegranego. Dowód na niekompetencję starosty.
20.08.2012 „O obwodnicy i poprawie puszczańskich dróg”- Kowzan na zdjęciu. Prawdopodobnie weźmie się za leśne dukty.
10.09.2012 „Dojdzie do kompromisu z wojewodą” padł wyczerpany w sprawie paszportowej.
17.09.2012 „Wierzę, że starosta służy ludziom, a nie odwrotnie” Burmistrz Obrzycka o lenistwie intelektualnym majora.
24.09.2012 moralizatorka wypowiedź Trąbczyńskiego „Maksymalne dochody z tolerowania pijaństwa i prostytucji”. Nie wiem dlaczego powyżej redaktor Marek opublikował zdjęcie podpisane „Świnie ofiarami”.
08.10.2012 „Starosta miał uwagi odnośnie medialnego szumu” (Obrzycko i budynek Ośrodka Zdrowia). No i czegoś się boi.
15.10.2012 bęben akmoliński warczy „Po 22 latach zrezygnowała z funkcji prezesa”- Kowzan przepędza ze st. Prezesa TZSz Urszulę Ćwirlej i na to miejsce desygnuje grupę uderzeniową spec mierzwa Kruszonę i Urbańskiego.
29.10.2012 „Czy Urząd Pracy jest skuteczny” i „Co z ośrodkami zdrowia” i „Starostwo ogłasza konkurs” i „Wicestarosta proponuje patrona” na początku myślał o sobie, ale wybrał w końcu S. Mikołajczyka.
10.12.2012 pod publiczkę „Ile zarabiają ludzie starosty”
17.12.2012 Kowzan na swoich rytualnych żebrach gminnych „Potrzeby szpitala idą w miliony”, tamże „Paszporty zostały w Szamotułach.”
Rok.2013.
07.01.2013 „Komu służy prawo” i „Promocja rządzących”
15.04.2013 Kwaśniewicz tłumaczy nam „Co można zrobić z unijnymi pieniędzmi”.
22.04.2013 „Komisje rozliczają zarząd”
06.05.2013 „Znaki mogą zniknąć z naszych dróg” – mówi niezbędny w starostwie Kazik Michalak, tamże Adaś Woropaj robi swoje „Uwzględniono wnioski mieszkańców”.
13.05.2013 „Status quo w radzie powiatu”.
20.05.2013 „Starosta zapowiada pozwanie gminy do sądu” znowu pójdą się jebać za publiczne „piniundze” i Adaś robi swoje „Nowy orlik w Dusznikach”. Nie wiadomo, czy zdążył dojechać Rutnicki.
I wreszcie miła dla nas wszystkich nagroda. Major R. przez przypadek nazywany starostą szamotulskim doszedł z Panem Liberą Markiem do konsensusu i od 20.07.2013 roku fundują nam Pawła Kowzana (za publiczną kasę) w formie kolejnego apokryfu politycznego pod tytułem „Jednodniówka Powiatowa”. Czterostronicowy szmatławiec, który ma nas oszołomić i ogłupić, a Redaktorowi zapewnić tytuł autorytetu moralnego, który po sokratejsku ogłasza światu kto jest do ch. .., a kto nie.

Opinie użytkowników

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Obrazek użytkownika Maciej Fliger

Pragnę zauważyć, że sprostowanie ma zastosowanie do „nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym”, a nie do obelg. Z powodu samej nieścisłej lub nieprawdziwej informacji w ogóle nie brałbym pod uwagę występowania na drogę prawną.

Uważam, co próbuję wyrazić w tym liście, że problem rzeczonego tekstu, do którego więcej nie zamierzam się w tym miejscu odnosić, leży nie tylko w sprzeczności z prawem, lecz także z zasadami etycznymi, i samo to powinno wystarczyć do wycofania się przez Państwa (przez Redakcję Portalu lub przez Pana) z publikowania spornych treści lub ich sprawdzenia. Ubolewa Pan, że ja nie napisałem czegoś pod tytułem „sprostowanie”, więc dodam, że zgodnie z zasadą prawdy, wyrażoną w Karcie etycznej mediów, to dziennikarze, producenci, wydawcy i nadawcy w razie rozpowszechnienia błędnej informacji niezwłocznie dokonują sprostowania. Sprostowanie jest w moim przypadku wyłącznie prawem, z którego mogę, ale nie muszę korzystać, a w Pańskim przypadku, jako osoby publikującej informację – obowiązkiem etycznym.

Maciej Fliger

Obrazek użytkownika Krzysztof Wojakowski
Z uwagi na to, że nie będąc autorem tekstu, nie chcę dokonywać w nim zmian, a jednocześnie mam do niego zaufanie i wiem, że przyłożył się do udokumentowania tego tekstu i na wszystkie argumenty, także sądowe, może odpowiedzieć, pozostawiam tekst "tak jak jest".
Z drugiej zaś strony uznając prawo jednego z "bohaterów" jego tekstu do odpowiedzi, zamieszczam tekst jego maila, który został przez niego wysłany do redakcji portalu naszeblogi.pl
Szkoda, że sam nie próbuje on zamieścić sprostowania do tekstu w formie komentarza, ale usiłuje straszyć postępowaniem sądowym. Tym bardziej przykro, że postępuje tak były dziennikarz.
Obrazek użytkownika Freiherr

Jeszcze jedno mnie interesuje - a jak w tym układzie znajdują swoje miejsce posłowie Ziemi Szamotulskiej? To byłoby ciekawe.

Obrazek użytkownika Freiherr

Przebrniecie przez napuszony tekst to prawdziwa katorga. Widać autor, niespełniony i niedoceniony powiatowy intelektualista, absolwent Wyższej Szkoły Ekonomicznej/Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, postanowił zarobić na nagrodę Nike. Jak mawiał mój licealny polonista: "Dużo słów, mało treści". Widać,że autor prowadzi swoja prywatną wojenkę, a przecież korupcja na powiatowym szczeblu to temat rzeka godny lepszego opisu. Zmarnowana przez autora okazja i zmarnowany czas czytelnika.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku cisteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.