Vis maior betonu-czyli o kłamstwie


 
8 mm w stylu Płk. Przybyła czy ósme przykazanie? Morze możliwości.
 
 
Polski kodeks karny i kodeks postępowania karnego. Poplecznictwo:
§ 1. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Nie podlega karze sprawca, który ukrywa osobę najbliższą.
§ 3. Sąd możezastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli sprawca udzielił pomocy osobie najbliższej albo działał z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.
Krzywoprzysięstwo - przestępstwo skierowane przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, które polega na zeznawaniu przed sądem nieprawdy lub zatajeniu prawdy podczas składania zeznań mających służyć jako dowód w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu (art. 233 § 1kk). Jest to występek zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. Warunkiem odpowiedzialności jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie (art. 233 § 2 kk). Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym (art. 233 § 3 kk).
Na podstawie artykułu 233 § 5 Kodeksu karnego sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli: fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy lub sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy. Przepisy § 1-3 oraz 5 stosuje się odpowiednio do osoby, która składa fałszywe oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej (art. 233 § 6).
 
W praktyce krzywoprzysięstwo jest wykorzystywane do niszczenia człowieka na dużą skalę, to już wiemy wszyscy. Pozwala na to -po nitce do kłębka- martwa formuła  krzywoprzysięstwa, traktująca je jako przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Ten z kolei jest trudny do określenia. SN bardzo relatywnie podszedł do formuły dobra Wymiaru Sprawiedliwości, ale skutecznie nie ujął w nim możliwości dochodzenia utraconych dóbr na drodze karnej, urzędowej temu, którego dotyczy.
 
POSTANOWIENIE Z DNIA 26 STYCZNIA 200 5 R. III KO 48/04 :

Przez dobro wymiaru sprawiedliwości, o którym mowa w art. 37
k.p.k., można rozumieć także potrzebę doprowadzenia do przeprowadze-
nia procesu, które okazuje się mało realne bez odejścia od zasady właści-
wości miejscowej sądu.
To jeden z przykładów orzecznictwa idącego w kierunku ochrony procedury, a nie esencji, czy meritum, czy też tak bardzo widać nie lubianej "prawdy".
 
Na dodatek takie traktowanie tego jakże ważnego z podstawowych założeń karnistycznych przestępstwa zamyka drogę człowiekowi, który niesłusznie został pomówiony na bazie fałszywych zeznań. Nie może się On więc domagać skutecznej ochrony naruszonych w ten sposób dóbr (godność osobista) oraz skutków naprawy skutków krzywoprzysięstwa (bezpodstawne aresztowanie, wyrok, utrata zdrowia, utrata innych dóbr związana z prowadzoną lub osądzoną sprawą na bazie fałszywych zeznań), a wszystko domykane zgodami przełożonych.
 
"PRZESTĘPSTWA PRZECIWKO WYMIAROWI SPRAWIEDLIWOŚCI.
Fałszywe zeznania.
Geneza przestępstwa określonego w artykule 233 kodeksu karnego jest prawie tak długa jak historia wymiaru sprawiedliwości. Stwierdzić nawet można, że jest z nim nierozerwalnie związana. Przestępstwo fałszywych zeznań znane było zarówno ustawodawstwom starożytnej Grecji jak i Rzymu. Jednakże celem niniejszego opracowania nie jest przedstawianie historii rozwoju tego przestępstwa w czasoprzestrzeni wieków i kultur, ale ukazanie najistotniejszych jego cech we współczesnej polskiej kodyfikacji karnej.

Przestępstwo fałszywych zeznań penalizowała już pierwsza, nowoczesna polska kodyfikacja karna. Kodeks karny z 1932 roku ujmował to przestępstwo w odrębnym rozdziale zatytułowanym „Fałszywe zeznania”. Nie należało ono pierwotnie do przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, te były zgromadzone w odrębnym rozdziale pod tym tytułem. Były to przede wszystkim: fałszywe oskarżenie, tworzenie fałszywych dowodów i skierowanie postępowania przeciwko określonej osobie, zatajenie dowodów niewinności, samooskarżenie, zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie, poplecznictwo, a także wywieranie nacisku na osoby uczestniczące w postępowaniu karnym.W zasadzie ciężko jest znaleźć właściwe argumenty, które przesądziły o nie umieszczeniu przestępstwa fałszywych zeznań w rozdziale wraz z przestępstwami przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Mogło o tym zadecydować sformułowanie artykułu 140 kk. z 1932 roku, który stwierdzał: „Kto, składając zeznanie, mające służyć za dowód dla sądu lub innej władzy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę...”. Określenie „inna władza” wykraczało poza ścisłe rozumienie pojęcia wymiaru sprawiedliwości (które zgodnie z artykułem 74 konstytucji marcowej oznaczało sądy wymierzające sprawiedliwość w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej). Sformułowanie to dotyczyło każdego urzędu Państwa Polskiego, co niewątpliwie wynika z art. 8 kodeksu karnego z 1932 r. Przepis ten dzięki takiemu ujęciu znajdował częstsze zastosowanie niż analogiczne przepisy kodeksów zagranicznych uznające karygodność fałszywych zeznań złożonych wobec sądu, a nie innej władzy.
Rozdział XXII kk. z 1932 r., składający się z 3 artykułów, został w następnej kodyfikacji z 1969 r. ujęty w jeden przepis i „wcielony” do rozdziału zatytułowanego „przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości”. Zmianie uległa także dyspozycja tego przepisu: „kto, składając zeznanie (...) w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy...”. W niezmienionej formie tę część przepisu zawiera także nowy kodeks karny z 1997 roku1. Niewątpliwie sformułowanie „w innym postępowaniu” różni się od regulacji przyjętej w kodeksie z 1932 r. Jak już wspomniałem wcześniej, przestępstwo fałszywych zeznań można było popełnić składając je wobec jakiejkolwiek władzy.

Kodeks z 1969 r. ograniczył zakres zastosowania tego przepisu. Obecnie ma on zastosowanie w przypadku zeznania nieprawdy lub zatajenia prawdy w toku składania zeznań mających służyć za dowód w postępowaniu sądowym (w sprawie karnej lub cywilnej) lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy. Chodzi tu o postępowanie przygotowawcze w sprawach karnych, postępowanie w sprawach o wykroczenia, administracyjne, podatkowe czy karne skarbowe. Odmiennie, niż na gruncie art. 247 kk. z 1969 r., w myśl par. 6 art. 233, przestępstwem jest złożenie fałszywego oświadczenia, np. w kwestionariuszach lub formularzach, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej .O tym, że instytucji takiej poprzedni kodeks nie przewidywał świadczy też wyrok SN z 6 października 1976 r.: udzielenie na pytania zawarte w kwestionariuszach odpowiedzi niezgodnych z prawdą, jakkolwiek może spowodować rozmaite skutki (np. dyscyplinarne) dla składającego i ujemnie wpłynąć na ocenę jego sylwetki moralnej, nie stanowi żadnego przestępstwa a nawet wykroczenia.W obecnym stanie prawnym wyrok ten byłby z całą pewnością zakwestionowany, co wynika z uregulowania par. 6 art. 233 kk. Warto zauważyć, że instytucja fałszywych oświadczeń ponownie rozszerzyła możliwość zastosowania tego przepisu na postępowanie przed inną władzą (przede wszystkim tam gdzie mają zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego), podobnie jak to miało miejsce w kodeksie z 1932 roku.
Rodzajowym przedmiotem ochrony występku określonego w art. 233 jest prawidłowe funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Obejmuje ono wymiar sprawiedliwości sensu stricto, tj. wymierzanie sprawiedliwości przez niezawisłe sądy oraz, sensu largo - działalność organów śledczo – dochodzeniowych i oskarżycielskich (prokuratury, policji, innych organów dochodzeniowych).7 Przepis ten chroni polski wymiar sprawiedliwości, na co wyraźnie wskazuje teza uchwały SN z 26 kwietnia 1995 r. Zgodnie z nią, obywatel polski, który składa fałszywe zeznania przed sądem lub innym organem obcego państwa, dopuszcza się czynu zabronionego tylko wtedy, gdy zeznania te mają służyć za dowód w postępowaniu przed polskim sądem lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie polskiej ustawy. Stanowisko to nie budzi w doktrynie znacznych kontrowersji.
Występek z artykułu 233 jest przestępstwem indywidualnym. Podmiotem może być każda osoba występująca w charakterze świadka (par. 1), biegłego, rzeczoznawcy, tłumacza (par. 3), a także strona w procesie cywilnym (par. 6) – co wynika z art. 299 kpc. Podmiotem może być także specjalista z art. 205 kpk. Natomiast nigdy nie może być sprawcą tego przestępstwa podejrzany w postępowaniu przygotowawczym oraz oskarżony przed sądem. Osoby te składają bowiem wyjaśnienia w ramach przysługującego im prawa do obrony (art. 175 par. 1) . Od takich osób nie odbiera się także przyrzeczenia prawdomówności (art. 189 pkt. 3 kpk). Kolejnym ograniczeniem zastosowania tego przepisu jest zakaz skazania sprawcy fałszywych zeznań za przestępstwo określone w art. 247 par. 1 kk.(art. 233 par. 1 kk. Z 1997 r.), jeżeli w postępowaniu karnym, w którym występował jako oskarżony, złożył je uprzednio w charakterze świadka co do okoliczności związanych z zarzucanym mu czynem. Odmienny pogląd wyraził w krytycznej glosie do cytowanego wyroku Andrzej Wąsek, według którego nie ma procesowych przeciwwskazań w wykorzystaniu w charakterze dowodu w sprawie o przestępstwo z art. 247 par. 1 kk. (z 1969 r., obecnie – art. 233 par. 1) protokołu zeznań świadka (obecnie oskarżonego), który złożył uprzednio fałszywe zeznania.
Natomiast w glosie aprobującej Zbigniew Kwiatkowski słusznie moim zdaniem zauważa, że jeśli faktyczny sprawca został przesłuchany w charakterze świadka w sprawie o przestępstwo przez niego popełnione, a następnie stał się podejrzanym, w końcu zaś oskarżonym, to uprzednio złożone przez niego zeznania w charakterze świadka należy w dalszym ciągu procesu traktować jako wyjaśnienia oskarżonego, zarówno pod względem formalnym, jak i karnomaterialnym. Jest to gwarancja praw oskarżonego i ochrona przed nadużyciami ze strony organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, które mogłyby dowolnie sterować konwersją ról procesowych między świadkiem, a oskarżonym.
Przestępstwo z art. 233 par. 1, 2 i 6 jest przestępstwem formalnym, dokonanym w momencie złożenia fałszywego zeznania, oświadczenia, opinii lub tłumaczenia, bądź w momencie zatajenia przez zeznającego prawdy.8 Zabronione zachowanie może mieć formę działania polegającego na świadomym składaniu zeznań nieprawdziwych albo zaniechania, tzn. powstrzymania się od podania znanych zeznającemu okoliczności stwierdzających prawdę.7 Odpowiedzialność karna grozi jedynie za składanie fałszywych zeznań, oświadczeń, opinii i tłumaczeń, które mają służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy. W artykule 233 par. 1 pojęcie dowodu powinno być rozumiane jako środek dowodowy, czyli to, co stanowi informację na podstawie której organ procesowy może wyrobić pogląd o jakimś stanie rzeczy. W tym znaczeniu dowodem są zeznania świadka, opinia biegłego, czy treść dokumentu. W doktrynie problem wywołała kwestia, w jakim zakresie wyrok karny skazujący ma swe znaczenie (swą moc) dla innego postępowania karnego. Zgodnie z przyjętym w art. 8 kpk rozwiązaniem skazanie świadka z art. 247 kk. (233 kk. z 1997 r.) w innej sprawie nie jest orzeczeniem kształtującym prawo ani stosunek prawny. Wobec tego w ocenie wiarygodności dwóch różnych wersji zeznań świadka dotyczących tych samych okoliczności sąd rozpoznający sprawę nie jest pozbawiony możliwości przyjęcia za prawdziwą tej wersji, którą inny sąd i w innej sprawie, prawomocnym wyrokiem, uznał za fałszywe zeznanie.
Jak już sygnalizowałem wcześniej zeznanie nieprawdy polega na podaniu faktów, które nie miały miejsca bądź na zaprzeczeniu faktom, które w rzeczywistości zaistniały. Natomiast zatajenie prawdy polega na nieujawnieniu wobec przesłuchującego tych wiadomości, które składający zeznania posiada i do których ujawnienia został wezwany. Treści zawarte w fałszywych zeznaniach muszą być obiektywnie niezgodne z prawdą, jak również subiektywnie nieprawdziwe. Sprawca musi chcieć zeznać nieprawdę lub zataić prawdę, albo przewidywać taką możliwość i się z nią godzić.7 Strona podmiotowa występku z art. 233 obejmuje więc dwie postacie umyślności. Można je popełnić zarówno w zamiarze bezpośrednim (sprawca ma zamiar i chce popełnić to przestępstwo) jak i ewentualnym (sprawca przewiduje możliwość popełnienia przestępstwa i się na to godzi). Brak świadomości polegający na rozbieżności między treścią zeznania, a rzeczywistym stanem rzeczy jest błędem wyłączającym winę.(...)
Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę, że możliwy jest zbieg przepisu art. 233 z przepisami art. 234 i 236. Przestępstwo złożenia fałszywych zeznań lub oświadczenia należy do najczęstszych przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości aczkolwiek jest również tym przestępstwem, które niejako jest tolerowane przez organy zarówno postępowania karnego jak i jurysdykcyjnego. W nielicznych przypadkach następuje podjęcie ścigania za złożenie fałszywych zeznań mimo niewątpliwego obowiązku takiego działania wynikającego z zasady legalizmu. Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje oraz dlaczego świadek (biegły, specjalista, rzeczoznawca) składa fałszywe zeznania (opinię, ekspertyzę, tłumaczenie), jakie kierują nim motywy i cele nie jest jednak przedmiotem moich rozważań w niniejszej pracy. "

http://www.elstudento.org/arti...
 
 
Historia naszej pseudodemokracji umocniła techniki śledcze systemu prl-owskiego. Rozliczne donosy uruchamiały procedury karne wobec ludzi , którzy często z danym przestępstwem o które byli oskarżani nie mieli zupełnie nic wspólnego, na bazie donosów autorstwa ludzi wątpliwej reputacji lub chcących osiągnąć jakąś korzyść ze ścigania karnego innej osoby.
 
Nie tylko krzywoprzysięstwo czy poplecznictwo są i były wykorzystywane na szeroką skalę w sposób patologiczny i nie majacy nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. Takie działania również były dokonywane na bazie formuły kodeksowej instytucji świadka koronnego.
http://www.tvn24.pl/wiadomosci...
Przykładów możnaby mnożyć, ale tu chodzi o podstawę, o gwarancję prawdziwych zeznań. Dlatego powstaje pytanie: komu zależy na prawdziwości składanych zeznań, skoro w policji wazniejsze są czasem statystyki lub lokalne interesy powiązanych ze sobą osób?
W systemie, który rodowodem siedzi jeszcze mocno w czasie PRL?
Ile krzywd jeszcze muszą znieść Polacy posądzani o coś czego nie zrobili, w imię poplecznictwa, przestępstwa, lokalnych interesów lub bycia świadkiem innego przestępstwa?
Jakie są standardy wymiaru sprawiedliwości do jakich dążymy?
Jak często i kto występuje wobec zaistnienia ujawnionego krzywoprzysięstwa, będąc przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości, dochodzi na drodze sądowej złamanego prawa? Na to ostatnie pytanie odpowiada nam właśnie powyższy artykuł-w zasadzie – nigdy nie dochodzi do takiego ścigania.
Nie spotkałam się z takim przypadkiem, by wymiar sprawiedliwości prowadził postępowanie przeciwko osobie składającej fałszywe zeznanie obciążające inną osobę, stanowiące podstawę do wydania dla tej osoby niekorzystnej decyzji prawnej. Tym bardziej w sytuacji, gdy ta sytuacja wygenerowała inne, równie istotne decyzje, a są to czasem sprawy sięgające kilkunastu lat.  Określenie winnych pozostaje wtedy jedynie pragnieniem samego zainteresowanego, którego życie całkowicie zburzono.
Czy zatem celowo tak to zorganizowano systemowo? Wygląda na to, że tak. Ochrona prawna, która nie daje prawa osobie bezprecedensowo pokrzywdzonej dochodzić swoich praw, przesuwając obligatoryjnie tę możliwość na wymiar sprawiedliwości, to wyjątkowy bubel, ale zamierzony.
Pomijając wątki merytoryczne, od strony formalnej jest to wręcz sytuacja bardzo korzystna dla wymairu sprawiedliwosci, gdyż daje im pracę na długie lata oraz maksymalizuje swoją potęgę i generuje potężny wypływ pieniędzy zarówno publicznych (na sam wymiar sprawiedliwości) jak i prywatnych (na przedstawicieli stron).
 
Prokurator musiałby ścigać osobę, która dała mu podstawę do działań. I co? Nie wiedziałby, że dana osoba kłamała? Miałby występowac przeciwko komuś kto pomógł mu "dorwać" ściganą osobę? To tak, jakby sam zaprzeczył swojej kompetencji. Ewidentnie musiałby się przyznać do popełnienia co najmniej błędu. Aburd. Co najgorsze, to właśnie prokurator i to na wniosek przełożonego mógłby (a nie pokrzywdzony) wszcząć śledztwo odnośnie złożenia fałszywych zeznań.
Zatem bardzo zębate koło się zamyka. W ramach prawa istnieje potężne bezprawie.
Prokurator staje się sędzią sam dla siebie w takiej sytuacji. Sam siebie może ukarać lub zapomnieć i nigdy nie przyznawać się że jego ręką podpisano na kogoś niesłuszny wyrok.
Pomijam nawet szerokim łukiem połączenie tego przestępstwa (przeciwko wymiarowi sprawiedliwosci) z kwestią korupcji w wymiarze sprawiedliwości. I tak wiadomo w jakiej zapaści moralnej jest ten resort.
Powracając do meritum. Mamy Kowalskiego, który nadepnął komuś na odcisk. Ten, komu nadepnął na odcisk ma swoich ludzi w prokuraturze. Co się dzieje dalej? Wiadomo. Kowalski dostaje wyrok, niesłuszny wyrok. Odwołuje się bezskutecznie. Wykonuje zasądzoną karę. Moja matka i siostra dopuściły się również (i to nie raz) krzywoprzysięstwa. Jednak do dnia dzisiejszego nie zostały skazane, bo tylko sam wymiar sprawiedliwości ma uprawnienie by je za to ścigać.
A prokurator, z którego ręki całą sprawę wykonano może czuć się zawsze bezkarnie. Nie zdarzył się chyba jeszcze przypadek, by honorowo którykolwiek prokurator wrócił do własnej sprawy i powiedział "Oj, jednak się pomyliłem. Zgłaszam to przełożonym i zgłaszam fakt że to, co powiedział Iksiński na Kowalskiego, a co dało mi od innego pana zarobić, stając się podstawą oskarżenia-było fałszywe. Ach jak ja zgrzeszyłem, proszę mnie ukarać."
Ósme przykazanie boskie okazuje się być równie sankcjonowane w życiu jak omawiane powyżej przepisy kodeksu karnego obowiązujące w RP- czyli są de facto pozbawione ścigania i stanowią tylko relatywny wyznacznik w sumieniu.
 

Z drugiej strony tam, gdzie pojawia się interes prawny odnośnie składania fałszywych zeznań (np. urząd skarbowy, deklaracja podatkowa; umożliwienie postawienia zarzutów konkurencyjnej firmie na bazie pomówienia) pojawia się również zainteresowanie do ścigania tego rodzaju przestępstw-z urzędu.
Wyznacznikiem jest zatem zawsze pieniądz i tylko on miarodajnie przeliczy tożsamość człowieka, stawiając go albo na regale z marchewką, albo czyniąc z niego bohatera, jak w ostatniej sprawie przed ETS Marka Dochnala.
Kowalski zaś ma schować myślenie do kieszeni, zakryć uszy i oczy i nie ciskać się dłużej. Prokurator, człowiek święty a pieniądz nikomu nie śmierdzi. Nihil novi.
Hipotetycznie, gdyby nawet taka sytuacja -że prokurator sam ukazuje swój błąd- miała miejsce, prędzej przełożony wysłałby go na zieloną trawkę i kazał mu się puknąć w głowę, aniżeli przytaknął na jego honorowe zachowanie, co stało się już tradycją. (sprawa: płk. Przybył)
 
Dodając do tego manipulowanie dokumentacją i informacjami, mamy gotową zupę a'la Kowalski, której każdy może skosztować, ale nikt za nią nie zapłaci.
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika dogard

30-01-2013 [20:21] - dogard | Link:

przecie to my,spoleczenstwo placimy w roznej formie z ten swiadomy, bezkarny bajzel sadowniczo--prokurtorski.